Statystyki GUS na temat cudzoziemców pracujących u nas „na biało” – choć spóźnione o kilka miesięcy (ostatnie publikowane dane – za wrzesień ub. roku) - wskazują na to, że liczba takich pracowników się stale zwiększa.
Otóż okazuje się, że w ostatnim dniu września 2025 r. pracę w Polsce wykonywało 1128,9 tys. cudzoziemców, tj. o 7,2% więcej niż we wrześniu 2024 r. Zaś także w porównaniu do sierpnia 2025 r. ich liczba zwiększyła się o 2,3%. Przy czym owe ponad 1,1 mln u nas zatrudnionych oznaczało, że udział cudzoziemców w ogólnej liczbie wykonujących pracę wynosił wówczas 6,8%.
Co ciekawe liczba pracujących u nas legalnie cudzoziemców – także według danych GUS - zwiększyła się od stycznia 2023 r. o ponad 15%. Zatem polski rynek pracy w coraz większym stopniu przyciąga obywateli innych krajów, z reguły tych uboższych, do podejmowania legalnej pracy u nas. Fakt, że przytłaczająca większość (77,7%) obcokrajowców to obywatele Ukrainy (67,2%) i Białorusi (10,5%) – a zatem krajów, z którymi graniczymy – raczej nie stanowi zaskoczenia. Może natomiast zaskakiwać, iż na kolejnych czterech miejscach w statystyce najliczniejszych nacji u nas podejmujących legalną pracę, znaleźli się obywatele Gruzji (2,2%) oraz krajów odległych od nas tysiące kilometrów: Indii (2,1%), Kolumbii (1,7%) i Filipin (1,4%). Zaś na pozostałe nacje przypadało łącznie 14,9% ogółu zatrudnionych u nas cudzoziemców we wrześniu 2025 r.
Po części zapewne można wytłumaczyć to zjawisko sprowadzaniem tych ludzi nawet z tak odległych zakątków świata przez funkcjonujące u nas firmy zagraniczne. Jednak znajdują oni zapewne zatrudnienie także w firmach polskich. Wielu z nich pracuje np. w branży transportowo-magazynowej.
Jeszcze bardziej interesujące wydaje się zestawienie tych danych z rosnącym u nas w ostatnich miesiącach, choć „pełzająco” bezrobociem. Otóż, według danych ministerstwa rodziny, pracy i polityki społecznej stopa bezrobocia rejestrowanego w końcu lutego 2026 r. w końcu lutego 2026 r. wyniosła 6,1 proc., czyli o 0,1 pkt proc. więcej niż miesiąc wcześniej. W lutym kształtowała się w przedziale od 3,9 proc. w woj. wielkopolskim do 10,2 proc. w woj. warmińsko-mazurskim. Przy czym w urzędach pracy zarejestrowanych było 956,2 tys. osób, to o 22,1 tys. więcej niż w styczniu br.
Ministerstwo rodziny i pracy szacuje przy tym, że w lutym 2026 r. w urzędach pracy zarejestrowało się 100,8 tys. bezrobotnych, czyli o 17,7 tys. (14,9 proc.) mniej niż w poprzednim miesiącu i o 3,5 tys. (3,4 proc.) mniej w porównaniu do lutego 2025. Ponadto z urzędów pracy w lutym 2026 r. wyrejestrowano 77,9 tys. bezrobotnych. To o 5,6 tys. (7,2 proc.) więcej niż w poprzednim miesiącu, ale o 17,5 tys. (18,4 proc.) mniej niż w lutym 2025 r.
Według MRPiPS „do spadku liczby wyrejestrowań w ujęciu rok do roku przyczyniło się głównie ograniczenie środków z Funduszu Pracy na finansowanie działań aktywizacyjnych. Szacujemy, że w lutym 2026 ok. 5,2 tys. osób bezrobotnych rozpoczęło programy aktywizacyjne, czyli prawie cztery razy mniej niż w lutym 2025, kiedy aktywizację rozpoczęło 19,6 tys. osób. W porównaniu do lutego poprzedniego roku o około połowę mniej było również wyrejestrowań z powodu braku gotowości do pracy”.
Zdaniem ekspertów z PKO BP wzrost bezrobocia w lutym „był oczekiwany i wynikał przede wszystkim z typowych dla tego okresu czynników sezonowych. Jednak popyt na pracę pozostaje przytłumiony. Na koniec 4 kwartału 2025 r. w Polsce odnotowano 85,8 tys. wolnych miejsc pracy, co oznacza spadek o 9,4% r/r”.
Jak z kolei napisali eksperci Pekao SA „co prawda odczyt był zgodny z konsensusem rynkowym, lecz jego szczegóły są dość pesymistyczne. Liczba bezrobotnych wzrosła w lutym o 22 tys. wobec stycznia br., wyraźnie powyżej wzorca sezonowego (poniżej 10 tys. m/m)”. Ponadto ci sami analitycy zauważyli, że „MRPiPS podaje, że za wzrost liczby bezrobotnych w lutym mogło odpowiadać ograniczone finansowanie programów aktywizacyjnych kanałem zmniejszenia liczby wyrejestrowanych bezrobotnych”. Według ekspertów „na ten moment trudno ocenić skalę wpływu tego czynnika na lutowe dane o bezrobociu, ale najprawdopodobniej była ona znacząca”.
Jeżeli wszystkie te dane zestawimy ze stale spadającą stopą przyrostu naturalnego, w tym zwłaszcza ze zmniejszającą się od lat liczbą urodzin w naszym kraju i zmniejszającą się liczbą mieszkańców Polski, może się okazać, że także w kolejnych miesiącach i latach to właśnie cudzoziemcy w coraz większym stopniu będą zasilać nasz rynek pracy. I to cudzoziemcy z coraz odleglejszych zakątków świata. Bowiem, jak ministerstwo rodziny i pracy napisało w styczniowym raporcie „„Pracownicy migrujący do Polski z innych państw członkowskich Unii Europejskiej. Bariery, utrudnienia i możliwe kierunki działań”, „napływ pracowników z UE do Polski jest wciąż niewielki, choć jego znaczenie stopniowo rośnie. Pracownicy z UE często trafiają do zawodów specjalistycznych, wymagających wysokich kompetencji i trudno dostępnych na lokalnym rynku pracy.”