|
|
tricolour Mam buteleczkę Loctite, bodajże 221, czyli do gwintów. Używam do śrub, od których zależy "życie" - koło zamachowe na to skręciłem, bo samemu dynamometrowi wierzę, ale sicher ist sicher.
:) |
|
|
jazgdyni Uważałem za najlepszy wynalazek Lema wyszalnię.
A Głos Pana skoncentrował wszystkie dyskusje niemal całego roku na semestr.
Chyba Kongres muszę jeszcze raz przeczytać. |
|
|
Dark Regis Skoro już lecimy po starociach, to mój ruch:
1) youtube.com
2) youtube.com
3) youtube.com
4) youtube.com
5) youtube.com
6) youtube.com
7) youtube.com
8) youtube.com |
|
|
jazgdyni Oj, z klejami to ja miałem dużo do czynienia. Armator był bogaty, to trzymałem się tylko klejów Loctite. Przeróżnych. Bardzo mi podchodziła tubka z żelem a nie cieczą. Wolniej zasychał i dawał się dobrze rozsmarować. Bardzo był długo problem z klejeniem PCW i oczywiście z teflonem (podobno niektóre muszle poradziły sobie z tym). W zastosowaniu były też dwuskładnikowe tzw. liquid metal. Świetnie można było uzupełniać ubytki i było to mechanicznie bardzo wytrzymałe.
A teraz ciekawostka ze szkolenia: małe tubki (jedna sterylna porcja) kleju cjanoakrylowego są na wyposażeniu wojsk specjalnych do... sklejania ran. Nawet 10 cm długich i 1 cm głębokich. W trakcie akcji to lepsze niż jakikolwiek opatrunek. Oczywiście od razu (u nas nie tak dawno) pojawił się w aptekach preparat URGO, francuski - niestety za 6 ml aż 50 zł. To też jest "tajny" klej na rany.
Ps. Ile to razy palce sobie skleiłem... |
|
|
tricolour @Jazgdyni
Kończąc trochę offtopicową dyskusję dodam, że oczywiste jest dostarczanie powietrza do szczelnych skafandrów lakiernika dużych powierzchni, bo w tym przypadku zawartość rozpuszczalników w powietrzu jest ogromna. Nie dotyczy to malowania powierzchni małych, ot takich pod pistolet, jak w domu, znaczy w garażu.
Zresztą zupełnie BTW: klejenie cyjanoakrylem też jest zabawne gdy użyje Pan trochę większej ilości kleju niż jest w miniaturowej, dwugramowej tubce. Na przykład w miseczce. Odrobina nieuwagi i powieki błyskawicznie sklejone chemoutwardzalnym klejem, który czerpie utwardzacz (woda) ze śluzu oka. Mrugamy i ... ciemno... a potem do chirurga, by rozciął powieki. To dlatego tubka w sklepiku ma tylko dwa gramy. |
|
|
jazgdyni To prawda. Tak 98% wirusów będzie zespolone z kropelkami z naszego oddechu. Jednak część będzie swobodna. Jak roztocza, które ciągle wokół nas szybują.
Na stoczniach już stosujemy malowanie dużych powierzchni (np. podczas dokowania) przez operatora w specjalnym kombinezonie i w hełmie z dostawą czystego powietrza. A przedtem tak samo podczas piaskowania powierzchni.
|
|
|
tricolour @Jazgdyni
Nie chodzi o odfiltrowanie cząstek o rozmiarach nanometrowych tylko kropel, ktore widać gołym okiem gdy sie kichnie lub kaszlnie. To wyraznie widać choćby w słońcu.
Malował Pan kiedyś pistoletem? Z pewnością. Bez maski ma Pan nos zatkany pyłem lakierniczym z wyschniętych kropel lakieru, z maską nic takiego nie gnębi, ale maska jest brudna kolorem lakieru.
A jesli maska wyłapie 99% kropel, to będzie super. Prawdopodobieństwo zakażenia maleje wielokrotnie i o to chodzi, a z resztą ma sobie radzić układ odpornościowy. Oczywiście ktoś się podda i zachoruje, ale pamiętajmy, że dziennie ginie 8 osób na drogach i nie jest epidemia morderców za kierownicą tylko statystyka. |
|
|
jazgdyni Ostatnio to mi się podoba. Zawsze lubiłem velevet undergound i ich ludzi. Nawet wczoraj ostrzygłem się jak Warhol.
1. youtu.be
2, Moja życiowa pościelówa youtu.be
Nie martwcie się Imci. Wyczuwam dobre wibracje w nowych muzycznych trendach. |
|
|
Dark Regis Już widzę szanownego Autora paradującego po promenadzie w stylówce na steampunka, ze słuchawkami na uszach, z których sączy się romantyczny psytrance, a oddech ma ciężki jak Darth Vader ;))
1. blogto.com
2. Na filmiku jest kilka modnych propozycji: wysokieobcasy.pl
3. independent.co.uk
To chyba nie jest zabawne, ale w ten sposób wylansowana zostanie globalna "wirusowa" moda na industrial i steampunk :] |
|
|
jazgdyni Przyznam, że jest to jakieś zabezpieczenie. Ale tylko jakieś.
Jakie rozmiary mają krople aerozolu lakierniczego. Mniejsze od 0,1 mikrona? Chyba nie. Czyli nie są one skutecznym filtrem na wirusy. Co z tego, że wyłapią nawet 99,9% skażonego wirusami powietrza, jeśli parę wirusów przedostanie się do nowej ofiary i rozpocznie jatki. Przypominał, że w łyżeczce do herbaty mieści się 10 milionów wirusów.
Gdyby maseczki były dostatecznie skuteczne, to w strefie BSL-4 nie używano by tych kosmicznych kombinezonów z własnym obiegiem powietrza i lekkim nadciśnieniem (pomieszczenia biohazardowe mają stałe podciśnienie).
Ps. Maseczki ( i to najlepsze) powinni obowiazkowo nosić ci już zarażeni. |
|
|
jazgdyni No jasne, że tak. W sieci, tej międzynarodowej, prowadzi scenariusz taki, oparty na powszechnie znanych faktach:
- W 2018 Chińczycy oddali do użytku, z mozołem i kłopotami budowane w Wuhan laboratorium BSL-4, czyli najwyższego stopnia bezpieczeństwa biologicznego. Międzynarodowa komisja nadzorująca stwierdziła, że laboratorium jest liche i mogą być wycieki, czy przecieki.
- Oczywiście Chiny poważnie zadeklarowały, że laboratorium ma służyć celom badawczym. Naukowym. I nikt nawet przez moment nie myślał o tym, by tam prowadzić prace nad bronią biologiczną. Tsi, tsi i jeszcze raz tsi! Chińskie "nie" zawsze brzmiał dla mnie właśnie jak to "tsi". A słyszałem to wielokrotnie, jak jako nadzorca przyłapałem Chińczyków na kolejnej ściemie, tandecie, oszustwie, lipie, głupocie (niepotrzebne skreślić). Tak więc tsi - w laboratorium w Wuhan nie tworzy się broni biologicznej.
- Tak się złożyło, że grupa Chińczyków, jako goście, albo praktykanci, legalnie dostali dostęp do BSL-4 w Kanadzie.
- I podobno starym chińskim zwyczajem ukradli próbki paru morderczych wirusów, w tym także "naszego" koronowirusa.
- No a potem, jak głupiutki Aladyn, Chińczycy wypuścili dżinna z butelki biohazard.. To i sobie hula.
Ps,1 Nieoficjalnie na ten moment już 100 tysięcy zarażonych (nieoficjalnie tu znaczy prawdziwe, poza kłamstwami Pekinu)
Ps. No niestety nie zrozumiałem tego 44. |
|
|
tricolour Nie z głupoty. Maski mają sens z racji właśnie przenoszenia drogą kropelkową. Kropelki bez maski mają dużo większe szanse dotrzeć do układu oddechowego. Dobra maska (na przykład lakiernicza, co na ulicy by zabawnie i strasznie wyglądało) skutecznie chroni przed aerozolami, często jej używam przy lakierowaniu, nawet do oprysku żoninych róż.
Takie proste metody izolacji bywają nadzwyczaj skuteczne. |
|
|
jazgdyni "Myć ręce"... Hmmm... Chyba kolega myśli o bakteriach?
Wirusy tego typu najłatwiej przenoszą się drogą kropelkową. Najniebezpeczniejszy jest dystans około 1 metra miedzy dwoma osobami. Wówczas wydech jednej osoby dociera łatwo do drugiej. Warto też dodać, że jedno kichnięcie, albo jedno kaszlnięcie chorego w autobusie zarazi wszystkich pasażerów.
Czy w Azji wymyślili sobie te maseczki z głupoty?
A ręce trzeba myć jak najbardziej. I resztę też.
|