Otrzymane komantarze

Do wpisu: Samochody na węgiel? Tak. Tylko że nie na benzynę.
Data Autor
mjk1
Brazylia jest świetnym przykładem, że silnik spalinowy wcale nie musi być związany z ropą. Tyle że etanol pochodzi z rolnictwa, a metanol powstaje przemysłowo z gazu syntezowego, czyli np. ze zgazowanego węgla.Benzyna z węgla jest droga, bo próbujemy odtworzyć ropę. Metanol z węgla jest dużo prostszy i tańszy w produkcji.Metanol ma mniejszą wartość opałową niż benzyna, więc spala się go więcej, ale jest tańszy i pozwala na wyższą sprawność silnika. Dlatego w praktyce liczy się koszt przejechania 100 km, a nie cena litra.Brazylia pokazuje, że transport można oprzeć na alkoholu. Różnica polega tylko na tym, że oni robią go z trzciny, a my moglibyśmy robić go z węgla.
spike
Znowu ideologia, weź kolego kajecik i ołówek, policz sobie ile benzyny otrzymasz z ropy, a ile z węgla, nie zapominając o złożoności technologii. Pierwszy raz słyszę, że Chiny jeżdżą na alkoholu.Sprawa istotna, dlaczego u nas węgiel jest drogi, nie wiesz, to zapytaj AI, może zna odpowiedź. :))Jak dla mnie, przyszłością jest samochód elektryczny, musimy na to jeszcze poczekać, samochody benzynowe też musiały czekać, pierwszy samochód był na benzynę z apteki :))
Kazimierz Koziorowski
wiekszosc samochodow w ponad 200 milionowej populacji Brazylii ma uklad paliwowy dostosowany do spalania alkoholu etylowego albo dowolnej mieszanki alkoholu z benzyna. nie sa to warsztatowe przerobki tylko instalacja fabryczna we wszystkich wspolczesnych markach samochodow np. BMW, Ford, Toyota, itd.inwencja ta siega polowy lat 70-tych. znacznie pozniej odkryli bogate zloza ropy ale przy zasilaniu samochodow alkoholem pozostali. jest ponad polowe tanszy od benzyny.ale czy metanol produkowany z wegla bylby tanszy od benzyny?
Do wpisu: Przestańmy palić węgiel. Zacznijmy go używać.
Data Autor
mjk1
Koszt wydobycia w Polsce jest wysoki głównie z powodów geologicznych, a nie tylko organizacyjnych, więc raczej nigdy nie będziemy mieć taniego węgla, jak Australia czy Kolumbia.I właśnie dlatego spalanie go wprost jest najmniej sensownym ekonomicznie sposobem wykorzystania.Przy drogim surowcu jedyną logiczną drogą jest jego przetwarzanie na produkty o dużo większej wartości - gaz, metanol, wodór, chemię, koks a nie wrzucanie do kotła.Tu nie potrzeba żadnych teorii o mafii, wystarczy zwykła ekonomia: drogi surowiec opłaca się przerabiać, a nie spalać.
Kazimierz Koziorowski
czy wydobycie polskiego wegla musi byc drogie? pogdybac warto czy ewentualne radykalne obnizenie kosztow wydobycia mogloby wplynac na zmiane sposobu wykorzystania tego surowca. mysle ze watpie.wydaje sie ze zachodnia mafia paliwowo-energetyczna ma zupelnie inne prioiytety anizeli zapewnienie bezpieczenstwa energetycznego prowincojnalnym bantustanom.
Marek Michalski
Koksownie nie wykluczają "domowego ogniska". Przez najbliższe 10 lat tradycyjny piec jest lepszy od plecaka ucieczkowego.
mjk1
To wygodny sposób myślenia, ale bardzo zwalniający z odpowiedzialności Panie Zbyszku.Politycy nie spadają z kosmosu. Nie są obcą cywilizacją. Nie przyjeżdżają w teczkach z Brukseli ani z Moskwy. Wyrastają dokładnie z tego durnego społeczeństwa, które mówi dziś to nie my, to oni.Oni mogą podejmować decyzje tylko dlatego, że wcześniej my przez lata nie interesujemy się, nie rozliczamy, nie wymagamy i nie rozumiemy, o czym w ogóle jest mowa.Bo energetyka, surowce, przemysł chemiczny, paliwa, to nie są tematy wyborcze. To są tematy, które ludzi zaczynają obchodzić dopiero wtedy, gdy rachunki rosną. Dopóki jest ciepło w d... i tanio, wszyscy to właśnie w d... mają.Więc tak - formalnie decyzje podejmują oni. Ale warunki, w których mogą podejmować złe decyzje bez konsekwencji, tworzymy dokładnie my. I dopóki będziemy udawać, że nie mamy z tym nic wspólnego, dopóty naprawdę nie będziemy mieli. 
mjk1
Ma Pan rację Panie Marku, że koksowanie historycznie nie zastąpiło spalania węgla, bo nigdy nie miało takiego celu. To była technologia dla hutnictwa i chemii, a nie dla energetyki kraju.Ja nie piszę o powrocie do palenia koksem w piecach, tylko o czymś odwrotnym: o tym, żeby w ogóle przestać palić w piecach. Żeby była jasność, przestać palić nie znaczy likwidować.Sens zgazowania i przetwarzania węgla polega na tym, żeby najbrudniejsza część procesu odbywała się w jednej instalacji przemysłowej, a do ludzi trafiała już energia, gaz albo paliwo wzbogacone, czyli koks, a nie surowy węgiel.To nie jest wojna koksu z węglem, tylko zmiana miejsca, w którym węgiel jest wykorzystywany.
Zbyszek
Tekst, jak 99,99% jest pisany z użyciem pierwszej osoby liczby mnogiej czyli MY. MY powinniśmy, my źle wybieramy, my to, my tamto. Decyzji nie podejmujemy "my", tylko "oni" - politycy. Mogą je podejmować w naszym interesie lub w interesie kogoś innego. Mogą?
Marek Michalski
Koksowanie węgla to stara i sprawdzona technologia, tylko że nie wyeliminowała węgla. Koks i węgiel zostały wyeliminowane przy użyciu tych samych oszustw ciągnących się od czasów rządów SLD. Nie tylko w tej dziedzinie nie wiemy co jest opłacalne i bratobójcza wojna koksu z węglem i drewnem sprawy nie rozwiąże, bo w zlikwidowanym piecu koksem się nie napali.
mjk1
Nie zwalczam kotłów na paliwo stałe Panie Marku, tylko proponuję zmienić paliwo do tych kotłów na ekologiczne i przede wszystkim własne. Nie trzeba zmieniać pieców, więc gwarancja bezpieczeństwa energetycznego pozostaje. Napisał Pan: "Żeby coś się zmieniło najpierw musiałoby nastąpić rozliczenie odpowiedzialności za ideologię klimatyzmu. Nie ma kto tego dokonać, bo demokratyczna większość zaczadzona kopciuchami medialnymi". Trzeba wiec tę zaczadzoną kopciuchami medialnymi większość zacząć edukować. Ja przynajmniej próbuję, choć, muszę przyznać, że z marnym skutkiem niestety.
Marek Michalski
Pan też zwalcza kotły na paliwo stałe, a to jest gwarancja bezpieczeństwa energetycznego na wypadek wojny. Tam gdzie jest gaz wygodniej mieć ogrzewanie na to paliwo, ale nie oznacza, że należało likwidować normalne piece węglowe i na drewno. Żeby coś się zmieniło najpierw musiałoby nastąpić rozliczenie odpowiedzialności za ideologię klimatyzmu. Nie ma kto tego dokonać, bo demokratyczna większość zaczadzona kopciuchami medialnymi. 
Do wpisu: Najgorsze, co można zrobić z węglem, to go spalić. Dlaczego Polska wyrzuca do pieca swoje największe bogactwo?
Data Autor
mjk1
Kraje, które gazują węgiel na dużą skalę, istnieją - Chiny, RPA, USA. Robią to nie dlatego, żeby „nie spalać węgla”, tylko dlatego, że przez zgazowanie można z niego zrobić gaz, paliwa i chemię, czyli znacznie więcej niż przez wrzucenie go do kotła.Geotermia jest bardzo dobrym źródłem ciepła i prądu, ale nie rozwiązuje problemu paliw i surowców dla przemysłu chemicznego, to inna część systemu.Przykład miedzi jest bardzo trafny: spalanie węgla zamiast jego przetwarzania to odpowiednik sprzedawania rudy, czy czystej miedzi zamiast produktów z miedzi.A fakt, że w całej Europie działają koksownie pokazuje, że technologia odgazowania i oczyszczania gazu z węgla jest znana od dziesięcioleci, tylko nikt nie używa jej jako elementu systemu energetycznego państwa.
spike
W Europie funkcjonuje kilkadziesiąt koksowni, skupionych głównie wokół ośrodków hutniczych. Największym producentem jest Polska, 7 głównych zakładów. Inne kraje jak w Niemczech, Czechach, Austrii, Finlandii, Szwecji, Francji, Holandii, Hiszpanii, Rumunii, Norwegii oraz na Słowacji, najwięcej produkują Chiny oraz Australia.Nie wiedzą, że cały węgiel powinni gazować, zamiast go palić w piecach nie tylko domowych.
spike
dyskusja do niczego nie prowadzi, miesza kolego różne rzeczy, pod jedną tezę, pytałem w pierwszym komentarzu o inne kraje, które gazują węgiel na masową skalę, by węglem nie palić, zero odpowiedzi.Co do geotermii, to powalasz na kolana, kolego, z tym odkryciem, że nie można napędzać transportu, znasz geotermię tylko jako źródło gorącej wody, a to tylko część prawdy, zaręczam, że w niedalekiej przyszłości, to będzie jednym z podstawowych źródeł energii, co do Polski, to mamy wyjątkowo dobre położenie, jesteśmy bogaci w geotermię.Jeszcze jedno, zaznaczyłem, że ogólnie się zgadzam, ale tu nie chodzi o ideologię, ale praktykę i czas obecny, jak to się dzieje z obecną walką z CO2 i klimatem, z prawdą nie mają wiele wspólnego, jest wykorzystywana do okradania obywateli Europy.a, jeszcze jeden szczegół, mamy jedna z największych na świecie złóż miedzi, sprzedajemy rudę, dlaczego jej za bardzo nie przerabiamy na konkretne wyroby, a inni od nas kupują rudę, a nam sprzedają wyroby?
mjk1
Nie gniewaj się Spike, ale Ty nie dość, że nie wiesz w którym kościele dzwoni, to Ci się jeszcze kompletnie miejscowości porąbały. Po kolei jednak i specjalnie dla Ciebie bardziej szczegółowo.„Piece nie emitują aż tak dużo, wulkany emitują miliardy ton”.Wulkany rzeczywiście emitują dużo gazów i pyłów - tylko że dzieje się to rzadko i punktowo, wysoko w atmosferze i daleko od ludzi. Smog to nie jest problem globalnej ilości pyłu na świecie. Smog to problem lokalnego stężenia zanieczyszczeń na wysokości, na której oddychają ludzie.I tu mały piec w gęstej zabudowie robi większą krzywdę zdrowiu niż odległy wulkan, nawet jeśli ten drugi w skali globu emituje więcej. To są dwa zupełnie różne zjawiska fizyczne. „Zimą palą, a alertów nie ma; latem nie palą, a alerty są”Bo alerty smogowe dotyczą różnych zanieczyszczeń. Zimą problemem są głównie pyły PM, benzo(a)piren i produkty spalania paliw stałych.Latem alerty często dotyczą ozonu troposferycznego, który powstaje z reakcji spalin samochodowych i słońca. Tlenków azotu z transportu. To nie jest ta sama chemia i nie ma tego samego źródła. Dlatego można mieć alert w miejscu bez pieców, bo źródłem jest ruch samochodowy i warunki atmosferyczne. „Gaz z koksowni nie jest czysty”.To akurat prawda - na wyjściu z koksowni nie jest czysty. Tylko że nikt go takim nie spala. Cały sens instalacji przemysłowej polega na tym, że ten gaz jest chłodzony, oczyszczany z smoły, siarki, amoniaku, benzolu i dopiero potem używany jako paliwo lub surowiec chemiczny. Czyli dokładnie odwrotnie niż w piecu domowym, gdzie wszystko to wylatuje w komin. Nie chodzi o to, że gaz koksowniczy jest czysty z natury. Chodzi o to, że da się go oczyścić, zanim trafi do spalania.„Gaz ziemny jest idealny, po co wodór i metanol”.Gaz ziemny jest bardzo dobrym paliwem. Problem w Polsce nie jest techniczny, tylko surowcowy. My tego gazu prawie nie mamy. Musimy go kupić. Dlatego pojawia się pytanie: czy lepiej ogrzewać i jeździć na paliwie, które mamy pod ziemią, czy na paliwie, które musimy sprowadzać? Wodór i metanol nie są fantazją, tylko sposobem, żeby z własnego surowca zrobić paliwo, które zachowuje się podobnie wygodnie jak gaz. „Geotermia jest najlepsza”.Geotermia jest świetna, tam, gdzie są odpowiednie warunki geologiczne. Ale nie napędzi transportu, nie zastąpi paliw płynnych i nie da surowca dla przemysłu chemicznego. Może być ważnym elementem miksu energetycznego, ale nie rozwiązuje problemu paliw i surowców.Nie rozumiesz i w swoim komentarzu Spike mieszasz problem smogu, problem klimatu, problem paliw, problem surowców i problem źródeł energii.A ja piszę tylko o jednym, że węgiel można wykorzystać tak, aby najgorsza część spalania nie odbywała się w milionach kominów, tylko w jednej instalacji przemysłowej, gdzie można nad nią panować i odzyskać z niego paliwa.I to w żaden sposób nie stoi w sprzeczności ani z gazem ziemnym, ani z geotermią. 
spike
przesada, piece nie emitują aż tak dużo smrodów i trucizn, znaczy piece sprawne i dobrze zrobione, wulkany to dopiero emitują tego mld ton, ich wyziewy gazów i pyłów obiegają cały świat. Prześledzić komunikaty smogowe, jak to jest, że w zimie ludzie palą, a alertów nie ma, w lecie ludzie NIE palą, a alerty są i to o różnych porach dnia, nawet w miejscach gdzie pieców nie ma, was to nie dziwi?Co do gazu z koksowni, on nie jest tak czysty, jak tu było podawane, zwiera różne resztki co zawiera węgiel kamienny, gaz ziemny owszem, ten mozna powiedzieć, że jest czysty, logika by nakazywała, że tym paliwem powinno się ogrzewać domy, a nawet napędzać samochody, to prawie idealne paliwo do takich celów, żaden wodór, to fantazja naciągaczy.Najlepszym źródłem energii jest geotermia.
mjk1
Ma Pan rację w jednym bardzo ważnym punkcie Panie Kazimierzu. Dziś na świecie zdecydowana większość węgla jest po prostu spalana w elektrowniach. To jest fakt. Około 70% wydobycia idzie do energetyki zawodowej i ponad jedna trzecia globalnej energii elektrycznej pochodzi ze spalania węgla. I nie są to wyłącznie kraje trzeciego świata.Tylko że z tego faktu nie wynika jeszcze, że to jest jedyny sensowny sposób wykorzystania węgla w każdych warunkach.Świat spala węgiel głównie dlatego, że w wielu krajach jest on bardzo tani w wydobyciu (odkrywki w Chinach, Indiach, Australii). Infrastruktura energetyczna jest już pod to zbudowana. Liczy się prostota i skala. To jest decyzja ekonomiczna wynikająca z lokalnych warunków - tani surowiec plus istniejące bloki energetyczne.Polska ma zupełnie inną sytuację. Wysoki koszt wydobycia, problem smogu z domowego spalania, duży przemysł chemiczny, który potrzebuje gazu, wodoru, metanolu i duże wydatki na import gazu ziemnego.I właśnie dlatego u nas warto patrzeć na węgiel nie tylko jak na paliwo do kotła elektrowni, ale jak na surowiec, który może zastąpić część importowanych surowców chemicznych i gazu.To nie jest temat zastępczy wobec produkcji energii elektrycznej tu i teraz. To jest pytanie, czy z drogiego węgla, który i tak wydobywamy, wyciągamy maksimum wartości, czy po prostu go spalamy w najmniej efektywny sposób.Bo elektrownia węglowa to w praktyce najprostsza i najmniej zaawansowana forma użycia tego surowca.W krajach, gdzie węgiel jest bardzo tani, to ma sens. W kraju, gdzie węgiel jest relatywnie drogi, a gaz i surowce chemiczne importowane - rachunek może wyglądać inaczej.Dlatego ta dyskusja nie przeczy temu, że świat spala węgiel. Ona dotyczy tego, czy Polska powinna go używać dokładnie tak samo jak kraje, które mają zupełnie inne warunki ekonomiczne i surowcowe.
mjk1
Tu niestety Zdzisek ma racje Spike a Ty  mieszasz dwie kwestie, ale po kolei.Masz rację, że piece na ekogroszek spalają węgiel dużo lepiej niż stare piece zasypowe. Dozowanie paliwa, stały nadmuch, wyższa temperatura, to wszystko powoduje, że spalanie jest znacznie sprawniejsze i wizualnie czyste. Dymu często nie widać.Tylko że brak widocznego dymu nie oznacza, że znikają wszystkie produkty uboczne spalania węgla.W węglu oprócz czystego węgla pierwiastkowego są związki siarki, azotu, metale ciężkie, związki aromatyczne i substancje smołowe. I nawet przy bardzo dobrym spalaniu one utleniają się do SO₂, NOₓ. Przechodzą w bardzo drobne frakcje pyłów i częściowo trafiają do atmosfery w postaci gazów i aerozoli, których nie widać gołym okiem.Ekogroszek rozwiązuje problem kopcenia i częściowo smogu, ale nie zmienia faktu, że cała chemia zawarta w węglu dalej jest spalana w domowym kotle i wylatuje kominem, tylko w mniej widocznej formie.Natomiast przy odgazowaniu/koksowaniu ta chemia nie jest spalana w piecu, tylko wcześniej oddzielona w instalacji przemysłowej jako gaz, smoła i inne produkty. Do pieca trafia już paliwo pozbawione tej najbardziej problematycznej części.Dlatego różnica nie polega na tym, że jeden piec jest lepiej ustawiony, a drugi gorzej, tylko na tym, że w jednym przypadku spalany jest surowy węgiel, a w drugim paliwo, które przeszło wcześniej obróbkę chemiczną. To są dwa różne podejścia do tego samego surowca. 
Kazimierz Koziorowski
o tym ze z wegla mozna robic cuda niewidy nauczali dziatwe juz za gierka w podstawowce. ale czy ta oczywista prawda ma byc dylematem w przedmiocie dyskusji o tym jak zapewnic tu i teraz produkcje energi elektrycznej? lobbisci biznesu importujacego gaz i rope oraz hucpiarze "planeta plonie" beda robic szum tematami zastepczymi, byle zaciemnic ludowi jaki uzytek robia z wegla niemal wszyscy jego globalni konsumenci: spalaja go poniewaz takie a nie inne sa obecna uwarunkowania ekonomiczne uzycia tego surowca.70% swiatowego wydobycia wegla idzie do kotla elektrowni. Ponad jedna trzecia swiatowej produkcji energii elektrycznej pochodzi ze spalania wegla, bynajmniej nie dominuja w tym rankingu ubogie gospodarki trzeciego swiata mimo ze propaganda sprzedaje legende iz ci najwieksi konsumenci to zacofani outsiderzy a my pierwsza liga ktorej misja jest ocalic swiat. Wiekszosc z pozostalego wydobycia rowniez idzie bezposrednio do kotla gdzie jest spalany glownie w celu ogrzewania, aczkolwiek chodzi o przemysl poniewaz spalanie bezposrednie celem ogrzewania gospodarstw domowych, gotowania, itp. to jest nikly odsetek w bilansie spalanego wegla. Warto tu przypominac ze 80% tego spalania dla ogrzewania przypada na Azje i Australie ktore ani mysla odchodzic od spalania wegla poki maja ten tani surowiec energetyczny na nastepne stulecia. 
wielkopolskizdzichu
"jakby nie patrzeć to jest śmierdzący węgiel, a mimo to widziałeś nad kominem domu, który ma taki piec kłęby dymu?"Obojętnie jaki będziesz mieć węgiel, jeśli miejsce początkowego palenia się, nie będzie na górze wsadu, a od spodu nie będzie dostarczany tlen to się będzie dymić i śmierdzieć.
spike
to całe kopcenie pieców, bierze się stąd, że węgiel spalany jest w zbyt niskiej temperaturze, powinieneś kolego wiedzieć, że np. piece na ekogroszek, jakby nie patrzeć to jest śmierdzący węgiel, a mimo to widziałeś nad kominem domu, który ma taki piec kłęby dymu? a dlaczego go nie ma?, bo jest dozowany, podobnie jak w silniku na benzynę czy olej, jak za dużo silnik dostaje paliwa, to go nie spala, silnik kopci, podobnie jest w piecu, węgiel jest podawany w kontrolowany sposób, do tego dobrze dotleniony powietrzem, więc wszystkie cenne dodatki się spalają, piec ma większą sprawność. Obecne piece tradycyjne, ręcznie dozowane, też są ulepszone, inaczej spala się w nim węgiel, mają lepszą sprawność i mało kopcą. Koks do ogrzewania domów w tradycyjnych piecach się nie sprawdza, wymaga specjalnej budo, z napowietrzeniem, wielu kombinowało, robiąc mieszankę węgla i koksu, ale to tylko półśrodek, piece na koks są drogie, podobnie jak koks.
wielkopolskizdzichu
Dlatego że tekst o energetyce wiązanej wyłącznie z węglem i jego pochodnymi wskazuje na wdrukowane w PRL myślenie.Było by to zabawne gdyby ten sposób podejścia do tematu był udziałem tylko przekonanych o swym byciu szychami blogerów, problem w tym, że społeczeństwo może ulec takim opowieściom o prostych i tanich ścieżkach.Niestety ulega.
mjk1
A potrafisz uzasadnić swoja opinię Zdzisek, czy mam traktować ją jako aksjomat?
mjk1
Nie rozumiesz, bo mieszasz dwa etapy procesu r102. Spokojnie Ci to wytłumaczę.W koksowni czy instalacji zgazowania nie zachodzi spalanie, tylko odgazowanie węgla bez dostępu tlenu. W tym momencie powstaje gaz koksowniczy / syngaz (CO, H₂, CH₄) oraz koks.I właśnie w tym miejscu dzieje się rzecz kluczowa: cała „chemia”, która przy spalaniu w piecu domowym wylatuje w komin jako smoła, pył i benzo(a)piren, zostaje oddzielona i przechwycona w instalacji przemysłowej.Natomiast CO₂, o którym pisałem, nie powstaje z koksu gdzieś później, tylko powstaje w kontrolowany sposób przy dalszej obróbce tego gazu np. przy jego konwersji do wodoru, metanolu albo przy spalaniu syngazu w turbinie gazowej. I wtedy rzeczywiście jest w jednym miejscu, w wysokim stężeniu, gotowy do wychwytu. To jest standard w instalacjach chemicznych pracujących na syngazie.Kiedy później ktoś spala koks, to oczywiście powstaje CO₂, tak samo jak przy spalaniu każdego paliwa węglowego. Różnica polega na tym, że koks nie dymi i nie produkuje smoły ani pyłów, nie generuje smogu, a cała najgorsza część została wcześniej oddzielona w koksowni.Czyli nie chodzi o to, że „CO₂ znika”, tylko o to, że:najbrudniejsza część procesu jest przeniesiona z milionów kominów do jednej instalacji przemysłowej, gdzie można nad nią panować.I to jest zasadnicza różnica w porównaniu ze spalaniem surowego węgla w piecach i kotłach.Jeżeli jeszcze czegoś nie rozumiesz pytaj, postaram się kolejny raz wyjaśnić.