Otrzymane komantarze

Do wpisu: Słoń jest wężem
Data Autor
Ewaryst Fedorowicz
Hm.. na tym portalu ruskich agentów poznaje się po tym, że tzw. niewygodną (czyli nie  pod obowiązujący szymel)  prawdę piszą :-)
jazgdyni
Witaj Izo Popełniasz błąd uproszczenia i konieczności schematyzacji... I jeszcze na początek - co to znaczy ustawka? Czyli wszystko zostało zaaranżowane i mieliśmy do czynienia z teatrem dla naiwnych? Nic nigdy nie jest takie proste jak się wydaje... Już od dawna jestem stuprocentowo przekonany, że naturą, umysłem i zjawiskami społecznymi rządzi dynamika nieliniowa. Jeżeli tak, to opisuje ją nie tradycyjna matematyka, tylko teoria chaosu i teoria wielkich złożoności (tu, przepraszam, nie znam polskiej poprawnej nazwy, bo czytam tylko opracowania angielskie, a tam występuje określenie complexity). Wówczas niestety, jeżeli tego nie uwzględniasz i nie zachowasz pewnej perspektywy, to jesteś w sytuacji jednego z tych indyjskich ślepców. Nie zawsze obraz musi być zamazany i rozmyty, a atraktor dziwny i niewyobrażalny. Udowadnia to choćby mrówka Langtona. To bardzo pasuje do teorii ustawki i ewentualnego biegu historii. Pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Jeżeli ruskich agentów rozpoznaje się po znajomości języka rosyjskiego może to być dla mnie groźne. W takim razie ilu angielskich agentów i francuskich agentów działa bezkarnie. Nasz były premier stara się zostać angielskim agentem, ale mu to coś nie za bardzo wychodzi. Rozmowa o pakcie klimatycznym po angielsku była dla niego zbyt trudna. Swoją drogą o pakcie klimatycznym ja wypowiadałabym się najchętniej po łacinie. W sensie wyścigowym.
Ewaryst Fedorowicz
Boże! I Pani jest "ruską agentką" ! Co za niepewne czasy!  :-)
Izabela Brodacka Falzmann
Te informacje ( o wycieczce nieletnich na Majdan) są pewne w przeciwieństwie do medialnych. Oczywiście, że to bardzo mało. Ale daje podstawy do wyciągania wniosków. Podobnie gdyby ustalić kto w dniu odlotu do Smoleńska kogo odprowadzał, kto widział odlot, kto gdzie stał byłby do dobry punkt wyjścia do rozważań. Niemożliwość ustalenia tego, do czego nie trzeba czarnych skrzynek i symulacji komputerowych też o czymś świadczy. 
Izabela Brodacka Falzmann
Sprawa katastrofy w Gibraltarze nie wyjaśniła się do dziś. Jej akta zostały utajnione do 2033 roku. Czy to świadczy o winie utajniających? Są sprawy, które się nigdy nie wyjaśnią, a w każdym razie za życia zainteresowanych. 
Izabela Brodacka Falzmann
W 2004 roku nie miałam gdzie tego napisać. Opowiadałam o tym każdemu kto chciał i nie chciał słuchać, ale to mało. Może nie do końca po obiedzie. Może jakieś wnioski z tego płyną co do obecnych wydarzeń. przynajmniej takie, żeby być sceptycznym wobec narzucanej wykładni.
Marek Powichrowski
"Matka Boska Fatimska" Muszę sprostować: Boża, Matka Boża.
eska
Tamten majdan był w jakimś sensie ustawką i ten zapewne też. Dopóki nie polała się krew, nie pojawiła się Matka Boska Fatimska na Majdanie itp. Pan Bóg często pisze prosto po krzywych liniach..... My niewiele widzimy, a cwaniacy tego świata kombinują -  a jak będzie, zobaczymy zapewne dopiero za wiele lat .
smieciu
Parę miesięcy temu wspominała już Pani tą historię. Rzeczywiście ciekawa. Co do zaś Majdanu to też coraz więcej wskazuje na to że to była ustawka. Ja tam zresztą od początku tak sugerowałem. Pisząc np. o analogiach z Solidarnością i Okrągłym Stołem. Wielu zadawało także podstawowe niewdzięczne pytanie: kto finansował ten wielki majdanowy tłum? Dostarczał zaopatrzenie itd. No ale ok. Pytanie na teraz jest takie: czemu właściwie ma służyc ta ustawka? Kto to zorganizował? Jaki jest dalszy plan? Tak właściwie to możemy się skupic tylko na jednym aspekcie. Czyli czy sprawa Ukrainy to taka lokalna zabawa KGB z CIA w stylu Gruzji? Czy może wstęp do czegoś dużego? Też w sumie w stylu Gruzji, po której to we wrześniu nastąpił wielki krach gospodarczy roku 2008.
Moja podstawowa pretensja do Pani zasadza się na jednym. Dlaczego Pani pisze o tym teraz, a nie 5-6, albo i dziesięć lat temu, gdy to zdarzenie miało miejsce (2004). Bo uogólnienie, czyli całosciowy obraz sytuacji przychodzi z dziesiątek, setek i tysięcy obserwacji indywidualnych. Ponieważ tego głosu zabrakło wczesniej (Pani opowieści), to teraz to jest musztarda po obiedzie.
Do wpisu: Metanormy, czyli tylko lasów żal
Data Autor
Pani Izo, jaki tam ze mnie "Pan". A co do asystenta, to faktycznie, udało się, dziękuję:)
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję, widzę, że będę mogła liczyć na pomoc w razie awarii. Pozdrawiam serdecznie.
Izabela Brodacka Falzmann
O ile wiem został Pan asystentem na bardzo prestiżowym wydziale PW. Gratuluję.A normy dotyczące krzywizny banana chyba istnieją:)
Pani Izabelo, Tak, w wersji filmowej malo kto zrozumie "ad acta"; w wesji dokumentalnej czasami ten termin sie pojawia. Rozwiazanie tzw "cold cases" czasami wymaga bardzo dlugiego uplywu czasu i lecz nie sa to sprawy zamkniete. Wroce na chwilke do "conscience" i "conscious". Conscience - sumienie (moral/ethical feeling, odczucie wewnetrzne), poczucie dobra i zla. Conscious - swiadomy, przytomny, trzezwo myslacy etc.
Dziękuję.
Izabela Brodacka Falzmann
Czyli "ad acta" - ale w branży filmowej nie wiem czemu tępiona jest łacina.
Najciekawszą normą (chyba na szczęście nie weszła w życie) miała być norma na ogórki (maksymalny łuk wygięcia ogórka nie większy niż 10 mm na 10 cm jego długości). Pozdrawiam Panią Izę, najlepszą nauczycielkę na świecie, która nauczyła mnie nie tylko matematyki i fizyki.
Dodam iż jest to najczesciej sprawa odłożona, nie aktywna ze wzgledu na brak dowodow w chwili obecnej.
Izabela Brodacka Falzmann
Zgadzam się, że normalizowanie wszystkiego działa paraliżująco i demoralizująco. Lekarz zamiast zastanawiać się jak pomóc pacjentowi , zastanawia się czy zostały spełnione wszelkie procedury. Nauczyciel też  jest spętany tysiącami przepisów . Zaniedbanie wypełnienia jakiegoś idiotycznego SIO może być dla niego w skutkach o wiele gorsze niż brak troski o klarowny wykład. Ktoś, kto  dobrze uczy, ale nie  jest formalistą   przegrywa w oczach dyrekcji też spętanej przepisami. Strategią optymalną staje się pilnowanie papierków.
Izabela Brodacka Falzmann
To jest dobre i dowcipne.
Piotr Marzec
Są trzy ciekawe aspekty takiej nadmiernej regulacji wszystkiego. Rozdęta biurokracja uzasadnia swoje nadmierne rozmiary, tworząc dodatkowe regulacje. Te zaś wymagają dodatkowej obsługi administracyjnej, co skutkuje dalszą rozbudową biurokracji. To jest taka samonakręcająca się spirala, którą możemy obserwować, niezależnie od tego, kto aktualnie jest przy władzy. Natłok nieprecyzyjnych, ale także szczegółowych, lecz wzajemnie sprzecznych przepisów i regulacji sprawia, że ich stosowanie jest zależne od arbitralnych decyzji urzędników, a to otwiera na oścież drzwi korupcji. Przeregulowane prawo jest trudne do ogarnięcia przez przeciętnego, zabieganego człowieka, zwłaszcza, że niezawsze jest zgodne z normami obyczajowymi, moralnymi i ze zwykłym, zdrowym rozsądkiem, czyli nie jest intuicyjne. Z tego względu u przeciętnych użytkowników takiego prawa, myślenie w kategoriach "co nie jest zabronione, jest dozwolone", jest zastępowane myśleniem typu "wszystko jest zabronione i wszystko wymaga zgody i akceptacji władzy". Mówiąc inaczej, u obywateli wykształca się mentalność niewolnika, który wszelkie swoje działania i decyzje uzależnia od woli swojego pana. Nie wiem, czy jest to świadomy i celowy zabieg socjotechniczny, czy może wyszło to tak mimochodem, ale jest to z całą pewnością efekt pożądany przez naszych władców.
Może na przekór angielskiej wersji: odgrzane sprawy.
Izabela Brodacka Falzmann
Parkinson nazywał instytucje działające same dla siebie bodajże : " swobodnie unoszący się wierzchołek". Komitet normalizacyjny spełnia jego kryteria.
Izabela Brodacka Falzmann
To napisz jak nazwałbyś serial dokumentalny w którym fachowcy rozwiązują autentyczne stare sprawy?. "Przedawniona"-nie,  bo jak przedawniona w sensie prawnym, to dlaczego się tym zajmują. Archiwum X - to bardziej sprawy z dziedziny SF. Mieli z tym kłopot tłumacze słynnego serialu fabularnego "cold case",   który chodzi u nas pod nazwą " dowody zbrodni". Nie podoba mi się to dla serialu dokumentalnego. " Stare sprawy" brzmi nieprzekonująco. Chodzi zresztą o to, że kiedyś je porzucono, ale technika śledcza poszła naprzód, co daje możliwość ich rozwiązania. Naprawdę nie wiem.