|
|
Teresa Bochwic Poza głównym tematem Pani tekstu - ciekawa jestem, w jakich latach Pani chodziła do szkoły a potem zaczynała w niej uczyć. Zdałam maturę (również z matematyki) w 1965 roku w Liceum im. Narcyzy Żmichowskiej, więc z najlepszych w Warszawie. Z całą pewnością nie było w programie ani śladu rachunku prawdopodobieństwa, żadnych "schematów Bernoulliego, prawdopodobieństwa warunkowego, wzoru Bayesa, rozkładu zmiennej losowej, wartości oczekiwanej i wariancji", nie było także całek. Za to na studiach od pierwszego roku miałam kurs logiki matematycznej, teorii mnogości i dwa lata logiki, co uwielbiałam i świetnie mi szło. Być może to kwestia podejścia nauczycieli. W szkole podstawowej nauczycielki matematyki i fizyki były postrachem uczniów, o słynnej Róży ze Żmichowskiej nie wypada wspominać źle.
Będąc osobą kompletnie niezdolną do matematyki i fizyki (brat wybitny matematyk, topolog i informatyk), uczyłam się przez 11 lat szkoły niemal wyłącznie tych przedmiotów, a nie tego, co mnie interesowało. Natomiast zgadzam się, że już dość małe, 9-10-letnie dzieci muszą znać tabliczkę mnożenia, ułamki takie i takie, i umieć posługiwać się umysłem a komputera używać dla oszczędzenia czasu. Nauka matematyki jest konieczna na każdym poziomie edukacji, dla logiki i ćwiczeń rozwojowych, ale co do metod nie wracałabym do starych czasów. |
|
|
nie jest potrzebna do niczego, gdyby nie pweien niuans, uczy logicznego myślenia. Tu nie da się oszukać, zbajerować, zrobić wrażenia. Dlatego nazywana jest królową nauk bo z niej wynikają i na niej się opierają inne nauki. Matymatyki nawet nie trzeba się uczyć pod warunkiem że się ją rozumie, jak się się zrozumie to wszelkie problemy z "matmą" znikają. Jedno wynika z drugiego, logiczny ciąg zależności.
Na studiach miałem docenta od matmy, na którymś z wykładów poinformował nas że wybrał matematykę bo ma słabą pamięć, a potem przez ponad godzinę na trzech tablicach wyprowadzał wzór matematyczny, już nie pamiętam czego dotyczący. Masakra, wtedy zrozumiałem że są wyższe poziomy zrozumienia matematyki niż ten na którym byłem ja/ |
|
|
NASZ_HENRY reformy Hall:
se.pl
historyczne reformy ;-) |
|
|
Obserwuję zmiany w edukacji i wydaje mi się, że po 89 roku dopuszczono do głosu i decydowania różnego rodzaju nierobów i nieuków. Nie posądzam ich o złą wolę, ale o głupotę.
Założenia "reformatorów" polegały na tym, że przyjęto, że wszyscy uczniowie są równi (pod względem umysłowym) i że w przyszłości nikt nie będzie pracował fizycznie. W związku z powyższym praktycznie zlikwidowano szkolnictwo zawodowe (tutaj trzeba przypomnieć nazwiska dwoje "geniuszy" - Radziwiłł i Handtke). Oczywiście, uzyskanie matury na przyzwoitym poziomie jest dla większości uczniów nieosiągalne, a przebywanie w szkole ogólnokształcącej przez uczniów o niższych zdolnościach, powoduje ich frustracje i demoralizacje. Musi się przy tym obniżać średni poziom, który w naszych czasach osiągnął dno (a może będzie jeszcze gorzej?). Młodzież, nie nadająca się do przyswojenia przedmiotów abstrakcyjnych (takich jest większość), mogłaby z powodzeniem zajmować się pracami w zawodach budowlanych, mechanicznych itd. Niestety, przyuczenia człowieka 20-letniego do zawodu, który w życiu nic nie robił jest bardzo problematyczna - stąd brak fachowców.
Namnożyło się takich kierunków jak socjologia, politologia, psychologia, kulturoznawstwo, dziennikarstwo itd., które to kierunki mogą zapewnic pracę "przy zmywakach".
Można dalej mnożyć przyczyny dennego stanu nauczania, ale to nie ma sensu. Najwyższy czas, aby rozwalic całą strukturę szkolnictwa, zlikwidować idiotyczne gimnazja (chyba, ze chodzi nam o wyzwolenie konopii - tam to ma miejsce), wprowadzić różnorodność szkół średnich, zlikwidować większość "niedzielnych szkółek wyższych" i nie oglądać się na szkolnictwo gnijącego zachodu.
Czasu na wyjście ze zdegenerowanego systemu jest niewiele. |
|
|
Wszystko zaczęło się w połowie lat siedemdziesiątych, gdy zaczęła walić się gospodarka. Ponieważ władza nie wiedziała jak to naprawić, zaczęła naprawiać to co było dobre. I tak trwa to do dzisiaj. Ludzie mądrzy nie mają szans, są zbyt wielkim zagrożeniem. Tego co się wali nikt nie próbuje ratować, natomiast z zapałem naprawia to co jeszcze działa. Interes kraju nie jest ważny.
Przykładem naprawy oświaty jest p. prezydent, magister historii, który nie zna podstawowych faktów z historii własnego kraju, a o znajomości ortografii nie warto mówić. |
|
|
gorylisko w latach osiemdziesiątych dawałem korepetycje z matmy, fizy, chemii...
pamiętam lekki szok, kiedy w podręczniku dla ucznia z ósmej klasy zobaczyłem logarytmy...
problem w tym, ze chłopak nie potrafił dodać dwóch ułamków zwykłych a jemu w szkole kazano bawić się logarytmami...
to był zdecydowany przerost formy nad treścią... z kolei u dziewczynki z klasy piątej widziałem zawoalowane krzywe Gaussa i Lorenza...
ale problem miała z ułamkami zwykłymi i dzisiętnymi...
stąd z niejakim zdziwieniem widzę, u ppani zadanie z rachunku prawdopodobieństwa, klasa V-VI ??!! no tak, powyżej napisałem, krzywe Gaussa
czy aby napewno nie miały dzieci problemów z rachunkiem prawdopodobieństwa ? w 1980 roku, robiłem mature i do dzisiaj pamietam jak czarna magią był rachunek prawdopodobieństwa dla moich koleżanek zwłaszcza... w każdym razie, wszyscy, nie mieliśmy żadnych problemów z ułamkami zwykłymi, dziesiętnymi czy procentami (wyłączywszy procenty w piwie i innych używkach, mnie to nie dotyczyło, jako, że koledzy z klasy jednogłośnie, przyznali mi status nałogowego abstynenta)
ale swoją drogą, widać, że poziom edukacji sprowadza się do umijętności plotkowania na fejsie, twitterze czy nk, czy gdziekolwiek...
można odnieść wrazenie, ze znajmość podstaw analizy matematycznej o której pani wsomniała to prosta droga do sukcesu jako korepetytora...
|
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Oj tam, oj tam- nie będziemy nikogo egzaminować z liczb zespolonych:) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To problem specjalizacji. Być może powróci się do szkół zasadniczych zawodowych, do których trafili ludzie nie nadający się z różnych przyczyn do liceum. Jeżeli przez dłuższy czas, wobec zlikwidowania szkół zawodowych, prawie wszyscy trafili do liceum nic dziwnego, że poziom liceum nieuchronnie stał się poziomem dawnych zasadniczych szkół zawodowych, ale bez nauki zawodu, która była ich atrakcją. Natomiast miałam okazję przjrzeć się pracy jednej z wielu szkół przygotowawczych do wyższych studiów w GB. Matematyka podzielona jest na kilka przedmiotów. Osobno jest analiza matematyczna, osobno rachunek prawdopodobieństwa, osobno algebra. Uczniowie odrabiają liczne prace domowe a nauczyciele dodatkowo zatrudnieni ( rodzaj tutora) sprawdzają szczegółowo te prace z komentarzem. Znajdują i komentują każdy błąd. W Polsce nauczyciel stawia znak zapytania i 0 punktów i tyle. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To racja. Mam zamiar umieścić następny tekst na ten temat. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Moje gratulacje:) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Tak wszystko można zepsuć, to prawda. Kiedyś dzieci osób mieszkających na kresach były uczone przez guwernerów i nic im to nie zaszkodziło (w większości przypadków.) Teraz modny jest home schooling, który też ma swoje "zady i walety" - jak wszystko na świecie. |
|
|
gorylisko uczono dobrych manier... ale w pani przykładzie widać, że pani do tych zajęć się najwyraźniej nie przykładała...
i bardzo prosze nie próbować mi wmówić, że liczby zespolone w postaci trygonometrycznej nie stanowią dla pani problemu...
|
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Nie widzę nic złego ani nic specjalnie dobrego. Napisałam - jest użyteczny. Nie można przesądzać w kwestii zjawisk, które są w rozwoju. Podobno Thomas Edison, który skopiował i udoskonalił wynalazek Josepha Wilsona Swana, (gdyż opatentował swoją żarówkę rok później niż Swan) usłyszał od jednego z potencjalnych udziałowców: " to bardzo ciekawe, ale nigdy nie wejdzie do powszechnego użytku". Należy traktować to jako przestrogę. |
|
|
NASZ_HENRY Wprowadzenie gimnazjów i koncepcja „ programu spiralnego” - To już nie aktualne! Obecnie gimnazjum kończy się w pierwszej klasie liceum. 20 lat temu w szkole podstawowej było np. dla wszystkich uczniów fizyki 180 lekcji (3latax2lekcjex30tygodni). Obecnie jest dla wszystkich maturzystów 150 lekcji (2x2x30 w gimn. + 30 w 1 kl.liceum). Stąd obecny maturzysta jest głupszy niż ABSOLWENT szkoły podstawowej 20 lat temu. Taki to i w globalne ocieplenie w środku zimy uwierzy ;-) |
|
|
dodać można tchórzostwo, pazerność , cynizm większośći polskich nauczycieli w ywykładowców. |
|
|
jak każda forma może być sfajdana przez obie strony . |
|
|
Jacek Jarecki W LO jako uczeń, pożal się Boże, klasy humanistycznej byłem matematycznym jełopem. Mimo to, po 30 latach, kibicując przy tegorocznej maturze młodszej córce, udało się meni w domowym teście uzyskać zaczytną dwóję, czyli "dopa" Znaczy się - zdałbym - O cholera! |
|
|
Uczy on samodyscypliny.
Ocena i praca nauczyciela z uczniem nie podlega relacjom emocjonalnym
Zachowana jest pełna dokumentacja procesu edukacyjnego - materiały, praca ucznia, uwagi nauczyciela etc.
Uczy metoda ta sposobu komunikacji i pracy w środowisku XXI wieku. |