Otrzymane komantarze

Do wpisu: Narodowy sport Polaków, czyli jak rzeczywistość przegrywa z przekonaniem.
Data Autor
mjk1
Nie wiem, czy zauważyłaś, ale ja właśnie odpowiedziałem na Twoje pytanie Droga Sake. Napisałem wprost, że moim zdaniem problemem jest to, iż znaczna część prawicy znacznie częściej sprzedaje ludziom strach niż nadzieję. Że koncentruje się na zagrożeniach, winnych i katastrofach, a znacznie rzadziej pokazuje atrakcyjną wizję przyszłości. Można się z tym nie zgadzać, ale trudno twierdzić, że nie podałem własnych argumentów. Od kilku dni próbujesz mi wmówić, że uchylam się od odpowiedzi, podczas gdy odpowiedź została już udzielona. Natomiast z Klarenbachem sytuacja jest dokładnie odwrotna od tej, którą opisujesz. To nie ja rozpocząłem ten wątek. Nie ja go wprowadziłem do dyskusji. Nie ja napisałem komentarz o Collegium Humanum. Odniósł się do niego Trójkolorowy, ponieważ uznał go za przykład mechanizmu opisanego w tekście. Jeżeli więc ktoś „zepchnął temat”, to na pewno nie ja. Mam też wrażenie, że po raz kolejny mylisz krytykę konkretnej osoby z krytyką całego środowiska. Jeżeli ktoś stawia zarzuty Klarenbachowi, to nie znaczy automatycznie, że atakuje wszystkich prawicowych dziennikarzy. Tak samo jak krytyka TVN nie oznacza automatycznie krytyki wszystkich dziennikarzy w Polsce. I właśnie ten sposób myślenia był jednym z tematów mojego tekstu. Bardzo często przestajemy oceniać konkretne fakty i konkretne osoby, a zaczynamy automatycznie bronić lub atakować całe plemię. A wtedy każda uwaga pod adresem jednego człowieka staje się rzekomo atakiem na wszystkich. I dokładnie wtedy rozmowa przestaje być rozmową.
sake2020
@Tricolour.....Po cóż mieszać tu Ewangelię do sprawy tak prostej? Pan mjk1 0czekuje argumentów na swoje pytanie,ja na ile potrafię i jak uważam odpowiadam.Pan mjk1 jak zwykle wybrzydza i nie zgadza się.Ja pytam jakie w takim razie są jego argumenty,żeby można było zacząć dyskusję,ale pan mjk1 się nadyma i kolejny raz krytykuje za uchylanie się od tematu, swoich argumentów jednak nie podając. To jak ta dyskusja ma wyglądać? Z takim betonem jak pan mjk1 to niemożliwe. No ale jak widzę panu się udało zepchnąć temat na Klarenbacha i teraz pewno będziecie go wałkować ze trzy miesiące. Można? Można.Prawicowy dziennikarz to świetny materiał dla was do ujadania .Powodzenia,ale nie zaplujcie sobie monitorów.
mjk1
Dziękuję za rzeczowy komentarz GPS-ie. Problem z argumentem o lustrze polega jednak na tym, że jest on na razie wyłącznie deklaracją. Piszesz, że opisany przeze mnie mechanizm pasuje również do mnie. Być może. Nie wykluczam takiej możliwości. Każdy człowiek ma swoje uprzedzenia, emocje i ślepe punkty. Ale jeżeli tak jest, to warto pokazać konkretne przykłady. W moim tekście opisałem określone zachowania: ignorowanie faktów niepasujących do własnej narracji, niezdolność do przyznania się do błędu, zastępowanie argumentów lojalnością plemienną oraz traktowanie polityki jak religii. Jeżeli uważasz, że sam tak postępuję, wskaż konkretnie gdzie. Nie „mam wrażenie”. Nie „chwilami tak to odbieram”. Nie „przynieść ci lustro”. Tylko konkretny przykład, bo istnieje zasadnicza różnica między odrzuceniem argumentu dlatego, że jest niewygodny, a odrzuceniem argumentu dlatego, że jest fałszywy. W kilku naszych wcześniejszych dyskusjach krytykowałem niektóre Twoje tezy nie dlatego, że były Twoje, lecz dlatego, że uważałem je za błędne lub niezgodne z faktami. I starałem się wyjaśniać dlaczego. Jeżeli uważasz, że sam robię dokładnie to, co opisałem w tekście, to jestem gotów o tym rozmawiać. Ale do tego potrzebne jest coś więcej niż metafora lustra. Potrzebne są argumenty.
mjk1
Odpowiem wprost Droga Sake. Moim zdaniem główną przyczyną jest to, że znaczna część prawicy mówi przede wszystkim o tym, kogo należy się bać, kto nam zagraża, kto nas oszukuje, kto chce nas zniszczyć i kto jest winny. Znacznie rzadziej mówi natomiast o tym, jaką konkretnie Polskę chce zbudować i dlaczego przeciętny człowiek miałby chcieć w niej żyć. Zwróć uwagę, jak wygląda większość przekazu politycznego. Tusk jest zły. UE jest zła. Niemcy są źli. Migranci są źli. TVN jest zły. Ukraina jest niewdzięczna. Sędziowie są źli. Dziennikarze są źli. Nawet jeśli wszystkie te zarzuty są uzasadnione, to przeciętny wyborca po pewnym czasie słyszy głównie katalog zagrożeń. Tymczasem ludzie chcą nie tylko wiedzieć, czego mają się bać. Chcą również wiedzieć, na co mogą mieć nadzieję. I tu właśnie widzę największy problem. Polityka nie może polegać wyłącznie na ostrzeganiu przed katastrofą. Musi także pokazywać atrakcyjną wizję przyszłości. Powiem więcej. Uważam, że wielu polityków prawicy ma rację w diagnozowaniu różnych problemów. Problem polega na tym, że sama diagnoza nie wygrywa wyborów. Wygrywa je zdolność przekonania ludzi, że jutro może być lepsze niż dziś. Dlatego od początku twierdzę, że skuteczność przekazu nie zależy wyłącznie od tego, czy ktoś ma rację. Zależy także od tego, czy potrafi zainteresować, przekonać i dać ludziom poczucie sensu. Jeżeli przez lata głównym przekazem staje się: „wszystko się wali, wszyscy nas oszukują, wszędzie są zdrajcy”, to część wyborców zaczyna zwyczajnie od tego uciekać.I właśnie dlatego uważam, że problem prawicy nie polega na braku tematów ani na braku racji w wielu sprawach. Problem polega na tym, że zbyt często sprzedaje ludziom strach, a zbyt rzadko nadzieję.
tricolour
Mjk chce nam powiedzieć,  że każdy ma mieć swoje lustro.
tricolour
Sake, przyczyna jest ewangeliczna:„Czemu to widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?”Ale Ewangelia jest niewygodna i urazowa.
mjk1
Nie bardzo rozumiem, skąd wziął się zarzut o „zleceniu” Paparazzi? Jeżeli ktoś nie zgadza się z poglądami części prawicy, krytykuje sposób komunikacji Republiki albo wskazuje błędy popełniane przez własne środowisko, to od razu działa na czyjeś zlecenie? To jest właśnie jeden z problemów, o których pisałem w swoim tekście.Zamiast odpowiedzieć na argument, łatwiej zasugerować ukryte motywacje autora.Co do Sake, to nie napisałem, że „nic nie rozumie”, bo ma inne poglądy ode mnie. Wielokrotnie pisałem natomiast, że nie rozumie mojej tezy albo przypisuje mi poglądy, których nie wyraziłem. To zasadnicza różnica. Jeżeli przez kilkadziesiąt komentarzy tłumaczę, że piszę o skuteczności komunikacji politycznej, a w odpowiedzi po raz kolejny dostaję wywód o migrantach, Tusku, Ukrainie, Republice, korupcji, Niemcach i wszystkim innym poza postawionym pytaniem, to naprawdę trudno udawać, że rozmawiamy o tym samym.Natomiast masz rację w jednym Paparazzi. Zawsze znajdzie się ktoś mądrzejszy od nas. Ja również wielokrotnie trafiałem na ludzi, którzy zwracali mi uwagę na błędy i zmuszali do przemyślenia własnych poglądów. Problem polega na tym, że warunkiem takiej rozmowy jest odniesienie się do tego, co ktoś rzeczywiście napisał, a nie do tego, co naszym zdaniem powinien był napisać. I właśnie tego w tej dyskusji najbardziej mi brakuje.
Grzegorz GPS Świderski
Świetny tekst! W punkt diagnozujesz to, co i ja sam od lat obserwuję: kult nieomylności, filtr zamiast analizy, plemienne czytanie rzeczywistości i paniczna niechęć do zdania: być może nie miałem racji. Porównanie polityki do teologii, wyborcy‑wyznawcy i opis mechanizmu zawsze‑mam‑racje są bardzo trafne i dobrze napisane.Jednak mam z tym wpisem pewien kłopot. On aż za dobrze pasuje nie tylko do Polaków w ogóle, ale też do Twojego własnego stylu dyskutowania — w tym ze mną, pod innymi notkami. Czytając tę diagnozę, miałem chwilami wrażenie, że opisujesz nie tylko narodowy sport Polaków, lecz także swoje własne reakcje w sytuacjach, gdy ktoś logicznie i merytorycznie podważa Twoje tezy.Przynieść Ci lustro, byś się sam w nim przejrzał, czy masz własne i sam zdołasz zobaczyć, że w tym wpisie skrytykowałeś sam siebie?
paparazzi
Jesteś tutaj tylko gościem, więc wypadałoby zachować minimum subtelności. Ty tymczasem wjeżdżasz z buta i bezczelnie dezawuujesz każdy wpis Sake, zaczynając od chamskiego 'ty nic nie rozumiesz'. I to ma być ta twoja klasa? Zapamiętaj jedno: zawsze trafisz na kogoś mądrzejszego od siebie. Widać, że brakuje ci spokoju ducha – moim zdaniem lecisz po prostu na zlecenie. Hej, mam prawo tak uważać, tak pytam.
sake2020
A dlaczego pan sam nie odpowie mi na to pytanie? Zadałam je przecież panu dziś o 18:20. Dlaczego po prostu nie napisze pan  jaka jest wg pana przyczyna? Wtedy nożna dyskutować na argumenty. A pan zamiast odpowiedzieć zapowiada kolejne odcinki moralizowania i bicia piany.
mjk1
I po raz kolejny przypisujesz mi poglądy, których nie wyraziłem Droga Sake. Nigdy nie domagałem się „bezwzględnego podporządkowania” komentarzy mojemu pytaniu. Gdyby tak było, połowa dyskusji pod wpisem zostałaby pominięta już pierwszego dnia. Różnica polega na zupełnie czymś innym.Trójkolorowy, komentujący sprawę Klarenbacha, odniósł się do jednego z mechanizmów opisanych w tekście - do problemu bezkrytycznej obrony własnego obozu i niechęci do przyznawania się do błędów swoich ludzi. Można się z nim zgadzać lub nie, ale przynajmniej wiadomo, jaki ma to związek z tematem. Natomiast Ty od wielu dni odpowiadasz na pytania, których nie zadałem, i polemizujesz z tezami, których nie postawiłem. Ja nie pytałem, czy Republika mówi o migrantach. Nie pytałem, czy mówi o korupcji. Nie pytałem, czy dziennikarze są szykanowani. Nie pytałem, czy Tusk jest dobrym premierem.Pytałem wyłącznie, dlaczego przekaz, który tak skutecznie mobilizuje własnych zwolenników, tak słabo dociera do ludzi niezdecydowanych!!!To jest pytanie o skuteczność komunikacji, a nie o ocenę moralną Republiki. I właśnie dlatego od wielu komentarzy mam wrażenie, że prowadzimy dwie różne rozmowy. Ty odpowiadasz na pytanie: „czy Republika ma rację?”. Ja zadaję pytanie: „dlaczego, jeśli ma rację, nie przekłada się to na szersze poparcie społeczne?”.To nie jest to samo!!!A co do szkolenia - proszę się nie martwić. Patrząc na przebieg tej dyskusji, obawiam się, że przede mną jeszcze bardzo wiele odcinków.
mjk1
Nie bardzo rozumiem ten zarzut Paparazzi?Jeżeli zwracam się do NASZHENRY jako „Heniek”, to dlatego, że w języku polskim jest to normalne, potoczne zdrobnienie od Henryka. Nie używam go jako obelgi, tylko skrótu. Gdybym chciał kogoś obrazić, zapewniam, że robiłbym to znacznie mniej subtelnie.Natomiast w przypadku Sake nigdy nie tłumaczyłem jej dlatego, że jest Sake. Tłumaczyłem dlatego, że wielokrotnie odpowiadała na tezy, których nie postawiłem, albo polemizowała z poglądami, których nie wyraziłem. To jest zasadnicza różnica. Jeżeli ktoś nie zgadza się z moimi argumentami, to bardzo dobrze. Od tego jest dyskusja. Jeżeli jednak ktoś od kilku tygodni prowadzi spór z własną interpretacją moich tekstów zamiast z tym, co rzeczywiście napisałem, to siłą rzeczy trzeba wracać do punktu wyjścia i wyjaśniać, o czym w ogóle była mowa.Nie ma to nic wspólnego z pogardą!!!Pogarda polegałaby raczej na tym, żeby z góry uznać, że rozmówca nie jest wart odpowiedzi. A jak łatwo zauważyć, poświęciłem tej dyskusji znacznie więcej czasu, niż nakazywałby zdrowy rozsądek.
mjk1
Nie rozumiem dlaczego z uporem maniaka ciągle odpowiadasz na coś, czego ja nigdy nie napisałem. Nigdzie nie twierdziłem, że Republika nie ujawnia ważnych tematów. Nigdzie nie twierdziłem, że nie należy patrzeć władzy na ręce. Nigdzie nie twierdziłem, że nie należy mówić o migrantach, Kłodzku, korupcji czy nadużyciach polityków.To wszystko są tezy, które sama sama sobie dopisujesz, a następnie z nimi polemizujesz!!!Ja od początku stawiam jedno pytanie: skoro przekaz jest tak dobry, tak trafny i tak skuteczny, to dlaczego nie przekonuje ludzi, którzy dziś tych poglądów nie podzielają? To nie jest atak na Republikę. To jest pytanie o skuteczność polityczną. Ty natomiast nie odpowiadasz na to pytanie, tylko kolejny raz wyliczasz tematy poruszane przez Republikę. Tyle że ja nigdy nie twierdziłem, że tych tematów tam nie ma. To trochę tak, jakby trener drużyny piłkarskiej po przegranym meczu tłumaczył, że jego zawodnicy świetnie biegali, dużo podawali i bardzo się starali. Być może. Tylko wynik nadal jest na tablicy. I dokładnie o tym piszę od początku. Jeżeli po latach mówienia o migrantach, korupcji, aferach, bezpieczeństwie, podatkach i wszystkich innych ważnych sprawach większość wyborców nadal nie podziela poglądów prawicy, to warto zadać sobie pytanie dlaczego. Nie dlatego, że wyborcy są źli. Nie dlatego, że wszyscy są głupi. Nie dlatego, że wszyscy oglądają TVN.Tylko dlatego, że być może sam przekaz jest skonstruowany w sposób, który skutecznie mobilizuje już przekonanych, ale nie dociera do ludzi niezdecydowanych.I właśnie o tym jest mój tekst.Natomiast od wielu komentarzy mam wrażenie, że prowadzisz dyskusję z własnym wyobrażeniem mojego stanowiska, a nie z tym, co rzeczywiście napisałem.
sake2020
No proszę ,pan mjk1 dopuszcza do sytuacji w której komentatorzy wcale nie stosuja się do jego wymagań bezwzględnego podporządkowania się pytaniu o ,,nieskuteczności mediów niezależnych na poszerzanie prawicwego elektoratu''. Dziwne,że autor bloga strofuje tylko sake za zbaczanie z tematu,inni mają pełną swobodę swoich komentarzy .Chciałabym wiedzieć co wspólnego ma z pytaniem autora pan Klarenbach i jego żona,ale widzę,że autor z powagą podjął dyskusję zapominając o swym nakazie. Czyli co? Pytanie idzie do lamusa a jego miejsce zajmują oświadczenia majątkowe?Na ile odcinków autor chce poprowadzić szkolenie ?
paparazzi
Mjk1 , a dlaczego Heniek a nie Henryk? A dlaczego jak Sake to trzeba jej wytłumaczyć , chłopie pogardę masz wyssaną z mlekiem matki. 
sake2020
@mjk1...My się wcale nie rozmijamy.Dlatego,że pan w swojej niezmierzonej mądrości nie podaje swoich argumentów w dyskusji tylko ciągnie w nieskończoność pytanie o skuteczność? Sądzi pan,że społeczeństwo urabiane przez takich jak pan,wyśmiewających elektorat słuchający i wspierający tę stację,pogardliwie i chamsko wyrażący się o opozycji nie jest podatne na szczucie jakie uprawiacie od lat? Wybiera społeczeństwo niestety takich polityków i takie media którym wy sprzyjacie bo nie ma swojego zdania.Gdyby pan podał jakieś swoje argumenty świadczące o nieskuteczności tego medium-złe prowadzenie programu, marne programy ,dziennikarze nie takie uznane gwiazdy jak Stokrotka Schnepfowa, czy Lis ,tematy nie interesujące nikogo czy brak tematów bieżących można prowadzić dyskusję. Skuteczność mediów polega nie na procentach w sondażach tylko w dzialaniach, wywieraniu presji, nagłosnieniu spraw które wy zamiatacie pod dywan i przemilczacie.Gdyby nie presja Bąkiewicza nigdy byśmy nie wiedzieli że Niemcy za zgodą Tuska przerzucaja na wielką skalę do Polski swoich niechcianych migrantów. Gdyby nie niezależne media nie wiedzielibyśmy o skandalu w Kłodzku o przekrętach w samorządach,ani o rosnącej korupcji. I to pana tak boli że te media patrzą władzy na ręce. I pewnie jeszcze z pół roku będzie pan pouczał,ględził o bańce i wojnach plemiennych zamiast rozpatrywać to co się aktualnie dzieje. A tak naprawdę pan sądzi,że naród tak kocha reżim czy zaczyna widzieć wreszcie jak wygląda Polska.
mjk1
Widzę, że dyskusja o mojej rzekomej grafomanii rozwija się znacznie lepiej niż dyskusja o treści tekstu. To zresztą doskonała ilustracja problemu, o którym pisałem. Kiedy zabraknie argumentów dotyczących meritum, bardzo szybko pojawiają się diagnozy psychiatryczne, grafomania, głupota i inne etykietki. To wygodniejsze niż odpowiedź na niewygodne pytania. Zresztą mam propozycję dla Aliny. Skoro od kilku dni przekonuje mnie, że nie rozumiem słów Brauna, to może odpowie na proste pytanie. Ja napisałem, że Braun mówił o sytuacji, w której „doprowadziliśmy do tego, że musimy kupować własne pieniądze”. Alina odpowiedziała, że Braun powiedział coś „zupełnie innego”, bo według niej mówił o sytuacji, w której „musimy kupować własne pieniądze”. Od kilku dni próbuję zrozumieć tę fundamentalną różnicę.Może więc Alina wyjaśni czytelnikom:Na czym dokładnie polega różnica znaczeniowa między tymi dwoma zdaniami?Jakie odmienne wnioski ekonomiczne wynikają z jednego i drugiego?Dlaczego uznała, że sens wypowiedzi został przeze mnie zmieniony?Pytam całkowicie serio, bo jeśli po dziesięciu latach przytoczyłem sens wypowiedzi, a nie jej stenogram słowo w słowo, to jest to normalne. Jeżeli natomiast ktoś twierdzi, że sens jest całkowicie inny, to powinien umieć tę różnicę wykazać. Do tej pory zamiast wyjaśnienia otrzymałem jedynie serię epitetów. A to jednak nie jest argument.
Alina@Warszawa
Masz rację TRI. To nie leczenie grafomani - to jej objaw! 
tricolour
Nie.Zestawienie dwóch twoich wypowiedzi dało możliwość zatrzymania się i zastanowienia,  że słuszny postulat "każdy sądzi po sobie" bardzo zawęża możliwość używania epitetów.  Im gorszy epitet, tym gorsza pozycja osoby, która je wypowiada. Od tego nie ma sensownej ucieczki. Warto o tym pamiętać, by wlasna rodzina nie musiała sie wstydzić z kim siedzi przy stole.Próba wyjścia z sytuacji pomysłem,  ze stwierdza sie fakt oczywisty jest nieudana ponieważ forum nie jest miejscem na teleporady, diagnozy i recepty. I to amatorskie. Dlatego warto się zatrzymać i zastanowić zamiast brnąć.
Alina@Warszawa
@ mjk1 Ja nie oceniam - stwierdzam fakt oczywisty.
tricolour
4.06 godz 17:57Cytuję autorkę:"Bo twoja ocena mojego wpisu jest oczywiście oparta na zasadzie: "każdy sądzi po sobie"... Cbdo?
Alina@Warszawa
@mjk1 -  te Twoje wpisy, to w ramach terapii psychiatrycznej leczenia grafomanii? Ten na pewno.
mjk1
Czytać to jedno. Zrozumieć to drugie. A dopuścić możliwość, że autor ma rację choćby w jednym zdaniu, to już w polskiej publicystyce sport niemal ekstremalny Ijonie.Jednak nie narzekam. Gorsze od krytyki jest tylko jedno: kompletna cisza, bo wtedy nawet nie wiadomo, czy ktoś się nie zgadzał, czy po prostu nie dotarł do końca drugiego akapitu.
mjk1
To bardzo ciekawa uwaga Trójkolorowy. Im dłużej obserwuję polskie spory polityczne, tym bardziej dochodzę do wniosku, że największym problemem nie jest nawet brak wiedzy, tylko niezdolność do aktualizowania własnych poglądów pod wpływem nowych faktów. Przyznanie się do błędu wymaga bowiem czegoś bardzo trudnego: uznania, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż nasze wcześniejsze wyobrażenia. A to boli i to bardzo. Znacznie łatwiej znaleźć kolejne wyjaśnienie, kolejne usprawiedliwienie albo kolejnego winnego. Mechanizm działa zresztą po wszystkich stronach sporu. Jeżeli polityk przeciwnika zrobi coś złego, jest to dowód jego moralnej degeneracji. Jeżeli identyczną rzecz zrobi polityk własnej strony, nagle pojawia się kontekst, okoliczności, prowokacja, spisek albo argument, że „inni robili gorzej”. W efekcie fakty przestają mieć znaczenie. Liczy się tylko przynależność plemienna. Dlatego podany przez Pana przykład jest interesujący nie dlatego, że dotyczy akurat Klarenbacha, ale dlatego, że pokazuje pewną prawidłowość. Gdy podobna sprawa dotyczy dziennikarza czy polityka „tamtych”, oburzenie jest natychmiastowe. Gdy dotyczy „naszych”, zaczyna się gorączkowe szukanie powodów, dla których jednak nie jest tak źle. I odwrotnie działa to po drugiej stronie barykady. Właśnie o tym próbowałem pisać w swoim tekście. Nie o tym, że jedna strona jest dobra, a druga zła, lecz o tym, że coraz więcej ludzi przestało szukać prawdy, a zaczęło szukać potwierdzenia własnych przekonań. A kiedy człowiek szuka wyłącznie potwierdzenia, to każdy fakt staje się albo użyteczny, albo niewidzialny. I wtedy naprawdę trudno prowadzić jakąkolwiek sensowną debatę.
mjk1
Ty nadal nie dostrzegasz, gdzie się rozmijamy Droga Sake. Nie wiem tylko, czy celowo, czy naprawdę nie potrafisz? Ja nie twierdziłem, że nie podałaś argumentów. Przeciwnie. Podałaś ich  bardzo dużo. Napisałaś, że Republika jest młodą stacją. To prawda. Napisałaś, że jest słabsza finansowo od konkurencji. To prawda. Napisałaś, że jest atakowana politycznie. Również masz rację. Napisałaś, że nie emituje programów rozrywkowych, tylko publicystykę. To także jest fakt. Tylko że żaden z tych argumentów nie odpowiada na pytanie, które stawiam. Bo ja nie pytam: „Dlaczego Republice jest trudno?”. Ja pytam: Dlaczego mimo wszystko nie udaje się jej skuteczniej poszerzać elektoratu politycznego środowiska, które wspiera?To nie jest to samo pytanie. Jeżeli firma sprzedaje produkt i od lat nie zwiększa udziału w rynku, można oczywiście wymienić sto powodów: konkurencję, reklamę konkurencji, większy budżet konkurencji, nieprzychylne media. Wszystko to może być prawdą. Ale na końcu i tak pozostaje pytanie: co zrobić, żeby sprzedawać skuteczniej? Mnie interesuje właśnie to pytanie. Ty natomiast od wielu komentarzy tłumaczysz mi, dlaczego jest trudno. Ja wiem, że jest trudno i nigdy temu nie zaprzeczałem. Natomiast zauważam, że od wielu lat podstawową odpowiedzią prawicy na każdą porażkę jest stwierdzenie, że winne są media, propaganda, przeciwnicy, celebryci, seriale albo wyborcy. Być może część tej diagnozy jest słuszna, ale jeśli przez dwadzieścia lat odpowiedź pozostaje dokładnie taka sama, a rezultaty pozostają podobne, to może warto choć przez chwilę zastanowić się również nad własnymi błędami. To nie jest atak na Republikę. To nie jest obrona TVN. To nie jest pochwała Tuska.To jest zwykłe pytanie o skuteczność!!!I właśnie dlatego od początku rozmawiamy obok siebie. Ty odpowiadasz na pytanie: „Dlaczego Republice jest ciężko?”. Ja stawiam pytanie: „Dlaczego mimo wszystko nie potrafi skuteczniej przekonywać ludzi spoza własnej bańki?”.To są dwa różne tematy.