Otrzymane komantarze

Do wpisu: Tajniacy i jawniacy
Data Autor
gość z drogi
szanowna Pani :) życzę powodzenia w tych poszukiwaniach,może doczekamy dnia,gdy Nazwisko wypłynie na "szerokie wody".../nie mylić z szerokimi torami" ukłony :)
NASZ_HENRY
W imieniu "anarchistów" dziękuje ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
"Pionowy dystans optyczny"- właśnie to o co chodziło. Pamiętam jak chłopcy chwalili się, że namalowali obejmę na kominie zamiast ją wykonać. Mieli gwarancję, że tchórzliwy " techniczny" nie wiedzie w celu odbioru na komin. Było to bardzo zabawne ale podobno tak walczyli z komuną. Tak w każdym razie twierdzili. Można było również walczyć z komuną jeżdżąc na gapę. Teraz można nie płacić podatków. (Swoją drogą gdy myślę na co idą nasze podatki skłonna jestem tym anarchistom przyznać rację.) Natomiast Świetlik był ewidentnie prowadzony i uprzywilejowany. Interersuję się tym nie z czystej i bezpłodnej ciekawości. Uważam, że bez wypełnienia białych plam zostaniemy w tym punkcie do którego dotarliśmy 30 lat temu- jeżdżenia na złość na gapę i malowania murów.
Ciekawość to jest ten najważniejszy stopień - ten pierwszy. No bo dalej jest: kto nie był? Komin w zmilitaryzowanym państwie komuny był obiektem strategicznym szczególnie chronionym. Każdy komin był związany (a szczególnie te wyższe kominy i te bardzo wysokie) z fabryka produkującą materiały o znaczeniu strategicznym, bo planowa gospodarka nie przewidywała innej produkcji. Komin to miejsce gdzie można urządzić punkt obserwacyjny albo punkt kierowania ogniem i tak stało, a może do dzisiaj stoi w instrukcjach wojskowych i wytycznych dla sztabów kryzysowych. Zburzenie, albo jeszcze lepiej przewrócenie komina zatrzymało by produkcję albo i zniszczyło hale i magazyny. No i jeszcze komin umożliwia rzecz straszną, czyli wywieszenie na nim flagi biało-czerwonej, albo, co w ogóle nie do pomyślenia - transparentu! Kominy były drogie i cenne a dostęp do kominów był pilnie strzeżony i reglamentowany. Fachowcy pracujący przy tych cenny obiektach byli świetnie wynagradzani, a jeszcze potrafili artystycznie rozpisywać czynności wykonane i zużyte materiały, co, z uwagi na pionowy dystans optyczny, nie było to weryfikowalne. Po naszy wsi, za komuny jeszcze, błąkała się ryża menda, która podawała się za kominiarza. Mało kto w to wierzył, bo nie nosiła cylindra ni drabinki i nikt tej mendy na kominie nigdy nie widział. Mendzie powodziło się dobrze i złośliwi profani twierdzili, ze menda jest łapówkarzem. Na takie zarzuty menda odpowiadała: "Hans! Łapówka to brzydkie słowo. Po co zaraz "łapówka"?". Otóż Ryża menda istotnie kręciła się koło bardzo intratnego i koncesjonowanego biznesu kominiarskiego, tyle, że z racji osobistych predyspozycji jeździła jedynie od fabryki do fabryki i ustalała uczciwy procent od kwoty umowy o "prace kominowe", jaki zostanie po realizacji kontraktu wypłacony lokalnym kacykom z partii i bezpieki - zadanie mendy było wyczerpujące, jednak przynosiło duże owoce. Nie będę się rozwodził nad późniejszymi losami mendy po pierestrojce, tyle, że widywana była w telewizji, a ostatnio podobno wypłynęła w Brukseli - to znaczy, że dojrzałe demokracje Europy Zachodniej potrzebują właśnie tej klasy specjalistów w tej, a nie innej branży. Ale skoro Pani podchodzi do zagadnienia z takim pietyzmem i pragnie ustalić kto z pośród był tajniakiem, a kto jawniakiem, to należy tym zamierzeniom jedynie przyklasnąć i życzyć powodzenia w badaniach.
Do wpisu: Salomonowy wyrok
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Problem polega na tym że taką naprawę totalną trzeba było robić w 89 roku. Wtedy zabrakło odwagi czy woli politycznej. Co teraz zrobić? Odebrać dyplomy i aplikacje ludziom, którzy poświęcili 8 lat życia na studia ( 5 zasadnicze i 3 aplikacja) i często władowali w to masę kasy? Przecież oni się nigdy na to nie zgodzą i w lęku przed rozwiązaniami radykalnymi będą popierać ze wszystkich sił status quo. Trzeba moim zdaniem robić dziurki w tamie ich przekonań i wyuczonych poglądów. Sędzia, który rozpatrywał sprawę Matki Kurki kontra Owsiak jest już po dobrej stronie mocy.
jazgdyni
Droga Izo Czemu ja się nie dziwię, a ty się dziwisz? W Polsce nastąpiło tragiczne załamanie standardów i na dodatek wymiar sprawiedliwości zapełnił się ludźmi niekompetentnymi, a co gorsza nieprawymi. Poniewieranie losem dziecka jest na porządku dziennym, zresztą nie tylko w Polsce, bo znam doniesienia z Niemiec, Szwecji i Norwegii. Sprawa niejakiego Nergala z kolei pokazała, że poniewieranie godnością katolików, to żadne przestępstwo. Co innego obrażanie islamu. Jest jak jest. Chów wsobny kasty prawniczej doprowadził do upadku wymiaru sprawiedliwości. Są tam teraz ludzie nędzni i głupi. Kujony co wykuły paragrafy i rozumu już nie starcza na ludzką sprawiedliwość. Oczywiście, po rewolucji, która nas czeka, cały aparat sprawiedliwości, który, przypominam, zaciekle bronił się przed lustracją, do wymiany i naprawy. Pozdrawiam
Do wpisu: Epitafium dla Oleksego
Data Autor
Podobno zeby zaciągnąć kobiete do łózka trzeba ja najpierw rozśmieszyć. Cos o tym wiem, a Pani? Pozdrawiam
"...życzy sobie po śmierci katolickiego pogrzebu i dodając”: jak wszystkie komuchy" Szanowna Pani Być może chodzi tu o to, że wśród współczesnego kleru wyższego, purpurowego - komuchy czują się wśród swoich. Pozdrawiam życząc wszystkiego dobrego w NowymRoku
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo mi miło. Pozdrawiam serdecznie.
Izabela Brodacka Falzmann
Ma Pan rację z tym Stalinem. Ja za dużo wiem na jego temat żeby go uważać za sympatycznego. Poza tym - jak wiadomo Bierut fotografował się z dzieciakami i sarenkami, Hitler lubił psy, a komendant Oświęcimia słuchał Beethovena. Mi chodziło tylko o rys samoświadomości i autoironii u zmarłego.
Izabela Brodacka Falzmann
Jego opowieści o Jolce nie były zbyt eleganckie. Ale mnie rozbawiły - przykro mi. Trafił w sedno, czyli coś rozumiał. Naprawdę myśle, że większość nie miała okazji słuchać  przemówień Gomułki. To było dopiero traumatyczne przeżycie. Niektórzy potrafili zaśmiewać się z nich wtedy. Mnie przejmowały grozą. Głupota przy władzy zawsze mnie przeraża. Testament ONYCH musimy unieważniać. Oleksy w testamencie wykonał  znak pokoju.
Izabela Brodacka Falzmann
To nie było uznanie dla jego drogi życiowej lecz rozbrojenie śmiechem. Przyznam szczerze, że gdy czytam wspomnienia o rodzicach następnego pokolenia stalinowskiej grupy interesu umocowanej teraz w kulturze ogarnia mnie groza. Oni naprawdę gloryfikują swoich rodziców i ich czyny. Wolę śmiesznego Oleksego od ponurego Baumana, fetowanego przecież na zachodnich uniwersytetach. Ten dopiero nic nie zrozumiał.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja nie twierdzę, że piękne, lecz śmieszne. A to już nie najgorzej.
Izabela Brodacka Falzmann
Oj tam oj tam- znam ładniejszych komuszków. Znam oczywiście w cudzysłowie.
contessa
Pomimo wszystko był inteligentnym facetem na tle współczesnej mu czerwonej swołoczy spod sierpa i młota i na pewno posiadał spory nadmiar ogłady w porównaniu z nią. To za mało na bycie arystokratą i perłą przed wieprzami choć choćby to, że wiedział kiedy skończyć jak prawdziwy mężczyzna na pewno do takiego miana sporo go przybliżyło. Nie będę płakać po śp.Oleksym ale ponieważ umarł człowiek - (*).... Niestety to, że zaczynają wymierać nie oznacza końca ich epoki bo niestety czuć ją będą jeszcze prawnuki naszych wnuków. I niech to będzie przesłanie i motor dla żywych by "tamci" odchodzili godnie i w pokoju ale zostawiali po sobie jak najmniejszy "testament"... Izo - pozdrowienia.
Ale chrześcijaństwa nie wolno mi się wypierać i tradycji polskiej też, i o tych co poszli w ... odeszli, trzeba powiedzieć coś dobrego. Józek predyspozycje do polityki miał. Przede wszystkim miał łeb, niezbędną masę i był waleczny. Przypomnijmy sobie czasy PRL-u. Kiedy Józek startował do poważnej polityki, to już w ósmej klasie podstawówki było PO (przedmiot nauczania - Przysposobienie Obronne) i dla wszystkich obywateli powyżej 14 roku życia było jasne, że PRL jest jednostką wojskową mięsa armatniego przeznaczoną na pierwsze uderzenie nuklearne. Nie ma przyszłości, to i piekła, ni nieba nie ma. A Józef walczył o lepszą Polskę :) Imaginujcie sobie państwo ile wódy musiał dzielny Józek obalić z bezpiecznikami, ile ruskich pierścionków i łańcuszków musiał im dać, ile tureckich kożuchów, a może i dobra z PEWEX-u, aby umożliwili mu usiąść do stołu i pić z KGB-istą, a dalej z NKWD-dzistą, którzy to dopiero, wziąwszy nie mniejszy bakszysz, namaścili Józefa na kacyka w Białej Podlaskiej. On się poświęcał dla Polski! Był chłop dzielny, waleczny i gdyby ta pierestrojka go tak nie wyślizgała, to on osiągnąwszy szczyt w Partii jedynej, kochanej, zbudowały by nam komunistyczny Prawdziwy Raj Ludowy. No ale z całym światem wygrać samotnie nie mógł. Po solidarnościowej ruchawce diaspora postawiła na swoich krewnych, Jolkę, Bagsików i na tego kłapouchego za jego swojsko brzmiące nazwisko - Józek mimo to trwał na szańcu - pokornie służył młodej gwardii. No to co? Nie dosyć, że inteligentny, błyskotliwy, ujmujący i co tam jeszcze o drogim nieobecnym napisaliście, to jeszcze szczery patriota, rycerz przełomu XX/XXI wieku, wzór dla młodzieży! Można? - TRZEBA !
No to dodam, że jestem pewny tego, że bohater wieczoru różnił się od pozostałych towarzyszy - Imidżem. A z chrześcijaństwem i pochówkiem tych zwyrodnialców, to jest tak: - oni nie wierzą w żadne idee, a z marksizmu biorą poradę, że zbrodnia, zabójstwo jest środkiem uprawiania władzy takim samym jak propaganda, tylko stosowanym w innych okolicznościach (ale nie obrzydliwym) - oni wierzą tylko w interesy, szmal i siłę - no ale jak kostucha już przyjdzie, to co szkodzi spróbować? Niech przyjdzie klecha na pogrzeb. Może się uda? Nic do stracenia i tak nie ma :) Cwaniak uwiódł was taką dziecinną trochę kulturą. Nie wypowiadał się stanowczo tylko coś ciapciał, a robił to co wszystkie czerwone. pozdrawiam
Nie będę udawać,że potrafiłam docenić jego polot i intelekt, ale jako kobieta przyznam, że na tle innych komuchów Oleksy olśniewał klasyczną urodą.
Andrzej Wolak
Nic z jego  drogi życiowej nie jest warte uznania. Warto natomiast się za niego pomodlić
lewicowość Oleksego wynikała raczej z chrześcijańskiego wychowania niż z ideologi marksistowskiej i być może tym różnił się od reszty towarzyszy
Ostatni raz kiedy cieszyłem się, że czerwona menda zdechła, to było w przypadku Czernienki. Była huczna stypa, stypendium poszło na półlitra, ognisko na środku pokoju i znakomity, choć niespodziewany gość - Prodziekan do spraw studentów. Kiedy gość dowiedział się co świętujemy, poprosił tylko, by imprezkę kontynuować jutro, bo już późno. to był ostatni, z którego się cieszyłem. Kiedy zdychały kolejne gnidy już tylko żałowałem, że żyły - i tak jest do dzisiaj. Tłusty, jowialny, kulturalny - może jeszcze "na swój sposób sympatyczny"? - Drodzy Państwo ! To były czerwone bestie. Te w PZPR i te w ZSL. Oni doskonale wiedzieli, dzięki jakim metodom bezpieki mają dostatek, a często sami mieli "epizody życiowe" - okołobezpieczne. Nie tylko władzę, chociaż ta dawała im podnietę. Oni mieli brutalną i bezwzględną władzę, a żeby ją osiągnąć musieli dokonać jakąś określoną ilość, łagodnie mówiąc "świństw". Drodzy Państwo! Liczba zbrodni na Polakach dokonana za czasów ich rzędów nie jest dokładnie znana, ani liczba ofiar. Represjonowani byli najczęściej jedynie ci znani, co do których czerwona zaraza miała jakieś niecne plany. Wielu po prostu zatłuczono w ciemnych zaułkach, a w okresie stanu wojennego często w biały dzień na ulicy i co zadziwiające, bez żadnych świadków. Wszyscy członkowie czerwonych band zwanych partiami, a także ich rodziny, doskonale wiedzieli co się na ziemiach polskich pod ich zarządem dzieje. I sobie te czerwone gnidy pląsały radośnie, a beztrosko. I jak wspomniałem ja już się z ich śmierci nie cieszę. Ja się smucę, że te zwyrodniałe istoty żyły.
jazgdyni
Witaj Izo Popacz, ja też już napisałem rano na fejsie, że zmarł komuch, szuja, tylko nie wiem za co, ale ja go mimo wszystko trochę lubiłem. Pozdrawiam
Anita Boff
Przepraszam, że nie na temat, ale zdanie "Ze względu na pewien rodzaj wrażliwości językowej najłatwiej mnie kupić rozśmieszając." Pomogło mi zrozumieć za co Panią tak lubię, mimo że właściwie różni nas prawie wszystko. To się chyba nie sprowadza wyłącznie do wrażliwości językowej i chyba jest dość rzadkie. Pozdrawiam serdecznie
*
No nie... Pani też? A wie Pani, że Stalina wielu uważa za sympatycznego człowieka?
Do wpisu: Szalone lata sześćdziesiąte
Data Autor
"dzieło sztuki na mocy aktu „kreacji z niczego” przez artystkę wykreowaną też z niczego" Tu dobitnie widać, czym różnią się fakty od opinii. A poza tym - ex nihilo nihil fit.