Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Porcelana i fajanse

Izabela Brodacka Falzmann, 18.08.2014
Było to gdzieś w 75 roku. W Desie przy Placu Konstytucji znalazłam kafelki bezspornie pochodzące z manufaktury nieborowskiej. Kupiłam jeden kafelek za 60 złotych. Godzina korepetycji kosztowała wówczas o ile pamiętam 100 złotych. Kafelek niewątpliwie został skradziony. W pałacu nieborowskim był wówczas remont. Mogli – choć nie sądzę- kraść robotnicy, Kafelki wyjęte w pałacu ze ściany słynnej klatki schodowej leżały jednak luzem wszędzie, a goście domu pracy twórczej w Nieborowie wsławili się już kiedyś kradzieżą srebrnej tacy z kuchni. Poprosiłam pana z Desy o podanie mi danych osoby sprzedającej kafel. Pan „ poszedł w zaparte”. Twierdził, że jest to kafel holenderski, tak zwany delft blauw, oczywiście z innego rocznika niż kafle z klatki schodowej w Nieborowie. Gdyby kafel pochodził z klatki schodowej, a nie z jednej z łazienek kradzież byłaby jeszcze bardziej zuchwała. Główna klatka schodowa, Nieborowa wybudowana jak wiadomo przez Michała Kazimierza Ogińskiego w latach 1766-1768, pokryta jest kobaltowymi płytkami ceramicznymi holenderskimi z około 1700 roku, wyprodukowanymi w manufakturze w Harlingen, filii Delft.
Wygłosiłam panu wykład na temat sposobów znakowania produktów przez różne wytwórnie majolik i kafli. Wytłumaczyłam jak należy odróżniać oryginalne delfty od kafelków nieborowskich, malowanych zresztą przez uzdolnioną młodzież ze wsi i jak rozpoznać własną twórczość Michała Piotra Radziwiłła. ( bardzo łatwo, sygnował MR) Nieborowskie kafle dotąd można spotkać w dworach, pałacach i kamienicach mieszczańskich. Na przykład piec z ok. 1885 roku zrabowany we dworze w Krzyszkowicach, można podobno obejrzeć w muzeum regionalnym w Myślenicach. Nie sprawdzałam.
Pan sprzedawca z Desy niefortunnie powołał się na kaduceusz, który rzekomo odnalazł na kaflach. To przypieczętowało jego klęskę. Kaduceusz czyli laska z dwoma oplatającymi ją wężami, atrybut Merkurego, była stosowana wyłącznie jako znak fabryczny w manufakturze w Miśni w 1723 roku.
Pan błagał mnie, żebym dała mu wreszcie spokój, nic więcej nie chciał wiedzieć, ale nie zdradził swego kontrahenta. Był paserem doskonałym.
W 1999 roku pracowałam w pewnym piśmie architektonicznym,  w dziale prawnym ( o horrendum !). Pisałam o ulgach budowlanych i pozwoleniach na budowę. Chciałam zaproponować redakcji dwa projekty. Jeden- miała to być wkładka z oryginalnymi zdjęciami starej Warszawy. Redaktor naczelny się nie zgodził. Twierdził, że czytelników to nie zainteresuje. Uważał, że interesują ich wyłącznie kafelki w łazienkach piosenkarek i aktorek. Zaproponowałam mu zatem rubrykę poświęconą historii kafli i majolik.
„ A kto zapłaci za promocję? Stanisław Thiele?”- zapytał przytomnie .
Jak się okazało nazwisko obiło mu się o uszy, nie wiedział jednak nic więcej. Nie wiedział nawet, że Stanisława Thiele ( Tylickiego) sprowadził z Nevers do Ćmielowa kupiec Kazimierz Cybulski, który nabył zakłady ćmielowskie od Druckich- Lubeckich. Pomimo,że redaktor był -jak to się mówi u nas w domu- histerykiem sztucznym ( chyba nie trzeba tego dowcipu tłumaczyć) jego wiedza na temat porcelany i majolik była szczątkowa. Projekt nie przeszedł.
Kilka lat po moim rozstaniu z pismem  wydawało mi się, że wreszcie mi się uda zajmować się tym co lubię i na czym się trochę znam. W tej dziedzinie trudno być ekspertem. Znaki na porcelanie są mylne, wiele prac sygnowanych jest inicjałami malarza, inicjały oczywiście się powtarzają, trzeba być wyczulonym na kaligrafię, a nawet ortografię napisu. Komu chciałoby się poza tym pamiętać, że na przykład technika pâte-sur-pâte polegająca na nakładaniu na kolorowe tło białego reliefu, którą jako pierwszy zastosował Wedgwood, a nazwę otrzymała w Sèvres, była jedną z najbardziej popularnych technik zdobniczych w Ćmielowie? Komu jest to dziś do szczęścia potrzebne?. Przecież serwisy kupuje się obecnie w Ikei.
Moje złudne nadzieje brały się stąd, że znany zachodni producent kafli chciał założyć w Polsce pismo branżowe na bardzo wysokim poziomie. Była to zapewne forma reklamy- na reklamie się nie znam. Miałam być sekretarzem redakcji. Wybierałam już zdjęcia na okładkę do pierwszego numeru. Wymyśliłam sobie kubek z rokokową dekoracją z Worcester z 1770 roku. Kontrakt nie doszedł jednak do skutku. Grafik, który miał zrobić layout pisma rozhulał się i postawił zbyt wygórowane warunki. Był taki okres gdy firmy zachodnie dopiero instalowały się w Polsce, a młodzi wykształceni z wielkich miast uważali zachodnich pracodawców za durniów i prezentowali skrajny brak umiaru w negocjacjach finansowych. Nie dało się tego odkręcić.
Cóż mam dodać. Nie mam okazji pisać o porcelanie i fajansach co nie znaczy, że będę tym męczyć czytelników Naszych Blogów. Obiecuję.
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 17831
Domyślny avatar

Rapax

18.08.2014 13:48

Temat bardzo interesujący, czekam na dalsze wpisy :) Pozdrawiam!
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

18.08.2014 14:34

Dodane przez Rapax w odpowiedzi na Temat bardzo interesujący,

Mam nadzieję, że nie jest to grzecznościowe. Nauczyłam się już nie ujawniać moich zainteresowań w towarzystwie, bo trudno o bratnią duszę. Raz udało mi się znaleźć rozmówcę w kustoszu Radziejowic, ale ponieważ pojechałam wynająć obiekt na seminarium i tego nie zrobiłam traktuję to jako zawodową klęskę. Pozdrawiam serdecznie.
Domyślny avatar

cyborg59

18.08.2014 16:53

Dodane przez izabela w odpowiedzi na Mam nadzieję, że nie jest to

Popieram prośbę kolegi ! Lubię jak w szkatułce jest mała szkatułeczka z wiedzą pozornie nikomu do niczego ...(za wyjątkiem osobistej kultury).
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

18.08.2014 17:12

Dodane przez cyborg59 w odpowiedzi na Popieram prośbę kolegi

Wtedy blog zamieni się w blog szkatułkowy jak  jakiś "Manuscrit trouvé à Saragosse". Muszę się trochę pilnować.
Domyślny avatar

takijeden

18.08.2014 18:07

Dodane przez izabela w odpowiedzi na Wtedy blog zamieni się w blog

Ale to naprawde ciekawe, inni za warte opisania na blogu uwazaja fakt ze zjedli dwa banany w metrze
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

18.08.2014 20:10

Dodane przez takijeden w odpowiedzi na Ale to naprawde ciekawe, inni

Może gdybyśmy byli w stanie zjeść trzy banany byłoby to warte opisania. Ale nie damy rady:)
epitwo

epitwo

18.08.2014 18:29

Dodane przez cyborg59 w odpowiedzi na Popieram prośbę kolegi

I ja też, i ja też: )) Wiedza "do niczego niepotrzebna" to najlepsza wiedza na świecie. A tu mały bryk dla laików: casa-antica.pl
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

18.08.2014 20:11

Dodane przez epitwo w odpowiedzi na I ja też, i ja też: )) Wiedza

Dziękuję za bryk. Przydałby się bardziej szczegółowy.
epitwo

epitwo

18.08.2014 23:35

Dodane przez izabela w odpowiedzi na Dziękuję za bryk. Przydałby

"Bryk" znalazłam przypadkiem - szukając kubka Worcester 1770. Fascynuje mnie ten kubek: ))
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

19.08.2014 09:53

Dodane przez epitwo w odpowiedzi na "Bryk" znalazłam przypadkiem

Kubek jest w zbiorach Muzeum Narodowego. Miałam jego dobre zdjęcie. Wysokość 12,5 cm ( miałam zanotowane) . Jest prosty w kształcie i ma proste uszko z niespodziewanym wybrzuszeniem, taką falką, która przypomina, że to rokoko. Kubek przykryty jest pokrywką wyglądającą jak tatarska czapeczka. Na kubeczku ornament roślinny, delikatny, zdominowany przez motyw przypominający turecki wzór na chustce czy sukni. Opisałam własnymi słowami. Histeryk sztuczny obdarłby mnie za to żywcem ze skóry.
epitwo

epitwo

19.08.2014 11:54

Dodane przez izabela w odpowiedzi na Kubek jest w zbiorach Muzeum

Jakieś licho - zdjęcie w linku na allegro mi się nie otwiera, a w dwóch przeglądarkach próbowałam. Czegoś widać nie mam w swoim komputerze. No i kubek wciąż przede mną ukryty: )) Wie Pani może jak trafił do Muzeum Narodowego - to cześć jakiejś kolekcji? Zerknę do galerii z rzemiosłem, może tam stoi? Może nawet już go kiedyś widziałam i z jakiegoś powodu uwagi nie zwróciłam? Teraz mam powód: )) W Narodowym akurat ciekawy cykl: mnw.art.pl
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

19.08.2014 10:15

Dodane przez epitwo w odpowiedzi na "Bryk" znalazłam przypadkiem

Jest na aukcji allegro książka Leona Chrościckiego " Porcelana- Znaki wytwórni europejskich" . Oczywiście ją mam. Sprzedawca chce chyba za nią zbyt drogo. Tam też jest zdjęcie kubka ale kiepskie. Mam dużo lepsze.
archiwumallegro.pl
NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

18.08.2014 14:32

Ogólnie fajansiarzy histerycznych ci u nas dostatek ;-)
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

18.08.2014 17:13

Dodane przez NASZ_HENRY w odpowiedzi na Ogólnie fajansiarzy

Wolałabym do nich się nie zaliczać:)
NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

18.08.2014 17:50

Dodane przez izabela w odpowiedzi na Wolałabym do nich się nie

Histeryczni nie matematyczni ;-)
marsie

marsie

18.08.2014 15:27

A nie mówiłem? Pozdrawiam!
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

18.08.2014 17:09

Dodane przez marsie w odpowiedzi na A nie mówiłem? Pozdrawiam!

Ja też pozdrawiam serdecznie.
jazgdyni

jazgdyni

18.08.2014 18:42

Wiaj Izo
Skorupki to zbierała moja mama.
Wszystko sie rozeszło, wsystkie te miśnie, cebule, sewry i ćmielowy.
Uratowałem tylko mały kawowy serwisik KPM (Berlin) sygnatura WCW.
Zakochałem się dopiero w porcelanie (nie majolika i fajans - to mama) w Japonii i w Chinach.
Te skorupeczki prawie przeźroczyste, a na dodatek jeszcze w tym znak wodny. No, no, no.
Serdeczności - pisz dalej
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

18.08.2014 20:17

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Wiaj Izo Skorupki to

Widzisz, mam z Twoją Mamą te same słabości. Tyle, że ja nie zbieram a raczej oglądam albo zbieram zdjęcia. To samo dotyczy książek. Jest tego wszystkiego dobrego za dużo.
jazgdyni

jazgdyni

18.08.2014 21:01

Dodane przez izabela w odpowiedzi na Widzisz, mam z Twoją Mamą te

Dziewczyno - - - książki!
Przestań mnie gnębić. T o coś najwspanialszego. W małej skorupce nie ma jednej setnej przekazu co w cieniutkiej książeczce.
A w takich znanym nam "Wykładach Feynmanna", czy w " Dwanaście esejów pod redakcją Lynna Arura  Steerna" to co jest zawarte?
Mądrość!
I ku temu idziemy.
Uściski
Domyślny avatar

siermięga

18.08.2014 19:37

Ach te skorupy,kupiłem niedawno zestawik okolicznościowy przecudnej urody ,dużo złota najwyższej próby ,stan ,nieużywany.Filiżanka ,spodeczek pod nią i talerzyk na słodkości ! Oznakowane na spodzie Fabryka Porcelany "Wawel" ki czort ,przeleciałem w myślach ,pustka ,15 zł biorę!W domu internet i mam ,Wawel to pierwotna nazwa zaraz po wojnie Fabryki Porcelany "Krzysztof " w Wałbrzychu ,zdjęcie i mail do producenta ,potwierdzenie i podwójna radość ,nie mają w Muzeum !Produkowano korzystając z pozostawionych form przez niemców.
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

18.08.2014 20:15

Dodane przez siermięga w odpowiedzi na Ach te skorupy,kupiłem

Ja weszłam na allegro w temacie  meissen. Byłam zaszokowana niskimi cenami. Rozumiem teraz zbieraczy, którzy uzależniają się od licytacji. Jest dużo okazji- gdyby ktoś chciał traktować to zarobkowo. Ja mam inne zmartwienia. Oddawanie rzeczy w dobre ręce. Czasami udaje się.
Domyślny avatar

siermięga

18.08.2014 23:34

Dodane przez izabela w odpowiedzi na Ja weszłam na allegro w

Jeśli Pani sądzi ,że mam zamiar to cudo sprzedać to się Pani głęboko myli,nic z rzeczy które wyszperałem nie sprzedałem ani nie wymieniłem ,za dużo mam szacunku dla rzeczy które już są nie odtworzenia ,podrobić można ale oryginału nic nie zastąpi.To ,że zapłaciłem 15 zł to nie znaczy ,że kogoś oszukałem aby zarobić,ani kupujący ani nie mieliśmy pojęcia ,że to jest unikat który pozostał zapewne z wielotysięcznej produkcji bo reszta zapewne wylądowała na śmietniku.Co do meissena ,wystarczy dokładnie spojrzeć na sygnaturę ,różnie wyglądała w różnych okresach chociaż podobnie.Widziałem kolekcję figurek meissena w prywatnych zborach ,jest tego z kilkaset sztuk ale to rzeczywiście stary meissen ,wartość handlowa nieznana bo nikt jej nigdy nie wyceniał,właściciel chyba tylko ją znał ale zmarł ,za jakiś czas pewnie daleka rodzina ja pozna!Dla mnie wartość handlowa tego co zbieram nie ma znaczenia bo wychodzę z założenia ,ze trzeba ratować co się da z tego co pozostało a może cieszyć.Pani korzenie są z terenów tam gdzie i moje ,czy mówi się o przecież tak wybitnym malarzu jak Aleksander Orłowski ,batalista ,pejzażysta,akwarelista ,tak wybitny batalista ,ze wszyscy Kossakowie to mogliby mu tylko farby mieszać ale trzeba też co mieć aby tak sadzić a najlepiej w Galerii Trietakowskiej gdzie ma swoja salę bo nie wiedzieć czemu ruscy uznają go za swojego.Ot taki mało ważny wtręt do zbieractwa oby tylko nie przerodziło się w fobię.
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

19.08.2014 01:26

Dodane przez siermięga w odpowiedzi na Jeśli Pani sądzi ,że mam

Wcale tak nie myślałam. Ale fakt istnienia rynku na dzieła sztuki może uratować różne cuda od śmietnika. Mieszkam w centrum Warszawy. Kupują tu mieszkania nowobogaccy i wyrzucają na śmietnik to co zostało po dawnym właścicielu. Trudno uwierzyć co tam można znaleźć. Zabrałam ze śmietnika 17 -wieczny psałterz i podarowałam księdzu którego było stać na fachową konserwację tego rzadkiego druku. Moja znajoma zabrała ze smietnika komplet przepięknych  sztućców. Młody człowiek , który wynosił to do wyrzucenia nie chciał słyszeć, że można to sprzedać. Powiedział: " mi to jest niepotrzebne, znaczy, że jest bez wartości".
Domyślny avatar

zwykły Polak

18.08.2014 23:08

Pani Izabelo proszę pisać o porcelanie...!!!Tak niewiele przetrwało wspaniałej gustownej polskiej porcelany - a taka była piękna... Tak mało o niej wiemy...Moja córka była w muzeum w Dreźnie na praktyce- przetrwały inwentarze karet wypełnionych miśnieńską porcelaną, które z ministrem Bruhlem jechały na dwory polskich biskupów i magnatów - aby elektor saski August mógł zaskarbić sobie przy pomocy naczyń cenniejszych od złota- przychylność magnaterii podczas elekcji. I czasem na podstawie tych spisów coś się potrafi odnaleźć! Dziś naszym magnatom wystarczają zegarki i inne świecidełka ... A metody naszych niemieckich przyjaciół pozostają niezmienne. Gorzej z tymi, których nie uda się kupić...
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

19.08.2014 10:25

Dodane przez zwykły Polak w odpowiedzi na Pani Izabelo proszę pisać o

Rozumiem, że córka jest historykiem sztuki. Bardzo brakuje nam historyków sztuki z prawdziwego zdarzenia. Generacja, która rosła z Polską Ludową na szczęście już przekroczyła wiek emerytalny. Większość była zamieszana w różne formy grabieży- od mienia pożydowskiego do pałaców arystokracji. Niejeden dom wygląda jak pchli targ. Widziałam taki dom, w stylu dworku polskiego, gdzie na pasie słuckim stał siedmioramienny świecznik. "Chyba to nie bardzo koresponduje"- powiedziałam, ale właściciel zbiorów, a raczej szabru był niewzruszony. Uważał zresztą, że rabując dwory i kościoły ratuje zbiory przed zniszczeniem. Co gorsza mógł mieć rację. Takie to były wredne czasy.
Domyślny avatar

finka74

21.08.2014 10:35

Dodane przez izabela w odpowiedzi na Rozumiem, że córka jest

Ten proceder trwa nadal wśród "pracowników naukowych". W Krakowie dość głośno było o wielkim profesorze UJ, który "ocalał", bo chyba nie kradł, zbiory archiwów kościelnych. To często ludzie, którzy dorobili się tytułów naukowych ale niestety nie posiadają tego prawdziwego umiłowania kultury. Moja kuzynka, która jest genialnym znawcą ikon robiła sobie różne notatki na książkach, w zeszycikach itp. Notatki te kiedyś zebrał i opublikował jej kolega z pokoju i dziś jest pełnym dumy z siebie doktorem. Ona naiwnie ucieszyła się z tego, że wiedza została opublikowana, on raczej z tego, że jako wyższy stopniem będzie teraz ważniejszy i kiedyś jako profesor też będzie "ocalał" zbiory.
Domyślny avatar

Ewakropkapl

18.08.2014 23:21

Zaczęłam czytać... początkowo sądziłam, że będzie jakieś kryminalne opowiadanie o kradzieży kafla, sprawcy itd. Mimo, iż nie jestem znawczynią porcelany i fajansu (no, może jedynie na swój osobisty użytek cenię piękno i bywa, że "zaglądam im od spodu") to przeczytałam wszystko uważnie i do końca. Powiało normalnością... ktoś w tym cynicznym świecie ma upodobania, jest znawcą i ma potrzebę podzielenia się tym z bliźnimi... I jeszcze ta nuta z przeszłości, ze świata, którego już nie ma, a po którym zostały jeszcze tylko tak kruche rzeczy jak kafle, filiżanki, spodeczki... Mimo wojny, parcelacji, peerelowskich kradzieży i dewastacji.
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

19.08.2014 01:42

Dodane przez Ewakropkapl w odpowiedzi na Zaczęłam czytać... początkowo

Rok temu zwiedzałam muzeum w Mankiewiczach koło Stolina. Był tam kiedyś pałac Radziwiłłów - obecnie całkowicie zniszczony. Muzeum mieści się w baraczku w parku. Jak mówiła niezwykle kulturalna pani kustosz, muzeum usiłowało odkupić od lokalnej ludności zrabowane kiedyś przedmioty, które mogły się zachować w domach. Okazało się, że prawie nic się nie uratowało. Przedmioty, które były kiedyś ozdobą życia właścicieli pałacu okolicznym ludziom nie były do niczego potrzebne i dlatego się nie zachowały. W muzeum znaleźliśmy zdumiewające bric-à-brac, jak na pchlim targu. Między innymi była poniemiecka maszyna do szycia Singera. " To raczej z szabru niż Radziwiłłów" powiedziałam, a pani kustosz potwierdziła.
Białoruś usiłuje teraz remontować relikty kultury Polskiej na tych terenach. Wyremontowany został choćby pałac w Nieświeżu. Remontuje się kościoły katolickie. Nie ma wrogości do reliktów tej kultury. Ale tych reliktów już prawie nie ma.
lala

lala

19.08.2014 02:57

widze jednak jakieś podobieństwo - między wykładami Feynmanna a tą krcuhościa porcelanowej estetyki
lala

lala

19.08.2014 04:01

"różowe moje spodeczki Kwieciste filiżanki, Leżące na brzegu rzeczki Tam kędy przeszły tanki (...) Ziemia, gdzie spojrzysz zasłana Bryzgami kruchej piany. Niczego mi proszę pana nie żal jak porcelany" ta inkantacja, styl, język, dykcja....jakoś bardziej moja niz inne
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

19.08.2014 10:02

Dodane przez lala w odpowiedzi na "różowe moje

Tak jak nie lubię Miłosza, a on wiedziałby za co - ten wiersz o porcelanie jest bardzo trafny. Lubię  jeszcze jeden wiersz Miłosza-  taką prawdziwą samokrytykę, na miarę czasów, w których tworzył.  Przypomnę  fragment tego wiersza w rewanżu.
i wiem, że we mnie pycha, pożądanie
i okrucieństwo, i ziarno pogardy
dla snu martwego splatają posłanie,
a kłamstwa mego najpiękniejsze farby
zakryły prawdę. Wtedy spuszczam oczy
i czuję wicher, co przeze mnie wieje,
palący, suchy.
gal

ant.an

19.08.2014 12:48

"Wyremontowany został choćby pałac w Nieświeżu. Remontuje się kościoły katolickie. "
Do Nieświerza można dodać i pobliski Mir, a z kościołów piękne sanktuarium w Mosarzu i podniesiony z ruiny kościół w Udziale.
Domyślny avatar

zwykły Polak

19.08.2014 23:58

... historyk sztuki... od dziecka nauczona do grzebania na rynkach w poszukiwaniu szabelek , berła KPM i cudownej śląskiej porcelany... Niestety poszła za Szwedem za morze... ale tam sporo polskiej sztuki w muzeach- mam nadzieję, że się zaopiekuje. Chociaż porcelany nie zabrali, bo jeszcze nie było... tylko srebra i złoto...
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

20.08.2014 00:42

Dodane przez zwykły Polak w odpowiedzi na ... historyk sztuki... od

Dziękuję za wyjaśnienie. Jest ambasadorem naszej sztuki na północy.
Domyślny avatar

kasia4585

11.12.2016 16:23

Osobiście, preferuję porcelanę. I jakiś czas temu chciałam wymienić swój stary serwis obiadowy. Szperałam w internecie. Trafiłam na stronę hurtowniaporcelany.pl i byłam wniebowzięta. Bardzo się ucieszyłam, ponieważ znalazłam tam porcelanę lubiana, do której od zawsze miałam sentyment. Bez wahania ją zamówiłam.
Jabe

Jabe

11.12.2016 20:18

Dodane przez kasia4585 w odpowiedzi na Osobiście, preferuję

spam
Izabela Brodacka Falzmann
Nazwa bloga:
Blog autorski

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 1, 063
Liczba wyświetleń: 7,770,392
Liczba komentarzy: 21,370

Ostatnie wpisy blogera

  • Było, ale nie minęło
  • Ukraina zmierza w kierunku nazizmu
  • Kto płaci za orkiestrę, wybiera muzykę

Moje ostatnie komentarze

  • Jaruzelska nie gloryfikowała. Ona sobie kpiła. I to mi się własnie nie podobało. Natomiast jestem w posiadaniu listów pana Przedpełskiego właściciel domu przy ulicy Ikara przejętym po Jaruzelskim…
  • Pisałam kiedyś niechetnie o klanie Spiewaków ale Jana będę bronic. Pomaga lokatorom bezprawnie wyrzucanym z mieszkań i zajmują go sprawy Warszawy. Moim zdaniem nie jest groźna lewicowa wrazliwośc.…
  • Ale to nie znaczy, że nalezy zakazać uzywania wentylatórów. Wydalanie też jest nieuchronne. Czy nalezy negować istnienie wodniczki tętniącej?Cóż winny jest nieszczęsny pantofelek, że tak ma? Gorzej…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Upadek edukacji. Tym razem piszę jako fachowiec.
  • Historia pewnej kamienicy
  • Śpioszki rozmiaru XXXL

Ostatnio komentowane

  • RinoCeronte, Nadzieja umiera ostatnia Panie Lechu...
  • RinoCeronte, A takie Podwieczorki przy mikrofonie?  Ech łza się w oku kręci Panie Malinowski.
  • Tomaszek, Trzeba pilnować kasy . Bo pieriestrojka czyli pieriedyszka nie wyszłaby bez pieriechwatyzacji . A w zasadzie po to to było i przyszło po wojnie dopiero w momencie wystarczającej akumulacji . 

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności