Choć handel zagraniczny zwykle stanowi jedną z lokomotyw napędzających wzrost PKB, w przypadku Polski, głównie wskutek relatywnie słabej koniunktury wśród naszych głównych partnerów w wymianie handlowej z zagranicą, tj. krajów unijnych, raczej taką „lokomotywą” w najbliższym czasie nie będzie.
Przy czym w ub. r. najwięcej, bo ok. 72% wyeksportowanych przez Polskę towarów stanowiły towary i różne urządzenia przemysłowe, a także maszyny, urządzenia i sprzęt transportowy. W imporcie wyroby te łącznie stanowiły ponad 65%.
W 2025 r., według informacji GUS wymiana w naszym handlu zagranicznym ogółem zamknęła się ujemnym saldem, podczas gdy w dwóch poprzednich latach było ono dodatnie.
Ściśle rzecz biorąc, ujemne saldo ukształtowało się na poziomie 8,7 mld USD (w 2024 r. było dodatnie i wyniosło 0,7 mld USD). W przeliczeniu na euro ujemne saldo wyniosło 7,7 mld euro (wobec dodatniego przed rokiem, które wyniosło 0,5 mld euro). Z kolei w przeliczeniu na złote, wymiana zamknęła się ujemnym saldem w kwocie 26,3 mld zł (wobec dodatniego 2,3 mld zł w 2024 r.).
Cała ta sytuacja wynika z kilku czynników, z których jednym z najważniejszych jest sytuacja gospodarcza naszych głównych partnerów w wymianie handlowej, tj. krajów zachodnioeuropejskich z Niemcami na czele, które od co najmniej końca poprzedniej dekady przeżywają stagnację w gospodarce. Np. w krajach strefy euro PKB w 4 kwartale 2025 r. wzrósł jedynie o 0,3% w porównaniu z III kwartałem.
Mimo zmniejszania się ich udziału w wielkości wymiany handlowej z zagranicą (m.in. ich udział w całości naszego eksportu jeszcze kilka lat temu wynosił ok. 33%, w 2024 r. zmniejszył się do 27,2%, a w ub. roku dalej spadł do 26,9%; podobnie w imporcie – jeszcze nie tak dawno temu wynosił ponad 20%, zaś w 2024 r. zmniejszył się do 19,3%, a w 2025 r. – do 19,0%), wciąż jednak pozostają naszym partnerem w handlu zagranicznym nr 1.
Niestety, jak zauważają analitycy banku PKO BP, „spośród głównych partnerów handlowych najwyższy wzrost importu względem 2024 odnotowano w przypadku Chin (11,4% import wyrażony w PLN), spadek dotyczył natomiast USA (o 0,9%)”.
W niepublikowanym wywiadzie dla naszego portalu filarybiznesu.pl Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, wiceprezes Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej zapytany o sytuację w obecnym roku, skomentował: - Element popytu zewnętrznego, tj. realna wielkość eksportu, niekoniecznie będzie działał na korzyść wzrostu polskiej gospodarki. Bowiem popyt na rynkach eksportowych pozostaje względnie słaby. Przy tym nasze warunki konkurencyjne nie poprawiają się szczególnie, a w niektórych aspektach się pogarszają. Poza tym, z drugiej strony, skoro konsumpcja zaczyna rosnąć, to przecież ma ona to do siebie, że generuje większy popyt na import. Więc różnica między importem, a eksportem będzie raczej rosła i będzie nadal przechylać się na rzecz zwiększania wielkości importu nad eksportem.
Jak podsumowuje obserwatorgospodarczy.pl, „dane GUS o handlu zagranicznym za 2025 rok pokazują dwa zjawiska. Polski eksport odbił po słabszym 2024 r., jednak tempo wzrostu importu było wyraźnie wyższe, co sprowadziło saldo wymiany z powrotem na minus. W ujęciu wartościowym eksport wzrósł niemal o 4%, natomiast import zwiększył się o ponad 6%. Efekt jest prosty, 2025 r. zakończył się deficytem handlowym na poziomie 7,7 mld euro. Mechanizm jest typowy dla fazy ożywienia krajowego. Gdy gospodarka przyspiesza, rośnie popyt na dobra inwestycyjne, komponenty oraz towary konsumpcyjne, a duża część tej dodatkowej energii materializuje się w imporcie szybciej niż w eksporcie, który zależy od koniunktury u partnerów handlowych, zwłaszcza w UE”.
Ponadto, według portalu, „Import przyspieszył szybciej niż eksport, a deficyt wrócił nie jako sygnał spadku sprzedaży zagranicznej, lecz jako koszt rosnącego popytu w kraju i coraz mocniejszego naporu dostaw z państw rozwijających się, a przede wszystkim z Chin”.
Jak widać, obecne tendencje w naszym handlu zagranicznym to nie „przejściowa”, bieżąca zmiana. Tym bardziej, że w od niedawna skomplikowanej sytuacji geopolitycznej trudno też precyzyjnie przewidywać rozwój dalszej sytuacji – i to w wielu aspektach: zarówno gospodarczych, jak i politycznych. Gdyby jednak doszło do w miarę szybkiego zakończenia – choćby konfliktu w Iranie i na Bliskim Wschodzie – wówczas można by bardziej precyzyjnie móc przewidywać dalszy rozwój sytuacji, w tym m.in. tegorocznych tendencji w naszym handlu zagranicznym.