Otrzymane komantarze

Do wpisu: Moje stanowisko
Data Autor
Od dłuższego czasu z wielką przyjemnością czytam wszystkie Pani wpisy. Postanowiłam się w końcu zalogować, aby móc dodać kilka słów komentarza. Problem okrucieństwa i nieuzasadnionej agresji jest mi dość bliski, bo o to jeden z naszych bardzo obiecujących kolegów na studiach okazał się właśnie takim potworem, który zamordował i poćwiartował własną siostrę. Był to ostatni człowiek, którego podejrzewaliśmy o jakąkolwiek niemoralność, co więcej, często w jego towarzystwie sami czuliśmy się słabi bo ulegaliśmy różnym pokusą, gdy on wydawał się naprawdę wyjątkowo dobrze wychowanym i na pozór wzorowym moralnie człowiekiem. Najbardziej w pamięci utkwił mi jeden moment, było to już po popełnieniu przez niego tej straszliwej zbrodni - siedzieliśmy sobie na słońcu pośród wakacyjnego już rozleniwienia i szkicowaliśmy kamienice na Krakowskim Kazimierzu. Człowiek ten z uśmiechem na ustach sączył kawę, przepięknie rysował i żartował...zero skruchy w oczach, tylko zadowolenie z życia i wakacji. Cały horror tego uświadomiłam sobie dopiero, gdy został aresztowany. Nikt z nas jago kolegów na początku nie mógł w to uwierzyć. Od tamtej pory uważam, że nie jesteśmy w stanie poznać drugiego człowieka, ani tego co nim kieruje do końca.Karol Kot miał wszystkie zadatki na psychopatę od wczesnej młodości, fascynował się złem. Nasz kolega obiecujący architekt głęboko ukrywał swoją prawdziwą naturę. Zło często przybiera ładne pozory. Pozdrawiam serdecznie!
Izabela Brodacka Falzmann
Wydaje mi się, ze radziecki oficer wyraził to co i ja mam na myśli. Rozstrzeliwał ludzi bo musiał. Nie miał powołania na męczennika. Natomiast nie wolno robić z tego sztuki. To samo dotyczy raków czy homarów. Gotuje się je w okrutny sposób. Jesteśmy tylko ogniwem w łańcuchu pokarmowym. Nie jadanie homarów niewiele zmieni. Natomiast publiczne dręczenie homara i nazywanie tego sztuką  jest po prostu ohydne. Dziękuję za taką sztukę-  co radziecki oficer wyraził bardziej precyzyjnie.
gorylisko
Witam Panią... nie sądziłem, że będę musiał chwalić radzieckiego oficera który rozstrzeliwał ludzi... ale jednak chwała mu za to... coś jest w powiedzeniu Szekspira... "nawet najdziksza bestia, ma w sobie odrobine litości, ja jej nie mam...więc,  nią nie jestem..."  
NASZ_HENRY
Od wysypu na murach "Jebać PO", takich tekstów nie trzeba już tłumaczyć ;-)
Do wpisu: Profesor Chazan i inni
Data Autor
Anita Boff
W całej sprawie jest jeszcze jeden ciekawy aspekt. Zachowanie zwolenników aborcji przypomina zaklinanie rzeczywistości - zabijmy wybrakowane dziecko i będzie ok. Jak to powiedział prod. Dębski (nie pamiętam dokładnie, a nie mam czasu szukać linka), po aborcji pacjentka za dwa miesiące mogłaby się starać o nowe dziecko, a po cesarce musi odczekać (chyba) rok. Nie trzeba ponosić odpowiedzialności za swoje wybory. Patrzeć do czego doprowadza chęć dziecka za wszelką cenę. Z tragedii robi się mały - łatwy do skorygowania - błąd. Mamy ograniczenia i trzeba się z tym w pewnym momencie pogodzić. Jest adopcja, a jeśli ktoś nie może pokochać obcego dziecka to trudno, musi nauczyć się żyć bez dzieci. Jest w tym jakaś duża dawka szaleństwa. Kobieta chce dziecka za wszelką cenę, ale nie umie kochać bezwarunkowo. Kochać dziecka dla niego samego, za to że jest a nie za to jakie jest - spełnia oczekiwania. Wielu ludziom rodzą się chore dzieci. Nikt nie chce chorego dziecka, ale trzeba się pogodzić z faktami i dać z siebie tyle miłości ile się da. W tym zwariowanym świecie tylko to się liczy. Nie chce mi się też szukać, ale chyba czytałam jakieś badania, pokazujące, że kobiety, które urodziły chore dzieci, bez szans na przeżycie i przeszły normalną drogę żałoby po dziecku były w dużo lepszej kondycji psychicznej niż te, które zdecydowały się na aborcję. Jak dla mnie, to brzmi przekonująco. Podobne wyniki uzyskano z kobietami, które zaszły w ciążę na skutek gwałtu. Urodzenie takiego dziecka było lepszym rozwiązaniem dla ich zdrowia psychicznego niż aborcja. To były poważne badania, z naukową metodologią, a nie pobożne życzenia obrońców życia. Poza tym, dlaczego kobieta która chce dokonać aborcji nie ogląda najpierw filmu, na którym pokazaliby jej co się będzie działo. Niech wybiera świadomie. To przecież poważny wybór. pozdrawiam
Pani Izabelo, wyczuwam wzburzenie, które nie wróży dobrze dalszej rozmowie. Byliśmy już w przeszłości poróżnieni, nie chcę powrotu tego stanu rzeczy. "Irreconcilable differences". Pozostańmy przy bezpiecznych wątkach. Poza tym nie mam nastroju na pyskówkę z innymi komentatorami. (Odsyłam do ataków na Zdzicha, który nie napisał nic takiego co usprawiedliwiałoby prostackie komentarze, których mu nie szczędzono; nie ukrywam, że spodziewałem się Pani interwencji, w końcu "your house, your rules".) Podobnie jak Pani "nie mam zamiaru ani możliwości, wtrącać się do cudzego życia." Niestety takie zamiary i możliwości ma pewna droga Pani instytucja i usilnie pracuje nad zmianami w prawie. (Jeśli nie miała Pani okazji, to proszę poczytać wypowiedzi min. Królikowskiego - skądinąd bardzo dobry prawnik i przemiły człowiek, czy ks. prof. Franciszka Longchamps de Bérier'a, który życzy sobie całkowitego zakazu antykoncepcji dla wszystkich.) Mam nadzieję, że pozostaniemy w poprawnych, jeśli nie dobrych stosunkach. Pozdrawiam Panią. PS Aby nie myślała Pani, że akceptuję każdą liberalną fanaberię - zgadzam się, że "Tęczę" należy usunąć z Pl. Zbawiciela. I nie dlatego, że jest "pedalska" (oczywiście, że jest, nie wierzę w tłumaczenia autorki, że tęcza ma wiele znaczeń, występuje także w ikonografii chrześcijańskiej - nie w przypadku tej tęczy), ale dlatego, że jest brzydka, tandetna i szpeci najpiękniejszy plac Warszawy. Tylko znowu zabrano się do tego w głupi sposób - paląc tę "instalację" zrobiono z niej symbol walki z "faszyzmem". Zamiast urządzać fajerwerki, należało zebrać opinie architektów, historyków sztuki, podpisy mieszkańców, podkreślić aspekty estetyczne i historyczne, w końcu przypomnieć ratuszowi, że od początku zakładano, że jest to instalacja czasowa. No, ale to wymaga wykonania pewnej pracy.
Izabela Brodacka Falzmann
Jeszcze co do pikniku. Jego autor miał podobno ciężkie dzieciństwo i kwalifikuje się do leczenia. Bluźnierstwo - to sprawa między nim i Panem Bogiem. Może wybaczy idiocie,  jest litościwy. Jednak autor podobno urządzał w Polsce przedstawienia w czasie których topił żywe chomiki i podpalał żywe homary. Gdybym była na sali  wsadziłabym mu głowę do akwarium.Może  waterboarding pomógłby mu odzyskać świadomość. Na pewno nie dałabym się wyrzucić z sali,  jak pewien protestujący przeciw torturowaniu zwierząt pan. Pamiętam jak kiedyś chłopcy stajenni  rozliczyli rosyjskiego dżokeja, który celowo okaleczył mego ulubionego konia. Nigdy już nie wybrał się do Polski. Gdzie są chłopcy z tamtych lat?
tylko na tyle cię stać "wirtualny bohaterze". Jesteś śmieszny i żałosny zarazem w tej "walce z pisiorstwem".
Izabela Brodacka Falzmann
Panie Piotrze. Zgadzam się, że niestety to wojna ideologiczna. Pacjentka podobno poddała się procedurze in vitro. Dlaczego w ramach reklamacji nie wykonano aborcji w ośrodku, który sknocił robotę? Bo- jak napisał jakiś mędrek-  oni powołują do życia , a nie zabijają. Co nie koniecznie jest prawdą, gdyż wszystkie ośrodki selekcjonują zarodki. Natomiast lista lekarzy wykonujących aborcję znana jest każdej licealistce, niestety. Uważam, że było to polowanie z nagonką na profesora Chazana znanego ze swoich poglądów. Pani X być może dostanie jeszcze odszkodowanie od nas podatników,  jak pani Tysiąc a raczej chyba 300 Tysięcy. ( Mamusia bezskutecznie jak widać uczyła mnie, że nie komentuje się nazwisk) Ważniejsze jest co innego. Nie mam zamiaru ani możliwości, wtrącać się do cudzego życia.   Dlaczego inni za pomocą prawa chcą zmusić mnie żebym popełniła coś,  co uważam za zbrodnię? Identyfikuję się tu z profesorem Chazanem. Jeżeli do swoich przekonań i ich wcielania w życie  ma prawo każdy- gej, morderca nienarodzonych dzieci,  to dlaczego nie ma prawa ktoś kto nie chce tego robić? Tak jak napisałam w dyskusji - edukujcie swoje dzieci jak chcecie, mordujcie się sami, ale nas do tego nie wciągajcie, szczególnie za pomocą prawa, które w ten sposób obrażacie. Lista lekarzy nie wykonujących aborcji powinna być oczywiście znana. Nie nazwałabym jednak sytuacji lekarza zmuszanego do złamania swoich przekonań kłopotliwą. To nie jest sytuacja towarzyska. Kłopotliwa byłaby sytuacja kogoś zmuszanego do pójścia do opery w dresie i klapkach. Jak  kiedyś wybrał się- nie zmuszany-  Michnik po order. Chyba  jest oryginałem.
Anonymous
Twarde słowa Pani Izo. Prawda bywa twarda.
Droga Pani Izabelo, spóźniłem się na dyskusję o "Golgota Picnic", czy raczej "Głupota Picnic" - głupotą było organizowanie protestów, które dały niszowemu przedstawieniu dla nielicznej publiczności "oxygen of publicity". Prawdopodobnie nie poznałbym ani tytułu, ani autora, a teraz jestem w posiadaniu tekstu (którego raczej nie przeczytam do końca, bo rzecz wydaje mi się bardzo słaba). Ktoś kto widział zapis francuskiego wystawienia sztuki, powiedział mi, że nie jest pewny, czy autor popełnił grzech bluźnierstwa, ale grzeszy grafomanią. W sprawie prof. Chazana: odłóżmy spór światopoglądowy o dopuszczalność aborcji, bo w tej sprawie raczej nigdy się nie porozumiemy i zajmijmy się inną kwestią. Czy prof. Chazan złamał prawo? Jeśli tak, to powinien ponieść konsekwencje co najmniej służbowe. Zgodzę się z Panią, że obecny zapis jest niekonsekwentny i nielogiczny - lekarz może odmówić wykonania zabiegu, ale musi wskazać innego. Oczywiście, pacjentka ma prawo do tej informacji, ale może być ona udzielana przez administrację szpitala (który już w momencie rejestracji powinien informować pacjentki, którzy lekarze wykonują/nie wykonują zabiegów). Nie podoba mi się inna rzecz w zachowaniu prof. Chazana - tchórzostwo. Być może krzywdzę go, ale nie wierzę, że nie zna żadnego lekarza, który wykonuje zabiegi. Jeśli ma odwagę swoich przekonań, powinien był odmówić wskazania innego lekarza powołując się na wspomniany brak logiki w zapisie prawnym. Tak, czy inaczej ponosi konsekwencje. Otwarte pozostaje pytanie - rozumiem, że trwa dochodzenie - czy specjalnie zwodził pacjentkę, aby upłynął termin. Jeśli tak, to popełnił bardzo poważne naruszenie. Przypominam, że piszę o aspektach prawnych, nie filozoficznych. Zostawmy prof. Chazana. Czy Pani zdaniem informacja, że ginekolog-położnik nie wykonuje aborcji w żadnych okolicznościach powinna być upubliczniona, tak aby pacjentka mogła uwzględnić ją przy wyborze lekarza? To raczej rozsądne rozwiązanie, które nie stawia nikogo w kłopotliwej sytuacji. Jak zawsze pozdrawiam.
To czy jest ta ideologia moją jest i czy jest chora nie ma znaczenia wobec niepodważalnego faktu, że coraz więcej kobiet nie życzy sobie by podobni tobie traktowani je jak bezwolne narzędzi do rodzenia. Ilość kobiet, wraz z tymi, które chodzą co niedzielę na Msze św. nie godzących się na dyktat podstarzałych purpuratów, w sferze ich życia, wzrasta. O ironio, jak pokazują przykłady, nie potrzeba żadnych opresyjnych przepisów aby matka poświęciła swe życie dla dobra nienarodzonego dziecka. Świętą, nie zostaje się w wyniku opresyjnego prawa dla maluczkich, które podobni tobie chcieliby wprowadzić, nie zostaje się w wyniku chorobliwych ambicji sławnych lekarzy.
W moim języku ludzkim usmiercenie dziecka jest zabójstwem.I taka terminologia jeszcze obowiązuje w krajach rozwiniętych, ale juz tylko odnosnie tych urodzonych.Urodzonego, który stracil ręce i nogi w wyadku, lekarz i matka chyba jeszzce nie mogą bezkarnie uśmiercić.Tu jeszcze przymus prawny dziala przeciwko nim. To Ty Zdzisiulku chcesz zapanować nad sumieniem lekarza, nie ja.Chcesz uczynic go niewolnikiem nie tylko Twoich fantasmagorii, ale i niewonikiem zlego czynu, który zostal na nim wymuszony, wbrew jego woli.Tak Zdziśku ze swoja chorą ideologią zostań w domu, od polskich lekarzy wara wam
Izabela Brodacka Falzmann
 Słyszę od młodych nauczycielek, że gdy dziecko rozbije kolano boją się je pocieszać. Boją się wariata, który oskarży je o nadużycia seksualne. Odpychają dzieci od siebie. A dzieci - jak to dzieci- garną się do swojej pani i takie odepchnięcie jest dla nich bolesne. Świat naprawdę stoi na głowie.
Izabela Brodacka Falzmann
Ruchy pro life w USA i w Polsce pokazywały kiedyś film dokumentalny z aborcji pod tytułem: " Niemy krzyk". Film był dość wstrząsający przyznam, ale proceder chyba jeszcze bardziej. W szkole w której uczyłam mamuśki zaprotestowały: " Dlaczego nasze dzieci mają na to patrzeć?". Jak się dowiedziałam przeciwko zabiegom swoich córek nie protestowały. Organizatorzy wystawy dokumentującej aborcję zostali kiedyś ukarani . Zdjęcia dokumentujące zły czyn obrażały moralność. Sam czyn nie.
Nie potrzebuję wracać, jestem tu cały czas, od paru lat nie zmieniłem nicka, więc nie wciskaj bzdetów o moim powrocie tchórzu.
Pani Izabelo,ten "atak" na najmłodszych trwa już od około 14 lat.To takie,jak we wszystkich innych dziedzinach życia dzisiaj,drobne kroczki,których,jeśli "nie jest się w temacie" są nie do zauważenia. Kiedy kończyłam naukę,przed obroną pracy dyplomowej,musiałam przejść półroczną praktykę (oczywiście tyczyło to wtedy wszystkich) czy rzeczywiście -nadaję się- do pracy z dziećmi.Wpojone miałam dwie najważniejsze zasady:bezpieczeństwo fizyczne i psychiczne dziecka.Pierwsze,wiadomo.Drugie,to przytulanie,noszenie na rękach,branie na kolana,karmienie,wycieranie tak łez jak i nosa itd.Dopiero potem nauka. Po jakiś 25 latach pracy okazało się,że dziecka nie należy,nosić,ani przytulać,ani karmić .... bo ma być silne (?!) i samodzielne.Później zrobił się "modny" temat pedofilii więc znów:żadnego niezbędnego dotykania itd.,itd. To już nie była praca,zaczął się koszmar.Dodatkowo młode,już z zupełnie innego kształcenia nauczycielki,patrzące z obrzydzeniem na zasmarkanego malucha,uważające na własne "stroje" żeby dziecko nie pobrudziło ... Więc jak tylko minęło 30 lat pracy,uciekłam na emeryturę,bo z systemem walczyć się nie dało. To tak w skrócie,Pani Izabelo. Pozdrawiam
Anonymous
Pani Izo! Mamy kolejny akt walki o prawo do życia. Można wchodzić w ten spór i zastanawiać się czy cierpienia związane z powolnym umieraniem są gorsze niż przy bardziej gwałtownej śmierci. Można się zastanawiać czy cierpienia matki są większe gdy musi doczekać się porodu, a potem być świadkiem jak jej dziecko zachoruje i będzie umierało, czy większe gdy podejmie decyzję o... terminacji ciąży i będzie nosiła jej brzemię do końca życia? Jak widać z określenia - terminacja - nie jest to łatwa decyzja i dla matki i dla lekarza skoro nie nazywa się jej wprost. I sądzę, że trzeba wchodzić w ten spór. Na tym przykładzie widać, jak lewica przemyca do prawa swoją ideologię aby narzucić ją w praktyce swoim przeciwnikom. Poza tym sądzę, że ta sprawa jest propagandową reakcją na klauzulę sumienia napisaną przez Prof. Wandę Półtawską.
Fajnie zdzisio, że jesteś za a nawet przeciw. Kalambur słowny godny Wałęsy i Komorowskiego /nie mordować ale też nie urodzić = ciekawe jak?/. Cieszę się,że wrócileś do trolowania na niezależnej. Tylko rób to lepiej, bo coś mi się zdaje , że intelektualnie podupadasz.
Izabela Brodacka Falzmann
Przypominam. Profesor Chazan jest położnikiem nie hyclem. Szpital też nazywa się położniczy.
Izabela Brodacka Falzmann
Ciekawe dlaczego nie zwróciła się z reklamacją do wykonawcy in vitro?
Izabela Brodacka Falzmann
Lekarz ma prawo odmówić wykonania operacji kosmetycznej na przykład niezrównoważonej nastolatce, która chce sobie powiększyć biust. Czy odmawiając ma obowiązek polecić kolegę, który ją okaleczy? Na pewno nie.  Ktoś prosi mnie o napisanie pracy dyplomowej i mu odmawiam. Czy powinnam wskazać kogoś kto to zrobi? Czy nie mam prawa powiedzieć zgodnie z prawdą, że nie znam takich ludzi? Jestem przeciwna pewnym sposobom ujeżdżania ( tresury)  koni choć nie są one zakazane przez prawo. Czy mam chętnemu wskazać kogoś kto się tym para? To by dopiero była hipokryzja. Jestem przeciwna nie dlatego, że mnie osobiście te metody brzydzą lecz dlatego, że przynoszą cierpienie zwierzęciu. A zresztą obojętne dlaczego. To moja sprawa.
Izabela Brodacka Falzmann
Kiedyś przy okazji dyskusji na temat edukacji seksualnej napisałam: "Edukujcie się jak chcecie, siebie i swoje dzieci. Ale niech to nie będzie przymusowe dla nas, którzy sobie tego nie życzymy. " Obecnie realizowany jest najczarniejszy scenariusz. Nie wystarczy prawo kobiety do aborcji. Trzeba zmusić do tego czynu człowieka, któremu sumienie na to nie pozwala. Zwolenniku in vitro, aborcji na żadanie, edukacji seksualnej w przedszkolu. Mówię do ciebie. Nie wystarczy ci, że nie wtrącam się jak edukowane jest seksualnie twoje  dziecko, jak żyjesz. Chcesz zmusić moje dziecko aby uczestniczyło w realizacji twoich seksualnych fantazji . Jesteś  jak  anegdotyczny gruźlik, który pluje do kawy aby zarazić przypadkowego klienta kawiarni.
Mnie najbardziej śmieszy fakt, ze większość oburzonych postawą prof. Chazana to przeciwnicy usypisnia chorych kotów, psów i koni.Totalne zidiocenie.Dla mnie aborcja jest albo udzieczką od odpowiedzialności za to co śię zrobiło,albo zwykłym tchórzostwem przed tym co nas czeka po urodzeniu. Niejednokrotnie jest to urządzenie godnego pochówku nowonarodzonego lub życie pelne wyrzeczeń. Zwykle wygodnictwo i egoizm.Rodzi się pytanie jak postąpili by ci ludzie, gdyby nie istniały możliwości wczesnego badania płodu?
Do wpisu: Lista hańby
Data Autor
nurt
Pozdrawiam Autorkę, wlk wlk dzięki za Jej teksty. Tu na marginesie tematu, dodam przypomnienie o zdaniu Blaise Pascala: - całkowicie negatywną opinię tego Geniusza o t e a t r z e „Wszelkie publiczne rozrywki są niebezpieczne dla życia chrześcijańskiego; ale spomiędzy wszystkich wymysłów świata nie masz bardziej niebezpiecznego niż teatr.”