|
|
Zygmunt Korus Z pewnością Polacy mają już samoświadomość, że nasza żywność jest naj, naj... Na pewno chleb jest POLSKI - bezkonkurencyjny! Także niektóre przetwory, owoce, przyprawy... Trzeba koniecznie stawiać na rolnictwo i wyodrębniać nasze swoistości z tego obszaru. Podobnie skatalogować inne dziedziny, żeby ludzie wiedzieli, dlaczego są takie, a nie inne preferencje dające powody do dumy narodowej. Dlaczego tego nikt nie robi, a przecież oficjalna propaganda sukcesu idzie pełną parą...? Tym samym osłabiałoby się negatywny wydźwięk słowa "propaganda". |
|
|
mmisiek Załamanie nie przyszło za PRyLu tylko odrobinę wcześniej gdy najpierw Niemcy, a potem żydokomuna metodycznie wymordowali nam elitę. A po tzw. "odzyskaniu niepodległości" gigantyczna dawka pedagogiki wstydu, aplikowana zresztą w dużej mierze przez to samo "środowisko".
Na taśmy wszyscy się oburzali, a tymczasem tam jest sporo trafnych obserwacji, do tego podanych brutalnie bez żadnego znieczulenia - tutaj do naszego tematu doskonale pasuje "murzyńskość".
Po "dobrej zmianie", a zwłaszcza po odzyskaniu TVP (bo górnolotnych przemówień oficjeli to mało kto słucha, nie ma się co oszukiwać) spodziewałem się, że nastąpią zdecydowane działania ku odbudowie świadomości i dumy narodowej. Tymczasem jak jest każdy widzi, priorytety są zupełnie inne - na pierwszym miejscu partyjna propaganda rzekomego gigantycznego sukcesu, na drugim maksymalizacja wpływów z ogłupiających reklam. O podstawowej misji nikt tam nawet nie myśli...
Za to kto chce może się ewentualnie pocieszyć, że po takim przetrąceniu kręgosłupa jakiego doświadczyliśmy mogło być jeszcze gorzej.
|
|
|
Czesław2 Czytając artykuł,nasunęło mi się motto. W związku z preferencjami Polaków i ich mentalnością nie ma sensu pchać się w produkcję rodzimego auta. Obojętnie, czy będzie to prywatna czy państwowa inicjatywa. Nawet, gdyby był porównywalny do niemieckich wyrobów, europejscy Polacy go nie kupią. Tak, jak nie kupią go Niemcy przy potencjalnym eksporcie. |
|
|
Czesław2 Miałem w rodzinie piekarza, więc trochę się napatrzałem na wypieki. I mogę powiedzieć, że pieczywo nie cierpi masówki.Każdy wypiek trzeba dopieścić, to wręcz sztuka. Zwłaszcza , ze parametry każdej mąki zmieniają się z dostawami. W dużej piekarni maszyny nastawione są na jedne parametry, lub też nie ma czasu ,aby się bawić. Zwłaszcza w sobotę, gdy trzeba napiec często na dwa dni. |
|
|
jazgdyni U mnie to samo. Żywność lepsza w małych sklepikach, głównie własnej produkcji. Kocham śliwki, Marian, mój kumpel od owoców wystawia 6 gatunków obok siebie. I sam sobie palcami wybierasz ulubioną miekkość. Piekarzy też pod dostatkiem, lecz muszę przyznać, na prowincji, na Kaszubach lepiej pieką |