Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

MEFO nie dowodzą wyższości państwowego pieniądza

Grzegorz GPS Świderski 13.09.2026

W tej notce: naszeblogi.pl/77628-pytania-na-ktore-nikt-nie-chcial-odpowiedziec mjk1 dowodzi czegoś słabszego, niż mu się wydaje! Oto moja polemika z tym tekstem.

  mjk1 pyta, jak państwo bez złota i pożyczek z zagranicy uruchomiło produkcję oraz zatrudnienie, i zarzuca mi ucieczkę w moralizowanie, co zrobiłem w tej notce: naszeblogi.pl/77635-czy-socjalizm-hitlera-byl-ekonomicznie-sprawny. Dobrze. To porozmawiajmy o samym mechanizmie — tyle że mechanizm wygląda zupełnie inaczej, niż mu się wydaje.

  Nigdy nie twierdziłem, że weksle MEFO nie działały ani że państwowy kredyt nie potrafi pobudzić produkcji. Twierdzę tylko, że z faktu, iż państwo odpaliło gospodarkę własnym kredytem, nie wynika wcale, że powinno było to zrobić ani że zrobiło to lepiej, niż zrobiłby to wolny rynek. mjk1 opisał sam mechanizm działania weksli i wyciągnął z niego wniosek normatywny (czyli stwierdził, jak jego zdaniem być powinno). To jest logiczny skok, którego w ogóle nie uzasadnił.

  Warto od razu powiedzieć, czym te weksle naprawdę były, bo to kluczowe dla całej reszty. To nie były rządowe obligacje. Cały geniusz Schachta polegał na tym, że wystawiała je podstawiona spółka-krzak (Metallurgische Forschungsgesellschaft), a państwo gwarantowało je po cichu. Chodziło o to, żeby te miliardy nie pojawiły się w oficjalnym długu państwa, którego pilnowały banki i zagranica. To była księgowa wydmuszka stworzona po to, by ukryć skalę zadłużenia przed opinią publiczną i przed wierzycielami. Zapamiętajmy to, bo wrócimy do tego przy polskich funduszach.

  Cała argumentacja mjk1 opiera się na założeniu, że w Niemczech na początku lat 30-tych leżały bezczynnie surowce i ludzie, którzy tylko czekali na pieniądz. To założenie jest znacznie słabsze, niż mu się wydaje.

Pieniądz nie jest zasobem — i MEFO tego nie zmieniły

  Pieniądz sam nie zespawa samolotu. Jednak z tej słusznej obserwacji nie wynika przewaga państwowego druku pieniądza, lecz coś odwrotnego. Jeśli realne surowce i ludzie już w kraju są, problemem nie jest to, kto wykreuje pieniądz, ale kto i na jakiej podstawie zdecyduje, do czego te konkretne zasoby zostaną użyte.

  MEFO nie stworzyły z powietrza niemieckich robotników, fabryk ani rudy żelaza. Stworzyły po prostu system obietnic, pozwalający państwu płacić za zamówienia zbrojeniowe i ukryć prawdziwy rachunek na później. To było prawo do odebrania części przyszłej produkcji, zabezpieczone przyszłymi podatkami obywateli i gwarancją rządu.

  Pożyczanie z przyszłości ma sens, gdy opłaca inwestycję, która zwiększy ilość potrzebnych towarów na rynku. Jest jednak niszczące, gdy finansuje produkcję rzeczy, których nikt z własnej woli by nie kupił (np. czołgów). Sam mechanizm działania weksli nie mówi nam, z którym przypadkiem mamy do czynienia — i dlatego opisywanie go niczego nie udowadnia.

  Czy ludzie i zasoby rzeczywiście czekali bezczynnie? Tu zaczyna się sprawa, którą mjk1 pomija, a która rozbiera jego tezę od fundamentów.

  Po pierwsze, chronologia. MEFO ruszyły w 1934 roku. Ożywienie gospodarcze zaczęło się wcześniej, jako efekt programów poprzednich rządów i jako zwykłe, naturalne odbicie po kryzysie. Historyk gospodarki Albrecht Ritschl kwestionuje tezę, że to zadłużanie państwa napędziło ten wzrost — długi przed 1935 rokiem były po prostu za małe. Przypisywanie sukcesu mechanizmowi, który ruszył już po starcie ożywienia, to szkolny błąd. Innymi słowy: mjk1 chwali lekarstwo, które podano pacjentowi, gdy ten już wstawał z łóżka.

  Po drugie, statystyka. Spadek gigantycznego bezrobocia był po części tylko sztuczką na papierze! Służba pracy (Arbeitsdienst) i pobór do wojska wykreślały ludzi z rejestrów, a kobiety i Żydów usuwano z nich decyzją administracyjną. Nie każdy zniknięty bezrobotny to człowiek, który dostał normalną pracę. Trzecia Rzesza była państwem totalitarnym, które kontrolowało własny urząd statystyczny — a mjk1 cytuje jego liczby tak, jakby przyszły z GUS-u w wolnym kraju.

  Po trzecie i najważniejsze, zasoby nie były wolne. Praca to nie jedna bezkształtna masa! Zbrojenia potrzebowały fachowców i inżynierów, a nie po prostu tłumu bezrobotnych z upadłych branż. Ponadto surowce, obce waluty i moce hut były maksymalnie obciążone już od 1934 roku — to główna teza historyka Adama Tooze'a w książce "The Wages of Destruction". Stąd brały się drastyczne decyzje władz: Nowy Plan Schachta, kontrola walut, limity importowe, handel wymienny i walka o każdą tonę rudy. Niemcy zderzyły się z brakiem walut zagranicznych niemal natychmiast po starcie zbrojeń.

  To ma zabójcze konsekwencje dla argumentu mjk1. Ekonomiczna zasada Bastiata o „tym, czego nie widać” (czyli o kosztach ukrytych) bywa słaba tylko wtedy, gdy surowce naprawdę leżą bezczynnie. Jednak gdy stal, waluty i fachowcy są zajęci pracą, pojawia się realny i mierzalny koszt alternatywny, czyli to, co tracimy, wybierając armię zamiast cywilów. Każda tona stali w wieży czołgu to tona, której zabrakło w szynie, dźwigarze albo maszynie rolniczej. Wypieranie normalnej produkcji dla obywateli przez produkcję wojskową w Niemczech po 1934 roku to twardo udokumentowany fakt.

Dlaczego więc ludzie nie pracowali?

  To jest pytanie, którego mjk1 nie zadaje, bo odpowiedź niszczy jego teorię.

  Jeśli miliony ludzi chcą pracować, a fabryki stoją puste, to normalnym, rynkowym wyjściem jest obniżenie pensji i cen, żeby komuś znów opłacało się zatrudniać. Dlaczego to nie zadziałało? Ekonomista Knut Borchardt pokazał, że republika weimarska miała rynek zablokowany przez państwo: urzędowe narzucanie płac w przymusowym arbitrażu (Zwangsschlichtung) windowało je ponad opłacalność, zmowy wielkich karteli sztucznie trzymały wysokie ceny, a wymuszanie dekretami spadku cen i płac, czyli deflacja, dobijało resztę.

  Masowe bezrobocie nie było więc dowodem na to, że wolny rynek zawiódł. Było efektem wtrącania się państwa w gospodarkę: urzędowego dyktowania pensji, ceł, karteli, kontroli walut z 1931 roku i ciężaru wojennych reparacji. Państwo najpierw zabetonowało naturalne mechanizmy ratunkowe rynku, a potem przedstawiło katastrofę jako dowód na to, że potrzebny jest kolejny program państwowy.

  I tu jest teza, na którą mjk1 nie ma odpowiedzi: Hitler leczył państwem chorobę, którą wywołało państwo. Zabrał ludziom możliwość dogadania się co do pensji, a potem wystąpił jako zbawca, który daje im pracę. To schemat, który powtarza się do dziś: urzędnicy tworzą problem swoimi zakazami, żeby uzasadnić nałożenie kolejnych.

Produkcja to nie dobrobyt

  mjk1 automatycznie uznaje rosnącą produkcję za sukces gospodarczy. Ten skok myślowy jest całkowicie błędny.

  Ekonomista Robert Higgs pokazał na przykładzie gospodarki USA w czasie wojny, że jeśli liczymy statystyki w sztucznych cenach urzędowych, w państwie pełnym limitów na towary, to takie dane przestają mierzyć cokolwiek, co poprawia faktyczne życie ludzi. To samo obserwowaliśmy w PRL-u. I to samo dotyczy Niemiec: udział codziennej konsumpcji w dochodach spadał, przeciętny obywatel wcale nie kupował więcej, podczas gdy oficjalne słupki produkcji przemysłowej dumnie pięły się w górę.

  Przeciętny Niemiec nie potrzebował trzech myśliwców Messerschmitt. Nie kupiłby ich z własnej woli, gdyby miał wybór w sklepie. Państwo po prostu zabrało siłą surowce, zamówiło broń i policzyło to w statystykach jako wzrost gospodarczy. Prawdziwe bogactwo to ilość rzeczy, których ludzie potrzebują i które kupują dobrowolnie, a nie ilość żelastwa, którą władza kazała wyprodukować.

  Powiem to jeszcze dosadniej. Gdyby miarą sukcesu był wzrost produkcji i spadek bezrobocia, to najlepszym programem gospodarczym w dziejach byłoby kopanie i zasypywanie rowów. Zatrudnienie pełne, produkcja rośnie, statystyka śpiewa. Tylko że wieczorem nikt nie ma co włożyć do garnka. Cała różnica między gospodarką a teatrem gospodarczym polega na tym, czy ktokolwiek chce dobrowolnie kupić to, co powstało.

To ma nazwę, i Mises nadał ją w 1944 roku!

  mjk1 twierdzi, że nikt nigdy nie odpowiedział na jego pytanie. Odpowiedziano na nie 80 lat temu, po niemiecku i obserwując sytuację z bliska.

  Ludwig von Mises opisał gospodarkę III Rzeszy w książce "Rząd Wszechmogący" w 1944, a wcześniej w "Ludzkim działaniu", jako Zwangswirtschaft — czyli gospodarkę przymusową, socjalizm w wydaniu niemieckim. Własność prywatna firm istnieje tam tylko na papierze, a wszystkie realne decyzje (co robić, z czego, dla kogo i po ile) podejmują urzędnicy. Szef fabryki staje się tylko posłusznym wykonawcą woli urzędu, a jego akt własności świstkiem.

  I to jest odpowiedź na pytanie, którego mjk1 rzekomo nie usłyszał. Mechanizm MEFO nie był żadnym sprytnym wynalazkiem kapitalistycznej bankowości. Był narzędziem gospodarki przymusowej i bez niej nie mógłby działać ani jednego dnia. Weksle krążyły, bo przedsiębiorca nie miał prawa ich odrzucić, nie miał prawa wywieźć pieniędzy za granicę, nie miał prawa rozliczyć się w dolarach i nie miał prawa podnieść ceny. Wyjmijcie z tego systemu przymus, a cała konstrukcja rozpada się w tydzień. To nie był dowód siły państwowego pieniądza. To był dowód siły policji.

  Słynny argument o tym, że państwo w ogóle nie potrafi liczyć opłacalności (argument kalkulacyjny), dotyczy pełnego komunizmu, gdzie żadnych cen nie ma. W Rzeszy ceny istniały, tyle że ustalał je urząd, więc przestały pokazywać, czego naprawdę brakuje. To jest bardziej argument Hayeka o niszczeniu informacji niż Misesa o jej braku. Skutek wychodzi ten sam: taki system może latami pompować pieniądze w nieopłacalne projekty, bo zlikwidował jedyny mechanizm weryfikacji, czyli bankructwo.

Skąd mjk1, to wziął, czyli o rodowodzie pewnej teorii

  Teraz rzecz, którą mjk1 sam uczciwie podał, a której konsekwencji chyba nie przemyślał. Podbudową teoretyczną całego jego wywodu jest Georg Friedrich Knapp i jego „Państwowa teoria pieniądza” z 1905 roku — teza, że pieniądz jest tworem prawa państwowego.

  Otóż to nie jest neutralna ciekawostka z historii myśli ekonomicznej. Z Knappa wyrasta chartalizm, a z chartalizmu wyrasta cała współczesna moda zwana MMT (nowoczesna teoria monetarna), głosząca, że państwo z własną walutą nie może zbankrutować i nie musi się martwić, skąd wziąć pieniądze. mjk1 pisze dokładnie to samo, tylko ostrożniej: że państwo nie jest skazane na zachowywanie się jak gospodarstwo domowe.

  Jedyny w dziejach rząd, który potraktował Knappa serio, z pełnym arsenałem środków i bez demokratycznych hamulców, to był rząd, o którym piszemy. To nie znaczy, że każdy zwolennik suwerennego pieniądza zmierza do wojny. Twierdzę coś gorszego, że teoria, która orzeka, iż państwo z własną walutą nie ma ograniczenia budżetowego, jest bezbronna wobec pytania, co zrobić, gdy władza uzna, że najważniejszym celem narodu są czołgi. Nie ma w niej żadnego bezpiecznika. Bezpiecznikiem miała być mądrość rządzących, a to jest dokładnie ten sam bezpiecznik, który zawodzi w każdym systemie socjalistycznym od dwustu lat.

Właściwy argument nie brzmi, że rynek dałby więcej!

  Nie twierdzę, że potrafię matematycznie wyliczyć, o ile bogatsi byliby Niemcy bez państwowych weksli MEFO. Nikt tego nie potrafi — i dokładnie to jest sednem sprawy. Friedrich Hayek pokazał, że konkurencja rynkowa to jedyny proces odkrywania informacji, której żaden człowiek ani urząd z góry nie posiada. Nie da się jej wymyślić przy biurku ani zastąpić dekretem z ministerstwa.

  Nawet genialny szef banku centralnego Hjalmar Schacht nie wiedział, czy Niemcy bardziej potrzebują mieszkań, czy czołgów. Nikt tego nie wiedział. Różnica polega na tym, że wolny rynek sprawdziłby to sam — przez tysiące firm, które na własne ryzyko i za własne pieniądze codziennie testują, co przynosi zysk, a co stratę. A państwo hitlerowskie postawiło jeden wielki zakład za pieniądze wszystkich obywateli, bez możliwości odwołania. Kiedy na wolnym rynku ktoś się myli, bankrutuje jeden przedsiębiorca. Kiedy myli się polityk z drukarką pieniędzy, rachunek płaci całe społeczeństwo — i to zwykle nie od razu, więc nawet nie wie, za co płaci.

  Państwowy monopol na druk pieniądza zabija jedyną procedurę, dzięki której można się w ogóle dowiedzieć, co miało sens! Bo przecież pierwsze cechy weksla MEFO (że to obietnica zapłaty, że ludzie ją brali, że dało się ją sprzedać lub spieniężyć) to nic nowego pod słońcem. Zwykli kupcy używali takich kwitów od stuleci, na długo przed istnieniem banków centralnych. Państwo Hitlera miało nad nimi tylko jedną przewagę: przymus. Prawo nakazujące używać jego pieniądza, podatki płatne wyłącznie w nim, zakaz obcych walut i banki wzięte pod but. To żaden dowód wyższości. To dowód, że nikt nie mógł uciec do konkurencji.

Uczciwie o najtrudniejszym zarzucie

  Nie będę udawał, że prywatne, konkurujące ze sobą pieniądze magicznie leczą wszystko. Kryzysowy rok 1931 to panika bankowa, upadek gigantycznego Danatbanku i śmiertelna spirala, w której spadające ceny podnoszą realny ciężar starych długów, więc zadłużeni wyprzedają majątek, co ceny zbija jeszcze niżej (deflacja zadłużeniowa). W panice ludzie ze strachu chowają pieniądze do skarpety, zamiast je pożyczać, i żaden ustrój tego strachu nie likwiduje. Sam Hayek po latach przyznał, że jego zbyt surowe stanowisko wobec ratowania rynku w tamtym kryzysie było błędem.

  Jednak wniosek z tego jest dokładnie odwrotny, niż chce mjk1. Gdy wybucha panika w państwie z monopolem na jedną walutę, ludzie nie mają dokąd uciec — podatki trzeba płacić w niej, a urząd zamyka drogę do złota i dewiz. Dokładnie to zrobiono w Niemczech w lipcu 1931 roku, jeszcze przed Hitlerem: wprowadzono kontrolę dewizową, czyli zatrzasnięto drzwi. Cała późniejsza konstrukcja Schachta była możliwa tylko dlatego, że te drzwi już były zamknięte. W systemie, gdzie wydawcy pieniędzy konkurują, ucieczka od psutej waluty jest natychmiastowa, a jej koszt ponosi ten, kto ją psuje, a nie ogół po dziesięciu latach. Konkurencja nie usuwa paniki. Usuwa bezkarność.

Test współczesny: Chiny

  mjk1 na koniec przechodzi do Polski i rzuca sugestię, że dziś istnieje potężne państwo, które stosuje te same metody jakoby znacznie mądrzej. Wiadomo, że chodzi o Chiny — i to najgorszy z możliwych przykładów dla ratowania jego teorii.

  Chiny to gigantyczny, żywy eksperyment pompowania politycznych pieniędzy w gospodarkę, na skalę, o jakiej Schacht mógł tylko marzyć. Efekt? Wieloletnie marnotrawstwo betonu, ogromne zadłużenie sztucznych spółek samorządowych, upadki gigantów (Evergrande, Country Garden), całe puste dzielnice-widma i spadek wartości majątku obywateli, którzy w te mieszkania włożyli oszczędności życia. Kredyt poszedł ślepo tam, gdzie kazała partia, a nie tam, gdzie był realny popyt. To nie jest kontrargument wobec zwolenników wolnego rynku. To jest podręcznikowy dowód ich racji, przeprowadzony za cudze pieniądze na 1,4 miliarda ludzi.

Polskie MEFO

  A teraz wracamy do wydmuszki Schachta, bo mam dla mjk1 niewygodną wiadomość: jego ulubiony mechanizm działa w Polsce od lat i wcale nie trzeba go dopiero wprowadzać.

  Istota MEFO nie polegała na drukowaniu pieniędzy. Polegała na wyprowadzeniu zobowiązań poza oficjalny budżet, do podstawionego podmiotu, żeby dług nie był widoczny tam, gdzie się go liczy. Otóż dokładnie to robią kolejne polskie rządy, obu głównych plemion, upychając dziesiątki miliardów w funduszach przy BGK i w PFR — poza budżetem, poza kontrolą Sejmu, poza limitem konstytucyjnym. Nazwiska się zmieniają, konstrukcja jest ta sama. Schacht miał lepszy PR, bo nazwał to spółką badawczą.

  Co do planu „Polskiego SAFE 0 proc.”. Ogłoszenie, że rezerwy złota w NBP są od dziś wyżej wyceniane, nie wyczaruje ani grama stali na broń, ani jednego inżyniera. Wzrost wyceny złota to przesunięcie przecinka w dokumencie księgowym. Przekazanie powstałych tak wirtualnych miliardów na zbrojenia to emisja pieniądza plus redystrybucja — zabranie jednym, żeby dać drugim. Realne surowce, które kupi za to wojsko, trzeba będzie komuś odebrać. Pytanie brzmi tylko, czy jawnie w podatkach, czy po cichu przez inflację.

  To jest dokładnie ta sama zasada, którą mjk1 sam głosi: pieniądz to nie surowiec. Tyle że on stosuje ją chętnie do Hitlera, a o niej zapomina, gdy mówi o programie, który mu się podoba. Skoro pyta, który polityk odważy się sięgnąć po własny pieniądz, niech odpowie też na pytanie odwrotne: który polityk odważy się powiedzieć wyborcy, że stali na czołg i tak nie ma, więc trzeba ją komuś zabrać?

Czego Schacht mieć nie mógł

  W 1933 roku postulat konkurencji walut był trudny do realizacji z prostego powodu: wydawcą pieniądza musiała być instytucja, a każdą instytucję państwo z policją mogło zamknąć albo sobie podporządkować. Złoto niewiele tu pomagało — w tym samym 1933 roku Roosevelt zwyczajnie zakazał Amerykanom jego posiadania i kazał je oddać pod groźbą więzienia. Twardy pieniądz można skonfiskować, bo leży w skarbcu, a skarbiec ma adres.

  Dziś technologia to zmieniła i to jest jedyna naprawdę nowa rzecz w całym tym sporze. Kryptowaluty są pierwszym pieniądzem, którego reguła emisji jest jawna, sprawdzalna w kodzie i niezależna od czyjejkolwiek obietnicy, a zarazem nie da się go zamknąć w skarbcu, który wojsko otoczy kordonem. Kod nie gwarantuje, że wartość nie spadnie ani że zawsze znajdzie się kupiec. Gwarantuje jedną jedyną, ale najważniejszą rzecz: nikt nie dodrukuje wagonu pustych jednostek dlatego, że akurat zabrakło mu na zbrojenia. A to jest dokładnie ten jeden ruch, który Reichsbank wykonał — i który wykonuje dziś każdy bank centralny świata, tyle że nazywa to luzowaniem ilościowym i kupuje za to obligacje zamiast czołgów. Mechanizm Schachta nie umarł w 1945 roku. On tylko zmienił nazwę i cel.

  Nie twierdzę, że sztywna podaż jest lekiem na całe zło — przy nagłym braku płynności na pewno nie jest. Twierdzę, że na blockchainie da się zbudować również waluty o podaży elastycznej, reagującej na kredyt według reguły znanej z góry i odpornej na telefon z kancelarii premiera. Po raz pierwszy w historii różnorodność pieniądza nie zależy od tego, czy władza jej zakaże. mjk1 pytał kiedyś, kto i kiedy zamierza tę konkurencję walutową wprowadzić. Nikt jej nie wprowadza ustawą. Ona po prostu rośnie, na naszych oczach, i żaden Sejm nie musi wyrazić na to zgody i nie jest w stanie tego zabronić.

  III Rzesza pokazała jedynie, że państwo uzbrojone we własny bank centralny, aparat skarbowy i zdolność wymuszania posłuszeństwa potrafi błyskawicznie skoncentrować zasoby całego narodu na jednym celu. Nie pokazała w najmniejszym stopniu, że państwowy pieniądz jest lepszy od prywatnego ani że polityk sterujący produkcją zza biurka tworzy jakikolwiek dobrobyt.

  Pokazała za to trzy rzeczy, o których mjk1 uparcie milczy: że ludzie stali się bezrobotni głównie dlatego, że państwo wcześniej samo zablokowało rynkowi możliwość ratunku, że ograniczenia surowcowe i walutowe uderzyły niemal natychmiast, więc zbrojenia realnie zabierały ludziom cywilne towary, i że rosnące urzędowe wskaźniki produkcji w państwie dyktującym ceny nie mierzą niczego, co zwykły człowiek nazwałby bogaceniem się.

  Weksle MEFO nie dowodzą wyższości państwowego planowania. Dowodzą, że gospodarka potrzebuje płynnych, wiarygodnych i wymienialnych zobowiązań, żeby w ogóle ruszyć z miejsca. Państwo dostarczyło je pod przymusem, centralnie i do jednego celu. Prywatni wydawcy dostarczyliby ich setki — i musieliby przejść test, którego monopolista nie przechodzi nigdy, bo nie musi.

Państwo stworzyło produkcję. Rynek tworzy wiedzę o tym, co warto produkować

  I na koniec pytanie do mjk1, skoro tak lubi pytania bez odpowiedzi. Nie pytam, czy państwo może uruchomić gospodarkę własnym pieniądzem, bo na to zgadzamy się obaj. Pytam: jaki bezpiecznik przewiduje jego teoria na wypadek, gdy rząd dysponujący tym narzędziem uzna, że narodowi potrzebne są czołgi i rakiety, by podbić sąsiadów? Schacht takiego bezpiecznika nie miał. Chiny go nie mają. Putin nie ma. NBP go też nie ma. Czekam na konkret, a nie na zapewnienie, że u nas będą mądrzejsi ludzie u władzy.

  Przypominam słynny aforyzm Marka Twaina: "Niczyje zdrowie, wolność ani mienie nie są bezpieczne, kiedy obraduje parlament".

Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS

PS. Źródło tego plagiatu: 

  • naszeblogi.pl/77617-hitler-lewica-iii-rzesza-socjalizm
  • naszeblogi.pl/77635-czy-socjalizm-hitlera-byl-ekonomicznie-sprawny
  • www.salon24.pl/u/gpspl/1486562,ase-vs-keynesizm
  • naszeblogi.pl/77525-polityk-ktory-dokladnie-wyliczyl-przyszlosc-albo-klamie-albo-nie-rozumie-ekonomii

Seria o kreacji pieniądza:

  • Część 1: Pieniądz z powietrza i handel czasem
  • Część 2: Kreacja waluty z powietrza, z niczego, ex nihilo
  • Część 3: Tajemnica półtora biliona złotych, których nie ma w żadnym sejfie
  • Część 4: Dlaczego rozsądni ludzie nie rozumieją pieniądza bankowego?
  • Część 5: Kreacja waluty fiducjarnej z powietrza przez kredyt!
  • Część 6: Waluty dobre, waluty złe...
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 42
mjk1

mjk1

13.09.2026 15:15

Drogi Grzegorzu, zgodnie z tym, co już Ci wielokrotnie pisałem, nie mam najmniejszego zamiaru dyskutować ze sztuczną inteligencją. Tym bardziej że najwyraźniej potrafi ona napisać bardzo długi tekst, ale niekoniecznie odpowiedzieć na proste pytanie. Na jedno jednak odpowiem, bo tego pytania ani Twoja SI, ani,  jak widzę, Ty sam nie zauważyliście.

Jaki jest bezpiecznik przed tym, żeby państwo dysponujące własnym pieniądzem nie wykorzystało go przeciwko własnym obywatelom?

Otóż jest nim demokracja. I nie trzeba do tego ani Misesa, ani Hayeka, ani Knappa, ani nawet sztucznej inteligencji. Wystarczy odrobina logicznego myślenia. Zarówno III Rzesza, jak i współczesne Chiny, na które się powołujesz, nie są państwami demokratycznymi. Trudno więc przedstawiać ich doświadczenia jako dowód na to, że demokracja nie jest żadnym bezpiecznikiem. Można oczywiście dyskutować, czy demokracja jest bezpiecznikiem doskonałym. 

Nie jest., ale do dziś nikt nie znalazł lepszego.

I właśnie dlatego zamiast kolejnych 10 tysięcy słów napisanych przez SI wystarczyłoby czasem zadać sobie jedno proste pytanie: czym różni się państwo demokratyczne od III Rzeszy i Chin?

Odpowiedź jest znacznie krótsza niż Twój wpis. 

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

13.09.2026 15:47

W odpowiedzi do: mjk1

Nie zrozumiałeś mojego wpisu, przerósł cię intelektualnie, skutecznie obaliłem twoje tezy, więc jedyna linia obrony, jaką znalazłeś, to samoponiżenie się oskarżeniem o AI Slop. Nie lepiej przyznać, że po prostu nie jesteś zdolny do polemiki, bo to za trudne dla ciebie? A tu masz o AI: naszeblogi.pl/77590-blogerski-ai-slop

mjk1

mjk1

13.09.2026 16:15

W odpowiedzi do: Grzegorz GPS Świderski

Nie Grzesiu. już Ci wielokrotnie udowadniałem, że nie masz wiedzy i posługujesz się SI. Ja potrafię odpowiedzieć na każde pytanie, ale Ty uruchomisz SI i ona będzie to mieliła do końca świata i jeden dzień dłużej udowadniając, że nie mam racji. Nikogo to jednak tutaj nie zainteresuje. Ale chcesz w to brnąc, proszę bardzo. Napisałem o polskim polityku, który ma zbliżony pomysł do niemieckiego i chińskiego co do zasady. Jest nim Karol Nawrocki. Jest jednak jeszcze drugi polityk w Polsce, który na podobnej zasadzie ekonomicznej. choć nie tej samej, co Nawrocki z Glapińskim,  proponuje rozwiązanie. Który to polityk, nietrudno się domyślić bo wymieniłem jego nazwisko w jednym z komentarzy. Zapytaj więc, tę Twoją SI co proponuje i dlaczego jest to zbliżone do rozwiązania niemieckiego, chińskiego i propozycji Nawrockiego z Glapińskim a jednak inne. Sam jestem ciekaw co SI Ci odpowie, albo mnie zaskocz i sam odpowiedz. I na koniec prośba. Na to pytanie można odpowiedzieć jednym zdaniem i na tym się skup a nie twórz nowej teorii na którą sam sobie odpowiesz. 

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

13.09.2026 16:23

W odpowiedzi do: mjk1

Wymigiwanie się od polemiki to najlepszy dowód, że się nie znasz i nie umiesz obalić moich argumentów. Teraz żałuję, że napisałem tę polemikę, bo nie jesteś jej godny.

Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 493
Liczba wyświetleń: 745 990
Liczba komentarzy: 6 639

Ostatnie wpisy blogera

  • Czy socjalizm Hitlera był ekonomicznie sprawny?
  • Hitler to lewica, III Rzesza to socjalizm!
  • Pułapka na Konfederację – stan na wrzesień 2026

Moje ostatnie komentarze

  • Wymigiwanie się od polemiki to najlepszy dowód, że się nie znasz i nie umiesz obalić moich argumentów. Teraz żałuję, że napisałem tę polemikę, bo nie jesteś jej godny.
  • To nie obala mojej głównej tezy. Można osobno dyskutować, czy klasyczne równania Naviera-Stokesa są pełnym modelem realnego płynu, oraz w jakiej klasie obiektów. Problem milenijny jest jednak…
  • Nie zrozumiałeś mojego wpisu, przerósł cię intelektualnie, skutecznie obaliłem twoje tezy, więc jedyna linia obrony, jaką znalazłeś, to samoponiżenie się oskarżeniem o AI Slop. Nie lepiej przyznać,…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • Grzegorz GPS Świderski, Wymigiwanie się od polemiki to najlepszy dowód, że się nie znasz i nie umiesz obalić moich argumentów. Teraz żałuję, że napisałem tę polemikę, bo nie jesteś jej godny.
  • Grzegorz GPS Świderski, To nie obala mojej głównej tezy. Można osobno dyskutować, czy klasyczne równania Naviera-Stokesa są pełnym modelem realnego płynu, oraz w jakiej klasie obiektów. Problem milenijny jest jednak…
  • mjk1, Nie Grzesiu. już Ci wielokrotnie udowadniałem, że nie masz wiedzy i posługujesz się SI. Ja potrafię odpowiedzieć na każde pytanie, ale Ty uruchomisz SI i ona będzie to mieliła do końca świata i jeden…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności