|
|
Izabela Brodacka Falzmann Wcale tak nie myślałam. Ale fakt istnienia rynku na dzieła sztuki może uratować różne cuda od śmietnika. Mieszkam w centrum Warszawy. Kupują tu mieszkania nowobogaccy i wyrzucają na śmietnik to co zostało po dawnym właścicielu. Trudno uwierzyć co tam można znaleźć. Zabrałam ze śmietnika 17 -wieczny psałterz i podarowałam księdzu którego było stać na fachową konserwację tego rzadkiego druku. Moja znajoma zabrała ze smietnika komplet przepięknych sztućców. Młody człowiek , który wynosił to do wyrzucenia nie chciał słyszeć, że można to sprzedać. Powiedział: " mi to jest niepotrzebne, znaczy, że jest bez wartości". |
|
|
"Bryk" znalazłam przypadkiem - szukając kubka Worcester 1770. Fascynuje mnie ten kubek: )) |
|
|
Jeśli Pani sądzi ,że mam zamiar to cudo sprzedać to się Pani głęboko myli,nic z rzeczy które wyszperałem nie sprzedałem ani nie wymieniłem ,za dużo mam szacunku dla rzeczy które już są nie odtworzenia ,podrobić można ale oryginału nic nie zastąpi.To ,że zapłaciłem 15 zł to nie znaczy ,że kogoś oszukałem aby zarobić,ani kupujący ani nie mieliśmy pojęcia ,że to jest unikat który pozostał zapewne z wielotysięcznej produkcji bo reszta zapewne wylądowała na śmietniku.Co do meissena ,wystarczy dokładnie spojrzeć na sygnaturę ,różnie wyglądała w różnych okresach chociaż podobnie.Widziałem kolekcję figurek meissena w prywatnych zborach ,jest tego z kilkaset sztuk ale to rzeczywiście stary meissen ,wartość handlowa nieznana bo nikt jej nigdy nie wyceniał,właściciel chyba tylko ją znał ale zmarł ,za jakiś czas pewnie daleka rodzina ja pozna!Dla mnie wartość handlowa tego co zbieram nie ma znaczenia bo wychodzę z założenia ,ze trzeba ratować co się da z tego co pozostało a może cieszyć.Pani korzenie są z terenów tam gdzie i moje ,czy mówi się o przecież tak wybitnym malarzu jak Aleksander Orłowski ,batalista ,pejzażysta,akwarelista ,tak wybitny batalista ,ze wszyscy Kossakowie to mogliby mu tylko farby mieszać ale trzeba też co mieć aby tak sadzić a najlepiej w Galerii Trietakowskiej gdzie ma swoja salę bo nie wiedzieć czemu ruscy uznają go za swojego.Ot taki mało ważny wtręt do zbieractwa oby tylko nie przerodziło się w fobię. |
|
|
Zaczęłam czytać... początkowo sądziłam, że będzie jakieś kryminalne opowiadanie o kradzieży kafla, sprawcy itd.
Mimo, iż nie jestem znawczynią porcelany i fajansu (no, może jedynie na swój osobisty użytek cenię piękno i bywa, że "zaglądam im od spodu") to przeczytałam wszystko uważnie i do końca. Powiało normalnością... ktoś w tym cynicznym świecie ma upodobania, jest znawcą i ma potrzebę podzielenia się tym z bliźnimi... I jeszcze ta nuta z przeszłości, ze świata, którego już nie ma, a po którym zostały jeszcze tylko tak kruche rzeczy jak kafle, filiżanki, spodeczki... Mimo wojny, parcelacji, peerelowskich kradzieży i dewastacji. |
|
|
Pani Izabelo proszę pisać o porcelanie...!!!Tak niewiele przetrwało wspaniałej gustownej polskiej porcelany - a taka była piękna... Tak mało o niej wiemy...Moja córka była w muzeum w Dreźnie na praktyce- przetrwały inwentarze karet wypełnionych miśnieńską porcelaną, które z ministrem Bruhlem jechały na dwory polskich biskupów i magnatów - aby elektor saski August mógł zaskarbić sobie przy pomocy naczyń cenniejszych od złota- przychylność magnaterii podczas elekcji. I czasem na podstawie tych spisów coś się potrafi odnaleźć! Dziś naszym magnatom wystarczają zegarki i inne świecidełka ... A metody naszych niemieckich przyjaciół pozostają niezmienne. Gorzej z tymi, których nie uda się kupić... |
|
|
jazgdyni Dziewczyno - - - książki!
Przestań mnie gnębić. T o coś najwspanialszego. W małej skorupce nie ma jednej setnej przekazu co w cieniutkiej książeczce.
A w takich znanym nam "Wykładach Feynmanna", czy w " Dwanaście esejów pod redakcją Lynna Arura Steerna" to co jest zawarte?
Mądrość!
I ku temu idziemy.
Uściski |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Widzisz, mam z Twoją Mamą te same słabości. Tyle, że ja nie zbieram a raczej oglądam albo zbieram zdjęcia. To samo dotyczy książek. Jest tego wszystkiego dobrego za dużo. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja weszłam na allegro w temacie meissen. Byłam zaszokowana niskimi cenami. Rozumiem teraz zbieraczy, którzy uzależniają się od licytacji. Jest dużo okazji- gdyby ktoś chciał traktować to zarobkowo. Ja mam inne zmartwienia. Oddawanie rzeczy w dobre ręce. Czasami udaje się. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Dziękuję za bryk. Przydałby się bardziej szczegółowy. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Może gdybyśmy byli w stanie zjeść trzy banany byłoby to warte opisania. Ale nie damy rady:) |
|
|
Ach te skorupy,kupiłem niedawno zestawik okolicznościowy przecudnej urody ,dużo złota najwyższej próby ,stan ,nieużywany.Filiżanka ,spodeczek pod nią i talerzyk na słodkości ! Oznakowane na spodzie Fabryka Porcelany "Wawel" ki czort ,przeleciałem w myślach ,pustka ,15 zł biorę!W domu internet i mam ,Wawel to pierwotna nazwa zaraz po wojnie Fabryki Porcelany "Krzysztof " w Wałbrzychu ,zdjęcie i mail do producenta ,potwierdzenie i podwójna radość ,nie mają w Muzeum !Produkowano korzystając z pozostawionych form przez niemców. |
|
|
jazgdyni Wiaj Izo
Skorupki to zbierała moja mama.
Wszystko sie rozeszło, wsystkie te miśnie, cebule, sewry i ćmielowy.
Uratowałem tylko mały kawowy serwisik KPM (Berlin) sygnatura WCW.
Zakochałem się dopiero w porcelanie (nie majolika i fajans - to mama) w Japonii i w Chinach.
Te skorupeczki prawie przeźroczyste, a na dodatek jeszcze w tym znak wodny. No, no, no.
Serdeczności - pisz dalej |
|
|
I ja też, i ja też: ))
Wiedza "do niczego niepotrzebna" to najlepsza wiedza na świecie.
A tu mały bryk dla laików: casa-antica.pl |
|
|
Ale to naprawde ciekawe,
inni za warte opisania na blogu uwazaja fakt ze zjedli dwa banany w metrze |
|
|
NASZ_HENRY Histeryczni nie matematyczni ;-) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Wolałabym do nich się nie zaliczać:) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Wtedy blog zamieni się w blog szkatułkowy jak jakiś "Manuscrit trouvé à Saragosse". Muszę się trochę pilnować. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też pozdrawiam serdecznie. |
|
|
marsie A nie mówiłem? Pozdrawiam! |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Mam nadzieję, że nie jest to grzecznościowe. Nauczyłam się już nie ujawniać moich zainteresowań w towarzystwie, bo trudno o bratnią duszę. Raz udało mi się znaleźć rozmówcę w kustoszu Radziejowic, ale ponieważ pojechałam wynająć obiekt na seminarium i tego nie zrobiłam traktuję to jako zawodową klęskę. Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
NASZ_HENRY Ogólnie fajansiarzy histerycznych ci u nas dostatek ;-) |
|
|
Temat bardzo interesujący, czekam na dalsze wpisy :) Pozdrawiam! |