Otrzymane komantarze

Do wpisu: Mowa ciała
Data Autor
Szanowna Pani, jestem tutaj nowy - w sensie możliwości dodawania komentarzy - dotąd szkoda było mi czasu, żeby gdziekolwiek się logować, ale poczułem ogromną potrzebę podziękowania Pani za to co robi - jestem pod wrażeniem mądrości Pani spostrzeżeń; dziękuję Pani bardzo za to co Pani robi - dobrze, że Pani jest !!
Zaglądam na Niezależną z nadzieją na tekst pani Izabeli. Jeśli jest jakiś tekst to zawsze jest strzałem w dziesiątkę. Gratuluję i czekam na książkę o PRL i grandziarsko - okrągłostołowej transformacji. Przewiduję ogromne kolejki pod księgarniami, przynajmniej takie jakie widziałem w Moskwie po książkę prof. gen. Tatiany Graczowej.
Pani Izabelo, odzywam się po długiej przerwie - zezłościła mnie Pani pewnym wpisem jakiś czas temu, ale przeszło mi. Pisze Pani: "Miałam okazję widzieć w TV przywitanie Obamy przez Komorowskiego na lotnisku. Obama wdzięcznie zbiegł po schodkach i poklepał Komorowskiego po plecach tak jak ja klepię psa gdy przywoływany wróci do nogi, ale w czymś wytarzany. Dla psa to znaczy :"jesteś grzeczny chłopak, ale wolę żebyś trzymał się trochę dalej i pies to doskonale rozumie." Nie oglądałem transmisji bezpośredniej, specjalnie odszukałem zapis ceremonii w sieci aby dokonać konfrontacji. Nie znam się na koniach, ani psach, na ludziach zapewne też gorzej od Pani, ale śmiem twierdzić, że źle odczytała Pani gest Prezydenta Obamy. Zaryzykuję, że dokonała Pani projekcji swoich uczuć. Przez 15 lat regularnie obserwowałem polityków amerykańskich, w tym Prezydentów Clintona i Busha II, a Obamę po raz pierwszy widziałem jako senatora ze stanu Illinois, jeszcze zanim otrzymał nominację na kandydata. Gest dość popularny i nie odczytywałbym tu przekazu, którego po prostu nie ma. Ale zabawmy się i załóżmy, że faktycznie było to "poklepanie psa". Wynika to raczej ze stosunku sił pomiędzy dwoma państwami, a nie lekceważącego stosunku do osoby Prezydenta Komorowskiego (za którym nie przepadam). Wierzy Pani, że nie pozwoliłby sobie na taki gest w stosunku do Prezydenta Kaczyńskiego? Please ... Jesteśmy średniej wielkości krajem europejskim, o średnim potencjale i średnim znaczeniu dla Ameryki i jej polityki zagranicznej. Strategiczne położenie dodaje nam znaczenia, ale niewiele. I to się raczej nie zmieni. Pozdrawiam PS Jeśli już mówimy o prezencji naszych polityków (wszystkich bez wyjątku), patrząc na nich czuję się jak na przyjęciu, na które zaproszono same brzydkie kobiety (proszę wybaczyć seksizm).
Izabela Brodacka Falzmann
Proszę o rozwiązanie.
Izabela Brodacka Falzmann
No cóż jeżeli pies nie chciał przestać gryźć.   Wiedzieliśmy dlaczego to robi, a mianowicie błąkając się po parkach żywił się w kawiarni przy Agrykoli gdzie przepędzali go kopniakami piwosze. Wiem to od właściciela kawiarni. Zabraliśmy go gdy w mroźny ranek przymarzał  do gruntu. Miał urazy, nie lubił pijanych i mundurowych, nie lubił nóg, kul inwalidzkich, kijków narciarskich. Można było go tylko  uśpić albo zaakceptować. Wybraliśmy to drugie.
Izabela Brodacka Falzmann
On chyba nie czyta mowy ciała.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za przypomnienie i pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Piękne wspomnienia. Ja też serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Niestety nie widziałam, umknęło mi to. Proszę opisać.
NASZ_HENRY
Lista jest długa: Kaczmarek, Kurski, Kowal, żeby nie sugerować, że wszyscy na K. to Dorna dorzucę ;-)
Jeśli tak, to pytam - jak J. Kaczyński mógł zatrudnić tego Kaczmarka??
A pamięta Pani słynną scenę baraszkujących na plaży bliźniaków z podwiniętymi nogaweczkami od spodni pod okiem Angeli. Jakież wnioski by Pani wysnuła obserwując mowę ciała Zbawców Narodu, którym posypał się sojusz bałtycki przeciw Rosji, a liczących na niezasłużoną łaskawość Pani Kanclerz
Pani Izabelo,przypomniała mi Pani cudne czasy.My,przy ognisku czytywaliśmy -z gomółkowską swadą- "Kalendarz Rolnik Polski 1956". Rolnicze porady plus komunistyczna propaganda tamtych lat,to było coś.Po "wzmocnieniu się kłoskiem",można było nawet owe teksty śpiewać.A że rzecz się działa w bieszczadzkich lasach,nic nam nie groziło,prócz kaca i bólu brzucha ze śmiechu. Pozdrawiam pięknie.
" Porządek jałtański się kończy (to widać , słychać i czuć) " Zagadka... Ktory z politykow wypowiedzial w zeszlym roku przed "parlamentam" swojego kraju nastepujace slowa: "„Najbliższe lata będą decydującymi i być może przełomowymi, i to nie tylko dla nas, a praktycznie dla całego świata, który wstępuje w epokę kardynalnych zmian, a być może nawet wstrząsów”
Fizjonomika... Mnie to nie wychodzi. Zdarzylo mi sie spotykac ludzi o twarzach wg. mnie bandyckich, lecz z tzw. sercem na dloni :] Wole patrzec w oczy. Sa wszak zwierciadlem duszy :)
NASZ_HENRY
Stuk puk youtube.com laską w POdłogę ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
Całkowicie się zgadzam. Ocena ich twarzy  nie wymaga studiowania podręczników i udziału w kursach. Oczywiście zaraz  ktoś się zgorszy tymi niepoprawnymi tezami. Ciekawe dlaczego przy rekrutacji do Biedronki wypada rejestrować jak kandydat trzyma ręce, czy bawi się spinaczem i czy patrzy w oczy natomiast przy ocenie polityka nie wypada?
jazgdyni
Witaj Koni się boję, bo nie potrafię odczytywać z pyska. Psy jeszcze mi jakoś wychodzą. Natomiast z twarzy czytam jak z nut. Są dla mnie bez tajemnic - weźmy pierwsze z brzegu: pan premier Tusk; marszałkini Kopacz, czy tuskowy oponent Schetyna. Ich cudowne, prostolinijne charaktery, jak na dłoni? Zgadzasz się?
"dla jego dobra nauczyliśmy się siadać do posiłków bokiem" Szanowna Pani Zastanawiam sie, czy i mnie byloby na to stac. Pocieszam sie, ze tak, ale raczej sam bym na to nie wpadl. Chapeau bas. Pozdrawiam serdecznie
Do wpisu: Urbanizacja i strachy na Lachy
Data Autor
Watku mecenasa Wende zupelnie nie znalem. Dziekuje za informacje. To rzeczywiscie zastanawiajaca sprawa, choc mieszczaca sie w moim mniemaniu o prawnikach. Pozdrawiam
Ponura prawde tez jest taka, iz wielu wydawałoby sie inteligentnych i porządnych ludzi kupowało wtedy pismo Urbana - nie dość, ze czytali to jeszcze wprost wspierali finansowo - brak slow...
(...)Szatan nie może mówić prawdy niezależnie jak pociągającą przyjmuje postać i jak atrakcyjne wydaje się nam to co mówi (...) :)...Jak znam Pismo Święte to ciężko jest pokazać miejsce w którym dopuszcza się kłamstwa a zwalanie na Niego własnych pragnień i chuci jest nieetyczne ...:)). Co tu dużo mówić Adama wygnano a On dalej prowadził rozmowy z Najwyższym...:) Pozdrawiam Panią.
Autentycznie nie wiedziałem o co chodzi. Pani język pełen metafor, jest dla mnie jak mowa Sowy do Kubusia Puchatka. Nie można było tak od razu, że jest Pani zwolennikiem aksamitnych rewolucji. Koniecznie musi Pani się krygować i ścigać z innymi blogerami w krwiożerczości traktowania komunistów i ich popleczników?
"Nikt przecież nie chce mówić jak Urban czy jakiś typ z Biłgoraja." Typ z Biłgoraja jest podłączony pod kroplówkę Urbana. Jeśli ma Pani wystarczająco mocne nerwy, proszę zajrzeć do dzieła "Zdjąć Polskę z krzyża"- tam jest to napisane wprost.
Izabela Brodacka Falzmann
Proszę nie udawać, że nie wie Pan o co chodzi. Sąsiedzi przeprowadzili taką sanację porównywalną z denazyfikacją. Zakaz stanowisk państwowych na 10 lat. Weryfikacja sądownictwa i prokuratury. Anulowanie uprawnień zawodowych zdobytych na dwutygodniowych kursach. I choćby symboliczne wyroki dla oprawców, którzy w sądach śmieją się ze swoich ofiar. Niejaki Humer raczył w czasie swego procesu powiedzieć świadkowi, że dokończy robotę po opuszczeniu sądu. Bardzo był dowcipny i odważny. Oczywiście nie można byłoby wykluczyć przypadkowych ofiar dekomunizacji. Tak jak były ofiary denazyfikacji. Niektórzy nie byli w stanie udowodnić, że do służby w SS zostali skierowani przez wywiad lub opozycję. To jest ta zdrowa tkanka poświęcona w imię sanacji społeczeństwa. Nie fizycznie- przecież nikt ich nie miał zamiaru eliminować. Usunięcie z elit władzy to nie wyrok śmierci.