|
|
mjk1 Twoje z pozoru naiwne pytanie Mazurze, pokazuje, jak absurdalnie ukształtowany jest w naszym kraju stosunek państwa do obywatela i jego własności.
Z jednej strony, mówi się, że własność prywatna jest święta. Z drugiej, jeśli ktoś chce coś realnie zbudować, zagospodarować lub zmienić na swojej działce, musi prosić o zgodę urzędnika, który często:
- nie zna lokalnych warunków,
- nie ponosi żadnej odpowiedzialności za odmowę,
- kieruje się przepisami oderwanymi od rzeczywistości, albo co gorsza – „uznaniowością”.
Owszem, planowanie przestrzenne jest potrzebne, bo chroni przed chaosem. Ale u nas system nie został zbudowany dla obywatela, tylko dla administracji i lobbystów. To nie planowanie, to często blokowanie, przeciąganie, zniechęcanie.
W efekcie:
- działek jest mnóstwo, ale nie można na nich nic zbudować,
- młodzi nie mogą się budować, a ci, co próbują, często się poddają,
- gminy wolą sprzedać działkę deweloperowi niż dać komuś prawo zabudowy.
To nie jest problem planowania. To jest problem systemowy: braku zaufania państwa do obywatela i przerostu biurokracji.
Tak więc, to nie Ty nie rozumiesz Polski.
To Polska od dawna nie rozumie własnych obywateli. |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski @mjk1
W każdym szaleństwie jest metoda. Nie łapię dlaczego jakiś urzedas wie lepiej co ja chcę na swojej działce zrobić? Ale to byc może mam jakiś problem, gdyż zbyt długo zylem poza Polską. |
|
|
mjk1 A ja Mazurze uważam, że to urzędowe przyklepanie, zostało dodatkowo dość słono przyklepane. |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski @mjk1
Masz oczywiście rację. Wielokrotnie przeżyłem sytuację gdy samowolki budowlane po kilku latach starań zostały urzędowo przyklepane . I weź tu szanuj prawo. |
|
|
mjk1 Rozumiem frustrację Mazurze. Wielu ludzi słusznie czuje się wypchniętych poza system. Gdy przez lata nie możesz uzyskać warunków zabudowy, działka rolna leży odłogiem, a obok deweloper stawia osiedle z pomocą gminy, trudno się nie zdenerwować.
Ale choć lex obora (czy lex stodoła) daje faktycznie pewne furtki, to nie jest to trwałe rozwiązanie problemu i może przynieść więcej szkody niż pożytku.
Owszem, dziś prawo pozwala postawić stodołę czy budynek gospodarczy bez pozwolenia czy zgłoszenia, ale nie do zamieszkania. Jeśli ktoś zdecyduje się tam zamieszkać, to:
łamie prawo budowlane (czyli naraża się na nadzór budowlany i nakaz rozbiórki),
- nie ma szans na odbiór budynku ani uzyskanie adresu czy meldunku,
- nie podłączy legalnie mediów (woda, prąd, kanalizacja),
- nie ubezpieczy domu, bo to "nie dom",
- a bank nie udzieli kredytu hipotecznego, bo nie ma czego zabezpieczyć.
Co więcej, takie obchodzenie prawa tworzy precedens niebezpieczny dla nas wszystkich: skoro jeden obywatel "kombinuje", to inny może kombinować przeciwko niemu. Zaczynamy żyć nie w państwie prawa, tylko w kraju cwaniactwa i wzajemnej nieufności.
Dlatego nie chodzi o to, by "olać urzędników", tylko zmusić ich do działania w interesie obywateli. Dom to nie luksus, tylko podstawowe prawo człowieka. To państwo powinno ułatwiać budowę na swojej ziemi, nie ją utrudniać.
Potrzebujemy prawdziwej reformy:
- zmiany ustawy o planowaniu przestrzennym, by nie blokowała działek przez dekady,
- uproszczenia zasad przekształcania działek rolnych pod zabudowę indywidualną,
- automatycznych decyzji, a nie uznaniowości urzędnika,
- jasnych terminów i konsekwencji za brak działania administracji.
Dziś nie trzeba obchodzić prawa, trzeba naciskać, by działało uczciwie i równo dla wszystkich. Tylko wtedy nie będziemy musieli „udawać stodoły”, by móc zamieszkać na własnej ziemi. |
|
|
mjk1 W pełni się z Tobą zgadzam Droga Aniu, że bez prawa nie da się naprawić państwa, ale równie niebezpieczna jest sytuacja, w której prawo istnieje tylko na papierze, a w praktyce jest martwe, selektywnie stosowane lub służy silnym kosztem słabszych.
Dziś obywatel nie ma pewności ani swojej własności, ani swoich praw. Rolnicy słusznie skarżyli się na działania agencji rolnych, które nie działały w interesie narodowym. Podobnie drobni właściciele ziemi, blokowani latami przez samorządy czy urzędników, widzą, że deweloperzy mają w tych samych gminach zielone światło. To nie jest państwo prawa. To państwo układu.
Przytoczony przez Ciebie przykład wypowiedzi prof. Sadurskiego jest kontrowersyjny, ale pokazuje, jak desperacko środowiska prawnicze szukają sposobów na wyrwanie się z obecnej pułapki. Jednak droga na skróty, nawet w imię przywracania prawa, prowadzi w końcu do chaosu. Nie można przywracać ładu prawnego metodą "na Herkulesa", bo wtedy prawo staje się narzędziem siły, a nie sprawiedliwości. Wtedy każdy rząd może uznać, że "tymczasowe bezprawie" to metoda reformy i tak właśnie kończymy z bezprawiem sankcjonowanym.
Dlatego potrzebna jest reforma instytucjonalna i mentalna, a nie tylko „nowe przepisy”, bo dziś przepisów mamy aż nadto. Problem w tym, że:
- urzędnicy ich nie stosują lub robią to wybiórczo,
- sądy są niewydolne, a sprawiedliwość opóźniona jest sprawiedliwością zaprzeczoną,
- władza wykonawcza instrumentalizuje prawo, aby karać przeciwników i premiować swoich.
W takich warunkach prawo traci autorytet, a obywatel staje się petentem i w tym sensie zgadzam się: jesteśmy w stanie cywilizacyjnej zapaści państwowości.
Jak to zmienić? Trzeba stworzyć kodeks nowoczesnego państwa obywatelskiego, którego filarami będą:
1. Niezależność instytucji, nie podlegająca bieżącej władzy,
2. Prosta, jasna legislacja, zrozumiała dla obywatela,
3. Realne narzędzia kontroli społecznej nad urzędnikami i politykami,
4. Priorytet dla interesu obywatela, a nie układów korporacyjno-deweloperskich,
5. Prawdziwa decentralizacja, ale z mechanizmami rozliczalności.
Prawo nie może być wymówką dla opresji ani alibi dla bierności. Musi być tarczą obywatela, a nie mieczem władzy. I tu tkwi sedno: nie trzeba odrzucać prawa, trzeba je odzyskać, dla obywateli, nie przeciw nim. Tylko wówczas możliwa jest realna naprawa państwa, także w obszarze tak podstawowym, jak dostęp do ziemi i mieszkania. |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski @mjk1
Olac urzędników! Działka rolna ? - lex obora albo lex stodoła - masz prawo zbudować sobie bez żadnych zgłoszeń i zezwoleń stodołę. A co w tej stodole mieszka to inna inszość. |
|
|
sake2020 Pan proponuje cyklem wpisów rozpocząć dyskusję nad programem naprawczym w róznych obszarach życia. Ziemia ,własność,- to wszystko wiąże się z trudnościami związanymi z ociężałością machiny urzędniczej zbyt rozrośniętej by móc rzeczywiście nawet ogarnąć swój resort a jednocześnie być podporzadkowaną aktualnej władzy. Trudno naprawić jednak cokolwiek jeśli zbacza się świadomie ze ścieżki prawa.Przytoczę wypowiedź profesora prawa Sadurskiego nawołującgo by w celu przywracania praworządności powinno stosować się bezprawie. ,,Niech Żurek idzie śmiało na rympał.Ma być jak Herkules, trzymanie się litery prawa to droga donikąd''. Jak więc odrzucając prawo ma wyglądać gospodarka, polityka społeczna w tym mieszkaniowa, jakich przepisów się trzymać? Faktem jest że nigdy nie było dobrze ,że niedaizm i tumiwisizm jest powszechny, ale w obecnej sytuacji nikt nawet nie może być pewny swojej własności.Umykał nam fakt skarg rolników ,że agencje rolne opanowane przez PSL blokują sprzedaż polskiej ziemi chętnym rolnikom polskim a preferują obcokrajowców. Czyli państwo opresyjne wobec własnych obywateli. A sprawy deweloperów i ich działania? Dla nich panujące bezprawie to los szczęścia.Byliśmy w państwie ułomnego prawa a wylądowaliśmy w całkowitym i sankcjonowanym bezprawiu. Trzeba przywrócić prawo ,bo tylko wtedy da się cokolwiek naprawić.. |