|
|
Marek Michalski Brakuje komentarza o Big Pharmie więc przypomnę kilka danych z wcześniejszego wpisu:Bigpharma to wielkie fuzje i przejęcia kapitałowe ok.lat 1995-2010. Np. fuzja szwajcarskich firm farmaceutycznych Geigy (1758), Ciba (1859), Sandoz (1886) i jugosłowiańskiej Lek stworzyła nic nie mówiący Novartis, który wrócił do nazwy Sandoz.Firma Roche z 1896r. wchłania inne firmy nadal.en-wikipedia-org.translate.googTop 34 to od 10 do 94 mld$ w 2025r.en-wikipedia-org.translate.goognaszeblogi.pl |
|
|
Marek Michalski Mechanizm wymaga sprawdzonych kadr i kontroli. Porównałbym to do "stajni" Polsatu czy TVNu, gdzie medialne gwiazdy raz tańczą jak im zagrają, innym razem grają i śpiewają... Są multipotencjalni i nie mają pustych dniówek. Ciekawe czy lobbyści stoliczni i wiejscy też pracują wg grafiku? |
|
|
Marek Michalski To są jedynie przykłady, a mechanizm tyka. Tyka ciebie, tyka mnie... |
|
|
Marek Michalski A jednak to nie są osoby niezaangażowane ideologicznie i w ramach piastowanych stanowisk realizują kampanie ideologiczne. Działają jak lobbyści w omawianej sprawie. Przez 36 lat izby lekarskie nie zauważają problemu lobbingu farmaceutycznego, ani innych problemów. Możemy oczywiście mówić o opisanym przez mnie mechanizmie "kłamstwa współuczestniczacego", a struktura osób w nim uczestniczących jest omówiona. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Ten wpis jest cholernie ciekawy! To jest idealny generator presji politycznej: chore dziecko, zegar odmierzający czas, kilkanaście milionów złotych, influencer, miliony odbiorców. Polityk, który potem mówi: „państwo powinno za to zapłacić”, nie wygląda jak lobbysta koncernu. Wygląda jak człowiek ratujący dziecko. Big Pharma to są cholerne cwaniaki! |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Oczywiście! Niemniej to, kogo konkretnie korumpują, to są kwestie drugorzędna, nie ten, to inny się znajdzie. Po to mamy system wodzowski w Polsce, by wódz otaczał się patałachami i kretami i by ich było wielu do wyboru. Tu nie chodzi o ideologie, tu chodzi o to, by mieć dużo BMW (bierny, mierny, ale wierny). |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Jeśli chodzi o ludzi, to tu opisałem większość osób zamieszanych w tę ustawę: x.com/gps65/status/2092915774054597084 |
|
|
Marek Michalski Producentowi bardziej opłaca się wywalczyć refundację drogiego preparatu niż obniżać jego cenę aż do poziomu, który zaakceptowałby pacjent wydający własne pieniądze."To jest sedno kręcenia lodów.W dzisiejszym wpisie o "biznesach na służbie zdrowia" przytoczyłem dwa przykłady zaspokajania "luk nadziei". Nie wymyśliłbym takiego określenia, a powstało. |
|
|
Marek Michalski Przez sprawdzoną ideologicznie personalną bazę prowadzona jest ideologiczna rozbudowa. Nie każdy się nadaje do wszystkiego. |
|
|
Marek Michalski Właśnie! Dla kreowania popytu kreuje się odpowiednie grupy poparcia. Takim najstarszym - jaki zachował się w pamięci - ośrodkiem krystalizacji tego procesu był Sandauer. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Druga część komentarza jest znacznie ciekawsza. Organizacja pacjentów skupiona wokół konkretnej choroby staje się bardzo skutecznym narzędziem nacisku na refundację konkretnej terapii. Wtedy producent leku nie musi już walczyć wyłącznie o klienta ceną. Powstaje koalicja: producent finansuje działania edukacyjne i organizacyjne, eksperci wskazują niezaspokojoną potrzebę medyczną, organizacja pacjentów domaga się dostępu do terapii, media pokazują dramat chorych, a politycy naciskają na NFZ i Ministerstwo Zdrowia.To dobrze jest opisane tu, na przykładzie plagi otyłości: naszeblogi.pl/77409-nadchodzi-farmakratyczna-tyraniaKlientem przestaje być pacjent płacący własnymi pieniędzmi, a staje się nim państwo dysponujące pieniędzmi podatników. Konkurencja przenosi się więc z rynku do gabinetów urzędników. Producentowi bardziej opłaca się wywalczyć refundację drogiego preparatu niż obniżać jego cenę aż do poziomu, który zaakceptowałby pacjent wydający własne pieniądze.Dlatego finansowanie organizacji pacjentów przez przemysł farmaceutyczny jest tak istotne w sprawie „Lex szarlatan”. Organizacja chce większego dostępu swoich chorych do terapii, lekarze chcą większych możliwości leczenia, koncern chce sprzedać więcej produktu, urząd chce większych kompetencji, a polityk chce pokazać, że pomaga pacjentom. Wszyscy działają zgodnie ze swoim interesem i być może w dobrej wierze, a końcowym rezultatem jest państwo terapeutyczne z większym zamordyzmem niż socjalizm i komunizm razem wzięte. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Znacznie ważniejsze jest to, czym samorząd lekarski jest ustrojowo. To nie jest prywatne stowarzyszenie lekarzy, tylko ustawowo umocowana korporacja zawodowa, której powierzono pieczę nad wykonywaniem zawodu, prawo wykonywania zawodu, odpowiedzialność zawodową i wiele funkcji publicznych.Dlatego jego zachowanie przy „Lex szarlatan” jest cholernie ciekawe. Naczelna Rada Lekarska oficjalnie uznała projekt za zbyt łagodny. Chciała usunąć warunek działania dla korzyści majątkowej lub osobistej przy rzekomej dezinformacji medycznej, argumentując, że szkodliwe jest każde promowanie metod nieuznanych przez urzędniczą naukę oraz każde podważanie metod zgodnych z „aktualną wiedzą medyczną”. Domagała się też odpowiedzialności karnej, bo sankcje administracyjne uznała za niewystarczające.To jest dużo poważniejszy problem niż poglądy Matyi czy Jankowskiego. Mamy korporację zawodową posiadającą władzę publiczną, która chce rozszerzenia państwowego aparatu represji wobec ludzi działających poza dominującym systemem medycznym, a sama uczestniczy w definiowaniu tego, co ma być uznawane za właściwą medycynę.Tu pojawia się klasyczny konflikt interesów korporacyjnych. Im więcej działalności zdrowotnej zostanie prawnie zastrzeżone dla metod, zawodów i procedur uznanych przez oficjalny system, tym większa staje się pozycja samej korporacji lekarskiej. Nie potrzeba żadnego spisku, wystarcza zwykły interes instytucjonalny. Spisek jest na wyższym poziomie — w WHO czy Big Pharmie. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Sam mechanizm konsultowania prawa z zainteresowanymi środowiskami jest normalny i działa praktycznie wszędzie. Jednak tu mamy coś więcej.Tutaj urząd uczestniczący w przygotowaniu ustawy miał dzięki niej dostać nowe kompetencje. Jeszcze przed oficjalnymi konsultacjami rozmawiał o projekcie ze środowiskiem organizacji pacjentów, które później przedstawiało się jako społeczny głos popierający tę ustawę. Wiele z tych organizacji jest finansowanych przez największe koncerny farmaceutyczne, a część ich liderów siedzi jednocześnie w kilku radach przy MZ i RPP.Do tego dochodzi podejrzenie, że przynajmniej jeden z jakoby oddolnych apeli mógł zostać przygotowany w samym otoczeniu RPP, na co mają wskazywać metadane dokumentu, o czym poinformował Grzegorz Płaczek. Tu nie mamy już zwykłych konsultacji społecznych, tylko sytuację, w której aparat państwowy pomaga wytworzyć społeczne poparcie dla zwiększenia własnej władzy.Interesujące jest, kto te organizacje finansuje, kto pisze ich stanowiska i czy opinia publiczna wie, że jakoby niezależny głos pacjentów jest elementem bardzo zwartego układu urzędniczo-lobbingowego. To jest właśnie astroturfing.Przykład krakowski dobrze pokazuje, że po każdym nieszczęściu natychmiast pojawia się polityczny popyt na zrobienie czegoś. Problem zaczyna się wtedy, gdy grupa najbardziej zainteresowana nowymi regulacjami sama uczestniczy w definiowaniu problemu, proponowaniu lekarstwa i późniejszym uzasadnianiu, dlaczego trzeba jej dać więcej władzy. Na tym polega demokracja walcząca Tuska. |
|
|
Marek Michalski Niechlubna rola w kreowaniu "organizacji pacjentów" przypadła Adamowi Sandauerowi, który lansował się w telewizji jako ofiara chirurgów i z nimi procesował. Wątpię czy słusznie jeśli chodziło tylko o bliznę na jego szyi, ale nie wątpię, że został nagłośniony w celu konfliktowania pacjentów z lekarzami oraz rozkręcenia kosztów procesowych i ubezpieczeniowych w kosztach leczenia.Poza wymienionymi przez Pana dwoma "organizacjami pacjentów" tworzone są wyspecjalizowane pod konkretny produkt, które celują w potrzeby konkretnej grupy chorych. Po co konkurować o pacjenta i żyłować ceny leków w dół, skoro można sobie załatwić refundację z pieniędzy podatników poprzez ekspertów, polityków i urzędników. |
|
|
Marek Michalski O izbach lekarskich - i nie tylko lekarskich - najlepiej tylko dobrze, albo wcale.Wystarczy jednak zapoznać się z kierunkiem dryfu ideologicznego przysięgi lekarskiej w IIIRP.Lekarze mogą sobie wybierać na stanowisko prezesa NIL kogo chcą, byle z takich kandydatów: pl.wikipedia.orgpl.wikipedia.orgWikipedia nie wskazuje roli w organizacjach młodzieżowych i PZPR, ani strajkach rezydentów postulujących zwiększenie wydatków i podatków na służbę zdrowia ku uciesze świata finansów i Big Pharmy. |
|
|
Marek Michalski "Najpierw urząd rozmawia z zaprzyjaźnionym środowiskiem organizacji pacjentów o zwiększeniu własnych kompetencji. Później urząd razem z Ministerstwem Zdrowia przygotowuje projekt ustawy. Następnie organizacje pacjentów uczestniczą w omawianiu jego założeń jeszcze przed oficjalnymi konsultacjami. Założenia projektu były omawiane z organizacjami pacjentów, szczególnie na forum ROP przy Ministrze Zdrowia. Później ta sama Rada publicznie poparła ustawę."Proszę Pana, to jest mechanizm pisania lewa w każdej dziedzinie. Tak działa zideologizowane kondominium. Również na niższych szczeblach robi się z igły widły. Np. w Krakowie wydarzyła się tragedia i kierowca zabił ludzi na chodniku, bo ani nie zmieścił się na ulicy, ani - mając mnóstwo miejsca - nie objechał ich po trawniku (podobnie jak kierowca premier Szydło, który wybrał drzewo). Tego nie da się przewidzieć, ani zapobiec, ale od czego mechanizmy jak opisane. Zgromadziła się - jak podaje radio - na miejscu śmierci grupa aktywistów, odgraża się urzędnikom, że nie zapobiegli niezapobiegalnemu i domaga się ustawienia przeszkód na drodze i miasto już zapewniło, że zdewastuje infrastrukturę drogową. I tak krok po kroku, miejsce po miejscu, dziedzina po dziedzinie a potem zdziwienie, że ludzie w klatce nienormalności się nie rozmnażają. |