Otrzymane komantarze

Do wpisu: Mit eksterminacji elit
Data Autor
AŁTORYDET
Elity, rozumiane jako ludzie wykształceni, zostały przez rosyjsko-niemieckich okupantów, wytrzebione. To fakt. A co do odbudowy kraju, bez zaciągania kredytów. Odbyło się to kosztem systematycznego ograbiania swoich obywateli. Powielono sowiecki model rozwoju: maksymalna redukcja konsumpcji, drogą do akumulacji kapitału. Okradano ludzi z dochodów wszelkimi metodami. Zabrane pieniądze, szły nie tylko na "odbudowę", ale na armię i spłatę fikcyjnych zobowiązań wobec moskwy. Jak wtedy mówiono: Polska eksportuje do sowietów węgiel i płaci za to cukrem. Ten model rozwoju, realizowano aż do upadku Gomułki. On też nie wyobrażał sobie innej formy pozyskania kapitału, jak wydarcie go z rąk obywateli. Miał dużo szczęścia, że nie skończył jak Ceausescu, bo ten myślał i robił podobnie. 
Pers
@Autor //Jak było możliwe odbudowanie i rozbudowanie przemysłu stoczniowego bez jakichkolwiek kredytów, czy pożyczek// Zadajesz zbyt trudne pytania jak na ograniczone możliwości intelektualne tutejszej "elity". Przed  wojną byliśmy krajem super suwerennym, zwłaszcza gdy w 1927 roku, po krwawym przewrocie majowym NBP przeszedł pod skrzydła Rotszyldów. Pozwoliło nam to na swobodne zadłużanie i wybudowanie jednej Gdyni zamiast dwóch. Po wojnie w wyniku sowieckiej okupacji i grabieży już tych możliwości nie mieliśmy i musieliśmy wykorzystywać pracę i (prawie) suwerenny pieniądz do odbudowy zniszczonego państwa. Taka bolszewicka polityka gospodarcza skończyła się prawdziwą tragedią - wybudowano 10 000  fabryk zamiast 5 000. Wybudowano 5 mln mieszkań zamiast 0,5 mln. I, o zgrozo, nie daliśmy zbyt wiele zarobić Rotszyldom. Dopiero odzyskanie wolności w 1989 roku spowodowało powrót do normalności - przemysł i ziemia wróciły w odpowiednie ręce, zrealizowano postulaty robotnicze, które zakładały sprzedaż majątku narodowego w dobre ręce za przysłowiową złotówkę, zdrową konkurencję na rynku pracy (bo nigdzie przecież nie napisano, że wszyscy muszą pracować), ograniczono drastycznie niepotrzebną budowę mieszkań i przede wszystkim wrócono do zdrowej współpracy z Rotszyldami. Zlikwidowano całe gałęzie przemysłu poprawiając w ten sposób stan środowiska. Zwłaszcza to ostatnie okazało się zbawienne dla Polaków bo w końcu mogliśmy, jak obywatele wolnego świata, zacząć żyć na kredyt i każdy Polak może się spokojnie zadłużać. Doceniają to zwłaszcza posiadacze kredytów hipotecznych, którzy mogli w końcu kupić wymarzone mieszkanie na zdrowych zasadach rynkowych i za przystępne raty.  I wszystko idzie ku lepszemu bo już nie będziemy musieli wydobywać trującego węgla a gotować będziemy na czystym, patriotycznym gazie z USA. Można powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że elity nam się odbudowały na miarę nie spotykaną nawet w II RP.
Adam66
"Jak ta powojenna inteligencja zbudowała to wszystko bez jakichkolwiek kredytów i pożyczek..." -  no bez przesady, przecież dopiero nie tak dawno, gierkowskie długi spłacono.  Teraz wielu rzeczy nie da się zrobić bez zaciągnięcia kredytu bo system jest tak zorganizowany, że zaoszczędzić sie nie da, albo oszczędności nie wystarczą.  Większość rządów na świecie jest pod nadzorem osobników wyznania handlowego.  Prawie wszystkie banki na świecie są pod kontrolą osobników wyznania handlowego.  To czy w danym kraju ludzie potrafią coś sami wytworzyć czy nie, to nie ma żadnego znaczenia.  System jest tak zorganizowany, że trzeba pożyczać żeby móc coś wytworzyć.  Dodatkowo, system (czytaj wyżej wymienieni osobnicy), doprowadzili do tego, że praktycznie żaden kraj nie jest w stanie niczego sam wytworzyć od zera, bo surowce, bo komponenty, bo technologia, itd., itp.  Wbrew powszechnie wciskanej opinii, jest wiele państw, które mogłyby być prawie samowystarczalne ale to się tępi a jeśli jacyś politycy chcą się z tego wyłamać to dostają zawału będąc w pełni zdrowymi ludźmi, lub "popełnia"się im samobójstwo, bądź też wmawia się publice, że są oni faszystami, są zagrożeniem dla cywilizacji i się ich likwiduje mniej lub bardziej otwarcie.  
Do wpisu: Czy powodem braku elit jest brak inteligencji?
Data Autor
paparazzi
Kiedyś rozmawiałem z profesorem amerykańskim tłumacząc ile straty poniosło państwo polskie po wymordowaniu inteligencji polskiej przed , w czasie i po II WS. Niemieckie "Intelligenzaktion" i sowieckie plany zrealizowano z premedytacja i nadmiarem. Teraz, zadałem pytanie czy wyobraża pan sobie  z każdego stanu USA po 2000 ludzi elity ulega zagładzie i trzeba to odnowic. Abstrahując od totalnej zagłady w Polsce. Skromne szacunki to 60 tysiecy ze strony Niemiec i 100 tysiecy ze strony ZSSR. Zaznaczając ze Polska jest jak jeden stan amerykański. To niewiarygodne odpowiedział po namyśle ile trzeba pokoleń by to odbudować. Ja dodalem, w wolnym kraju.
paparazzi
Niestety tez tak uwazam. Smutne jest to.
Jan1797
O to, to, Tutaj nauczyciele o tradycji totalnej (wielokrotnie o tym pisałem) znajdą pieniądze związkowe, czy społecznie akceptowalne zobaczymy przy wyborach; twitter.com
Czesław2
Ale to nie jest wina tych biznesmenów, tylko ludzi, dla których zarżnięcie się kredytem na pokaz jest ważniejsze, niż bycie czlowiekiem.
sake2020
Panie Autorze.Pominął Pan w swoich rozważaniach sprawcę braku elit czyli czas.To on wyznacza poziom i wartość nie tylko elit ale i społeczeństw.To czas poprzez swój upływ ,zmienność i niemożnośc cofania decyduje jak w danej epoce elity i autorytety będą wyglądały.Czas nakreśla ich linię działania ,ale wybieramy je już sami wg naszych gustów.Przecież nikt nie nakazał nam wybierać pani Jachiry czy Nitrasa do Sejmu,sami chcemy by te nasze elity zachowywały się tak że tak powiem ,,nieelitarnie''.Nikt się nie oburza,że polskie uczelnie zamiast kształceniem zajmują się promocją lgbt,a dostojni profesorowie szpanują słownictwem żuli.Przejadł się patriotyzm z poprzednich epok to nastała moda na jego wyśmiewanie,przejadła się kultura to przyszedł trend na antykulturę.Kto jest elitą wg np.młodzieży? Nie żaden wynalazca,społecznik,literat,uczony tylko zwykły celebryta ze swadą gadający na każdy temat w mediach o którym nawet nie ma pojęcia,jest sędzia uważający się nawet za kastę ale wydający kuriozalne wyroki ,jest elitarna pani Lempart czy Kijowski którzy nie mają jednego dnia spędzonego w pracy.I z tym sie trzeba pogodzić i czekać aż czas wyznaczy następne,inne elity.
Kazimierz Koziorowski
ile trzeba pokolen by to odbudowac? niestety zarowno niemiecki i sowiecki holokaust polskich elit a ostanimi laty przy aktywnym wspoludziale fajnohierarchow RCC okazaly sie na tyle skuteczne ze juz nigdy nie uda sie polskich elit odbudowac do tego stopnia zeby mogly miec znaczacy wplyw na panstwo i narod. tempo namnazania elit obcych imperiow na terenach RP pozostaje wielokrotnie wyzsze anizeli tych nielicznych ocalalych z wymienionych holokaustow. rownoczesnie wciaz obniza sie inteligencja mas(zjawisko globalne) czego dowodem jest m.in. samozaoranie kowidian i akceptacja porzucania zdobyczy cywilizacji lacinskiej
Adam66
"pozwoliliśmy dojść do władzy nieukom i miernotom..."  My nie pozwoliliśmy, te miernoty nam narzucono, głównie przez promowanie różnych bolków i innych "bojowników" o niepodległość Polski. Było to uskuteczniane przez "jedynie słuszne media opozycyjne" na przykład w postaci gów...a wybiórczego.  A kto zarządza tymi mediami?   Oczywiście, osobnicy wyznania handlowego - i to powinno wyjaśnić wszystko.  W Polsce, podobnie jak i w wielu innych krajch, jest nadreprezentacje tychże osobników w rządach o dowolnej orientacji, ci osobnicy mają bardzo giętkie kręgosłupy i do każdej orientacji się dostosują i ją przejmą.  A potem tubylcy za to płacą....
Ula Ujejska
U2 Eeee tam, wystarczy się zapisać do PO lub partyjki JKM oraz przeprowadzić się do dużego miasta - nie zapomnieć drzeć ryja na PiS, a w UE szkodzić Polsce ... i już się jest elytą!
u2
W każdym społeczeństwie istnieje warstwa społeczna zwana inteligencją, która przewodzi i reszcie wyznacza kierunki rozwoju a przynajmniej powinna. Tak szczerze, jak PDT, to wolę być wieśniakiem, któremu słoma z buta wystaje, niźli młodym, pięknym i bogatym z miasta. Nie układam kostki prof. Rubika w 30 sekund, ani poniżej i wcale nie dbam o ten rekord. Taki ze mnie konserwatysta i wieśniak ze wsi, nie mylić z WSI :-)
Do wpisu: Dlaczego nie wierzyliśmy nauczycielom?
Data Autor
Pani Anna
Jak to co. Miska ryżu dziennie. ))
mjk1
Ale co konkretnie jest tymi społecznie uzasadnionymi potrzebami obywateli? Przynajmniej jeden przykład proszę podać.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ mjk1 ANi Erhardt ani Wilczek nie jest teraz mozliwy. Pociag odjechal z przystanku Społeczna Gospodarka Rynkowa w kierunku nowy feldalizm  Schwaba et consortes. I nic tu raczej się nie da zmienić. Pzdr
bezmetki
- Zaspokajanie SPOŁECZNIE UZASADNIONYCH potrzeb obywateli.
mjk1
Może Pan przedstawić, co wg Pana jest celem jakiejkolwiek działalności gospodarczej?  Jeżeli nie jest to sprzedaż finalnego produktu. 
bezmetki
Obecny globokap to absurd. Wpycha półgłówkom przez nachalną reklamę, zbędne produkty, o z zamierzenia zredukowanej żywotności, zaspokająjąc fikcyjne potrzeby, wożąc produkcję z jednego końca świata na drugi i dokonując zbrodniczego , kolosalnego marnotrawstwa energii, surowców i niszcząc przy tym środowisko. Powszechna robotyzacja i automatyzacja za rogiem z miliardami w konsekwencji niezatrudnionych ludzi. To woła o rewolucyjną zmianę obecnego globalnego systemu zarządzania, zamiast sklepikarskiej troski o sprzedaż..  
mjk1
Środkiem do czego?  Jeżeli przedsiębiorstwo nie będzie miało sprzedaży, to skąd pracownicy wezmą środki do życia?
Pani Anna
@mjk Dziękuję za odpowiedź. Definicję socjalizmu znam, uczyli mnie na studiach,  kiedy na I roku obowiązywała nas "ekonomia polityczna socjalizmu ". Moje końcowe pytanie miało trochę żartobliwy charakter, gdyż zbyt często spotykałam się z tezą, że jakakolwiek forma pomocy społecznej jest socjalizmem i jedynie demoralizuje nierobów,  a według krytyków tejże pomocy w "prawdziwym" kapitalizmie obowiązuje prawo dżungli,  czyli masz sobie radzić i się bogacić (wtedy zasługujesz na szacunek i bycie pełnowartościowym obywatelem) bądź zdechnac.  Ponieważ jestem już na tym etapie życia w którym człowiek zaczyna rozumieć,  że pieniędzy że sobą do grobu nie zabierze, kwestie moralne mają dla mnie znaczenie. Myślę też,  że poza wymienionym przez Pana powodem niepowodzenia tego systemu był powszechny stosunek ludzi do własności,  dla 95% to, co wspólne znaczy tyle samo co niczyje... Czy można przerwać to błędne koło? Dobre pytanie,  podobno wszystko jest możliwe,  kiedy tylko wie się czego się chce. Ale kto ma tego dokonać,  nasi pożal się Boże politycy?  Następna kwestia, to czy pozwolą na to ci, którzy naprawdę rządzą światem, a wiadomo,  że prawdziwą władzę mają ci, którzy mają pieniądze.  Gdzieś przeczytałam, że 90% wszystkich środków bedacych w obiegu stanowi własność 10% procent ludzi, a właściwie kilkunastu rodzin... stojących w cieniu, wybierających wpływ poprzez korporacje i rozmaite fundacje...
mjk1
Społeczna gospodarka rynkowa Erhardta, to taki sam mit, jak u nas reforma Wilczka Mazurze. Niemcy już ponad pięćdziesiąt lat szukają nowego Erhardta i znaleźć nie mogą. Zwolennicy zaś teorii Wilczka nie potrafią przedstawić nawet jednego punktu jego programu, który dzisiaj spowodowałby bum gospodarczy lat dziewięćdziesiątych w naszym kraju.
bezmetki
dla jednych sprzedaż jest celem a dla innych środkiem. Mnie obchodzą pracujący ludzie - czyli pracodawcy!
mjk1
A w jaki sposób akcjonariat pracowniczy ma zwiększyć sprzedaż czegokolwiek? 
bezmetki
a co Pan sądzi o akcjonariacie pracowniczym?
mjk1
@ Anna. Obawiam się, że nawet nie potrafi Pani zdefiniować socjalizmu. Pomogę. Najogólniej socjalizm, to idea gospodarcza charakteryzująca się społeczną własnością środków produkcji. Teraz z „polskiego na nasze”. Jak wyobrażali sobie to twórcy tej idei? Bardzo prosto. Zamiast tego krwiopijcy kapitalisty, to pracownicy mieli przejąć jego rolę i równo podzielić się zyskiem, który do tej pory zagarniał ten wstrętny wyzyskiwacz. Po przekształceniu wszystkich przedsiębiorstw w ten sposób miał nastąpić okres powszechnej szczęśliwości i dostatku. Dlaczego nie nastąpił? Bo nic się nie zmieniło i dalej obowiązywały te same zasady ekonomiczne o których napisałem w tym wątku bloga! W dalszym ciągu wszyscy pracownicy każdej jednej rentownej firmy za zarobione pieniądze nie mogli wykupić całej swojej produkcji włącznie z zyskami nowych właścicieli, którymi byli teraz pracownicy. Generalnie było za mało klientów na wyprodukowane towary a jak nie było sprzedaży, to wszystko musiało paść. Dokładnie te same zasady ekonomiczne obowiązują dzisiaj. Co tu jest niezrozumiałego, co trzeba rozjaśniać? Pytanie brzmiało: czy ma jakikolwiek sens tkwić w czymś, co nie ma najmniejszych szans rozwoju? Wg mnie nie, chyba, że piszę nieprawdę i znajdą się jednak klienci na całą produkcję. Jak dotąd jednak nikomu nie udało się tego w żaden sposób udowodnić i nie uda, bo matematyki oszukać nie można. Pozdrawiam Panią. PS. Problem ludzi potrzebujących, grzebiących po śmietnikach, jest porażką społeczeństwa, bo obowiązkiem społeczeństwa jest pomoc tym ludziom.