|
|
Grzegorz GPS Świderski Nie tylko wolny rynek, ale wszelka własność musi być chroniona i jak jest atakowana przemocą, to przemocą musi być broniona. Jednak to nie znaczy, że jedynym sposobem jest terytorialny monopol na przemoc, który przy użyciu terroru zbiera haracze od mieszkańców. Przemoc w obronie jest niezbędna, terror jest zbędny. Ochrona jest potrzebna, monopol nie. Obecnie w Polsce nikt nie ma autonomii, nawet rząd Polski jej nie ma. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Bangladesz ma wysoką wydajność fizyczną w sensie liczby godzin pracy i ton wyprodukowanych tekstyliów, lecz to nie ma wiele wspólnego z wydajnością rozumianą jako wartość dodana na pracownika i zdolność jej przenoszenia w postaci kapitału, usług i wiedzy. Mój argument jest prosty: im wyższa jest ta druga forma wydajności i im bardziej mobilna staje się w skali globalnej, tym mniej opłaca się utrzymywać ludzi w taniej tyranii, wysokim fiskalizmie i nieprzewidywalnym prawie. Bangladesz jest właśnie przykładem kraju, w którym produktywność mierzona ilością nie przekłada się na instytucje, własność i akumulację wartości – czyli na to, co faktycznie charakteryzuje raje podatkowe.Zwracasz też uwagę, że małe raje nie mają problemów typowych dla krajów liczących setki milionów mieszkańców. To prawda, ale to nie jest argument przeciwko temu, co piszę – to argument na rzecz mniejszej skali władzy. Im większy moloch polityczny, tym większa pokusa, by go doić, i tym trudniej kontrolować aparat, który wydaje cudze pieniądze. Problem dużej populacji nie jest problemem sumy ludzi, tylko problemem centralnego państwa, które próbuje nimi wszystkimi zarządzać jednym zestawem bodźców. Rozproszenie władzy na wiele mniejszych, autonomicznych jednostek sprawia, że ludzie mogą głosować nogami, a złe systemy szybciej bankrutują politycznie.Pojawia się też argument socjalny, zestawiający Monako z Polską i wskazujący na brak praw politycznych imigrantów oraz istnienie świadczeń socjalnych u nas. Tyle że nie wynika z żadnego prawa natury, że niski fiskalizm musi oznaczać brak ochrony słabszych. Wynika to z wyboru konkretnego modelu. W Polsce wysoki fiskalizm idzie w parze z bylejakością usług, rozdawnictwem pod wybory i przywilejami dla swoich, a nie z realną, skuteczną ochroną ludzi w trudnej sytuacji. Libertariańskie rozumienie raju podatkowego nie oznacza świata bez solidarności, lecz świat z minimalnym przymusem finansowym i prostymi, przejrzystymi zasadami, jeśli już coś finansujemy wspólnie. To jest dokładne przeciwieństwo systemu, w którym uczciwy drobny płatnik jest do dojenia, a duży kombinator do ochrony.Podobnie jest z argumentem o przestępczości i liczbie osadzonych, porównującym Stany Zjednoczone z Europą. Taka teza miesza trzy różne porządki: poziom fiskalizmu, politykę karną oraz strukturę społeczną i kulturową. USA nie są żadnym libertariańskim rajem, lecz hybrydą wysokich podatków federalnych i lokalnych, rozbudowanego państwa socjalnego oraz wyjątkowo restrykcyjnego prawa karnego, zwłaszcza w obszarze wojny z narkotykami. Wysoka liczba więźniów nie jest więc dowodem na dziki wolny rynek, lecz w dużej mierze produktem samego systemu prawnego. Jeśli już coś z tego wynika, to raczej to, że rozbudowane państwo nie gwarantuje ani niskiej przestępczości, ani sprawiedliwości.Na koniec kwestia rzekomego fiskalizmu dla biednych przeciwstawianego cwaniakom z rajów. Zgadzam się, że system preferujący bogatych kombinatorów nie jest dobry. Problem polega na tym, że obecny model również preferuje cwaniaków – tylko etatystycznych: żyjących z dotacji, ulg, transferów i zamówień publicznych, a nie z produktywnej pracy. Libertariański pomysł nie brzmi: "zostawmy słabszych samych", lecz: "przestańmy utrzymywać pasożytniczą klasę polityczno-biznesową pod pretekstem troski o słabszych".W gruncie rzeczy zgadzamy się co do diagnozy: obecny polski fiskalizm jest niesprawiedliwy i źle skonstruowany. Różnimy się we wnioskach. Ty chcesz poprawiać go przez utrzymanie centralnego, silnego aparatu państwowego. Ja uważam, że jedyną trwałą drogą jest rozproszenie władzy i konkurencja między wieloma małymi jurysdykcjami. Spór nie dotyczy tego, czy państwo ma pomagać słabszym, lecz tego, czy robi to przez ograniczenie własnej władzy i konkurencję instytucji, czy przez centralny przymus udający moralność. |
|
|
mjk1 Z grubsza raczej OK, ale chciałbym, żebyś rozwinął ten wątek swojej wypowiedzi."Jeśli pisior po uważaniu dysponuje środkami z FS i nie gnije za to w pierdlu tylko bawi się nad Balatonem to też wiemy dlaczego jest źle". |
|
|
Marek Michalski Ależ mają autonomię i nie podlegają prawu jak Pan i ja. To dla nich powstała ustawa Wilczka a potem regulacje, aby nie mieli konkurencji.Nie mam nic do ordynacji, z pewnością też by powstawały, bo kto miałby komu zabronić i po co w wolnym państwie. Nic się jednak nie dzieje samo, a już zwłaszcza w geopolitycznych zwornikach, bo wolny rynek musi być chroniony siłą przez państwo przed ingerencją z zewnątrz. Obecnie mamy odwrotność suwerenności, czyli kondominium. |
|
|
wielkopolskizdzichu "Raje podatkowe są dziś wyjątkami tylko dlatego, że większość państw wciąż myśli kategoriami XX wieku i małej wydajności pracy. "Bangladesz ma bardzo wysoką wydajność pracy i co z tego?Wszystkie raje podatkowe z wyjątkiem Singapuru są niewielkie liczebnie i nie mają problemów jakie pojawiają się przy populacji paru dziesięciomilionowej do paruset milionowej. Samo utrzymanie wojska i sił porządkowych to dla Polski wydatek rzędu 6 procent PKB. Do tego dochodzi utrzymanie świadczeń społecznych.Jeśli chodzi o Monako to byłem tam parę razy, w nocy na ulice wychodzą ci których w dzień nie widzimy. Kolorowi którzy sprzątają, remontują itp, nie mający praw decydowania o rozwoju Monako.W Polsce mamy do czynienia z ewenementem na skalę europejską. W krajach UE rzadko można spotkać białą kobietę miejscowej narodowości sprzątającą szalety w miejscach publicznych. O białej Francuzce myjącej podłogę na Orly zrobiono by dokument filmowy.W Polsce można zrobić raj podatkowy tylko, że Polka zasuwająca w sklepie od 0600 do 1700 nic z tego nie będzie miała, bez osłony socjalnej czyli bez fiskalizmu kiepsko zarabiający stają się narzędziem Braunów i Trumpów czyli cwanych nazioli.W Polsce w zamordystycznym podatkowo kraju na 100000 mieszkańców w pierdu siedzi około 200, w USA w tym raju, ponad 500. W USA na 100000 mamy 7,5 morderstw rocznie, w Polsce około 0,7.Nie jestem przekonany czy kierunek fiskalizmu preferujący bogatych cwaniaków jest lepszy niż troska o nie radzących sobie ciężko pracujących ludzi.Istotą jest jak działa fiskalizm i jak są rozdzielanie pozyskane środki.Jeśli w Poznaniu, twierdzy wrażej proniemieckiej opcji, w knajpie każde sprzedane piwo jest wprowadzane do kasy fiskalnej a w Małopolsce głosującej za łżepartiotycznym PiS za wynajęcie kwatery oczywiście z Najświętszą Panną na obrazku w pokoju, z wyżywieniem dla rodziny nie mogę otrzymać faktury to sprawa jest jasna. Jeśli pisior po uważaniu dysponuje środkami z FS i nie gnije za to w pierdlu tylko bawi się nad Balatonem to też wiemy dlaczego jest źleBo, ani pozyskiwanie środków, ani ich dystrybucja nie działa. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Komentarze pod tą notką potwierdzają dokładnie to, o czym ona jest. Pojawia się bowiem konsekwentne mylenie poziomów analizy. Fraza "skopiować raj podatkowy" jest czytana dosłownie, jakby chodziło o przeniesienie Alp, portu w Singapurze albo historii Liechtensteinu w inne miejsce. To jest poziom geografii i anegdoty, nie instytucji.Ja nie piszę o kopiowaniu krajobrazu ani historii, tylko o kopiowalności logiki działania: bodźców fiskalnych, ograniczeń władzy, przewidywalności prawa i relacji państwo–obywatel. To są elementy abstrakcyjne, instytucjonalne, a nie turystyczne. Uciekanie w literalne rozumienie pojęcia "raju" jest wygodnym sposobem, by nie dotykać sedna.Widoczny jest tu także bardzo charakterystyczny mechanizm psychologiczny: komfortowy fatalizm. Skoro raje są nie do skopiowania, to nie trzeba rozliczać własnej klasy politycznej z fiskalizmu, inflacji regulacji i chronicznej nieprzewidywalności prawa. Można uznać, że tak już musi być, a każde państwo z definicji musi być drogie, opresyjne i nieefektywne. To nie jest analiza — to racjonalizacja bierności.W tle działa jeszcze jedna rzecz: głęboko wdrukowana propaganda pojęciowa. Przez dekady wmawiano ludziom, że "raj podatkowy" to coś moralnie podejrzanego, forma wyzysku, wilczy kapitalizm albo przywilej bogatych. W takim języku nie da się już myśleć o instytucjach, bo samo pojęcie jest obciążone emocjonalnie. Kto przyjmie tę narrację, ten z definicji nie jest w stanie postawić pytania, dlaczego jedne państwa potrafią się samoograniczać i bogacić, a inne nie. Cała Polska powinna być rajem podatkowym, bo to w istocie bardzo pozytywne określenie. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Nie została zrealizowana, bo te ordynacje rodowe nie mają autonomii takiej jak szwajcarskie kantony. Gdybyśmy 34 lata temu, po upadku komuny, zaczęli budować realne, tradycyjne, autonomiczne, wolnorynkowe, kapitalistyczne ordynacje rodowe odzyskane w wyniku reprywatyzacji, to dziś by już skutecznie konkurowały i wygrywały z tymi globalnymi. Wtedy książę Jan Lubomirski-Lanckoroński nie musiałby żenić się z córką Kulczyka, ale sam by był od niego wielokroć bogatszy. Jego rozproszona ordynacja byłaby potężniejsza niż księstwo Liechtenstein. Wtedy Gdańsk by był potężniejszy od Hongkongu, a Stanisławów już od dawna byłby bogatszy niż Gurgaon. Wtedy każdy Polak żyłby na poziomie mieszkańca Monaco czy Luksemburga. Ale niestety mentalność psa ogrodnika niszczy nas do dziś i wolimy i wybieramy starych komuchów, a nie naszą tradycyjną wolność i swobodę. |
|
|
Marek Michalski @GPS Trochę się Pan zdenerwował brakiem zrozumienia, ale "idea Tysiąca Ordynacji Rodowych, czyli rozproszonych autonomicznych posiadłości ziemskich, z licznymi enklawami i eksklawami," została właściwie zrealizowana w wyniku uwłaszczenia nomenklatury. Bez wątpienia jest to wynik transformacji ustrojowej, ale nie bez udziału "rozwoju technologii i wzrostu wydajności pracy.". Jedyny problem lokalnych ordynacji jest w tym, że ordynacje globalne je cisną, ale póki co tolerują. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski No więc moja teza jest taka, że do libertariańskiej idei Tysiąca Liechtensteinów, co w polskiej tradycji można nazwać ideą Tysiąca Ordynacji Rodowych, czyli rozproszonych autonomicznych posiadłości ziemskich, z licznymi enklawami i eksklawami, nie będzie trzeba woli politycznej, nie będzie trzeba do tego przekonywać tępego ludu omamionego sowieckim socjalizmem, zachodnim keynesizmem i ogólną biernością i bylejakością, którą nam zaszczepił PiS na spółkę z PO, bo to się zrealizuje samo na skutek rozwoju technologii i wzrostu wydajności pracy. Setki notek o tym napisałem, a za jakiś czas wydam książkę. Na tym portalu to są za trudne tematy, bo jak widać po komentarzach, natrafiłem na barierę mentalną plemiennej głupoty. |
|
|
Marek Michalski @GPS Nie odnoszę się do idei kantonów, tylko twierdzę, że nie ma komu mieć wolę. "Ino im się nie chce chcieć" to z czasów, gdy komuś w ogóle mogło się chcieć i to domniemanie, choć powątpiewane, się ziściło na wiele sposobów, by wspomnieć najbardziej zapomniany:pl.wikipedia.org |
|
|
Grzegorz GPS Świderski A komu sprzedają swoją czekoladę i zegarki Szwajcarzy? |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Braun, Bosak i Mentzen nie są libertarianami, decentralizacja nie jest dla nich istotna. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski salon24.pl |
|
|
Grzegorz GPS Świderski salon24.pl |
|
|
Grzegorz GPS Świderski "Kopiowalne nie są szczegóły, lecz zasady." |
|
|
spike @świderski -"Nie da się skopiować Liechtensteinu, Monako czy Singapuru " - - - - - - człowieku, nie masz litości nie tylko dla siebie, ale dla czytających, sprawdź sobie kto zamieszkuje te przykładowe państewka, może, choć wątpię, że coś zrozumiesz. - - - - - Za prawdę powiadam ci,że w tych państewkach, dla ciebie by się miejsce nie znalazło, spytaj swojego AI-guru, może ciebie oświeci. |