My obchodzimy Zmartwychwstanie Chrystusa, a tymczasem Żydzi mają Pesach, czyli Passover — święto upamiętniające biblijne wyjście Izraelitów z Egiptu. W sensie naukowym nie mam dowodów, że wydarzenie to przebiegło tak, jak opisuje to Biblia. A o autentyczności opisów życia i śmierci Chrystusa mamy wiele pozabiblijnych dowodów.
Stary Testament to mityczna opowieść o narodzinach świata, o odrzuceniu niewoli, o wyjściu z domu śmierci i o narodzinach wspólnoty rodowej opartej na prawie, pamięci i przymierzu z Bogiem jednego plemienia. Nowy Testament to opowieść o autentycznych wydarzeniach prowadzących do zbawienia całej ludzkości.
Nawet jeśli nie umiemy historycznie dowieść mitologii, to bez tych opowieści nie byłoby chrześcijaństwa i islamu w znanej nam postaci, nie byłoby też tej wersji Dekalogu i moralnej wyobraźni, które ukształtowały cywilizację Zachodu. A wtedy także dzieje świata potoczyłyby się inaczej.
To pokazuje istotę różnic cywilizacyjnych między cywilizacją łacińską a żydowską, które są ze sobą historycznie zespolone — nasza cywilizacja jest kontynuatorką żydowskiej. Kontynuujemy opowieści żydów, ale dokładamy do tych mitów realną prawdę.
Cywilizacja żydowska pokazuje potęgę narracji i hagady, potęgę bajek i fabuły. To towarzyszyło ludziom od zawsze i to jest pierwotne. Człowiek jest istotą, której zbiorowe i indywidualne losy przez tysiąclecia potrafi kształtować dobrze skonstruowane opowieści, bajki, mity i morskie opowieści. Dlatego tak bardzo lubimy filmy fabularne i Hollywood jest dziś potęgą.
Nie wiemy, czy to dobrze, czy źle. Wiemy tylko, że właśnie tak działa historia i takie są ludzkie emocje — żywią się fabułą, bez związku z rzeczywistością. Dlatego współcześnie tak bardzo lubimy fantasy i science fiction.
Jednak od kiedy powstała cywilizacja łacińska wiemy też, że cholernie ważna jest prawda, czyli zgodność opowieści z rzeczywistością. Na bazie tak pojętej prawdy powstała nauka, a dzięki niej mamy wszystkie dzisiejsze ułatwienia technologiczne.
Bez nich bylibyśmy tylko nomadami snującymi opowieści przy ogniskach, tylko pastuchami błąkającymi się po pustyni. Dzięki temu, że potrafiliśmy wyrwać się z bajek i je okiełznać, tworząc też dokumenty, literaturę faktu i badać to empirycznie, jesteśmy zdolni do lotów na Księżyc i ekspansji kosmosu fizycznie, realnie, a nie tylko w snach o Twardowskim.
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS
To mógł napisać tylko ktoś, kto nie ma pojęcia o mitologii słowiańskiej, w tym polskiej, która szczególnie po II wś poddana została jakiemuś tajnemu programowi zamilczania. W szkołach uczymy się mitologii greckiej i rzymskiej, a słowiańskiej wcale. A ta jest fascynująca i świadczy o kulturze starożytnych Słowian, którzy zajmowali tereny przeważnie bez skał, więc ich drewniane budownictwo nie zachowało się tak jak greckie i rzymskie.
Grecy i Rzymianie musieli swoje domy budować ze skał wapiennych. Jak to robili widziałam na Malcie - tak gdzie miał stać dom pierw wykuwali głębokie piwnice, aby mieć jednocześnie i materiał na ściany, stropy i dach. Znaczna część piwnic była przewidziana na wodę deszczową, którą łapali z płaskiego dachu-tarasu w czasie pory deszczowej, tak żeby wystarczyła na cały rok ....
Słowianie mieli drewno i czystą wodę do dyspozycji bez problemów cały rok. Nie musieli mieć oliwy do oświetlenia i gotowania, bo mieli opał pod ręką bez ograniczeń. Niestety mało kto porównuje te cywilizacje, a jeśli już, to żeby udowodnić, że Słowianie się nie myli, co jest idiotyzmem obnażającym antypolskie cele takiego "autora". Słowiańscy bogowie też nie muszą mieć kompleksów przy greckich.
Dziś jest Niedziela Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, którego nauki, cuda, śmierć i zmartwychwstanie dały ludziom łaskę prawdziwej wiary, prawdziwej religii, a przede wszystkim pierwszy raz w historii - równe prawa dla wszystkich ludzi bez względu na stan. To jest fakt, którego nie mogą podważyć wszyscy ci, którzy nie wierzą w boskość Jezusa. Nawet jeśli nie wierzą, wiedzą, że niewinny Jezus został skazany przez Żydów na śmierć, a Piłat, niby władca, nie zapobiegł tej śmierci. Czy przypadek Piłata nie przypomina teraz Trumpa?