Otrzymane komantarze

Do wpisu: Lenin jednak wiecznie żywy
Data Autor
paparazzi
M1 a już byłem pewny że rozumiałem lenina a tu "A tymczasem Lenin pisał coś zupełnie innego."Dzięki , Hau.
Alina@Warszawa
@mjk1  Nie wiedziałeś tego wpisu? Bo nie widzę twojego przemądrzałego komentarza: naszeblogi.pl Czyli oczywiście to ja mam rację! 
mjk1
@Hornblower.Ależ właśnie Pan udowadnia, że cytat istnieje – tylko nie w formie memowego skrótu, a w całym kontekście artykułu Lenina. Różnica polega na tym, że ja pokazuję sens, czyli potrzebę edukacji obywateli, a Pan przywiązał się do tego, czy memowe zdanie padło dosłownie. To dopiero jest żenujące: widzieć litery, a nie rozumieć treści.
Hornblower
Proszę zatem przeczytać mój wpis nie "po łebkach", to może się co nieco wyjaśni.Rozumiem, że przytaczanie cytatu, który w rzeczywistości nie istnieje oraz opisywanie z pełnym przekonaniem tego, co rzekomy autor nieistniejącego cytatu miał na myśli, wynika z głębi posiadanej wiedzy? No, raczej  z niewiedzy.Mniejsza z tym. Natomiast powoływanie się na towarzysza Lenina w kontekście "fundamentalnych praw obywatelskich" jest po prostu żenujące. 
mjk1
@Hornblower.Widzę, że mamy tu kolejny przykład czytania tekstu „po łebkach”. Bo cytaty Pan przytacza, ale sens umyka dokładnie tak samo, jak Alinie. Lenin nie pisał, że „każda kucharka ma natychmiast rządzić państwem”. Pisał, że każdy musi mieć możliwość nauczenia się, żeby nie powtarzać wiecznego przesądu, że tylko bogaci czy urodzeni w odpowiednich rodzinach są do tego zdolni.Cała reszta – Stalin, Mao, Hitler i spółka – to tania wrzutka, która ma jedynie przykleić etykietkę i zamknąć dyskusję. A szkoda, bo w cytowanym fragmencie wyraźnie jest napisane, że chodziło o szkolenie i włączanie obywateli do procesu rządzenia, a nie o natychmiastowe obsadzanie stanowisk przypadkowymi ludźmi.Czyli mamy powtórkę z rozrywki: tekst jest, cytaty są, a rozumienia brak. Odporność na wiedzę ta sama co u Aliny – można czytać zdanie po zdaniu i dalej nie wiedzieć, o co chodzi.
mjk1
Gratuluję Ijon, komentarz to dokładnie ten sam poziom „głębi” co u Aliny: dużo haseł, zero merytoryki i żadnego związku z tym, o czym naprawdę pisałem. Łatwiej jest wrzucać „sztuczki socjotechniczne”, trudniej zrozumieć sens cytatu i odnieść się do meritum. Ale rozumiem – łatwiej powtarzać slogany niż się uczyć.
mjk1
Brzmi pięknie Danusiu, ale niestety to tylko bajka. Nie da się jednocześnie rozdawać 500 i 800+, łatać dziury VAT-owskie, podnosić jakość usług i jeszcze planować inwestycje, jeśli nie zmieni się sposobu finansowania państwa. A tymczasem zamiast reform, mamy wyprzedaż majątku , jak sprzedaż terminala Szwedom i rozkradanie państwa na oczach wszystkich. Za chwilę nie będzie czego reformować. Można się spierać o to, która kuchnia jest lepsza, ale jeżeli garnki sprzedadzą, a spiżarnia zostanie pusta, to żadna kucharka nic nie ugotuje.
u2
"każdy ma prawo nauczyć się rządzenia" Ba, każdy rządzi się sam, o ile nie jest ubezwłasnowolniony.  No i jak mówi stare polskie powiedzenie: umiesz liczyć? To licz  na siebie:) PS. Co do populizmu, to bolszewicy, którzy chcą rządzić większością to prawdziwi populiści. Ale zwykle to bolszewicy oskarżają przedstawicieli ludu o "populizm" i przejmują władzuchnę, aby rządzić za pomocą terroru ciemnym ludem:)
Hornblower
No proszę. W końcu doczekałem na NB uznania towarzysza Lenina za autorytet, a jego genialną myśl wręcz na konieczną do naśladowania. Mam nadzieję, że to pierwszy tekst z cyklu o Wielkich Ludziach. I będą następne. Towarzysz Stalin. Towarzysz Hitler. Towarzysz Mao. Towarzysz Kim Ir Sen. I inni.Co do samego tak często i radośnie używanego cytatu „Każda kucharka może rządzić państwem”, to oczywiście towarzysz Lenin niczego takiego nie napisał. Owszem, w artykule "Czy bolszewicy utrzymają władzę państwową?" z 1 października (14) 1917 roku napisał:„Nie jesteśmy utopistami. Wiemy, że nie każdy robotnik czy kucharz jest w stanie natychmiast przejąć władzę w państwie. W tym zgadzamy się z kadetami, Breszkowską i Ceretelą. Różnimy się jednak od tych obywateli tym, że domagamy się natychmiastowego zerwania z przesądem, że tylko bogaci lub urzędnicy z zamożnych rodzin są zdolni do rządzenia państwem i wykonywania przyziemnych, codziennych obowiązków. Domagamy się, aby szkolenie w sztuce rządzenia było prowadzone przez świadomych robotników i żołnierzy i aby rozpoczęło się natychmiast – to znaczy, aby wszyscy robotnicy, wszyscy biedni, zostali natychmiast włączeni w to szkolenie”.Nie mnie interpretować słowa napisane przez geniusza. Aczkolwiek wystarczy poczytać tenże sam artykuł fragment wcześniej. "Przez aparat państwowy rozumie się przede wszystkim armię stałą, policję i biurokrację. Twierdząc, że proletariat nie będzie w stanie technicznie opanować tego aparatu, autorzy „Nowej Żyzni” ujawniają skrajną ignorancję i niechęć do uwzględnienia zarówno faktów życiowych, jak i rozważań od dawna utrwalonych w literaturze bolszewickiej. (...) Marks zaś nauczał, opierając się na doświadczeniach Komuny Paryskiej, że proletariat nie może po prostu przejąć gotowej machiny państwowej i wprawić jej w ruch dla własnych celów, lecz musi tę machinę zburzyć i zastąpić nową".W tym kontekście nie mnie zgadywać, co towarzysz Lenin w swoim pokręconym umyśle uważał za "szkolenie w sztuce rządzenia". Jak widać, są tacy co wiedzą, co ów geniusz myślał, niech się więc wypowiedzą. 
Alina@Warszawa
@mjk1    Ty zamiast pisać bezsensowne odpowiedzi do moich komentarzy - studiuj tego swojego Lenina, jego mechanizmy państwowe, i przyuczaj swoje kucharki do rządzenia Twoim domem i Twoim państwem!
Ijontichy
Daj sobie spokój z nim...to są sztuczki socjotechniczne....typu "chcesz o tym porozmawiać" na leżance u psychologa. Ta technika była wykladana w latach 70/80 na kiepskich uczelniach w ZSSR i NRD.Może tu zastąpi @jzg? :-))
mjk1
Prześlicznie dziękuję za ten wpis Alinko. To wprost wykład z „życiowej mądrości” – naprawdę brzmi jak szkolenie z epoki „chłop do pługa, baba do garów”. Lenin by się uśmiał, bo dokładnie przed takim sposobem myślenia ostrzegał: że społeczeństwo zostawi władzę „tym co się nadają”, a reszta ma się cieszyć, że w ogóle istnieje.Twoja analogia o wielkim chłopie i haftowaniu jest równie błyskotliwa, jak porada, żeby ryby nie uczyć chodzić po drzewach. Problem w tym, że nie mówimy o hobby, tylko o fundamentalnym prawie obywatelskim, żeby każdy miał możliwość się uczyć i uczestniczyć w rządzeniu. Bo właśnie to odróżnia obywatela od poddanego.Piszesz, że nie każdy nadaje się do rządzenia. Oczywiście, że nie każdy! Ale tu nie chodzi o to, żeby każda kucharka od razu została premierem, tylko żeby miała dostęp do wiedzy i mogła w razie potrzeby rozumieć mechanizmy państwa. Dokładnie to, czego Ty - jak sam Twój wpis pokazuje - nie rozumiesz.Powoływanie się na „radę starszych” u Słowian brzmi pięknie, ale tam też działało to na zasadzie, że każdy miał prawo głosu w sprawach wspólnoty. Tylko że Ty, zamiast zrozumieć sedno, piszesz, że kucharka nie powinna rządzić. Czyli klasyczne: „nie uczę się, ale wiem lepiej”.Podsumowując: Lenin jednak wiecznie żywy – a Alina wiecznie uwięziona w swojej „radzie starszych”, która zamiast się uczyć, woli recytować banały. Dziękuję za ten pokaz niedouczenia – idealna ilustracja mojego wpisu . 
Alina@Warszawa
@mjk1   Kolejne bzdurki. Nie przytoczyłeś żadnego oryginału, ale załóżmy, że masz rację, może Lenina studiowałeś dogłębnie i jesteś w stanie lepiej zrozumieć niż np. moje wpisy po polsku. Nie jest prawdą, że każdy powinien mieć możliwość rządzenia. Ludzie mają różne predyspozycje i powinni robić to czego się nauczyli, co jest dla nich łatwe, sprawia im przyjemność i nie stanowi problemu. Kucharka nie powinna rządzić, tak jak wielki mocny chłop nie powinien zajmować się haftowaniem. Każdy zaś powinien mieć prawo uczestniczenia w procesie decyzyjnym w sprawach, które go dotyczą. Tak starożytni Słowianie podejmowali ponoć decyzje o swojej wspólnocie- była rada starszych, przedstawiciele wszystkich rodzin, którzy decydowali o wszystkim co dotyczyło plemienia, wsi, osady. 
sake2020
Jak kiszki panu autorowi marsza zagrają to którą kuchnię wybierze? Ja osobiście wybrałabym kuchnię ZP.Nie dlatego,że jak chóralnie twierdzicie jestem pisówą ale uważam, że da się pogodzić przy rozumnych rządach 500 czy800+, zatkać dziurę vatowską w garnku, podnosić jakość potraw a nawet planować rozbudowę kuchni tak by jeszcze resztek starczyło dla bezdomnego pieska. Lenina zostawmy w spokoju.
Do wpisu: Polska ponad partyjnością (część II) – dyskusja, która mówi więcej niż setki artykułów
Data Autor
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ mjk1Pogrzebałem trochę i znalazłem przyklad pieniadza suwerennego.W Japonii po wojnie bank centralny mial prawo kreowania pieniądza zgodnie z potrzebami gospodarki.Doprowadziło to Japonię do niebywałego wzrostu gospodarczego tak, ze w latach siedemdziesiątych miala najwyzszy PKB na głowę.I komu to się nie spodobalo?Nietrudno zgadnąć.Przejście na FED - ski system pieniadza dłużnego wprdzilo Japonię w permanentny kryzys.
spike
Nie napisałem, że coś sugeruję, tylko z ciekawości sprawdziłem tylko ten tekst, który nie tylko ten, ma podobną konstrukcję, stylistykę jaką posługuje się GPT, inny program sprawdzający kto może być autorem tekstu, wskazał pracę własną, z pewną pomocą AI.Jest też program , który tekst pisany przez GPT, odpowiednio modyfikuje, by miał cechy pracy własnej.Nie było celem czepianie się, szukanie "dziury w całym", jak nie nie mam nic przeciw korzystaniu z dobrodziejstw AI, z których trzeba umieć korzystać rozumnie, inaczej można się skompromitować.Sam bawię się AI, ale w dziedzinie grafiki, jeszcze kilka lat temu większość prac wykonywałem ręcznie, obecnie "współpracuję" z AI, choć nie na takim poziomie jakbym chciał, trochę moich prac już "świat zobaczył" :)Tak więc, jeżeli twierdzisz kolego, że sam piszesz, to ja ci wierzę, NB to tylko blogowanie.
paparazzi
Drogi mkj1 , Watsonie, piszesz „Latarnie”, „rewolucja”, „zamordyzm---  takie metody zawsze obracają się przeciwko tym, którzy je proponują". Ty chcesz reedukować "WADZE?"  Czy też chcesz reedukować społeczeństwo co zapewne jak Okrągły Stol pokazał , jak łatwo manipulować. Weźmy takie Chile i generała Pinocheta. Tak,,, było krwawo i okrutnie dla komunistów /uczył ich latać w/g ich idei machając rękami zrzuceni z samolotu przeżyją / ale wprowadził ich kraj na gospodarczego lidera Ameryki Południowej. Oczywiście abstrahując od dzisiejszej sytuacji gdzie Hydrze odrastają głowy. Reasumując , gadając, ups. przepraszam to na WSI gadają a w miastach mówią , degeneracja jest tak głęboko posunięta gdzie potrzeba środków radykalnych. Zgadzam sie z tobą jeśli chodzi o Administracje państwową,  samorządową wymaga opcji wszyscy won tak jak Sądownictwo . Choć jest nadzieja Strzebosza że zaczną pracować a nie dorabiać. Z idianskim pozdrowieniem HAU.
mjk1
Dokładnie tak Mazurze – fundamentem każdej realnej naprawy państwa jest likwidacja długu publicznego i wprowadzenie suwerennego pieniądza wolnego od pętli odsetek. Bez tego żadne reformy, audyty czy programy strategiczne nie przyniosą trwałego efektu – będą jedynie dekoracją.W kolejnej części cyklu pokażę jak ten fundament może zostać praktycznie zbudowany: - Omówię mechanizmy kontroli nad emisją pieniądza, tak aby państwo nie było zależne od        zagranicznych kredytodawców ani banków prywatnych. - Przedstawię sposoby likwidacji lub restrukturyzacji długu, w tym jego źródeł i rzeczywistych  kosztów dla budżetu państwa. - Nakreślę system stabilizacji finansowej, który pozwoli na prowadzenie polityki społecznej i  inwestycji strategicznych bez uzależnienia od odsetek i spekulantów. - Wskażę ramy prawne i instytucjonalne, które umożliwią długotrwałe utrzymanie suwerennego  systemu finansowego, niezależnie od bieżącej zmiany rządów.Na razie najważniejsze jest zrozumienie, że finanse są fundamentem, od którego zaczyna się każda realna reforma. Każdy kolejny krok, od inwestycji w przemysł, przez bezpieczeństwo energetyczne, po rozwój infrastruktury, jest możliwy tylko wtedy, gdy państwo odzyska kontrolę nad swoimi pieniędzmi.
mjk1
Dziękuję Spike za sugestię rzekomego plagiatu w cyklu „Polska ponad partyjnością”. Chcę jasno powiedzieć – wszystkie teksty są w 100% mojego autorstwa, powstały w oparciu o moje analizy, doświadczenie i obserwacje dotyczące funkcjonowania państwa.Systemy typu JustDone, Originality.ai, GPTZero czy Copyleaks porównują frazy i wyrażenia, ale nie rozumieją kontekstu ani autorstwa. Powtarzanie fachowych terminów czy typowych konstrukcji zdań w publicystyce nie jest plagiatem, to normalne w profesjonalnym pisaniu.Jeżeli ktoś naprawdę uważa, że doszło do plagiatu, proszę o wskazanie konkretnych fragmentów i źródeł, które rzekomo zostały skopiowane. Bez tego wszelkie oskarżenia to jedynie puste pomówienia, które nie mają żadnej wartości i służą wyłącznie sianiu dezinformacji.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ sakeBo kapitał nie ma narodowości.Dlatego Siemens, dlatego Stena Line w Gdyni i dlatego Rhenus zarządza portem w Szczecinie, dlatego e.on niemiecki ma cala gospodarkę cieplną w Szczecinie, bo Polacy to dzieci specjalnej troski i nie umieją się zarządzać.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1To jesteśmy trochę dalej.Mozesz rozwinąć tezę,ze fundamentem zmian ma byc pozbycie się długu i wprowadzenie pieniądza pozbawionego pętli odsetek.To bardzo piękne ale jak chcesz ten fundament zrobic ? 
spike
Zaciekawiło mnie, co o tym sądzić? Detektor plagiatu JustDone, analizowany tekst: "Polska ponad partyjnością — pierwszy krok w naprawie państwa ." 98% - Średni poziom plagiatu | 32% - Drobne zmiany | 22 %   - Identyczny.Wniosek: =Wysoki poziom plagiatu=Podwójnie sprawdzone przez:  Originality.ai / Scribbr / GPTZero / Copyleaks. 
Alina@Warszawa
@mjk1  Proponuj chłopie, proponuj, nie tylko my się pośmiejemy.
mjk1
Cieszę się, że wniosłaś ten głos Danusiu, bo poruszasz dwa zasadnicze wątki: czym powinien być program naprawy państwa oraz co można i trzeba robić tu i teraz wobec działań rządzących.Masz rację – sam katalog haseł czy wizja bez narzędzi to za mało. Program musi być osadzony w realiach, zarówno ustrojowych, jak i finansowych. I tu dochodzimy do sedna mojego cyklu: żadna reforma, ani ustroju, ani kolei, ani przemysłu, nie powiedzie się, jeśli nie rozwiążemy podstawowego problemu, czyli zadłużenia i braku suwerenności finansowej. Dopóki nie mamy własnego, suwerennego pieniądza i kontroli nad jego emisją, będziemy tylko podwykonawcą cudzych strategii. Bo każdy rząd, niezależnie od szyldu, będzie musiał działać w ramach zadłużenia, które wymusza posłuszeństwo wobec wierzycieli i instytucji międzynarodowych.Dlatego w moim ujęciu program naprawy musi zaczynać się od fundamentu: likwidacji długu i wprowadzenia pieniądza wolnego od odsetkowej pętli. To jest punkt zerowy – bez niego wszystkie inne działania pozostaną kosmetyką albo, co gorsza, kolejnymi uzależnieniami od zagranicznych kontrahentów.Twój przykład z Siemensem i KDP świetnie pokazuje, jak to działa w praktyce. Formalnie mówi się o „modernizacji” i „doganianiu Europy”, ale realnym efektem jest wyprowadzanie pieniędzy z Polski i marginalizacja rodzimych producentów. Takie decyzje nie wynikają z racjonalnej kalkulacji (bo 15 minut różnicy nie usprawiedliwia kosztów i wykluczania regionów), lecz z podporządkowania polityki inwestycyjnej interesom zewnętrznym. I właśnie dlatego, bez odzyskania finansowej podmiotowości, żaden program nie będzie ani polski, ani trwały.Masz też rację, że bieżąca presja społeczna jest konieczna – trzeba pytać, trzeba rozliczać, trzeba protestować. Ale presja bez programu kończy się często na emocjach i rozproszeniu energii. Dlatego moim zdaniem potrzebne są oba elementy naraz: konsekwentne piętnowanie absurdów dnia codziennego (jak w przypadku Siemensa), a równocześnie budowanie świadomości, że korzeniem problemów jest uzależnienie finansowe i oddanie emisji pieniądza w obce ręce.Podsumowując: pełna zgoda, że musimy reagować na bieżąco, ale jeśli chcemy Polski naprawdę ponadpartyjnej – nie wystarczy negacja złych decyzji. Trzeba zbudować grunt, na którym żadne „republiki bananowe” czy „kolonie” nie będą możliwe. Tym gruntem jest suwerenny pieniądz i państwo wolne od długu.
Do wpisu: Gdy argumenty kończą się w pół drogi – kilka słów o spiskach, mesjaszach i śmiechu zamiast dyskusji
Data Autor
mjk1
Jak nie spróbujemy, nigdy się nie dowiemy.