Otrzymane komantarze

Do wpisu: Czy lukę popytową można uzupełnić dodrukiem pieniędzy?
Data Autor
mjk1
Szanowny Panie Marku.Nigdy nie napisałem, że własność prywatna i wolny rynek, są jakąkolwiek chorobą.Napisałem, że kapitalizm się nie bilansuje i napisałem dlaczego. I to jest jego choroba.Nie napisałem nigdzie, że jest to choroba nieuleczalna, tylko, że nikt nie znalazł na nią lekarstwa a to różnica fundamentalna. Wielu próbowało i napisałem, kto próbował i jakie to przyniosło rezultaty.Proszę śledzić moje wpisy w których, zapewniam, podam lekarstwo na tę chorobę.
Marek Michalski
Wcześniejsze wpisy stawiały tezę, że własność prywatna i wolny rynek są chorobą nieuleczalną, ale przynajmniej da się regulować, a receptę odkryli Keynes z Kaleckim.Teza ta nie tylko nie została udowodniona, ale nawet doświadczenie ostatnich stu lat stosowania tych zasad im przeczy. Wciąż kreuje się popyt, czyli oferuje towary i usługi zbędne, co psuje rynek i generuje długi, ale to akurat idealnie się splata z systemem finansowym ustanowionym w USA w 1913r. Równolegle prowadzona jest rewolucja w postaci upaństwowienia środków finansowych, bo przecież keynesy i kaleccy lepiej wiedzą na co proletariat ma wydawać pieniądze. Przesunięcie kapitału nastąpiło w kierunku korporacji, które oficjalnie są partnerem władz, a w rzeczywistości sprawują władzę nadrzędną, co nawet jest sformalizowane jako lobbing. W ten sposób realizuje się zasada kreowania zbędnego popytu. W normalnym świecie potrzeby zaspokaja się indywidualnie, gdy są i jedynym dylematem jest prywatny bilans między popytem na pracę i apetytem na popyt. 
mjk1
Szanowny Panie Grzegorzu. Za pierwszym razem napisał Pan, że dodruk pieniądza nic nie da, bo dodrukiem sterują: urzędnicy, centralni planiści, omylni ludzie, którzy podlegają naciskom politycznym, którzy zawsze robią to źle a gospodarka potrzebuje mechanizmów opartych na rynku i wolnej konkurencji i ja się z tym zgodziłem.Zadałem więc pytanie: gdyby wyeliminować, wszystkich którzy tym sterują a o wszystkim decydował rynek, czy dodruk rozwiązałby problem?Odpowiedział Pan: Nie, dodruk nie rozwiązuje problemu bo gdyby robił to Bóg to być może, ale sterują tym ludzie, którzy nie mają wystarczających informacji i podlegają politycznym wpływom. Tym razem dodał Pan jeszcze Fuhrera i I Sekretarza. Gospodarka zaś potrzebuje mechanizmów rynkowych a nie centralnego sterowania. I ja znów się z tym zgodziłem.W związku z tym, znów ponawiam pytanie: gdyby wyeliminować tych wszystkich ludzi, którzy tym błędnie sterują, czy wtedy dodruk rozwiązałby sprawę?Jak to wyjaśnimy, chętnie przejdę do innych form kreacji pieniądza, zarówno tych, które Pan wymienił, jak i tych, których Pan nie wymienił. Teraz proszę jednak niepotrzebnie nie zaśmiecać tematu i w miarę zwięźle odpowiedzieć na to jedno proste pytanie.
Grzegorz GPS Świderski
Przecież bardzo wyraźnie na to odpowiedziałem! Proszę uważnie przeczytać. 
mjk1
Cały czas mam wrażenie, że sam Pan nie rozumie tego, o czym Pan pisze. Opowiedział Pan prawie dokładnie to samo, co w pierwszym wpisie, tylko w niepotrzebnie rozbudowanej formie.Napisał Pan znowu, że gospodarka potrzebuje reguł rynkowych  a nie centralnego sterowania, bo ludzie są omylni.I ja się z tym całkowicie zgadzam, dokładnie tak samo jak poprzednio. Proszę wiec odpowiedzieć na to samo pytanie co poprzednio: gdyby wyeliminować, wszystkich tych, którzy tym rynkiem sterują i o wszystkim miałby decydował rynek, czy dodruk rozwiązałby problem? 
Grzegorz GPS Świderski
Nie, dodruk nie rozwiązuje problemu, bo są jeszcze inne formy kreacji pieniądza. Napisałem o tym powyżej. Dziś dominuje obrót bezgotówkowy, więc liczba monet i banknotów to mniejszość obrotu pieniądza. Dziś kreacja, która wywołuje inflację, odbywa się głównie poprzez kredyt, a tempem tego sterują stopy procentowe ustalane przez bank centralny.W teorii dobre wyregulowanie parametrów waluty przez bank centralny rozwiązuje wszystkie problemy - gdyby to robił Bóg to by wycyzelował to perfekcyjnie i gospodarka by hulała. Ale niestety robią to ludzie, którzy po pierwsze nie mają wystarczających informacji by to optymalnie ustawić, a po drugie podlegają politycznym wpływom, co skutkuje inflacją, a zatem podatkiem inflacyjnym, który jest bardzo dla władzy pożądany, bo go najlepiej ukryć przed głupim ludem.Podejście centralnego planowania walutą nie różni się niczym od wszelkiego centralnego planowania. Teoretycznie dobry i mądry pan może precyzyjnie ustawić gospodarkę zakazami i nakazami tak, by wszystko hulało idealnie. Takie próby się nawet udają chwilowo - np. w III Rzeszy, albo dziś w Chinach. Ale w dłuższej perspektywie to się zawsze załamuje, bo im dłużej to trwa, tym mniejszą wiedzę ma Führer czy I Sekretarz, bo nie dostaje sygnałów rynkowych.Dzisiejsze Chiny rozwijają się szybciej od USA, bo mają gospodarkę mieszaną, ale ich przywódcy są mądrzy i z sensem centralnie to regulują. Ale wciąż opierają się na rynku Zachodnim w ten sposób, że czerpią z niego wiedzę - widzą jakie innowacje działają, a jakie nie, widzą w co inwestować, a w co nie. By dojść do dzisiejszego stanu wszystko zerżneli z Zachodu. Teraz już know-how i patentów zrzynać nie muszą, ale informacje rynkowe ciągle muszą pobierać. Gdy zniszczą Zachód i staną się dominującym hegemonem, to stracą sygnały z rynku i prędzej czy później spieprzą gospodakę.Gospodarka potrzebuje mechanizmów rynkowych, a nie arbitralnego, politycznie sterowanego dodruku pieniądza, czy innych form kreacji. Historia pokazuje, że centralne sterowanie (czy to pieniędzmi, czy produkcją) zawsze kończy się porażką. Najlepszym zabezpieczeniem jest konkurencja walutowa – gdy jedna waluta jest zarządzana źle, w naturalny sposób zostaje wyparta przez lepiej wyregulowaną.Generalnie kreacja pieniądza jest potrzebna, by gospodarka sprawnie obsługiwała wszystkie transakcje handlowe. Gdy w gospodarce pojawia się więcej towarów i usług albo zwiększa się tempo obrotu, potrzeba więcej pieniądza, aby nie tamować wymiany i nie wywoływać deflacji – szczególnie w systemach o stałym lub ograniczonym nominalnym wolumenie waluty - np. fizyczna gotówka, tradycyjny pieniądz bankowy, czyli waluty fiducjarne oparte na centralnej rezerwie cząstkowej.Ten mechanizm dotyczy walut, których wolumen jest precyzyjnie określony: liczba jednostek pieniądza może być mniejsza niż potrzeby obrotu. Ale jeśli mamy walutę, którą można w nieskończoność dzielić na mniejsze jednostki (jak Bitcoin, gdzie można przesyłać ułamki satoshi), potrzeba kreacji nowego pieniądza znika. Taka waluta – mimo deflacji, czyli wzrostu jej siły nabywczej – zawsze wystarczy do obsłużenia każdej liczby transakcji, bo można jednym groszem obsłużyć wymianę nawet między miliardem osób i miliardem produktów, bo go można podzielić na miliardy mniejszych kawałków. 
mjk1
Proszę prześledzić moje wcześniejsze wpisy.Odpowiadając ogólnie i krótko: za mały popyt poznajemy nie po opiniach a po objawach w gospodarce. Wystarczy włączyć telewizor.
mjk1
Twierdzisz więc Spike, że głupi jest zarówno Chart GPT, jak i ja?Dość odważne stwierdzenie. Gdybyś jednak potrafił przedstawić na to jakieś rzeczowe dowody, byłbym wdzięczny.
mjk1
Zapewniam, że zawsze nie tylko warto, ale trzeba myśleć i przede wszystkim się uczyć!SI jest dokładnie tym, co napisał Ijon. Jeżeli nie masz wiedzy to udowodni Ci wszystko, co tylko zechcesz, jeżeli masz wiedzę, to Ty go zapędzisz w " kozi róg".Tam nie ma żadnej wiedzy, to kolejne narzędzie do sterowania durnym społeczeństwem i nic poza tym.
Marek Michalski
"Czy lukę popytową można uzupełnić dodrukiem pieniędzy?"A po co? I przede wszystkim skąd wiadomo, że jest za mały popyt? 
mjk1
Pański wpis przeczy moim, wcześniejszym wpisom o kreacji pieniądza, która pozwala tylko na ciągłe zadłużanie z którego nie ma wyjścia. Po prostu pożyczonych pieniędzy nigdy nie można oddać, bo są obciążone odsetkami, których banki nie wprowadzają na rynek. Tego nie trzeba udowadniać, to fakt niezaprzeczalny. Zostawmy to jednak i skupmy się na pańskim dzisiejszym wpisie. Napisał Pan że wszystkim powinien decydować rynek i tu pełna zgoda. Uważa Pan, że wadą prostego dodruku jest ryzyko politycznego nadużycia, bo o dodruku decydują politycy, urzędnicy i planiści, którzy są omylni a nie rynek i to potwierdza Chat GPT. W związku z tym mam pytanie: gdyby wyeliminować, wszystkich którzy tym sterują i o wszystkim decydował rynek, dodruk rozwiązałby problem?
Grzegorz GPS Świderski
Moim zdaniem cała ta notka i odpowiedź AI jest bez sensu - jak ignorant tworzy prompta to dostaje odpowiedź ignoranta.Nie ma co wymyślać tego, co już zostało wymyślone. Do regulacji tempa inflacji, która służy do uzupełniania luki popytowej, służy stopa procentowa rezerwy cząstkowej banku centralnego - to ona pozwala zmniejszać albo zwiększać kreację pieniądza poprzez kredyt i tym regulować inflację i deflację, tak by się to równoważyło, by wolumen pieniądza na rynku zwiększał się zgodnie ze wzrostem produkcji.We współczesnej gospodarce regulacja ilości pieniądza odbywa się cześciowo poprzez mechanizmy rynkowe a częściowo poprzez politykę banku centralnego, z naciskiem na kreację pieniądza przez sektor bankowy i politykę stóp procentowych banku centralnego. System rezerwy cząstkowej właśnie temu służy – stopa procentowa wpływa na skłonność banków do udzielania kredytów, co przekłada się na ilość pieniądza w obiegu oraz na wzrost lub spadek inflacji.Fundamentalną wadą prostego dodruku pieniędzy jest brak precyzji co do miejsca i skali luki oraz ryzyko politycznego nadużycia. Rozwiązania historyczne (Keynesizm, programy interwencyjne) wykazały, że samo domknięcie obiegu przez zastrzyk środków najczęściej kończy się dalekimi od równowagi efektami ubocznymi, szczególnie gdy decydują o tym urzędnicy, a nie rynek.W praktyce, najważniejszym narzędziem jest właśnie regulacja stóp procentowych i polityka rezerw cząstkowych banków centralnych – to mechanizm, który najbardziej odpowiada wymogom dynamicznego równoważenia podaży pieniądza względem realnego wzrostu gospodarczego, przy minimalizacji ryzyka inflacji i deflacji.Ale nawet to nie jest doskonałe, bo regulują tym centralni planiści, omylni ludzie, którzy nie są w stanie dobrze wyliczyć prawidłowych stóp procentowych, a na dodatek podlegają naciskom politycznym, więc w praktyce zawsze robią to źle. Ten problem jest w stanie rozwiązać tylko konkurencja walutowa. Gdy jedna waluta będzie źle wyregulowana, to przegra na rynku z inną, która będzie lepiej wyregulowana - zadziała prawo Kopernika-Greshama.Gospodarka potrzebuje mechanizmów opartych na rynku i swobodnej konkurencji, a nie centralnego, arbitralnego sterowania ilością pieniądza. Historia już dawno pokazała, dokąd prowadzą eksperymenty z prostym dodrukiem i centralnym planowaniem.
spike
To mnie zaskoczyło :"albo Czat GPT jest sterowany i powtarza narracje meistreamu, albo moja wiedza ekonomiczna i obserwacje właśnie "wzięły w łeb." Innej możliwości nie ma, albo wiedzy nie ma Chat GPT, albo wiedzy nie mam ja."-tu nie ma alternatywy, jest koniunkcja. 
Ijontichy
Wiesz...mnie uczono socjologii dawno,ale dokładnie.UJ juz dawno przewidywał,że na prostej socjotechnice sie nie skończy...tylko pogłębianie debilizmu w ludziach,będzie szło w postępie geometrycznym.Mieliśmy na studiach dodatkowo psychylogię i psychiatrię...z psychologii egzaminy a z psychiatrii zaliczenie.4 semestry.Nie wiem czego teraz uczą studentów,ale to już płacz i zgrzytanie zębów.Pamiętasz cytaty ze szkolnych zeszytów? Te cytaty uchodziły za kretynizm...wyobrażasz sobie teraz???  
sake2020
Byłoby dobrze się spytać SI czy jeszcze warto w ogóle myśleć? Szare komórki zostawmy panu Poirot.
mjk1
Serdecznie dziękuję Ijon, Przywróciłeś mi wiarę w siebie. Jeżeli masz rację, to ja też mam rację a racji nie ma Chat GPT.
Ijontichy
Panowie blogerzy,którzy muszą sie zapytać SI czy mogą pójść do kibla,a potem sie spytać sztuczniaka czy brązowa wydzielina jest dobra,czy raczej taka żółta? Nie będe wam robił wstydu,ale już po wejściu @jzg z tym tematem...krąg miłośnikow SI sie powiększa! Sztuczna"inteligencja" jest stworzona po to,aby naturalna głupota sięgała coraz szerzej.Nie doceniacie socjotechniki dzisiejszej....to już nie jest manipulacja w mediach,prasie internecie,to jest działalność globalna...Komu na tym zależy? Zapytajcie swojej SI :-)) youtu.be
Do wpisu: Kalecki – geniusz, którego Polska nie chciała słuchać
Data Autor
Dark Regis
Prawdopodobnie jest to pomyłka, albo jakaś mało znana praca, bo ja nie znalazłem niczego związanego z Michałem Kaleckim i analityczną teorią liczb (asymptotyka). digamo.free.fr Tak samo tutaj: researchgate.net Nie ma tu nic o "distribution" w teorii dystrybucji (funkcji uogólnionych), ani o rozkładach prawdopodobieństwa (probabilistyka, statystyka). To są jakiejś rachunki w prostych modelach liniowych typowe dla wykładu z mikro- oraz makro-ekonomii. Zresztą mówiliśmy o tym cały dzisiejszy dzień, że identyczny wygląd używanych słów nie prowadzi nas do zrozumienia siebie nawzajem :)
NASZ_HENRY
,.,.,. , ,., Autor próbuje nas bujać albo buja nas Wikipedia, która podaje: 😉 pl.wikipedia.org - stypendysta Fundacji Rockefellera 1935/37 - pracował dla Hilarego Minca i Jakuba Bermana - był doradcą wicepremiera Hilarego Minca - od 1962 jako profesor zwyczajny w Katedrze Ekonomii Politycznej SGPiS - od 1966 członek rzeczywisty PAN To świadczy o tym, że komunistyczna Polska go słuchała a on jej słuchał!!! ;-) W grudniu 1965 doznał zawału serca A Wiki jeszcze podaje, że w wieku 66 lat uzyskał wybitne wyniki w teorii liczb, m.in. związane z twierdzeniami o asymptotycznej gęstości liczb pierwszych. Na temat tych wyników to @Imć Waszeć musiałby się wypowiedzieć?
lala
Polska nie chciała Kaleckiego - bo jego ojciec miał na imię Abram... 
Do wpisu: Dlaczego żadna szkoła ekonomiczna nie rozwiązała problemu kapitalizmu – tylko nauczyła się go maskować
Data Autor
Tomaszek
Bo w systemie dzisiętnym jest szczególna forma demokracji , dla jednych dziesięć , dla innych jedenaście . A "wybrani" to nawet przeliczą Twoją wypłatę w dwunastu cyfrach . Stąd jak wydasz ją w dziesiątkach to jakoś jej mało . A jak ci się wydaje że masz wszystko w dziesiątkach toś frajer . Chyba że masz rzeczywiście , toś Eskimos czyli góral .
Grzegorz GPS Świderski
Ale przecież o fakty historyczne się nie spieramy. Nigdzie nie twierdziłem, że dziś ludzie chcą  masowo posługiwać się kryptowalutami w transakcjach handlowych. Milei już jest w połowie drogi — ma centralną władzę wykonawczą, trochę dogadania się z władzą lokalną i część ustawodawczej. To jeszcze za mało na porządne reformy, ale jest na dobrej drodze.
mjk1
Nie mam zamiaru kolejny raz udowodniać faktów historycznych. Na dzień dzisiejszy to ludzie, nie państwa, jakoś nie chcą posługiwać się kryptowalutami w jakichkolwiek transakcjach, oprócz spekulacji.Co do Milei, radzę poczekać na jakiekolwiek efekty. Na dziś mamy tylko zapowiedź poprawy i absolutnie nic więcej.
Grzegorz GPS Świderski
Twierdzenie, że „nigdy nie było prawdziwego wolnego rynku”, jest jak powiedzieć, że „nigdy nie było prawdziwej uczciwości”, więc lepiej zaakceptować kradzież. To, że politycy zawsze psuli rynek, nie dowodzi, że rynek nie działa — tylko że władza nie umie go zostawić w spokoju.Pieniądz nie tworzy wartości. To miara wartości już wytworzonych. Drukowanie go w celu pobudzania popytu jest jak dolewanie wody do zupy, by nakarmić więcej ludzi — rośnie objętość, ale nie wartość. Keynes i Kalecki tego nie zrozumieli — Mises i Hayek tak.Kryzysy XIX wieku nie wynikały z konkurencji walutowej, tylko z tego, że państwa psuły standard złota, finansując wojny i deficyty. Rynek prywatnych walut działał dobrze, dopóki nie wtrącili się politycy. To samo dziś: nie kryptowaluty są problemem, tylko państwa, które próbują z nich zrobić zakazany owoc.„Mniej państwa” nie znaczy „więcej dla korporacji”. Korporacje są właśnie dzieckiem państwa – bez jego przywilejów, subsydiów i protekcji nigdy by nie urosły. To nie wolny rynek stworzył monopol, tylko państwo stworzyło monopolistów.Reagan i Thatcher nie byli liberałami, tylko konserwatywnymi etatystami, którzy ratowali system długu, nie go uwalniali. To właśnie ich niedokonany liberalizm potwierdza słuszność szkoły austriackiej: nie da się naprawić kapitalizmu, jeśli państwo nadal kontroluje pieniądz.A Milei to pierwszy od stu lat przypadek, gdy ktoś naprawdę próbuje sprawdzić całkowicie wolny rynek. Nie obiecuje cudów – tylko usuwa przeszkody. I to właśnie różni rynek od magii lewicowych ekonomistów: rynek działa wtedy, gdy mu nie przeszkadzać.
Grzegorz GPS Świderski
Zalecam polemizować z treścią, a nie z własnymi chochołami: naszeblogi.pl