Otrzymane komantarze

Do wpisu: Czas naprawy.
Data Autor
VivaPalestina
TW Tezeusz "Tybkochasz tylko jednego. osranego bandytę karakana skurwiela putlera przypomnieć jak wyznawałeś temu skurw..miłość."   Odnoszę wrażenie, że w kibucu twoich  mame i tate nie uczyli języka polskiego. Szkoda, bo teraz się kompromitujesz. Twoi rodzice też byli kapusiami?
Tezeusz
@Rus gówno Ty kochasz tylko jednego. Osranego bandytę karakana skurwiela putlera przypomnieć jak wyznawałeś temu skurw..miłość. A jego smród dla ciebie to dopiero narkotyk.
VivaPalestina
Gdzie jest sake3?  Uwielbiam z nią  gaworzyć bo to jest jedyna konkretna dziewucha na NB. Mimo tego, że wytyka mi ciągle moje niedoskonałości umysłowe  i intelektualne to i tak ją kocham. (a na razie, tylko wirtualnie, kto wie co będzie w przyszłości?
mjk1
Masz rację ES, rzeczywiście, opisywane zmiany nie są technokratyczną korektą ustaw, ale próbą przebudowy fundamentów funkcjonowania państwa. To nie „plan dla rządu”, lecz propozycja nowego ładu instytucjonalnego. I słusznie zauważyłeś, że wyzwanie nie leży tylko w tym, co trzeba zmienić, ale jakim trybem, przez kogo i w jakich warunkach. Tu pojawia się kwestia podstawowa: czy możliwa jest pokojowa i legalna rewolucja instytucjonalna bez przemocy, zamachu stanu lub całkowitego załamania systemu? Odpowiedź nie jest prosta, ale warto rozdzielić kilka spraw. 1. Legalizm vs. legitymizacja społeczna Żadna istotna zmiana ustrojowa nie wydarzy się bez szerokiego przyzwolenia społecznego. W sytuacji, gdy klasa polityczna jest beneficjentem obecnych reguł, a obywatele są zniechęceni lub obojętni, zmiana „od góry” jest nierealna. Ale zmiana od dołu, oddolna presja społeczna, wymaga czegoś więcej niż frustracji: konkretnej propozycji, komunikacji i zaufania. Dlatego nie chodzi o to, by dziś pisać nową konstytucję i szukać większości konstytucyjnej. Chodzi o to, by budować masowe zrozumienie potrzeby zmiany zasad gry a więc grunt pod przyszłą legitymizację. 2. Czy zmiana musi być „siłowa”? Nie musi. Ale będzie konfrontacyjna, bo każda próba zmiany reguł narusza interesy tych, którzy z nich korzystają. I nie chodzi tylko o partie czy elity. Wszyscy jakoś się dostosowaliśmy: beneficjenci programów społecznych, funkcjonariusze systemu, media, samorządy, urzędnicy. Dlatego każda zmiana będzie oporem wobec inercji. Ale znamy przykłady pokojowych, ewolucyjnych przełomów. Nie przez rewolucję na barykadach, ale przez przejęcie narracji i przebudowę konsensusu społecznego. Tego typu zmiany wymagają cierpliwości, organizacji i długiego marszu. 3. Czy to możliwe w obecnych realiach? Dopóki alternatywą dla „burdelu” jest tylko „drugi jego wariant”, nie. Ale jeśli uda się przedstawić wiarygodny plan, opisać go zrozumiałym językiem, wskazać realne narzędzia transformacji (np. nowy model pieniądza, decentralizację administracji, jawność finansowania), a przede wszystkim zakorzenić to w potrzebach codziennych ludzi, to zmiana staje się możliwa. Nie od razu, nie przez dekret, ale przez społeczne przesunięcie świadomości. 4. A jeśli świadomość się nie zmieni? To znaczy, że system musi dotknąć granicy swojej wydolności. Zewnętrzny kryzys, załamanie finansowe, inflacja zaufania, takie rzeczy przyspieszają procesy, które dziś wydają się utopijne. Nie trzeba ich wymuszać, ale warto być przygotowanym, by w chwili pęknięcia mieć coś do zaproponowania. Nie slogan, ale plan. Podsumowując: to nie jest projekt dla rządu, ale też nie musi być rewolucją siłową. To proces, którego warunkiem jest budowa świadomości, zaufania i gotowości na inny model państwa. Kiedy moment nadejdzie, nie wiadomo. Ale warto, by ktoś już dziś przygotowywał scenariusz, który nie będzie tylko zmianą nazwisk, ale zasad.
Es
To jest plan działania nie dla rzadu, ale dla parlamentu technicznego. Obejmuje kompleksową reorganizacje panstwa z czego nowa konstytucją byłaby zaledwie szczególem inicjującym owe zmiany. Jednym słowem kompletna rewolucja zasad funkcjonowania państwa, jego sojuszy, umów miedzynarodowych- z konkordatem włącznie , z reforma prawa i administracji.  I tu rodza sie pytania o warunki ich realizacji i czy bez rozwiązań silowych jakoweś mogą się znaleźć.  Kto i kiedy i z jakim umocowaniem prawnym mialby to zrobić, bo 35 lat burdelu w ktorym wszyscy dobrze się zagnieździli nie wskazuje, że ktokolwiek zechciałby przesunąć się nawet o Pawlakowe trzy palce. Czekac z nimi az do czasu zmian w warstwie mentalnej i swiadomosci Polakow, czy wymusic je tak zmienionymi, poza ich udzialem warunkami życia. 
Do wpisu: „Polska to Polska”?
Data Autor
sake2020
O, widzę że dwa smoki dobrały się przy sobocie do mnie. A przecież blog ma traktować o cywilizacji zachodniej a nie o mojej inteligencji z której panowie tak się  w swoich słownych fikołkach nabijacie przypominając o załamaniu się mojej linii obrony PiS-u. Nie odtrąbiajcie już zwycięstwa. Nie można mieć  bowiem wszystkiego a może mam innych zalet w nadmiarze? Wspólnota zachodnia ciągnąca sie od Aten jest istotnie cywilizacją, zbiorem wartości i o ważne nośnikiem prawa. zaś sama Europa stała się przykładem do naśladowania i miejscem nobilitującym do którego wypadało ,,na Stary Kontynent'' podróżować młodej ,bogacącej się Ameryce. Jak jest teraz? Przemieszczają się wartości ,a lewacka ideologia spaja wszystkie cywilizacje. Świat nie stoi w miejscu ,wszystko nieuchronnie się zmienia. Europa zmieniła się w Europkę. Nie szanuje już wyznawanych wartości kłamiąc lub zastępując nowomową. Uważa się za lepszą a więc bezkarną.Czy rzeczywiście Polska jest częścią Zachodu? Chyba tak bo podaża tą samą drogą którą narzuciła UE a którą Europka kroczy.Przecież widzimy w Polsce- że wola władcy jest najwazniejsza, że polskie społeczeństwo nie ma prawa nikogo krytykować z wyjątkiem siebie a właściwei tej gorszej bo pisowskej części,że prawo obowiązuje tylko niektórych .Jednak cywilizacja .,,.wschodnia''  też nie jest wzorcem który warto przyjąć. Wygląda na to,ze nawet jak wylądujemy w kosmos to i tam zawleczemy naszą obarczona grzechami cywilizacje. 
mjk1
Sprawdź pocztę i odpowiedz, nie musisz tutaj a pesel żydowskiej wszy nic mi nie mówi. 
VivaPalestina
mjk1 "znam Twój wiek i się wymądrzam. " To żadna tajemnica. W imieniny następnego miesiąca będę świętował. (Numer PESEL, który zna każda wesz żydoska.  
mjk1
Jakbyś mógł sprecyzować Mrówka, co w moich tekstach Lenina, Cyrankiewicza, czy Gomółkę przypomina, byłbym wdzięczny, bo zasmrodzić powietrze i uciec, to każdy głupi potrafi.
mjk1
"Zwykle nie mam ale potem wychodzi, że mam." Sprawdź pocztę, sam się przekonasz, czy masz rację.
VivaPalestina
mjk1 "I znowu nie masz racji Viva" Zwykle nie mam ale potem wychodzi, że mam. Jeżeli chodzi o Anię, naszą ulubioną, obawiam się, że nic z tego nie będzie. Ja się do niej zalecam od dawna. I nic... To wyjątkowo twarda sztuka jest. Oprócz tego, że jest drapieżna, jest przede wszystkim szalenie inteligentna a ja zburzyłem jej jedyną linię obrony jaką miała.
Mrówka
O żesz, ale propaganda! Teksty wyjęte jakby z przemówień Cyrankiewicza, Gomółki a nawet Lenina.  
mjk1
I znowu nie masz racji Viva. Jestem niestety ciut starszy od Ciebie i to z mocnym naciskiem na "ciut". Podobno "nie wyglądam", ale to już nie moja ocena, bo samochwałą nigdy nie byłem. Jeżeli chodzi o Anię naszą ukochaną, bo Andzia w gwarze śląskie, to Ania właśnie, obawiam się, że nic z tego nie będzie. Oprócz tego, że jest drapieżna, jest przede wszystkim szalenie inteligentna a ja zburzyłem jej jedyną linię obrony jaką miała. Jak już nie mogła obronić krytyki PiS, to oskarżała mnie o sprzyjanie PO, czy reszcie tej okrągłostołowej sitwy. Po moich ostatnich wpisach, ta jej linia obrony też padła więc się nie odzywa. Obawiam się, że nic z tego nie będzie, choć fajnie by było. Emaila napiszę później, żeby nie było, że znam Twój wiek i się wymądrzam. Sam potem zdecydujesz czy prawdę opublikować w komentarzach, czy nie. Trochę jednak poczekasz, bo najpierw muszę umieścić dzisiejszy wpis a to też trochę czasu zajmie.  
marsie
biuletynnowy.blogspot.com B.N. 30/25. CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM! Motto: Nie wiem, skąd tyle wrzawy wokół działań ministra Żurka. Przecież to dopiero rozgrzewka! / premier Donald Tusk / Pozdrówka!  
VivaPalestina
mjk1 "Smoki? Oczywiście, że były." Cieszę się bardzo bo uwielbiam smoki. Z tego co piszesz wnioskuję, że masz niewiele lat (jak ja ci zazdroszczę...) Powiedz mi na PW bo cieszę się, że mam z tobą kontakt, którego funkcjonariusz "Strefy Wolnego Słowa" nie może zbanować. Ale wiesz co? Żeby było naprawdę dobrze to musimy dokooptwać do naszego dyskusyjnego  grona  kobietę. Kobiety zawsze są czynnikiem uspokajającym, ( my się kłócimy a ONA przyniesie nam piwo...) Ja stawiam na Andzę. Uwielbiam drapieżne dziewuchy...
mjk1
Smoki? Oczywiście, że były. Tyle że nie te z bajek. Nie fruwały – raczej chodziły w mundurach i mówiły po rosyjsku. Nie ziały ogniem, tylko propagandą, a zjadały wolność, język, historię i tożsamość. Po wojnie jeden taki smok zadomowił się u nas na dobre. Mówił, że przyszedł nas wyzwolić, ale jakoś nie chciał potem wyjść. A jak ktoś mówił, że to nie do końca jest bajka, to szybko trafiał do lochu. W 1989 roku zrobiliśmy to, co każdy szanujący się bohater bajki robi w końcu ze smokiem – przegnaliśmy go. Bez miecza, ale z rozumem. I ruszyliśmy tam, gdzie są wolne królestwa, a nie zamordystyczne lochy. Więc tak – była bajka. Tylko że myśmy ją przeżyli na własnej skórze. A teraz, kiedy niektórzy chcą nas z powrotem wsadzić do jaskini i wmówić, że to ciepło to nie ogień, tylko „tradycja” – no cóż, trzeba znów przypomnieć, kto tu był smokiem, a kto człowiekiem.
VivaPalestina
"Po II wojnie światowej, przemocą wcieleni do bloku radzieckiego, straciliśmy to, co było najbliższe zachodniej idei - wolność. I kiedy w 1989 roku ją odzyskaliśmy, to właśnie powrót do wspólnoty zachodniej, do Europy, był naszym najważniejszym celem. Nie dlatego, że ktoś nas do tego zmusił. Tylko dlatego, że to był nasz wybór." Urzekła mnie twoja historia. A w tej bajce smoki też były? Uwielbiam smoki.
Do wpisu: Stręczenie Putina
Data Autor
Jan1797
Sporo racji jest po stronie Autora. W przestrzeni SM pojawiają się coraz częściej materiały szkalujące Stany Zjednoczone Ameryki , a ogromna większość z nich w języku polskim. Jak państwo sądzą, dlaczego?.Katalog "twórców" jest znany. Co zmieniło się w ostatnich tygodniach, że aktywność "twórców" tak się mnoży? Nasuwaja się takie pytania; -Czy znany jest tu przykład agresji Stanów Zjednoczonych Ameryki wobec Polski? -Czy znany jest tu przykład sojuszu Polski w jej dotychczasowej historii ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Nie szansy, a faktu? Wniosek; Proponuję, by temat ten stale gościł na stronie głównej z prostego powodu. Prostej w ciągu zależności od stanu opisanego tu; naszeblogi.pl  
mjk1
"Polska jest częścią wspólnoty zachodniej" -NIE! Polska to jest Polska. Co ty uważasz za "wspólnotę zachodnią"? Napisz o tym notkę. (Najlepiej jakbyś wystartował od demokracji ateńskiej).". Podsunąłeś mi fajny temat Viva. Jak za bardzo nie rozwinie się dyskusja pod moim głównym wpisem a nie rozwija się, bo ludek tutaj nie za bardzo kumaty, popracuję nad tym tekstem. Nie miej jednak pretensji jak znowu Cię "skopię", to naprawdę nic osobistego, ja po prostu nie lubię Ruskich.
VivaPalestina
mjk1 "1. Czy mamy być „ratlerkiem” USA? Polska jest częścią wspólnoty zachodniej nie dlatego, że ktoś nas do tego zmusił, ale dlatego, że jako społeczeństwo (po 1989 r.) postawiliśmy na wartości liberalnej demokracji i sojusze, które miały dać nam bezpieczeństwo i rozwój gospodarczy. I przez długi czas to działało. USA są potęgą i oczywiście realizują swoje interesy, jak każda wielka siła, również Rosja czy Chiny. To nie znaczy, że mamy ślepo wykonywać polecenia. Ale też nie znaczy, że mamy się „obrażać” na partnera tylko dlatego, że to nie my jesteśmy głównym graczem. Mądra polityka polega na umiejętnym balansowaniu interesów, a nie na skakaniu z jednej orbity wpływów w drugą" Bełkot nic nie wnoszący do tematu "Polska jest częścią wspólnoty zachodniej" -NIE! Polska to jest Polska. Co ty uważasz za "wspólnotę zachodnią"? Napisz o tym notkę. (Najlepiej jakbyś wystartował od demokracji ateńskiej). "Potęga militarna nie wystarczy, jeśli nie idzie za nią skuteczna praca u podstaw" No właśnie... "Mądra polityka polega na umiejętnym balansowaniu interesów, a nie na skakaniu z jednej orbity wpływów w drugą." No widzisz? Jak chcesz to potrafisz napisać coś mądrego :)). I tak trzymaj! "Potęga militarna nie wystarczy, jeśli nie idzie za nią skuteczna praca u podstaw'. I znowu się z tobą całkowicie zgadzam... Reszty dziś nie komentuję. Moją opinię znajdziesz w następnych notkach ( oczywiście jak admin pozwoli)
mjk1
@Siberien To zabijcie go rzeczowymi argumentami a nie ch...mi.
VivaPalestina
mjk1 "Po prostu nie jestem w stanie nawet zbliżyć się do Twojego poziomu inteligencji." Ty lepiej kolego uważaj, to jest, ponoć, szachista.
mjk1
Pański wpis Panie Kazimierzu pokazuje, jak silne jest dziś poczucie kruchości naszej pozycji. I trudno się dziwić: historia Europy Środkowo-Wschodniej to ciągła lekcja realizmu, zdrad i nagłych zwrotów sojuszy. Ale właśnie dlatego nie warto popadać w geopolityczny fatalizm. Tak w 1945 roku nie Roosevelt i Churchill decydowali o losie Polski, tylko Stalin. Ale kluczowe jest to, że Stalin decydował dlatego, że jego czołgi stały nad Wisłą, a alianci nie mieli ani siły, ani woli, by to zmienić. Geopolityka nie zna pustki, dlatego dziś naszą odpowiedzialnością jest robić wszystko, by nie dopuścić do powtórzenia tamtego scenariusza. I nie chodzi tu o nadzieję na „wieczny parasol ochronny” USA, tylko o budowanie regionalnej siły odstraszania i współpracy. Stąd idea Trójmorza, choć dziś niedoskonała i nie w pełni dojrzała, jest jedynym poważnym kierunkiem, który daje szansę na wyjście z roli peryferii wielkich imperiów. Czy partnerzy w regionie mają dziś pełne zaufanie do Polski? Nie. Czy wykazują entuzjazm? Też nie zawsze. Ale czy to znaczy, że projekt jest nierealny? Wręcz przeciwnie, właśnie to oznacza, że trzeba o niego zabiegać z większym wysiłkiem, a nie wycofywać się z gry. Zarzut, że „politycy nas tak urządzili, że nikt nie chce z nami współpracować”, ma sens, ale jest tylko połową prawdy. Druga połowa to fakt, że mimo politycznych potknięć, Polska nadal jest największym i najsilniejszym państwem regionu, zarówno demograficznie, jak i ekonomicznie. Nasza infrastruktura (np. Via Carpatia, porty, kolej), nasze doświadczenia z Rosją, nasza rola w pomocy Ukrainie, wszystko to sprawia, że Polska nie jest łatwa do zignorowania. Oczywiście, trzeba naprawiać błędy, zarówno w polityce wewnętrznej, jak i dyplomacji. Ale nie można traktować obecnego stanu Trójmorza jako argumentu za jego porzuceniem. Każdy projekt geopolityczny zaczynał jako „wishful thinking”, od Planu Marshalla, przez EWG, aż po NATO. Kluczowe było to, kto nie odpuszczał, kiedy inni jeszcze nie wierzyli. Nie wiemy, co się wydarzy w USA. Trump może włączyć reset, ale nie musi. Bruksela może słabnąć. Putin może zyskać chwilową przewagę. Ale to tym bardziej wymaga strategicznego działania regionalnego, nie czekania z założonymi rękami na cud, ani nie ucieczki w cynizm. Historia może mieć nieoczekiwane ciągi dalsze, ale właśnie dlatego warto pisać je z głową uniesioną, a nie opuszczoną.
Siberian Dog Husky
Kto sprowokował ten "dialog" Czy nie aby ten ludzki śmieć z Donbasu Ruszkiewicz to znana wsza w necie
Kazimierz Koziorowski
mjk1@"w 1945 roku to nie Churchill czy Roosevelt decydowali o losach Polski, tylko Stalin – ponieważ..." wlasnie! historia ma niestety nieoczekiwane ciagi dalsze i mozna sobie wyobrazic kiedys tlumaczenia "w 2025 roku to nie Trump czy Bruksela decydowali o losach Polski, tylko Putin – ponieważ..."  czy tak trudno sobie wyobrazic wyeliminowanie albo reset Trumpa i zalamanie parasola ochronnego nad  Europa?  @"nie mylmy zdrady politycznej z intencją strategiczną" to niestety tautologia, albo mowa trawa Trojmorze na obecnym etapie to wishful thinking. Owszem, owszem czemu nie, tyle ze potencjalni partycypanci wykazuja desinteresse z takim partnerem jakim nas urzadzili politycy.