Często nie wiemy sami czy żyjemy, czy nie, gdyż proces ten przebiega niekiedy bez objawów.
Owszem, jesteśmy gdzieś zarejestrowani, konsumujemy, przetwarzamy pożywienie, wykonujemy ruchy, co jest nieodłącznym atrybutem życia, ale jakoś do końca nie wiadomo, czy te objawy są wystarczające, by zakwalifikować nas do kategorii żywych. Moim zdaniem - nie.
Życie bez objawów
Kiedy kochałem się z Dorotką
dała mi w gębe, gdym próbował
usteczka słodkie ucałować,
bo miłość jej - bezobjawowa.
W szkole mówili coś o cnocie,
mnóstwo dawali tam przykładów;
sami w Pornhubie całe noce;
cnota - widocznie bez objawów.
Dwóch do mnie przyszło w kitlach białych
i powiedzieli: „to choroba”,
bo wyczytali w Internecie,
że grypa jest bezobjawowa.
Źle się poczułem po zastrzyku.
Potem mi dali jakiejś cieczy
i w swym raporcie napisali,
że zastrzyk bez objawów leczy.
Widać nie żyje. Według pana...?
To wirus zabił tego żłoba.
A nie mówiłem że jest groźny?
Typowa śmierć bezobjawowa.
Do trumny już mnie położyli,
żebym opuścił ziemski padół,
a ja im dupę pokazałem -
z szacunkiem, ale bez objawów.
***
A wy rządzący, którym pieniądz
jurgieltny głównym pożywieniem,
Miłosza krótki wiersz czytajcie,
bo świt przychodzi z objawieniem.
kmeehow
czerwiec 2020
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 19857
Pański komentarz nasunął mi myśl o przywódcach. Dawniej przywódca państwa z szablą w dłoni
szedł do boju prowadząc swoich żołnierzy i trudno przypuszczać, że nie liczył się z możliwością śmierci, a dzisiaj drobny wirus....maseczka, gdy kamera patrzy i zażenowanie rysujące się na twarzy.
Dziękuję za link.
pozdrowienia
W tym panskim rozwazaniu o Zyciu,mozna zadac sobie pytanie jakie to nasze Zycie byc powinno ?
Swiete czy Uzyteczne ?..
Sfera Zycia uzytecznego jest empirycznie poznawalna ..czego nie mozna powiedziec o Zyciu podazajacym do Swietosci..a przeciez kazdego Chrzescijanina powolaniem jest dazenie do Swietosci a nie wlasnej uzytecznosci..Utalitarnosc Istnienia i jego przeznaczenie najlepiej obrazuje swiat Zwierzat..Sa jedynie do tego celu stworzone..
Nie mozna rozwazac o ich zyciu w kontekscie Swietosci..
Panska teza jest wiec jak najbardziej uzasadniona..Nie ma Zycia bez dazenia do wlasnej Swietosci..Zycie jest Darem Bozym..i jak On jest Swiete..Pzdr..
Powiedziałbym jak Bill Clinton na przesłuchaniu w Kongresie: wszystko zależy od tego jak zdefiniujemy święte, a jak użyteczne. Również - czy święte zawsze wyklucza użyteczne?
Zrobienie ze swojego życia użytku na Chwałę Pana i ludzi czyni życie użytecznym, czy świętym? Ponadto, jak daleko sięga nasza wolna wola, by móc powiedzieć np.
: wybieram życie święte (z tym drugim jest mniejszy problem).
Na święte życie, z moją przeszłością, to ja się już nie załapię. Staram się więc żyć godnie, według tych kryteriów i wartości które tkwią we mnie genetycznie i poznawczo. Trudnno mi odpowiedzieć na pytanie w jakim stopniu moje życie (mam na myśli postępowanie) jest moim „dziełem”, a w jakim stopniu darem, na który nie mam i nie miałem wpływu. Ciężki temat, ale mam nadzieję dowiedzieć się od Pana wiele.
Pozdrawiam serdecznie
Skad sie wzielo to przekonanie ? Nie nalezy byc sedzia we wlasnej sprawie. Milosierdzie tego ktory powolal nas do Zycia jest bezgraniczne..Prosze wiec nie watpic..a energie zuzyc we wlasnym podazaniu do Swietosci..
Od chwili chrztu ludzie znajdują się na drodze do świętości i – jeśli zechcą – mogą na podłożu uprzedzającej inicjatywy Boga odpowiadać na znaki Jezusowej miłości, podejmując decyzje, które będą przezwyciężały egoizm i zwiększały dobro.
Wszyscy ludzie – bez względu na to, czy zdają sobie z tego sprawę, czy nie – znajdują się w pewnym sprzężeniu z trudną do ujęcia tajemnicą życia, którą nazywamy Bogiem. Ważne jest natomiast, żeby potrafili ten fakt sobie uzmysłowić i przełożyć go na jakość swojej własnej egzystencji. Płynie stąd wniosek, że świętość jest dla człowieka stanem normalnym, stanem, który powinien być każdemu właściwy. Jest ona bowiem normą wyznaczającą, kim każdy człowiek być powinien.., np.uznam własne słabości i będę się starał współpracować z Bogiem poprzez nieustannie wzmacniany wysiłek moralno-ascetyczny. Tego rodzaju postawa nie pociąga za sobą bezpośrednio nadzwyczajnych czynów czy nieprzeciętnych gestów. Niezmienie oznacza jednak pragnienie odwzorowywania Bożej woli w ludzkich sercach.
Wlasna "swiętość" jest niczym sól; jej użyteczność dla innych musi zacząć się od jej własnych właściwości. Podobnie jak tylko mądry człowiek może przekazać mądrość innym, tak tylko człowiek świątobliwy może zarażać innych świętością. Człowiek może przekazać innym tylko te skarby, które sam zgromadził już w swoim sercu.
"Uzytecznosc" sama w sobie istnieje...Okresla sie ja mianem Utalitaryzmu..Kierujac sie jednak tylko nia i pozwolic jej byc celem zyciowym jest rezygnacja z pelni Zycia..rezygnacja z wlasnej "swietosci"..
Muszę Panu powiedzieć, że przyjazne ciepło emanuje z pańskiego pisania. Przesadziłbym, gdybym powiedział, że wszystko rozumiem, bo po pierwsze - nigdy nie studiowałem „przedmiotu” i mam duże luki w spisanych prawdach mojej wiary, a po wtóre - chyba nie wszystko da się wyrazić słowami i myślę, że również „ludzie z branży” miewają z tym kłopoty. Tak więc, posługuję się intuicją i częściowo emocjami, które mogą - nie muszą, ode mnie pochodzić.
Żałosne w tym wszystkim jest, iż refleksje i głębsze przemyślenie przychodzą najczęściej na starość, kiedy łatwo jest być posądzonym o szukanie duchowości ze strachu przed śmiercią.
Być może jest to Odgórnie zrządzone, ale dobrze by było gdyby refleksje o życiu i Bogu
przychodziły za młodu. Czyż świat nie byłby wówczas lepszy?
:-))...Wszystko we wlasciwym czasie..Bog ma wieksze "wyczucie" i poziom rozumienia mendrow mlodosci ;-))..
Wszystko w naszym Zyciu zostalo napisane w Ksiedze Zywota kazdego z nas..Mlodosc i jej grzesznosc..daje solidne podstawy do powrotu na wlasciwa droge..
Mistrz Ekhard byl oskarzony o gloszenie rzekomej Herezji podczas kazan..Postawiono go przed lokalnym Sadem Inkwizycyjnym.
Zarzut Herezji obejmowal stwierdzenie ,ktore padlo z jego ust kiedy glosil wielkosc Bozego Milosierdzia..a mianowicie krzyknal " niech bedzie Blogoslawiony Grzech""
Przed sadem wyjasnil.."gdyby nie bylo Grzechu , zylibysmy bezgrzesznie ,i wtedy Wielki Bog ,nie mialby okazji nam wybaczac i okazywac swojego Milosierdzia "..
Sad sie skonczyl zanim sie zaczal.:-))
Jednym z najwiekszych Sakramentow w naszym Swietym Kosciele,jest Sakrament Spowiedzi..Daje to nam grzesznikom skazonym Grzechem Pierworodnym,i codziennym ,poznania slodyczy Boskiego Milosierdzia, i odczucie Autentycznej Wolnosci Duszy uwolnionej od Grzechu..:-))
Ja po dobrej spowiedzi czuje sie tak i w ukryciu probuje poderwac sie do lotu..ale niestety po tylu latach wciagle nieudanie.Mowie to zupelnie na powaznie..Jest we mnie ten impuls poderwania sie do lotu..
Wspomnial pan cos o "starosci"..i troche mnie pan tym rozsmieszyl..Jest we mnie tyle energi radosci,ze mlodzi szczerze mi tego zazdroszcza..Spotkalem sie z szeptana opinia,ze jest to efekt,zazywanej "amfy" :-))..Prosze nie przywiazywac wiekszej uwagi do "starosci" bowiem takie przywiazane moze rzeczywiscie sprawic,ze ona nadejdzie..Pzdr..
jurgieltny głównym pożywieniem,
Miłosza krótki wiersz czytajcie,
bo świt przychodzi z objawieniem.
Rewolucyjna czujność nakazuje pominąc homusia Miłosza i
napisać
A wy rządzący, którym pieniądz
jurgieltny głównym pożywieniem,
Nigdzie nie ucieknieckie
przed gilotyny uderzeniem
taka ars poetica Pzdr
Właśnie nie wiedziałem jak obejść ten problem i jednocześnie wyrazić to, co zamierzałem. Pańska propozycja jest fantastyczna, ale z jednym zastrzeżeniem:
" rewolucyjna czujność", gilotyna.....brrrrr
Tak, czy inaczej, serdecznie dziękuję za komentarz i pozdrawiam
ta spolegliwa pobłażliwość dla zdrajców !
Dlatego jesteśmy gdzie jesteśmy.
Jeszcze jedno: ja nie odnosilem się do okrucieństw, ale do skojarzenia z Rewolucją Francuską jako ideą. Stąd to "brrrrrrr"
to takie duszu szczipatielne- romantczne. Pzdr
Masz Waćpan poetyckie zacięcie. Norwida uwielbiam od szkoły średniej. Za zaoszczędzone drobniaki kupiłem Dzieła Wszystkie Norwida.
Niestety, pewnego dnia, na studiach brakowało mi na piwo i odsprzedałem koledze połowę. Teraz żałuję, ale pragnienie ugasiłem.
Poloniści mają swoje zbączenia, które nie zawsze są praktyczne, ale często - tak.
Kiedy czytałem A Moveable Feast Hemingwaya o jego pobycie w Paryżu, dowiedziałem się, że był tam uczony (przez,chyba, Gertrude Stein) jak najbardziej oszczędnego używania przymiotników. Wydało mi się to nonsensowne w pierwszym momencie, ale jak się okazuje ze wszech miar słuszne. Ta uwaga, moim zdaniem, wydobyła z talentu Hemingwaya tę cudowną zwięzłość, surowość, a zarazem poetykę języka.
Oj, może, może. Maxi dorzuciłby tu swoją wypowiedź. Ale, zostawmy naukę i wróćmy do języków.
To o czym Pan mówi znam z własnego doświadczenia. Mam znajomą w Quebec, która urodziła się w Kanadzie, a języka polskiego nauczyła ją mama, która wyemigrowała ze wsi rzeszowskiej wraz z rodzicami. Gdy po raz pierwszy rozmawiałem z moją znajomą po polsku byłem zaszokowany, w jak nieskazitelnej formie przetrwała gwara, której już nikt w Polsce nie używa.
Znajoma mówiąc na indyka „jendor” była święcie przekonana, że mówi poprawną, literacką Polszczyzną. I ten akcent! Niesamowite.
Nigdy nie uczyłem się francuskiego, a obiecywałem sobie, że się naucze.
Z pewnością, Pan zna to. Czuć dramatyzm i moc zarówno w prostych słowach, jak i w melodii.
youtube.com
A to ci „pracownik” ten pański krewniak. Zawsze oceniając ludzi przykładamy własną miarkę, a ludzie są tak różni. To, czego nie zrobiłbym ja , czy Pan , zrobi ktoś innych zupełnie naturalnie i bez
zastanowienia.
Ciekawe byłyby motywy podjęcia takiej „pracy”. Z pozoru chodzi o pieniądze, ale ja nie wierzę, że w każdym przypadku jest to dominujący element.
Trochę strach przyznawać się na tym portalu, ale ja też korzystałem z rosyjskich książek technicznych na studiach. I już wówczas były one wydawane solidnie w stylu "gniotsa nie łamiotsa". Niedaleko Politechniki była Rosyjska Księgarnia Techniczna, a w niej cuda! Czasem chodziłem tam i kupowałem książki z nadzieją, że kiedyś przeczytam.
Poza tym były bajecznie tanie, a były to przedruki zachodnich dzieł z ominięciem wszelkich praw wydawniczych. O RODO jeszcze nie mówiono głośno, chociaż w dalekosiężnych planach już z pewnością było.
Jak dawno temu kupował Pan te książki?
Kużden mo jakieś swoje dobre doświadczenia z tamtych czasów - czasów młodości.
"Kurs Radiotechniki" był kompilacją dwu drogich książek autora amerykańskiego: teoretycznej i przeglądu rozwiązań praktycznych. Za grosze, w twardej oprawie, szyta z kolorowymi, tasiemkowymi zakładkami. Na politechnice w Maastricht mogłem poczytać oryginał w czytelni. Ksero wykluczone.
To Pan z kręgów Andre Rieu? Co Pan sądzi o jego produkcjach?
Elektrotechnika, w ogólnym pojęciu, króluje wśród blogerów (znaczących) na NB.
Jeśli dobrze pamiętam, nasze blogerskie drogi skrzyżowały się wiele lat temu, gdy zamieściłem
krótką uwagę i link do muzycznego flash mob, będącego wówczas jeszcze nowością.
Było to Bolero Ravela wykonane na jednym z europejskich dworców.
Politycznie jesteśmy prawdopodobnie na różnych biegunach, ale zapamiętałem Pańską iskrę do muzyki, którą podzielam.
Też prefefuję muzykę żywą, a kiedyś miałem okazję być na koncercie Andre Rieu w USA.
Zgadzam się, że popularnej muzyki nie trzeba już popularyzować, ale dla wielu pobyt na takim
koncercie, to wielkie odkrycie muzyczne.
Zresztą, percepcja, również muzyczna, zmienia się z wiekiem. Ponadto, człowiek starszy chętniej idzie „na łatwiznę” nawet w dziedzinie przeżywania. No i niezaprzeczalny fakt ...” bo nie ten, bo nie ten już wzrok”; i słuch także.
pozdrawiam
Opetani przez Demony ludzie z braku innych mozliwosci skocza sobie nawzajem do wlasnych gardel...Przerabialismy to wielokrotnie w przeszlosci..
Wszechobecny Mord i jego Zadza ,ostatnim razem byl blisko wygranej..Nic sie z tego Ludzkosc nie nauczyla.
.
..."Szatan złą wolę z rozumem na szkodę łączy człowieka mocą swej natury."..
Dante Alighieri
Nie ma to sensu.
zajmij sie lepiej swoim kominkiem. Tak zmanipulowanego człowieka juz dawno nie czytałem. Jesteś juz po prostu za stary i zadnych wymagań poza fizycznościa nie masz. Nic złego na myśli - taka prawda życiowa. Pzdr
Cóż... schematy... stereotypy.
Jest sielsko.
Tu się zgadzam. Moja ocena rzeczywistości jest, że tak powiem, niekonwencjonalna. Nie domagam się zrozumienia. Mimo tego, tu i tam ją znajduję Cieszą mnie te poszukiwania. To w pewnym sensie, mówiąc górnolotnie, moja misja ewangelizacyjna. Mówiąc natomiast prostacko - ja rzucam, wy łapcie. A że przy tym potrafię być jak wrzód na dupie, to trudno. Takie jest życie. Nieskromnie powiem, że kolega Kmeehow, który nie tylko mnie lubi traktować jak służącego, ma, owszem, szacunek, lecz ludzi do siebie nie przyciąga. Lecz gdy ja zacząłem rozrabiać w komentarzach, to nagle tych komentarzy zrobiło się 150. Tego aspektu wy nie znacie bytując większość czasu w swoich wieżach z kości słoniowej.
Przywołam raz jeszcze cytat, który jest ważny:
Nadmierna wiara we własne zdolności naraża nas na ryzyko i hamuje rozwój. Wątpliwości na temat samego siebie odgrywają kluczową rolę w osiąganiu dojrzałości intelektualnej.
Może mi się wydaje, ale wygląda na to, że wy żadnych wątpliwości nie macie.
z tym sie zgadzam. Wątpliwości to moja specjalność. Pzdr
Co ty gadasz?! Wielu usiłowało, lecz nigdy im się nie udało. Nawet mojej własnej matce, choć bardzo się starała.
Może sam siebie manipuluję? To możliwe... Ale z punktu widzenia psychologii - wątpliwe. Młodzi mówią - nakręcasz się. Lecz to co innego.
Nie wierzę w taką trywialność, że może chodzić o poglądy, jakże niemodne i śmieszne, bo bycie konserwatystą - tradycjonalistą, jest dzisiaj na salonach (a może powinienem powiedzieć - saloonach) warte najwyższej pogardy. No cóż... zaskoczę rolnika - to jest w pełni świadoma kalkulacja. Zobaczymy w końcu, kto się myli.
W obecnej sytuacji,w Polsce gdzie prawo jest tylko martwą literą, jak ryba w wodzie czują się populiści. – W każdej partii jest mniej lub więcej warcholstwa, bo łatwiej wstąpić na drogę awanturnictwa, niż rozwiązywać problemy. Zawsze gdy grozi odejście ze sceny politycznej, ujawniają się warchoły i złodzieje ostatniej szansy..
Polska klasa polityczna to mała grupa ludzi bez większego poparcia społecznego, od lat kisząca się we własnym sosie, która jest już sobą znużona. Ostatnie lata pokazały też politykom, że władza jest łatwa do zdobycia. To oczywiście złudzenie, ale świadomość, że cel jest tak blisko, sprawia, iż dyskusje są bardzo gorące.Politycy myślą tylko w perspektywie najbliższych wyborów. Do czego to może doprowadzić? ..W mojej i opini wielu obserwatorów sceny politycznej ,powtarzamy czarne scenariusze z historii. Czy tym razem Polak będzie mądry przed szkodą?
Najlepsza ocena parlamentaryzmu i sceny politycznej jaką czytałem od dawna.
Jeszcze podkreśliłbym tylko jeden element.; partykularne zyski polityków dążących do „władzy”są w wielu wypadkach napiwkiem za realizowanie prawdziwych zysków i polityki wrogich sił.
Zło w tym przypadku jest zwielokrotnione. Sytuacja kraju podobna do tej, gdy ktoś połyka truciznę
w kapsułce rozpuszczającej się powoli w sokach żołądkowych.
Panowie, dla porządku procesowego podaję poniżej wiersz Miłosza, do którego odniosłem się w moim tekście.
Który skrzywdziłeś
Czesław Miłosz
Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego,
Choćby przed tobą wszyscy się skłonili
Cnotę i mądrość tobie przypisując,
Złote medale na twoją cześć kując,
Radzi, że jeszcze jeden dzień przeżyli,
Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta
Możesz go zabić – narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.
Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.
Na przykład rymy częstochowskie w "Płótnie żywota" Staffa:
Nie szukaj u mnie, młody bracie, nauk.
Choć bliscy, jakżeśmy sobie dalecy!
Na nic ci myśli mej nawyk czy nałóg,
Własnym gałganem musisz odziać plecy.
Jeśli ci zdaje się, gdy nagle wstanę,
Że coś wskazuję mądrym doświadczeniem,
Jest to ruch tylko, gdy przez się utkane
Płótno ze strachem mierzę swym ramieniem.
Nie, to nie jest dobry przykład.
"Na głowie mam kraśny wianek.
W ręku zielony badylek,
Przede mną bieży baranek,
Nade mną leci motylek."
Zawsze uważałem, że w tfurczości Kazika apogeum to i tak Dziady.
zawsze mi sie wydawało, że w tej piosence Kazika traktującej o ... kobiecie nieciężkich obyczajów, świadome przyjęcie w tej strofie takiej, a nie innej konwencji poetyckiej chodziło o mocne, a zarazem zabawne podkreślenie różnicy pomiędzy obrazem tej kobiety w umyśle zakochanego i mającego klapki na oczach młodzieńca, a rzeczywistością.
Jest to, jak Pan mówi określenie pejoratywne.
Jak go zwał, tak go zwał. Dla mnie "Baranek" i "Baronowa", to arcydziełka w swojej klasie.
Mijają cię szybkie dni,
Biegnąc do historii drzwi.
A ty wciąż na skrzydłach lot,
Do przodu nigdy w tył zwrot.
Na naciągniętej gumie
Nerwowo trzymasz uśmiech.
Aureolę pogardy
Zakładasz od parady.
Łokcie w ruch, sierpowym cios,
Dumą zakrwawiony nos.
Co dzień tańczysz na linie,
Zwycięstwa topisz w winie.
Egoizm to życia styl,
W którym najchętniej byś żył.
Prawda i miłość to grzech.
Potrafisz zliczyć do trzech.
Z mamony ustawiasz mur,
Wokół spazmatyczny chór.
Klaka i najtańszy blichtr
Mają zawieźć cię na szczyt.
Dni zezowatej glorii
Odejdą do historii
I już, nie będzie jutra.
Zostaniesz ty i lustra.
Nie zaskakuje mnie Pański talent również i w poezji.
gratuluję
Wasza wrazliwosc i potrzeba obcowania ze swiatem tradycji i klasycznych uznanych wartosci jest widoczna ..
Autora konsternacje ,zwiazane z "prawdziwoscia" wlasnego zycia ,uzasadnione..
To co niby jest tak oczywiste ,traci wlasna obiektywna wartosc w konfrontacji z wszech-ogarniajaca korupcja ducha i ciala.
Niedoskonaly ale istniejacy porzadek Swiata oraz wartosci zostaje zastapiony przez chaos i anarchie..Kultura Zycia na Kulture Smierci..
Tymczasowy Paradox ? czy "final solution" dla calego rodzaju ludzkiego ?
To co sie dzieje w Polsce nie jest wyjatkiem...Stan i kondycja indywidualnego czlowieka rowniez..Wszyscy to obserwujemy na cpdzien..Mnie nurtuje pytanie jak glebokie sa to zmiany i jakiej liczby ludzi one dotycza ?
Tutaj przydatna jest osoba Imcia, ,ktorego matematyczny umysl latwiej moze zglebic ten problem zwiazany z liczba ludzkich " zombie"..
Absurdalnosc i brak sensu ludzkich poczynan ,najlepiej ukazuje wiersz mojego ulubionego poety Tagore..:
Pewien mężczyzna nie zajmował się niczym pożytecznym, tylko bawił się ustawicznie głupstwami.
Toteż był zdumiony, kiedy po życiu, spędzonym na cyzelowaniu wdzięcznych błahostek, znalazł się w raju.
Ale niebiański przewodnik przez pomyłkę zaprowadził go do niewłaściwego raju, przeznaczonego wyłącznie dla pracowitych i zacnych dusz.
Więc ów mężczyzna wałęsa się po rajskich ulicach i zawadza ludziom zapracowanym.
Ilekroć ustąpi z drogi, krzyczą nań, że depce zasiewy. Popchną go, to odskoczy. Potrącą, odejdzie trochę dalej.
Podchodzi do studni pracowita dziewczyna, idąca z dzbanem po wodę. Stopy jej przebiegają po bruku jak prędkie palce po strunach. Pośpiesznie wiąże włosy w niedbały węzeł, a rozsypane po czole pasma zaglądają w jej ciemne źrenice.
Mężczyzna odzywa się do niej: „Czy użyczysz mi na chwilę swojego dzbana?”
A ona: „Mojego dzbana? Czyżbyś chciał nabrać wody?”
„Nie. Chcę wymalować na nim wzory”.
„Nie ma czasu na głupstwa!” odparła pogardliwie.
Ale pracowita dusza jest bezsilna wobec wspaniałego nieróbstwa.
Codziennie spotyka ją przy studni i codziennie prosi ją o to samo. W końcu dziewczyna ustępuje
Mężczyzna maluje dzban w zdumiewające barwy i w tajemniczą gmatwaninę linii.
Dziewczyna bierze go, obraca na wszystkie strony i pyta: „Co to ma znaczyć?”
Mężczyzna odpowiada: „To nic nie znaczy”.
Dziewczyna niesie dzban do domu. Ogląda go w różnym oświetleniu, starając się przeniknąć i zapamiętać jego tajemnicę.
W nocy wstaje z łóżka, zapala światło i znowu go ogląda ze wszystkich stron.
Po raz pierwszy zetknęła się z rzeczą, która nic nie znaczy.
Nazajutrz mężczyzna znów czeka u studni.
Dziewczyna zapytuje: „Czego chcesz?”
„Chciałbym jeszcze coś zrobić dla ciebie”.
„Cóż takiego?” pyta zaciekawiona.
„Pozwól mi upleść z barwnych nici przewiązkę dla twoich włosów”.
„Do czego to potrzebne?” pyta dziewczyna.
„Do niczego!” szczerze odpowiada mężczyzna.
Wkrótce przewiązka jest gotowa. Odtąd dziewczyna poświęca wiele czasu swym włosom.
Jednostajne pasmo godziwie wypełnionego czasu w owym raju zaczyna się rwać tu i ówdzie. Zakłopotana starszyzna schodzi się na naradę. Niebiański przewodnik przyznaje się do pomyłki i stwierdza, że przyprowadził nie tego, kogo należało, i nie tam, gdzie trzeba.
Wzywają tego mężczyznę. Jego jaskrawy zawój świadczy niedwuznacznie, jak głęboka była pomyłka.
Najstarszy z rady rzecze: „Musisz wrócić za ziemię”.
Mężczyzna wzdycha z ulgą: „Bardzo chętnie”.
Dziewczyna z barwną przewiązką we włosach krzyczy: „Ja też!”
Najstarszy z rady po raz pierwszy stanął w obliczu sytuacji, nie mającej żadnego sensu.
I taka ta nasza Polska
leżała przytulona
do męża i dziecka
z jednej mężczyzna
z drugiej córeczka
taka szczęśliwa
z wszystkiego się śmiała
taka rozluźniona
słodko umierała
nie było rachunków
i zbrojnych w komorników
długów wciąż rosnących
podartych trzewików
była miłość męska
co czyni szczęśliwą
tą miłością drugą
tą maleńką – ckliwą
było ciepło w domu
w piekarniku ryba
były dwie miłości
no i cuda... chyba
Taka sama nadzieje mam wobec pana "czeslawa 2 :-)) Niemniej ich obecnosc i wywazone,madre komentarze na pana blogu sprawiaja radosc..i daja nadzieje ,ze Polacy potrafia jednak ze soba rozmawiac i nie wszystko jeszcze jest stracone..
Poezja - owszem.
Kiedyś zajmowałem się teorią anten, książką pierwszego wyboru była publikacja prof. Daniela Bema z PWr. Przejrzałem, owszem ....
Jakież było moje zdziwienie kiedy wpadła mi w ręce książka Silvera (jeszcze z lat 50-tych), która była dokładnym pierwowzorem książki Bema - łącznie z rysunkami, wzorami. Potem widziałem prof. Bema na jakiejś sesji konferencji nauk radiowych ...
Ale mam nadzieję że on nie był ze Lwowa ?
pozdrawiam
W AUTOBUSIE
pani pewnie też by chciała
pewnie pani tego pragnie
pewnie pani potrzebuje
spojrzeń, gestów, tych uśmiechów
pani pragnie mego ciepła
pani śni o moich dłoniach
pani pewnie jest samotna
czemu pani nie jest moja ?
przecież pani taka piękna
że już bardziej być nie może
gdy tak pani sobie siedzi
gdy tak pani głośno milczy
a ja słysząc pani ciszę
pewnie przyjąłbym wyzwanie
lecz o pani, moje życie
jest zbyt ciasne, jest za małe
by pomieścić pani rozpacz
by rozpuścić pani lody
zaraz będzie mój przystanek…
drzwi otwarte i w dół schody
Jeśli Pan prezentuje wiersz i nie podaje autora, to zakładam, że Pan jest autorem.
Co do stylu wiersza, kojarzy mi się z Pawlikowską - Jasnorzewską.
Mam tu jeszcze ich kilka setek plus kilka książek.
Był czas kiedy byłem zainteresowany ich publikacją, ale ci którzy je widzieli po przeczytaniu czuli się zakłopotani.
Ja ich rozumiem. Na ich miejscu czułbym się podobnie ....
Tym niemniej trzeba będzie to opublikować. Podobno w internecie nic nie ginie.
A tutaj jeszcze jedna próbka. Z czym się panu kojarzy ?
ZRYWAM
zerwać ze światem
ukryć się w mroku
odnaleźć siebie
odnaleźć spokój
gdy zaufania kropla
jak kropla miłości
w pustyni
spraw…
w dniach gdy deszczu łodygi
szare kwiaty odwyków
cmentarze faz
zerwać ze światem
ukryć się w mroku
odejść na zawsze
odnaleźć spokój
zerwać ze światem
z życiem w amoku
odnaleźć siebie
i stanąć z boku
zerwać ze światem
z wszystkimi ludźmi
ukryć się w sobie
jak w ciemnej studni
kompromitacji nie wart kompromis
złudy sukcesu nie warto gonić
zdjąć maskę z twarzy, zapomnieć roli
w milczeń ocean płynąć powoli
Bardzo mi się podoba.
nie mógłby Pan chociaż założyć bloga i drukować takie coś przynajmniej raz na tydzień? Wreszcie byłoby coś naprawdę dobrego do poczytania. Nie chcę się wcinać w kwestię publikacji, bo się na tym nie znam, ale to jest wielki grzech trzymać coś takiego w szufladzie... Świat się zmienił już na tyle, że być może mniej ludzi poczuje "zakłopotanie", a subtelnym wierszem zrozumieją i przyjmą więcej, niż brutalną prozą prosto między oczy...
Czytam uważnie pani wpisy. Bardzo chętnie napisałbym na priva ...
Jest mi niezmiernie miło...
Z tym "zakłopotaniem" ja dokladnie tak to zrozumiałam.
Proszę bardzo pisać, [email protected]
Zgaduję, że wiersz ten napisał ktoś kto za kołnierz nie wylewa , lub z podobnych powodów jest w depresji. Prawdopodobnie pisała to kobieta.Wielu jest takich autorów - nieszczęśliwych ludzi, którzy swój ból wypowiadają po cichu, anonimowo i tak również umierają.
Swego czasu ktoś, na innym portalu, wołał o pomoc dla Polaka w Chicago, który wyjechał z kraju żeby zarobić, ale mu się nie udało, a świat,jak wiadomo, traktuje takich z najwyższą surowośćią. Ten ktoś zamieścił wiersze naszego rodaka. Przejmujące, głębokie, autentyczne jak płacz skrzywdzonego dziecka.
To tyle odnośnie skojarzeń na temat załączonego wiersza.
A teraz refleksja odnośnie Pańskiego wyjaśnienia. Proszę nie brać tego co powiem do siebie, bo są to moje spostrzeżenia natury ogólnej.
Dawniej, gdy autor nie chciał ujawniać swego nazwiska, pisał pod pseudonimem i to załatwiało sprawę. Niekiedy, publikujący czyjś utwór podawał: „autor nieznany”.
Jakoś nieswojo brzmi dla mnie określenie „właściciel wiersza”. Dla mnie to tak, jakby powiedzieć „właściciel duszy”. Uważam, że poszanowanie własności prywatnej, to fundament zdrowegoi społeczeństwa, ale nie wszystko można posiąść na własność. Na przykład, czy nie absurdalnie i groźnie brzmiące: „właściciel opatentowanego wirusa”, lub właściciel pszenicy (ulepszonej).
Absurd absurdem, ale za tym kryją się poważne procesy o „odszkodowania”, których nie sposób wygrać.
Wszystko będzie opublikowane. Dajmy sobie trochę czasu.
Ale to co pan napisał jest w pewnym sensie bardzo prawdziwe : "właściciel duszy"
Jak autor pozwoli to moze jeszcze jeden SVP ?
Jeśli tobie ten wiersz kojarzy się z rurkami z kremem to musiałeś chyba urodzić się w Biełgorodzie, oni tam mają całkiem inną estetykę. Spełniam twoją prośbę, ale tym razem coś prostszego żebyś znowu nie wyjechał z kremem - brrrr
WŁODAR
Wciąż włodary tego świata
dominują, atakują
walą z sierpa, młota, bata
z płaską ziemią nas zrównują
Niezależnie – kraj, królestwo
miasto, wioskę czy zagrodę
albo to zamienią w piekło
albo się zawiodą srodze
Żeby dowieść swojej siły
biją dzieci, żonę swoją
biją słabych, cichych, miłych
silnych to się raczej boją
Są podatni na nałogi
częsty u nich alkoholizm
wtedy pokazują rogi
i zaczyna się diabolizm
Ale niech ich coś zaboli
wtedy płaczą, lamentują
całkiem wypadają z roli
i na własną godność plują
Znowu Włodar tego świata
zdominować mnie próbuje
pyszna jego twarz wąsata
chociaż jest on zwykłym...wujem
Coraz mniej mamy komfortu odprężenia, relaksu, zagłębienia się w myśli własne, czy myśli autora czytanego tekstu.
Same słowa, wyrazy, nie mówią nic.
Orla Perć, słyszałem, niebezpieczna.
Zaraz po przeczytaniu zrobilem wedrowke do lodowki..Znalazlem czeresnie :-))
Dziekuje za prezentacje wlasnej poezji..Sztuki zapomnianej a tak glebokiej i dotykajacej Duszy jak smyczek Skrzypiec..
Imc moze cos wiecej dodac na ten temat bowiem Falowanie,Czestotliwosci ,Pulsowanie czy Drgania to jego "konik" :-)) Serdecznie pozdrawiam..
To sie wcale w ten sposob nie odbylo.
A jesli nawet tak sie stalo, to nie bylo az tak bardzo zle.
A chocby nawet bylo zle, to zadne wielkie halo.
A jesli nawet powstalo z tego wielkie halo, to nie bylo w tym naszej winy.
A jesli nawet przyczynilismy sie do tego, to wcale tak nie myslelismy.
A jeslibysmy nawet tak mysleli...
To zasluzyliscie na to.
Amen
Najlepsze znane mi ujęcie współczesnego zakłamania.
dziękuję i pozdrawiam