|
|
Cicho! Bo szwagier szwagra dostanie zaraz zlecenie z naszych podatków!
Czy rzecz w pierwszym pokoleniu, powątpiewam. To jest raczej sowieckie buractwo o którym opowiadał mój dziadek, jakoby wystarczyło do pudełka włożyć chrabąszcza i myślało toto, że dostaje zegarek. |
|
|
I owszem. Niemieckie na przykład. |
|
|
Lech "Losek" Mucha To jest klasyczny przykład ubezpieczenia. Wykupuje Pan ubezpieczenie, na własne zdrowie, dokładnie tak samo, jak np. OC, albo Auto Casco. W razie szkody, ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie, dzięki któremu może Pan sobie naprawić auto, Ale nie może Pan powiedzieć, że to Pan zapłacił za naprawę, a tylko, że ubezpieczyciel pokrył szkodę, z pana polisy. W leczeniu jest tak samo. Pieniądze wpłacane przez całe życie nigdzie się nie odkładają, nie magazynują itp. Są wydawane na bieżąco, na leczenie innych chorych. W podstawowej opiece zdrowotnej NFZ płaci poradniom miesięcznie stałą stawkę za każdego zarejestrowanego chorego. W specjalistyce i lecznictwie zamkniętym - za wykonaną procedurę. Stąd nie ma większego problemu z uzyskaniem skierowania na badania od specjalisty, bo on może sobie te badania rozliczyć ( ale pacjent musi przyjść ponownie na wizytę, jak np. wytnę coś komuś i wyślę do badania histopatologicznego, a pacjent nie przyjdzie, to cały koszt badania mam w plecy...) Niektóre badania są od razu finansowane przez NFZ ( np. TK, rezonans ). Jak Pan widzi, ta sytuacja jest daleka od podanego przykładu: klient-usługodawca, w której klient może wszystkiego wymagać od poradni. To raczej jest jak wykupiony karnet na basen: tyle, a tyle razy można iść popływać, za więcej trza dopłacać, choć to też nieco kulawa analogia. A jeśli chodzi o kwotę, którą przeznaczamy na leczenia pacjentów w Polsce, a także ilości lekarzy w porównaniu z innymi krajami Europy, to polecam moje notatki na ten temat. Tę i tę. Pozdrowienia. |
|
|
"" to radzę się zorientować jak wygląda sytuacja""
- fakt nie orientuje sie dokladnie jak to wyglada w Polsce.
Mam taki system ze dajac karte w przychodni lekarz dostaje "swoje" za kazda wizyte.
"" "oddajac swoja karte na recepcji zaplacil za wizyte"
- Owszem, zapłacił, ale nie poradni tylko Funduszowi.""
Prosze mi wyjasnic... ( bo sie nie orientuje w realiach PL) Skad pochodza pieniadze ktore za wizyte pacjenta dostaje Fundusz ..a tylko szczatki tego lekarz?
"" Tu się Pan również myli, bo na przykład za samą wycenę naprawy sprzętu elektronicznego, albo samochodu czyli za obejrzenie co się zepsuło, nieraz musiałem płacić, nawet, jak nie decydowałem się na naprawę.""
- No tak, ale poniewaz za "wycene" placi pan swoimi realnymi pieniedzmi a nie wirtualna karta kasy chorych ..
daje Pan ocenic co sie zepsulo tylko raz? Zanim Pan pojdzie do innego wyrsztatu znowu tylko po wycene zastanowi sie pan dwa razy .. czyz nie?
Tu gdzie mieszkam ..wystawiajac mi karte zdrowia ( kasy chorych) pouczono mnie wlasnie ze to prawie jak "karta kredytowa" ktora place
lekarzowi za usluge ... place i wymagam. Osobiscie znam ludzi bioracych ten system tak doslownie ..ze idac do lekarza po jakis lek
albo przepisanie jakichs badan ... pytaja wczesniej czy im to lekarz przepisze... jesli "nie" to nie daja karty i ida do innego lekarza bo twierdza ze placa za to co wymagaja
...moze to juz przyklad skrajny ..ale z zycia wziety. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Zanim Pan coś napisze, to radzę się zorientować jak wygląda sytuacja, bo potem wychodzą nieporozumienia.
"Za dwie - trzy takie nic nie warte wizyty mozna bylo sfinansowac juz jakies specjalistyczne badanie."
W POZ pieniądz dla poradni wynikające z kontraktu zupełnie nie zależą od ilości wizyt, tylko są stałą kwotą, ( liczba zarejestrowanych chorych x stawka miesięczna) Poradnia musi gospodarować tymi pieniędzmi, które ma i jak na coś wyda za dużo, to na inne braknie.
"oddajac swoja karte na recepcji zaplacil za wizyte"
Owszem, zapłacił, ale nie poradni tylko Funduszowi.
"Przeciez gdyby krawcowa za ogladniecie tego plaszcza zazyczyla by sobie zaplaty to by ja wysmial."
Tu się Pan również myli, bo na przykład za samą wycenę naprawy sprzętu elektronicznego, albo samochodu czyli za obejrzenie co się zepsuło, nieraz musiałem płacić, nawet, jak nie decydowałem się na naprawę.
"Gdyby pacjent wiedzial ile daje za konkretna porade ..."
Rzecz w tym, że nie daje. To znaczy on daje NFZ-towi, a NFZ lekarzowi. Gdyby pacjent wiedział jaką niewielką kwotę NFZ daje lekarzowi za poradę... Gdyby pacjent wiedział, ile w ogóle płaci na ochronę zdrowia i porównał to z tym, co płaci reszta Europy....
Losek:
" powinno być jasno i jednoznacznie sprecyzowane co i za ile się w ramach ubezpieczenia należy."
No wlasnie...
No właśnie!
|
|
|
Anonymous Pani Izo!
Igrzyska w Krakowie doprowadzają mnie do pacji. Miasto, a raczej "miasto" po gruntownej przebudowie 3 stadionów na tzw.EURO, które w Krakowie się nie odbywało, i kilku galerii sztuki (wiadomo powszechnie, że Kraków to pustynia w tej dziedzinie) buduje obecni halę widowiskową, centrum konferencyjne i drugą filharmonię. Wcześniej przez lata nie było obiektu zdolnego pomieścić np. uczestników konferencji międzynarodowej, teraz gdy miasto jest w długach buduje sie wszystko na raz i w nadmiarze. Z góry wiadomo w związku z tym nadmiarem, że obiekty będą rentowne tak samo jak stadion narodowy. Po co jednak prywatny inwestor miałby angażować własne pieniądze skoro może podłaczyć się do budżetu i zarobić na budowie i eksploatacji. Wszyscy dostrzegą nowe obiekty, ale biedy, która powstaje w konsekwencji ich powstania (poprzez ściągnięcie pieniędy od każdego) już nie. |
|
|
Pacjent = Klient
Pacjent powinnien sobie uzmyslowic ze wchodzac do gabinetu jest klientem
i ze wlasnie oddajac swoja karte na recepcji zaplacil za wizyte.
Ta karta ktorej numer podal wchodzac funkcjonuje praktycznie jak karta kredytowa,
podpieta do wspolnotowego "banku" zarzadzajacego skladkami pacjentow /klientow.
Jednym slowem juz za sam fakt wejscia do gabinetu i wysluchania jakiegos " papa-lapap " od lekarza
ze cos tam ze mu sie wydaje , ze nie widzi objawow... juz za to zaplacil.
Jesli mu to nie pomoglo i poszedl z tym do paru lekarzy to u kazdego zostawil "gotowke" za
poklepanie po plecach ze na oko jest zdrowy.
Czy ten sam pacjent ..jako klient wchodzac do krawca i pytajac czy " to da sie przeszyc?"
uslyszy od krawcowej ze " chyba jednak nie!" - Bylby tak naiwny zeby jej za to zaplacic?
Przeciez gdyby krawcowa za ogladniecie tego plaszcza zazyczyla by sobie zaplaty to by ja wysmial.
A wchodzac do gabinetu czyni to samo ... "bezbolesnie" i bez oporow bo dal tylko wirtualna
karte na recepcji.
Za dwie - trzy takie nic nie warte wizyty mozna bylo sfinansowac juz jakies specjalistyczne badanie.
Sluzba zdrowia kleczy po czesci ... bo pacjeci wydaja bezbolesnie prawdziwe pieniadze za wirtualne porady.
Gdyby pacjent wiedzial ile daje za konkretna porade ...
Losek:
" powinno być jasno i jednoznacznie sprecyzowane co i za ile się w ramach ubezpieczenia należy."
No wlasnie... |
|
|
Sprostowanie w/s samolotu Dreamliner Boeing 787. Żaden z w/w samolotów nie stoi w Polsce w hangarze. Nie wybudowano żadnego hangaru mogącego pomieścić taki samolot. Dreamlinery stoją pod chmurką.(podaję za Radiem Wnet) |
|
|
Lech "Losek" Mucha Oczywiście. Przede wszystkim, powinno być jasno i jednoznacznie sprecyzowane co i za ile się w ramach ubezpieczenia należy. Tak jak jest to napisane dokładnie w każdej komercyjnej polisie. Wtedy nie ma wątpliwości. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Masz rację , to się nazywa procencik handlowy. Podobno firmy zachodnie mają specjalne fundusze dla operacji handlowych w Polsce. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Poza tym trzeba ograniczyć kryminogenne przepisy. Całe życie płaciłam składkę zdrowotną i nie korzystałam ze służby zdrowia. Nie miałam nawet karty w przychodni. Kiedy przestraszona losem sąsiada poprosiłam mego lekarza ( założyłam nawet kartę) o skierowanie na krzywą cukrową ( wiek i inne czynniki ryzyka) odpowiedział: : "niech pani sobie zrobi prywatnie, ja nie widzę objawów cukrzycy" . Powiedziałam mu, że cukrzyca jest chorobą metaboliczną, a jej wskaźnik jest biochemiczny i mierzalny. Ogląd pacjenta (na odległość) jest zupełnie nieistotny. Teraz już wiem, że pan doktor płaci za badania z puli "własnych" pieniędzy i oszczędza. Czy to nie jest kryminogenne? A w każdym razie bezsensowne. Pacjent, który się uprze i tak dostanie skierowanie od specjalisty. Pacjent, który niesłusznie zlekceważy sprawę obudzi się na przykład z gangreną. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Oczywiście, że tak. Stary komuch oszczędzał na lekcjach dla syna i kupował sobie zupełnie mu zbędne rakiety tenisowe. To optyka syna. Optyka komucha była zapewne zupełnie inna, może uważał, że w ten sposób syna wychowuje. Tusk nas też wychowuje tłumacząc, że dając dzieciom musi zabrać na przykład chorym na raka. A Pendolino stoi i rdzewieje. |
|
|
Pani Izabelo,ja posłużę się krótką historyjką.
Pewien tatuś i jego synek szli podcieniami miejskiej ulicy,przy której znajdowały się sklepy i wielkie magazyny.
Tatuś niósł torbę pełną paczek i sapał ze złości mówiąc do dziecka:"Kupiłem ci czerwony kombinezon,kupiłem ci robota,kupiłem ci zestaw piłkarzy ...Co jeszcze mam ci kupić?"
"Weź mnie za rękę" - odpowiedziało dziecko. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Na tę patologię jest tylko jeden dobry sposób, Odebrać władzy prawo do obracania naszymi pieniędzmi i ograniczyć je do niezbędnego minimum! Tak, jak napisałem w notatce: Niech już to państwo lepiej nikomu nie pomaga. Im mniej pośredników będzie pomiędzy mną, a osobą w potrzebie, tym większy procent moich pieniędzy dotrze do tej osoby. I w sytuacji, w której państwo nie będzie "pomagać", nie zmarnuje się tyle pieniędzy, nie będzie potrzeby wydawać pieniędzy na wypłaty, dla rzeszy darmozjadów - urzędników, i nie będzie miało znaczenia, które pokolenie i jakie łajzy znajdą się u steru władzy.
Pozdrowienia. |
|
|
jazgdyni Głupota to jest oddzielna, niezależna cecha. Fakt, połączona z nuworyszowską rozrzutnością generuje opłakane skutki.
Ktoś ma dziwactwa i rozrzuca swoje pieniądze - a niech mu tam! Ale ta wadza rozrzuca nasze pieniądze. Nie swoje.
Myślisz, że to tylko głupota? A ja nie. Swego czasu brałem udział w pertraktacjach przy zakupach drogiego sprzętu.
Wysokie prowizje są ogólnoświatowym zwyczajowym elementem transakcji.
Jeżeli Pendolino kosztowało 5 miliardów euro, to zwyczajowe 5%, czyli 250 milionów, do czyjej poszło kieszeni? |
|
|
Anonymous Pani Izo!
W tej kwestii się z Panią nie mogę zgodzić. Stary komuch w tej jednej sprawie miał rację, że jak ktoś chce wydać na jedno to tymi samymi pieniędzmi nie zapłaci za drugie. Tak to już jest, że pieniądze nie rozmnażają się w miarę wydawania. Czy zatem zwiększać wydatki gdy brakuje pieniędzy czy wydatki ograniczać. Odpowiedź jest jednoznaczna. Państwo wydaje na igrzyska i w konsekwencji cena chleba musiała wzrosnąć. Jaka jest konsekwencja rozdawnictwa chleba? Wzrost ceny chleba dla tych, którzy go nie dostaną. Pojawi się nowa grupa ubogich i albo zażąda socjalu, albo pójdzie kraść (państwo zwiększy wydatki na walkę z drobną przestępczością) albo wyjedzie. Nie dziwię się młodym ludziom, którzy wyjeżdżają za chlebem. Ci którzy zostaną będą musieli pracować na zasiłek dla mnie, który starczy akurat na chleb. |
|
|
NASZ_HENRY Biedny Tusk jeździ samochodem bez dachu, pije stare wino i je spleśniałe sery ;-) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ciekawa jestem wyniku referendum choć mam zastrzeżenia. Jeżeli wszyscy podatnicy mieliby płacić za olimpiadę powinni mieć w tej sprawie prawo głosu. Do instytucji referendum trochę zniechęciły mnie wyniki referendum warszawskiego w sprawie odwołania HGW. Po tym referendum, zlekceważonym przez mieszkańców stolicy, HGW trzyma się mocno i nadal szaleje. Oby tak się nie stało w Krakowie. Jedyna nadzieja, że mieszkańcy Krakowa są bardziej odpowiedzialni niż Warszawiacy, albo mniej tchórzliwi. Strażnicy miejscy w Warszawie mówili mi, że chcieliby głosować ale się boją zwolnienia z pracy. Lista podpisów z komisji wyborczej to- jak twierdzili- gotowa lista do redukcji zatrudnienia. Może? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Mnie - tak jak mego rozsądnego ucznia- bardziej boli głupota niż użycie. Łatwiej mi darować Tuskowi wyprawę z rodziną w Andy niż Pendolino. Ale najgorsze jest, że tak jak rozrzutny i głupi tatuś mojego ucznia pozuje się na dobrego gospodarza. |