Otrzymane komantarze

Do wpisu: Podróż sentymentalna
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Na pewno to im lepiej wychodziło:)
Izabela Brodacka Falzmann
To bardzo ciekawe. Czy mogłaby Pani o tym napisać? Proszę zauważyć, że te historie składają się jak układanka. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Mogłam oczywiście. Ale sądzę, że książka jest dość obiektywna. Pomyślałam sobie, że nie ma sensu dąsanie się. Raczej przeciwnie- trzeba pisać historię prawdziwą. oczywiście nie może sprowadzać się ona do " kto, z kim, gdzie i kiedy" jak chcieliby niektórzy.
Teresa Bochwic
a nie Liceum, naturalnie.
Teresa Bochwic
Parę słów o Putramencie. Sowieckim stupajką stał się, a nie był od razu, bowiem pochodził z dobrej polskiej ziemiańskiej rodziny kresowej. Jego ojciec, posiadacz niewielkiego mająteczku, zasłużył się w I wojnie światowej, a może już w wojnie 1920 roku. Wiem to, ponieważ JP chodził do Liceum Zygmunta Augusta (uwaga! nie im. Zygmunta Augusta, podobnie jak Uniwersytet Wileński Stefana Batorego, a nie jego imienia), do jednej klasy z moim Ojcem, Witoldem Rudzińskim. Ojciec spędzał u Putramentów kilkakrotnie wakacje szkolne i w latach przed śmiercią (zmarł w 2004 roku) opowiadał mi to. Kiedyś, gdy będę miała czas, wreszcie to odsłucham i przepiszę z kaset, bo jest tam wiele ciekawych rzeczy. Tam jest i nazwa mająteczku, i co konkretnie wykonał ojciec Putramenta, chyba przeszedł jako ostatni przez jakiś wysadzany most czy coś w tym rodzaju. Ojciec z osłupieniem przyjął jego konwersję polityczną, że tak powiem, i - chyba trochę nie dowierzając własnym oczom - jeszcze jakiś czas spotykał się z nim już w PRL. Tak, że te prawdziwe elity, do jakich niewątpliwie należała rodzina Putramentów, nie tylko czasem rezygnowały ze stylu,ale  czasem wręcz szły na współpracę albo po prostu przyłączały się do okupantów. Na szczęście rzadko.
Do wpisu: Surowe i gotowane
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Nie mam specjalnych sekretów. Raczej grozi mi ekshibicjonizm i grafomania. Taką diagnozę postawił mi szwagier. Chętnie się zgodziłam i natychmiast postanowiłam o tym napisać. Swoją drogę bardzo trudno wybrać sobie formę " wpisów". Przyjęłam dwa założenia:(1)piszę prawdę, nawet mało elegancką (2) piszę co chcę. To wcale nie są oczywiste założenia i nie muszą być przez wszystkich akceptowane. Zamówienie społeczne obejmuje raczej  publicystykę polityczną i to dość jednostronną. Im bardziej jestem zapracowana tym bardziej błahe są zapewne moje rozważania. Ale to ma być przyjemność- nie ponury obowiązek, albo - nie tylko obowiązek.
Izabela Brodacka Falzmann
Pociągnięcie większości to nie ta fachowość o którą mi chodzi. Nie śp Hitler tez pociągnął większość za sobą.
Izabela Brodacka Falzmann
"Przewodnik Beskidzki" to za mało. Przewodnik tatrzański + sweterek służbowy GOPR :):)
Izabela Brodacka Falzmann
Nie ma związku pomiędzy elegancją i fachowością. Jeżeli potrzebny jest mi dobry matematyk, nie będę zwracać uwagi na jego buty. Jeżeli potrzebny jest mi dobry informatyk nie będę sprawdzać, czy ma czyste paznokcie. Jeżeli potrzebny jest mi dobry jeździec nie ma znaczenia jakiej firmy ma siodło. Zbyt wielu eleganckich jeźdźców  widziałam spadających ze wspaniałego siodła gdy tylko  koń machnął ogonem i zbyt wielu idiotów w nienagannych garniturach widzę wśród polityków, żeby stosować takie kryteria.
Izabela Brodacka Falzmann
Odpowiem szczerze. Nienawidzę zakupów, tak naprawdę zupełnie nie interesuje mnie moda, nigdy nie zdarzyło mi się myśleć o  ubraniu w kategorii innej niż uciążliwego kłopotu. Jest to zapewne zwykła abnegacja, być może jest to jakaś fobia, ale za późno, żeby się leczyć. Nie jestem w stanie pojąć jak ktoś może uprawiać shopping jako sposób poprawienia nastroju. Po obejściu kilku sklepów dostaję depresji ( a nie jestem do depresji skłonna) Domownicy wiedzą, że kupuję pierwszą  podaną mi rzecz i w dodatku twierdzę , że bardzo mi się podoba, żeby tylko wyjść. Dlatego nigdy nie proszą mnie o towarzystwo. Zrezygnowałam kiedyś z prestiżowej pracy ( przedstawiciela zachodniej agencji informacyjnej) bo wiedziałam, że nie zniosę codziennego wbijania się w garsonkę.( nigdy w życiu nie miałam garsonki) W realnym socjalizmie przeszkadzało mi wszechobecne chamstwo i głupota. Teraz tęż nie jest lepiej. Natomiast nawet w czasach socjalizmu nie chodziłam (na zachodzie) po sklepach, a nawet nie wchodziłam do sklepów. (. Raz w Monachium dałam się namówić na wizytę w sklepie alpinistycznym i bardzo mi się podobało.) Interesuje mnie moda jako zjawisko społeczne, choć się na niej nie znam  (Czy o ichtiologii ma prawo mówić tylko ryba?) Nie potrafię jednak,  jak widać uchwycić interesującego mnie problemu, więc powinnam dać sobie spokój. "Baba z siatą"  to smutna prawda, a nie poza. Kiedy w filmie "Meet the Parents" Greg Focker mówi zgodnie z prawdą, że jest pielęgniarzem, goście traktują to jako wyborny żart. Mnie też to spotyka. Gdy mówię prawdę wszyscy uważają, że to żart albo minoderia. Niech mnie Pan nie zawstydza nie wypastowanymi butami i nie zasłanym łóżkiem. Postaram się poprawić.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też lubię ładnie ubrane kobiety oglądać z daleka. Gali i pokazów nie. Natomiast osoba w ręcznie dzierganym sweterku budzi moją odruchową sympatię, choć dziergać nie umiem.
Do wpisu: Wstręt
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
To nie wiersze lecz limeryki. Jeszcze były góralskie i słowackie przyśpiewki.  Nie odważę się cytować, nawet po słowacku. Jestem dziś  złośliwa osa, bo męczę się z listami Einsteina. On chyba myślał po niemiecku pisząc po angielsku. PS. "Remove away that black'ning church, Remove away that marriage hearse, Remove away that man of blood,  You'll quite remove the ancient course." Isn't it?
Izabela Brodacka Falzmann
To poważny problem. "Góry są poza dobrem i złem" - powiedział Goethe. I z tym się zgadzam. Po prostu gór nie personifikuję. Artysta jest poza dobrem i złem- mówi czy zdaje się mówić Mann w "Doktorze Faustusie" I z tym problemem nie uporałam się od lat. Oczywiście, że talent nie daje patentu na przyzwoitość i odwrotnie - przyzwoitość nie daje, żadnych szczególnych uprawnień. (Jeżeli ktoś wierzy, że kupony od przyzwoitości odetnie gdzie indziej, ciężko grzeszy pychą i może się srodze rozczarować. ) Zgadzam się, że wiersze Szymborskiej są zręczne, choć dla mnie płytkie. Akurat ta ocena nie ma nic wspólnego z oceną jej postawy w czasach stalinizmu. Natomiast lepieje, kolaże, moskaliki są poniżej wszelkiego poziomu. Zapewniam, że z pijanymi goprowcami tworzyłam lepsze. Takie rzeczy uprawia się w zamkniętym gronie, pilnując żeby nie urazić innych. Oczywiście, że winni są klakierzy, którzy nasładzali się ( świadomy rusycyzm tu na miejscu) bredniami staruszki. Córka Stalina opisywała jak świta jej ojca rechotała ze sprośnych i kiepskich jego dowcipów. W  to , że jest wielkim językoznawcą tęż chętnie uwierzył. PS. Przyzwyczaiłam się, że Biblię najlepiej po Świadkach Jehowy znają niewierzący i nie robi to na mnie żadnego wrażenia.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję to jeszcze bardziej wredne z jego strony.
Izabela Brodacka Falzmann
Kiedy mój syn mówi mi co ostatnio przeczytał, to choć jest dawno dorosły, podejrzewam odruchowo, że jest to wiadomość dobra, a za chwilę będzie ta gorsza. Kiedy w dzieciństwie dobrowolnie wyprowadzał psa, albo wynosił śmiecie, wpadałam w panikę, bo - delikatnie mówiąc-jest to młodzian z fantazją. Rzucił mi Pan Konstantego i Benedetta dla zatarcia wrażenia jakie zrobi na mnie the "Mother of Prostitutes"? Nie jest Pan moim synem więc sądzę, że wręcz przeciwnie. Jeleński to przecież chleb powszedni, nie mógł mi aż tak zaimponować. Cóż mogę powiedzieć? To miło, że przestrzega Pan zasad higieny i bezpieczeństwa pracy wobec personelu(?).  Chodzi mi o słowo "wychodne".
Izabela Brodacka Falzmann
Tak i w dodatku podobno źle dobiera krawaty. Gdyby kraj był dobrze rządzony i jeden i drugi mógłby dla mnie chodzić w hawajskiej koszuli i dłubać gdzie chce. Jeżeli podwórko jest czyste nie interesuje mnie z jakim akcentem mówi dozorca i z kim sypia.
Izabela Brodacka Falzmann
Chyba mój ekspert się pomylił. Ale i tak nie nadaje się jej zdaniem - do niczego. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Proszę koniecznie zadzwonić. Jest już trzon syberyjskiej ekipy i Pani jest wpisana. Będzie Pani najmłodsza z pań. Za to panowie są młodzi. Moi rówieśnicy nadają się do kapci i przed telewizorek. Złośliwa komputerzyca zjadła mi Pani dane. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Właśnie Pan premier miał minę pełną znudzenia, pogardy i wstrętu do rozmówców, ktorzy zadawali mu niewygodne pytania. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Miło mi to czytać. Ja też serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Popieram MW. Czekam na Pana decyzję. Będziemy czytać i komentować. Serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Naprawdę to zrobił.  Przemyślałam to sobie. Mój pies, gdy na niego krzyczę - rozpaczliwie ziewa, a potem zajmuje się toaletą intymną. Fizjologią pokrywa dyskomfort. Pan premier był bardzo zniesmaczony koniecznością wysłuchiwania krytycznych wypowiedzi, które- jak dobrze wiedział- mają taki sam wpływ na sprawę ACTA jak moje wrzaski na psa. I tak zrobi co zechce ( mój pies)  i obydwoje o tym wiemy. Pan premier ziewał, wykrzywiał twarz, kręcił się. Nie jest tak nieogładzony, żeby nie wiedzieć jak się zachowywać w sytuacji publicznej. Raczej  jak Putin, który przyjmował bodajże królową z psem, chce pokazać, że to on narzuca standardy. Co do św Augustyna. Wielokrotnie cytowano mi jego "Kochaj i czyń co chcesz" jako usprawiedliwienie różnych czynów, które chyba sam sprawca chciał usprawiedliwić. Bo ja ani takiego usprawiedliwienia nie żądam, ani nie potrzebuję. Henri de Lubac zniecierpliwiony podobną  frazeologią napisał: " Kochaj i czyń co chcesz, powiedział Augustyn.... lecz nie uznaj nazbyt szybko, że wiesz, co to kochać."
Izabela Brodacka Falzmann
Oparłam się na zdaniu młodocianej bywalczyni. Nie sprawdzałam. Czy powinnam przeprosić p. Czubaszek, że podejrzewałam ją o takiego syna? A może p. Karolaka za to, że podejrzewałam go taka matkę? Chyba lepiej już nie przepraszać bo się pogrążam.
Izabela Brodacka Falzmann
Idę do roboty ale wieczorkiem wrócę:):)
Do wpisu: Kabaret czyli The Show Must Go
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Historia prześladowań rodziny jest mi znana z autopsji. Ale raczej o Żydach. W szkole i na studiach miałam więcej przyjaciół Żydów niż Polaków. Nigdy i dla nikogo pochodzenie nie było problemem. I nadal nie jest. Nie zgadzam się jednak na zakłamywanie historii. Na przykład na traktowanie 68 roku w Polsce jako pierwszego zrywu wolnościowego. No może po wyniesieniu Gomułki do władzy.