Otrzymane komantarze

Do wpisu: Bornholm i Christiansø a sprawa końska
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Znam Wiedeń, mam znajomych na torze wyścigowym. Oprócz tego moja koleżanka z klasy Joanna Giecewicz obroniła prę lat temu na wydziale architektury  świetną pracę doktorską na temat Wiednia. A Warszawa jest coraz brzydsza. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też należałam do grupy uprzywilejowanej czyli żeglarskiej i mogłam obejść wyspę po pięknej ścieżce gdy prom odpłynął i zostali sami mieszkańcy. Gdy syn, który taż bywał na Christiansø dowiedział się, że tam płyniemy powiedział podobno siostrom, że jest źle bo ja tam zostanę. Pocieszyły go, że mnie na to nie stać. I faktycznie. Wspaniała są zioła rosnące dziko tuż przy ścieżce, ten jedyny pojazd mechaniczny czyli taczka ze znaczkiem BMW, dzikie ptaki gnieżdżące się na skałach i atmosfera. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo dziękuję za link i serdecznie pozdrawiam.
Szanowna Pani niestety problem niszczenia naszej kultury architektonicznej,przyrody i tworzenie swoistych skansenów kiczu dotyczy calej Polski. Załączam tekst W.Gadowskiego wgadowski.salon24.pl Pozdrawiam
Podzielam podziw nad Bornholmem i Christiansø. Należę do tej uprzywilejowanej żeglarskiej grupy. W obu miejscach byłem wielokrotnie i zawsze chętnie wracam. Na Christiansø moim załogantom (tym młodszym)najbardziej przypadały opalające się nago na kamienistej plaży duńskie i niemieckie dziewczyny z którymi nawiązywali,że tak powiem, sojusznicze relacje (nie podzielali opinii Gajowego o duńskich kaszalotach). Co do reszty komentarza - zgadzam się bez zastrzeżeń.
I to wszystko w strasznym kraju gdzie homoseksualiści wraz z lesbijkami paradują w świetle dziennym.
Izabela Brodacka Falzmann
Ogródki i wspaniała roślinność, pozostawiona dzikości. Wycina się tylko ścieżkę wokół wyspy. No i ten jedyny pojazd mechaniczny - taczka do ryb. Na naszych oczach przypłynął kuter i rybak czyścił ryby do wody. Wnętrzności łapały ptaki w locie. Potem sprzedawał na ławce. My też kupiliśmy. Zapytałam co na to UE. Odpowiedział, ze mają w nosie UE i jej przepisy. Są poddanym i królowej duńskiej zwolnionymi od podatków za zasługę jaką jest utrzymywanie wyspy w jej pierwotnym stanie. Ryby były doskonałe.
Ewaryst Fedorowicz
Byłem parę lat temu na Christianso i najbardziej mi utkwiły w pamięci te mikroskopijne ogródki, założone przez dawnych mieszkańców (żołnierzy) - osłonięte od bałtyckich wiatrów kamiennymi murkami, w których rosły malutkie, zdziczałe  krzewy agrestu i porzeczek :-)
Do wpisu: Historia toru wyścigowego na Służewcu
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Nie gram w tenisa. Ale nie przyszłoby mi do głowy propagować likwidacji kortów dla zbudowania na nich apartamentów. Nie interesuje mnie muzyka rozrywkowa. Ale nie przyszłoby mi do głowy postulować likwidacji Opola czy Sopotu. Nie wiem jednak dlaczego ludzie nie mający pojęcia o jeździectwie przypisują sobie prawo do likwidowania toru wyścigowego, który jest jedynym miejscem selekcji koni pełnej krwi.
Izabela Brodacka Falzmann
Wyścigi zostały zrabowane Towarzystwu Wyścigów Konnych. Było to chyba 158 osób. Potrafili zebrać pieniądze na kupno 150 ha, wybudować najlepszy tor w Europie i prowadzić gonitwy. Ich celem nie był doraźny zysk, lecz selekcja koni rasowych w Polsce. Nawet za PRL wyścigi przynosiły dochód. Trzeba wyjątkowego nasilenia głupoty i złej woli, żeby bankrutować to przedsięwzięcie.
Anonymous
czy kolejny etap niszczenia polskich tradycji? Klasa uprzywilejowana nie ma sentymentu by interesować się jeździectwem ani najwyraźniej nawet nie snobuje się. Dawne ziemiaństwo zostało zniszczone. Odsetek zainteresowanych wśród przeciętnych Polaków najwyraźniej niewielki. Jak sama Pani pisze pojawiła się konkurencja innych rozrywek. Wszystko to nie oznacza, że Służewiec należy zaorać i sprzedać deweloperom. Decyzja należy do właściciela. Jeśli właścicielem są władze to nie należy mieć wielkich nadziei. Typowa dialektyczność działań państwa polega na tym, że urzędnicy trwonią mienie państwowe a zabraniają właścicielom prywatnym podejmowania decyzji. Pisze Pani, że: "Prywatyzacja stajni wyścigowych, wbrew obiegowym teoriom, nie spowodowała podniesienia poziomu gonitw." Skoro spadło zainteresowanie to skąd miałyby się znaleźć pieniądze na finansowanie wyższego poziomu? Nie wiem jak duże były nakłady państwa na funkcjonowanie toru. Być może w ogóle udaje związać się koniec z końcem dzięki prywatyzacji. Nie należy zapominać, że własność prywatna nie oznacza ideału a własność państwowa czystego zła. Socjalizm ma swoje dobre strony. Dlatego funkcjonuje i mami ludzi. Natomiast bilans efektywności tych dwóch typów własności jednoznacznie wskazuje na lepsze efekty własności prywatnej.
No proszę,cudze chwalicie...Ale że tor układa się przez sto lat nie miałem bladego pojęcia.Prawie jak słynne angielskie trawniki,co to się je zakłada,obsiewa,potem przystrzyga regularnie przez 150 lat...Pozdrowienia.
Do wpisu: Dwójmyślenie
Data Autor
Jakby chcieli sprzedać Janów to tak jakby próbowali sprzedać KGHM ,Orlen albo Łazienki deweloperom oczywiście na własną miarę. Co roku słychać o aukcjach na które przyjeżdzają chłopaki z Emiratów czy Saudowie że o paru Australijczykach i Woodzie nie wspomnę. Janów jest zbyt znany i jeszcze mogli by się ludzie skrzyknąć w obronie a to akurat jest ostatnia rzecz która władzy się podoba. Im bardziej społeczeństwo zatomizowane tym łatwiej sprzedawać takie Bogusławice, kopalnie ,czy mieszkania z ludźmi w środku.
Izabela Brodacka Falzmann
O 4 rano wróciłam koniowozem z wyścigów w Sopocie. Dlatego dopiero teraz odpowiadam. Znałam stadninę w Bogusławicach. To co Pan pisze pokrywa się z moim obrazem sytuacji. Dowiedziałam się, że wycenia się Janów. To tak jak w bajce o wiejskim głupku, który zarżnął kurę znoszącą złote jaja bo zachciało mu się rosołu. Araby z Janowa "chodzą" po 2 mln euro. Serdecznie pozdrawiam.
mirakus.pl Może Panią ucieszy?
W temacie pani bliskim a mnie poniekąd. Była sobie taka stadnina w Bogusławicach która przejęło paru przepraszam za wyrażenie synów ladacznicy którzy najpierw wstawiali ogiery na punkty kopulacyjne za obrok i siano, potem sprzedali konie prawie wszystkie, potem ziemię należącą do stadniny. Za uzyskane fundusze pokupili terenówki i co tam kto chce. W budynkach chcą organizować teraz wesela i imprezy integracyjne. Dzięki Bogu mój dziadek i Osadziński (były wieloletni dyrektor stadniny i znajomy dziadka )tego nie dożyli bo nie wiem jak by się to skończyło. Stadnina założona w 1921,przetrwała okupacje ,komunę a i przemiany ustrojowe. Nie przetrwała ostatniej rady nadzorczej i prywatyzacji. Kiedyś na jakiejś imprezie spotkałem jednego z tych gentelmanów. Szanowna pani jestem dumny z siebie bo jak zaczął opowiadać o swoich sukcesach menadżerskich powiedziałem co o nich tych sukcesach znaczy myślę. Napluć na buty mu nie naplułem ale i tak by się nie dal sprowokować ,to widać po takich miglancach, z daleka. A szkoda. To tak ad exemplum pani wpisu. Nadmienię tylko że na imprezy do tego towarzystwa mnie już nie zapraszają. I dobrze bo byłem tam jak kwadratowy kołem w świecie okrągłych otworów
Izabela Brodacka Falzmann
Żerowanie na najniższych instynktach zawsze jest skuteczne przy sprawowaniu władzy. Jak to było u Wańkowicza? " szewc zazdrości kanonikowi, że został prałatem, a proboszcz aptekarzowej, że miała lekki poród".
Teresa Bochwic
Niektórzy nie mogli znieśc myśli, że może ktos zaplaciłby za wykupione mieszkanie mniej niz oni sami 20 lat wcześniej po preferencyjnych cenach z rabatami zaplacili. Wyjątkowa małoduszność. Ale jaka byla skuteczna!
Izabela Brodacka Falzmann
Dokładnie tak.
NASZ_HENRY
III RP paserem ;-)
Do wpisu: Zachowuj się i wyglądaj
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Podzielam tę niechęć. Pieniążki, chlebuś( kelnerskie)- jest w tym jakaś uniżoność połączona z agresją. Że tak mówią klienci opieki społecznej rozumiem. Ich sytuacja powoduje taką postawę. Ale że tak mówią szefowie fundacji i osoby urzędowe - nie mogę pojąć.
szara_komórka
Rozpowszechniło się mówienie o pieniądzach jako o "pieniążkach". Zdrobnienie stosowane przez przedszkolaka może nie razić, ale jeżeli "stary byk" albo "stara baba" mówiąc o pieniądzach mówi "pieniążki" mną po prostu telepie. Nie jest to w końcu błąd językowy, chociaż gdyby się uprzeć to można by i to udowodnić, ale dowód na destrukcję jaką w mentalności osobnika poczynił kult pieniądza. Dziękuję za bloga i serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Miło mi, że się Panu podoba i też serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Moja cioteczna siostra po wielu latach życia w Stanach używała mimowolnie w listach takiego kiełbasonika. Na przykład bredowała suki ( była hodowcą boston terrierów) zamiast je pokrywać. Widać było, że to nie jest zła wola lecz zła pamięć. Ale i tak zawsze zwracaliśmy jej uwagę. Sołżenicyn pisał kiedyś o umieraniu języka rosyjskiego. Twierdził, że rocznie umiera kilkaset słów. To samo dotyczy języka polskiego. Zrobiłam wśród uczniów test. Nikt nie wiedział co znaczy słowo " koromysło". Oczywiście związane jest to z wymieraniem zawodów, sposobów życia i upadkiem czytelnictwa. A słowa używanie słów angielskich  zamiast polskich wynika z wygodnictwa. Sama zastanawiałam się jak tłumaczyć krótkim słowem layout?
Bardzo ladnie Pani ujela problem trywializaji jezyka ojczystego jak rowniez wypowiedz zony Tuska. Mam pytanie dotyczace uzywania w jezyku polskim slow angielskich. Czy naprawde trzeba mowic i pisac "management" (slowo "management" co prawda jest w "Slowniku jezyka polskiego" w internecie ale w angielskiej pisowni), "layout", "think thank" i wiele innych? Zastanawia mnie czym jest ten proces powodowany? Czy to jest wlasnie postep czy niestety trywializacja jezyka Polskiego? U siebie w domu (poza Polska) gdy komus niechcacy sie placza oba jezyki w jednym zdaniu nazywamy to "kiełbasonik". Czasami tej mlodszej generacji mozna takie wpadki wybaczyc i natychmiast nauczyc danego slowa po polsku badz po angielsku (swego czasu bylo duzo smiechu i maly problem ze slowem "makutra" ale i to dalo sie przetlumaczyc). Owszem, jezyk ktorym sie poslugujemy ciagle sie zmienia i jest to proces bardzo dynamiczny aczkolwiek "Polacy nie gęsi, iż swój język mają", prawda? Serdecznie Pania pozdrawiam. P.S. Przepraszam za brak polskich liter w wiekszej czesci mego wpisu ;)