Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wpuszczanie w kanał
Data Autor
Witam! Jak zwykle z wielką przyjemnością przeczytałam Pani wypowiedz. Całkowicie zgadzam się też z wnioskami. Odnośnie dzielenia społeczeństwa, to napuszczanie jednych środowisk na drugie skutecznie blokuje jakiekolwiek radykalne zmiany i umożliwia dalsze strzyżenie baranów. To samo robi się w izbach zawodowych. Nie ma jedności, nie ma więc wspólnego stanowiska i oporu wobec coraz bardziej niekorzystnych zmian w prawie, królującego nepotyzmu oraz urzędniczego terroru. Niestety wg. tego co obserwuję, to środowisko "prawicy" nawet nie potrzeba już sprowadzać na manowce. Jest już tak podzielone i skacze sobie do gardeł, że stoi na z góry przegranej pozycji. Musze powiedzieć, że w dyskusjach coraz częściej brakuje tego chrześcijańskiego ducha. Jeśli ktoś nie jest naszą kopią należy go zniszczyć - taki obraz maluje mi się po przeczytaniu komentarzy na "niezależnej". Rosną skrajne nastroje i frustracja. Pozdrawiam serdecznie!
Wiadomo,że chodzi o likwidację polskiego przemysłu,strategicznego przemysłu ,w Niemczech np stocznie funkcjonują,w Polsce nie i o to chodzi i o to chodzi.Pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Właśnie o to chodzi, ten młodzieniec nigdy nie wjechałby do kopalni, umarłby ze strachu. Gdyby kopalnie były naprawdę niepotrzebne, to byłoby co innego.  Nikt na przykład nie zajmuje się obecnie produkcją wozów drabiniastych choć nie można wykluczyć możliwości, że i na nie przyjdzie ekologiczna moda. Produkcji wozów drabiniastych nie dotowałabym raczej. Tymczasem jak sądzę łatwiej byłoby dostać obecnie dotację na te wozy jako na produkt regionalny niż na węgiel , który jest naprawdę potrzebny i zapotrzebowanie na węgiel istnieje również na świecie.
jakiś czas temu pewien młodzieniec był święcie oburzony na górników nie będę powtarzał tych jego ,,mądrości,, wypowiadanych pod ich adresem,owemu młodzieńcowi natomiast absolutnie nie przeszkadzało to,że załatwia sobie pieniądze na bardzo drogi sprzęt fotograficzny,ciocia pracowała w urzędzie ,który te pieniądze jako dofinansowanie dla firm załatwiał,młodzieniec specjalnie dla załatwienia sprawy przemeldował się do miasta gdzie ciocia mieszkała ,załatwił pozytywnie sprawę kupił sobie sprzęt,nie za swoje ciężko zarobione pieniądze,no ale kto był darmozjadem ? Według jego opinii darmozjadami byli górnicy.Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Między innymi tych którzy chcą te kopalnie kupić za psi pieniądz. Albo tych którzy chcą likwidować konkurencję. Albo tych którzy chcą żeby Polska była na wiek wieków uzależniona od rosyjskiego gazu. Albo tych, którzy nie życzą sobie bankructwa Rosji, albo się go boją. Co gorsza te interesy mogą okazać się zbieżne. Kopacz - specjalistka kopania na iluzoryczny metr wie jak zakopać żeby POtem odkopać. Ona dobrze wyczuwa mądrość etapu.
NASZ_HENRY
Kopacz - specjalistka od kopania - POstanowiła zakopać kopalnie! Pytanie na czyje zlecenie ;-)
Do wpisu: Tajniacy i jawniacy
Data Autor
@pani Izabela Ależ ja, gdy usłyszałem klaśnięcie w blat (bo pięścią, to pani nie uderzyła) odebrałem pani zainteresowanie branżą kominiarską jako uzasadnioną poważną działalność badawczą. Wybór tematu też nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo swego czasu wyznała pani, że sporo czasu zmitrężyła w przestrzeni pomarszczonej, gdzie kominy miały mniejszą rangę, skoro bezpieka i inne służby po dziś dzień montują punkty obserwacyjne w obiektach usytuowanych na wzniesieniach. Ja natomiast mitrężyłem czas w przestrzeni seminiderlandzkiej i dla mnie kominy były naturalnym elementem rzeźby terenu. Stąd kilka chłodnych uwag technicznych. Tak na prawdę, mój komentarz miał manifestować całkowitą obojętność wobec tego tematu. Przeto z młodzieńczą bezmyślnością i takąż energią cisnąłem kamieniem w krzaki, z pełną świadomością tego, że jeśli coś w onych chaszczach siedzi, to na takie dictum na pewno nie wylezie, co najwyżej wymknie się chyłkiem w protiwpałożną :) Nie chcę pani psuć frajdy jaka towarzyszy prowadzeniu badań i przepraszam za ordynarną sugestię, by zaczęła pani od tego: "kto nie był?". Wartościowa jest pani uwaga kierowana do młodego pokolenia, że patriotyzm można wyrażać nie całkiem za frico. I chociaż niemanie biletu na przejazd nie jest wielkim sukcesem ekonomicznym, to jednak liczy się też poczucie spełnionego obowiązku :) Proszę się nie gniewać na tych chłopaków za te malowane pierścionki na kominie. Ja w szkole rolniczej pod Koninem miałem kolegę, który z wielkim talentem opowiadał dowcipy studentów z Akademii Medycznej w Lublynie i nie przekręcał przy tym nazwisk tamtejszych profesorów. Ja takim chłopakom zawsze zazdrościłem, a co tu kryć? - Po prostu, do finezyjnego głuszenia panienek trzeba się urodzić. - Takie patenty mają żeglarze, takie licencje mają grotołazy i inni tacy. Nie będę pani sekundował w dociekaniu prawdy, ale przełomowego sukcesu życzę szczerze :)
gość z drogi
szanowna Pani :) życzę powodzenia w tych poszukiwaniach,może doczekamy dnia,gdy Nazwisko wypłynie na "szerokie wody".../nie mylić z szerokimi torami" ukłony :)
NASZ_HENRY
W imieniu "anarchistów" dziękuje ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
"Pionowy dystans optyczny"- właśnie to o co chodziło. Pamiętam jak chłopcy chwalili się, że namalowali obejmę na kominie zamiast ją wykonać. Mieli gwarancję, że tchórzliwy " techniczny" nie wiedzie w celu odbioru na komin. Było to bardzo zabawne ale podobno tak walczyli z komuną. Tak w każdym razie twierdzili. Można było również walczyć z komuną jeżdżąc na gapę. Teraz można nie płacić podatków. (Swoją drogą gdy myślę na co idą nasze podatki skłonna jestem tym anarchistom przyznać rację.) Natomiast Świetlik był ewidentnie prowadzony i uprzywilejowany. Interersuję się tym nie z czystej i bezpłodnej ciekawości. Uważam, że bez wypełnienia białych plam zostaniemy w tym punkcie do którego dotarliśmy 30 lat temu- jeżdżenia na złość na gapę i malowania murów.
Ciekawość to jest ten najważniejszy stopień - ten pierwszy. No bo dalej jest: kto nie był? Komin w zmilitaryzowanym państwie komuny był obiektem strategicznym szczególnie chronionym. Każdy komin był związany (a szczególnie te wyższe kominy i te bardzo wysokie) z fabryka produkującą materiały o znaczeniu strategicznym, bo planowa gospodarka nie przewidywała innej produkcji. Komin to miejsce gdzie można urządzić punkt obserwacyjny albo punkt kierowania ogniem i tak stało, a może do dzisiaj stoi w instrukcjach wojskowych i wytycznych dla sztabów kryzysowych. Zburzenie, albo jeszcze lepiej przewrócenie komina zatrzymało by produkcję albo i zniszczyło hale i magazyny. No i jeszcze komin umożliwia rzecz straszną, czyli wywieszenie na nim flagi biało-czerwonej, albo, co w ogóle nie do pomyślenia - transparentu! Kominy były drogie i cenne a dostęp do kominów był pilnie strzeżony i reglamentowany. Fachowcy pracujący przy tych cenny obiektach byli świetnie wynagradzani, a jeszcze potrafili artystycznie rozpisywać czynności wykonane i zużyte materiały, co, z uwagi na pionowy dystans optyczny, nie było to weryfikowalne. Po naszy wsi, za komuny jeszcze, błąkała się ryża menda, która podawała się za kominiarza. Mało kto w to wierzył, bo nie nosiła cylindra ni drabinki i nikt tej mendy na kominie nigdy nie widział. Mendzie powodziło się dobrze i złośliwi profani twierdzili, ze menda jest łapówkarzem. Na takie zarzuty menda odpowiadała: "Hans! Łapówka to brzydkie słowo. Po co zaraz "łapówka"?". Otóż Ryża menda istotnie kręciła się koło bardzo intratnego i koncesjonowanego biznesu kominiarskiego, tyle, że z racji osobistych predyspozycji jeździła jedynie od fabryki do fabryki i ustalała uczciwy procent od kwoty umowy o "prace kominowe", jaki zostanie po realizacji kontraktu wypłacony lokalnym kacykom z partii i bezpieki - zadanie mendy było wyczerpujące, jednak przynosiło duże owoce. Nie będę się rozwodził nad późniejszymi losami mendy po pierestrojce, tyle, że widywana była w telewizji, a ostatnio podobno wypłynęła w Brukseli - to znaczy, że dojrzałe demokracje Europy Zachodniej potrzebują właśnie tej klasy specjalistów w tej, a nie innej branży. Ale skoro Pani podchodzi do zagadnienia z takim pietyzmem i pragnie ustalić kto z pośród był tajniakiem, a kto jawniakiem, to należy tym zamierzeniom jedynie przyklasnąć i życzyć powodzenia w badaniach.
Do wpisu: Salomonowy wyrok
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Jeżeli ktoś wykradłby złodziejowi z garażu ukradziony wcześniej samochód dziennikarz byłby zachwycony zamiast się oburzać. Oburzenie dziennikarza związane było z tym, że sąd traktuje samowolne zabranie własnego dziecka z placówki opiekuńczej jako kidnaping. Proszę zauważyć,że w przypadku tak zwanej "adopcji ze wskazaniem", jeżeli złapie się matkę dziecka na przyjęciu gratyfikacji traktuje się to jako odrażający proceder handlu żywym towarem. Natomiast wszystkie ośrodki adopcyjne handlują dziećmi (poza łapówką, o której - jako bezprawnej- nie mówię dostają dotacje lub dary od przybranych rodziców)  , cena zdrowego polskiego dziecka na zachodzie sięga 70000 euro i nikt się jakoś nie gorszy ani tego nie ściga. Po prostu państwo ma mieć monopol nie tylko na alkohol i tytoń lecz na przemoc i handel ludźmi.
Izabela Brodacka Falzmann
Gdyby przyznawanie dziecka gosposi było dla wszystkich absurdem nie odważyłaby się ona przekraczać wyznaczonych jej obowiązkami granic. Często zdarza się na przykład , że pies przywiązuje się do gości w pensjonacie. Jeżeli mają oni rozum starają się powściągać jego emocje, żeby potem nie cierpiał przy rozstaniu. Nikomu jednak nie przyszłoby do głowy zabierać właścicielowi  psa czy konia. Współczesny stereotyp czyli zabobon mówi: "wszystkie dzieci są nasze". Oznacza to, że są niczyje, w gestii każdego głupawego urzędasa i sfrustrowanej sędzi. Są do wzięcia jak ulęgałki na miedzy.
a propos 89: Wtedy nie brakło ani odwagi, ani ludzi, zabrakło "dania świadectwa prawdzie". Doskonale pamiętam tamten czas i wiem, że było nas na pęczki gotowych do walki z czerwonymi. Niestety, zdrajcy na naszych oczach otrzymali z ambon "świadectwa chrztu i niewinności". No i poszliśmy za naszymi "pasterzami" jak barany - czy jak kto woli - owieczki, na mydlenie [oczu], strzyżenie, a niektórzy na rzeź. Moim zdaniem dopóty dopóki fakt - jakkolwiek paradoksalnie brzmiący - iż komunę przed krwawym końcem i upadkiem w Polsce uratowała hierarchia Kościoła Katolickiego, nie zostanie powszechnie uznany, nie mamy szans na własne państwo, o niepodległości nie wspominając. Będziemy się miotać między santosubito a "od Unii Lubelskiej do unii europejskiej", nic nie rozumiejąc z zachodzących zmian.
szara_komórka
Ciekawy jestem jak sąd by wyrokował, gdyby matka oskarżyła gosposię o molestowanie psychiczne i manipulowanie uczuciami jej dziecka w wyniku czego dziecko to nadmiernie przywiązało się do gosposi. Zatrudniona gosposia powinna uświadamiać sobie granice swojej opieki. Wszystko się bierze się z tego, że ludzie zatracają w sobie granice zachowań niewłaściwych (niewielu na to zwraca uwagę, albo przechodzi nad tym do porządku dziennego) i wydaje im się, że załatwi to za nich prawo. Prawo jednak tak jak Temida jest zwykle ślepe, szczególnie w rekach byle jakich sędziów.
Prawdopodobnie wspominany dziennikarz co innego pomyślał niż napisał, dlatego wyszła bzdura. Zapewne chodziło o WYkradzenie. "Salomonowy wyrok" to już właściwie związek frazeologiczny, za którym kryje się ODKRYCIE PRAWDY, i wedle niej wyrokowanie. Nic odleglejszego od praktyki sądów [np. rodzinnych] iiirp. Króluje TRENDOwatość, od obowiązujących trendów w orzecznictwie. No i sprawa najważniejsza dla każdego systemu - spójność. Myślę że istnieją przynajmniej dwa rodzaje niespójności w systemach państwa [iiirp]: kontradyktoryjne - regulacje wewnętrznie bądź wzajemnie sprzeczne ORAZ te sprzeczne z powszechnym odczuciem, pojmowaniem [tzw. zdrowym rozsądkiem]. Oba rodzaje pełnią bardzo ważną funkcję w państwie: umożliwiają realizację celów SPRZECZNYCH z deklarowanymi w systemie poprzez: A FUNKCJONALNE upośledzenie działania systemu [np. konflikt kompetencji] B PROCEDURALNE[formalne] upośledzenie działania systemu [np. wprowadzanie tzw. LUK i/lub furtek, np. prawnych, BRAK kompetencji w określonych przypadkach, tworzenie pętli (nie)kompetencyjnych, kunktatorstwo i in. zwyrodnienia] Mechanizm ten uważam za powszechny, występujący natywnie we WSZYSTKICH organach iiirp. Uważam też, iż nie powstał samoistnie, lecz został zaimplementowany zgodnie z realizowanym modelem państwa.
Izabela Brodacka Falzmann
Problem polega na tym że taką naprawę totalną trzeba było robić w 89 roku. Wtedy zabrakło odwagi czy woli politycznej. Co teraz zrobić? Odebrać dyplomy i aplikacje ludziom, którzy poświęcili 8 lat życia na studia ( 5 zasadnicze i 3 aplikacja) i często władowali w to masę kasy? Przecież oni się nigdy na to nie zgodzą i w lęku przed rozwiązaniami radykalnymi będą popierać ze wszystkich sił status quo. Trzeba moim zdaniem robić dziurki w tamie ich przekonań i wyuczonych poglądów. Sędzia, który rozpatrywał sprawę Matki Kurki kontra Owsiak jest już po dobrej stronie mocy.
jazgdyni
Droga Izo Czemu ja się nie dziwię, a ty się dziwisz? W Polsce nastąpiło tragiczne załamanie standardów i na dodatek wymiar sprawiedliwości zapełnił się ludźmi niekompetentnymi, a co gorsza nieprawymi. Poniewieranie losem dziecka jest na porządku dziennym, zresztą nie tylko w Polsce, bo znam doniesienia z Niemiec, Szwecji i Norwegii. Sprawa niejakiego Nergala z kolei pokazała, że poniewieranie godnością katolików, to żadne przestępstwo. Co innego obrażanie islamu. Jest jak jest. Chów wsobny kasty prawniczej doprowadził do upadku wymiaru sprawiedliwości. Są tam teraz ludzie nędzni i głupi. Kujony co wykuły paragrafy i rozumu już nie starcza na ludzką sprawiedliwość. Oczywiście, po rewolucji, która nas czeka, cały aparat sprawiedliwości, który, przypominam, zaciekle bronił się przed lustracją, do wymiany i naprawy. Pozdrawiam
Do wpisu: Epitafium dla Oleksego
Data Autor
Podobno zeby zaciągnąć kobiete do łózka trzeba ja najpierw rozśmieszyć. Cos o tym wiem, a Pani? Pozdrawiam
"...życzy sobie po śmierci katolickiego pogrzebu i dodając”: jak wszystkie komuchy" Szanowna Pani Być może chodzi tu o to, że wśród współczesnego kleru wyższego, purpurowego - komuchy czują się wśród swoich. Pozdrawiam życząc wszystkiego dobrego w NowymRoku
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo mi miło. Pozdrawiam serdecznie.
Izabela Brodacka Falzmann
Ma Pan rację z tym Stalinem. Ja za dużo wiem na jego temat żeby go uważać za sympatycznego. Poza tym - jak wiadomo Bierut fotografował się z dzieciakami i sarenkami, Hitler lubił psy, a komendant Oświęcimia słuchał Beethovena. Mi chodziło tylko o rys samoświadomości i autoironii u zmarłego.
Izabela Brodacka Falzmann
Jego opowieści o Jolce nie były zbyt eleganckie. Ale mnie rozbawiły - przykro mi. Trafił w sedno, czyli coś rozumiał. Naprawdę myśle, że większość nie miała okazji słuchać  przemówień Gomułki. To było dopiero traumatyczne przeżycie. Niektórzy potrafili zaśmiewać się z nich wtedy. Mnie przejmowały grozą. Głupota przy władzy zawsze mnie przeraża. Testament ONYCH musimy unieważniać. Oleksy w testamencie wykonał  znak pokoju.
Izabela Brodacka Falzmann
To nie było uznanie dla jego drogi życiowej lecz rozbrojenie śmiechem. Przyznam szczerze, że gdy czytam wspomnienia o rodzicach następnego pokolenia stalinowskiej grupy interesu umocowanej teraz w kulturze ogarnia mnie groza. Oni naprawdę gloryfikują swoich rodziców i ich czyny. Wolę śmiesznego Oleksego od ponurego Baumana, fetowanego przecież na zachodnich uniwersytetach. Ten dopiero nic nie zrozumiał.
Do wpisu: Szalone lata sześćdziesiąte
Data Autor
"dzieło sztuki na mocy aktu „kreacji z niczego” przez artystkę wykreowaną też z niczego" Tu dobitnie widać, czym różnią się fakty od opinii. A poza tym - ex nihilo nihil fit.