Beta-blokery – może nie świństwo tylko paskudztwo

 

Pierwsza prawdziwie wiosenna niedziela. Powinno być lekko, łatwo i przyjemnie. Niestety... Będzie grubo. Lecz muszę to powiedzieć, czego większość lekarzy wam nie powie.
Dlaczego?
Bo są leniuchy? Nie chce im się stale uczyć i doskonalić? Bo takie są oficjalne procedury na świecie, więc również przyjęte przez urzędników księcia Radziwiłła?
Zapewne wszystko po trochu.
 
 
O czym w ogóle mowa. Każdy z nas, kto ma kłopoty z nadciśnieniem, sercem, cholesterolem, a wśród ludzi po 60-tce to ponad połowa populacji, ma do czynienia z lekiem, który jako pierwszy przypisze mu lekarz i który jak się zwał, tak się zwał, bo jest ich mnóstwo pod różnymi nazwami, lecz niewątpliwie należy do grupy tak zwanych beta – blokerów.
Podaję tu za Wikipedią, z czym mamy do czynienia [1]:
 
"Leki beta-adrenolityczne (inaczej β-blokery, leki β-sympatykolityczne; ATC (medycyna): C07) – grupa leków działających antagonistycznie na receptory β1 i β2 adrenergiczne. Hamują aktywność układu współczulnego, wywierając działanie na niemal cały organizm. Jest to jedna z najważniejszych grup leków stosowanych w kardiologii, a zwłaszcza w chorobie niedokrwiennej serca i nadciśnienia tętniczego. [...] "
 
Takie suche bla,bla, bla, z jakim mamy zazwyczaj w medycynie i farmacji.
 
Tylko, że miliony ludzi na całym świecie (a może nawet miliardy, nie wiem) łykają to codziennie dosłownie tonami. Czynią tak dlatego, że międzynarodowe gremia lekarskie zalecają leki z tej grupy, jako lek pierwszy do stosowania w powyższych bardzo pospolitych schorzeniach.
I czynią to od 1964 roku, gdy na rynek wprowadzono propranolol – pierwszy z tej grupy.
Czyli, powiem to bezczelnie, już 50 lat szkodzimy sobie tym paskudztwem.
 
Macie państwo pojęcie, jakie grube miliardy przez te pięćdziesiąt lat zarobiła międzynarodowa mafia medyczno – farmaceutyczna?!
 
Oczywiście lek działa tak, jak powinien i do czego został skonstruowany.
 
Ale...
 

  • Zapomnieliście państwo o seksie?
  • Co więcej, jeśli nawet chcecie, to nie możecie, bo...
  • Macie kłopoty ze spaniem? W tym także "dziwne" sny?
  • Dopadła was paskudna depresja?
  • Tyjecie?
  • Nagle jestęcie zagrożeni cukrzycą?
  • Coraz większe kłopoty z pamięcią?
  • Zaburzenia koncentracji
  • Zawroty głowy

 
Wystarczy? A nie dojechałem nawet do połowy...
 
A to jeszcze nie najgorsze. Ostatnie poważne badania wykazały, że tak na prawdę beta – blokery zwiększają o 16% ryzyko wylewu krwi do mózgu [2].
 
W rezultacie, coraz bardziej, poważne instytucje i medyczne kręgi naukowe zaczynają poważnie się niepokoić i zalecają coraz mocniej wycofywanie  się z powszechnego stosowania tych pospolitych leków.
 
Amerykańska administracja zdrowia oficjalnie już wydała zalecenie, by nie stosować beta – blokerów u ludzi po 60-tym roku życia.
A u nas, to właśnie oni konsumują tego najwięcej!
I starsi faceci, jak im się kurczy, to myślą, że jest to naturalne z powodu wieku.
 
Wyguglałem parę tysięcy poważnych artykułów naukowych wypowiadających się przeciwko tym lekom, albo mających poważne wątpliwości.
Panowie doktorowie wątpiący i inni typowi niedowiarkowie mogą sobie sami sprawdzić, wpisując hasło:
negative effects of beta blockers,
a w pół sekundy dostaną 1 210 000 odpowiedzi, w tym poważną grupę:
 
Artykuły naukowe dla negative effects of beta blockers
… approach in high-risk patients undergoing major … - ‎Poldermans - Cytowane przez 401
… effectiveness of perioperative beta-blocker use for the … - ‎Schouten - Cytowane przez 76
The effects of beta-adrenergic blocking agents on … - ‎Kaplan - Cytowane przez 80 
 
  
 
Proszę bardzo – każdy może sobie zobaczyć.
 
Jest dobra wiadomość – są wreszcie leki (u nas od 2006), które z powodzeniem mogą zastąpić tą całą, liczną grupę pastylek.
Tylko... Mafia czuwa!
Po co wprowadzać coś nowego, gdy jeszcze stary pięćdziesięciolatek sprzedaje się tak świetnie? I lekarze mają na stałe zakodowane, że pierwsze są beta – blokery.
Więcej, nowy lek jest drogi. Ulga jest wyłącznie w przypadku przewlekłej niewydolności serca, co jest decyzją, co najmniej tajemniczą. Tylko urzędnicy pana Radziwiłła wiedzą, dlaczego nie za liczna grupa pacjentów może kupić lek za 3,20 zł, a reszta, zapewne parę milionów Polaków, gdy zechce zrezygnować z beta – blokerów, musi płacić od 100 do 200 zł. I powtórzę – mimo, że międzynarodowe gremia zalecają by nie stosować blokerów u ludzi po 60-tce.
 
Leki to nie są zabawki. Należy je traktować bardzo poważnie. Lecz niestety jest to także drugie najpotężniejsze źródło biznesu na świecie. Co pozwala wątpić w pełną uczciwość sektora medycznego i zastanawiać się, czy czasami nie jesteśmy po prostu oszukiwani.
 
Jedzenie może nam po prostu nie smakować i z niego rezygnujemy.
A pastylki łykamy bez zastanowienia, jak małpa kit.
Bo ufamy. Czy aby czasem nie zbyt pochopnie?
 
 
.
,,,,,,,,,
 
[1]   https://pl.wikipedia.org/wiki/Leki_beta-adrenolityczne
 
[2]   http://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(05)67573-3/fulltext
 
[ ]    97  stron  tytułów  naukowych prac https://scholar.google.pl/scholar?start=10&q=negative+effects+of+beta+blockers&hl=pl&as_sdt=0,5&as_vis=1
 
[ ]    Effects of beta-blockers on sexual performance in men
http://search.proquest.com/openview/0dbfa4dc871ea0d731a552fda0363283/1?pq-origsite=gscholar&cbl=46833
 
.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Marek1taki

14-05-2017 [20:40] - Marek1taki | Link:

Nie można mieć pretensji do leków, że wywierają swoje działanie. Beta-blokery zmniejszają m.in. siłę skurczu serca, więc nic dziwnego, że mogą wywołać niewydolność krążenia.
Nie można mieć do producentów pretensji, że chcą zarobić na nowym leku o lepszym działaniu.
Na pretensje zasługują ci, którzy windują ceny leków refundując je cudzym kosztem, np. siedemdziesięciolatkowi kosztem sześćdziesięciodziewięciolatka.
 

Obrazek użytkownika jazgdyni

15-05-2017 [05:03] - jazgdyni | Link:

Po 50-ciu latach grupy leków na rynku można powiedzieć, czy są one dobre, czy nie. Mimo tego, że są one autentycznie skuteczne. Lecz dokonano wreszcie bilansu, który wskazuje, że owszem, pomagają w ratowaniu życia, ale radykalnie pogarszają jakość tego życia. Wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że wreszcie opracowano konkurenta, który może te kulawe leki zastąpić. Lecz towarzystwo tak już się przyzwyczaiło do stosowania betablokerów, że z niechęcią przyjmuje do wiadomości możliwość nowej alternatywy.
Już nawet jeden z praktyków potężnie mnie wyśmiał, mimo, że przytaczam dane z The Lancet, czy kliniki Mayo. A są to absolutnie niepodważalne autorytety nie będące na pasku producentów.

Obrazek użytkownika Marek1taki

15-05-2017 [10:06] - Marek1taki | Link:

Działania uboczne pogarszające jakość życia są istotne - pacjent może ocenić to indywidualnie, aczkolwiek nie każdy lek jest dla każdego chorego - pisze o tym więcej Nonparel - i z góry można przewidzieć wystąpienie pogorszenie jakości życia a przede wszystkim groźniejszych powikłań.
ANA - absolutnie niepodważalne autorytety - maja prawo do omylności niezależnie jak bardzo są niepowiązane i niezależnie z kim. To ANA rekomendowały betablokery dwa pokolenia wstecz.

Wracając do jakości życia podczas różnych terapii - ocena tego czynnika jest najprecyzyjniej dokonywana przez pacjenta i to on powinien kalkulować czy lek jest wart ceny.

Obrazek użytkownika nonparel

14-05-2017 [21:22] - nonparel | Link:

Poczułem się wezwany do tablicy, więc odpowiadam:
Leków do leczenia nadciśnienia tętniczego jest w trzy d... I większość z nich jest refundowana. Bo nadciśnienie tętnicze jest chorobą częstą, podobnie, jak cukrzyca czy astma. Dlatego firmom opłaca się "ubiegać o refundację". A algorytm jest prosty. Jak firma się o refundację nie ubiega, lek jest refundowany, w przeciwnym razie jest pełnopłatny, nawet jak jest niezbędny i nie ma żadnego odpowiednika. Beta blokery ogólnie to są leki użyteczne. Od czasu propranololu pojawiło się wiele beta blokerów, bardziej selektywnych (czytaj: mniej objawów ubocznych). Czy wobec tego propranolol powinien być refundowany? Moim zdaniem tak. Jest tani, nie dopłaca się wiele do refundacji a nadal jest wielu chorych, u których można go bezpiecznie stosować. Natomiast w leczeniu nadciśnienia tętniczego wkurzają mnie dwie rzeczy:
1. Schematyzm. Ciśnienie 160/100? Zestaw podstawowy nr 1, wersja pierwsza. Nieważne, ile pacjent ma lat, czy choruje na astmę lub cukrzycę, czy ma wydolne nerki et cetera et cetera.
2. Polipragmazja: zalecamy jednoczesne stosowanie czterech, pięciu lub więcej leków hipotensyjnych, każdy w małych dawkach. I robi się z tego taki koktail, którego działania nie sposób przewidzieć.
U co najmniej 90% chorych przy pomocy szerokiego zestawu leków, którymi dysponujemy leczenie nadciśnienia tętniczego można ustawić bez problemów. Wystarczy 10 minut rozmowy i podstawowe badania krwi. A durne przepisy refundacyjne można obejść. Dlaczego więc lekarze zalecają beta blokery jako lek pierwszego rzutu u chorych po 60 roku życia? Odpowiem słowami poety: "ino oni nie chcom chcieć".

 

Obrazek użytkownika Marek1taki

14-05-2017 [22:18] - Marek1taki | Link:

"Jest tani, nie dopłaca się wiele do refundacji"
Po co dopłacać skoro się wiele nie dopłaca, a ponoszone są koszty mechanizmu refundowania?

Obrazek użytkownika jazgdyni

15-05-2017 [05:16] - jazgdyni | Link:

Coś czuję, że nieco uciekamy od mojej głównej tezy, czyli ewaluacji betablokerów. Ale dobrze. Można też wspomnieć o normach i schematach leczenia. Jak mi wiadomo, dzisiaj zalecana norma ciśnienia to poniżej 140/100. Powyżej zaleca się stosowanie leków. No właśnie... a dlaczego nie 160/100? Wiele takich norm przyjmuje się ex cathedra, Podobnie jest z cholesterolem. Tu jest dopiero bałagan. Tymczasem w najnowszych doniesieniach z kardiologii widać, że bardziej należy obawiać się tachykardii, niż ciśnienia. Ale są beta blokery, które tętno obniżają, więc nie ma sprawy. Jak 5 mg nie pomaga, to dać 10 mg. I sprawa załatwiona. A pacjent popada w coraz większą depresję i połączoną z nią bezsenność.
Czasami bardzo mi dokucza powszechny brak holistycznego spojrzenia na chorego przez medyków. Owszem, coraz więcej leków poprawiających jakość życia (choćby Viagra), ale to wszystko jest bardziej kompleksowe. Czy podejście typu - pacjent nie umrze na zawał, bo m.in bierze betablokery, ale za to może zachorować na cukrzycę jest podejściem właściwym?

Obrazek użytkownika gagata12

26-04-2019 [12:35] - gagata12 | Link:

Witam, właśnie trafiłam na Pana artykuł i w związku z nim chciałabym spytać o nazwę leku o którym Pan pisał, że może zastąpić beta-bloker i jest u nas od 2006r. Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie