św. Bernard z Clairvaux - myśli - część 1

W dzisiejszym wpisie zaprezentuję Państwu dwadzieścia jeden urywków myśli św. Bernarda z Clairvaux. Wszystkie poniższe fragmenty pochodzą z książki zatytułowanej "Myśli św. Bernarda", wydanej w Księgarni św. Wojciecha w Poznaniu w 1935 roku. Wyboru myśli dokonał M. Pachucki.

We wstępie do przedwojennej publikacji czytamy :

"Ostatni Ojciec Kościoła, doktór "miodopłynny", sam byłby mocno zdziwiony, gdyby mu kto powiedział za dni jego młodości, że sława jego przetrwa wieki. Nie marzył też o sławie u potomnych, gdy wstępował do zakonu Cystersów. Modlitwa, praca ręczna, pokora, surowa asceza, życie w klasztorze na puszczy - cóż to za warunki dla szerzenia wiedzy teologicznej i dla styczności ze światem ! Ale rzecz dziwna, ten zakonnik, reguła skazany na milczenie i odosobnienie, znajdzie się w samym centrum życia kościelnego z pierwszej połowy XII stulecia.

Nawet z Polski dojdzie go list, proszący o apostolstwo na Rusi, list, który gdyby stwierdzona była jego niewątpliwa autentyczność, byłby wspaniałym dowodem powagi świętego opata na krańcach Europy katolickiej.

Bernard był postacią dominującą w Kościele : nauczał, groził, rozsądzał, radził papieżom, co i jak mają przedsiębrać, obalał ambicje luminarzy wiedzy, wskazywał Europie jej cel religijno-rycerski w głoszonej II krucjacie. A jednocześnie ten mistrz teologii, ten sędzia, ten wychowawca papieża, ten wódz ludów, ten ojciec świata zakonnego wieścił pokorę. nie zapominajmy wszakże, że pokora Bernarda łączy się u niego z umiłowaniem prawdy, porządku i surowych obyczajów w Kościele (...).

Ponieważ był synem rycerza i ducha rycerskiego się nie wyzbył, więc głos jego sprzeciwów i interwencje rozliczne dochodzą do tronów królewskich i nie omijają stolicy papieskiej.

Mimo to Bernard pozostaje zawsze pokornym i pokory nie przestanie uważać za podwalinę cnót wszelkich, pouczając nas swoim przykładem, iż mąż pokorny, to nie mąż milczący, ani cierpliwy tylko, ani pobłażliwy na wszystko w imię własnego spokoju i osobistego doskonalenia. (...).

Drugim tematem, powtarzającym się jakże często w ustach św. opata z Clairvaux, jest miłość Boga. Miłość mistyczną nakreślił on w traktacie "De diligendo Deo", a na wyżyny poezji przedziwnej wyniósł w 86 kazaniach na temat : "Pieśń nad pieśniami". Praca ta zakrojona była na olbrzymią skalę, skoro mówca doszedł zaledwie do trzeciego rozdziału tej księgi. Głosząc kazania "In Cantica", Bernard zapraszał do uczty miłosnej z Oblubieńcem swych słuchaczy-mnichów i przez to uniknął zarzutu, stawianego mistykom, iż są zachłanni i ekskluzywni, gdyz Boga chcą posiadać dla siebie. (...).

Utrapienia fizyczne (Bernarda) przyczyniły się do znacznie częstszych występów oratorskich, niż to było przepisane regułą zakonną. (...) Bernard nie mogąc wskutek chorób pracować ręcznie, za dyspensę od pracy nauczał towarzyszy zakonnych o rzeczach Bożych, o regule życia duchowego. Jego audytorium składało się albo z kapłanów i nowicjuszy, albo z braci-konwersów; dla pierwszej grupy miewał święty opat kazania po łacinie, dla drugiej w narzeczu romańskim. Do swej roli kaznodziejskiej Bernard był znakomicie przygotowany; cytaty z Pisma św. sypią się u niego jak z rękawa, wplatają nawet jeden w drugi, że trudno poznać, gdzie się zaczyna jeden, gdzie następny, a gdzie są słowa mówcy. mowy jego ze względu na dobór słuchaczy cechuje podniosłość (...). Niewiele znajdzie u niego czytelnik porównań z natury. (...).

Uzdolniony do szczegółowego i obrazowego rozwijania tematu, którego nie wypuszcza z wodzy myśli, sprawia trudności temu, kto wyszukuje zdania krótkie do zbioru, jakkolwiek Bernard nieraz używa przeciwstawień, stanowiących wdzięczny materiał aforyzmowy. Toteż w książeczce obok zdań o takim charakterze jest wiele dłuższych, inaczej bowiem Czytelnicy nie mieliby kwiatu myśli z niwy pisarskiej Bernarda" (str. 5 - 15).

A oto konkretne myśli św. Bernarda z Clairvaux :

"Wiara nie jest oceną, lecz pewnością" (str. 117).

"Wiara jest obrazem wieczności : w jej obszerwnym łonie spoczywa przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, tak iż nic jej się nie wymyka, nic nie ginie i nic jej nie wyprzedza" (str. 120).

"Pokora przyciąga łaskę, wiara ją otrzymuje, bojaźń zachowuje" (str. 125).

"(...) gdy naczynie nie jest próżne, oleju doń nalać nie sposób. Zewsząd wciska się do nas miłość świata z pociechami doczesnymi, czyli raczej z cierpieniami. Pilnie ona szuka jakiego otworu, a znalazłszy go, wpada i myśl naszą pochłania" (str. 126).

"Nie masz cnót bez współdziałania woli" (str. 127).

"Również przy woli, w której zwykły się gnieździć żądze cielesne, jakby grono domowników, ma stać na straży odźwierny, to jest pamięć na Ojczyznę Niebieską" (str. 128).

"Przedniejszych dóbr swoich człowiek szukać powinien w wyższej części siebie, to jest w duszy (...)" (str. 129).

"Nie należy więcej rozumieć nad to, co potrzeba. Bo rozumieć zło nie jest to rozumieć, ale być nierozumnym" (str. 145).

"Wdzięczność okazana Bogu, żłobi w sercu człowieka brózdę nowej łaski, jeszcze większej od tej, jaką człowiek otrzymał" (str. 157).

"Szczęśliwa dusza, w której Jezus wyrył podwójne znamię sądu i miłosierdzia... Widok samego sądu gotów byłby wtrącić nas w przepaść rozpaczy, widok samego miłosierdzia pogrążyłby nas w gnuśnym i niebezpiecznym zażywaniu błędnego pokoju" (str. 163 - 164).

"Jak grzech jest śmiercią duszy, tak sprawiedliwość jest życiem duszy" (str. 181).

"Kto nie powstrzymuje, gdy może, ręki swojej od złego, chociażby zły skutek nie nastąpił, winien jest, bo chciał złego" (str. 182).

"Potężną jest księgą sumienie; wszystko jest w niej zapisane rylcem, który rzeźbi tylko słowa prawdy" (str. 184 - 185).

"Człowiek cnotliwy może się zadowolić sumieniem w braku dobrej sławy o sobie; przeciwnie, dobra sława nie wystarcza, aby usprawiedliwił się z występku, który skalał jego sumienie" (str. 185).

"Naczynie próbuje się ogniem, a szczerze pokutującego cierpieniem. Ten bowiem, kto szczerze żałuje, nie lęka się surowej kary, lecz wszelką karę za grzech przyjmuje z cierpliwością i poddaniem się" (str. 186 - 187).

"Omylnym jest to życie i nie jednakim sposobem mylić nas zwykło. Czyni ono z nas sobie igraszkę, zmienia postać, zmienia głos : jużto nam potakuje, już się opiera... jużto o krótkości swej przypomina, jużto długim się być mieni. Gdy znajdujemy jeszcze upodobanie w grzeszeniu, narzeka na krótkość swoją. Nie jest fałszem to, że krótkie jest życie, ale za to fałszywe jest narzekanie, bo smuci się z tego, z czegoby cieszyć się powinno. Albowiem, gdy wola końca grzechom położyć nie może, lepiej dla człowieka, gdy konieczność tamę im kładzie" (str. 194).

"Nikt nie może umierać w spokoju, kto nie żył wedle ducha Bożego" (str. 197).

"Najkorzystniejszą i najzaszczytniejszą transakcją jest wymiana dóbr przemijających na dobra wieczne" (str. 198).

"Cieszą sie ludzie z pokarmów, z przepychu, z bogactw, nawet z wad swoich; lecz po tym wszystkim następuje smutek, bo pociecha z rezczy zmiennych musi koniecznie zmianom ulegać. Zapalmy świecę : nie jest to czyste, samorodne światło, ale sztuczne : samo ono spożywa swe tworzywo i trwa jedynie tym spożywaniem. Gdy nie stanie tworzywa, światło świecy znika; w tej właśnie chwili, gdy tworzywo zużyte, światło się kończy, a zostaje tylko dym i ciemność. Podobnie wesołość, po nacieszeniu się lub zużyciu swojego przedmiotu, zostawia po sobie gorycz i smutek. Nam daje Pan nie plaster miodu, ale sam miód czysty i klarowny : samą wesołość, życie, chwałę, pokój, rozkosz, przyjemność, szczęśliwość, słodycz i radość" (str. 201 - 202).

"Wytrwałość okazuje nam rzeczywiście pewien obraz wieczności. I zresztą jest to jedyna cnota, której wieczność będzie oddana, a raczej ona odda człowieka w ręce wieczności zgodnie ze słowami Boskiego Mistrza : "Ale kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony" (Mat. 10, 22)" (str. 204).

"Całkiem jest inną szkodą i innym nieszczęściem dla duszy rozdział z Bogiem niż rozdział z ciałem" (str. 205).

---------------------------

W powyższych wyimkach z myśli św. Bernarda spotykamy się z kilkoma cennymi uwagami. Święty poucza nas między innymi o tym, że wiara nie jest kwestią oceny dokonywanej przez człowieka, nie jest poglądem na świat i Boga, ale pewnością, niepodważalnością, zyskaną od naszych Przodków, którzy wielokrotnie doświadczali bezpośrednich interwencji ze strony Chrystusa, Matki Bożej czy za pośrednictwem Świętych.

Naturalnie, zaznaczyć należy, że Bernard nie zwraca się bezpośrednio do Polaków, lecz do chrześcijan, jednakże Polacy niejednokrotnie czerpali od Ojców Kościoła potrzebną siłę i zrozumienie rzeczy świętych, toteż nie będzie błędem, gdy słowa średniowiecznego świętego odnosić będziemy do naszych polskich dziejów i naszej polskiej tożsamości.

W refleksjach świętego zakonnika uwidacznia się spostrzeganie ciągłości wiary religijnej i wszystkich pokoleń, które jej dochowują. Bernard wspomina o znaczeniu pokory, uniżoności człowieka względem Boga. Takie pojmowanie roli ludzkości uwidacznia się szczególnie mocno w przedwojennych (XIX-wiecznych) modlitewnikach, gdzie mowa jest m.in. o człowieku jako prochu ziemskim, który praktycznie niewiele znaczy na tle dziejów świata.

W jednym z przytoczonych rozważań dostrzegalne jest zaznaczenie wypełnienia umysłu ludzkiego myślami o świecie, troskami dnia codziennego oraz wynikającym z tego faktu braku miejsca dla tego, co jest najistoniejsze, dla religii, Boga, rozumienia własnego zadania w przemijalnej rzeczywistości naturalnej.

Święty Bernard odnosi się także do wagi podejmowanego przez człowieka trudu, wysiłku, kierowaniu się żelazną konsekwencją w działaniu, o skłonieniu własnej woli ku Bogu. Ponadto wskazuje na pamięć o wieczności, o Niebieskiej Ojczyźnie - dodam, że tak drogocennej dla wcześniejszych pokoleń Polaków.

Średniowieczni zakonnicy doskonale zdawali sobie sprawę, że prawdziwym przeznaczeniem duszy ludzkiej jest szukanie Boga, nastawienie na poznawanie Go, miłowanie, kontemplowanie i kierowanie się Jego wytycznymi w świecie społecznym. Wiedziano, iż dusza ludzka stanowi najcenniejszy skarb człowieka, miejsce, gdzie mieszczą się największe cnoty ludzkie i gdzie znajduje się podarowana człowiekowi "cząstka Boga".

Bernard wiedział również, że poszukiwanie zrozumienia dla zła prowadzi w konsekwencji do usprawiedliwiania go, a nawet tolerowania oraz uznawania jego ważności, jego racji.

Podobnie jak pozostali średniowieczni duchowni, święty z Clairvaux nakazywał docenianie tego, co się posiada (choćby prawie nic się nie posiadało) i rozsądnym dysponowaniu własnymi dobrami.

Cenną uwagą średniowiecznego zakonnika jest zaakcentowanie faktu winy za sam zamiar popełnienia złego czynu w przyszłości.

Dosyć ciekawą refleksją jest przyjrzenie się pamięci sumienia i domniemane postawienie tegoż sumienia w roli sędziego. Pamięć stanowi tutaj jakby obciążenie, konieczny ciężar towarzyszący człowiekowi do końca jego życia, a ujawniający się szczególnie mocno w chwili śmierci.

Bernard wspomina także o zrozumieniu istoty pokuty i wynikającej stąd konieczności kary, która nie jest postrzegana i odczuwana przez człowieka jako doświadczenie niesprawiedliwe, lecz jako skutek nagromadzenia win. 

Średniowieczni kaznodzieje nie byli ekonomistami, jednakże doskonale rozumieli istotę wymiany dóbr. Znali też wagę korzystnej wymiany obejmującej doczesne cierpienie za wieczną szczęśliwość.

Niezwykle plastycznie odmalowany obraz przemijalności radości ziemskiej uwidacznia się w porównaniu jej do świecy. Znakomite pozostaje rozróżnienie radości od jej przedmiotu.

Bardzo znaczący jest też wizerunek wytrwałości, który można odnieść do wytrwałości w tym, co chcieli wpoić w nas rodzice, księża, osoby wierzące, nasi Rodacy....

Użycie pojęcia "szkody" wobec rozdziału duszy z ciałem jest trafne o tyle, o ile oznacza zakończenie możliwości poprawy rozumianej jako "naprawa" wyrządzonego za życia zła. "Szkoda" to jednak pojęcie o wiele za słabe na oznaczenie trwałego rozerwania więzi  łączącej człowieka z Bogiem, choć autor wprowadza też rozróżnienie jednej szkody od drugiej.
-------

Sądzę, że powyższe myśli św. Bernarda wywarły na Państwu pewne wrażenie, dlatego w kolejnym wpisie zamierzam kontynuować ich przytaczanie.

 
P.s. Pozwolą Państwo, że dopiero przy okazji kolejnych wpisów odniosę się do Państwa komentarzy pod moim wcześniejszym wpisem.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

19-05-2020 [13:03] - Ryszard Surmacz | Link:

Swoimi wpisami wprowadza Pani na NB pewien porządek, ale... Bernarda z Clairvaux powinno się znać, lecz mistycyzm jest tak odległy od dzisiejszej rzeczywistości, że zainteresuje tylko nielicznych. Gdyby Pani chciała się zająć np. Aleksandrem z Hales (koncepcją człowieka), który miał bezpośredni wpływ na twórców XV wiecznej szkoły krakowskiej i sformułowanie przez nią ius gentium, temat przybrałby walor bardziej praktyczny. Ta szkoła wyprzedziła o ponad 100 lat Grocjusza, a na soborze w Konstancji zdemaskowała do końca Zakon Krzyżacki. Dziś w dobie budowania kolejnej wersji naszej cywilizacji, takie informacje są na wagę złota.
Dziękuję i serdecznie pozdrawiam