Otrzymane komantarze

Do wpisu: Instrukcja obsługi
Data Autor
jazgdyni
Nie ma kar... Niestety, jest to poważny błąd w naszym kraju i nikt się nie kwapi, by to naprawić. Zniszczono poczucie odpowiedzialności i konieczność zapłaty za swoje błędy. Za moich dawnych czasów brutalnie tego uczono w szkołach. Marsz do kąta - to była najłagodniejsza kara za gamoniowatość. I jaka dotkliwa - upokorzenie przed całą klasą. A wezwanie rodziców było na prawdę zapowiedzią poważnych konsekwencji. A dzisiaj? Przychodzi mama, albo tata i się kłóci z nauczycielką. Często ją straszy. Bo ukochana dziecinka została zdyscyplinowana. To jest właśnie paranoja całego tego lewactwa. Ps. Ja w każdej chwili jestem gotów z każdym się założyć, że wyłudzacze mienia bezspadkowego nie dostaną od Polski ani grosza.
kifaru
Stanisław Lem napisał opowiadanie „Ananke” oraz „Rozprawa”. W obu opisanych przypadkach komandor Pirx wyszedł cało z karkołomnej sytuacji tylko dlatego, że odstąpił od tzw. instrukcji - postąpił niezgodnie z oczekiwanym dla danej sytuacji algorytmem. Co więcej, w tym pierwszym opowiadaniu zawarł groźną myśl, że starając się jak najlepiej dostosować się do instrukcji (słuchać tego, czego chce od nas dzisiejszy, cyfrowy świat), zaciskamy sobie sznur na szyi zupełnie dobrowolnie i bez nadziei na przeżycie. Doświadczam osobiście tego poczucia wypełniając kolejne strony druków z żądaniami zupełnie zbędnych danych dla prawidłowego działania jednocześnie niedostrzegalnie, ale skutecznie oddalając się od istoty rzeczy, aż w końcu - może za rok lub dziesięć - będę jedynie wypełniać druki, a nie leczyć ludzi. Piszę jedynie o wspomnianej instrukcji na życie, bowiem rozumiem i doceniam wypraktykowane małe instrukcyjki, jak używać komputera, samochodu czy zamówić rzecz przez internet; one życie nam ułatwiają. Boję się jedynie, że na skutek rozrostu elektronicznej biurokracji zostanę pozbawiony prawa do normalnego, zależnego ode mnie sposobu na życie, i to tak sprytnie, że przekonam się o tym po fakcie. Takie zagrożenie widzę w elektronizacji pieniądza, dokumentów urzędowych, książek i czasopism, zasadach działań wielkich korporacji czy nawet możliwości wykonywania tradycyjnych zawodów - gdy nikt nie przyjdzie do mnie po poradę, bo nie wystawiam recept elektronicznych lub zwolnień (lub nie pozwolą na jego wykonywanie, bo nie stosuję się do tych elektronicznych zaleceń), albo nikt ode mnie nie kupi miodu, bo nie mam terminala do karty płatniczej, a banknotów i monet już nie będzie (podobno Szwecja za kilka lat odejdzie od pieniądza fizycznego).  Obecnie jeszcze istnieją światy równoległe - niemal antyczne Indian amazońskich i cyfrowy z Wall Street czy Silicon Valley - i mogą koegzystować. Jak się wydaje - już niedługo. Historia podboju Afryki czy Ameryki uczy, że sprawniejsza cywilizacja nie toleruje tej zacofanej i w sposób zamierzony lub nie, ale ją wykańcza.  Mam wrażenie, że w Europie to Polska jest Indianinem.  
angela
Taki jest świat, jacy ludzie nim rządzą.  Instrukcja obsługi jest, i właśnie tylko dlatego, że wielu tej instrukcji przestrzega, to ten świat jeszcze istnieje.  Gdyby wszyscy ludzie wypelniali 10 PRZYKAZAŃ BOŻYCH,  wielu problemów o których mowa, by nie było.  Tylko że ludzie, cały czas próbują pisać swoje instrukcje, i dlatego mamy, to co mamy.  Niech ktoś spróbuje napisać swoją instrukcje, do komputera, czy pralki, sprzęt  się popsuje.  Dlatego trzeba słuchać KONSTRUKTORA,  i nie zmieniać po swojemu, bo każda próba samowoli, prowadzi do porażki.   
kaliszanin
ale przecież ci politycy cały czas intensywnie i dla dobra nas wszystkich - NARODU - myślą jak to Pan napisał o kwintesencji egzystencji człowieka – jak robić forsę? wybierając opcję ma być lekko, łatwo i przyjemnie. tak serio to mam nadzieję, że nie wszyscy idą tym torem, poza tym skoro nie ma kar (obecne ględzenie o trybunale stanu dla donia oraz specjalistki mogącej jednocześnie jedną ręką przekopywać grunt na metr w poszukiwaniu kamieni a drugą nawalać tymi ukopaczowanymi kamieniami przez dwa miechy bez przerwy w dinozaura, aż ten padnie na ryj to jaką ma wagę poza neorokokową?) to duża część robi to co robi i nie potrzebuje do tego żadnej instrukcji. mnie osobiście śmieszy jak oni skaczą z kwiatka na kwiatek w dodatku znaczenia nie ma dla nich żadnego co to za ziółka, z jakiej gleby wyrastają i czym są podlewane. PS zapomniał Pan napisać, że w tym mleku to jest nie tylko siara ale i antysemityzm - proszę to natychmiast uzupełnić. PS z tego beznapletkowca madoffa to bym się nie śmiał bo kto wie czy się gadzina nie zgłosi po tych stu latach wszak długość ich życia jest wprost proporcjonalna od pozostawionego mienia (również tego bezspadkowego) ale spokojna nasza my już tego nie dożyjemy a już na pewno nie w naszych domach/kamienicach.
Do wpisu: Beta-blokery – może nie świństwo tylko paskudztwo
Data Autor
Iqosh
Warto pamiętać, żeby wspierać leczenie lekami dietą ZWŁASZCZA przy poważnych problemach zdrowotnych. Ludzie często ignorują wpływ diety na nasz stan zdrowia, a dobre odżywianie się może czynić cuda. Ja miałem tragiczne wyniki przez wiele lat. Byłem na skraju. Naprawdę było ze mną źle i żona przekonała mnie, żebym wziął się za swoją dietę. Dwa miesiące na jadłospisach od foodwise.pl. Teraz jestem w stanie już sam kontrolować to co jem. Baa, nawet nauczyłem się troszkę gotować :D Nie można zapominać, że jeżeli chcemy wyzdrowieć, musimy przestać się truć.
Do wpisu: Co dalej?
Data Autor
kaliszanin
jak się tych skuch uzbiera więcej to się uruchomi trzecią światową gumkę i wymaże co trzeba tu i tam w archiwach, rejestrach i spisach ludności się postawi kilka milionów krzyżyków. już oni to potrafią. bardzo ładnie to widać na przykładzie wyczyszczenia wszystkiego co się dało w przemyśle farmaceutycznym, chemicznym i tworzyw sztucznych. a jak się ładnie z włochami i beznapletkowcami podzielili, aż dziw, że jeszcze wolno zioła zbierać po lasach i łąkach tak w biały dzień a nie w przebraniu czerwonego kapturka wszak większość substancji została już przez nich wynaleziona lub wymyślona i rzecz jasna zastrzeżona.
Dark Regis
Hmmm, wanny nie opatentowali, Waści powiadacie. No to w sumie skucha. Za to wynaleźli i pierwsi zastosowali "marsz przez instytucje" i stąd ich tyle w różnych naukach wśród wyróżnionych i cytowanych. Bowiem to nie prawda, że inne ludy są głupie, ale jak się trochę przytka drabinkę awansu naukowego i społecznego dla "ciemnogrodu", a tylnym wejściem wpuści samych swoich, to ludy nie będą miały wyboru ni pojęcia. Muszą klękać przed "arystokracją" podstępu i nieszlachetności. Zresztą o czym tu mówić, skoro "nasze" uniwersytety wloką się w ogonie światowych rankingów, pomimo tego, że od powojnia plemienia tam mnogo. Podobnie w prawie - im ich więcej, tym prawo większym bagnem się staje. ;) "Jesteśmy" światowymi liderami w produkcji prawa. Aż serce ściska na widok tego brakoróbstwa, Panowie. :/
kaliszanin
ja byłem zbyt mało drobiazgowy czym pan się w zamian wykazał - to taka przenośnia choć słownik z uporem maniaka wpisuje mi przenośnik.  pozdrawiam 
jazgdyni
Wannę opatentowali?! A nie prysznic? Po polsku natrysk (nie wytrysk, jak mówią niektórzy) opatentował nie Niemiec, a nasz Ślązak Vincent Priessnitz.
kaliszanin
z całym szacunkiem, nie wiemy jeszcze co będzie przełomem nie teraz i nie w tym miejscu, w którym się znajdujemy. mam wrażenie że wirujemy jak spływająca woda z wanny tylko nie wiemy czy wprost do szamba czy też gdzie indziej ale i tak najgorsze jest to, że wannę opatentowali niemcy a całą resztę łącznie z tym czego nikt nie widział na oczy  beznapletkowcy. na wodzie i powietrzu zaś  łapska chcą położyć obrońcy klimatu ochraniani przez gejopolityczne pole ochronne robiące z zadziwiającą regularnością co rusz to nowy coming out. pozdrawiam serdecznie 
jazgdyni
Nie - no generalnie zgoda. Ja może trochę się podśmiechuję, bo byłem z matmy dobry. I to raczej intuicyjnie czułem ją. Nawet pierwsze spotkanie z liczbami urojonymi, jakże ważnymi w elektronice nie budziły mojego popłochu. Lecz byłem pragmatyczny i wybrałem życie dające nieco więcej dochodu. I tak, jak wszędzie postęp jest ogromny, bo i zapotrzebowanie jest niesamowite. Fuzzy logic było pierwszą jaskółką, lecz przełomem będzie AI oraz urządzenia (nie tylko roboty) autonomiczne. A o mechanice kwantowej i co więcej, o polach kwantowych już mówiliśmy. A nierozwiązane problemy są chyba nawet od czasów pitagorejskich. Pozdrawiam
Dark Regis
Słyszał Pan może o tym, że zera funkcji dzeta potraktowane jako spektrum pewnego operatora w przestrzeni Hilberta prowadzą do zagadnienia poszukiwania odpowiadającego zagadnieniu hamiltonianu? To jest właśnie fizyczny aspekt zagadnienia, gdyż taki hamiltonian opisywałby stany kwantowe pewnej abstrakcyjnej cząstki zwanej Riemannium? Już kiedyś tutaj zadawałem to pytanie, czy można wymyślić taki abstrakcyjny matematyczny model, od cząstek elementarnych, po resztę wszechświata, żeby dało się w nim wyróżnić materię, czas, czyli stworzyć abstrakcyjną - inną od naszej - fizykę? Taka syntetyczna fizyka dałaby odpowiedź na wiele odwiecznych pytań dręczących w różnej formie filozofów, fizyków, a ostatnio kosmologów; np. na pytanie czy możliwa byłaby kreacja innego wszechświata w miejsce naszego, ile może być takich typów wszechświatów, czy żyjemy w Wieloświecie i jakich własności lub oddziaływań możemy się jeszcze doszukiwać. Albo czy może istnieć inna systetyczna chemia? Chemia zależy w dużej mierze od tego, na co możemy sobie pozwolić w danej geometrii, czyli powinno się zawsze mówić o stereochemii. I nie chodzi tu tylko o kultowe zagadnienie kryształów, ale także o rodzaje oddziaływań między-atomowych i miedzy-cząsteczkowych, o rodzaje wiązań. Przecież to nie jest przypadek, ale też nie jest działaniem Osób trzecich, że DNA ma własność przestrzennego formowania różnych struktur, które są kluczowe dla przebiegu procesu replikacji, odsłaniania/zasłaniania aktywnych fragmentów, korekcji błędów i ogólnie stabilności życia opartego na nim. To jest właśnie, wbrew pozorom, zagadnienie dla matematyki i związanej z nią informatyki. Co do "matematyki chaosu", to nie sprecyzował Pan, co pod tym pojęciem rozumie. Jeśli chodzi o hipotezę Riemanna, to można bez skrupułów nazwać ja "matematyką chaosu" albo matematyką operującą na fraktalach. Zresztą my w domyśle mamy, bo tak nas uczy współczesna szkoła, matematykę przemienną, łączną, uładzoną pod każdym względem, żeby łatwo można było sobie coś wyobrazić i wyliczyć. Jednak cała matematyka taka nie jest. Wspominałem już o kilku zagadnieniach: powiedzmy oktoniony, rozmaitości Calabi-Yau jako krzywe (GA), uogólnienia rozmaitości do schematów i przestrzeni upierścienionych, wreszcie toposy, a na deser nowe dziedziny: fizyka/matematyka p-adyczna (zresztą związana ze schematami, również z fraktalami i chaosem, jak Pan lubi) oraz tropikalizacje (mające związek z Calabi-Yau). Jest tego tak dużo, że zapewniam iż dużo łatwiej jest nauczyć się języka japońskiego ;) O wiele łatwiej. 1) Riemannium: americanscientist.org i arxiv.org 2) O funkcjach "dzeta" i ich znaczeniu: pdfs.semanticscholar.org 3) Fizyka p-adyczna (linki do prac na dole): ncatlab.org 4) Geometria tropikalna (nazwana na cześć brazylijskich matematyków): arxiv.org
Dark Regis
No cóż. Dużo tez i dużo zarzutów, jak na tak krótki post. Postaram się odnieść do kilku z nich. Najpierw sprostowanie. Matematyka nie jest tylko narzędziem, czy jak kto woli językiem innych nauk, bo matematyka mówi o rzeczach oczywistych w świecie, których żadna nauka nie musi badać. Takimi oczywistościami są trzy boki trójkąta, cztery prostokąta, to że liczby naturalne się dodają, rozkładają na czynniki pierwsze, fakt że nie da się znaleźć mniejszej powłoki, która pomieści więcej niż sfera itd. Problem stanowi jedynie to, że jak się nie myśli o tych oczywistych sprawach we właściwym reżimie, to najczęściej wymyśla się jakieś głupoty, albo wielokrotnie wyważa otwarte drzwi. Przykładów jest wiele w naukach humanistycznych, a nawet przyrodniczych, że ta teza ma silne poparcie. Przykładem niech będzie niedawno prowadzona tu dyskusja na temat definicji IQ, albo wyładowań atmosferycznych. Już prawie dochodziliśmy "konsensusu", że "na mocy praw fizyki ze strumyczka elektronów da się uzyskać niemal nieskończone natężenie prądu I=U/R, dla zerowego oporu ;), albo inna drogą I=q/t, dla mgnienia oka i błyskawicy. Kłopot w tym, że te wzory są poprawne, ale tylko w określonym kontekście. Gdybyśmy chcieli je rozciągać na ćwierć elektronu, to nam guzik wyjdzie ;). I tu właśnie jest rola matematyki, żeby poprawnie opisywać te konteksty *niezależnie* od tego, w jakiej nauce ktoś spłodzi wzór na bazie statystyk i danych. Liczba Ramseya boleśnie przypomina nam o tym, że nie wszystko daje się policzyć na komputerach, czyli że nie na każde pytanie znajdziemy odpowiedź, niezależnie od tego ile na to będziemy mieć czasu. W każdym razie nie dysponujemy czasem nieskończonym. Samo zagadnienie jest zaskakująco proste: bierzemy powiedzmy 100 punktów, łączymy każdy z każdym krawędzią, kolorujemy wszystkie krawędzie losowo na czerwono lub niebiesko i mamy odpowiedzieć tylko na pytanie, czy powiedzmy da się w tym kolorowaniu zawsze znaleźć 50-punktowy układ, w którym wszystkie krawędzie będą np. czerwone. Jeśli zaś nie będzie takiego układu czerwonego, to czy to oznacza istnienie układu niebieskiego. Potem jeszcze zażądamy podania największej takiej liczby w miejsce wymyślonego ad hoc 50 i jesteśmy w ciemnej ... kropie. Matematyka zajmuje się tu właśnie badaniem, czy nie można oszacować wyniku w jakiś inny sposób, albo co wynika z tego, że nie możemy poznać dokładnej odpowiedzi. Tu dochodzimy do przypadku hipotezy Riemanna. Zresztą hipotez tego typu jest nieskończenie wiele, jest nawet rodzina funkcji, które zachowują się tak jak dzeta (L funkcje Dirichleta), które też mają podobnie położone zera nietrywialne. Dalej dochodzimy do L form modułowych albo modularnych, które są bezpośrednio związane z tymi wszystkimi rowerami, o których wspominałem w kontekście geometrii algebraicznej. To zaś prowadzi nas wprost do teorii strun, bran, ogólniej kosmologii. Konsekwencje udowodnienia HR dotkną informatykę i zmienią kryptografię. (...)
jazgdyni
Przychylam się do tezy mówiącej, że jeżeli wygrywa pęd do liczb i całej matematyki z pędem do kobiet, to należy uznać to za zboczenie. Ps. 99% nie wie, lub już nie pamięta, czym jest pęd.
jazgdyni
Hipoteza Riemanna: „część rzeczywista każdego nietrywialnego zera funkcji dzeta jest równa ½”. To was matematyków podnieca i rajcuje? Wszystkie te problemy Hilberta, czy milenijne? Lub nasza lwowska Księga Szkocka? Rzeczy i sprawy, o których 99.99% ludzkości nie ma pojęcia i co więcej - nie chce mieć pojęcia. Zabawy, chyba o zabarwieniu erotycznym, grupki jajogłowych. Matematyka jest narzędziem nauk. Więc powinna służyć konkretom i praktycznie całej ludzkości. I to tylko jest ważne. To, co z matematyki daje się do czegoś konkretnego zastosować. A i tak w końcu wygra matematyka chaosu, bo taki jest Wszechświat właśnie. Szacunek
jazgdyni
Czysty hedonizm. Bezmyślny i jałowy. Oto posuwany przez neo-komunę cel życia dla ludu. Macie chleb, macie igrzyska i się odp..cie od ważnych spraw.
kaliszanin
dziękuję.  mam nadzieję, że w ostatnim akapicie mnie pan nie obraził :) miałem kiedyś taki krótki zachwyt czasami przekształcający się w samozachwyt podczas studiów na wrocławskiej politechnice tym, że tyle da się policzyć i liczyłem, i liczyłem, i pęd do kobiet okazał się być silniejszym niż do liczb.  pozdrawiam serdecznie.
Dark Regis
Otóż to. Poza tym cóż to za naiwny pomysł, że Bóg musi czekać, czaić się, przyglądać się ukradkiem jak TW, żeby w odpowiednim momencie zrzucić na ludzkość jakiś bolid. Czyżby w tym momencie już nie był Wszechwiedzący? Zawsze mnie rozbraja ta kompletna niekonsekwencja w uznawaniu dogmatów i wymyślanie obejść, zupełnie jak ten rabin, co mógł na wesele jechać konno w sobotę ale tyłem w siodle ;) Nie bądźmy aż tak drobiazgowi. Funkcje matematyczne nie żyją i nie mają świadomości. Zarówno te pisane na papierze, jak i te liczone w komputerze. Jeśli więc coś da się przenieść do komputera, albo jeszcze lepiej do Maszyny Turinga, to tylko zapis ludzkiej głupoty. Gdyby sprawy w świecie dały się opisać funkcjami obliczalnymi w zwykłym lub szerszym sensie, to już dawno mielibyśmy odpowiedź na większość pytań. Na przykład na takie: "Jaka jest dwunasta liczba Ramseya?", "Czy hipoteza Riemanna jest słuszna?", "Dlaczego elektrodynamika kwantowa daje coraz gorsze wyniki wraz z liczba iteracji, ale od pewnego momentu?", "Dlaczego chromodynamika zupełnie załamuje się w niskich energiach?", czy też wreszcie "Gdzie jest mój kot?"
kaliszanin
wijemy się, ścigamy, knujemy,  kochamy, odkrywamy i zapominamy, dajemy ale częściej zabieramy, durniejemy w swoim szale rozwiązłych zachowań, pragniemy ubogacać niszcząc to co już piękne i bogate ale nade wszystko przemijamy zostawiając po sobie ślad na dni kilka, czasem lat, niektórym udaje się nawet zaistnieć na wieki. ale przyjdzie taki dzień, choć w sydney to pewnie będzie noc, że wszystko przeminie. 
Do wpisu: Meandry patriotyzmu
Data Autor
jazgdyni
Jeszcze dobitniejsze było wetknięcie polskiej flagi w psią kupę.
jazgdyni
Często niestety jest to teatralna poza i durnie to wychodzi. Co nie oznacza, że nie ma ludzi, co autentycznie się wzruszają.
jazgdyni
Proszę pana, bym mógł napisać w bezpośrednim zwracaniu się do pana "pan" z dużej litery, to muszę mieć do pana szacunek. Na początku miałem, bo mam do wszystkich nieznajomych. Lecz potem mój szacunek pan roztrwonił. Więc kindersztuba nie podbudowana uświadomieniem sobie, jak oboje jesteśmy wysoko na poziomach Kohlberga, dotyczy wyłącznie dzieci. A co do Kaku, to właśnie pan nie pojął, że ja mogę wobec pana uważać się za tą obcą cywilizację..I to bez śladu pychy i próżności. Nie znoszę pustosłowia zaprawionego marnym sarkazmem. A to zdaje się jedyna metoda tutejszej erystyki. Dla mnie głupkowata.
xena2012
A kto powiedział,że granty i medale są głupie?Zwłaszcza że bohaterami tych medali są niemieccy polakożercy.Z jaką uniżonością przyjął taki medal Tusk to i inni czuja się też wyróżnieni.A granty? Przecież oni poleca nawet na nagrodę wartości kilku złotych.
Jabe
Coś mi się nie chce wierzyć, żeby naszej zasiedziałej śmietance chciało się fatygować dla jakichś głupich grantów i medali. No ale z drugiej strony oni wyraźnie nie chcą przejąć władzy, gdzie prawdziwymi pieniędzmi można się posilić. Dziwne to trochę. Czy to my musimy być stale napadani? Dość cierpiętnictwa. No a w problem z 447 wpędzili nas głównie ci, którzy o wstawaniu z kolan i potędze gadali, czyli nowa śmietanka, nie stara.
xena2012
Otóż wcale nie miałam na myśli ustawę 447.Krecią,antypolską robotę wykonują jakże nam znani z mediów politycy zwani Targowicą.Ich patriotyzm polega na tajnych spotkaniach ambasadzie niemieckiej i oczekiwanie na obiecane granty i medale.Ciekawe kiedy i jaki medal otrzyma wiceprezydent Gdańska Grzelak za oskarżenie Polski za wywołanie II-iej WŚw? A kiedy niejaki Hartman twierdzacy że Polska napadła Rosję.To ci dopiero patriotyzm!.