To nie jest blog o nikotynie. To tekst o tym, jak w Polsce pisze się dziś prawo podatkowe: szybko, reaktywnie i pod jeden przypadek rynkowy.
Projekt UD 308 (nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym, a właściwie nowelizacja nowelizacji) wprowadza czternastodniowe vacatio legis i selektywne opodatkowanie, tworząc precedens, który jutro może zostać użyty wobec każdej branży i każdego przedsiębiorcy.
Projekt ustawy UD 308 łatwo sprowadzić do sporu o e-papierosy. To wygodne, przecież temat jest społecznie kontrowersyjny, budzący emocje i moralne odruchy. Problem w tym, że nie o e-papierosy tu chodzi. Chodzi o coś znacznie poważniejszego: o sposób stanowienia prawa i o to, czy państwo może pisać przepisy podatkowe w trybie interwencyjnym, selektywnym i reaktywnym. A taki precedens prędzej czy później dotknie każdą branżę.
Historia projektu UD 308 jest pod tym względem wyjątkowo pouczająca. 1 lipca 2025 r. weszła w życie obszerna nowelizacja ustawy akcyzowej, która, według deklaracji Ministerstwa Finansów, miała uporządkować rynek e-papierosów i urządzeń do waporyzacji. Regulacja była szeroka, obejmowała różne kategorie produktów i miała charakter generalny. Zaledwie kilka tygodni później, we wrześniu, bez nowej analizy rynku i bez wskazania systemowych błędów wcześniejszej nowelizacji, do wykazu prac legislacyjnych trafił projekt UD 308. Impuls był jeden: na rynku pojawiło się nowe urządzenie wykorzystujące inną technologię niż dotychczasowe i nieobjęte lipcową nowelizacją, co potwierdziło samo Ministerstwo Finansów. Tymczasem nie jest winą przedsiębiorcy, że wykorzystuje możliwości, jakie daje mu system regulacji.
Zamiast przeanalizować, czy system regulacyjny jest spójny i neutralny technologicznie, państwo zdecydowało się go dopisać pod nowy produkt. Jeden, bo inne technologie, również wykorzystujące niedoskonałości ustawy, jakoś zainteresowania urzędników nie wzbudziły. Interesujące, prawda?
Jednym z przykładów rażących wad tej legislacyjnej prowizorki jest skrajnie krótkie vacatio legis. Projekt UD 308 przewiduje zaledwie 14 dni na dostosowanie się do nowych przepisów. Zaledwie 2 tygodnie dni na legalizację wyrobów, zmiany logistyczne, rozliczeniowe i magazynowe – w praktyce na poniesienie strat.
To rozwiązanie bez precedensu w dotychczasowej praktyce regulacyjnej dotyczącej wyrobów nikotynowych. Gdy wprowadzano akcyzę na urządzenia do waporyzacji, przedsiębiorcy mieli dwa miesiące na wyprzedaż zapasów. W przypadku saszetek nikotynowych jeszcze więcej. Dziś państwo uznaje, że wystarczą dwa tygodnie. A to za mało, by uzyskać choćby nowe znaki akcyzy.
Drugi fundamentalny problem to brak nawet pozorów kompleksowej regulacji. Projekt UD 308 nie próbuje uporządkować rynku e-papierosów i urządzeń do waporyzacji jako całości. Nie eliminuje znanych i powszechnie opisywanych luk podatkowych. Nie obejmuje konstrukcji, które realnie pozwalają omijać akcyzę: sprzedaży urządzeń „na części”, tzw. podów bez grzałki, systemów z możliwością dolewania płynu. Zamiast tego skupia się na jednej technologii i w praktyce na jednym produkcie.
To klasyczny przykład prawa pisanego przeciw jednemu producentowi, a nie z myślą o uporządkowaniu rynku. Zamiast poprawić skuteczność poboru akcyzy, ustawodawca tworzy przepisy fragmentaryczne, wyrywające jeden element z całego ekosystemu. Efekt jest łatwy do przewidzenia: jedni zapłacą podwójnie, inni wcale. Akcyza przestanie być podatkiem neutralnym, a stanie się narzędziem selektywnej presji.
Co ciekawe, ponoć napłynęło w tej sprawie do Ministerstwa Finansów wyjątkowo dużo stanowisk w ramach konsultacji publicznych; na stronie Rządowego Centrum Legislacji na dzień 26 stycznia opublikowano tylko 32.
Czekam na odpowiedź z resortu finansów, ile dokładnie stanowisk wpłynęło i kiedy można się spodziewać zamieszczenia ich wszystkich.
Tak duży odzew na konsultacje ws. niepokojącego projektu nie dziwi. Spór wokół planowanej ustawy nie jest bowiem sporem o nikotynę. Stanowi test, czy w Polsce prawo podatkowe nadal tworzy się w sposób systemowy, przewidywalny i proporcjonalny. Jeśli ten test zostanie oblany, skutki odczuje, wcześniej czy później, niejedna branża.