Otrzymane komantarze

Do wpisu: Hierarchia naturalna, ciąg dalszy.
Data Autor
Rozejrzyjmy się. Mam na oku postać skromną, wycofaną z pierwszych szeregów, sprawdzoną, przewidującą! I profesjonalnie przygotowaną - na P. Nie chcę uprawiać agitki. Dobrze, ze dziennikarzom się wymyka - bo jak zwykle zrobiliby mu "kuku". My Polacy lubimy błyskotki i pustą (nie popartą czynem) elokwencję. Szarość - ja tak liczę, że prawda, która sama jest szara - takich ma pracowników. To instynkt przeze mnie przemawia - naród, który chce przetrwać "instynktem politycznym" winien pokonać piekielne zakusy zła. Rozum zajęty obrazkami i "narracjami" pismaków - ot, dramat.
Izabela Brodacka Falzmann
Też mnie to boli i wiele o tym myślałam. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Zgadzam się, ale gdzie jest ten kto wyprowadzi? I czy nie pochłonie nas ostatecznie Morze Czerwone?
specami. Może ten talent się też dziedziczy?Bo czy ktoś może podać przykład wybitnego przedstawiciela profesji wymagającej talentu, pracy i wytrwałości a będącego potomkiem czerwonej świni? Bo ja nie.I zaraz nasuwa się kolejna myśl: ileż jako społeczeństwo, straciliśmy patrząc przez palce na kariery miernych ale wiernych???!!!! Ile naszych szans porzuciło nas i marnuje się na obczyźnie. Bardzo bardzo gorzka refleksja....
"autorytet w stanie czystym"? Szanowna Autorko - opisana przygoda - to metafora życia. Mikołaj - nie miał tytułów mistrzowskich, spektakularnych osiągnięć - i właśnie dlatego wykazał się nie ambicjami ale kreatywnością (świeżą). Z nieładu wyprowadził harmonię ładu. Kierowanie swoim życiem jest zadaniem twórczym. Rutyna doświadczonych zawodzi. Giną przecież na szczytach - wyjadacze, nie "szczawiki". Ład życia ludzkiego nigdy nie jest naturalny - zawsze "czerpany z kultury". W tym przypadku Mikołaj skupił w sobie kardynalne cnoty ( znane starożytnym) - roztropność, wolę, męstwo, opanowanie (umiarkowanie). Jedni ćwiczą te cnoty latami ( i nic), drudzy jak Mikołaj - dostają od losu "na wstępie". W sprawach decyzji politycznych i ładu życia narodu - nie liczyłabym na "objawienia talentów samorodnych", ani na amatorów . Cnoty, o których mowa ,zawsze są pożądane. Ale niewystarczające aby subordynować naród i z Egiptu wyprowadzić.
Do wpisu: Same papiery nie skaczą, czyli o hierarchii naturalnej
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Zwierzęta są na ogół hierarchiczne społecznie, ale ma to niewiele wspólnego ze zjadaniem się. To tylko w bajce król lew rządzi wszystkimi zwierzętami. Hierarchia w stadzie ( tego samego gatunku) dotyczy dostępu do rozrodu, ale też zobowiązania do obrony i przewodzenia. Zjadanie się nawzajem to z kolei łańcuch pokarmowy. Soliter czy owsik , który zjada żywiciela nie pretenduje do żadnej hierarchii obejmującej te dwa gatunki. 3 punkt to rzeczywiście tylko kwestia wiary. Można to nazwać- jak każdą wiarę- zabobonem.Są tacy, którzy wierzą w błękitną krew i przyrodzona nierówność ludzką. Są tacy którzy wierzą, że człowiek jest równy z natury i przed Bogiem. Chodziło mi tylko o hierarchię, która jest korzystna dla społeczności i  na którą godzi się społeczność dla swego własnego dobra. W samolocie wolę mieć dobrego pilota, a nie koniecznie herbowego. Gdy czytam książkę interesuje mnie jej teza, a nie koneksje autora. Wśród naukowców interesuje mnie intelekt, a nie gronostaje. Zakłócenie takiej hierarchii spowodowało, że jesteśmy jako kraj w tak tragicznym punkcie.
Teresa Bochwic
Można na to patrzec inaczej. To pelna władza dla kierującego partią i pełna blokada dla miejscowych działaczy lub osób ogólnie znanych, a niezwiazanych z daną partią.
Teresa Bochwic
Cezar to było tylko jego nazwisko, przynajmniej na początku.
Izabela Brodacka Falzmann
Jestem najgłębiej przekonana o potrzebie takiej hierarchii i o warunkach, w których ona powstaje. Pasażerowie samolotu nie wybieraliby pilota kierując się kolorem krawata. A takie argumenty padały przy wyborze Kwaśniewskiego na prezydenta. Wydaje mi się, że zatraciliśmy instynkt samozachowawczy. Wybieramy naszych zarządców kierując się uprzedzeniami i zupełnie drugorzędnymi sprawami. Pozdrawiam.
1każdemu według zasług - 2hierarchiczność wyczynowa - 3"ludzie przeciętnie są tacy sami" - 4"okoliczności zmuszające do podporządkowania się hierarchii" - 5"hierarchia naturalna w życiu społecznym" 6"mechanizmy które zmusiłyby do podporządkowania" Hierarchia naturalna - to chyba wśród zwierząt : silniejsze prym wodzi a nawet zjada słabszego Pierwsze dwa punkty do hierarchia ze względu na cel ( a więc racjonalna) Trzeci punkt to zabobon. 4,5,6 - przymus bądź społeczne mechanizmy Żadna hierarchia przez Państwa wymieniona nie jest przykładem naturalnej - hierarchia zawsze powstaje wedle preferencji wartości. Jeśli nie ma podstaw (założeń)etycznych - jest kreacją co najwyżej kast i jakichś umownych "autorytetów" ze względu na jakiś cel"
Szanowna pani.Pani osoba i blog jest najlepsza odpowiedzia co jest i dlaczego jest potrzebna Naturalna hierarchia..Oczywiscie mowie o wlasnych potrzebach.Przychodze na pani blog z radoscia..Poza Madroscia ,znajduje tutaj wiele ciepla...Ciepla ,ktore w takiej obfitosci mozna znalezc tylko w ramionach Matki.Z calym do pani szacunkiem,zaczynam sie tutaj u pani czuc jak u siebie w domu..Nasz wspolny Dom jakim jest Polska,aby porzadnie i normalnie funkcjonowal ,potrzebuje jak kazda normalna stajnia , generalnego sprzatania.Potrzebuje Gospodarza.Dobry Koniuszy jak to pani ladnie opisala z wlasnego doswiadczenia zna potrzeby stajni.Jego umiejetnosci,profesjonalizm,zrozumienie wszystkich potrzeb stajni,decyduje o jakosci i wynikow tej stajni.Kontynuujac ta metafore porownalbym stajnie ,ktora jestesmy i tworzymy do mitycznej stajni Augiasza. Herkules jest juz u bram.Otworzmy wiec wrota tej stajni dla niego..Uznajmy go za Koniuszego..Pomozmy mu oczyscic ta stajnie..A on zgodnie z wlasna madroscia i zaslugami znajdzie i okresli nasze w niej miejsce,zgodnie z zasada:"unicuique secundum merita eius"..
Jeśli są jeszcze jakieś enklawy naturalnej hierarchii, to miejmy nadzieję, że nie znikną a się rozszerzą na inne dziedziny. Pozdrowienia.
Cesar nie musial dokonywac wyboru.Pierwsze miejsce w Rzymie nalezalo mu sie z faktu bycia Cesarem.Nie mowiac o Prowincji.W tym kontekscie dyskusja staje sie bezprzedmiotowa.Za bezprzodmiotowe uwazam rowniez rozwazania ,na temat tzw."demokracji"..Nie mozna powaznie rozmawiac i ustosunkowywac sie do Bajek czy Mitow jako wzorca z ktorego wyplywa porzadek i lad spoleczny. Serdecznie pragne podziekowac pani za umozliwienie mi zamieszczenia opini na pani blogu ,dotyczacej manipulacji i cenzury innych blogowiczow.
Izabela Brodacka Falzmann
To smutna prawda, nawet Wanda Rutkiewicz była zwolenniczką tezy, że każdy idzie na własną odpowiedzialność i coś takiego jak " braterstwo liny " jest przeżytkiem. Natomiast przekręty wyścigowe to zupełnie co innego niż solidarność zawodowa  i odpowiedzialność za kolegów. To zostało. Oszukuje się graczy, czyli łosi, durniów, którzy składają się na siano dla koników. Tak było zawsze i nic się nie zmieniło. Nie znaczy, że się z tym identyfikuję. Jeździłam łącznie ze 20 lat i tylko dwa razy zagrałam za najniższą stawkę na swego konia. Moja córka jest współwłaścicielką stajni i wcale nie gra. Dużo mogłabym na ten temat napisać. Kazachowie są głównym nabywcami koni wybrakowanych z wyścigów. Mają ogromną żyłkę do hazardu. Uczciwość szczególną. U nich prym wiodą wyścigi długodystansowe. Sprzedając im konia nigdy nie wiemy czy go nie zajeżdżą go na śmierć. Ale cóż zrobić. W Polsce jest nadmiar koni , tatersale upadają ( kryzys), łatwo konia dostać w prezencie, albo kupić za cenę mięsa, tylko utrzymanie jest drogie.
gor,wspolodpowiedzialnosci dawno minal.Mamy juz normale wyscigi , zalezne od kasy ,a nie klasy.Jedni jak za tensinga inni helikopterami do ostatniego obozu. Masakra.W wyscigach cosik za duzo przekretow, weterynaryjnych czy dzokejskich.Taka prawda.Wyscigi na kazachskich stepach to z pewnoscia naturalna hierarchia...
z ktorymi mozna sie najpelniej identyfikowac;moze spoleczne listy polichamkow niby antypartyjnych.Na dany moment dla nas nie ma lepszego systemu.Jednomandatowki to w poskomunistycznych( czesto tylko niby post)gwarantja totalna dominacje ludzi namaszczonych przez oligarchie wszelakiego autoramentu...vide ukraina i jej czesc jednomandatowych wyborow.
Izabela Brodacka Falzmann
Utrzymała się w alpinizmie, w jeździe wyścigowej, nurkowaniu. Kiedyś wybierałam się w Ałtaj. Kierownikiem wyprawy był pewien mało mi znany pan. Zapytałam kolegę co o nim sądzi. Odpowiedział: " ja bym z nim nie pojechał nawet do Świdra, bo bałbym się, że wrócę w czarnym worku, ale ty sobie jedź". Wyciągnęłam właściwe wnioski i zrezygnowałam z wyjazdu. Pozdrowienia.
Czy gdzieś jeszcze utrzymała się naturalna hierarchia? Osiągnięcia naukowe, sportowe w przemyśle i polityce na to nie wskazują. Jest to b. przykre. Pozdrawiam.
Teresa Bochwic
To pewnie mial na myśli Cezar - nie chcial być nikim poniżej pierwszego miejsca, nawet gdyby konkurencją było aż drugie miejsce w samym Rzymie. Co do meritum - bardzo dobrze pokazała Pani dzisiejszą sytuację. Chodzi wg mnie o to, czy chcemy dziedzicznych dynastii z przywilejami z urodzenia (polecenia), czy chcemy demokracji, czyli hierarchii płynącej z wyboru na podstawie rzeczywistych umiejętności. Z tego punktu widzenia zresztą tzw. listy partyjne też sa jeżeli nie haniebne, to co najmniej głupie i niesprawiedliwe.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję bardzo. W takim razie jest to parafraza. Ale wybór pomiędzy pierwszym i ostatnim moim zdaniem jest trudniejszy i zdarza się częściej  w życiu codziennym. Na przykład najlepsza uczennica w prywatnej szkole decyduje się przenieść do bardzo dobrej szkoły, z dużymi wymaganiami, dobrze wiedząc, ze tam spadnie na koniec listy. Albo najlepszy jeździec w tatersalu dla snobów woli znaleźć się w dobrej ekipie i jeździć na najlepszych koniach też wiedząc doskonale, że spadnie na koniec listy. Serdecznie pozdrawiam.
Teresa Bochwic
Dylemat brzmiał: Czy lepiej być pierwszym na prowincji, czy DRUGIM w Rzymie. Chodziło o prawdziwy trudny wybór.
Do wpisu: Pochwała Ochotnicy
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Dzięki:)
Izabela Brodacka Falzmann
Nie wiem czy Pan jest z tych okolic? Moja przyjaciółka ma domek na Czerteżu koło Piwnicznej. My korzystaliśmy i korzystamy z bacówki pod Turbaczem, na polanie Drozdy. Byłam tam dwa lata temu na feriach zimowych ze znajomymi, córką i wnuczką. Pękła płyta pieca kuchennego, albo było zimno, albo szaro od dymu. Wnuczka chodziła z wiadrem po śnieg na herbatę na polanę. Powiedziała, że to jej najpiękniejsze ferie w życiu, a była wiele razy za granicą. Mnie tez ciągnie tylko do Ochotnicy i do bacówki. Z polany widać Tatry. Kilka razy spędzaliśmy w bacówce sylwestra. O 12 wychodzi się na polanę obserwować zjazd goprowców z Kasprowego z pochodniami. To jest mój świat.
Izabela Brodacka Falzmann
Jest jeszcze nadzieja. W Ochotnicy ludzie się nie zmienili. Są jak dawniej uczciwi i życzliwi. Trzeba tam pojechać:)
Wszystkim Arystokratom ducha z calego serca dedykuje ten wiersz:youtube.com