|
|
"wyborcy nie gorszyli się skandalicznymi kłamstwami ... nie przerażała ich głupota ... natomiast gorszą się knajackim językiem"
Wlasnie takich reakcji sie spodziewam, gdyz - jako nasladowcy - ludzie zazwyczaj wzoruja sie na postaciach, obecnie niestety z mediow - wobec ZENUJACEGO braku innych autorytetow.
Prosze zauwazyc OGROMNA DZIURE w ksztalceniu POKOLEN [nie mowie tu o sposobie ksztalcenia, tylko o ZAKRESIE]. Podstawa sprawowania wladzy nad spoleczenstwami tzw. nowozytnymi jest prawo, pieniadz i mentalnosc.
Zadnej z tych dyscyplin nie naucza sie w szkolach powszechnych, z prawem i ekonomia w oficjalnej wersji zapoznac sie mozna dopiero na kierunkowych studiach wyzszych, natomiast socjoinzynierii i jej technik manipulacyjnych powszechnie nie naucza sie nigdzie.
Ten trojstan rzeczy ja osobiscie winie za taki a nie inny poziom swiadomosci zagrozen wsrod Polakow. Poziom horyzontem nie wykraczajacy poza koniec wlasnego nosa, gdzie szczytem intelektualnych zdolnosci adaptacyjnych jest SPRYT, a nie mysl o MODYFIKACJI otoczenia. Taka postawa charakteryzuje szczury. Po ludziach spodziewam sie czegos wiecej. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Moja córka postawiła śmiałą tezę, że afera podsłuchowa to zasłona dymna dla jakiegoś większego przekrętu. Może chodzi o Azoty w rękach rosyjskich , a może o to właśnie głosowanie. Znając uwrażliwienie obywateli PRL- bis na symbole i słowa, rządzący mogli być pewni, że dyskusja na temat języka zastąpi na długo dyskusję merytoryczną. Przy okazji- nasza elita władzy nawet nie potrafi zacytować powszechnie znanych wulgarnych tekstów. Jak wiadomo było to: "ch...im w d...ę i kamieni kupę". Wtedy wiadomo o co chodzi- po prostu źle życzymy "onym". Natomiast trawestacja tego powiedzonka to czysty wulgaryzm, zupełnie bez sensu.
Powiem więcej- Rosjanie wyspecjalizowali się w tak zwanych "rodowodach". Były to wymyślne obelgi dotyczące przede wszystkim prowadzenia się przodków rozmówcy, do kilku pokoleń wstecz. To prawdziwa sztuka i czysta poezja. Obelgi nie powtarzały się i były niezwykle wymyślne. Może odważy się kiedyś zaprezentować tę sztukę jakiś rusycysta. Ja się nie odważę - z racji wieku. Słyszałam kiedyś piosenkę z celowo i z wyczuciem wstawionymi rusycyzmami. Nie pamiętam czy był to Kaczmarski? Natomiast gdy młodzi politycy usiłują imitować rosyjską duszę, efekt jest żałosny. Równie żałosny jak rusycyzmy literata Mariusza Wilka, rusofila z wyboru, a dla mnie z imitacji. My kresowiacy znamy ducha tego języka. Dlatego nie straszne nam brzydkie słowa. Ważne są fakty. |
|
|
Obawiam się, że nasze uwagi odnoszą się nie tylko do jednej formacji. Proszę nie protestować, nie bronię partii rządzącej - przeciwnie, jestem szczególnie "pissed-off", bo rządzą także dzięki mojemu głosowi, oddanemu bez entuzjazmu, czy przekonania ("mniejsze zło"), ale ostatecznie oddanemu na nich. Po prostu pewne mechanizmy selekcji chętnych do rządzenia nie zostały w Polsce wykształcone. Tego kroju ludzi znajdzie Pani w każdej partii. Aby nie myślała Pani, że podstępnie wykorzystuję okazję aby kopnąć PiS, powiem rzecz następującą: politykiem, którego nie podejrzewam o podobną głupotę i maniery (także prywatnie) jest Jarosław Kaczyński. Mogę się z nim nie zgadzać, ale szanuję jego osobę (a wręcz podziwiam twardość charakteru). Zostałem kiedyś dość brutalni potraktowany na forum za nazwanie go mizantropem. Ale czy nie jest skazany na mizantropię każdy, kto trochę pożyje na tym świecie? Pozdrawiam.
PS Nawet w krajach o wielowiekowej tradycji parlamentarnej i zdawałoby się niezawodnym mechanizmie selekcji zdarzają się podobne rzeczy. Taki "handel końmi" nie jest wyłącznie specyficznie polski czy PO-wski. Zapewne doszły Pani wieści o skandalach w barach Westminsteru (tam piją oficjalnie w budynku parlamentu - nie widzę w tym nic złego, my też powinniśmy skończyć z fikcją, że posłowie nie piją). Podobnie w Waszyngtonie. Akceptując jako fakt, że takie rozmowy mają miejsce, powinniśmy bezwzględnie karać podobne wpadki. Jeśli ktoś chce bawić się w takie niebezpieczne gry, powinien mieć do tego kwalifikacje. (Zaiste gang Olsena.)
PPS O tej drugiej rozmowie nawet nie wspominam, bo to ordynarna sprawa kryminalna. Znowu, nie chcę nikogo usprawiedliwiać, ale wszędzie może się zdarzyć. Pamięta Pani upadek Rostenkowskiego? |
|
|
Szanowna Pani Izabelo,
Czytuję Pani blog od dłuższego czasu, ale dopiero teraz zdecydowałem się zalogować i napisać. Zastanawia mnie jedno sprawa: głosowanie z dnia 24-01-2014 godz. 13:20:58. Media (również te "niezależne") na ten temat milczą. Niestety, prawie wszyscy (prócz zacnego p. Szaramy) posłowie PiS poparli ustawę, która de facto okrada nas z naszych emerytur... Czy mogłaby Pani odnieść się do tej sprawy?
Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Zgadzam się z pana wywodem. Moja teza w skrócie- wulgarny język to najmniejsze przewinienie tych panów. O wiele poważniejszym dla nas zagrożeniem jest ich głupota i lojalność wobec własnej wąskiej grupy ( lojalność gangsterska) zamiast wobec reprezentowanej rzekomo społeczności. Nie uważam ich za swoich reprezentantów nie tylko dlatego, że na nich nie głosuję, ani dlatego, że uważając się za elitę wyczerpują wszelkie znamiona motłochu lecz dlatego, że działają wbrew moim interesom. Moje zdziwienie ( jak zawsze) budzi fakt, że wyborcy nie gorszyli się skandalicznymi kłamstwami premiera w sprawie stoczni ( nieistniejący katarscy inwestorzy) , nie przerażała ich głupota jaką było wydawanie pieniędzy na stadiony do piłki kopanej (w dodatku źle zbudowane), natomiast gorszą się knajackim językiem.
A swoją drogą ci politycy nie mają szacunku do samych siebie (self-respect is at basis of good manners) dlaczego mieliby szanować innych? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Zgadzam się, że wykazali niezwykłą naiwność. Jeżeli właściwym sobie językiem chcieli przedyskutować jakiś kontrakt ( z całą pewnością nieformalnie i niekonstytucyjnie) powinni rozumieć, że knajpa nie jest dobrym miejscem na takie rozmowy. Nie dość, że prymitywni i wulgarni , są po prostu głupi, a to mnie bardziej przeraża niż ich złe maniery. Jak kiedyś napisał o tej formacji bodajże Rafał Ziemkiewicz - to gang Olsena, który potyka się o własne sznurowadła. A to jest naprawdę groźne. Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Droga Pani Izabelo, dziękuję za miłe słowa. Parę lat temu czytałem zapis prywatnej rozmowy (niestety, nie pamiętam źródła, ale było wiarygodne) dwóch torysowskich mandarynów (old Etonians to boot) o Margaret Thatcher. Panowie nie wiedzieli, że byli nagrywani, więc pozwolili sobie. Zaczyna się jak parodia rozmów brytyjskiej klasy wyższej:
- Errr ... about that ghastly Thatcher woman ...
- The grocer's daughter? Excellent sherry, I must compliment you on the choice.
- Thank you. From my uncle's cellar. Now, about that upstart cunt ...
Dalej jest tylko gorzej. (Pani Izabela zapewne pamięta, ale dla niezorientowanych. Thatcher, którą dzisiaj uznajemy za symbol brytyjskiego konserwatyzmu, była dla wielu torysów jakimś dziwolągiem. Nie tylko, i nawet nie przede wszystkim dlatego, że była kobietą. Nie była "PLU - people like us".)
Podobnie jak Pani nie jestem zaszokowany brutalnością języka. Zawsze tak sobie wyobrażałem prywatne rozmowy polityków. Natomiast zatrważająca (bardziej od treści rozmowy) jest łatwość z jaką pozwolili się podejść. Ale to już inny temat.
Pozdrawiam |
|
|
"przyznawana personalnie. Jeżeli dostała ją na przykład niesłusznie"
Mozna sobie wyobrazic imienne przyznawanie nagrod, jak najbardziej zasluzenie, np. dla "najskuteczniejszych czlonkow V kolumny".
Pomimo spelnienia postulatu slusznosci, dedykacji i arbitralnosci nie uwazam, by laureat mogl robic z kwota co uzna za stosowne, gdyz stanowi ona wynagrodzenie za dzialalosc antypolska, byc moze zdradziecka, a jako taka powinna ulec konfiskacie w calosci. |
|
|
"polityk jest osobiście uczciwy"
Szanowna Pani
Jak rozumiem zasadniczo wpis dotyczy języka pospólstwa [vulgus], w kontekscie używania go przez ludzi ze, zdawałoby się,
szczytów tzw. drabiny społecznej.
Nie chcę przynudzać, ale dla mnie ta kwestia jest wieloaspektowa.
1 Język wulgarny jako język ojczysty lub obcy
2 "zasiedlenie szczytów" w sposób naturalny bądź zaaranżowany
3 uczciwość osobista [etyka]
Skoro podsłuchane spotkanie było "prywatne", zatem używany język miał charakter gwarowy, środowiskowy, upewniający
uczestników że są wśród "swoich". Zatem wiemy, że rekrutują się z owego pospólstwa którym, między wierszami, gardzą.
Ponadto wiemy już, iż nie zasiedlili drabiny społecznej w sposób naturalny a przez awans społeczny odwrócony - nie za
zasługi dla społeczności, a dla zasługi dla władzy.
Kwestie etyczne rozjaśnia nam ich podejście do obowiązków wobec państwa. Nieodpowiedzialność, bezkarność, rekrucki rechot.
Jak dla mnie twarz tych ludzi wyłaniająca się z cytowanych "rozmów" to oblicze knajaka, wychowanego w pogardzie do siebie
i swojego pochodzenia, który zdradziwszy swoich [TW], w służbie obcym utracił tożsamość naturalną i nabył nową typu
"między nami łajdakami", a wraz z nią maskę ogłady - język i obyczaje do tej pory mu obce i wstrętne, po czym przeznaczeni
zostali jako ersatz-elity do pełnienia ról figurantów animowanych zza kulis za solidne "sznurki z przeszłości" - na wypadek
gdyby nowa tożsamość się nie przyjeła bądź uległa odrzuceniu wskutek, dajmy na to, powrotu do głosu sumienia albo, co
bardziej prawdopodobne, nadęcia się pychą i uderzenia wody sodowej do głowy.
Zatem patrzę na nich jak na kogoś, kto byłby godzien pożałowania, gdyby nie był takim szkodnikiem.
Najkrócej rzecz ujmując - uważam, że z tych trzech alternatyw dobrego [skutecznego] polityka powinna charakteryzowac
znajomość języka wulgarnego jako narzędzia komunikacji, a nie narzędzia wyrażania myśli, umiejętność osiągania celów w
każdych okolicznościach oraz LOJALNOŚĆ i ODPOWIEDZIALNOść wobec tych, którym przewodzi, a nie wobec tych, spośród
których się wywodzi. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Oczywiście, że knajacki język nie przystoi elicie politycznej. Ale weźmy pod uwagę, że byli w swoim gronie. Natomiast przestępcy w białych rękawiczkach mogą być groźniejsi od tych wulgarnych. Tu ważny jest inny aspekt. Ustalenia przekraczające kompetencje i naruszanie procedur. Ja ich wcale nie bronię. Cieszę się, że podpadli. |
|
|
jazgdyni Witaj Izo!
Trochę się spóźniłem, bo lubię być u Ciebie pierwszy. Taki mały prymusik jestem pse pani.
Może zauważyłaś, że język mam soczysty. Naród wymyśla swój słownik nie bez powodu - raz, by mieć uniwersalne słowa klucze, słowa zastępcze w każdej sytuacji - jak k...a, a z innej potrzeby, aby podkreślić soczystość i dobitność sytuacji - "zaj...ć portmonetkę".
Nie stronię od soczystości, bo to urealnia narrację.
Oczywiście, są też głupie mody i nagle salon zaczyna rzucać mięsem - k..., ch..., p... .
Ale jak to zawsze bywa - wszystko musi mieć swoje miejsce i czas.
Jakaś relacja między językiem i etyką? Żadna.
Większość potężnych zbrodniarzy wyrażała się wprost wykwintnie. A psychopaci rzadko są wulgarni.
Językiem trzeba się bawić i rozkoszować. Jak nasza słynna gra półsłówek: "Stój Halina!" , "Barwa na kurierze", "Gra babcia w salopie", itd, itd.
Serdeczne uściski |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Budowanie autostrad poparłabym gdyby było skuteczne. Budowanie stadionów zrecenzował jeden z PO. Nie muszę powtarzać bo miał rację. Status międzynarodowy naszego kraju też trafnie określił. Można to nazywać elastycznością w polityce zagranicznej, czemu nie? Każdy okres historyczny ma swoją nowomowę. Organizowanie defilad przez PO też mamy. Na przykład dzień orła z czekolady. Kto zeżarł tę czekoladę?- nie wiem. Mała rzecz a ich cieszy, bo złodziejstwo to mentalność. Złodzieja cieszy nawet papier toaletowy wyniesiony z toalety. Natomiast pomników nie muszą stawiać. Wystarczy im remontować pomniki poświęcone bohaterskiej armii czerwonej. |
|
|
"Skupmy się na tym czy rządzi zgodnie z polską racją stanu" Myślę, że wielu Polaków za racje stanu, uważa budowanie autostrad i elastyczność w polityce zagranicznej nawet jeśli prowadzący tę politykę kradnie przy okazji portmonetki.
Nie da się ukryć, organizowanie defilad i stawianie pomników, okazją do złodziejstwa - na wielką skalę - nie jest. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Nie wcale tak nie uważam. Ale nagroda Nobla jest przyznawana personalnie. Jeżeli dostała ją na przykład niesłusznie ( moim zdaniem) Szymborska, to sprawa kapituły tej nagrody. Dlatego prestiż tej nagrody maleje, że kryteria są mało klarowne, powiedzmy polityczne czy taktyczne. Nie znaczy to jednak , że ja czy ktokolwiek ma prawo dyktować Szymborskiej co ma zrobić ze swoimi pieniędzmi. |
|
|
czy te pieniadze tylko Wałesie się należały i mogl robić z nimi co chcial. Uwaza Pani , że to sam Wałęsa obalil komunę ,jak on to sam się wychwala na całym świecie |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann No właśnie, uśmiecham się gdy czytam na murze najkrótszą recenzję rządów PO. Do głowy mi nie przychodzi się gorszyć. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Mnie też cieszą:) |
|
|
NASZ_HENRY ... PO - takie napisy na murach zaczynają się mnożyć jak króliki. Nawet nie mam chłopakom tego rusycyzmu za złe ;-) |
|
|
Anonymous Pani Izo!
Jaki jest koń każdy widzi, ale siła przekazu fonii okazuje się ogromna. Przeczytałem z rozbawieniem z tego powodu, że cały dzisiejszy Pani tekst jest obejściem siarczystego przekleństwa. |