Otrzymane komantarze

Do wpisu: Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate
Data Autor
Warmia
Narysuj.   
Arystydes
A to się  Ossevatore popisał znajomością niejakiego Dantego Alighieri: rypnął w tytule fragmencik,ale zapomniał se go rozwinąć, boć i może nie bardzo tę włoszczyznę rozumie. Podobnie jaki przywołane różne przepisy dot. SN i w ogóle sędziów, które również nieco mu się pomięszały. Ale najważniejsze jest to powtarzanie  z uporem  maniaka, że sędziwie SN to takie "fioletowe ludziki". Tu zalecałbym zajrzeć do: naszeblogi.pl , bo nie chce ni się powtarzać tych samych spostrzeżeń w stosunku do kolejnego "komentatora" uchwały Trzech Izb Sądu Najwyższego. Przypomnę tylko oczywistą oczywistość zapewne nieznaną większości komentujących tu orzeczenia SN,że taka uchwała w składzie Trzech Izb SN wpisana do Księgi Zasad Prawnych wiążę bezwzględnie cały Sąd Najwyższy,a dla sądów powszechnych stanowi wskazówkę orzeczniczą. Toteż nie podlega dyskusji ustalenie w omawianej uchwale SN, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem w rozumieniu konstytucji i prawa o ustroju Sądu Najwyższego, albowiem konstytucja nie przewiduje jakiegoś sądu specjalnego w czasie pokoju,a rzeczona Izba usytuowała się (a raczej usytuowaną ją bezprawnie) jako sąd specjalny, nie podlegający kierownictwu SN, w tym prezesowi SN, z osobnym budżetem i podwyższonym bezpodstawnie  uposażeniem swoich sędziów wyższym o 40% od normalnego uposażenia sędziów SN. Jasne, czy trzeba to wszystko narysować?  
[no to Prezydent oczywiście akt powołania podpisze bo musi.] - tak samo jak musiał powołać tych 3 sędziów do Trybunału Konstytucyjnego od czego zaczął się 'spór" ze środowiskiem? litości. PAD nic nie musi. Zrobi to co mu powiedzą....
Obserwator
Janusz, staram się opisywać, a to - oczywiście - wymaga prób podążania, choćby z obrzydzeniem. Natomiast co do młodych itd. - a co oni mają (na razie) do powiedzenia w SN? Choć mam nadzieję że w efekcie reformy rzeczywiście tacy będą grali pierwsze skrzypce w prawodawstwie, aczkolwiek osobiście jestem zwolennikiem miksu w orzecznictwie: kadencyjni ławnicy z wyboru (orzekający w sprawach) wsparci przez sędziów zawodowych (bez prawa orzekania). W jeziorze to tych wyrośniętych szczupaków trochę jest, nawet parę sumów, ale rzeczywiście to co obserwujemy to tylko takie leszcze... Pozdrowienia 
jazgdyni
Drogi Janku! To już kolejny Twój tekst, w którym analizujesz dokumenty, paragrafy i podpunkty, a potem z wrodzonym wdziękiem i pesymizmem ostrzegasz przed wrednymi pułapkami litery prawa. Co zauważyłem, a do czego nigdy się nie przyznasz, Twój tok rozumowania zazwyczaj podąża drogą wytyczoną przez W.Czć. PT etc. p. Gersdorf i jej fioletowych kolesi, jakby spajała was niewidoczna nić kombinacyjnego rozumowania. Jednakże powinieneś po tych poprzednich wpisach uwzględnić, że wyrosła nam i zajęła właściwe miejsce nowa kadra wysoce uzdolnionych prawników, światowo obytych, z tęgimi głowami, często po najlepszych na świecie uniwersytetach, którzy lekko, jedną ręką i z uśmiechem na twarzy, rozbrajają kolejne pułapki fioletowej bandy, dosłownie bawiąc się z nimi do tego stopnia, że nawet TSUE ma już dosyć. Więc ja, niepoprawny optymista, oświadczam, że mimo tego, co Kast(r)aci będą jeszce do maja próbowali, to W.Czć. PT etc. p. Gersdorf odejdzie 30 kwietnia w niebyt, dołączając do swego kolesia Rzeplińskiego, przed którym bodajże też ostrzegałeś. Założyłeś, że są to w tym jeziorze wyrośnięte szczupaki, a to tylko leszcze. A może nawet glonojady. Serdeczności
Do wpisu: Zostały tylko trzy tygodnie dla wygranej p.Dudy w I turze
Data Autor
Obserwator
Panowie, "Pax vobiscum", bardzo proszę jako gospodarz. Nie mam nic przeciwko prezentowaniu poglądów z całego spektrum możliwych i niemożliwych, komentowaniu moich tekstów z rozmaitych pozycji i stanowisk etc.(byle z sensem), natomiast nie kłóćcie się pozamerytorycznie, proszę, bo to przecież tylko źle wygląda. Pozdrawiam /-/ Obserwator 
tricolour
Kłamiesz, tchórzu. Ty napisałeś o mnie tryki czy jakoś taki więc nie rób z siebie pośmiewiska tłumaczeniem z piaskownicy, że ty w odpowiedzi. Masz odwagę zaczynać, to miej odwagę brać po pysku. I nie pisz o niedojrzałości gdy wycinasz całe dyskusje, które zeszły w niewygodny kierunek, zamiast stawić czoła temu, co sam naważyłeś.
jazgdyni
Mnie to panie kolego zwisa i dynda. Zabetonowana postawa sarkastycznego malkontenta, którą pan nie wiadomo dlaczego (może z braku polskich słów) nazywa firmware, cechuje ludzi z głęboką komunistyczną raną, która a priori nie dopuszcza tego, że omawiany obiekt - tu polityk, na dodatek prezydent - może mówić coś w dobrej wierze, więc lepiej na niego napluć. Wbrew egocentrycznym zamiarom tak działającego, nie przysparza mu to chwały, a wręcz przeciwnie politowanie z zażenowaniem. To nierzadko prezentowana postawa człowieka niedojrzałego. Świadomie przekręciłem pański nick w odpowiedzi na pańskie zwrócenie się do mnie - zDyni. Oko za oko, ząb za ząb.
tricolour
@jazgot z dyni Już szanownemu koledze pisałem, że mi nie płacą, ale widać tępocie trzeba powtarzać, aż zrozumie, jak milicjantowi. Może kolega na to u mnie liczyć, bo ja cierpliwy jestem, taki firmware. Kolega rozumie: jak będzie trzeba, to za pięć lat do tematu wrócę i przypomnę, do skutku. I za darmo. Na tym polega dopracowany firmware, że nie zawodzi. Wracając do meritum - oczywiście kolega nie chce zauważać, że rozpoczęło się lizanie rowów przed majową imprezą. Bywa, frankowicze zaświadczą, że tak bywa. PS. Jeżeli kolega uwielbia gryzienie się po kostkach, to ma we mnie kolega materiał na rewanż co się zowie. Taki firmware, porządny. Może kolega popróbować i się przekonać kiedy przestanę i jaką mam w tym wyobraźnię. Ale może też kolega przestać, nazywać mnie tak jak mam tu w necie czyli tricolour, co będzie miało sens i perspektywy. Kolega starszy więc ustępuję pola, niech kolega decyduje, a ja się dostosuję do kolegi wyboru... Osobiście - jeśli to kolegę w ogóle interesuje - wolałbym rozmawiać niż wymyślać jak się pastwić nad sobą wzajemnie.
jazgdyni
@Tęczowy  Gdyby chodziło o status osoby najbliższej, ułatwiający takie sprawy jak wzajemne wspieranie się, troskę, dowiadywanie o stan zdrowia, to jako prezydent podpisanie takiej ustawy poważnie bym rozważył – powiedział Andrzej Duda tygodnikowi "Wprost". Mogę to nawet za darmo młoteczkiem Morse'm na głowie wystukać, by było prawidłowo zrozumiałe. Ale rozumiem - za takie komentarze nie zapłacą.
tricolour
@zDyni Czytać potrafią i wiedzą, że nie od razu Gdynię zbudowano. Tylko powoli i planowo, aż mamy co mamy. Wiec nagła prezydencka chętka do uznawania związków partnerskich to taki plan na lata, ale cel LGBT jasny. A najlepsze jest to, że im bardziej będzie się umizgiwał, tym bardziej będzie odtrącany. Ale spox, siedzimy, jemy orzeszki i patrzymy...
jazgdyni
Czytać nie potrafią. Zdanie niezbyt proste to abrakadabra. Żenada.
tricolour
@Jazgdyni Ale strach jest, co? 
jazgdyni
Ale ponieważ o to nie chodzi, to pocałujcie mnie w d. Tryki - czytaj ze zrozumieniem! Hahahaha...
jazgdyni
Leis, leis dalej 8-)))
tricolour
Tymczasem, w sprawie związków partnerskich: - Gdyby chodziło o status osoby najbliższej, ułatwiający takie sprawy, jak wzajemne wspieranie się, troskę, dowiadywanie się o stan zdrowia, to jako prezydent podpisanie takiej ustawy poważnie bym rozważył - powiedział prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla "Wprost", który ukaże się w poniedziałek.  Hahaha...
jazgdyni
Witaj Janku Kombinujesz, kombinujesz. Ale oni z prawej też kombinują. Po prawdzie to wszyscy kombinują. W twojej "kombinacji" to wymaga dopowiedzenia. Nie bądź tajemniczy. "...chyba że Prezydent pokaże "lwi pazur" i korzystając z przysługującej inicjatywy ustawodawczej, zaproponuje coś "ekstra"." No właśnie... coś ekstra. I to jeszcze ujęte w cudzysłów. Co to może być? Powiedz nam. Serdeczności
Do wpisu: Spęd "fioletowych ludzików" to jeszcze nie posiedzenie Sądu
Data Autor
Arystydes
Chyba te  sprawę czyli cytowany Art. 86. 1. Wszczęcie postępowania przed Trybunałem powoduje zawieszenie postępowań przed organami, które prowadzą spór kompetencyjny...", wszystko wyjaśnia i nie rozumiem o co Ci jeszcze chodzi: jaki spór kompetencyjny? pomiędzy jakimi organami?, w jakiej sprawie? Sejm uchwalił ustawę, czego nie robi przecież SN, ani nie zamierza jej uchylać, bo to nie leży w jego kompetencjach.Więc jak taka mgr Przyłębska może tak się kompromitować podstawową nieznajomością prawa nie wiedząc kiedy powstaje spór kompetencyjny (a jeśliby taki powstał, to Sejm także byłby zablokowany w procedowaniu tej ustawy) usiłując zastawić - jak sam twierdzisz - "pułapkę prawną" na SN,żeby mu zablokować podjęcie uchwały w sposób absolutnie idiotyczny.Czy Sejm z SN spierają się o to kto ma procedować tę nieszczęsną ustawę?! Procedować - rozumiesz? Jakiej szukasz podstawy prawnej poza oczywistym zakresem kompetencji każdej z trzech władz? Może spróbuj poczytać sobie  Konstytucję RP, coś powinieneś z tego pojąć, mam nadzieję.
Arystydes
Chyba te  sprawę czyli cytowany Art. 86. 1. Wszczęcie postępowania przed Trybunałem powoduje zawieszenie postępowań przed organami, które prowadzą spór kompetencyjny...", wszystko wyjaśnia i nie rozumiem o co Ci jeszcze chodzi: jaki spór kompetencyjny? pomiędzy jakimi organami?, w jakiej sprawie? Sejm uchwalił ustawę, czego nie robi przecież SN, ani nie zamierza jej uchylać, bo to nie leży w jego kompetencjach.Więc jak taka mgr Przyłębska może tak się kompromitować podstawową nieznajomością prawa nie wiedząc kiedy powstaje spór kompetencyjny (a jeśliby taki powstał, to Sejm także byłby zablokowany w procedowaniu tej ustawy) usiłując zastawić - jak sam twierdzisz - "pułapkę prawną" na SN,żeby mu zablokować podjęcie uchwały w sposób absolutnie idiotyczny.Czy Sejm z SN spierają się o to kto ma procedować tę nieszczęsną ustawę?! Procedować - rozumiesz? Jakiej szukasz podstawy prawnej poza oczywistym zakresem kompetencji każdej z trzech władz? Może spróbuj poczytać sobie  Konstytucję RP, coś powinieneś z tego pojąć, mam nadzieję.
Obserwator
Może to być trochę trudne, ale spójrzmy na sprawę w następujący sposób: 1. to czy wzmiankowany spór kompetencyjny istnieje czy też nie i jak ewentualnie go rozstrzygnąć, ma być przedmiotem rozpoznania przez TK, skoro TK przyjął rzecz do rozpoznania, ale skoro ją przyjął, no to Sąd Najwyższy procedować tej sprawy dalej nie mógł - podstawą prawną jest art. 86 ust. 1 Ustawy o TK na podstawie art. 189 Konstytucji - ale przecież Ty to wiesz, to po co pytasz... 2. Hm, przeczytaj uważnie co napisałem, stoi jak byk: "...takiego posiedzenia wskutek przyjęcia przez TK sprawy do rozpoznania Sąd Najwyższy nie mógł kontynuować..." (zresztą sam umieściłeś cytat z mojego wpisu), a za chwilę twierdzisz, że rzekomo napisałem iż: "...nie było mowy o żadnym przejęciu sprawy od SN dp rozpoznania, bo coś takiego w naszym prawodawstwie nie istnieje...". No i święta Twoja racja, tylko skąd pomysł że coś takiego napisałem? Jedna literka... 3. Skoro twierdzisz, że pomimo wszczęcia postępowania przed TK i prawidłowego poinformowania o tym fakcie, SN mógł procedować sprawę, to wskaż podstawę prawną w oparciu o którą mógł postąpić wbrew art. 86 ust. 1 Ustawy o TK. Znasz jakąś? To bardzo proszę, oświeć maluczkiego  
hr.Levak-Levatzky
Sz.Pan Autor czy ma jakieś  merytoryczne, prawne dowody na głoszenie tak wielce kuriozalnej (oględnie mówiąc) tezy:to już nie było posiedzenie trzech Izb Sądu Najwyższego (bo takiego posiedzenia wskutek przyjęcia przez TK sprawy do rozpoznania Sąd Najwyższy nie mógł kontynuować), tylko prywatne posiedzenie sędziów z trzech Izb Sądu Najwyższego o charakterze diabli wiedzą jakim. Wiem, że tak głoszą niektórzy politycy, zwłaszcza z Min.Spraw., ale to jeszcze nie jest podstawa prawna, ani obowiązująca zasada prawna uchwalona przez SN w składzie 3 Izb. Przypominam więc, że TK pani Przyłębskiej trochę(?) się ośmieszył twierdzeniem o jakimś wszczęciu sporu kompetencyjnego (który blokowałby nie tylko prace SN, ale i Sejmu oraz prezydenta nad tą ustawą represyjną). Nie istniała bowiem sytuacja sporu pomiędzy Sejmem,prezydentem i SN na temat uchwalania czy uchylania tej konkretnej (represyjnej) ustawy!. Czy SN lub prezydent mógłby coś takiego zrobić?! A do Sz.Pana Autora: nie było mowy o żadnym przejęciu sprawy od SN dp rozpoznania, bo coś takiego w naszym prawodawstwie nie istnieje i kompetencje obu tych organów są ściśle określone i rozdzielone - ale to chyba Sz.Pan powinien wiedzieć.
hr.Levak-Levatzky
Sz.Państwo Autor i Kimentmatorz niestety nie zechcieli przeczytać mojego komentarza, a wystarczyła im jego "miażdżąca krytyka" na sam widok autora komentarza - trochę to żenujące. Podobnie jak takie nawoływania mnie do jakichś konkretów w sytuacji, gdy to ja właśnie podaję konkrety prawne,a Pan Autor  jedynie stwierdzenia apodyktycznie aczkolwiek wielce nietrafnie,  na zasadzie "tak,bo tak!" -doprawdy, uważa Sz.Pan Autor,że to wystarcza? O pozostałych komentarzach trudno nie wspomnieć inaczej, jak o wysypie kompletnej nieznajomości  podstawowych zasad rządzących państwem prawa, systemem prawnym, jaki u nas obowiązuje,sprowadzaniem swoich opinii do powtarzania haseł propagandowych, nie zawsze zgodnych ze stanem fatycznym. Widać tu jak na dłoni efekty obrzydzania społeczeństwu sądów i sędziów, nawoływania do nierespektowania wyroków sądów powszechnych czy uchwał SN bo to przecież nie są nasze sądy, nie rozpoznają spraw czy zagadnień prawnych (SN) i nie wyrokują, bo tylko się towarzysko spotykają i wydają jakieś nie wiążące nikogo opinie - zgroza! Uczenie obywateli, żeby nie wykonywać sądowych wyroków, bo nam się one nie podobają - zdajecie sobie Sz.Państwo sprawę do czego to prowadzi?! Kto wywołał tę anarchię prawną, ten obecny poważny i niebezpieczny kryzys: opozycja? sędziowie? czy władza mająca wszelkie środki do uchwalania prawa i jego stosowania? A sędziowie maja tylko pokornie przyglądać się tej dewastacji nie tylko sądownictwa, ale i państwa i jeszcze rękę do niej przykładać? Obawiam się jednak,że jedyną reakcją na moje uwagi będzie wzmożony hejt wobec mnie,może nawet5 zabraknie nowych wyzwisk i inwektyw, jakoś to przeżyję. Ale tutaj, w Strefie Wolnego Słowa mam chyba prawo wyrazić swoją opinię, swoje ogromne zaniepokojenie tym,co się dzieje w moim Kraju, łącznie z nawoływaniem do  siłowego rozprawienia się z sędziami, zaniepokojenia  do czego jeszcze może u nas dojść. Ale też nie mam obowiązku znosić za to obelg, bo to wynika choćby z zasad obowiązujących na tym forum.
Obserwator
PS. Prawdziwym problemem jest już jawny dualizm prawny w formie nieuporządkowanej, czyli chaos jak przed stworzeniem świata (po prostu "burdel i kierdel" i każdy sędzia "na swój strój"). No i tu niestety,  już nie kamyczek do ogródka rządzących, ale solidny głaz narzutowy w środku ścieżki - po prostu wychodzi na wierzch brak mechanizmów zarządzania zmianą na poziomie strategicznym - to już nie jest poziom amatorski klasy "jakoś to będzie", szczególnie gdy za przeciwnika nie ma się - jak się pozornie wydaje - jakiegoś tam środowiska prawniczego, ale prawdziwych animatorów tej awantury...
Obserwator
Witaj Janusz Co do prawidłowości konstrukcji zgromadzenia sędziów: Ustawa o SN przewiduje wspólne posiedzenie dwóch lub więcej izb, prawidłowość zwołania przez Pierwszego Prezesa SN też wynika z w/w Ustawy, sam tryb procedowania (poza rozprawą) też jest dopuszczalny, bo rzecz dotyczyła zagadnienia prawnego, natomiast ta pełna zgodność z prawem całej historii skończyła się w momencie wejścia towarzystwa na salę, bo to już nie było posiedzenie trzech Izb Sądu Najwyższego (bo takiego posiedzenia wskutek przyjęcia przez TK sprawy do rozpoznania Sąd Najwyższy nie mógł kontynuować), tylko prywatne posiedzenie sędziów z trzech Izb Sądu Najwyższego o charakterze diabli wiedzą jakim. Ściskam serdecznie
Obserwator
1. Nie wydaje mi się, żebym gdziekolwiek pisał o tym, że ta "uchwała SN" jest niezgodna z prawem, a to z tej prostej przyczyny, że nie ma żadnej "uchwały SN", tylko opinia pięćdziesięciu dziewięciu sędziów SN - a to oczywiście jest różnica. 2. Co do uchylania ustaw przez SN albo inny sąd - no cóż, Sądy i Trybunały w Polsce działają w ramach i na podstawie prawa stanowionego w postaci Konstytucji, prawa Unii oraz ustaw. Czyli analiza poprawności przepisów prawa, do stosowania którego Sądy są zobowiązane, byłaby próbą zmian ram prawnych własnego działania przez sam fakt takiej próby, co prowadzi do "błędnego koła" w ramach władzy sądowniczej. Oczywiście sędziowie sobie świetnie dają radę, nadrabiając sprawę "ugruntowanym orzecznictwem" oraz "interpretacjami", nieco gorzej z prawnikami, bo mogą nie nadążać, a już zupełnie mają przechlapane ci, dla których (podobno) ten cały cyrk jest robiony, czyli podsądni. 3. A jakieś konkrety? Może jakiś argument merytoryczny? Cień argumentu? Pomysł? Idea pomysłu? Śmiało... Też kłaniam