|
|
NASZ_HENRY po mojej stronie ;-) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Nie dziwię się, że ludzie chcieli sobie przynajmniej pogadać na temat Mongolii. Ja mam pewną wiedzę na temat Kazachstanu. Odważni wchodzą w interesy z Kazachami. Trzeba tylko brać poprawkę na ich specyficzną mentalność. Ale głowy mają otwarte. Obala to zakorzenione stereotypy na temat narodu pastuchów. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też w powodzi laurek na temat kanciastego mebla, zwanego nie wiem czemu okrąglym, dostrzegłam wczoraj ton bardziej minorowy. Trudno jednak o realizm. Elity komunistyczne też nigdy nie przyznały, że zostały przywiezione na sowieckich tankach. Twierdzili, że rządzą z woli ludu pracującego miast i wsi wyrażanej w wyborach. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Proszę zauważyć, że tę kolejkę zbudowaną wysiłkiem społeczeństwa właśnie za grosze sprzedano międzynarodowemu konsorcjum , w ktorym gminy podhalańskie mają tylko 2% udziału. Oczywiście wraz z kolejką straciliśmy przynajmniej część Kasprowego i Myślenickie Turnie. PO dąży obecnie do prywatyzacji i sprzedaży lasów. Władysław Zamoyski ofiarował narodowi skarby Biblioteki Kórnickiej i sporą część lasów Tatr. Teraz hunwejbini z PO będą te lasy rozdzielać miedzy sobą i sprzedawać. A my będziemy zastanawiać się czy je sprzedano Niemcom czy Eskimosom? Czy czeka nas los Greków, narodu filozofów, ktory na własnej ziemi stał sie narodem pastuchów, a potem kelnerów? |
|
|
Dlaczego wszystko w Polsce idzie jak z kamienia? Swego czasu były popularne, teraz chyba zapomniane, książki „Prawo Parkinsona” i ”Recepta Petera”. Obie poruszały podobną problematykę o biurokracji oraz niekompetencji. Prawo Parkinsona mówi, że jeżeli pracownik ma określony czas na wykonanie danego zadania, zadanie to zostanie wykonane w możliwie najpóźniejszym terminie. W praktyce implikuje to żywiołowy wzrost liczby urzędników, niezwiązany z ilością i rodzajem pracy do wykonania. Na pewnym etapie rozwoju biuro może istnieć dla samego siebie, bez zajmowania się celem dla jakiego zostało powołane. W „Recepcie Petera” mówi się o tym, że każdy kiedyś osiąga szczebel niekompetencji. Opisane są rozmaite przykłady niekompetencji – doskonały szewc rzemieślnik będzie fatalnym dyrektorem fabryki butów, wspaniały chirurg zostanie nieudolnym dyrektorem szpitala. Mam wrażenie, że Polska na obecnym etapie jest klinicznym przykładem funkcjonowania obu opisanych nieszczęść. |
|
|
Wprawdzie Pani tekst jest jakby o matematyce, ale myślę, że chodziło o szerszy kontekst.
Przy okazji chciałbym dokonać kilku porównań. Jako inżynier bardzo interesuję się historią rozwoju przemysłu w Polsce międzywojennej. Jestem pełen podziwu dla osiągnięć w tej dziedzinie po latach zaborów. Wspomnę tylko o budowie Gdyni, kolejowej magistrali węglowej, budowie COP. Budowało się szybko i sprawnie, w pewnej fabryce produkcja ruszyła w siedem miesięcy od położenia kamienia węgielnego. Bardzo znany przykład to budowa kolejki linowej na Kasprowy Wierch w niespełna rok. Śmiem wątpić, czy dzisiaj udałoby się coś takiego powtórzyć, pomimo doskonalszej techniki. Pamiętam ze szkoły, że było coś takiego jak pozytywizm, praca u podstaw. Kiedyś polityka była sobie ale od fachowego kierowania byli inżynierowie, ekonomiści i inni specjaliści. Dzisiaj Polską rządzą głównie historycy i prawnicy. Ta banda ignorantów zamiast się skupić na ustaleniu priorytetów i pilnować spraw zasadniczych dla funkcjonowania państwa a realizację szczegółów pozostawić specjalistom, próbuje ręcznie sterować wszystkim. Od dłuższego czasu mam wrażenie, że w naszym kraju nic nie funkcjonuje jak należy. Kolej mimo sporych inwestycji jest w zaniku – wczoraj właśnie przeczytałem o likwidacji kolejnych połączeń Intercity, podobno czasowo z powodu remontu torów – w co nie wieżę. System lecznictwa – kompletny rozkład, system emerytalny podobnie, oświata – katastrofa. |
|
|
jazgdyni Tak jest - "Dwanaście esejów pod redakcją Lynna Arthura Steena" dumnie stoi na półce.
Przyznam, dawno nie zaglądałem.
Pzdr |
|
|
Anonymous Elity nie mogą sobie pozwolić na wymianę bo nie są elitami. W zamordyzmie każdy dostaje szansę by aspirować do roli karbowego.
Właśnie wysłuchałem w TVN24 wywodu Pana Celińskiego, że postanowienia okrągłego stołu musiały być respektowane mimo wyniku wyborów z 4 czerwca 1989r. bo do 1993r. w Polsce stacjonowały wojska radzieckie. Pomijam, że respektowane były umowy magdalenkowe wbrew oficjalnie przy okrągłym stole ustalonym zasadom tych wyborów. To jednak dobrze, że elita polityczna okazjonalnie przyznaje, że do 1993r. Polska była okupowana. Nie należy oczekiwać od nich przyznania, że są elitami z wyborów kompletnie niedemokratycznych. To byłoby przyznaniem, że są marionetkami służb. |
|
|
Ja w ubiegłym roku wybrałem się do Mongolii skąd przywiozłem 5 projektów biznesowych (opisane poniżej), znajdując tam partnerów a także odbiorców. Niestety, nie znalazłem chętnego na inwestycje (w Mongolii) które spłacą się w wyłożonym kapitale ... w pierwszym roku działalności (to w europejskim sektorze budowlanym jest obecnie absolutnie niemożliwe), mimo wysyłki informacji do ponad 140 odbiorców głównie z sektora budownictwa, funduszy kapitałowych, do kilkunastu inwestorów pozabranżowych. Owszem, było kilkunastu chętnych na spotkania ale miałem na nich wrażenie że są to (dla nich) ciekawostki biznesowe (typu “poznaj świat”). Myślę że gdyby oferta została przygotowana zupełnie na innym szczeblu i “kłuła by oczy” niczym AMBER GOLD zainteresowanie byłoby o wiele większe choć muszę wspomnieć że wśród odbiorców były także osoby lokujące kapitał w AMBER GOLD. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Mam bardzo ciekawą książkę "Matematyka współczesna Dwanaście esejów pod redakcją Arthura Steena." Tam można znaleźć te zagadnienia. Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
jazgdyni Witaj
Już tak po 2004 roku, czyli, jak przystąpiliśmy do UE zacząłem obserwować niepokojące zjawisko - procedury na wszystko.
Wykoncypowałem sobie, że jest to nacisk Stanów Zjednoczonych na jakąkolwiek działalność, ich, amerykańska filozofia życia, która uległa gwałtownemu natężeniu po zamachach September 11. Check lists i permits stały się zmorą nie tylko inżynierów, ale jak widać, również lekarzy, czy urzędników.
Na pewnej międzynarodowej konferencji na temat wdrażania ISM Code (International Safety Management Code - Międzynarodowy kodeks zarządzania bezpieczną eksploatacją statków), czyli coś co jest odpowiednikiem norm ISO, gwałtownie zaprotestowałem przeciwko zalewowi tej fali papierów.
Stwierdziłem, że jeszcze nie tak dawno istniała wartość sama w sobie i bardzo indywidualna, która nazywa się profesjonalizm. Po tym wszyscy się zamknęli.
Bo indywidualizm i indywidualny profesjonalizm jest be i fe. Liczy się standaryzacja, procedury i normatywy. A że jest to poziom idiotów, no cóż, każdemu trzeba dać szansę i dostosować dokumenty do poziomu głupka.
Tak oto jest właśnie tak, jak piszesz - indywidualny geniusz nie ma dzisiaj szans. Nie przeskoczy całej tej biurokracji, którą w XXI wieku stworzyła Machina.
Serdeczności
Ps. A znasz oprócz tej macierzy problem komiwojażera? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Zapisuję sobie Pana bon mots na tytuły. Jeżeli użyję powołam się - Pan pozwoli- na autora. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Kiedy odmówiłam córce czytania wywodów w jej zeszycie i zaproponowałam rozwiązanie w dwóch linijkach( chodziło o znalezienie okresu pewnej funkcji) jej bardzo miła pani powiedziała;
" niemożliwe, żeby to było aż tak proste". Pani była przynajmniej bardzo miła, ale jej dowody ciągnęły się na kilka stron zeszytu formatu A 4. |
|
|
NASZ_HENRY grunt to grant ;-) |
|
|
"Z doświadczenia wiemy jak trudno jest skłonić zwykłego nauczyciela do zaakceptowania innej, niż jego własna, metody rozwiązywania zadań. Na ogół nauczyciel nie chce takich pomysłów słuchać i nie stara się zrozumieć."
Moja Mama ... nie jest matematyczka z wyksztalcenia..
jednak jej " obowiazek szkolny " przypadl na lata kiedy
szkolnictwo bylo "za" darmo a nie "NA" darmo.
Moja Mama moze byc obudzona w srodku nocy i bez zbednego
przygotowania jest w stanie zaczac rozwiazywac logarytmy, calki i rozniczki.
Ot tak z olowkiem w reku i bez kalkulatora.
Dzieki temu jednak byla mi w stanie zawsze pomagac z matmy kiedy tego sytuacja wymagala.
Jedyne co .. to oczywiscie znala takie formy i sposoby liczenia jakie jej w szkole zaserwowano.
( tu narzuca sie pytanie dlaczego te formy ktore ona zapamietala na cale zycie nie sa uczone do dzis?)
Dzieki mojej Mamie " blyskalem" czasem na matematyce i fizyce rozwiazaniem zadania innym sposobem niz reszta klasy.
Co doprowadzalo do szalu klasowa matematyczke. Mialem wrazenie ze mnie poprostu nienawidzi.
Robila tez co mogla aby mi cale gimnazjum uprzykrzyc.
Ukoronowaniem jej staran byla pewna kartkowka ( dwa zadania) ktora to calej klasie zbytnio nie wyszla.
Temat byl ciezki , kartkowka nie zapowiedziana ---> prawie same Niedostateczne.
Oburzenie matematyczki bylo tak wielkie ze postanowila oddac te prace na zebraniu rodzicielskim
z odpowiednim komentarzem w strone rodzicow.
Mama dostawszy moja prace ... (wszystko na czerwono poskreslane z gory na dol )
odrazu zauwazyla ze jedno z zadan ( czyli 50% ) rozwiazalem
bezblednie .. tylko oczywiscie sposobem ktorego mnie uczyla.
Poniewaz sprawdzian dostala rzucony w swoja strone z " diabelskim" usmieszkiem .. podeszla do
"pani" i poprosila o wyjasnienie co tu jest zle?
Kiedy wypunktowala matematyczce ze jedno zadanie jest bezbledne ( przy swiadkach)
matematyczka przekreslila ocene niedostateczna i wpisala " dostateczne " czyli 3 ( za 50% )
po czym wycedzila przez zeby : " No to niech sobie syn na scianie przybije"
Przybilem.
Ps: polonista tez nie zostalem |