Otrzymane komantarze

Do wpisu: Metanormy, czyli tylko lasów żal
Data Autor
Kłopot w tym, że w III RP i UE kasta urzędników przekroczyła punkt krytyczny i zaczęła działać sama dla siebie. Obywatel jest nawozem. To że darmozjady ciągną z niego składniki odżywcze pełną gębą nie przeszkadza by tym nawozem gardzić. Ma Pani rację, ta szajka to nowotwór złośliwy (jakiś czerniak a raczej czerwieniak), który zabije organizm na którym żeruje. A co będzie dalej? A G ich to obchodzi. Przypomina mi się jak nauczycielka mojej córki oświadczyła uczniom "dla mnie możecie się pozabijać, nie jestem waszą matką". Tak traktuje nas nasze państwo i eurokołchoz.
Izabela Brodacka Falzmann
Najlepsza ilustracją tego o czym Pan pisze jest sprawa naczelnika więzienia, który zapłacił grzywnę za osadzonego w więzieniu. Więzień ukradł czekoladkę warta parę groszy, był opóźniony w rozwoju, nie miał z czego zapłacić grzywny. Naczelnik posłużył się logiką, do której niezdolny był sąd. Sam został osądzony za działanie szkodliwe dla systemu, ale w jego przypadku sąd odstąpił od wymierzenia kary.
Izabela Brodacka Falzmann
Masz rację, że wiele norm zdało egzamin. Przede wszystkim normy techniczne. Ale umieszczanie w normie Call Center zasady, że jego personel musi się identyfikować z celami instytucji jest tak ogólnikowe, że aż zbędne. Personel sklepu warzywnego też powinien identyfikować się z celem jaki jest sprzedaż czy obsługa klienta. Czy trzeba to opisywać na kilkudziesięciu stronach? I czy trzeba takie normy tłumaczyć z angielskiego? I dodatkowo płacić za certyfikaty przeszkolenia personelu? Chyba, że to w ramach walki z bezrobociem. Sprzątanie ulic, które wprowadził dla bezrobotnych Łukaszenko, oskarżany teraz o roboty przymusowe,  wydaje mi się sensowniejsze.  No i tańsze. Sprzątają za zasiłek.
smieciu
Dobry tekst pokazujący przykład jakich wiele w naszej rzeczywistości. W każdym razie także jeden z wielu powodów by promować anarchizm :-) System (prawa) musi bowiem dokonywać nieustannej ekspansji kodyfikując każdy przejaw działalności człowieka. Bo jeśliby tego nie robił to oznaczałoby że niektóre aspekty pozostawionoby  takim rzeczom jak logika, zdrowy rozsądek, poczucie przyzwoitości itp. Gdzie decydowałby zwykły człowiek, ze swoją możliwością interpretacji i samodzielnej decyzji. Szybko okazałoby się że skoro praca telefonistki podlega subiektywnej indywidualnej ocenie to dlaczego zwykły tłum nie miałby oceniać urzędnika? Dlaczego nie oceniać indywidualnie czy złe jest przejechanie rowerem po pasach czy nie? Czy wywalenie zboża przez Leppera było przestępstwem czy zwróceniem uwagi na problem? A zabójstwo męża pijaka, sadysty, gwałcącego swoje małoletnie córki wobec bierności systemu nie byłoby usprawiedliwione? Nagle okazałoby się że ten indywidualizm i prawo do oceny, osądzania możnaby w sumie przenieść na wszystkie sprawy... Sądy, te dzisiejsze z całym ogromnym aparatem prawniczym, kodeksami, adwokatami, prokuratorami i sędziami stałyby się zbędne. Okazałoby się w sumie że samo prawo jest zbędne również! Bo skoro idiotyczna jest normalizacja pracy telefonistki to czy nie równie idiotyczna jest kodyfikacja kar jaka np. należy się za kradzież jabłka a jaka za napad z bronią w ręku? Skoro telefonistka olewa swoją robotę a ktoś kogoś napadł to chyba sprawa jest jasna? Tylko powstałby wtedy wielki problem... Nie dałoby się wtedy utrzymać Systemu w którym miliony zapieprzałyby na garstkę nierobów w imię prawa i porządku.
jazgdyni
Jeszcze ci jedno dorzucę z dyskusji na NE. Cold case - to sprawa przedawniona, sprawa zamknięta, albo sprawa porzucona. W zależności od kontekstu. Może też być czasami - ślepy trop.
jazgdyni
Dałaś bardzo ładny przykład do tego co ja wyczuwam, a wcale to nie jest łatwe. Wiesz, że jak zwykle dyletancko, interesuję się mózgiem, umysłem i ogólnie kognitywistyką. Problemem centralnym jest pojęcie świadomości, własnie, co do której używa się określenia conciousness. Councios znaczy także przytomny, czyli świadomy. Natomiast awareness raczej dotyczy uwagi, czyli świadomego odbioru bodźców sensorycznych, czyli jest zwrócona na zewnątrz. To są moje powierzchowne przemyślenia, bo jeszcze nie miałem okazji wymienić opinii na ten temat z angielskimi przyjaciółmi. Serdeczności
Izabela Brodacka Falzmann
Przeczytałam w podręczniku socjologicznym syna : "For persons low in public self-consciousness, there is little awareness of how others regard them". Ten kontekst sugeruje różnicę. Ale napisz mi proszę co o tym myślisz. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Inni chcą czerpać kasę nie tylko z  certyfikacji lecz certyfikacji certyfikacji. Nie neguję potrzeby norm tecnicznych. Kiedy kupuję śrubkę cieszy mnie pewność , że będzie pasowała. Kiedy używam klucza - ma pasować do moich śrubek. Ale normalizowanie centrów obsługi klienta i certyfikaty jakości, na których ci cwaniacy zarabiają to już obłęd. Za te dwie normy i to tylko po angielsku  trzeba zapłacić przy Świętokrzyskiej w Warszawie 700 złotych. Oczywiście to nie ja płaciłam, prędzej zjadłabym własne kapcie. Ale ktoś,  kto będzie miał w firmie punkt informacji telefonicznej zapłaci , bo musi.
Izabela Brodacka Falzmann
Posługując się terminologią psychiatrów - jest to psychoza indukcyjna, bo się udziela. Lekarz też nigdy nie powie, że pacjent zmarł bo przyszedł jego czas, albo zmarł bo nie wpuściliśmy pacjenta  do szpitala ( jak ostatnio) lecz, że " zachowane zostały właściwe procedury". A my się na to godzimy. Obecny dziennikarz nie zapytał:" jakie procedury?, jak wygląda europejska norma odmawiania pomocy choremu?"
St. M. Krzyśków-Marcinowski
To, co wnikliwie i ładnie Pani opisała "się wie". Brakuje mi sugestii przynajmniej, jak  z tego obłędu można wyjść. Pozdrawiam
Bo znormalizować można dużo w sensie technicznym. Tylko nikt gamoniom nie powiedział, albo nie usłyszeli lub też nie zrozumieli, że możliwy jest przypadek złożenia silnika z podzespołów, które wszystkie mieszczą się w normach ich wykonania, ale ten silnik nigdy nie będzie działał. Techniczni coś wymyślili, to i inni chcą mieć coś takiego samego.
jazgdyni
Witaj Izo Czy zastanawiałaś się nad subtelną różnicą między pojęciami: awareness i conciousness ? Pozdrawiam
Do wpisu: Jabłko a sprawa polska
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Jest jeszcze gorzej. Ci którzy zainwestowali w przetwórstwo są nękani. Kluska po doświadczeniach z komputerami wdał się w produkcję serów. Doskonałych - bo  on nie umie robić źle. Gdy jego sery zaczęły zdobywać rynki europejskie nasilił się kolejny atak na niego.Więcej nie piszę bo nie wiem co mogę,ale jest źle.
Wszelkie produkty żywnościowe kupuję pod Halą Mirowską. Jest 1. taniej 2. lepszej jakości 3. ci u których kupuję stale to czasami mi powiedzą: "ale tych jabłek to pan dzisiaj nie bierze" Obecnie, według mojej wiedzy, trwa zmowa pośredników, żeby zbić cenę skupu. A rolnicy nie mają tylu chłodni, elewatorów do składowania zboża i innej infrastruktury, żeby się temu przeciwstawić.
Izabela Brodacka Falzmann
Proszę dać sygnał - przyjdę. Choć nie tak łatwo (wbrew pozorom) trafić jabłkiem. Pewien staruszek rzucał wydmuszkami napełnionymi czarną  farbą w plakaty wyborcze. Zaimponował mi. Powiedział, że cel wyćwiczył rzucając w czasie wojny granatami. Niestety nie docenił obecnej techniki. Uchwyciła go kamera jednego ze sklepów. Chyba zamknęli go w wariatkowie.
Izabela Brodacka Falzmann
Państwo jest jak nowotwór złośliwy. Zginie razem z żywicielem ale nie odpuści. Pasożyt może zmienić żywiciela.
Jeden drobny problem w mojej okolicy (województwo pomorskie) większość cukrowni zlikwidowano. Cała masa rolników, którzy co roku dostarczali buraki cukrowe musiała zmienić uprawy. W cukrowni w Polplinie otwarto centrum handlowe, cukrownia w Pruszczu Gdańskim nie pracuje. A wszystko to dlatego, że nasz cukier był tańszy niż unijny (czytaj niemiecki). Ciekawe kto będzie kupował w tym centrum handlowym, jeżeli nic się u nas nie będzie produkować ani uprawiać ??? stc.pl
Izabela Brodacka Falzmann
A gdzie są polskie cukrownie?
Izabela Brodacka Falzmann
No właśnie i jakoś im to nie przeszkadza. A u nas się twierdzi, że elegancja wielkiego miasta wymaga prześladowania babci z pietruszką.  O producencie jabłek czy warzyw z jego furgonetką nie śmiem wspominać.
Izabela Brodacka Falzmann
Postulat słuszny. Ciekawe co zrobi PSL żeby go przeprowadzić?
Pewna znajoma z uporem godnym lepszej sprawy przekonywała mnie jak to w naszym kraju prześladuje się kobiety. Kiedy próbowałem tłumaczyć, że Polska jest jednym z nielicznych państw, które prześladuje własnych obywateli (bez względu na płeć, wiek i pochodzenie ale ze względu na poglądy niekoniecznie) słyszałem, że to nieprawda " bo ci prywaciarze...". W świadomości większości naszych obywateli państwo o niczym innym nie myśli, tylko jak im nieba przychylić. Tymczasem państwowe koleje ograniczają połączenia lokalne, dzięki czemu tysiące ludzi ma kłopoty z dojazdem do pracy, państwo podnosi podatki i parapodatki, dzięki czemu następne tysiące nie potrzebuje już do pracy dojeżdżać bo ją traci. Trudno będzie wyplenić myślenie w kategoriach "dobre bo państwowe i złe prywatne" wszczepione ludziom w czasach PRL. Nasze wspaniałe państwo tym różni się od pasożyta (jak kiedyś powiedział pan Jan Pietrzak), że taki pasożyt dba o organizm z którego żyje w odróżnieniu...
Kazimierz Koziorowski
korekta
Kazimierz Koziorowski
we Wloszech w kazdej miescinie jest miejsce, w centrum!, gdzie raz w tygodniu od rana do wczesnego popoludnia jest bazar ze wszystkim od pietruszki, serow, wedlin, szwarcu mydla i powidla po dywany, buty, bizuterie i futra a wszystko w niskich cenach i jakosci nie gorszej niz w pobliskich sklepach czy sieciach handlowych. w centrum wenecji rowniez. w rzymie natomiast w centrum spotkalem taki bazar codziennie od poniedzialku do soboty
Obywatel
Fundacja chyba coś PSL-owska, ale postulat słuszny: fpds.pl Ukłony dla Autorki wpisu.
Izabela Brodacka Falzmann
No właśnie dobrze obliczyłeś narzut. To standardy w większości spraw. Dozorczyni ( nasza) bierze 1500 złotych pensji. Za to zamiata podwórko. Kiepsko. Jest zatrudniona w firmie sprzątającej. Firmę zatrudnia zarządca nieruchomości firma Gestor. Firmę Gestor zatrudnia wspólnota. Mówiłam tym wszystkim kościanym dziadom, bo tylko  tacy się pchają do zarządów, że trzeba zatrudnić dozorczynię bezpośrednio, jej płacić i od niej wymagać. Ale oni twierdzą, że tak nie można bo to " standardy unijne". W Oświęcimiu więźniowie przesypywali piasek z kupki na kupkę. Bo praca czyni wolnym. Tak było napisane na bramie, ale to nie była prawda. Teraz uważa się, że dochód narodowy wytwarza pośrednictwo, czyli przesypywanie piachu z kupy na kupę.