|
|
Lech Makowiecki W obcym kraju PRZEWAŻNIE zaczynasz od prostych, źle opłacanych prac; wiesz już zapewne, jak trudno nostryfikować w Australii swój dyplom. Dopiero w drugim pokoleniu, jeśli wykształcisz swe dzieci, będą one traktowane jak pełnoprawni Australijczycy.
Jeśli tobie udało się od razu znaleźć pracę w swoim zawodzie - gratuluję; na pewno wymagało to wielu wyrzeczeń...
Z drugiej strony rozśmieszyłeś mnie; zwycięża u ciebie mentalność nuworysza z "lepszego świata"; przecież nie wiesz nawet, jaki jest mój stan posiadania, jakie samochody stoją w garażu mojego domu, jaki jest mój stopień zadowolenia z życia osobistego i satysfakcji z mojej pracy, za którą może całkiem nieźle mi płacą?...
To ja NIE CHCIAŁBYM SIĘ Z TOBĄ ZAMIENIĆ; mogłem zostać na tzw. zachodzie wielokrotnie, nawet będąc jeszcze studentem - młodym i otwartym na zmiany. Ostatnio też byłem kilka razy w Kanadzie. Jako gość, turysta. I wierz mi - z radością wracałem do domu. Jakoś źle czułem się dłużej poza Polską; chociaż u nas nie wszystko mi się podoba. I otwarcie o tym mówię.
Bo nie sztuką jest podłączyć się do czyjegoś dobrobytu i być całe życie OBCYM. Sztuką jest próbować polepszyć byt u siebie.
Wybrałeś Australię, jesteś już dla mnie Australijczykiem. Pozwól nam żyć swoim życiem, a ja nie będę cię pouczał, jak sobie radzić na Antypodach... Chociaż zamierzam tam wkrótce się wybrać; nie widziałem jeszcze kangurów na wolności... |
|
|
Stary Wiarus Uczciwie? Nie. Ani ja, ani moje dzieci. Mój ojciec i mój dziadek mieli tzw. piękną kartę w dwóch kolejnych wojnach.
Wyszli na niej jak przysłowiowy Zabłocki na mydle. Czas przerwać ten ciąg pokoleń. A w Australii spędziłem już ponad pół życia.
Swego czasu wytłumaczylem tą kwestię obszerniej:
wtemaciemaci.salon24.pl
wtemaciemaci.salon24.pl
Rzecz nie w pieniądzach, których zresztą ani w Polsce, ani poza nią nie zrobilem. Rzecz w tym, że strategia Somosierry - zamknąć mordy i galopem - dobra jest do zdobywania armat, ale nie jako przepis na życie rodzin w czasie pokoju. Nie jest niczyją patriotyczną powinnością umartwianie się na rzecz rodaków czyniących wszystko, by się umartwiał nadaremnie. Odsyłam pana do znanego cytatu Marszałka Piłsudskiego - " naród wspaniały, ale... " |
|
|
Stary Wiarus Chyba nie nadążam za pańską myślą lotną. Skąd ten pomysł, że Polacy pracują i do końca świata pracować będą wyłącznie na zmywakach? To jakieś pańskie myślenie życzeniowe? Łaskawy panie, po ponad 25 latach spędzonych w Australii zdecydowanie nie zamieniłbym sie z panem na karierę, stanowisko, ani zakres obowiązków. |
|
|
NASZ_HENRY muzycznego nie mają dobrego ;-) |
|
|
Lech Makowiecki Pisałem już nieraz o tym, że nie znajdzie się w Europie 38 mln zmywaków dla nas wszystkich. Trzeba żyć tu i teraz, zmieniać nasz kraj - chociażby przez udział w wyborach i wybieranie na radnych, do parlamentu i senatu nie ładnych celebrytów, tylko mądrych i uczciwych fachowców, a potem ostro rozliczać ich z przedwyborczych obietnic (cóż, władza wielu nawet "świętych" może zdemoralizować)... No i trzeba nosić ideę w sobie; życie bez wartości jest bez sensu... Bo znikniemy w następnym pokoleniu...
Nawiasem mówiąc naukowcy udowodnili, że poziom szczęścia i zadowolenia ludzi żyjących skromnie w kochających się rodzinach jest porównywalny lub wyższy od tych zamożnych, goniących za pieniędzmi (sukcesem)... Cieszmy się więc tym, co mamy... |
|
|
Lech Makowiecki ... jak odzyskać dla kraju dzieci, których rodzice już się wynarodowili... I tu jest rola filmu, piosenki, kultury... Chce się należeć do narodu o ciekawej tradycji i fascynującej historii... |
|
|
to niech pan odpowie na pytanie, czy w tej Polsce da się żyć? Młodzi ludzie, co energiczniejsi, myślą tylko jak się stąd wyrwać, nie dzieci im w głowie. Zanika również sens ciągnięcia tego wózka, bo i po co? Jak się samemu nie chce tu żyć to swoje dzieci mają się tu mordować?
Założę się, że większość tych co pracuje widzi bezsens swojej działalności, niepotrzebność, nie mówiąc już o tych co nie pracują. To przepisy prawa ich zmienność i sprzeczności zmuszają do zachowań bezsensownych, do pracy która nie niesie za sobą żadnych wartości. Ten bezsens istnienia utrwalany jest przez stosunki pracy gdy kompetencje i sprawność nie idzie w parze z szacunkiem i godną płacą. A to przekłada się na stosunki w rodzinie, itd, itd. |