Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wallenrodyczność czyli wallenrodyzm
Data Autor
jazgdyni
Kurcze, ale to zapętliłaś - wallenrodyczność albo wallenrodyzm. Myślisz, ze to tak na chybcika można wyjaśnić? To jest temat, który muszę wyjaśnic osobną polemiką. Serdecznosci
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za komentarz. Dziewica z odzysku. Świetne!!!
Do wpisu: Górą kaczki
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
To naprawdę powód do dumy. Pozdrawiam serdecznie.
Ula Ujejska
Ogromne dzięki za ten film. Moje stadko już dorosło - i poleciało w świat dumne ze swej przynależności do kaczego stada :)
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też pozdrawiam. Podczas rejsów na Jezioraku zawsze mamy problem z kaczkami. Wnuczka pasjami je dokarmia głucha na wszelkie argumenty, że nie powinno się ingerować w środowisko naturalne. Potem okazuje się, że dokarmiają je wszyscy tyle, że po cichu. Obserwowaliśmy wiele razy adopcję zagubionych kacząt przez matkę innej gromadki, różniącej się od pierwszej rozmiarami. Kaczka początkowo się srożyła i odpędzała obce dzieciaki, a wreszcie spuszczała z tonu i pozwalała im pływać za sobą, brała je pod opiekę. Koło rezerwatu Widłągi jest siedlisko orła białego. Trzeba zobaczyć jak dzielnie bronią kaczki młodych przed drapieżnikami. Jak jednak trafnie zauważyła wnuczka jesteśmy po stronie kaczek, a to znaczy, że młode orła będą głodne. Łańcuch pokarmowy nie budzi mojej sympatii i podziwu. Jestem chyba złym przyrodnikiem.
Tak to swietny pomysl na spot wyborczy PiS.Jest bardzo pouczajacy ,pokazujacy odwage ,opiekunczośc , optymizm ,a zarazem zawiera duża porcję humoru .Pozdrowienia dla milosnikow kaczek
Izabela Brodacka Falzmann
Przyznam się, że ten film też poprawił mi humor. To co wydaje się niemożliwe okazuje się, że jest możliwe. Bierzmy przykład z dzielnej kaczki. Pozdrawiam serdecznie.
jazgdyni
Witaj Izo Od lat jestem zaprzyjaźniony ze stadem kaczek z pobliskiego stawku. Często przylatują do ogródka. Wypalę sobie z kaczorami papieroska i pogadamy sobie. W tym roku mam w stadku nawet kaczkę albinoskę. U mnie, bądź, co bądź, 400 km na północ siedzą jeszcze na jajkach i dzieciaków nie ma. Tutaj na filmie zagrożeniem byli gówniarze na rowerach i ta wścibska wrona. Jest to urocze i od rana poprawia humor. Serdeczności
Do wpisu: Czy trzeba głośno mówić?
Data Autor
Z racji tego, że jestem blisko związana z tą paskudną sprawą nie będę wypowiadać się w kwestii meritum. Jednak korci mnie, by przypomnieć pozywającym, że trudno o lepszą reklamę dla książki od prób jej unicestwienia. Sąd może skazać "CZŁOWIEKA NIEUWIKŁANEGO" na śmierć. Nie jest to pierwsza niewygodna pozycja, którą to spotkało i obawiam się - nie ostatnia. Większość z nich jednak przeżyła i jest czytana. Ta też przeżyje, bo jest po prostu tego warta.
Izabela Brodacka Falzmann
Mackiewicz wygrał. Być może jednak mniej byłoby w naszym kraju " lemingów" gdyby dzieła Mackiewicza nie zostały usunięte z obiegu na wiele lat. Czyli towarzyszka Karsov - Szechter dobrze wykonała swoje zadanie.  " Wojna światów. Intelektualna historia zimnej wojny" Piotra Skórzyńskiego pomału też  staje się" źle obecna". Była reklamowana nawet na tym portalu, ale wydawca musi przecież stosować się do zaleceń sądu. " Wojna światów" nie ma nic wspólnego z rodzinnymi niesnaskami. Komu zależy na jej jej nieobecności na rynku?. "Wojna  światów" powinna być obowiązkową lekturą historyków. Ale przecież obecnie powstaje  inna, synkretyczna historia. W tej nowej historii nie ma miejsca na prawdę. Prawda jest negocjowana i uśredniana. Nowa historia ma być- teoretycznie rzecz biorąc-  do przyjęcia dla wszystkich stron konfliktu. Powiedzmy inaczej- dla znaczących stron konfliktu.  Znajdzie się w niej zapewne miejsce dla " polskich obozów zagłady" ale  hitleryzm będzie dziełem dziwnego narodu, o nazwie naziści.  Szkoda słów.
Trzeba głośno mówić - skoro mówi się bardzo, bardzo głośno np. o matce Madzi (choć sam nie wiem o co dokładnie chodzi) - to, tym bardziej tu. J. Mackiewicz mówił głośno i jednak wygrał. Jego - tylko prawda jest ciekawa - stało się dzisiaj, prawdziwym zawołaniem herbowym, jeśli tylko wyznawanym szczerze...
Izabela Brodacka Falzmann
To prawda, dlatego należy się fotografować. Nie polecam filmów z rodzinnych uroczystości. Niestety nie są to na ogół filmy nieme:)
NASZ_HENRY
Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu ;-)
Do wpisu: Rycerskość wieśniacza
Data Autor
stokolesny
Szanowna Pani Izabelo!!!! Moim skromnym zdaniem jest Pani "Królową Ziemian", ponieważ Ziemianką/Ziemianinem nie jest właściciel ziemi, albowiem jak powszechnie wiadomo wielu obecnych właścicieli to zaborcy cudzego mienia, natomiast Ziemianką/Ziemianinem są Ci co tę Ziemię Ojczystą Umiłowali i tej Ziemi Ojczystej Bronią, a Pani Szanowna Pani Izabelo jest największa Miłośniczką i Obrończynią Tej Ziemi Ojczystej bezinteresownie, a to Największe Cnoty Ludzi Wielkich z poważaniem Jerzy Sosnowski
"Na przykład Iwaszkiewicz, dla „ratowania substancji” jaką był dla niego majątek Stawisko gotów był podobno na wszystko" Wypisz wymaluj typowy przedstawiciel polskiej wsi.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie przeszłabym próby ziarnka grochu. Spałam sobie spokojnie w tatrzańskich kolebach na takich kamlotach, że aż się koledzy dziwili. Chyba żadnej próby nie przeszłabym  Pozostaje ta ziemia w doniczce.
NASZ_HENRY
Mi podpadł! Bo nie zauważył, że cichutko bez rozgłosu wyniosłaś sie z neonu24. Ziarka grochu nie potrzeba żeby się upewnić żeś ziemianka ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
Postaram się napisać coś na ten temat. Na temat " wszyscy byliśmy uwikłani". Pozdrawiam serdecznie.
Izabela Brodacka Falzmann
Wieśniacy to teraz prawdziwi ziemianie. Ja jestem "ziemianka z ziemią w doniczce" jak powiedział o mnie (i słusznie) pewien znajomy. Za prawdę się nie obrażam - dlatego @jazgdyni mi nie podpadł. Ale poważnie - jeżeli chłopi nie dadzą sobie odebrać ziemi, jeżeli wygrają wojnę z neokomuną będą dla mnie jedynymi rycerzami. Zresztą tak naprawdę to wieś przeniosła tradycyjne wartości przez mroki komunizmu. Przecież nie sprzedajne  intelektuały.  Dlatego na wieś skierowane jest rozmiękczanie ekonomiczne. Najpierw renty zdrowotne i strukturalne, żeby niektórzy przywykli do gotówki za nic a potem w łeb. Niejeden zrezygnuje z tradycyjnego etosu pracy i sprzeda ziemię. Tego się boję. Ale patrząc na współpracowników mojej stajennej córki odzyskuję nadzieję. Oni są prości w najlepszym sensie tego słowa. Wiedzą co jest dobre a co złe bez ściągaczek z Czerskiej.
jazgdyni
No wiesz!!! Ja Brutus???!!! Rozważam tylko teoretyczną czystość zasad. Zresztą kiedyś napisałem mój pogląd w bodajże "Konformizm i oportunizm". Niedawno, bodaj w przedostatnim wpisie napisałaś bardzo mądrze - pretensje i zarzuty kolaboracji należy mieć do tzw. intelektualistów. Oni się cynicznie sprzedawali. Reszta narodu chciała tylko, a zresztą jakoś musiała, przeżyć ten komunizm. Jeden idiota, całkowicie kretyńsko atakuje mojego śp. ojca, jak wiesz lekarza, że między innymi był przewodniczącym wojskowej komisji lekarskiej. Gdyby kretyn wiedział ilu młodych ludzi z Gdyni dziękuje, że trafili na tatę w tej komisji, to by nie gadał bzdur. I zgadzam się z Tobą - córka w Stanach odwala kawał dobrej roboty. Może aktorka się starała, lecz ja na Komorowską jestem negatywnie uczulony. Serdeczności
NASZ_HENRY
Znam frazę o zachowaniu substancji, "Cwał" podobnie jak "Boża podszewka" podlizuje się władzy, @jazgdyni podpadł a wieśniacy to biedniejsi ziemianie. Udało sie w jednym zdaniu ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
And you too, Brutus?. Myślałam, że tylko Pan Zdzichu z Polski  tak pilnuje mojej rzetelności. Moja córka mieszka w Stanach i zajmuje się wyłącznie sprawami amerykańskimi. Ze względu na dobrą znajomość angielskiego ma dostęp do prawdziwego życia. Rozmawia z ludźmi na ulicach, nie tylko - jak inni korespondenci-  z Brzezińskim czy Sikorskim. . Oczywiście każdą pracę można nazwać "kolaboracją". Tak twierdził właśnie Michnik. Teza, że za PRL " wszyscy byliśmy umoczeni" może nie do końca jest słuszna. Nawet za PRL "kolaboracja" w sensie pracy -  chirurga, czy nie przymierzając  kapitana statku  różniła się jednak od kolaboracji Iwaszkiewicza czy Putramenta. Patrząc na to skrajnie  można twierdzić, że nawet sprzątaczka w szpitalu i kucharz na okręcie " kolaborowali". Oczywiście osobiście wolałabym nie pracować w GW. Ale Polsat oceniam trochę inaczej. Jego dział informacyjny jest dobry i coraz lepszy.Różni się bardzo na przykład od TVN. Poza tym moja córka jest jak to mówią " biała, pełnoletnia i szczepiona". Nie każdy może pracować w stajni jak moja najmłodsza córka.  Film stawiał fałszywą dla mnie tezę, że dla "ratowania substancji" dozwolone jest każde świństwo i że tak zachowywały się niedobitki ziemiaństwa. Maja Komorowska w roli takiego niedobitka starała się być przekonywująca. Ale jej to nie wychodziło, faktycznie.  .
jazgdyni
Wybacz Izo Twoją wprost orleańską nieskazitelność poglądów i przekonań i skalny nonkonformizm rozumiałbym lepiej, gdyby nie to, że twoja bardzo mądra i śliczna córka  pracuje dla Polsatu. Pozdrawiam Ps. A może film m.in. był taki fatalny, przez te egzaltowane i fałszywie grające aktorki?
Do wpisu: Tam gdzie rosną poziomki - Kołakowski , ktorego nie znamy
Data Autor
stokolesny
Szanowna Pani Izabelo!!! Przeglądam codziennie nasze blogi, jednak nie mam zbyt wiele czasu, albowiem poświęcam bardzo dużo czasu pomocy innym broniąc ich praw i niezbywalnych wolności, a jeszcze trzeba troszeczkę pracować, jednak z wielką przyjemnością szukam i czytam Pani bloga, Pani teksty pomagają mi w trudnych momentach i przywracają bardzo mocno nadszarpniętą nadzieję, albowiem wiary mam w nadmiarze i dzielę się z tymi, którzy zaczynają wątpić, z poważaniem stokolesny
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo mi miło,że się Pan odezwał. Zauważyłam, że od pewnego czasu jest mniej komentarzy. Nie chodzi mi o moje wpisy - to tendencja tego portalu. Być może dlatego, że redakcja dba ( i słusznie), żeby dyskusje nie były zbyt gorące. Plagą innych portali są tasiemcowe i nie zawsze grzeczne kłótnie piszących. Serdecznie Pana pozdrawiam.