Otrzymane komantarze

Do wpisu: Dobra Zmiana w szponach Falandysza
Data Autor
wielkopolskizdzichu
W Pańskim przypadku jest to sztuka leberki, o wątpliwej świeżości.
jazgdyni
Książki nie czytałem, bo uważam, że filmowa trylogia jest epokowym dziełem sztuki. Więc cytaty mogą w tym wypadku umykać. Nie mniej, jest to filozofia gangstera, prawda?
jazgdyni
Panie Zdzichu - nawet kpina i sarkazm to pewien rodzaj sztuki. Gdy zabiera się za to dość pospolity i trywialny osobnik, to niestety wychodzi kiszka. Niby można się najeść, ale bez entuzjazmu.
wielkopolskizdzichu
Katza to miał jazgdyni, gdy pisał tekst, skoro telefonicznie musiał uzgadniać pisownię. Akty strzeliste na tematy wszelakie,popełniane przez Pana Blogera, który nie potrafi włączyć funkcji sprawdzania ortografii. tchną czystym samouwielbieniem.
jazgdyni
No właśnie...
jazgdyni
Też uważam, że Falandysz nie byłby sobie w stanie tego wyobrazić. Lecz tak zaczarowano Bolka, że on myśli, że to jedyna, prawdziwa droga. Taki trep.
jazgdyni
Ejże! Są wariaci, których nie da się kupić. Chciwość i pazerność nie jest cechą każdego człowieka. To bardzo żydowskie spojrzenie.
jazgdyni
Słusznie - cała Polska. Więc też i dobra Zmiana. A Dobra Zmiana, która ma przecież władzę jest bezradna i nie umie się obronić. I to mnie dołuje.
RinoCeronte
Jaką cenę miał Maksymilian Kolbe?  Tak tylko pytam.
RinoCeronte
Zdzichu ma teraz katza.
xena2012
W czasach Lecha Falandysza nie byo tez takich ,,bohaterów'' jak Plichta czy Czarnecki.
Jabe
TW Bolek został władzą obdarowany przez tajnych mocodawców przy pomocy męża stanu dużego formatu. Inflacja, czyli rozdęcie, prawa dziś przybrała rozmiary nie do pomyślenia w czasach Lecha Falandysza.
xena2012
To nie Dobra Zmiana tkwi w szponach Falandysza ale cała Polska. Falandyzacja prawa zakończyła się na piątkę sadzac po bezkarności aferzystów i szemranych biznesmenów.Teraz czas na upalikocenie sfery obyczajowej co też idzie świetnie,tylko jak nazwać czynności i techniki wykonane na narodzie polskim,że jest tak obojętny na otaczajacą rzeczywistość i tak bezwolny.
jazgdyni
Skąd pan to wziął? To nie z mojego tekstu! Pan, panie Zdzichu bierze się za manipulacje??? To żart oczywiście. Przeoczyłem w twórczej wenie, gdy palce robią swoje, ale już po 5 minutach miałem telefon od przyjaciela i poprawiłem. A panu i tak dziękuję.
wielkopolskizdzichu
"Posunęli się nawet do próby morderstwa głowy kościoła, papierza, naszego świętego Jana Pawła II" Jazgdyni to Prawdziwy Polak / nie to co ja, wnuk przywiezionych na ruskich tankach, jak mnie nazywa Lepszy Sort / i publicysta pełną gębą,  a  ortografia w głębokim poważaniu.
Do wpisu: Przekleństwo Żydów – zapowiedź
Data Autor
Dark Regis
Kilka ciekawych informacji na temat (m+n)-czasoprzestrzeni jest w artykule z Wikipedii: en.wikipedia.org To jest ten wykres: en.wikipedia.org
Ptr
Pytanie o czas jest bardzo dobre,  przynajmniej intelektualnie ciekawe.  Także klasycznie nie spodziewamy się wykrycia jakichś kwantowych efektów na obiektach makroskopowych, ale sprawa jest też ciekawa i nie do zbagatelizowania. W ogóle zastanawiające jest jak wielkie jest to coś nazywane wszechświatem. I przez wielość gwiazd, galaktyk, aż nie do uwierzenia ,że to jest prawdziwe, realne.  Z drugiej strony ciekawostka, że w porównaniu długości plancka do rozmiarów wszechświata średnia wypada gdzieś w okolicach rzędu wielkości ułamka mm.  Rozchodzenie się fali materii w przestrzeni 3D można sobie wyobrazić,choć w internecie pokazują to tylko w jednym wymiarze.   
Dark Regis
@Ptr: Chyba zdołam podtrzymać to zainteresowanie. ;) Znalazłem ostatnio w sieci pewną informację o dziwnych zachowaniach obiektów astronomicznych obserwowanych z dużej odległości (badania nad układami planetarnymi gwiazd i wykrywanie egzoplanet)). Podobno przejawiają jakieś dziwne zachowania typu przeskoków pędu/momentu pędu?, co niby wskazywałoby na emergencję zjawisk typu "kwantowego" w mega skali (właśnie szukam o tym prac). Na razie trafiłem na zagadnienie dotyczące modelowania prawa Titiusa-Bode (reguły dotyczące rozmiarów orbit w układach planetarnych) za pomocą modelu z równaniem wywiedzionym  z równania Schroedingera. Jest np. taka praca: "The Titius-Bode law and a quantum-like description of the planetary systems", Fabio Scardigli. [1] Druga sprawa dotyczy liczby wymiarów Wszechświata, a w zasadzie modelu (nie mylmy nigdy modeli z rzeczywistością). Nawet w Wikipedii można znaleźć wytłumaczenie dlaczego nie ma  pewności co do liczby wymiarów [2]. Podaje się tu liczby 10, 11 lub 26. Na przykład owo 11 jest związane z M-teorią (brany) i jest to 1 wymiar czasowy i 10 przestrzennych. Jednak leniuszkom nie chciało się nawet odrobiny pogooglować :) Gdyby to zrobili, to znaleźliby alternatywną teorię 12-wymiarowego Wszechświata, tzw. F-theory (F od "father") [3], w którym są dwa wymiary czasowe. Pewnie pamięta Pan jeszcze naszą poprzednią rozmowę, gdzie pojawiła się sugestia "zespolonego przepływu ciepła" w równaniu różniczkowym cząstkowym. W podobny sposób można spojrzeć na czas w niektórych modelach kosmologicznych. Bardzo znany fizyk John Schwartz twierdzi, że w zasadzie może nie istnieć ustalone ograniczenie liczby wymiarów dla finalnej wersji M-teorii. Podobnie zresztą może nie być ograniczenia na liczbę składowych branych w pseudometryce ze znakiem minus, czyli "czasów". Wszystko to sprowadza się właśnie do badania rozmaitości ze strukturą hiperboliczną, zaś ja podprowadziłem gospodarza jeszcze bliżej, czyli do tematu rozmaitości Calabi-Yau. Zresztą obie koncepcje widać wyraźnie w artykule z Wikipedii [2]. [1] www1.jinr.ru [2] en.wikipedia.org [3] ncatlab.org , en.wikipedia.org Stawiam zatem takie pytanie: Jak mógłby rzeczywiście działać Wszechświat, gdyby okazało się, że czas jest dwu lub więcej wymiarowy? Poza tym bycie dwuwymiarowym niczego nie determinuje i taki "czas" może globalnie zachowywać się bardzo dziwnie. Jak torus, płaszczyzna rzutowa P(2), zespolona prosta rzutowa CP(1), czyli inaczej sfera Riemanna, albo dowolna z nieskończonej liczby kompaktyfikacji płaszczyzny. Przyzwyczailiśmy się do robienia zbyt daleko idących uproszczeń i przywiązaliśmy za bardzo do antropocentrycznego oglądu świata, stąd teraz tak trudno jest nam oderwać się od zasad przyczynowości i innych kamieni milowych szeroko rozumianej klasyczności.
jazgdyni
Od dawien dawna, sam zafascynowany, staram się propagować teorią chaosu. Pięknie matematycznie opisaną. I dzisiaj już żaden autentyczny naukowiec nie ma wątpliwości, że nasz świat jest fraktalny. Dosłownie wszystko. I wszystko, od muszki owocówki, ameby, czy Pana Ptr porusza się w swoim życiu po własnym, specyficznym atraktorze, z nieustannymi bifurkacjami i pozostałymi atrybutami chaosu. Wielu, tych najbardziej genialnych, na granicy schizofrenii, albo autyzmu, głosiło to już w latach 50-tych XX w. Ale jak zawsze - wyśmiewano. Nie można dać się zamknąć  w ramach, jakie codziennie stawia świat naukowy. Koniec nauki wg. Johna Horgana jest wierutną bzdurą - jesteśmy dokładnie na początku prawdziwej ery naukowej.
jazgdyni
Panie Imciu, my sobie nie guglamy, my mamy sprawy przemyślane i nie dość tego, że coś przyjmujemy ex cathedra, to jeszcze staramy to sobie wyobrazić. Choćby 11 wymiarów. Pewnie nie tylko ja, bo może gdzieś słyszałem, przeczytałem, albo wywnioskowałem, że większość tych tajemniczych wymiarów jest zwinięta. Na przykład w prostym ciągu dążącym do zera  - 1/2, 1/4, 1/8. ..., 1/256, ... . widzę ukryty wymiar bardzo wyraźnie. Także w ciągach do nieskończoności i wszystkich krzywych asymptotycznych. W fizyce są to tak zwane osobliwości. Wszędzie tam, czego nie da się opisać, co przekracza ramy naszej nauki, mędrcy wpieprzają osobliwość. I już - załatwione. Czasami najprostsze sprawy, starano się wyjaśnić potężnym aparatem matematyczno - fizycznym. Choćby Big Bang - Wielki Wybuch. I absolutnie nikogo to nie martwi, żadnego speca - geniusza, że w tej teorii COŚ POWSTAJE Z NICZEGO. Więc chyba musimy sobie wyjaśnić co to takiego to NIC.Prawda? A czas? Chyba nie ma wątpliwości, że to wektor. Więc rodzi się pytanie, czy mamy tylko jedną strzałkę czasu? Dlaczego niby nie ma być innych? Dlatego Panie Imci jestem kreacjonistą, a Pan, ja i reszta, jesteśmy bardziej, lub mniej udanymi kreacjami pewnej myśli - informacji, poprzez subtelną komunikację, z wykorzystaniem precyzyjnych kodów (np. DNA, lub stałe fizyczne (9,81). My, czyjeś twory, podobnie jak sami dzisiaj staramy się robić z AI, zostaliśmy obdarzeni autonomią i zdolnością samodoskonalenia. Coś popieprzyłem?
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Właśnie tam nauczyli się operoania  pieniądzem i zjednoczenia sił. Talmud babilonski. Pozdrawiam
Masz pełną wiedzę o tym co powstało w temacie i czy wartościowe czy nie-bardzo watpię ...!? Z racji pochodznia po przodkach coś tam wiesz bo tym sie zajmowali ale to bardzo subiektywna wiedza bo pod tezę
jazgdyni
Tak jest. Niewolę babilońską i dość łagodne potraktowanie przez Nabuhodonozora II mam już napisane. Też przykładam do tego dużą wagę, aczkolwiek późniejsze działania Persów (Cyrusa) i powrót do Judei, nie odniosło tak wielkiego efektu, jak okupacja Cesarstwa Rzymskiego. Ale tak - chcąc być uczciwym trzeba zacząć od starożytności.
Ptr
Ciekawie się zrobiło przez moment. A w fizyce będzie jeszcze ciekawiej , gdy zrozumiemy mechanizmy działania rzeczywistości. Dzisiaj możemy powiedzieć: materia i energia. W ujeciu makro to obiektywne wielkości mierzalne. Natomiast w istocie w ujęciu mikro materia i energia to nie tylko standardowe coś, budulec, materiał  wypełniajacy przestrzeń.  To nie tylko coś co nadaje naszej rzeczywistości namacalny, konkretny kształt. Grecka definicja materii w sensie filozoficznym nie sprawdza się. Materia to nie zbiór atomów rozumianych jako zbior małych , niepodzielnych kamyczków. Już od dawna wiadomo ,że kamyczki dają się cudownie zamieniać w inne kamyczki albo zniknięcie jednego kamyczka można zamienić w ruch pozostałych kamyczków.  A więc poza kamyczki rozciągają się w przestrzeni na duże odległości wciąż zachowując spójność. Zachodzą różne zjawiska nasuwajace mysl , że abstrakcja nie jest tylko wytworem ludzkiej psychiki, ale wydaje się być składową materii.   Nie trzeba do tego na razie 11 wymiarów, aby zauważyć ,że będzie ciekawie.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ jazgdyni zeby zrozumieć Żydów i ich sposob myslenia trzeba koniecznie cofnąć do czasów wypedzenia Żydów z Jerozolimy przez Nabuhodonozora i ich tzw niewolę babilonska. To niestety lata pracy. Bez tego zadna wartosciowa praca nie powstanie. Pozdrawiam