Otrzymane komantarze

Do wpisu: Błąd ochotnika
Data Autor
jazgdyni
Nie... no rozprężenie i upadek obyczajów są totalne. Widziałem taki filmik z orgietki u Berlusconiego, gdzie premier Czech ze wzwodem ganiał prostytutkę. I co? Trochę śmiechów i nic. Prawdziwe środowiska naukowe, przynajmniej te od nauk ścisłych trzymają się jeszcze jako tako. A tak nb. zachwycającym trendem jest przechodzenie czołowych naukowców na wiarę w Boga. Bo doszli do ściany. Natomiast wszelkie te socjologie, psychologie, czy politologie, to dęte pożeracze darmowych pieniędzy. Pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Kinsey miał możnych protektorów to fakt. Crouch była znana raczej  lokalnie. Ale Washingtonpost postanowił zrobić jej reklamę. W USA jest naukowiec Mark Regenerus, który otrzymał zupełnie inne wyniki podobnych badań. Uważa się go za mocno kontrowersyjnego. Nie chcę być złym prorokiem ale chyba nie zagrzeje długo miejsca w swoim University of Texas at Austin. Pisali mi znajomi z Australii właśnie, że Regenerus jest u nich na indeksie. To znaczy nie wypada się na niego powoływać. Coś ta Australia staje w czołówce podstępu. Tak mawiał mój mąż. Katolik podstępowy zamiast postępowy. To trafne.
lala
cytuję autorkę: "Przychodzi jednak chwila gdy lobby wyznawców jakiejś naukowej bredni chce aby ich poglądy stały się powszechne i zobowiązujące dla innych." - całkowita zgoda, też mnie zdumiewa kategoria cudna zwana "prawem naturalnym" w imię której można najróżniejsze wygibasy wymyślać i chcieć by inni ich przestrzegali... ps. wywody Pani co do pseudonauki i pseudonaukowców są oczywiście - serio piszę - bardzo dobre, myślę, że wiele takich zjawisk można wskazać we współczesnych naukach (nie tylko humanistycznych)
Izabela Brodacka Falzmann
Januszu. Kiedyś szalbierstwo wykluczało naukowca raz na zawsze ze społeczności naukowej, a oficer, który okradł kasę pułku strzelał sobie w łeb. Teraz złodzieje rządzą państwem średniej wielkości i żaden z nich po ujawnieniu, nie tylko nie ma zamiaru strzelić sobie w łeb,ale nawet nie zamierza złożyć dymisji. Wiele lat temu ( bodajże 63 rok)  afera  Profumo zmiotła rząd brytyjski. O ile pamiętam ( nie chce mi się sprawdzać)  chodziło o prostytutkę podejrzewaną o agenturalność. Oj tam oj tam. Dziś powiedziano by, że dziennikarze szukają taniej sensacji. Nie tak dawno Wiluś Clinton za nieostrożne obchodzenie się cygarem (nie przestrzegał jak wiadomo przepisów przeciwpożarowych) , oraz przede wszystkim za kłamstwa przed senatem został wywalony z roboty. Nasi rodzimi rządzacy klamią od rana do wieczora. Czy komuś przyszło do głowy, że Tusekowi należy się Impeachment za opowiadanie o inwestorach katarskich, którzy mają zamiar kupić stocznie. To akurat jest dobrze udokumentowane, ale czasy się zmieniły.
Izabela Brodacka Falzmann
Mnie najbardziej boli co innego. Żyjemy w czasach tolerancji- również wobec naukowców. O ile wiem w USA istnieje spora liczba zwolenników tezy, że ziemia jest płaską tarczą niesiojną na grzbiecie przez dwa słonie. A także, ze żyjemy we wnętrzu wydrążonej kuli. Muszę znaleźć w moim przepastnym księgozbiorze książkę " Pseudonauka i pseudouczeni" i wtedy coś o tym napiszę. Nikt nie przeszkadza zwolennikom wydrążonej ziemi głosić swoich tez, ani w to wierzyć. Przychodzi jednak chwila gdy lobby wyznawców jakiejś naukowej bredni chce aby ich poglądy stały się powszechne i zobowiązujące dla innych. Pewien szarlatan i pedofil Gardner opisał nie istniejący syndrom PAS nazwany od jego nazwiska syndromem Gardnera. Gardner został złapany na tym, że za pieniądze jako biegły sądowy oddawał dzieci w ręce ich oprawców. Skompromitowany popełnił samobójstwo. Syndrom PAS wykreślono z rejestru chorób . W USA do tej pory żyje tysiące osób poszkodowanych przez orzeczenia sądów na podstawi tego syndromu. I oto po wielu latach syndrom Gardnera dotarł do Polski. Nie wstydzą się powoływać na ten nie istniejący syndrom psychologowie kliniczni. I nadal orzekają na jego podstawie polskie sądy krzywdząc dzieci. To koszmar.
Nawet komentarze pod tym "naukowym" wywodem są miażdżące dla "badaczki'. Słówko "sham" czyli "lipne" powtarza się prawie w każdym.
Anonymous
Pani Izo! KGB zakładało rękami wynajętych ludzi czasopisma np. w Indiach i Europie Zachodniej, które wśród treści prawdziwych umieszczały artykuły propagandowe wg potrzeb Moskwy. Następnie pisma te powoływały się wzajemnie na siebie i w kolejnym etapie dziennikarze-agenci z pism opiniotwórczych o światowym autorytecie w oparciu o te źródła mogli śmiało smażyć sowiecką propagandę. Podobny mechanizm działa w środowisku akademickim. Czasy się zmieniły i nie ma powoływania się na prace oparte na Marksizmie-Leninizmie. Są inni święci lewicy. W ekonomii np. Keynes.
jazgdyni
Witaj Izo! Kurcze, tyle piszesz, że ciężko za tobą nadążyć ;-). Ze statystyką, której nie lubię, męczyłem się na studiach i potem w pracy z powodu teorii niezawodności. Zasady i reguły były ściśle określone. Jak ktoś próbował mataczyć, czy kombinować, to wszystko się sypało. Tak, technika jest bezwzględna. Jak piszesz, w tak płynnych działach, że aż trudno nazwać to nauką, można sobie swobodnie kombinować, tak, aby wyniki poparły założoną tezę. W świecie naukowym, to niestety częste, ale jest to ryzyko, że wykryte wyklucza naukowca, raz na zawsze z grona poważnych badaczy. Niestety, oszustów i szalbierzy jest stale mnóstwo. Serdeczności
Kinsey w porównaniu do tej Crouch to i tak wygląda na poważnego naukowca - miał kilkadziesiąt tysięcy ankiet, ale miał też forsę od fundacji Rockefelerów na swoje badania. Badania Kinsey'a można porównać do takiego zagadnienia, że ja bym powiedzmy poszedł wieczorem na Ząbkowską i zaczął robić wywiady z bywalcami tamtejszych barów na temat tego, czy uczestniczyli w bójkach na noże. A potem bym ogłosił, że 80% populacji w W-wie uczestniczyło w takich rozprawach. Czyli znajdujemy środowisko z definicji patologiczne (Ząbkowska lub nocne bary Harlemu) i następnie osiągnięte wyniki przypisujemy całej populacji. Badania Kinsey'a nie dotyczyły tylko zachowań homoseksualnych. W swych enuncjacjach przekazał również informacje na temat zdrad małżeńskich itd., itp. Oczywiście próba była tak samo dobierana. Potem to wszystko wylądowało jako praca naukowa i przez lata stanowiło "dowód", że takie jest życie. W badaniach statystycznych - medycznych podstawowym kryterium poprawności jest to, aby próba była podwójnie ślepa.
NASZ_HENRY
Trzeba powiedzieć jasno i dobitnie Gender to nie nauka a genderowcy to nie naukowcy ;-)
Do wpisu: Ankieta " Młodzież o sobie".
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Jest to ankieta przestępcza. Narusza wrażliwość dzieci. Sugeruje, że normą są różne dewiacje. Wręcz podpowiada, że warto się nimi zainteresować. Sugeruje również działania zabronione przez prawo. Na przykład seks z dzieckiem czy zwierzętami. To tak jakby ktoś pytał młodego człowieka : " Ile razy włamywałeś się do samochodu, wybijając okno , a ile razy udało ci się otworzyć drzwiczki?"
Jako mama malutkich jeszcze dzieci nie mogę pisać z własnego doświadczenia, o tym na co w temacie pozwalają sobie szkoły i inne instytucje. Ankieta opisana w artykule to jakaś farsa, a nie badanie naukowe. Jest tak sugestywna, że stanowi doskonały przykład jak łatwo manipulować ludźmi poprzez odpowiednie zadawanie pytań. Pamiętam natomiast jako ciekawostkę lekcję WDŻ w liceum na których edukować miała nas, skądinąd bardzo sympatyczna kobieta, mama obecnie czwórki dzieci. Na zajęciach dla 17 latków kazała nam identyfikować przedmioty, którymi interesują się chłopcy, a którymi dziewczęta i wykonywać ćwiczenia rodem z przedszkola. My już oczywiście metodą rozmów z rówieśnikami wiedzieliśmy co i jak i cała sytuacja wywoływała salwy niepohamowanego śmiechu na sali. Pani za każdym razem oblewała się pąsowym rumieńcem kiedy ktoś używał słowa sex. Wszyscy uznawali te zajęcia za stratę czasu i niepotrzebną dodatkową godzinę w szkole. Nie wiem jakie jest rozwiązanie dla problemu prowadzenia czegoś takiego i czy w ogóle jest to potrzebne, czy jest jedynie kolejnym zbędnym przedmiotem. Moim zdaniem funkcjonują obecnie dwie skrajności, albo ideologia gender, polityka, w której świat obraca się wokół seksualności, albo całkowite milczenie w temacie i stygmatyzacja seksu jako Tabu. Chyba prawdziwym szczęściem jest mieć taki kontakt z dzieckiem, żeby to z nami w pierwszej kolejności chciało rozmawiać o swoich wątpliwościach i pytaniach. Pozdrawiam!
Izabela Brodacka Falzmann
Celowo wybrałam ten fragment pracy. Badanie Izdebskiego jest faktem, łatwo to sprawdzić, zastrzeżenia w jego sprawie łącznie z interpelacjami również. Nie cytowałam listu rozwścieczonych rodziców do  naukowca, który jest w moim posiadaniu, bo sformułowany jest zbyt parlamentarnym ( według ostatnich standardów ) językiem.
Do wpisu: Rousseau czyli jak powstaje pasztetówka
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Pożytecznych idiotów nie brakuje we wszystkich epokach. Jest to zjawisko ponadczasowe. W przypadku Jana Jakuba były to najczęściej pożyteczne idiotki. Rousseau zręcznie wykorzystał modę jaką udało mu się wytworzyć wokół swojej osoby i poglądów. Był w pewnym sensie prekursorem celebryty.  
smieciu
A ja jak czytam takie rzeczy to zawsze się zastanawiam jakie to czynniki umozliwiły takim beztalenciom piszącym bzdury robić taką karierę. Przecież ktoś musiał im dać dobrą prasę, dobre opinie, zapłacić za to, wyciszyć opnie krytyczne itd.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też słyszałam wielokrotnie o bonie oświatowym. To takie nośne hasło, używane od lat przy okazji naszych pałacowych przewrotów. Trochę tak jak z prywatną własnością, która ma być lekarstwem na wszelkie zło. Napiszę o tym w ciągu tygodnia, bo to szerszy temat.
Anonymous
Pani Izo! Spotkałem się wielokrotnie z pojęciem bonu oświatowego. Rozwiązanie wydawałoby się, że jest polubowne, bo z jednej strony bardziej prawicowe niż obecne rozwiązania a jednocześnie pozwala na zachowanie dotychczasowych metod w tej dziedzinie dla zaiteresowanych nimi. Jest to w gruncie rzeczy rozwiązanie centrowo-lewicowe bo łączy sytuację pośrednią, w której państwo pobiera podatki i rozdziela bony oświatowe rodzicom, ale to od nich zależy wybór szkoły, z obecnym systemem lewicowym, w którym państwo płaci pieniędzmi z opodatkowania rodziców a urzędnicy decydują jak wydawać nie tylko na naukę ale i w jakim duchu wychowywać ich dzieci. Słyszałem jedynie przed laty o pozytywnych doświadczeniach z USA mimo zwalczania idei przez związki zawodowe. Spotkałem się też z opinią "praktyka" w Polsce, że rodzice nie są w stanie kontrolować nauczania swoich dzieci. Jakie jest Pani zdanie na temat tego rozwiążania, które wogóle nie zajmuje polityków a teoretycznie wydawałoby się prostym krokiem w prawo.
Izabela Brodacka Falzmann
Bo rodzicom wmawia się, że nie mają żadnych praw do dziecka. Za wszystko odpowiedzialny jest moloch państwowy.
Izabela Brodacka Falzmann
Racja, nie należy obrażać nauki. Dziękuję za cytat.  Warto  wiedzieć nie tylko jak hartowała się stal,  czyli jak powstawał światopogląd postępowców, lecz co o tym myśleli mądrzy ludzie.
Izabela Brodacka Falzmann
Zainspirowałeś mnie. Ja też gotowa jestem złożyć takie przyrzeczenie. Moja imienniczka ślubowała kiedyś nie zmieniać koszuli, od czego powstała maść konia zwana izabelowatą. Dla profana jest to po prostu - brudno szara.
Moja teściowa, wspaniała kobieta, matematyk ucząca w szkole podstawowej, co chwilę spotyka rodziców z pretensjami do całego świata, że ich własne dziecko jest tak rozpuszczone i niesforne, że nie potrafią sobie z nim poradzić. Współcześni rodzice jak widać uważają, że to szkoła,(a może państwo) powinna wychować ich potomka. Często wygodnie jest zrzucić odpowiedzialność na innych ludzi czy instytucje jak to zrobił Pan Rousseau. Podobnym hipokrytą był niestety również znany moralizator Charles Dickens i wielu innych.
może lepiej - archetyp współczesnego intelektualisty? nie warto łączyć tego durnia i łajdaka z naukami rzeczywistymi, a nie urojonymi... a ja w takim razie zrewanżuję się opinia K. Goedla o moim "ulubieńcu" Wolterze: ‘Who ever became more intelligent by reading Voltaire’s writings?"
Izabela Brodacka Falzmann
Oczywiście nie brakowało mu też wiernych wielbicieli i wielbicielek. Rousseau z powodzeniem grał dziecko natury czyli prostaczka. Inaczej - nauczył się sprytnie przerabiać swoje wady w cnotę. Swoje nieokrzesanie towarzyskie zamienił w ideologię życia w zgodzie z naturą,  tak jak okrucieństwo wobec własnych dzieci w teorię wychowawczą dającą we wszystkich sprawach dotyczących dzieci wszechwładzę państwu.  Na teoriach  Rousseau opierali się Marks i Makarenko. Opierają się współcześni nam psychologowie tak gorliwie powierzający dzieci placówkom opiekuńczym
Sir Winston
Te opinie jego współczesnych... nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jakbym o Adamie aka Michnik czytał :-/ Pozdrawiam
Do wpisu: Wróżenie z fusów
Data Autor
Bazując na Piśmie Świętym Kościół Katolicki stwierdził onegdaj, że czarnoskórzy mieszkańcy Afryki nie posiadają duszy w związku z tym można ich kupować jak bydło, od muzułmańskich łowców niewolników i wysługiwać się nimi na plantacjach Nowego Świata. Obecnie KK sprowadza role kobiety do funkcji bezrozumnego inkubatora, tudzież kościelnej sprzątaczki, no chyba że intelekt swój oddaje w zbożnym celu, wyznaczonym przez purpuratów. Mogę Panu paręnaście takich cudownych interpretacji Pisma Świętego podać, w związku z tym jakie ma znaczenie czy się robi ludziom z mózgu pasztetową za pomocą kleksów czy zapisków apostołów i Ojców Kościoła? Ważny jest cel jaki przyświeca urabianiu ludzi - celem tym jest władza i pieniądz.