Otrzymane komantarze

Do wpisu: Zadowolenie to chimeryczny sojusznik
Data Autor
Anonymous
Jesteśmy zależni od UE w sprawie ZUS? W jaki?
Ryszard Surmacz
Sposób prywatyzacji doprowadził nas do ruiny. Ciekawy jestem ilu słupów było przy każdej prywatyzacji? Ten proceder jeszcze długo będzie się nam odbijał czkawką. Jeżeli chodzi o wolny rynek, to już tyle sobie powiedzieliśmy, że wystarczy. Rynek wymaga uczciwości, rzetelności i szacunku do drugiego człowieka, a wolny rynek jest wyższą półką i potrzebuje podwójnie podwyższonych standardów. Proszę nie żartować. Dziś wolny rynek jest narzędziem politycznym kierowanym dla naiwniaków. Amen Jeżeli chodzi natomiast o kulturę, to zadaniem rządu jest dobre wykształcenie społeczeństwa, a później dalsze jej kreowanie mecenatem. Tak robią wszyscy. Rząd nie będzie kręcił korbą. Niech się Pan nie martwi, kultury nie da się ujarzmić, ale nie może ona bujać się po meandrach, bo jest reprezentacją, jak godło. Przykładem kompletnego upadku kultury jest "Klątwa". Dzisiejsza kultura europejska jest w kajdanach lewactwa i poprawności politycznej. Pan nie zdaje sobie sprawy ze skutków tego totalitaryzmu. Nie rozumie Pan tego problemu.
Ryszard Surmacz
Jeżeli chodzi o ZUS, to chyba nie ma mądrego. Dotychczasowy system się nie sprawdza, a następne pokolenie nie powinno pozostać bez emerytury. To pewne. Ale i w tym względzie również jesteśmy zależni od UE.
Anonymous
Chodziło mi o to, że piramida ZUS jest czymś realnym i musimy z tą rzeczywistością się zmierzyć a nie chować głowę piasek. Z punktu widzenia finansowego i demograficznego jest to piramida już nieodwracalna. Jej utrzymywanie więcej niż błędem z punktu widzenia racji stanu. To nie jest rząd wielkości jednego miliarda złotych jak w aferze Amber Gold. To skala państwa. Tymczasem politycy, ekonomiści, dziennikarze i sami zainteresowani - obecni i przyszli emeryci - udają, że nic się nie dzieje. Państwowy system emerytalny był zły z założenia, nawet gdy większość chodziła do pracy a nieliczni ją pobierali. Później wprowadzone socjale skumulowały efekt antyrodzinny, którego skutki widzimy. Jednym ze skutków jest sytuacja demograficzna, a jej konsekwencją bankructwo ZUS. Do tej studni bez dna wlewa się gotówkę z tej części systemu, który jeszcze działa mimo niszczenia przez państwo.
Jabe
Ów majątek był kapitałem w tym sensie, że można było go sprzedać i na przykład płacić z tego emerytury. Sam jako taki w gruncie rzeczy nie procentował, bo nie miał gospodarza. Tak by było, nawet gdyby doglądali go ludzie „z przedwojenną formacją umysłową”, bo nie wystarczy nie być złodziejem. Co do oceny tej prywatyzacji, polemizować nie zamierzam. Koryto zostało zawężone, bo rządzący nie mogli w sprywatyzowanych przedsiębiorstwach swoich pupili na stołki sadzać. Gdy własność prywatna czy społeczna, we właściwym sensie tego słowa (tu: towarzystwa akcyjne), złodziejstwo i niegospodarność bije po kieszeni właścicieli. Wolny rynek pozwala poznać prawdziwą cenę, a przez to opłacalność. Promuje więc rozwiązania wydajne. To taki mechanizm. Co w nim złego? Pan chyba próbuje do tego dorabiać jakąś ideologię i na jej gruncie go zwalczać. Myślę, że ma Pan po prostu awersję do słów, których używali nasi liderzy transformacji. Ja od dawna mówię, że w wielu miejscach wolny rynek się nie sprawdził. Przykładem są Sowiety, i służba zdrowia, więc poniekąd lekarze, też. Nie sądzę, żeby rząd był właściwy do kreowania „spójnej koncepcji kulturowej do Polaków i państwa”. Rząd jest od administrowania, od wykonywania. Uważam za rodzaj spychologii oczekiwanie, że rząd zajmie się wszystkim, co sobie ktoś zamarzy, nawet jeśli to potrzebne. W tym kraju brakuje właśnie pozarządowego (i pozaurzędowego) działania, a tego nie można wprowadzić dekretem (można natomiast zniechęcać i hodować bierność).
Ryszard Surmacz
@ paparazzi No tak. Cojones muszą mieć przede wszystkim sami Polacy. Jak będziemy robić cojones  z wszystkiego, to będziemy mieć, mówiąc po polsku - g...
Ryszard Surmacz
@ Marek1taki Powołanie obydwu komisji w okresie kanikuły ma te dobre strony, że "gwizdek" będzie mniej słyszalny i mniej irytujący. Społeczeństwo nie czeka na oracje i gadanie, które wskazują raczej na bezsilność niż siłę, lecz na konkretne efekty. Niepokoi łatwość zablokowania nam prądu, gazu i ropy. To strategiczna pięta achillesowa Polski. Dowożenie statkami nie rozwiązuje sprawy - jesteśmy w okrążeniu. Zasady z PRL utrzymuje UE i brak lustracji, która zmusiłaby starych UB/SB i ich rodziny do odcięcia się od matki-komuny. Natomiast nie wiem co ma Pan na myśli pisząc: bez pogodzenia się z "aferą piramidy ZUS niczego nie zdziałamy". Co do OTK i Trójmorza - mam podobne odczucia.
Ryszard Surmacz
@Jabe W PRL majątek narodowy był majątkiem państwowym i na odwrót. To było wspólne dobro - kapitał na przyszłość. Oczywiście kapitał należało zreformować i dostosować do nowych warunków. A po 1989 r. mamy do czynienia z dziką i gangsterską wyprzedażą. Problem jest w świadomości nowych nabywców. Gdyby ta sama "prywatyzacja" odbywała się z udziałem ludzi z przedwojenną formacją umysłową, jej skutek byłby zupełnie inny - lepszy. Tak więc ta "prywatyzacja" wcale nie zawężała koryta. Czesi ukuli takie pojecie "rodzinne srebro", w Polsce ono na chwilę się przyjęło. Ale tylko na chwilę. Potem sukcesywnie sprzedawano "gałąź", na której siedzieliśmy. A jak mowa o prywatyzacji, to oczywiście - wolny rynek. Tak on ludziom pomieszał w głowach, że dziś nawet swoją żonę, matkę i dzieci traktują w sposób rynkowy. Prawnicy i lekarze są tu na czele. Jeżeli mam jakieś pretensje do rządu, to tylko o to, że nie ma spójnej koncepcji kulturowej do Polaków i państwa. Polepszenie bytu musi wiązać się z poczuciem odpowiedzialności i świadomością narodową. Na temat "głowy Tuska" wyjaśniłem poniżej, proszę przeczytać.
Jabe
Zwracam uwagę, że nie wyprzedawano żadnego majątku narodowego. Sprzedawano majątek państwowy, czyli de facto majątek Prawdziwych Polaków™, czyli aparatu partyjno-urzędniczego. I, pomijając, jak to się odbyło, bardzo dobrze robiono, bo chcąc nie chcąc zwężano koryto. Istotne jest, że bezimienni nadwiślańscy tubylcy generalnie są goli, jak byli. I to niezależnie, czy rządzi partia zewnętrzna, czy partia gierkowskiej recydywy. Jedyna zmiana jest taka, że teraz jest to polityka oficjalna – państwo jest najważniejsze i państwowym firmom ma się dobrze dziać. indyferencja Polaków postępuje – Proszę się nie dziwić, skoro mowa o tubylcach hodowlanych, którzy mają się tylko parzyć, by pogłowie nie spadło. Nie widać aby ktokolwiek oddzielał grę o głowę Tuska od gry o przyszłość Polski. – Tak, doraźność w oczy kole. (Ruch reformatorski potężnieje. [...] „Nowe” idzie i nie jest do zatrzymania. – A tu z kolei nie wiem, o czym Pan pisze)
Anonymous
Rozkręcenie propagandy wokół komisji Amber Gold i prywatyzacyjnej jest celnym posunięciem propagandowym w okresie kanikuły. To nie dezawuuje meritum tych spraw. Z celami dalekosiężnymi jest gorzej. Nic o nich nie wiemy, poza ideami zakały Morawieckiego, czyli paperless i cashless. Przeważa doraźne ukontentowanie propagandowe programem 500+. Problemem jest brak możliwości rozwoju gospodarczego z powodu utrzymywania zasad z PRL i IIIRP ze stosownymi koneksjami dla możnych i ochłąpami dla doprowadzonych do biedy. Bez pogodzenia się z rzeczywistością jaką jest afera piramidy ZUS niczego nie zdziałąmy. W sferze obronności trudno aby się nam ze wszystkiego władze zwierzały, ale charakterystyczne jest utrzymywanie stanu bezbronności polaków. OTK jest postrzegana przez jej przeciwników, ale i przez twórców, jako skrzyżowanie skautów piwnych z grupą rekonstrukcyjną. Nikomu nie przyjdzie do głowy skąd się biorą żołnierze profesjonalni, że najpierw trzeba wziąć karabin do ręki by się wykluć. Poza tym potrzebna jest rezerwa, i może nie być czasu na jej szkolenie od podstaw, które mogą być oczywistością. Mieliśmy szczyt NATO, teraz mamy szczyt Trójmorza. Rząd i Prezydent występują bez koncepcji w stosunku do Polaków i pozostałych państw Trójmorza. Przede wszystkim zrobiono wszystko abyśmy nie byli atrakcyjnym liderem mimo, że mamy naturalne do tego predyspozycje i chwila sprzyja. Pozdrawiam
paparazzi
Szukajmy przywódcy z cojones. Każdy etap ma swoje wymogi. Zbliża się w europie okres historii, you win, you lose. PiS jest dobrze zorganizowana partia i pan dr Kaczyński jest wyśmienitym strategiem. Teraz przychodzi nowy etap, być może z wojna w tle.
Uwielbiam pana czytac panie Ryszardzie i ten jezyk...cymes.Pzdr.
Do wpisu: Wojna kulturowa trwa
Data Autor
michnikuremek
Od ponad 70 lat Polacy muszą swoje państwo dzielić ze spadkobiercami azjatyckiej dziczy, przywiezionej tutaj w 1944 roku na sowieckich czołgach. Dzicz ta ostatnio znowu się uaktywniła bez żenady wrzeszcząc o  wykopkach i smoleńskiej mielonce.... Jak się tej dziczy pozbyć z Polski?
Do wpisu: Jedność działania albo śmierć
Data Autor
Ryszard Surmacz
Hm... Nie, to już ostatni odcinek. Pan w takie teksty po poznańsku nie wierzy. Ale tytuł jest bardziej dobitny, niż zawołanie francuskie: wolność, równość, braterstwo, albo śmierć! Tytuł trzeba rozumieć dosłownie, jak i cały tekst. Garnka tu nie ma.
wielkopolskizdzichu
 Ma Pan w szufladzie jeszcze dużo tekstów o niczym? Net zniesie wszystko.
Do wpisu: Jedność działania albo śmierć
Data Autor
Ryszard Surmacz
Jak Tubylcy będą stosowali zasadę małego  żołnierzyka, mają szansę na ogólne poważanie w Europie (nie chodzi mi oczywiście o głupie kozakowanie). Przytoczę Panu jeszcze jeden  przykład. Prof. Pawełczyńska opowiadała mi o sposobie wejścia do Oświęcimia (chyba) Serbek. W samo serce piekła weszły w szyku wojskowym, zrobiły wrażenie na wszystkich, trzymały się razem i nie zginęło ich tyle, co Polek (obóz dla kobiet). Obiektywnie rzecz biorąc, porównanie Polaka wychowanego w okresie II RP i obecnie, wypada zawstydzająco. Po prostu nie mamy się kim bronić. To wszystko. Dobranoc
Jabe
Ma Pan rację. Tylko że ten żołnierzyk był jeden i miał swoje prywatne „ja”. A gdy Pan pisze o „my”, nie wiadomo, o kim właściwie mowa. Czy tubylcy się do tego „my” zaliczają? Jeśli tak, jesteśmy na jak najgorszej drodze.
Ryszard Surmacz
Generalnie ma Pan dużo racji, ale tu mały przykład. Kiedyś będąc na poligonie wojskowym spotkałem żołnierza o możliwie najniższym, dopuszczalnym przez wojsko, wzroście. Proszę sobie wyobrazić, że właśnie on był postrachem, całej kompanii. Z ciekawości nawiązałem z nim rozmowę. I co mi powiedział? W przedszkolu mnie lali, w szkole lali, ale do czasu, gdy zacząłem ćwiczyć sztuki walki. Potem był wygrany pojedynek z najsilniejszym. I od następnego dnia miałem szacunek. I teraz Polska. Jeżeli przyznamy się do tego, że jesteśmy brzydką panna na wydaniu, to tak będziemy traktowani. Polska nie jest małym krajem, lecz od prawie 300 lat, z małą 20-letnią przerwą, ma mentalne tradycje małego kraju.  Z taką mentalnością, to rzeczywiście tylko z motyką na słońce. I jest to problem wiekowy. Już Mickiewicz w Odzie do młodości pisał: "Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy...  Polityka to gra sił. Jeżeli wytworzymy siłę - będziemy. Jeżeli jej nie wytworzymy - nie będzie nas.W tym świecie pełnym demokracji, deklaratywnej walki o prawa człowieka, nadal rządzi dżungla i pieniądz. Ten żołnierzyk miał za sobą wielka pracę, przed sobą wielki sukces. Dzisiejszy świat nadal potrzebują niewolników, choć ze względu na roboty, już w coraz mniejszym stopniu. Tak więc popijanie piwa w ogródkach i krzyczenie Europa, Europa (bo tam lekko się żyje) lub bezwarunkowe poddanie się kolejnemu dyktatowi, prowadzi nas na drogę w kierunku niewolnictwa i eksterminacji. Niech Pan zauważy Polska nie ma żadnego planu na przyszłość. Gospodarka rośnie, ale jak łatwo ja zniszczyć lub przejąć. Jest takie powiedzenie: lepszy jeden bity, niż dziesięciu sytych. To brutalne, ale taka jest prawda życiowa... No, pogadaliśmy sobie. Wysyłam trzeci odcinek i ostatni. Pozdrawiam
Ryszard Surmacz
No tak, Zdzisio mieszka daleko od szosy..
Ryszard Surmacz
A jednak jest sprzeczność! Lubi się Pan nie zgadzać lub mieć zawsze rację. Nie, nie ma sprzeczności. Ale w swojej wypowiedzi sam Pan sobie zaprzecza. Bo geograficznie, oczywiście jesteśmy sąsiadami lub prawie sąsiadami. Ale już w ostatnim zdaniu trafia Pan w sedno. Bycie pomiędzy Ameryką a Chinami polega na mocy decyzyjnej. Niemcy nic nie zrobią bez zgody Amerykanów, choć bardzo chcą, a Ruscy strategicznie są zablokowani ewentualną interwencją chińską na Syberii, i też nic bez ich zgody zrobić nie mogą. A więc przyjazd Amerykanów do Polski oznacza przejęcie przez nich inicjatywy militarnej, strategicznej i być może nawet gospodarczej. w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Teraz tu rządzą Amerykanie, a nie Niemcy, czy Ruscy. A najbliższym przeciwnikiem są Chiny.  Obecność Amerykanów w Polsce, może z Polski zrobić fortecę obronną dla całej Europy Zachodniej. Nie wiadomo jakie będą polityczne uzgodnienia pomiędzy mocarstwami, ale Polska, chcąc zachować suwerenność, musi bardziej, niż zwykle monitorować świat polityczny - bardziej europejski, niż azjatycki. Najlepszym argumentem jest, jak zawsze siła militarna i spójność kulturowa. Gdyby Piłsudski nie postawił na armię, nie byłoby II RP. Czołobitne przywitanie wojsk amerykańskich przez prezydenta Dudę było bardziej wyrazem słabości niż gościnności. Nie krytykuję, ale jego przemówienia to gł. laudacje. Nie tędy droga. Polskiemu społeczeństwo trzeba postawić wyraźne cele i zadania, a nie komplementować, rozleniwiać i nakręcać roszczeniowo. No, to może tyle. Pozdrawiam PS. Nie jestem przeciwny ani Amerykanom, ani Chińczykom, jestem przeciwny złej polityce polskiej. Bycie pomiędzy USA a Chinami zmusza nas do balansu. I tu mamy wielkie szanse, ale o tym zadecyduje poziom polskich elit. Jak na razie - kiepsko.
wielkopolskizdzichu
Włodkowic miał za zadanie obronę Jagiełły przez zarzutami o wykorzystywanie pogan przeciw chrześcijanom, był to zabieg dyplomatyczny wynikający z doraźnej potrzeby a nie z powodu jakiś górnolotnych idei. Po prostu wypisuje Pan bajędy łykane przez ludek pisowski. Tzw polityka historyczna czyli kłamstwo. 
Ryszard Surmacz
Oj, Panie. I RP, to nie czasy współczesne.Synteza władzy świeckiej z kościelną, jaka miała miejsce za czasów jagiellońskich dała niesamowity impuls w kierunku poszanowania człowieka. To absolutna nowość. Jagiełło pokonał Krzyżactwo pod Grunwaldem, a Włodkowic na soborze w Konstancji udowodnił wyższość soboru nad papieżem i uznanie prawa pogan do pokoju, obrony, własności itd, a przy okazji doprowadził do aresztowania Falkenberga. To zmiana filozofii myślenia. Konstytucja 3 maja była najnowocześniejszą w Europie, Staszic w oświeceniu w okolicach Zamościa założył kolonię dla chłopów, którzy mieli przejść z pańszczyzny na czynsz. I to też była zupełna nowość w Europie. Wielka Emigracja także podnosiła ten sam problem. Zapewne, po poznańsku powie Pan Europa. Przed rewolucją francuska we Francji, gdy na polowaniu zmarzły nogi panu, jego sługa rozcinał brzuch chłopu, po to, aby ten pan mógł sobie ogrzać nogi. To w Polsce było nie do pomyślenia. A do jakiego apogeum (w II wojnie) doszła kultura niemiecka? A kolonializm, to jeszcze inna i zupełnie inna bajka. Proszę zobaczyć do słownika i odczytać właściwe znaczenie tego słowa. Wybaczy Pan, ale chyba nie bardzo Pan wie co pisze.
Ryszard Surmacz
@ Domasuł W tym, co Pan pisze, między nami nie ma sprzeczności. Proszę Pana, oddolnie należy działać i budować, ale patrzeć na wszystko trzeba z jak największej perspektywy. Myśl regionalnie, patrz globalnie. Jeżeli będziemy budować widząc dzieje, to ta praca będzie miała sens. Geopolityka daje taką perspektywę. W naszym myśleniu o rodzinie, czy państwie nie możemy się zatrzymać na tym, co widzimy, bo to, prędzej czy później, oznacza klęskę, lecz, chcąc coś osiągnąć, musimy nauczyć się przewidywać. A przewidywanie wymaga znajomości historii (zapisu poprzednich zdarzeń), która znakomicie tłumaczy wszelkie tajemnice, przydaje się psychologia i socjologia - świat jest bowiem powtarzalny, zmienny jest tylko kontekst. Słabością Polaków jest myślenie baśniowe (Niemcy nazywają to usposobieniem marzycielskim). I właśnie ta baśniowość skłania zachodnie narody do lekceważenia nas. A teraz po kolei: 1. dla wszystkich bardzo wygodna.jest likwidacja granic, ale te granice są zamykane przez wydarzenia, które nakręcają ludzie. Jeżeli przestaniemy mówić o granicach, stracimy ziemie zachodnie i część wschodnich. Oczywiście Niemcy podbili nas, ale to nie oznacza, że zawładnęli naszymi umysłami. Ponadto Niemcy słabną, a wyrok już wydała na nich geopolityka. 2. jak pisał Kapuściński, granice są nas. I co się okazuje, że walka z tymi wewnętrznymi granicami prowadzi do dewiacji, bo zasady moralne i kulturowe poszczególnych cywilizacji wyznaczyły granice, które w nas są tak stałe, jak krwiobieg. Na tych granicach opiera się porządek i stoi świat. Dzisiejsza walka z zasadami ma charakter wybitnie polityczny i służy wyłącznie interesowi tego, który demoralizuje. Nic nowego - na 500 lat p.n.e. wiedzieli już o tym Chińczycy... 3. Amerykanie. Gdyby świat był tak stabilny, jak po II wojnie, to stacjonowanie tych wojsk miałoby takie same cele. Myślenie więc o takiej samej stabilizacji, w okresie rozpadu starego świata, jest naiwnością. Oczywiście, stacjonowanie wojsk NATO, i amerykańskich w ramach NATO, jest dla nas korzystne, ale nie możemy zapominać o wariantach ruchu. Wojska blokują uderzenie Rosjan na Zachód, ale nasza sytuacja strategiczna ta z PRL i obecna, niewiele się różnią. Jak dawniej byliśmy celem atomowym, tak też i dziś jesteśmy podobnym celem. Wojska amerykańskie naszych interesów bronią tylko pośrednio. Oni bronią gł. własnych. Jeżeli rząd sformułuje nasze interesy, będą wzięte pod uwagę, jeżeli nie, to automatycznie stajemy się państwem kolonialnym i można z nami wszystko. Musimy skorzystać z tego, że USA, to nie ZSRS/Rosja i na piśmie, wołami, takie warunki im postawić - póki jeszcze czas. 4. Pisałem już o tym, że obecność Amerykanów zmienia geopolitykę i Polska znajduje się pomiędzy Chinami a USA... To mniej więcej tyle co mogłem napisać. Pozdrawiam
wielkopolskizdzichu
"Uznała poszanowanie godności ludzkiej i wykluczyła kolonializm."  Poszanowanie godności ludzkiej w I RP było udziałem niewielkiej części społeczeństwa - szlachty, kleru i patrycjatu. Stosunek tejże uprzywilejowanej części do reszty mieszkańców był kolonialny. Właśnie ten kolonializm był jedną z przyczyn upadku Polski szlacheckiej.
Do wpisu: Jedność działania albo śmierć
Data Autor
Ryszard Surmacz
@Domasuł Dobre pytania. Ja opisywałem to, co przeżyłem sam. Z ziemiami zachodnimi łączy mnie wiele, wiele też napisałem na ich temat. Ale przyznam nie znam odpowiedzi na Pańskie pytania. Może wart by zapytać: co takiego stało na tych ziemiach, że ludzie aż tak się zmienili? To jest bardzo poważna sprawa. Na to pytanie próbowałem już odpowiedzieć. Mogła wpłynąć bieda i wielkie rozczarowanie, jakie tam zapanowało po 2004 r. Mógł wpłynąć brak zakorzenienia, tak samo ludności kresowej, jak również przybyłej z Wielkopolski,i Pomorza.i Polski centralnej. Bliskość łatwego zarobku i odległość poczucia opieki państwa (patrz ilość burdeli). Nie można wykluczyć wpływu służb niemieckich. Brak znajomości wydarzeń i specyfiki tej części Polski. Warszawa czyniła wiele, aby obrzydzić ją siebie. Itd. Tu potrzebna jest dokładna ocena socjologiczna. Tragedią jest to, że tematem ziem odzyskanych nie interesuje się NIKT! Nie ma opisu, ani zapisu tego, co tam się działo po 1989 r. W książce "Znów tracimy Śląsk" opisałem, jako jedyny w Polsce, to, co się działo na Opolszczyźnie w latach 1990- 1998. Szukałem sponsora na kolejna książkę reportażową dotyczącą ziem zachodnich. W odpowiedzi decydenci pukali się w czoło, no bo przecież mieliśmy wejść do UE. Tak wówczas myślały elity. A dziś nie jesteśmy już w stanie niczego udowodnić. Mieszkańcy ziem odzyskanych pamiętają co się tam działo, ale nie mają kwitów. Te głupki, bo nie można inaczej ich nazwać, zgodzili się, aby z Archiwum w Kisielinie.pod Zieloną Górą Niemcy wywozili oryginały dokumentów własnościowych... Aby dopełnić śmieszności obrazu, to przypomnę, że kiedyś Orłoś zrobił jakąś audycję o Zielonej Górze i zapytał prezydenta tego miasta o osiągnięcia. I co usłyszał..., że w okolicy jest dużo srok, które czyszczą śmieci. .. Jak widać, spodziewał się Pan jakiejś sensacji, ale wyszło na to, że nie bardzo wie Pan o ci pytać Powtarzam Panu, ja nie żyje w wirtualnej rzeczywistości. Wiem, co piszę i też wiele przebywałem zagranicą. Pozdrawiam .