Otrzymane komantarze

Do wpisu: Z Weepers do Wieprza. Droga panny Preuss
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
To właśnie jest bolesne, że tylu zwykłych uczciwych ludzi zginęło albo zostało wdeptanych w ziemię.Ludzi, którzy nie chcieli wojny, nie odpowiadali za Jałtę, nikomu nie zrobili krzywdy. Wypędzono nas z Kresów, a innych wysiedlono z Mazur. Przecież to byli autochtoni, ludzie, którzy mieszkali tam od wieków. Irena Preuss dobrze rozumiała, że to jej rodacy wywołali straszną wojnę, której ofiarą padła również jej rodzina. Dlatego nie miała do nikogo pretensji o swój los. Nie chciała jednak  wyjechać jak jej sąsiedzi do Niemiec. Tam miałaby zapewne lżejsze życie. Chciała umrzeć tam gdzie się urodziła. Tylko tyle i aż tyle. Wielu naszych rodaków zostało w Wilnie czy we Lwowie. I też jest im ciężko.
Gdzie są Ci wspaniali ludzie, którzy tworzyli bogactwo, historię, poczucie wspólnoty i bezpieczeństwa lokalnych społeczności. Moja rodzina zostawiła coś (dwa domy w Wilnie przy ulicy Zacisze, róg Cedrowej, trochę ziemi w Białej Wace koło Wilna, no i trochę dobra na Podolu) i życie niewinnych. Ich samych, właścicieli, polskich żołnierzy zamordowano w Mauthausen i w ramach katyńskiego ludobójstwa. A dzisiaj polskojęzyczni przedstawiciele tzw. Sejmu, Senatu, rządu RP, opluwają ich pamięć propagując i finansując gebelsowsko-stalinowskich kłamców spod znaku grossa, pasikowskiego pokłosia, mszowskich prowokatorów i antypolską sektę szechteropodobnych nazi kłamców.A my składamy kwiaty, pamiętamy i próbujemy walczyć o prawdę. Ale rozglądam się dookoła, w moim dużym mieście, gdzieś nad Sanem, i widzę strach, obawę przed utratą pracy, bezsilność pracy poszukujących i triumfujące mordy rządzących oszustów, pozbawionych godności, honoru, kultury i elementarnego patriotyzmu.
Moja rodzina na Litwie straciła wszystko- po majątku nie został kamień na kamieniu - tylko jabłonie powyrastały na wielkie stare drzewa. Pochowalismy dziadka z jabłkami z jego jabłoni... Jeźdźcy apokalipsy rozjechali zycie Narodu, który mieszkał tam od zawsze... Uzbrojeni NKWDzisci dali 5 minut polskiemu kułakowi na wyniesienie się z pięknego domu, który własnie kończył budować. Czy mógł coś zmienić? Czy Irena Preuss mogła zatrzymać katastrofę? Oni nie... ale elity społeczeństw w których zyli tak. Żyjąc w pokoju i dobrobycie- mamy obowiązek uczestniczyć w życiu społecznym- mamy prawo wymagać od wybranych przedstawicieli uczciwości i mądrości- od szkół nauki patriotyzmu - od zołnierzy możliwości obrony naszego kraju- od Premiera i Prezydenta walki o istnienie i siłę rzeczpospolitej. Po to, żeby nigdy nie nadszedł moment, kiedy ma się 5 minut na opuszczenie domu- lub chwila, w której najeźdźca płaci nam za nasze uczciwe niewinne bezbronne życie - kulą w łeb. Polska to najpiękniejsze miejsce na ziemi- pożądają Jej od wieków sąsiedzi... są w stanie uczynić wszystko aby Ją zdobyć. A my powinnismy być zdolni aby Ją obronić. Bo Polska to życie naszych Rodzin - to nasze życie
Do wpisu: Pogrzeb Jerzego Przystawy
Data Autor
Zbigniew Gajek vel Janko Walski
by podkreślić to, z czym Jurek, miałem wrażenie, absolutnie nie mógł się pogodzić i nie dotyczyło to bynajmniej tylko Uniwersytetu Wrocławskiego. Nie chciałbym zatem by zostało to odebrane zbyt literalnie. Żałuję, że nie dokończyłem rozmów, które prowadziłem z Nim w ostatnich tygodniach. Nie zdążyłem dojść do okresu po 1989 roku. Z pewnością spytałbym o przejawy środowiskowego ostracyzmu, jeśli odczuwał i czy miało to jakiś związek z przeniesieniem do Warszawy.
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo dziękuję za uzupełnienie. Stosunków na Uniwersytecie Wrocławskim nie znam i bardzo się cieszę, że jest tak jak Pan mówi. na opinię "oszołoma" łatwo w Polsce zasłużyć- w środowisku uniwersyteckim łatwiej niż w innym. Serdecznie pozdrawiam.
Zbigniew Gajek vel Janko Walski
zaciekle zwalczał zmarłego podczas jego pracy w Uniwersytecie Wrocławskim?" Z przemawiających chyba żaden, chyba, ale wśród obecnych nie brakowało takich, dla których Jurek był w najlepszym wypadku "oszołomem". Jak wiemy, by na taki tytuł zasłużyć w oczach najbardziej wpływowej części naszych elit wystarczy nie nosić pod pachą Polityki, GW czy choćby TP. Tymczasem Jurek należał do tych, którzy bezkrytyczną postawę wobec  tego co nam zafundowano po 1989 roku uważał za wykluczającą z grona ludzi myślących czy uczciwych. To najmniej mogło  podobać się konformistom, koniukturalistom i zwykłym imbecylom, których w żadnym środowisku akademickim (jak w każdym innym) nie brakuje. Pozdrawiam serdecznie, Janko Walski
Do wpisu: Obraz
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
To sposoby stare jak świat. Ale czasem używane w dobrych intencjach:)
Izabela Brodacka Falzmann
Władza chyba współpracuje z tęczowymi? A swoją drogą czuję się rozżalona, że ukradli nam tęczę. Hitler unieważnił swastykę, którą Karłowicz znaczył tatrzańskie szlaki. Swego czasu można było odnaleźć w Tatrach jego znaki. Zostały usunięte i słusznie, bo dla młodych są źle czytelne. Wkrótce pasiak łowicki też będzie mi się źle kojarzył:)
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję i pozdrawiam. Jak dotąd marsz działa jako katharsis, a potem lizanie ran- i do następnego roku. Czas pomyśleć o niekonwencjonalnych, a godnych polecenia formach protestu.
stokolesny
Szanowna Pani Izabelo!!! Zbyt długo Pani nie było na blogu, bardzo proszę o więcej, ponieważ jak zwykle jest Pani genialna, to bezapelacyjnie najlepsze rozwiązanie z możliwych z wyrazami szacunku stokolesny
szara_komórka
Już chyba bardziej tęczowa szarfa. Tego się władza boi, bo wyświęcone w Brukseli.
Do wpisu: Jaka piękna katastrofa
Data Autor
sigma
To wodolejstwo jakie  uprawiają, musiało się tak skończyć;)
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za przypomnienie i pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Święte słowa. A tygrysy trzeba bezwzględnie chronić. Serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Akwarium to temat  na czasie. Może na stadionie narodowym założyć hodowlę pstrągów.  Albo zawody pływackie. Albo regaty ósemek. A rząd zdaje co chwila egzamin -z pływania.
Izabela Brodacka Falzmann
Zgadzam się całkowicie. powiem więcej- rozładowali atmosferę na stadionie. Powinni choćby za to dostać medal. No i oczywiście za promocję. Ich zdjęcia obiegły cały świat. Dowcipy w internecie też mi się podobały. Gdy ludzie żartują nie jest najgorzej.
sigma
Czytając "Akwarium" Suworowa  zdumiewałam się przedmiotami, jakich się uczyli agenci GRU i egzaminami, jakim byli poddawani. A teraz  nasz nie-rząd co rusz to sie chwali, że zdał jakiś egzamin. Ciekawe,   z czego to byl egzamin?.
Krzysztof Ligęza
"I pomyśleć, że ekipa Tuska chce budować elektrownie jądrowe. Jak mówi rosyjskie przysłowie (w całości go nie zacytuję) : „I śmieszno i straszno”. Ekipa Tuska nie tyle chce elektrownie budować, co na budowie elektrowni zarobić. To niezupełnie to samo :). Pozdrawiam.
Teresa Bochwic
Bez przesady, nie tylko tych dwóch, ależ Pani Izabelo, przecież skazano jeszcze Andrzeja Krasnowolskiego, dziennikarza, który opisał to w "Spotkaniach". Na 20 mln zł kary (wtedy - około 6 pensji).
Szanowna Pani Izo, dlaczego zaraz aż tak kwaśno? Proszę spróbować zobaczyć w Basenie Narodowym coś mniej brzydkiego niż kosz na śmieci. Może chocby koszyk na święconkę wielkanocną? No może trochę jarmarczny, ale zawsze to lepiej niż kosz na śmieci i to w dodatku biurowy. Co do tych panów na murawie. Tutaj tez zrobiliśmy krok do przodu. To są tzw. "anegdotcziki". Tacy za czasów Ślońca narodów dostawali "dychę" Kołymy. Teraz tylko zakaz stadionowy i zwrot kosztów procesu w trybie doraźnym. Jest znaczący postęp? A Pani twardo narzeka. Nie można chyba aż tak krzywdzić naszego Słonka Peru. Wszyscy na tego biedaka. A ja myślę, że jest jeden pan w Polsce groźniejszy od niego... Wracając jeszcze do "anegdotczikow". Uważam, że w normalnym państwie powinni dostać: 1) pouczenie, żeby więcej nie wchodzili na murawę boiska; 2) medal za promocję Polski w świecie. W końcu bez burd, bez rozrób rozbawili pół świata. I to w bardzo stresującej sytuacji. Uważam że zrobili więcej dla promocji Polski w świecie niż szf MSZ przez cały czas swojego urzędowania.
Izabela Brodacka Falzmann
To nic nowego. W sprawie FOZZ przez 12 lat jedynymi oskarżonymi , a nawet skazanymi ( nieprawomocnie) byli autorzy książki na jej temat. Sąd pochylał się z wyjątkową troską nad krzywdami niejakiego Dariusza Tytusa Przywieczerskiego wyrządzonymi mu rzekomo przez autorów. Kiedy wreszcie do sądu dotarło,że DTP jest poszukiwany listem gończym kwaśno przeprosił autorów książki za kłopoty. Ale co się najeździli na rozprawy to się najeździli. Ta dyscyplina nazywa się turystyką sądową.
Do wpisu: Walka z wiatrakami
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Tak prałam i wiem, że do Polski trafiło trochę wiatraków z demobilu. To kwestia kosztów. jeżeli ktoś kupił sobie wiatrak za 100 000 euro, a wymiana rozrządu kosztuje 80 000 euro na pewno tego nie zrobi. Generalnie hałasują wiatraki starsze, o mniejszej mocy. Niemcy wymienili je sobie na duże wiatraki o większej mocy.
Krzysztof Ligęza
Z braku danych nie mówię wiatrakom "tak" i nie mówię "nie", zgadzając się, że "jeżeli ludzie z jakichkolwiek (nawet irracjonalnych) przyczyn nie życzą sobie wiatraków na swoim terenie, powinno być to bezwzględnie respektowane". Natomiast pozwolę sobie skomentować pytaniem te dwa Pani zdania: "Biwakowaliśmy u stóp ogromnego wiatraka wśród pracujących przynajmniej 50 innych. Wiatrak obraca się bezszelestnie". Otóż: prała Pani kiedyś, coś, w proszku kupowanym w Niemczech i tym samym, ale nie takim samym, bo kupowanym w Polce? Pozdrawiam. www.myslozbrodnik.pl
Długo można by dyskutować o wszystkich wadach i zaletach kolejnych źródeł energii odnawialnej. Jedno jest pewne. To są rozwiązania bardzo drogie i nie bardzo naszego państwa na to stać, zwłaszcza w ostatnich czasach. W jednej kwestii zgadzam się z Panią w 100 procentach. WQ jakiej? Zacytuję (może niezbyt dokładnie) słowa p. prof. Pasierbiewicza: ...i Oni chcą budować elektrownię atomową?... Jezus Maria"... Pozdrawiam serdecznie. Andrzej R.
Izabela Brodacka Falzmann
Proszę uwierzyć nigdy nie widziałam ani martwego ptaka, ani martwego nietoperza pod wiatrakiem. Nie widzieli go również eksperci ze zdjęć. Szef firmy spędził na wiatrakach setki godzin. Natomiast w internecie pokutują zdjęcia tych martwych ptaków. Ale proszę sobie wpisać " zdjęcia duchów"- też znajdzie Pan niezwykle przekonujące o ich istnieniu. Wracając autostradą od niemieckiej granicy do Warszawy ( około 100 zł - to skandal ) widziałam natomiast setki martwych jeży , wiewiórek, psów i kotów.  To przykre, ale nikt z tego powodu nie zamyka autostrady. Ale ja nie upieram się przy wiatrakach, gdyż wielu mieszkańców odpowiednich terenów ich sobie z różnych przyczyn nie życzy. Bardziej boję się jednak energetyki jądrowej- szczególnie w wykonaniu tej, wyjątkowo kompetentnej inżynieryjnie ekipy. Moja ulica w Warszawie była trzy razy remontowana, gdyż jezdnia waliła się. Ta jezdnia przetrwała od 1918 roku i nie należało jej ruszać tyko zmienić asfalt. W szczególności nie należało kraść bazaltowej kostki, która leżała pod asfaltem . Tunel pod Wisłą (poprowadzony wzdłuż Wisły za potworne pieniądze) został właśnie zalany i za równie potworne pieniądze  zostanie zapewne zlikwidowany. Przy okazji budowy metra omal nie zawaliło się pół Świętoktrzyskiej. Budowę metra przy pomocy Rosjan wstrzymała w latach 60tych kurzawka. Perypetie tej budowy podlegały ścisłej cenzurze. Nie wszyscy więc wiedzą, że metro padło ale "Metrobudowa" jako przedsiębiorstwo została. Bywałam tam- czysty Kafka.