Otrzymane komantarze

Do wpisu: Ze szlachtą polską polski lud
Data Autor
ależ ma Pani rację...nawet jeżeli są już "naszymi panami" to nie znaczy, że tak zostanie na wieki wieków. Być wolnym człowiekiem (poza wieloma innymi definicjami) znaczy też walczyć do samego końca, zwłaszcza wtedy gdy wszystko wydaje się już stracone... Na tym świecie nic nie trwa wiecznie, zwłaszcza zaś żadna władza ...
NASZ_HENRY
to o nowej szlachcie jerozolimskiej pisał ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
Zgadzam się, ale wydaje mi się, że jeszcze coś się da " odkręcić". Że da się na przykład powstrzymać wydawanie kamienic fałszywym właścicielom i wyrzucanie ludzi na bruk. Że można powstrzymać wyprzedaż polskiej ziemi na niekorzyść rolników. Może nie mam racji i wszystko stracone?
Izabela Brodacka Falzmann
Ola też mnie nic nie obchodzi- obchodzi mnie natomiast schronisko w Celestynowie.:)
Izabela Brodacka Falzmann
A jednak arystokracja polska z nimi kolaboruje choćby wydając swoje dzieci za ich potomków.  To zjawisko stare jak świat -koligacja kasy i dobrego pochodzenia. Znane choćby  we Francji i w Anglii i nic mi nie przeszkadza, więcej - nic mnie nie obchodzi.  Bo jedną ze stron kontraktu matrymonialnego było bogate mieszczaństwo, kapitaliści, a nie hochsztaplerzy, którzy kupują sobie nobilitację.
szara_komórka
ale przywoływanie do tego tematu "Oli", to nieporozumienie. Gdyby dostała te datki to jedni i drudzy byliby już uwiarygodnieni? Nie w tym rzecz. "Z piasku bicza nie ukręcisz", że powiem delikatnie.
choćby i za dziesięć pokoleń jest naiwnością. O ich ciasnocie umysłowej przekonała się boleśnie Ola Kwaśniewska na swoim weselu. Para stulecia poprosiła gości czyli samych "Kulczyków" o wpłacanie datków na schronisko dla psów w Celestynowie zamiast kwiatów i prezentów. I co? I psińco!Po powrocie z podróży poślubnej młoda para dowiedziała się, że "Kulczyki" ją olali koncertowo!Nawet gdzieś tam Ola powiedziała jaka przykrość ją spotkała i dopiero po powrocie młodych z podróży poslubnej, na konto schroniska wpłynęły jakieś pieniądze.Już raz to na tych blogach pisałam ale jeszcze powtórzę: to nie są ludzie, to jest SYF.
"a naszymi panami będą – jak w Rosji- oligarchowie." niestety ... oni (oligarchowie) już są naszymi panami
Do wpisu: Przeminęło z wiatrem
Data Autor
Celarent
właśnie, ale... Nie mówię tu o powrocie do I RP. To jakaś utopia, marzycielstwo oderwane od realiów. Ja tylko odwołuję się do pewnej grupy wartości a te funkjonowaly już jakieś 5 tys. lat p.n.e. Jeśli Polska stala się kiedykolwiek i w jakimkolwiek zakresie ich depozytariuszem, to przechowywała, rozwijała i poszerzała orbitę ich wpływów przez ...arystokrację (i to nie całą). Mówię o "etosie", Etosie Polski jako etosie Ojczyzny. Arystokrata szanuje gości, ale i starannie ich dobiera... Nie rzuca pereł między wieprze. Nami na razie wieprze rządzą i taczają kulki nie mając świadomości, czym kulki są. Chłopo-robotnicza inteligencja. Z całym szacunkiem dla tej grupy społ. i jej dokonań w walce z PRL. Potem dali d...py. A jedyny etos to "obronić, co moje - pal licho całą resztę". Zapytaj pierwszego lepszego. Dziś arystokracja może być definiowana jedynie przez wykształcenie, godność, uczciwość, otwartość: na świat, dokonania, człowieka, kultury, nowości, ale i koniecznie szacunek dla tradycji, posiadanie tożsamości narodowej i wierność wartościom uniwersalnym, własnemu słowu. Nie mówimy o ideałach ludzkich (nie a ich) a o ideałach, które trzeba mieć. Porażki? Ludziom się ufa jeśli jest się uczciwym. Tylko szubrawca nie oszukasz - jest zbyt czujny i doświadczony...
Silentium Universi
"Przeminęło z wiatrem" czytałem też jako małolat. Po początkowym oburzeniu na kłamstwa autorki pomyślałem sobie, że prawda pewnie nie całkiem jest taka, jak się o niej uczyłem. Zwłaszcza sytuacja po przegranej do mnie przemówiła, z opowiadań starszych słyszałem niejedną historię o "carpetbaggerach".
Polskiej Inteligencji, w najlepszym znaczeniu tego slowa, da sie wlasnie zauwazyc przedziwna emocjonalna zbitke tradycji z I RP (wlasnie np. samobojcze zrozumienie tolerancji, Polska wielu narodow i z tego wynikajachy obowiazkow tego silnego i odpowiedzialnego), przy rownoczesnym emocjonalnym niezauwazeniu tego, ze Polska jest panstwem homogonicznym narodowym (nie Polacy to moze 2% obwytali) a nie wielonorodowa I RP i jest wlasnie przez tych domniemanie slabych likwidowana razem z Polakami. O nieporadnosci swiadczy tez fakt, ze w szukaniu recepty na obecna sytuacje podpieraja sie albo Piulsdskim albo Dmowskim wyciagaja ich rozwiazania, kiedy celem ich bylo odzyskanie niepodleglosci narod od 123 lat pozbawionym panstwa, przy calkowicie innych relacjach miedzynarodowych. Postepowanie tych gigantow teraz byloby zupelnie inne, adekwatne do sytuacji. Piszesz, cytat: "Nie było etosu "bycia Polakiem".." *** Gorzej, jest etos negowania bycia Polakiem, jest etos wyrzekania sie wlasnego panstwa i niepodleglosci, przy tym wszystkie kraje dookola Polski a zwlaszcza Niemcy wrecz rozdmuchuja nacjonalizm narodowy. ...Gość choć świnia, ale swoje prawa ma. *** Ladne, ;) Jak glodny, nakarmic i przegonic. Innych praw nie ma. Nigdzie na swiecie. PS. Ta emocjonalna zbitke, widac moim zdaniem u Kaczynskiego. Wybiera ludzi na odpowiedzialne stanowiska, np. Mazowieckiego na premiera czy Kaczmarka w rzadzie PiS czy Cichockiego (tego w kancelarii Prezydenta LK i bardzo wielu innych, PJN) wlasnie zgodnie z tym kluczem emocjonalnym. Jest to przyczyna jego porazek.
chwili Niemcy Polske likwiduja. Ostatnim przykladem byla proba ratyfikacji paktu fiskalnego przez niemcka administracje herr Tuska. Jak mordercze przyjecie paktu fiskalnego dla polskiej gospodarki i suwerennosci byloby, wyjasniala niezaleznej.pl doslwonie x razy. Przymykanie drzwi do komory gazowej. Polacy nie byli w stanie zablokowac ratyfikacji paktu, bezradnosc pokazywal np. pan Kuzmiak. Na szczescie Niemcy dostaly poteznego kopniaka w tylek zgodnie z moja analiza. Ratyfikacje zablokowala Rosja, poniewaz aneksja oznaczaby by zbyt duzy wzrost potegi Niemiec. W tym punkcie interesy Polski i Rosji byly zbiezne. Nastepna proba Niemiec nastapi niebawem, np. proba wprowadzenia euro. Jezeli Polacy do tego czasu nie przejma wladzy to Rosja to zablokuje o ile Merkel Putina i Rosji nie spacyfikuje. To jest wlasnie unikanie exterminacji Polski przez Niemcy. Rosja miala b. duzo czasu na likwidacje Polsk. Nie zrobila tego. PS. Nie tak dawno podales b. ciekawa informacje o sobie; napisales o Niemcach, cytat: w latach 70-siatych, przy wolnym ruchu przygranicznym, wydymalem tych d...pkow odpowiednio i mam czyste sumienie, finansowo jestesmy kwita,.." *** Wtedy honecker totalnie uszczelnil granice do Polski, zeby uchronic Niemcy przed polska zaraza. Maly ruch przygraniczny, to istnial ale dla.... stasi.
Izabela Brodacka Falzmann
Panie Krzysztofie, mówimy tym samym językiem. Miejmy nadzieję, że skok się uda. Żeby trzymać się tej samej metafory- słynny koń Adama Królikiewicza Pikador wyglądał jak muł, był koniem z taborów i na nim właśnie Królikiewicz wygrał olimpiadę w 1924 w Paryżu. Bo Pikador miał wielkie serce i wielki talent, a Królikiewicz umiał to docenić. A różne głuptasy śmiały się z wyglądu Pikadora. Wyobrażam sobie jak im miny zrzedły.
Pani Izo, u Pani zawsze jak w porządnej knajpie: danie ze smakiem, z gustem podane. Dlatego tutaj bywam i czytam z powtórkami. Przepraszam za porównanie, ale piszę z duszy. Jakby nie patrzeć, potrzebujemy etosu, jeśli naród ma przeżyć. Czy zatroszczy się o to tradycyjna arystokracja, nowe elity, posłańcy bogów? Nie wiem. Wiem natomiast, że w dużej mierze sam jestem odpowiedzialny za to, komu ufam. Mój dziadek przed zakupem konia, chodził po radę do dziedzica Bąkowskiego. Mnie "głos elit" (bo dziedzica ukatrupli w Starobielsku) podsunął Wałęsę. Dziadek nie żałował zakupu, ja żałuję wyboru. Ale jestem za to o krok bliżej ku prawdzie i mądrzejszy doświadczeniem. A że trochę pod górę... nastawiłem się na dłuższą podróż. Na razie - mówiąc Pani językiem - mam papiery. Myślę, że powoli dorobię się konia, a wtedy i skok się uda... Jest przecież wiele sił w narodzie...
ktorzy uwazaja,ze pelne zaufania oddanie sie w rece kacapii jest wlasnie godnym celem i nirwana Polaka.Ja widze , wchodzenie do piwnicy i nadstawianie potylicy do strzalu,z przepraszajacym usmiechem,ze to tak dlugo trwa.Ta egzekucja wlasnie sie odbywa. Z drugim spostrzezeniem zgoda--mir domowy granica tolerancji.
Izabela Brodacka Falzmann
To co Pan pisze to miód na moje serce. Bałam się, że zostanę źle zrozumiana. Z górami jestem bardzo związana sercem i górali zawsze uważałam za arystokrację ducha. Przede wszystkim byłam związana z Tatrami, a potem z Ochotnicą, która stała się moim miejscem na ziemi. Od dawna zbierałam się do opisania naszych gospodarzy. Teraz zrobię to na pewno. Nasi gospodarze mają tylko 4 klasy przedwojennej szkoły, a mogą służyć jako wzór mądrości i dobrego wychowania. Serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Zgadzam się, że stawiamy się w niekorzystnej sytuacji jako zbiorowość. Inne nacje i zbiorowości, choć obłudnie twierdzą, ze kapitał nie ma narodowości o swej narodowości dobrze pamiętają. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za wnikliwy komentarz. podpisałbym się pod każdym zdaniem. Postaram się wkrótce jaśniej wyartykułować o co mi chodzi. Moja kresowa rodzina została sponiewierana i obdarta - jak ktoś żartobliwie powiedział- do gojej skóry. A jednak wolałabym żeby nasi " tutejsi" z majątku Widybór ( jest na wszystkich mapach Białorusi) coś przynajmniej zyskali na śmierci mego dziadka i komunistycznym przewrocie. Niestety nie zyskali nic. Byłam w naszym majątku. Nawiązałam z nimi kontakt. Rozmawialiśmy jak rodzina - bez resentymentów i bez poddańczych gestów z ich strony. Wyrównał nas walec historii. Z nimi się obszedł jeszcze gorzej niż z nami. Opowiedzieli się po stronie dziadka, udali się z petycją do sowieckich władz i za to byli wywożeni całymi ulicami. Serdecznie pozdrawiam.
Z rozbawieniem przeczytalem panski komentarz.Nostalgia i tesknoty za "pieknymi a utraconymi czasami i przywilejami"wyplywajacymi z wlasciwego adresu,stausu spolecznego,Herbu i tym podobnych glupot sprawia , ze wielu z oredownikow tego "raju utraconego" tworzy w swoim zyciu i wokol siebie wirtualna rzeczywistosc i zamienia ja z ta realna.Nie bede sie rozwodzil na ten temat.Rozumiem ,ze w tej wirtualnej rzeczywistosci znajomosc istnienia ksiazki Arystotelesa i Eudemianskiej Etyki wystarcza za jej przeczytanie,do ktorego przy okazji jest niezbedna znajomosc jezykow obcych. Pragne natomiast poddac konstruktywnej krytyce panska opinie:"Arystokraci bywali kosmopolitami, lekkoduchami, hedonistami... A jakie są dzieci tych, którzy walczyli z PRL? To dzieci pokolenia, które łudziło się, że będąc arystokracją słusznej sprawy genetycznie przekazują pociechom ideały, miast powiedzieć im: pamiętaj, nie splam honoru "arystokracji ducha". Dlaczego? Bo PRL zakodował nawet tym ludziom, że "arystokracja" nie brzmi dumnie... Otoz jestem dzieckiem TYCH i rowniez jestem TYM dzieckiem,ktore walczylo z PRL-em.Poza wielokrotnie polamana szczeka w wielu miejscach,pogubionymi zebami (przy okazji)"odbita" od bicia watraba,transfuzja krwi dla uratowania zycia (bo tyle wycieklo),30-letnia banicja,niemozliwoscia kontynuowania w Polsce studiow (braklo 2 lata)w dalszym ciagu uwazam,ze bycie "Arystokratycznym lekkoduchem,Hedonista i kosmopolitom" nie "brzmi dumnie"..I nie mam z tego tytulu najmniejszych kompleksow.W sytuacjach wyboru,bez wachania wybralbym towarzystwo owieczek i baranow,ponad przyjemnosc "towarzyskiego obcowania z "arystokrata" o kalokagathicznej percepcji samego siebie.
Odnajduje siebie w Pani zyciorysie..Mielismy podobne duchowe dziecinstwo..Nie znam pozniejszego Pani zycia.Google sa bardzo powsciagliwe na Pani temat.Wiecej mozna przeczytac o Pani S.P mezu.Przyznam, ze Pani zyciorys i refleksja do ktorej to zalaczam ten moj komentarz sprawila mi wielka ulge.Bowiem pozwala mi pozbyc sie uprzedzen wobec "klasy pasozytniczej",ktore w sobie nosilem przez tyle lat.Mam wielki szacunek do Pani Madrosci i Zrozumienia Tajemnicy Lisa,ktora wyjawial Malemu Ksieciu: "Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu..mozna je tylko zobaczyc sercem"..Dzieki pani,rachunek za niezaplacone poziomki "Rodowych przyjaciol" jest dla mnie wyrownany.Pragne rowniez odpowiedziec na Pani pytanie.Nie..niekoniecznie to musza byc "arystokraci krwi"..bowiem tylko "arystokraci duchowi" moga zapewnic kontynuacje Ducha Narodowego w Testamencie Pokolen a zawierajacego sie w dwoch slowach: "Honor i Ojczyzna" tak gleboko wyrytych w sercu Pani meza i Pani..
Przyznam, ze zaczalem czytac Pani refleksje z irytacja.Irytacja a raczej uprzedzeniem do srodowiska (klasowego) z ktorego Pani sie wywodzi. Ma ono swoje zrodla w moim wczesnym dziecinstwie.Pamietam z lat 60-tych i pozniej,(bedac bardzo mlodym dzieckiem goralskim) ,tych "arystokratow","ziemian" czy "mieszczuchow",ktorzy przyjezdzali w nasze gory na "letnisko"..Trzeba bylo wstac o 4-5 rano (aby przed pojsciem z owcami i krowami na wysoko polozone w gorach pastwisko) zdazyc nazbierac swiezych poziomek,malin,kurek (chanterell) bowiem takie byly wymagania "panockow"..Pamietam ,ze tylko nieliczni doceniali moj wysilek i zaplacili mi przed wyjazdem zgodnie z umowa.Pamietam rowniez lzy mojej mamy jak wielokrotnie po powrocie z "holi" kontestowala ,ze "panocki" wyjechali bez zaplaty za paro-tygodniowy bed & breakfast.Nasze goralskie poczucie honoru i sprawiedliwosci bylo wystawiane na ciezka probe przez tych "lepiej urodzonych" z arystokratycznymi tytulami czy pretensjami do ich posiadania.Mimo wszystko ,zdecydowalem przeczytac Pani refleksje do konca.Przyniosla mi ulge.Tak jak pani,bylem zmuszony nauczyc sie czytac przed pojsciem do szkoly.Moj dziadek byl analfabeta.Cierpial z tego powodu.Bar5dzo go kochalem.Zaproponowalem wiec mu , ze razem bedziemy sie uczyc czytac i pisac.Mialem 5 lat gdy zaczelismy.Przynosil do domu "GONCA NIEDZIELNEGO",ja z nim szedlem do naszego nowego wikarego,ktory czytal mi tytuly artykulow..ja je zapamietywalem i po powrocie do domu sylabizowalem razem z dziadkiem.W wieku 7 lat umialem swietnie czytac i niezle pisac..Dziadek nauczyl sie czytac.Z pisaniem mial problem.Pamietam jak w wieku 11 lat czytalem z "nudow" przy owcach i krowach na hali Tomasza Manna "Czrodziejska Gore" czy cykl ksiazek "W poszukiwaniu Straconego Czasu" Prousta.Ksiazki te i podobne "podsuwal"mi ,moj miejscowy proboszcz.Byl z rodu Sapiechow.Bylem zafascynowany ich trescia. c.d.n
Celarent
Gość w dom, Bóg w dom. Gość choć świnia, ale swoje prawa ma. Nie wiem, czy Polacy sa dziś tolerancyjni.Kiedyś byli. Są gościnni, jak kiedyś - to chciałeś powiedzieć :) w jednym sie zgadzam: byle komu drzwi się nie otwiera a na pewno nie przyjuje się go w salonie i nie ma to nic wspólnego z poniżaniem innych a własną pychą. I nie jest to też sprzeczne z chrześcijanstwem (niestety PRL wyprał z zasad i dobrych obyczajów świeckich a Kościół ma swoich praczy i nieuków edukujących) wystarczy przeczytać Księgę Mądrości. Arystokrata, również ten z arystokracji ducha, wie, że siebie i swój dom trzeba szanować i chronić przed wrogami, brudem, ale i bylejakością. Polski problem polegał po `89 na peerelowskim wychowaniu, praniu mózgów - wszystkich chodzących do polskich szkół i mających kontakt z mediami i in. tubami propagandowymi (też personalnymi). Dzisiejszy polega na tym, że po `89 nie zapisano polskiej Tabula Rasa niczym wartościowym. Nie było etosu "bycia Polakiem" ani wyjaśnienia, co to znaczy. Nie było drastycznych zmian i powrotów. Nie było żadnych powrotów na dobrą sprawę. Wiadomo, nie mogło być. To trzeba było dać ludziom tożsamość. Mógł Kościół, ale dał się uciszyć a potem spokojnie legł na leżance. To dlatego oni "Musieli zginąć" w Smoleńsku, że byli arystokracją - honorową wobec Boga, człowieka, Ojczyzny, że budzili w ludziach poczucie własnej wartości... Z nimi przyszła Polska. Z nimi zgasła. Dziś mamy PRL-bis, bardziej doświadczony, bogatszy i wszechmocniejszy a przy tym bardzo determinowany.
Celarent
Dawniej bycie arystokratą nie wiązało się jedynie z majątkiem i urodzeniem. Arystokraci mieli coś więcej - "podbudowę" w postaci tradycji wychowania, a nie tylko dobrych manier przy stole. Mieściło to w sobie wartości skupiające się w tym, co nazywamy honorem a co, owszem, często wiązane było z poczuciem własnej godności. Honor mieścił w sobie coś, co starożytni Grecy nazywali kalokagathią. Nie dyskutowano o tym na bankietach, ale to było. Nierozerwalne, przenikające się i wzajemnie sie warunkujące: Prawda, Dobro i Piękno. Nie, nie byli ideałami i z realizacją tych wartości różnie bywało, ale potrafiło tzw. towarzystwo odnieść się odpowiednio do wszelkiej maści wykolejeńców, złodziei i oszustów, zboczeńców, awanturników, zdrajców. Ta podbudowa - honor ujawniał się, kiedy trzeba było stanąć po stronie Boga lub Ojczyzny. Dziś, fakt, wielu zapisze się chętnie do nowej arystokracji. By być w elicie. Już są jelita. Potrzebujemy etosu arystokracji rodów, bo: trzeba zwrócić dobre imię tym, których sponiewierano, wrzucono do jednego worka ze zdrajcami i mordercami; trzeba pokazać, że arystokracja to zadanie na pokolenia -zobowiązanie; trzeba szukać wśród mających"podbudowę". To się ma i już. Nie jest się Bolkiem, wykształciuchem, snobem-analfabetą. Można się mylić w ocenach politycznych i innych, ale widząc błąd, zmienić front i przeprosić oponentów, którzy się nie mylili.  Arystokraci bywali kosopolitami, lekkoduchami, hedonistami... A jakie są dzieci tych, którzy walczyli z PRL? To dzieci pokolenia, które łudziło się, że będąc arystokracją słusznej sprawy genetycznie przekazują pociechom ideały, miast powiedzieć im: pamiętaj, nie splam honoru "arystokracji ducha". Dlaczego? Bo PRL zakodował nawet tym ludziom, że "arystokracja" nie brzmi dumnie. Elity tworzą się wokół wartości nigdy w opozycji do nich. Charakteryzuje je otwartość i kultura, sprzeciw wobec niesprawiedliwości i niegodziwości, pęd do prawdy i wiedzy, gotowość do poświęcenia i wierność urodzeniu - Bogu i Ojczyźnie. My mamy elity. Mamy arystokrację. I rodową też. Powinna podnieść głowę wysoko i dać świadectwo pochodzenia i tradycji. Pozdrawiam. Herb Trzywdar.
Cytat: Jestem jak najdalsza od niedoceniania historycznej roli ziemiaństwa i arystokracji. Życie dworu jest mi z sentymentalnych przyczyn bardzo bliskie. Ale czy ktoś widzi chętnych do roli pańszczyźnianego chłopa? *** Piekne. Ale owszem, jest takich sporo chetnych na chlopow panszczyznianych. To ci, ktorzy uwazaja, ze pelne zaufania oddanie sie w rece Niemiec jest wlasnie godnym celem i nirwana Polaka. Ja widze, wchodzenie do komory gazowej i zamykanie za soba drzwi z przepraszajacym usmiechem, ze to tak dlugo trwa. Ta egzekucja wlasnie sie odbywa. Totalne tchorzostwo "na zapas", paralizajace zdolnosc jakiegokolwiek racjonalnego zachowania, przed wielkim Iwanem z pala w reku (bedacym fatamorgana wynikajaca ze strachu): wola destrukcje i smierc niewolnika. Cytat: Ziemiaństwo i arystokracja, a potem inteligencja przeniosły przez cale wieki etos rycerski czyli gotowość do poświęcenia życia w obronie zbiorowości, w której żyli, w obronie narodu. *** Odnosza wrazenie, ze ten etos mial/ ma jeden olbrzymi, slaby punkt. Etos tolerancji (jest nierozlaczna czescia polskiego etosu) rozumiany w ten sposob, ze kazdy obcy ma w Polsce takie same prawa jak my. To jest samobojstwo. Tolerancja znaczy: pozwalam ci zyc u siebie, o ile respektujesz moj pozadek domowy. Jezeli nie.. palaszem przegnac.
Do wpisu: Miejsce przy wigilijnym stole
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Są takie teorie, że rodzina gangstera w trzecim pokoleniu cywilizuje się i staje się zacną rodziną kulturalnych koneserów sztuki. Nie jestem przekonana. Nowi ruscy jakoś się nie cywilizują. A nasi rodzimi oligarchowie pomimo pozorów ogłady stosują w życiu społecznym te same bandyckie zasady, które ich wyniosły z nizin społecznych i biedy.