Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Strategia porażki. Jak Jarosław Kaczyński blokuje sukcesję, która mogłaby uratować PiS.

mjk1, 24.02.2026

 Polityczne przywództwo nie kończy się w chwili utraty władzy. Kończy się dopiero wtedy, gdy lider przestaje budować przyszłość własnej formacji. Partie mogą przetrwać porażki, skandale, zmiany pokoleniowe i kryzysy programowe, nie przetrwają jedynie sytuacji, w której ich lider nie potrafi lub nie chce przygotować następcy.

To właśnie pytanie zaczyna dziś dominować wokół PiS.

 Jeszcze niedawno scenariusz wydawał się stosunkowo klarowny. Po długiej epoce dominacji Jarosława Kaczyńskiego partia potrzebowała kontrolowanej sukcesji: nowego prezesa o niskich negatywach, który zamknąłby epokę konfliktu personalnego i otworzyłby etap odbudowy wiarygodności. W tej roli naturalnie pojawiał się Zbigniew Bogucki, polityk młodszy, administracyjnie kompetentny, pozbawiony wieloletniego bagażu sporów i frakcyjnych antagonizmów. Tymczasem zamiast przygotowania sukcesji obserwujemy coś odwrotnego: ruchy, które bardziej przypominają neutralizowanie potencjalnych następców niż budowanie nowego przywództwa.

Premiera technicznego już przerabialiśmy.

 Punktem zwrotnym okazała się medialna informacja przekazana przez Roberta Mazurka, że prezes PiS rozważał wskazanie Boguckiego jako kandydata na premiera. Propozycja miała jednak zostać odrzucona. Jeżeli tak było, trudno uznać tę decyzję za błąd ze strony Boguckiego. Polska polityka ma bowiem długą historię tzw. premierów technicznych, figur politycznych, które miały być kompromisem, a kończyły jako polityczne epizody.

 Premier techniczny w polskim systemie rzadko staje się liderem. Najczęściej pełni rolę przejściową, pozbawioną realnego zaplecza partyjnego, a jego polityczna autonomia kończy się tam, gdzie zaczynają się interesy frakcji. W efekcie zamiast budować przywództwo, taka funkcja potrafi je definitywnie zablokować. Gdyby Bogucki przyjął tę propozycję, ryzykowałby dokładnie taki scenariusz: szybkie wypalenie, ograniczoną sprawczość i wizerunek polityka „zastępczego”. Odmowa nie wygląda więc jak brak ambicji. Bardziej jak polityczny instynkt samozachowawczy.

Problem nie polega na Boguckim.

 Sedno sprawy nie dotyczy jednego nazwiska. Chodzi o mechanizm. Partia, która nie przeprowadza sukcesji, automatycznie wchodzi w fazę walki o schedę. A w tej fazie pojawia się naturalna pokusa lidera, utrzymywać równowagę poprzez blokowanie potencjalnych następców. Krótkoterminowo to stabilizuje władzę. Długoterminowo destabilizuje partię.

 W tym sensie działania Kaczyńskiego można interpretować jako klasyczną strategię lidera założyciela: zachowanie centralnej roli poprzez niedopuszczenie do wyłonienia się silnej alternatywy. Problem polega na tym, że taka strategia działa tylko do momentu, gdy partia wygrywa. W opozycji zaczyna prowadzić do stagnacji.

Polityczna psychologia sukcesji.

 Każda partia wodzowska przechodzi moment, w którym musi odpowiedzieć na pytanie: czy jest projektem lidera, czy instytucją zdolną do życia po nim. Jeśli pozostaje projektem lidera - przegrywa razem z nim. Jeśli staje się instytucją - może zmieniać przywódców i zachować wpływ.

PiS znajduje się dokładnie w tym punkcie.

 Paradoks polega na tym, że kontrolowana sukcesja mogłaby być największym sukcesem politycznym Kaczyńskiego. Utrwaliłaby jego rolę założyciela i gwaranta ciągłości. Brak sukcesji może natomiast doprowadzić do sytuacji odwrotnej, w której epoka kończy się chaotycznie, a partia traci zdolność do odzyskania władzy.

Eliminacja potencjalnych liderów.

 Jeśli spojrzeć szerzej, historia ostatnich lat pokazuje powtarzalny schemat: politycy, którzy mogli budować samodzielną pozycję przywódczą, byli stopniowo marginalizowani lub wciągani w konflikty osłabiające ich potencjał. Nie musi to być świadoma strategia „niszczenia następców”. Wystarczy naturalna logika systemu, w którym cała władza koncentruje się wokół jednego ośrodka. Ale efekt pozostaje ten sam: brak wyraźnej drugiej linii. I właśnie dlatego propozycja premiera technicznego dla Boguckiego wyglądała mniej jak oferta awansu, a bardziej jak ruch neutralizujący.

Polityka nie znosi próżni.

Najgroźniejszą konsekwencją takiego stanu nie jest nawet porażka wyborcza. Partie przegrywają i wracają. Najgroźniejsze jest coś innego: utrata roli głównej siły politycznej po swojej stronie sceny. Jeżeli PiS nie wyłoni nowego lidera, zrobi to rzeczywistość polityczna, poprzez powstawanie alternatyw, fragmentację elektoratu i powolne przesuwanie ciężaru sceny politycznej gdzie indziej. Historia, nie tylko polskiej ale i europejskiej prawicy zna wiele takich przypadków.

 Spór o Boguckiego jest w istocie sporem o model przyszłości PiS. Czy partia ma być projektem trwającym tak długo, jak trwa przywództwo jednego człowieka, czy instytucją zdolną do pokoleniowej zmiany? Odmowa roli premiera technicznego nie zamyka kariery Boguckiego. Otwiera raczej pytanie, czy ktokolwiek w PiS będzie miał szansę stać się naturalnym następcą. Bo sukcesja nie polega na wskazaniu funkcji. Polega na przekazaniu przywództwa.

 Największym paradoksem polityki bywa to, że lider może przegrać nie dlatego, że ma słabych przeciwników, lecz dlatego, że nie dopuszcza silnych następców. Jeżeli PiS nie przeprowadzi sukcesji, nie przegra jednych wyborów. Przegra przyszłość. A partia, która nie potrafi wyobrazić sobie siebie po własnym liderze, wcześniej czy później przestaje być projektem politycznym, staje się wspomnieniem epoki.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 133
Kazimierz Koziorowski

Kazimierz Koziorowski

24.02.2026 18:21

moze PJK nie blokuje sukcesji a blokuje agonie PIS, gdyz jego abdykacja lub odejscie z jakiegokolwiek powodu przyspieszy rozpad partii. obecnie nie ma juz znaczenia dlaczego do takiej sytuacji doszlo, czy tez wskazywanie architektow rozpadu. wazne jest co po PiSie? miejmy nadzieje ze prominentni politycy pisowscy powinni juz miec plan na te ewentulanosc 

mjk1

mjk1

24.02.2026 19:30

Dodane przez Kazimierz Kozi… w odpowiedzi na moze PJK nie blokuje…

To jest interesująca teza Panie Kazimierzu, ale opiera się na założeniu, że sukcesja automatycznie oznacza rozpad. A to wcale nie jest reguła, to tylko jeden z możliwych scenariuszy.

Problem PiS polega dziś właśnie na tym, że brak sukcesji nie zatrzymuje procesu erozji, tylko go rozciąga w czasie. Lider może stabilizować strukturę organizacyjną, ale nie jest w stanie zatrzymać zjawisk politycznych takich jak zmęczenie elektoratu, konflikt pokoleniowy czy presja na nowe przywództwo. Innymi słowy, utrzymywanie status quo nie jest neutralne, tylko kosztowne. Dlatego pytanie nie brzmi czy sukcesja przyspieszy procesy rozpadu, lecz czy brak sukcesji nie prowadzi do tego samego rezultatu, tylko wolniej i bez możliwości kontroli. Historia partii wodzowskich pokazuje, że największe rozpady następują właśnie wtedy, gdy sukcesja jest odkładana do momentu wymuszonego przez wydarzenia. Wtedy nie ma już scenariusza kontrolowanego, tylko chaos. Kontrolowana zmiana lidera, nawet ryzykowna, daje przynajmniej szansę na zachowanie instytucji. W tym sensie obecność Jarosława Kaczyńskiego może stabilizować PiS krótkoterminowo, ale równocześnie blokować proces, który i tak musi nastąpić. A im później się zacznie, tym mniej będzie sterowalny.

Co do pytania „co po PiS”, ono samo pokazuje skalę problemu. Partie o tak silnym elektoracie i strukturze nie znikają nagle, lecz transformują się albo dzielą. Kluczowe jest więc nie to, czy PiS przetrwa w obecnej formie, lecz czy będzie zdolny przejść zmianę jako podmiot, a nie jako efekt rozpadu. Dlatego dyskusja o sukcesji nie jest spekulacją personalną, tylko debatą o zdolności partii do życia po liderze. I to jest pytanie, którego żadna formacja polityczna nie może uniknąć.

Jabe

Jabe

24.02.2026 20:38

Ważniejsze pytanie: po co komu PiS?

mada

mada

24.02.2026 21:49

Dodane przez Jabe w odpowiedzi na Ważniejsze pytanie: po co…

A po co komu Jabe?

mada

mada

24.02.2026 21:53

Dodane przez mada w odpowiedzi na Po co komu Jabe?

Już wiem.

Jabe potrzebny Tuskowi.

Jabe

Jabe

24.02.2026 21:59

Dodane przez mada w odpowiedzi na Już wiem.Jabe potrzebny…

To poważne pytanie.

mjk1

mjk1

24.02.2026 22:05

Dodane przez Jabe w odpowiedzi na Ważniejsze pytanie: po co…

Nie gniewaj się Dżabe, ale Ty po prostu jesteś tak tępy, że nawet nie wiesz, jak ważne pytanie zadałeś, bo to wbrew pozorom bardzo ważne pytanie i warto a nawet należy na nie wyczerpująco odpowiedzieć..

Po pierwsze, PiS jest reprezentacją dużej części społeczeństwa, niezależnie od ocen tej partii. Kilkumilionowy elektorat nie znika wraz z kryzysem formacji politycznej. Jeśli nie ma dla niego reprezentacji w głównym nurcie, pojawia się frustracja, radykalizacja albo nowe, często bardziej niestabilne projekty. Z tego punktu widzenia istnienie silnej, uporządkowanej partii tej części sceny politycznej pełni funkcję stabilizującą system.

Po drugie, demokracja potrzebuje realnej alternatywy władzy. Nie chodzi o sympatię do konkretnej partii, lecz o mechanizm równowagi. System polityczny, w którym jedna strona nie ma zdolności do odzyskania władzy, przestaje być konkurencyjny, a zaczyna być hegemoniczny. To szkodzi jakości rządzenia niezależnie od tego, kto akurat rządzi.

Po trzecie, partie nie istnieją tylko po to, by rządzić, ale by agregować interesy i poglądy. PiS pełnił i nadal pełni rolę politycznego kanału dla określonych postaw społecznych: socjalnych, konserwatywnych, peryferyjnych, sceptycznych wobec części integracji europejskiej. Te postawy nie znikną wraz z problemami partii.

Dlatego pytanie „po co komu PiS” można przeformułować: po co demokracji silna reprezentacja tej części wyborców. Odpowiedź brzmi, po to, by konflikt polityczny odbywał się w ramach instytucji, a nie poza nimi.

Dyskusja o przyszłości PiS jest więc mniej rozmową o jednej partii, a bardziej o tym, czy polska scena polityczna zachowa równowagę i zdolność do realnej konkurencji.

Ty niestety Dżabe jesteś za głupi żeby to zrozumieć

Jabe

Jabe

24.02.2026 22:43

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Nie gniewaj się Dżabe, ale…

Czyli PiS istnieje dla zadowolenia elektoratu.

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 189
Liczba wyświetleń: 260,625
Liczba komentarzy: 3,087

Ostatnie wpisy blogera

  • Ostatnia karta PiS. Albo kontrolowane ryzyko, albo polityczne wymarcie.
  • Mentalność rurociągu.
  • Od węgla do przyszłości: Polska jako hub węglowo-innowacyjny.

Moje ostatnie komentarze

  • Nie gniewaj się Dżabe, ale Ty po prostu jesteś tak tępy, że nawet nie wiesz, jak ważne pytanie zadałeś, bo to wbrew pozorom bardzo ważne pytanie i warto a nawet należy na nie wyczerpująco…
  • To jest interesująca teza Panie Kazimierzu, ale opiera się na założeniu, że sukcesja automatycznie oznacza rozpad. A to wcale nie jest reguła, to tylko jeden z możliwych scenariuszy.Problem PiS…
  • Nie wiem jakie są Twoje preferencje Zdzisek, ale ja wolę, aby USA nas wyzyskiwały, niż Rosja z Niemcami nam pomagały.

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • Jabe, Czyli PiS istnieje dla zadowolenia elektoratu.
  • mjk1, Nie gniewaj się Dżabe, ale Ty po prostu jesteś tak tępy, że nawet nie wiesz, jak ważne pytanie zadałeś, bo to wbrew pozorom bardzo ważne pytanie i warto a nawet należy na nie wyczerpująco…
  • Jabe, To poważne pytanie.

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności