Otrzymane komantarze

Do wpisu: Gang Olsena czyli struktura brudnego kryształu
Data Autor
Emilian Iwanicki
Wiekszosc podatkow,ktore "trza" oddac "idzie" obok nas.Czesto i giensto w kabze czlonkow gangu.Przezera sPOro biurokracja-pasozyt.Co najmniej 60% to klasyczne pasozyty a moze i wiecej.Armia raczej symboliczna i co najwyzej do obrony przed napascia Monako.POlicja zamienia sie(POwrot do korzeni)w milicje.Wymiar jaki mamy to widzi nawet STEVE WONDER za przeproszeniem.Szkolnictwo i NAUKA taka ze ho-ho!Opieka zdrowotna i spoleczna to POziom nieosiagalny tylko dla Haiti.Kant goni kant.Klody pod nogi przedsiebiorczosci.To moze "trza" nie placic haraczu(teraz to niestety haracz)zwanego przez gang POdatkami!Przeznaczyc te walory po prostu "na siebie".Rozbudowac tzw szara strefe.Obok gangu i bez gangu.Jezeli uda Nam sie skutecznie ale i demonstracyjnie unikac haraczu to w krotkim czasie gang szlag trafi!A tylu ludzi to POsadzic nie sa w stanie!Warto sprobowac tylko ONI straca bo my juz stracilismy.Mozemy tylko zyskac.Zyskac odbudowe Naszego Panstwa!Warto tez przyjrzec sie miejscu Polski i kilku innych krajow 22 lata temu i teraz.Cos naprawde trzeba zrobic zeby nie sluzuc jako karma dla gangu.
Izabela Brodacka Falzmann
Basen narodowy niesłusznie zwany stadionem czeka w najlepszym przypadku los stadionu X- lecia. Jak na razie generuje koszty. Jechałam niedawno autostradą z Niemiec do Warszawy. Opłata około 80 złotych. Wszędzie remonty, utrudnienia, objazdy. Powinni płacić za taki przejazd odszkodowania.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też serdecznie pozdrawiam. Widzę piękne zdjęcie. Szkoda, że tak małe.:)
Jakze sie ciesze na Pani powrot i od razu powrot w wielkim stylu . Prosze nie przepraszac za porownania , sa bardzo ale to bardzo wlasciwe. Noooo , moze co do odcieni , koloru mozemy sie spierac. Pozdrawiam Serdecznie Boguslaw Henryk Kaczorowski.
u2
Cena autostrad w III RP jest najwyższa na świecie. Podobnie jest z ceną stadionów. Stadion Narodowy to najdroższy stadion na świecie. Żadna z autostrad nie została ukończona. Ceny za przejazd autostradami horrendalne. Wygląda na to, że autostrady są budowane jako mało ważny dodatek do bramek umieszczonych co parę kilometrów. A perypetie z oddaniem SN do użytku są ogólnie znane. Jako przedsięwzięcie biznesowe SN to totalna klapa. Podobnie będzie z autostradami, które w normalnych warunkach byłyby dźwignią rozwoju regionalnego.
Izabela Brodacka Falzmann
To był gorzki żart. Ale to co Pan pisze to prawda. Co nie znaczy, że tęsknię do budowania autostrad za taką cenę.
Izabela Brodacka Falzmann
Przed samymi wyborami rząd przeforsował eksmisję na bruk w zimie. Chyba ludzie stracili instynkt samozachowawczy.
Izabela Brodacka Falzmann
Referendum jest wprawdzie wpisane do konstytucji , ale rząd sam decyduje czy będzie referendum. Na przykład w sprawie przyjęcia euro referendum nie będzie- bo nie.Tak powiedział Tusk. Co do wymiaru sprawiedliwości- uczestniczy w tylu gangsterskich akcjach( na przykład przejmowanie nieruchomości przez fałszywych właścicieli) , że trudno na ten wymiar liczyć. Nie podlegali dekomunizacji, mieli się oczyścić sami. Serdecznie pozdrawiam.
Jan Kalemba
w tym samym czasie przekształcił 100-tysięczną Landwehrę bez ciężkiej broni i lotnictwa w 3-milionowy Wehrmacht z kilkoma tysiącami czołgów ponad 1 tysiącem samolotów i kilkudziesięciu tysiącami armat
Ma Pani rację. Ale opisuje Pani skutki wyborów ludzi. Należy zastanowić się dlaczego ludzie tak wybierają. Np. rząd dopuszcza do upadku stoczni w Szczecinie i PO wygrywa tam wybory! Paranoja?
Do wpisu: Gdybym była Jarosławem Kaczyńskim
Data Autor
Zbigniew Gajek vel Janko Walski
ale uważam je za drugorzędne w stosunku do spraw takich jak odcięcie niebezpiecznych związków agenturalnych z Rosją, odblokowanie mediów, postawienie przed sądem ludzi odpowiedzialnych za zbrodnię smoleńską,  dekomunizacja, rozliczenie afer, przywrócenie państwa prawa, przywrócenie poczucia sprawiedliwości, przywrócenie funkcji wychowawczych szkoły, kształtowania postaw patriotycznych, wprowadzenie najnowszej historii i literatury polskiej jako minimum  programowego, dbałość o rozwój drobnych i średnich przedsiębiorstw, rodzimego kapitału, odbudowa podmiotowości narodu, poczucia tożsamości narodowej, zrównoważony rozwój całego kraju, co można odczytywać jako nawiązanie do znakomitej polityki sanacyjnej, no i w końcu polityka jagiellońska, która nie jest jedną z mozliwych opcji tylko jedyną drogą gwarantującą istnienie państwa.... Model, który przedstawiłem jest oczywiście uproszczony tak, że bardziej już nie mógłby być. Zakłada bowiem, że wszystkie działania mają tę samą wagę dla każdego obywatela i są niezależne, co w rzeczywistości nie ma miejsca. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie by go dowolnie komplikować tak by rzeczywistości przybliżyć. Tutaj chciałem jedynie zwrócić uwagę na brak symetrii pomiędzy zdobywaniem poparcia i traceniem w zależności od aktywności. To że model ten działa świadczy 70% poparcia dla Kwaśniewskiego i Komorowskiego, którzy kompletnie nic nie robili poza dobrym wrażeniem i sondażowe dołowanie każdego kto podejmował jakiekolwiek działania, bez względu na to czy były trafne czy nie. Dziękuję za zainteresowanie, myslę, że nasi politycy powinni mieć świadomość istnienia takiego mechanizmu. Część być może ma.  Prof. Zybertowicz od dawna mówi o potrzebie konsolidacji wokół minimum programowego. Sam próbował określić to minimum i zachęcał do dyskusji o tym. Myslę, że to jest jedyna droga do zerwania bardzo groźnych dla naszego państwa peerelowskich mostów łączących z Moskwą w sensie dosłownym i przenośnym. JW
..."nieufnych i niezdecydowanych"...A na kogo oni czekaja? Czy tak jak Pan, na Wielkiego Cezara? Sni Pan, drogi Panie Amero!...Po prostu, ta duza grupa ludzi nie nadaje sie na "elektorat" i jak wiekszosc spoleczenstwa polskiego reprezentuje bardzo niska culture polityczna! ...I jeszcze jedno chcialbym Panu Szanownemu powiedziec, ze niejeden narod zyczylby sobie miec na swojego przywodce takiego wielkiego i uczciwego polityka-patrioty, jakim jest niewatpliwie Jaroslaw Kaczynski! ***Ps. Smieszy mnie Pan, a jednoczesnie przeraza...!
Izabela Brodacka Falzmann
Jak napisałam wyżej alienacja ze społeczeństwa jest moim zdaniem pochodną ordynacji wyborczej.Nie ma mechanizmów kontroli , choćby takich jak cofnięcie mandatu.
Izabela Brodacka Falzmann
Politycy nie słuchają nikogo, bo przed nikim nie odpowiadają. ( pewnie przed Bogiem i historią, ale to daleka perspektywa). Przy tej ordynacji wyborczej nieuczciwy polityk dba tylko o utrzymanie się w siodle. Uczciwy - realizuje swoje koncepcje nie potrzebując i nie honorując sygnałów zwrotnych od elektoratu.
Z pewnoscią program taki byłby celem ośmieszania i drwin,ale gdyby wystąpił z nim odpowiedni kandydat na Przywódcę,było by im niezmiernie trudno przeprowadzić ten manewr. Kandydat taki musiał by posiadać kilka ważnych i niezbędnych zalet:inteligencja,aparycja,umiejętność rozmowy z Narodem,nie zapominając o uczciwosci,prawdomównosci i patriotyzmie,prawdziwym,nie udawanym. Podobnego kandydata z tymi zaletami można by znależć nawet w Pis-ie.A i poza tą partią jest kilku takich kandydatów na przywódców Narodu. Pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Nie sądzę, żeby pan Kaczyński interesował się moimi poglądami z wielu oczywistych przyczyn. Program skierowany do Narodu byłby zapewne ośmieszany przez media. To smutne.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie widzę szans na sukces nowej partii. Tyle inicjatyw obserwowałam- pękają jak bańka mydlana. Polacy nie maja zaufania do nowych inicjatyw, odbierają je jako zdradę.
Izabela Brodacka Falzmann
To bardzo ciekawe i smutne. Zgadzam się, ze filtracja jest szczelna. Być może różni rzecznicy i niedorzecznicy chcą chronić polityka przed tak zwaną wpadką medialną oraz przed prowokacją. Ale w takim razie - za rządów PIS byłby to model dobrego cara i złych czynowników, którzy nie dopuszczali do niego ludu. Za rządów złego króla Tuska - Kaczyński jak książę z bajki powinien w przebraniu wejść w lud, żeby dowiedzieć się co mu dolega.
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo ciekawa obserwacja z tą arytmetyką poparcia. Musze się nad tym zastanowić.  Jeżeli nas poprze 42%  nie znaczy jednak , że 58 % na pewno nas nie poprze. 58% to liczność względna (A' UB' ). Po pierwsze-  być może to działa do pewnego momentu. Gdy ludziom usuwa się ziemia spod nóg zaczynają inaczej myśleć. Jak na Węgrzech. Widać Polacy za mało jeszcze oberwali. Szkoda tylko, że to kosztowne lekcje. Pewne działania są nieodwracalne. Dziś usłyszeliśmy, wolę Tuska wprowadzenia Polski do strefy euro. Z lisim uśmiechem powiedział wprost, że referendum nie jest potrzebne, bo o wszystkim obywatele zadecydowali niejako z góry przy okazji referendum akcesyjnego. Wracając do arytmetyki poparcia. W dwóch sprawach, Kaczyński ma zupełnie inne niż ja zdanie. zdanie. W sprawie ordynacji wyborczych i energetyki jądrowej. Jestem w stanie mu to darować, ze względu na inne konkretne inne  rozwiązania. Czyli nie zaliczam się do owego A' U B'.
Izabela Brodacka Falzmann
Ma Pani rację, ze nikt nie robi rzetelnych badań stanu świadomości społecznej i nikt nie próbuje przybliżać zasad demokracji. ba nasza demokracja jest tylko listkiem figowym władzy. Proszę zauważyć, że w polityce działają ze zmiennym szczęściem ci sami ludzie. Nie ma mechanizmu kreowania elit politycznych. Do polityki można sie dostać tylko z listy partyjnej, a na listę partyjną można trfić tylko nosząc teczkę za jakimś politykiem. Nasze bierne prawo wyborcze sprowadzone jest do zera. Poważny człowiek, uczciwy lekarz, nauczyciel nie będzie za nikim teczki nosił. Mógłby wystartować w wyborach tylko w systemie większościowym. Nawet gdyby chciał jakoś pomóc, nie będzie w stanie przebić się przez kokon chroniący polityka przed rodakami, przed obywatelami. Bynajmniej nie ze względów bezpieczeństwa. przerwana jest komunikacja wyborców z ich rzekomymi reprezentantami. Nikt nie odpowiada przed wyborcą za swoje poczynania. Nic dziwnego, ze jedyną optymalna strategią polityka jest gra.
Szanowna Pani Izabelo; To co Pani napisała to są logiczne i słuszne propozycje,jednakże ja osobiscie nie wyobrażam sobie aby Pan Kaczyński skorzystał z nich.Zresztą nie jest to wcale takie pewne,że nawet gdyby wystąpił z takim programem do Narodu,to ta część niegłosująca dała by mu jakiekolwiek poparcie.Zbyt wiele negatywnych opinii o jego działalnosci jako polityka utkwiło w świadomosci tych ludzi,poprzez telewizję i gazety głównego nurtu.Chyba cud musiał by się zdarzyć,aby prezes porwał za sobą tych właśnie nieufnych i niezdecydowanych. Pozdrawiam serdecznie
MFW
Problem z Jarosławem Kaczyńskim, czy raczej z jego otoczeniem? Pani Izabelo! Pamięta Pani głośną sprawę sprzed roku, gdy upubliczniono opinię Pani dr Barbary Fedyszak-Radziejowskiej, o dużym prawdopodobieństwie obecności kreta w otoczeniu J.Kaczyńskiego? Otóż, nie wchodząc w szczegóły, chodziło o to, że J.Kaczyński zachowuje się nierówno; raz postępuje tak, by potem zmienić zachowanie i zachowywać się inaczej, ze szkodą dla PIS-u i że jest to zasługą tego kreta. Ja skłonny jestem przyznać jej rację, a nawet pojęcie kreta rozszerzyć w kierunku pojęcia agentura. Szanowna Pani. Bracia Kaczyńscy nie znaleźli się w głównym nurcie polityki po Okrągłym Stole(i przy OS też)jako działacze organizacji niepodległościowych nie związanych z żadną zagraniczną opcją, których interesy okresu przełomu ustrojowego ktoś przecież pilnował podczas tych przemian. Kaczyńscy reprezentowali opcję amerykańsko-izraelską, co dla obserwatora sceny politycznej w Polsce było bardzo czytelne. Po okresie zimnej wojny, gdy rozpadł się ZSRR i zawalił system dwubiegunowy w polityce światowej a USA uzyskały status jedynego supermocarstwa, polityka Kaczyńskich była polityką USA tego okresu, czyli szerzenia demokracji na wschód i poszerzania NATO na wschód w przestrzeń po radziecką oraz integracji Polski ze strukturami politycznymi i militarnymi Zachodu. Ta proamerykańska polityka Kaczyńskich(a szczególnie polityka wschodnia śp. L.Kaczyńskiego)przestała być na rękę USA, gdy w polityce światowej USA nastąpiła zmiana priorytetów w interesach globalnych. Ważniejszym od regionu Europy Środkowo-wschodniej z punktu widzenia USA stał się region Bliskiego Wschodu(z uwagi na Iran i jego program nuklearny) oraz Azja(Afganistan) i strefa północno -wschodniej Azji i Pacyfiku(np.Chiny, Korea Płn.), a do realizacji interesów w tych regionach USA potrzebowało wsparcia Rosji.
MFW
Wg analityków, ten odwrót od polityki po zimnowojennej datuje się na rok 2006, za prezydentury J.D. Busha(pod koniec jego kadencji widać było pewne ocieplenie wzajemnych stosunków), a za Obamy nastąpiła pełna zmiana(zwana resetem stosunków na linii USA - Rosja). Musiało się top odbić na otoczeniu braci Kaczyńskich, wśród których oprócz polityków proamerykańskich i proizraelskich musieli być agenci wpływu USA i Izraela(tak to funkcjonuje w realu, Pani Izabelo. Nową politykę USA i Izraela podjęli się popierać ludzie związani z opcją rosyjską i niemiecką(PO, PSL, SLD, RPP), gdyż te nowe interesy USA, były uzgodnione z Rosją i Niemcami(w umowach związanych z resetem). Ponieważ opcja proamerykańska i proizraelska nie chciała zmienić dotychczasowej polityki(polityki wschodniej L.Kaczyńskiego, to postanowiono jej się pozbyć definitywnie, uruchamiając agenturę wokół braci, której działalność pomogła doprowadzić do tragicznych wydarzeń z 10.04.2010 roku( w polityce nie ma sentymentów, Jałta i los gen. Sikorskiego w 1943 roku powinien Polaków czegoś nauczyć). Bez obecności agentury, nie byłoby tak łatwo wystawić Prezydenta na śmierć(o otoczeniu śp. Prezydenta trzeba by wiele napisać, tu nie ma na to miejsca). Czy oglądała Pani wystąpienia publiczne Pana J.Kaczyńskiego? Zapewne tak, ale czy zwróciła Pani uwagę na pewien niezmienny element tych wydarzeń; otóż Pan J. Kaczyński nie odpowiada na pytania zadawane bezpośrednio z sali, ale poprzez system karteczek zbieranych przez otoczenie Kaczyńskiego i to nie Kaczyński wybiera sobie pytanie na które chce odpowiedzieć, ale ktoś z jego otoczenia. Jest to system filtracyjny, odcinający J.Kaczyńskiego od realnej publiczności. To samo dotyczy jego korespondencji elektronicznej, nie dociera ona do Niego bezpośrednio, ale przez pośredników.
Zbigniew Gajek vel Janko Walski
Ja mówiłem o nie stawianiu gry ponad celami, a nie o rezygnacji z gry. Gra musi być, bo inaczej nie mielibyśmy żadych szans. Z drugą tezą również nie zgadzam się. Uważam odwrotnie, im więcej konkretów tym mniej zwolenników, taka jest prawda NIEZALEŻNIE od tego jak cudowne nie byłyby to konkrety! Dlaczego? W zdobywaniu poparcia przez opozycję jest inna algebra niż w traceniu. Po stronie zysków mamy iloczyn zbiorów, a po stronie strat, sumę! Przedstawię to na przykładzie. Przypuśćmy, że proponujemy działanie A które popiera 60% wyborców. Włączając je do swojego programu mamy 60% poparcia. Jeśli dodamy działanie B w innej dziedzinie, jeszcze lepsze, które popiera 70% to zostanie przy nas 0.6x0.7=42% wyborców, a przeciwnik, który nic nie będzie robił tylko ładnie uśmiechał się dostanie (1-0.6) + (1-0.7)x0.6 = 58%. Następne konkretne propozycje zmniejszą nasze szanse do zera nawet jeśli każdą oddzielnie będzie popierać 90% wyborców!  Dlatego tak skuteczny jest Komorowski, Tusk czy Kwaśniewski. Oni skupiają się nie na konkretach tylko dawaniu do zrozumienia. Jak się daje do zrozumienia to każdy zrozumie co chce. Jesli będziemy się uśmiechać i patrzyć szczerze w oczy to zrozumie to co my chcem by zrozumiał. Ma być przekonany, że to właśnie jego wyobrażenia o tym co będzie robione są prawdziwe. Ten paradoks jest w istocie pułapką demokracji, gdyż prowadzi do sytuacji, w której np. Komorowskiego prawicowcy będą uważać za prawicowca, a lewicowcy za lewicowca!  W istocie coś takiego dokładnie to obserwujemy! Jak z tej pułapki wydostać się bez utraty tożsamości? Ograniczyć proponowane działania do minimum i sformułować na możliwie ogólnym poziomie. Ten przekaz należałoby połączyć z bardzo konkretnymi informacjami na temat rzeczywistości, tego co rządzący faktycznie wyprawiają, za co odpowiadają. W przypadku nie zamierzeń tylko dokonań algebra działa na korzyść opozycji: iloczyn zbiorów wyznacza poparcie dla rządzących, a krytyczne oceny sumują się na korzyść opozycji. Proces ten jest tak silny, że nawet zawłaszczenie mediów nie może go powstrzymać, co wyraźnie już widać.
Ewary Toruń
Jeśli 50 procent Polaków dotychczas nieuczestniczących w wyborach się nie obudzi, nic nie zrobimy. 50% - to bardzo dużo!!! Mam propozycję, aby z tej grupy Polaków wyłoniła się partia pod nazwą np. JP - "Jedna Polska". Aby założyć partię potrzeba 1000 ludzi. A 50% jw., to prawie 15 milionów obywateli. Czy znajdzie się 1000 ludzi aby założyć partię "JP"? To wymaga i wiedzy i środków finansowych. Wszystkich "gdybających" zachęcam do przemyślenia i konkretnego działania. Jak to zrobić? Rodacy pomóżcie sobie sami. Partię jw. powinni stanowić tylko ci, którzy nie brali dotychczas udziału w wyborach. Życzę sukcesu.