Otrzymane komantarze

Do wpisu: Rozmowy z Cieniem (2): Dlaczego "zaświaty"?
Data Autor
Tajemnica jest naszą wolnością. Podobne skojarzenia miałem po wczorajszym Twoim wpisie na blogu. Gdybyśmy wszystko wiedzieli to oprócz utraty wolności wyboru moglibyśmy umrzeć z nudów. pozdrawiam.
Do wpisu: Nie będę płakał po Rogalskim
Data Autor
tsole
ma chłop parcie na szkło :)
tsole
Przede wszystkim Rogalski kompromituje nie tylko siebie ale palestrę, a już zespół adwokacki, w którym pracuje ma szczególne powody do obaw o utratę klientów. Jedyny sposób aby temu przeciwdziałać to napiętnować i odciąć się.
Szybko się rozgrzewa.
Niestety to sa tzw "Pobozne zyczeni"
Do wpisu: Szukając metki Producenta - refleksje nad koncepcją ID
Data Autor
tsole
Niezmiernie ciekawy artykul, chociaz bardzo "uczony" Może nie tyle uczony co zawierający troszkę specjalistycznych pojęć. Jak większość dyscyplin, ID także posiada swoją specyfikę i żargon; starałem się w tej kompilacji ograniczyć jego używanie, dociekliwych odsyłając w przypisach do źródeł - lecz całkowicie się nie dało.   „Wydaje mi sie, ze nauka skoncentrowala sie glownie na badaniu fizycznych wlasciwosci wszechswiata i zycia, raczej pomijajac trzeci czynnik - zwany nadprzyrodzonym, mimo iz jest on jak najbardziej przyrodzony.” Współczesne nauki przyrodnicze siłą rzeczy ograniczają swój obszar zainteresowania do przyrody, (stąd dominujące znaczenie empirii i wspomniana przeze mnie w szkicu dyktatura naturalizmu) – czynnik „nadprzyrodzony” leży więc poza tym obszarem. Oczywiście, marzy się nam nauka holistyczna, biorąca pod uwagę wszelkie czynniki, ale to nie jest proste w sensie skonstruowania skutecznej metodologii i paradygmatyki. Jak napisałem, uprawiający ją [naukę] powinni być ograniczeni jasnymi i jednoznacznymi regułami gry, inaczej nie będzie nauki tylko bełkot. Inna sprawa, że owa dyktatura naturalizmu zniekształca obraz poznania naukowego, bo go zawęża – najlepiej to było widoczne u neopozytywistów, którzy uznawali, że prawdziwa wiedza ma charakter wyłącznie empiryczny i wszystko, co empirycznie nie da się zweryfikować, należy odrzucić jako nienaukowe i pozbawione sensu. Ten sposób myślenia dość powszechnie funkcjonuje do dziś. Tymczasem wydaje się, nauki przyrodnicze drepczą w miejscu, bo ten paradygmatyczny gorset jest już za ciasny – dlatego pojawiają się nowe prądy, choćby próby szukania związków między świadomością i mechaniką kwantową, czy całe rewiry parafizyki. Jaki będzie los tych nurtów? Czas pokaże.   Co do przedstawionych refleksji dotyczących natury Trójcy Świętej, to być może zawierają trafne intuicje, lecz w wymiarze literalnym rzeczywiście są heretyckie :)   Dziękuję za wizytę i pozdrawiam!
Niezmiernie ciekawy artykul, chociaz bardzo "uczony" i czesciowo niezbyt zrozumialy dla przecietnego umyslu, jaki posiadam. Jednak po przeczytaniu, chcialem podzielic sie swoimi heretyckimi refleksjami na temat Boga i niektorych kanonow wiary. Juz w dziecinstwie nie bardzo odpowiadal mi wizerunek Stworcy, jako starszego pana siedzacego na chmurce. Zwyczajnie nie potrafilem i nie potrafie uwierzyc, ze ten doskonaly mechanizm powstal tak sobie z niczego, z jakiegos tam przypadku. Po prostu ktos musial stworzyc wszelkie pierwiastki i prawa rzadzace nimi. Wydaje mi sie, ze nauka skoncentrowala sie glownie na badaniu fizycznych wlasciwosci wszechswiata i zycia, raczej pomijajac trzeci czynnik - zwany nadprzyrodzonym, mimo iz jest on jak najbardziej przyrodzony. Mowie o instynkcie, popedzie, rozumie, inteligencji, czy jak tam to mozna okreslic. Bez tego czynnika zycie nie moglo by istniec. Juz w mlodosci wytlumaczylem sobie pojecie Trojcy Swietej jako symbioze dwoch cial materialnych polaczonych trzecia sila niematerialna. Tak jak osobniki roznej plci laczy COS, co zmusza ich do stworzenia nastepnego cudu zycia. W moim rozumieniu, nauka zaniedbala badania nad "Duchem Swietym", ktory jest rownowaznym, bardzo skomplikowanym i ciekawym skladnikiem zycia na ziemi. Moze teoria ID szerzej rozwinie obszar wiedzy na ten temat. A moze nie nalezy byc zbytnio dociekliwym - bo czlowiek potrafi kazda wiedze obrocic w zlym kierunku. Tak jak teraz usiluje prowadzic eksperymenty z zarodkami czlowieka.
Istotne Twoje zdanie, cyt. "Prawdę mówiąc, to ewolucja jest fenomenem działającym niejako wbrew II zasadzie termodynamiki". Odnośnie tego cytowanego zdania - można powiedzieć, że tak na pierwszy rzut oka rzeczywiście ewolucja jest fenomenem działającym niejako wbrew II zasadzie termodynamiki. Zgodnie z moim mniemaniem, i nie tylko moim, a po głębszym zastanowieniu się trzeba wszakże stwierdzić, iż mimo wszystko ewolucja jest zgodna z II zasadą termodynamiki. Dzięki bowiem działaniu tej zasady w pradawnych warunkach ziemskich, zaistnienie ewolucji i stworzenie przez tę zasadę człowieka - było nieuniknione. Tak samo jak dzięki działaniu grawitacji kamień puszczony z wieży kościoła zajmuje coraz niższe położenia, aż wreszcie legnie na ziemi. Stwórca człowieka (IIzasada termodynamiki) miał w określonym momencie czasu do czynienia z ogromnymi ilościami zmagazynowanej energii słonecznej, której dyssypacja była znacznie utrudniona, wręcz niemożliwa w przeszłości. Pierwsze próby jej dyssypacji i powodowania wzrostu entropii następowały wprawdzie już w pradawnej zupie koloidowej, lecz były to tylko nieśmiałe pierwsze kroki natury. Dopiero z czasem działanie II zasady termodynamiki, ewolucja to tylko sposób, doprowadziły do uformowania współczesnego człowieka z jego rozumem. I tylko dzięki temu rozumowi natura, poprzez swoje narzędzie tj. człowieka, może powodować dalszy skuteczny wzrost entropii. Tak więc natura, nie mogąc poradzić sobie z koniecznością powodowania wzrostu entropii w biosferze, wytworzyła sobie po prostu skuteczne narzędzie do powodowania tej entropii. A trzeba przyznać, że obecne natężenie powodowania wzrostu entropii przez człowieka wzbudza podziw. Czy nadejdzie kiedyś taki moment, że narzędzie to przestanie być potrzebne? Pozdrawiam
tsole
Zasadniczo jest to stanowisko zbieżne z poglądami ks. M. Hellera w tej materii (wzmiankowałem o nich w recenzji książki „Filozofia przypadku”). Ja z tymi poglądami się zgadzam. Jako wierzący chrześcijanin myślę, że Boże działanie (Divine Action) jest immanentne i permanentne w naszym Wszechświecie, ale nie przez bezpośredni dotyk „palca Bożego” tylko zadane z góry funkcjonujące mechanizmy.   I jeszcze uwaga szczegółowa do zdania „Tak więc twierdzę, że i człowiek powstał w sposób naturalny, w drodze ewolucji, jako skutek działania II zasady termodynamiki.”   Prawdę mówiąc, to ewolucja jest fenomenem działającym niejako wbrew II zasadzie termodynamiki. Mówi ona bowiem o tym, że entropia układów rośnie (czyli maleje stopień ich uporządkowania), tymczasem ewolucja jest procesem powodującym wzrost poziomu komplikacji materii (czyli wzrostu stopnia uporządkowania). Oczywiście, dzieje się to kosztem globalnego wzrostu entropii we Wszechświecie, więc II zasada nie jest naruszona, niemniej lokalnie obserwujemy to jako „lej” entropijny posiadający dynamikę cyklonu.   Dziękuję za tę refleksję i pozdrawiam!
Powiem w wielkim uogólnieniu. Zdaniem moim nie można wykluczyć istnienia ID czy IM (Istoty Metafizycznej), lecz to jej istnienie nie musi się przejawiać w sposób bezpośredni. Istniejemy w mikroskopijnej części kosmosu (biosfera) i wszystko co istnieje w tej biosferze da się wytłumaczyć w sposób naturalny, nie mnożąc bytów bez potrzeby. I kamień i człowiek jest tworem natury, określoną formą istnienia materii, i tylko droga ich powstawania (ewolucji) jest różna. Zresztą jak to ktoś powiedział ilość form istnienia materii jest w zasadzie nieskończona, w każdym bądź razie większa od ilości atomów we wszechświecie. Tak więc twierdzę, że i człowiek powstał w sposób naturalny, w drodze ewolucji, jako skutek działania II zasady termodynamiki. Inna sprawa dlaczego istnieje, i to w takiej a nie innej postaci II zasada termodynamiki i wiele innych praw natury. Dlaczego stała Plancka ma taką a nie inną wartość? Dlaczego dwa ciała przyciągają sie z siłą wprost proporcjonalną do iloczynu ich mas a odwrotnie proporcjonalną do kwadratu ich odległości, dlaczego do kwadratu a nie do sześcianu? I kamień leżący na wrzosowisku i leżący tamże zegarek mają naturalne pochodzenie, tyle tylko, że w przypadku zegarka dochodzi jeszcze jeden element pośredniczący - człowiek. Kto wie czy po latach, istoty rozumne zbudowane na bazie związków krzemu, po zbadaniu ewolucji w toku której powstały, nie dojdą do wniosku, że człowiek był tylko niezbędnym, ale jednym z wielu etapem ich powstawania. Tak więc sądzę, że ID i IM być może tak, być może istnieją, lecz ich wpływ nie jest bezpośredni, lecz przez takie a nie inne prawa natury.
tsole
bo jest to cecha naszego gatunku :) Odkrył to już św. Augustyn, mówiąc "nie zazna dusza moja spokoju, póki nie spocznie w Panu". "Jeśli przez tyle wieków nie potrafimy uporać się sami z sobą to jak mamy poznać Wszechświat?" Jesteśmy najbardziej złożoną maszynerią jaka w tym Wszechświecie występuje, więc nie powinno dziwić, ze nie potrafimy się ze sobą uporać :) Dziękuję za wizytę i refleksje, pozdrawiam!
xena2012
chcemy poznać Tajemnicę,a jednocześnie wypowiadamy się stanowczo,że wszystko wiemy choć tak naprwdę niewiele rozumiemy.Upłyną wieki zanim będziemy mogli powiedzieć,że do rozwiązania nurtujących nas pytań ,,dorośliśmy''poprzez naukę i badania.Czy poznamy Tajemnicę trudno powiedzieć.Jeśli przez tyle wieków nie potrafimy uporać się sami z sobą to jak mamy poznać Wszechświat?
Do wpisu: Wyrwane z kontekstu: Dwa oblicza pokoju
Data Autor
tsole
raczej w sensie czujności. Bo przecież "nie zazna dusza moja spokoju, póki  nie spocznie w Panu".
Ewary Toruń
i niepokój. Pokój jaki daje nam Pan, nie jest taki jak daje nam świat. Kto jest w zgodzie z Bogiem, ten ma pokój w duszy i wokół siebie. Chcesz mieć pokój "szykuj wojnę", wojnę ze swoimi wadami, tępotą i obojętnością. Kto nie jest w zgodzie z Bogiem, ten ma niepokój w sobie i wokół siebie. Trzeba wybierać, albo błogosławieństwo, albo przekleństwo - albo pokój, albo niepokój. Każde spojrzenie na krzyż niech niepokojem zagości. Bo wszystko w życiu, to nic, wobec tak wielkiej Miłości - to też słowa piosenki, jakże głęboka jest ich treść.
tsole
Już ostrzę sobie apetyt na rozmowy z Nim :)
takie słowa są nam potrzebne bardziej niż zwykle...
Do wpisu: Polska na solidnych fundamentach: wywiad ze Z. Girzyńskim
Data Autor
tsole
no i ?
Do wpisu: Limeryki ze świata polityki
Data Autor
tsole
i także pozdrawiam :)
Marcus Polonus
podobają mi się bardziej od nielimeryków Wolskiego, pozdrawiam Marcus.
tsole
... ale jego limeryków nie czytałem :)
--jakie zdolne tsole; jednak Wolskiego--zdecydowanie wole..
Do wpisu: Muzyka "dogłębnie opływająca"
Data Autor
ale prawdziwe naturalny--toc to lodz podwodna, byla tez żólta.
Do wpisu: Pobożne życzenia - moje refleksje nad edukacją religijną
Data Autor
Teresa Bochwic
Szybko poszedłby siedzieć za łamanie praw dziecka i ucznia.
NASZ_HENRY
przywrócić etat pedla ;-)
tsole
Moje rozważania oparłem na aktualnym stanie prawnym w kwestii nauczania religii, nie zajmując się jego zasadnością. Osobiście zrównanie statusu religii z innymi przedmiotami uważam za błąd a nawet świętokradztwo. Jak napisałem w szkicu, religia winna przynależeć do grupy przedmiotów o charakterze wychowawczym, nie edukacyjnym.