Otrzymane komantarze

Do wpisu: Dlaczego Amber Gold wyśliznął się z kocyka?
Data Autor
Poza lasami Państwowymi są jeszcze do rozgrabienia stadniny. Ostatni weekend byłem w Janowie i tam wróble ćwierkają, że Vincent próbuje szacować majątek stadniny.
Jest jeszcze możliwe, że sprawę czarnej listy i zamieszania wokół Amber Gold sprowokował sam właściciel, a teraz oskarży władze o zniszczenie świetne prosperującego interesu i nie tylko uniknie odpowiedzialności, ale jeszcze skasuje odszkodowanie !. Oczywiście z naszych pieniędzy.
Co do przykrycia? Ano KNF przykrywa jak skoczył na SKOKI i spółdzielcze w celu ratowania własnych urzędniczych stanowisk. Wszak "matiuszka Sojuz Sojedinionych Sztatow Ewropy" ( skrót stosowny do nazwy)wytentegowała w urzędniczych głowach, że nadzorować banki będą nadzory w państwach firmy matki. No i u nas- ja zawsze anatomicznie d... zawsze z tyłu, nie tak jak w takiej Brukseli, czy Berlinie, o Paryżu nie wspomnę. Już klimatyzacja zamówiona w urzędniczych krzesłach w KNF, już koledzi i koledzy naszych kolegów,którzy ( wiadomo) są naszymi kolegami oraz wszyscy krewni potrzebujący w blokach startowych, a tu taka "siurpryza". No bo koledzy naszych kolegów,którzy... posprzedawali polskie banki na pniu i teraz NIE MA czego kontrolować. No to rzucili się na SKOKI i spółdzielcze, bo to i stanowiska w urzędzie , a w bankach ( jak się zarząd wywali na zbite pyski)i w kasach też się coś wykroi. Jak KNF wyciśnie, a potrafi, to i wykroi z wyciśniętych, że aż miło. KNF to państwo w państwie. I może, jak sejm, choć teoretycznie prawa nie stanowi, ale niech mu który spróbuje nie wdrożyć tych wszystkich rekomendacji, co to pisaniną są z głowy, czyli najczęściej z niczego! Im bardziej KNF "dogadza" bankom tym bardziej wszystko gmatwa i komplikuje . To wszystko co zagmatwa i zamota nijak się będzie miało niebawem do maleńkich SKOKów i banków spółdzielczych, ale kogo to obchodzi? KNF każe , to SKOK czy BS w Pcimiu będzie musiał jak Deutsche Bank , czy inny Citi zatrudnić armie urzędników do obsługi... KNF. A że jakiś koleś z sześcioma wyrkami zakłada firmę parabankową? Oj tam , oj tam "kruca fuks casu mało" ( za Machulskim), żeby taczki ładować szefami tych firm, tyle roboty z tymi SKOKAMI. Czepiają się ci co jątrzą i szczuja!KNF ostrzegał wszak na stronie internetowej . I tyle - poza inwentaryzacją zgrubną . Ważne jest przecież bezpieczeństwo depozytariuszy w SKOKach i spółdzielczych - to tak na marginesie . Nasz KNF to urząd niczym wyjęty z filmu o Asterixie i Obelixie. Sam w sobie może funkcjonować tworząc kolejne arkusze do arkuszy, do ankiet do arkuszy i co gorsza -faktycznie ma wpływ na prawo. A bycie kuratorem KNFu w banku to fucha jakich mało. Nieodwoływana na dokładkę i dobrze płatna. Nie ma się zatem co śpieszyć z taką restrukturyzacją banku, skoro przez lata można brać średnią pensję zarządu. Podsumowując to z kocyka nam się UKNF wyśliznął i upadł na główkę. Ale przeżył i na oko ma się dobrze. Pozdrawiam serdecznie D
NASZ_HENRY
którego dopadł seryjny samobójca ma kolegów ;-)
Szanowna Pani, zgadzam sie z Pania w 100 %. Tak to wlasnie wyglada, ze ta aferka jest tylko przykrywka do czegos znacznie wiekszego. A po drugie, Amber Gold na tym przekrecie robi niezla kase. Pytanie tylko, kto te kasiorke otrzyma do kieszeni. Serdecznie pozdrawiam
Krzysztof Ligęza
"Zatem 40% pozostawałoby dla firmy." Raczej dla jej nadzorców, bo mnie casus Plichty kieruje w stronę historii Filipczyńskiego vel Vogela. Wszak Polska służbami stoi. Pozdrawiam. PS. Bardzo proszę zajrzeć do swojej skrzynki na gmail.com - z góry dziękuję.
Niewątpliwie w najbliższym czasie będzie parę skandali do przykrycia - największe to przejęcie SKOKów i kradzież ostatniego dobra wspólnego obywateli jakim są lasy państwowe. Mimo serdecznych sugestii i zachęt wiodących mediów mordowanie dzieci nie stało się powszechnym zwyczajem w polskich rodzinach, więc trzeba było obudzić sprawdzoną już w innych realiach gorączkę złota. Jednocześnie lichwiarskie parabanki spokojnie reklamują się w telewizji i nikt im życia nie zatruwa. Dziewczyna, która uwierzyła reklamie i wzięła kredyt na studia skomentowała: "Człowiek nie ma pojęcia, że zakłada sobie pętlę na szyję". Za iloma "chwilówkami" i kredytami na lichwiarski procent kryją się tragedie?
Do wpisu: Bric-a-brac czyli kultura szabru.
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
To kresowe ale popełniłam błąd. Garnek w którym przechowuje się mleko nazywa się mleczniak. Natomiast mlecznik to mleczarnia. ( Podłoga w mleczniku porządnym powinna być z cegły). Słownik języka polskiego. Jana Karłowicza tom II str 1005. Warszawa 1902 rok. Wszystkie te słowa czerpię odruchowo, z pamięci jak widać trochę już ułomnej. Słowa umierają- tak twierdził Sołżenicyn i na starość ratował im życie. Ja też - zachowując wszelkie proporcje- zabieram się za to. Kto z młodych wie na przykład co to jest koromysło?
Teresa Bochwic
Czy to regionalizm? Nigdy nie słyszałam słowa "mlecznik" od mojej bardzo rozbudowanej po obu stronach ziemiańskiej rodziny. Sądziłam zawsze, że to takie komunistyczne nowosłowo jak "zwis" na okreslenie żyrandola. "Boża podszewka" to haniebne bzdury. Cywińska spowodowała ostre protesty we Francji, dokąd wybrała się jako minister kultury w jakiejś starej wyszmaconej spódnicy i z warkoczykiem do pasa. Był skandal. Co do mebli poniemieckich - mnóstwo takich mebli było w Łodzi, gdzie mieszkało sporo Niemców, lubiących taki styl, a także na Mazurach (Marion von Doenhoff nawet dalej, w Prusach Wschodnich). A więc takie meble chyba pozostały w Polsce w wielu miejscach.
Izabela Brodacka Falzmann
To co Pan pisze bliskie jest temu co uważam. Przedmioty nie odpowiadają za właścicieli. Ludzie przesiedlani nie odpowiadali za to, że czasami musieli wejść pod cudze pierzyny i pić z cudzych kubków. Taki był nasz zbiorowy los.
zostawionych przez niemieckich oprawcow domach uciekajacych najpierw na rozkaz hitlera a potem wysiedlonych w kraju calkowicie zniszczonym i rozkradzionym przez Niemcow? Przez Niemcow, ktorzy zamododowali okolo 2.6 mln Polakow. Bardzo dobrze, ze Polacy je zaczeli uzywac. Tylko dzieki temu przedmioty przetrwaly, nieprawdaz? Trzeba miec milosierne serce dla przedmiotow. To sie przedmiotom nalezy. Gdyby Polacy, to by przedmioty po prosty zgnily. Czy Polacy dostana nagrode za ratowanie przedmiotow? Dla przypomnienia: w 1939 w Polsce bylo okolo 24.6 mln etnicznych Polakow, po wojnie bylo ich 20.5 mln etnicznych Polakow. Okolo 1.6 mln wymordowala zydobolszewia. Podawany stan ludnosci 24.5 mln. zawiera niewysiedlona ludnosc niemiecka, Ukraincow i inne mniejszosci (wlacznie z Zydami, okolo 285 tys, w momencie przeprowadzania spisu)
Izabela Brodacka Falzmann
Za " antyki" te meble uważane są w Polsce centralnej. Na ziemiach zachodnich ich pochodzenie jest oczywiste. Pozdrawiam serdecznie.
Izabela Brodacka Falzmann
Dokładnie tak. Na bazarach można było kupić również rzeczy zrabowane w polskich dworach. Wiele z nich uległo zniszczeniu, bo rabusie nie znali ich wartości.
Izabela Brodacka Falzmann
Cieszę się, że Pan się zgadza w ocenie "Bożej podszewki". Wiele osób przekonywało mnie, że to świeże spojrzenie na kresy. Dziękuję za taką świeżość.
Obejrzałem kilka odcinków 'Bożej podszewki". Zastanawiałem się wówczas dlaczego z pieniędzy Polaków przeznaczanych na kulturę, niby artyści, produkują prymitywne, antypolskie seriale. A to po prostu była zapowiedź antypolskich produktów warszawskiej kloaki, która swoje szczytowanie osiągnęła m.in. w artystycznej ekspresji, faszystowskiego gwizdka blumsztajłajna, z gadzinówki wyborczej. A co do źródła rzeczy, to wiele drobiazgów trafia do Polski z ziemi lwowskiej i innych regionów polskich Kresów.
Jest jeszcze inne zrodlo "poniemieckich" pamiatek poza szabrownikami, ktorzy pladrowali domu pozostale po Niemcach na tzw. "Ziemiach Odzyskanych". Krasnoarmiejcy, ktorzy doszli do "Berlino" w drodze powrotnej kradli co sie dalo, od porcelanowych misnienskich figurynek i talerzy, budzikow, obrazow "na chama" wycinanych z ram, po buty, w nadzieji ze "lupy wojenne" przydadza sie im w Sowietach po powrocie. Jednakowoz NKWD nie skladala sie z idiotow, i na punktach demobilizacyjnych, np. w Grodnie, agenci w ciemnogranatowych mundurach skrzetnie konfiskowali te wszystkie trofea wojenne. Wiesc sie szybko rozniosla, ze "bierut wsio" i sowieccy zolnierze zaczeli sie tego pozbywac przed dojsciem do sowieckich punktow demobilizacyjnych. Pozbywali sie tego "za wodku", bo NKWD rewidowalo dokladnie, wiec nawet bizuterii sie przemycic nie dalo. Sprawy te sa znane w miastach takich jak, np. Bialystok, ktore sa nasycone poniemieckim junkiem (a nieraz rzeczami naprawde unikalnymi, w zaleznosci od tego co krasnoarmiejcom wpadlo w reke). Jeszcze w latach 60-tych na wschodzie Polski mozna te rzeczy bylo kupic za bezcen na bazarach bo ludzie nie wiedzieli ile to jest tak naprawde warte i czy nie przyjdzie "bezpieka" i nie zabierze. Jasiu z Hameryki
Do wpisu: Dutka i poskrom
Data Autor
Ocena Tuska krótka: poskromi i wydutka!
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo dziękuję za podtrzymywanie na duchu. To historie z życia wzięte. Jedyna ich zaleta- że są prawdziwe. Serdecznie pozdrawiam.
Dzień dobry. Jestem osobą, która założyła konto na tym blogu właśnie dla Pani. Nie powinna się Pani nawet przez moment zastanawiać się czy Pani pisanie coś daje, oj daje!! Może nie wszyscy internauci trafią świadomie na te wspaniałe teksty, ale jeśli już mają to szczęście, na pewno nie mogą przejść koło nich obojętnie. Każdy wpis daje mi siłę do dalszego życia w otaczającej rzeczywistości. Są to wszystko historie proste, czasami smutne, ale zawsze prawdziwe. I chyba właśnie tej prawdy szukam w swoim otoczeniu i dzięki takim ludziom jak Pani czuję, że nie jestem sama. Jeszcze raz dziękuję.
Izabela Brodacka Falzmann
Zanim PIS się pozbiera, pewien baran , który dla mnie nie posiada nazwiska, zagospodaruje tych wykluczonych i poprowadzi na rzeź.
Izabela Brodacka Falzmann
Będę pisać oj będę. Ale czy to coś da?
Izabela Brodacka Falzmann
Ludzie nie rozumieją, że rządzący kierują się tylko własnym interesem. Słyszałam jako argument, że niemożliwe jest eksmitowanie ludzi z mieszkań, bo przecież nawet w stanie wojennym tego nie robiono. Nie trafi do nich, że gminy większych miast tworzą już osiedla kontenerowe i zacierają rączki. Teraz dopiero będą lody do ukręcenia.
Izabela Brodacka Falzmann
Trzeba sobie uświadomić, że grzybobranie to nie tylko sport narodowy. Z lasu żyją rodziny najuboższe. Ci pracowici, co zamiast po zasiłki idą na grzyby albo na jagody i potem sterczą z koszyczkiem przy szosie. W Warszawie babunie sprzedają na ulicach niewielkie kupki zebranych w podmiejskich lasach kurek. Korzystają z przywileju bezpłatnej komunikacji dl osób po 70. Ale jako argument dla wszystkich - doskonały.
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo proszę. Pozdrawiam.
W poczuciu całkowitej bezkarności zaczeto bezceremonialne obdzieranie ze skóry. Widocznie i może nie bezzasadnie tuskowi doszli do wniosku, że już czas. Poziom ogłupienia osiągnał takie Himalaje, że można wszystko. Nawet opozycja w imię tzw. poprawności daje się nabierać na plewy. Jakby nie było jasnych znaków na niebie i ziemi czemu to wszystko służy. Czym sie różnią rządy Tuska od zwykłego wyrwania babci torby i dania jej po łbie na ulicy w biały dzień? No czym? Pozdrawiam serdecznie D.