Otrzymane komantarze

Do wpisu: Jabłko a sprawa polska
Data Autor
Już jakis czas temu pisałem, ze te wszystkie dotacje z tzw. Unii (jakże mi to przypomina RWPG), gdzie oddajemy 4-kroć otzrymanych kwot to przepraszam tzw. "pic na wodę" Wystarczy pozwolić sprzedawać rolnikom to, co wypracowali swoja ciężką pracą. Zadne komisarze czy, jak ich tam zwał nie są do tego potrzebni. Chyba, że "filozoficzne rozważania o krzywym ogórku", bo tak urodził się w ziemi. Zenada!To niech im płaci za to Soros, a nie MY Obywatele Polski !A co mamy. Na rogu siedzi Staruszka z ze spracowanymi dłońmi i paroma pietruszkami. i napada Ja straznik strazy miejskiej (nota bene- winni byc natychmiast zlikwidowani) i wlepia Jej mandat. Przecież Ona tego nie ukradła. To Wynik Jej ciężkiej pracy. 1 Ech- szkoda słów. A tak jeźdżą te nasze bonzy po tej Europie i próbuja cos niby załatwic. No, ale wystarczy przeczytać wywiad z prof. Kiezunem, iż w ostatmi 25- leciu prywatyzacja tzw. w PRL to wybitnie neokolonialne praktyki, które On widział w Rwandzie. Tak wiec jestesmy krajem neokolonialnym w serceu Europy! I co? Ano NIC sie Polacy nie stało! My mamy na wszystko. Mozna dostać pomieszania zmysłów lub lac tych reformatorów gdzie popadnie i jak popadnie. Koniecznie chcą zniknięcia POLSKI z mapy Europy
Stan
Super pomysł,zresztą jak zawsze Pani artykuły.
gorylisko
Szanowna Pani nie mieszkam w Wersalu,  w mojej mieścinie jest raz w tygodniu na głównej ulicy rodzaju bazaru gdzie sprzedaje sie mydło i powidło... to jest UK gdzie takich bazarków, miejsc jest sporo... kilka dni temu kupiłem kilka dużych bardzo smacznych jabłek za jedyne 2.20 za kg... własnie dojadam ostatnia sztuke rozkoszując się smakiem, kruchością i...twardością... co do wycinania sadów... wiele lat temu pewien poeta śpiewał i recytował...."wycięto sady..." nie wiem czemu ale to jakoś dziwnie pamiętam... i te słowa brzmią w moich uszach do dziś, przez wiele, wiele lat... co do młodzieńców aresztowanych przez policję za tak poważne przestępstwo jak sprzedaż owoców bez pozwolenia gangu kierowanego przez hgw... no cóż, al capone się kłania...
Do wpisu: Kto kogo... nie obchodzi nikogo
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Na socjologii niby tego wszystkiego uczą. Ale socjologowie trafiają do ośrodków badania opinii publicznej i żyją z mącenia w głowie. Traktują więc to wszystko jako tajemnice zawodowe. Niektórzy socjologowie awansują do roli "gadających głów" czyli ekspertów od wszystkiego. Tym bardziej nie wypada im zdradzać tajemnic swego warsztatu.
Problem w tym, że media, wszystkie o wysokim wskaźniku oddziaływania, działają dzisiaj jak magiel. Nie ma rzeczowej analizy i starcia poglądów. Jest darcie łacha z nielubianego polityka. A pomysły wprowadzenia medioznawstwa do programu nauczania spotykały się z największym oporem. Bo gdyby ludzie rozumieli na czym polegają sztuczki stosowane przez media, to by im nie ulegali. Takich słów jak: sofizmat, logomachia, erystyka czy intoksykacja ludzie nawet nie znają. Nie mówiąc o umiejętności wyłapywania takich zagrywek w czasie rzeczywistym.
Przez grzeczność nie odpowiem :)
Izabela Brodacka Falzmann
Takie głupoty kiedyś opowiadano w maglu. Teraz rolę magla przejęły plotkarskie portale. Można tam - jak ja- nigdy nie wchodzić. Ale jeżeli wszystkie media zamieniły się w magiel? Próbowałam dowiedzieć się czegoś z dzienników na temat spraw politycznych i gospodarczych. Od kilku dni słyszę tylko o szpiegach i to same bzdury. Można chyba stracić cierpliwość.
Jak pamiętam, mędrków opowiadających przeróżne głupoty, nigdy nie brakowało. Dawniej na głoszone głupoty ludzie wzruszali ramionami, inni pukali się w czoło, uśmiechali się i szli dalej. Nie podejmowali rozmowy. Obecnie, każdy musi odpowiedzieć. Im większy idiotyzm, tym większa dyskusja
Izabela Brodacka Falzmann
Przepraszam za niestosowne dowcipy ale to rezultat kontaktu z mediami. Nie do wytrzymania jest ten bełkot. Przecież nikogo to nie obchodzi co myśli jakiś dureń o innym durniu. Trudno się czegokolwiek dowiedzieć na interesujące nas tematy. Pozdrawiam serdecznie
Izabela Brodacka Falzmann
Oj płynie, płynie:)
Takie mydlenie oczu zaskakująco dobrze się sprawdza - zwłaszcza na prawicy. Ludzie chętnie podchwytują bulwersujące tematy i już niczego nie widać spod zdjęć pewnego profesora co bełkotał trzy po trzy o kazirodztwie czy innych lokalnych "celebrytów". Cała afera jak zwykle działa na niekorzyść ludzi myślących i tych, którzy posługują się zdrowym rozsądkiem. Już niczego nie można się dowiedzieć, bo człowiek zostaje zakrzyczany, że szpiedzy, że ufo, czy też, że kościół planuje rewolucję obyczajową. Wszystko to najczęściej oparte na marnych popłuczynach dziennikarstwa i ewidentnym nadmuchiwaniu absurdalnie głupich spraw. Technika ta znana jest od lat i działa bez zarzutu. Telewizji już nie jestem w stanie znieść po za kilkoma dobrymi filmami,niż radia wolę posłuchać klasyki, a teraz nawet na internecie ciężko się przebić wartościowym wypowiedziom i felietonom. Pozdrawiam Panią serdecznie!(jako jedną z nielicznych, która zawsze pisze coś co warto przeczytać)
NASZ_HENRY
Za tym czółnem III RP to jakiś potworny krokodyl musi płynąć. Coraz większych grubasów wyrzucają ;-)
Do wpisu: Niech ryczy z bólu żywy trup
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
To nazywa się "argumentum ad personam". Moja koleżanka pracująca zresztą w GW argumentowała kiedyś za aborcją w podobny sposób." Gdyby twoja córka została zgwałcona.." Powiedziałam: * Mówisz źle. Trzeba było powiedzieć: ""Gdyby twoja córka, zakonnica została w wieku 10 lat  zgwałcona przez twego brata, katolickiego księdza,, schizofrenika, chorego na aids i zaszła z nim w ciążę, to czy zgodziłabyś się na aborcję"* Moja koleżanka była świetną i światłą osobą . Z wykształcenia filozofem. Długo się śmiała a potem opowiedziała mi dowcip. Może wszyscy go znają ( to przepraszam)  ale ja go nie znałam i go bardzo odtąd  lubię. Rabin poucza młodego żonkosia jak ma się zachowywać na pierwszym spotkaniu z przyszłą żoną. " Zapytaj o gusta , potem o rodzinę, potem jakiś problem filozoficzny i na pierwsza wizytę starczy". Przyszły żonkoś pyta wybrankę: " Czy pani lubi makaron?". Długo milczy, bo jest nieśmiały i wreszcie pyta :" Czy pani ma brata?". Za każdym razem odpowiedź była:" nie". Przyszedł czas na pytanie filozoficzne. Młody pyta: " A czy gdyby pani miała brata, to czy on lubiłby makaron?". 
Izabela Brodacka Falzmann
Sama bym jej oddała . Mam zdrowe.
lala
pogratulować - tekstu i komentarzy mam tylko jedną uwagę (życząc Pani i bliskim wszystkiego dobrego) - ciekawe czy by się Pani pogląd zamienił, gdybyu wnuczka czekała na nową nerkę?
lala
cytuje:" Papież ma prawo mówić rożne rzeczy, a nawet się mylić." nie spodziewałam sie, że tu napotkam kwestionowanie nieomylności papieskiej
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też tak uważam. Trzeba swój los przyjąć z godnością. Ale świat się zmienił. Na gorsze.
Pani Izo, wniosek wydaje się prosty: w żadnym wypadku nie wolno nam zgadzać się na transplantację narządów. Po prostu. Ten, kto na nie liczy jest w rękach Pana Boga, ale nie wolno dać Mu prawa do życia kosztem innego człowieka. Wydaje mi się to zwyczajne. Jeśli umrze - trudno. Tyle razy w życiu prosiłam Anioła Stróża o pomoc i zawsze otrzymałam ale przecież wiem na pewno, że TEN czas nadejdzie. I odejdę. Przecież nie wiem, czy zdążę z pożegnaniem. Coraz bardziej chcę wszystkich Was uściskać, ucałować i pocieszyć. Na razie pozdrawiam. I módlmy się za tych, którzy zostali żywcem rozebrani na części zamienne, zgodnie z czym? z etyką lekarską? A niech ją szlag ...
Izabela Brodacka Falzmann
To świetnie, że Pan przypomniał Szpotańskiego. Ten miał łeb. Wszystko się zgadza, jest aktualne.
Izabela Brodacka Falzmann
To nie budzi wątpliwości, że istnieje poważny rynek narządów. Mają w nim udział tygrysy gospodarcze. Nie będę pisać na temat Chin , bo nie chce spotkać się z zarzutem, że powielam plotki. Musiałby się wypowiedzieć ktoś kto zna ten kraj z autopsji. Z pracującymi w Polsce Ukraińcami mam jednak do czynienia. Twierdzą, że boją się pójść nie tylko do szpitala lecz nawet do lekarza. Skąd mam wiedzieć czy nie przesadzają? Może to chwyt marketingowy przy negocjacjach dotyczących honorarium?
"I trzeba golić, strzyc to bydło A kiedy zdechnie zrobić mydło" No cóż tow. Szmaciak dobrze wiedział, bydło do roboty, a kiedy zdechnie na części zamienne i mydło (kosmetyki). Samo ma się domagać "więcej mydła". Dobrze wychowane przez swoje "autorytety" nie widzi "związku przyczynowego między stosunkiem płciowym a narodzeniem dziecka" - jak powtarzał nam lektor z KW na zajęciach ekonomii politycznej.
"Jeszcze żywi - stracą nadzieję Ktoś musi umrzeć aby żyć ktoś mógł" Pany DOKTORY,żeby mogli żyć.
Dzieki za wyjasnienie jak widac zly wsztko czyni zeby nas sklocic, jednak zawsze bede podkreslal zdanie ze jedynym wyjsciem z tej matni bedzie przejscie na calkiem sztuczne "robione w fabryce" czesci zamienne . Ratujac jedno zycie nie mozemy stwarzac zagrozenia dla innego ( np beduini uprawiajacy swoj proceder na pustyni) poza tym ceny sztucznych "czesci zamiennych" beda spadac I technologia naprawde ratowala by mase zyc . Transplantologia to zawsze rozwiazanie kosztowne czasochllonne I dla nielicznych
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo dziękuję za to świadectwo. Jednak radość powinna przeważyć. Nie dali się ogłupić. Każdy z nas w sytuacjach stresu może okazać się mało asertywny. Na tym żerują oszuści. Jakiś czas temu pewna panienka zbierająca na ratowanie pszczół przez  Green Peace namawiała mnie do podpisania in blanco pełnomocnictwa na pobieranie z mego konta stosownej kwoty. Powiedziałam:" ja tylko tak wyglądam, ale nie jestem nieprzytomną  idiotką" . Trochę się speszyła. Nie wiem czy ratowała pszczoły czy siebie. Moja wina polegała na tym, że chciałam być dla niej uprzejma. Teraz polecam natrętom oddalić się, w zrozumiałym dla nich języku. Działa.
terenia
W związku z wypowiedzią na Sympozjum w linkowanym wyżej artykule prof.Talar został wezwany radiomaryja.pl