|
|
jazgdyni Dzięki wielkie. Po pół wieku dowiedziałem się, czym nas potraktowali. Z całą premedytacją i taktyką.
Staliśmy w tłumie pod samymi drzwiami KW. Za drzwiami grupa osiłków kpiąco śmiała się z nas. Jednak jak następnego dnia się okazało, drzwi nie były aż tak pancerne i KW podpalono.
I gdy tak staliśmy, zwarta kolumna SKOTów przejechała za nami, najpierw w jedną stronę, a póżniej z powrotem. Pomyślałem: - Oho, demonstracja siły. Myliłem się. Oni sprawdzali kierunek wiatru i szukali najlepszego miejsca do ostrzału tłumu. Bo to nie były pojemniki z gazem strzelane prosto w tłum, czy rzucane na bruk. Były wystrzeliwane parabolicznie jakby z moździerzy; na wysokości, jak sztuczne ognie rozrywały się i po chwili trująca mgła pokryła cały tłum. Jeszcze parę oddechów zanim to opadło i wtedy kolejny oddech pokazał, że to nie przelewki. Chyba wszyscy zgięli się na pół trzymając się za brzuch. Tłum się rozpierzchł. Też uciekaliśmy. Starsi ludzie padali. Chwyciliśmy jakiegoś leżącego pana i zaciągneliśmy do pobliskiego kościoła, gdzie chroniło się coraz więcej ludzi. W głowie miałem głupią myśl, że na wojnie kościołów się nie atakuje. Że to tereny schronienia. Neutralne. Gówno prawda. Z uliczek wysypały się hordy gości w płaszczach i z pałami i zaczęli tłuc, kogo popadnie.
Tak ta wojna dla mnie się zaczęła. Taka była odpowiedź na demonstrację.
Potem były inne gazy, inne metody miotania, jak choćby te wirujące i skaczące po bruku "żabki".
Byli dobrze przygotowani.
A ja zobaczyłem coś nadzwyczajnego i sam w tym brałem udział. Obok dworca opanowaliśmy taki transporter opancerzony i wyobraź sobie, w kilkudziesięciu facetów przewróciliśmy na bok tego trzynastotonowego drania. (dzisiaj już takiej pewności nie mam, że to był czeski SKOT, bo w snach widzę wóz na gąsienicach).
Jeszcze raz dzięki. Gdzieś w piwnicznych zasobach powinienem mieć gilzę od takiego gazowego pocisku i papierową, pokrytą chyba woskiem, instrukcję użycia.
. |
|
|
paparazzi To prawda ale to samo się działo w latach 80 tych. Konkluzja jest taka ze te dokumenty, historia nie może ulec zatarciu. Nie mam takiej siły po za finansowej, wspieram wiele akcji ale można się pomylić. Jakieś sugestie? |
|
|
paparazzi Aż strach wchodzić w dyskusje z panami bo nie mam takiego doświadczenia. Przypomina kraje trzeciego świata lub afrykańskie bantustany. Dobry pomysł uporządkowania historii łącznie z otworzeniem akt IPN i tych kanadyjskich. Wiem także ze księża byli skrytobójczo mordowani a śledztwo było na zasadzie Smoleńska. Jak rąbnęło to się urwało. Niektórzy spadali z mostku do rzeczki a niektórzy "popełniali samobójstwo" wieszając się po wódce której nigdy nie pili. |
|
|
jazgdyni To niestety nie tylko polski problem. Czytałem książkę o Mansonie i jego sekcie, na którą autor poświęcił 14 lat swego życia. A ponieważ była to operacja bardzo utajnionej grupy nawet w samym CIA (pisałem o tym w artykule o Kennedym i Adamowiczu, gdzie chodziło o eksperymenty z LSD i metamfetaminą w manipulacji umysłem) i choć w Stanach dostęp do informacji gwarantowany jest Konstytucją, dostęp do prawdy był niesamowicie ciężki. Mniej wytrwali machają ręką.
A ponadto jestem pewien, że sowieci wyprzedzają Amerykanów w manipulacji informacją i historią o lata świetlne.
A tatuśkowie i synalkowie? Mają się dobrze. Właśnie jeden dobrze mi znany synalek, który już miał zarzuty prokuratorskie, został wiceprezydentem miasta. |
|
|
jazgdyni Powiem Ci, że w ten krwawy tydzień radia nie słuchaliśmy. Byliśmy na swojej wojnie. Już bardziej interesowało nas, co bandziory będą mówić w TV. Chyba byliśmy mimowolnymi uczestnikami - wojownikami. Jak demonstracja stoczniowców przyszła pod Politechnikę, byśmy poszli razem, to dosyć długo wahaliśmy się, przypominając, jak w 68 wypięli się na studentów. Ale poszliśmy. Mimo, że pan asystent Kowalski, który miał z nami rysunek techniczny, "własną piersią" blokował drzwi. I pierwsze co zrobiliśmy, to naprawiliśmy stoczniowcom megafon w Nysce, bo pieski z POP polibudy im uszkodziły. I tak poszliśmy aż pod same drzwi KW PZPR. I tam, w ten poniedziałek pierwszy raz nas zgazowano. I nie był to jakiś "humanitarny" gaz pieprzowy, tylko ruskie świństwo powodujące z pierwszym wdechem natychmiastowy skurcz żołądka.
Paru nas jeszcze się razem trzyma. Lecz przykre, bo wielu wybrało drogę antypisu, co dla mnie znaczy znaczy - antypolską. |
|
|
jazgdyni Jednego do dzisiaj nie mogę się dowiedzieć, Czy oni wtedy z tych helikopterów, które krążyły nad nami strzelali ostrą amunicją? Pytam dlatego, bo nadal podaje się liczbę ponad 40 zabitych. A ojciec, który był wówczas cały czas na ostrym dyżurze stanowczo mówił, że zabitych było znacznie więcej. Wyciągali w nocy rodzinę, tacy byli wspaniałomyślni, zawozili na cmentarz, by mogli uczestniczyć w pochówku w bezimiennym grobie. Jakoś nikt tego wątku nie ciągnie. IPN nic nie wie? I jak rodziny zmuszali do milczenia.
Ciągle kupa roboty dla historyków, a my, świadkowie wkrótce odejdziemy. Wolałbym, żeby sobie ktoś zadał trud spisania tego co pamiętamy. Na przykład tej sceny z telewizji nie pamiętam. Były inne ostrzejsze i drastyczniejsze, które przykryły taki epizod. |
|
|
jazgdyni Do dzisiaj mam koszmary. Nie chcę nawet tego opisywać. |
|
|
Anonymous Ślepy traf nie do zapomnienia. To niezbędne dopełnienie do zrozumienia przeżyć gdy po latach można "ujrzeć siebie sprzed lat". |
|
|
jazgdyni To jesteśmy rówieśnikami. Upały? (no bo palmy). Znienawidziłem tropiki.
Dziękuję i życzę wszystkiego dobrego. Dziś w Polsce dochodzi do +13. Święta też będą takie. Na FB ludzie pokazują grzyby, które ciągle znajdują. A ja przestałem palić w kominku. |
|
|
jazgdyni W Gdyni chłopak dwa kroki ode mnie został zabity nie z Kałacha, a z TT-ki. Ślepy traf, bo oficer ZOMO (jeśli tacy byli) strzelał z 20 metrów i trafił w szyję. A mówię oficer bo był w tej ich skórzanej kurtce bez dystynkcji, chełmu i pały.
A filmowali zawsze dużo w celach identyfikacji i dowodowych. |
|
|
Anonymous To były czasy, że władza nadużywała kałacha i pały a nie ukrytej kamery. Soft power i nikt się nie buntuje. Poza sędziami oczywiście.
Od poczucia bezradności Polacy uczynili krok w stronę ubezwłasnowolnienia. |