Otrzymane komantarze

Do wpisu: Zawłaszczanie słów i symboli
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Ale Wedel nie sprzedał swojej firmy. To PRL- bis sprzedał firmę wraz z jego nazwiskiem. To trochę tak jakby ktoś kupił od Cygana skradziony mi sygnet i odtąd posługiwał się w majestacie prawa herbem. Firmę Wedla sprzedano w okresie gdy zachłystywano się "świętym prawem własności". Dodajmy-  ukradzionej. Ktoś mnie pocieszył, że następny nabywca Wedla rozliczył się ze spadkobiercami. Nie sprawdzałam. P.S. Nie noszę sygnetu i biżuterii. Przeszkadza przy zamiataniu stajni. Gdy zaczepi się w wodze, a koń poniesie i człowiek spadnie,  można stracić palec. Kolczyki grożą utratą ucha. Nie używam również rękawiczek. Wodze ( wyścigowe cugle) się ślizgają.
Izabela Brodacka Falzmann
Jak Pan wie nie jestem prawnikiem, ani rzecznikiem patentowym. Powinnam więc zamilknąć albo wypowiadać się tylko o fajansach. Słyszałam jednak, że nie można skutecznie opatentować, czyli sprywatyzować czegoś co funkcjonuje w technice, w cywilizacji, w  kulturze. Na przykład nie da się obecnie opatentować wynalazku koła. Ja wiem, że wynalazek to coś innego niż znak towarowy. Oscypek funkcjonuje wszędzie w górach tak jak bigos w Polsce. Dlatego dałam ten przykład. Każda wioseczka, każda hala ma swój oryginalny przepis na oscypek. Tak tworzy się kultura kulinarna i nie tylko. Przez wpływ, przez zapożyczenia, przez własne receptury. Oscypka nie wynaleźli cwaniacy z Zakopanego. Dochodzenie kto go wynalazł miałoby taki sens jak dochodzenie kto wynalazł schabowy z kapustą albo z bardziej narodowych potraw- tiramisu. Wiem, że za używanie nazwy oscypek górale płacili wysokie grzywny. Omijają ten zakaz śmiejąc się w głos. Sprzedają szczypki albo jakoś tam podobnie. To tylko kpina z prawa. Głupie prawo obraża instytucję prawa. Uczy, że prawo służy do porachunków z nielubianymi osobami , do oszukiwania bliźnich. I że jest tak głupie, że tylko głupi by go przestrzegał. Nie jestem legalistką. Prezentuję typową mentalność rozbiorową. Nie mam za grosz szacunku do prawa stanowionego. Czy wie Pan, że w mojej rodzinie wszelkie sprawy spadkowe odbywały się bez sądów. Sądy nie są nam do niczego potrzebne. Sami wiemy jak należy zrobić. Sądy postrzegam jako część aparatu represji. Głupią część.
Izabela Brodacka Falzmann
Wie Pan to wspaniały pomysł. Opłata za różaniec. Niech staruchy płacą  Może zmniejszyłoby się zadłużenie naszego nieszczęsnego ( jak pisze Michalkiewicz)  kraju. Hymn też powinien być opodatkowany. Opłatę powinien zbierać- jak zawsze-  ZAiKS. Ale kto właściwie jest właścicielem praw autorskich do różańca?  św Dominik? A może Matka Boska?. Tak czy owak warto się zastanowić.  „Где не сеют, там не жнут”.
Izabela Brodacka Falzmann
Filmik, który Pan raczył przytoczyć jest świadectwem nie tyle złej woli i chęci obrazy godła narodowego, lecz braków w tak zwanej kindersztubie. Takie są uroki demokracji. Jestem pewna, że pan, który miał kłopoty z flagą miałby jeszcze większe kłopoty na przykład z homarem, z jedzeniem karczochów i szparagów albo z krojeniem  sera. To naprawdę wyższa szkoła jazdy, te sery. Trudno go za to karać czy nawet wyśmiewać. Gdy  za program niejakiego Wojewódzkiego w którym niejaki Raczkowski w ramach wygłupów, które dla zmyłki nazwał performance, wtykał polską flagę w psie odchody, sąd nałożył na stację TVN karę bodajże 500000, gazeta najwyborniejsza podniosła raban. Przecież Panowie walczyli szlachetnie o czystość polskich miast. Stadionowe zbiry natomiast  1 sierpnia tego roku umieszczały kwiaty, znicze i znaki kotwicy właśnie  pod miejscami kaźni Polaków. Sama widziałam. Nikt inny tego nie robił. Stanu ich trzeźwości nie sprawdzałam. A orzeł z czekolady?  Na trzeźwo czegoś takiego nie da się wymyślić. Czy ktoś sprawdził trzeźwość notabli, którzy zabawiali się pożeraniem czekoladowego ptaka?
Porównanie z Wedlem jest o tyle nietrafne, że tu doszło do zawłaszczenia, a następnie sprzedaży przedmiotu cudzej własności. Nazwisko "Wedel" było firmą (w rozumieniu dawnego kodeksu handlowego, czy dzisiejszego kodeksu spółek handlowych) - częścią składową przedsiębiorstwa. Jeśli rodzina Wedlów dokonałaby sprzedaży, to klauzula o zakazie konkurencji też "odebrałaby" im nazwisko (w obrocie handlowym). Wspomniany przez Panią YSL po sprzedaży swego domu mody też nie mógł projektować pod swoim nazwiskiem. Na szczęście (chyba na szczęście?) niedługo potem zmarł. Tekstu ustawy o ochronie znaku Polski Walczącej nie czytałem, więc spekuluję. Przede wszystkim, nie wiem czy jest to zawłaszczenie przez HGW et consortes. Przecież nie zostanie w ratuszu na zawsze. Nie wiemy, kto zajmie jej miejsce, ale zakładając, że będzie to Pani człowiek, wierzy Pani, że "odda" symbol? Nie bardzo też wierzę w to, że ratusz będzie odpłatnie licencjonować używanie kotwicy (powtarzam, bez znajomości tekstu). Może chodzi tu o nieużywanie symbolu w kontekstach niestosownych, na przykład przez "miłośników piłki nożnej", którzy naprawdę niewiele mają wspólnego z tamtą młodzieżą. Czy życzyłaby Pani sobie aby każdy mógł posługiwać się nazwiskiem Brodacki i używać Pani herbu? W Wielkiej Brytanii chronione są wszystkie symbole monarchy i rodziny królewskiej ("Royal arms, crowns or flags, or those of members of the Royal family"). Chronione są także "regimental arms and colours". Gieves & Hawkes tradycyjnie dostarcza "regimental ties"; jeśli nie może Pani udowodnić służby w pułku, nie kupi Pani takiego krawata (pozostają podróbki). Ochrona symboli państwowych i religijnych przed znieważeniem (zgrabnie przeszła Pani od zawłaszczenia do znieważenia) to w ogóle trudny problem. Amerykański Sąd Najwyższy uznał dopuszczalność palenia flagi jako formy protestu (a jest to instytucja konserwatywna, nawet kiedy nominowani do składu zostają liberałowie). Ja lubię kiedy dozwolone jest wszystko, ale pewnych rzeczy nie robi się, bo nie wypada. (Przypomniał mi się nieszczęsny właściciel gospody aresztowany za to, że muchy obsrały portret Najjaśniejszego Pana.) Pozdrawiam.
Pani Izabelo, tym razem ja wystąpię w roli adwokata diabła (zakładam, że nie jest to zastrzeżony przydomek, a więc prawnie chronione dobro osobiste Zdzicha). Unijne certyfikaty pochodzenia, apelacje, certyfikaty organicznego pochodzenia, czy "fair trade" - faktycznie to już zaczyna być śmieszne. Ale sama idea prawnej ochrony "autentyczności" produktu nie jest zupełnie pozbawiona sensu. Producenci, którzy często pracowali od pokoleń na reputację swoich wyrobów, starają się ją chronić (oczywiście, ostatecznie chronią swój interes, ale nic w tym zdrożnego). Prawdopodobnie można wyprodukować nie gorszy produkt gdzie indziej, ale czy należy posługiwać się nazwą utożsamianą z oryginalnym regionem pochodzenia? Wg mnie problem z rejestracją oscypka jest inny: jest to rodzaj sera produkowany w wielu miejscach na polskich (zakładam, że także słowackich) obszarach górskich i raczej tak należało określić "appellation d'origine". Błędem było zarezerwowanie nazwy tylko dla serów pochodzących z jednego powiatu. Wie Pani, umiejętnie używane, te regulacje mogą być korzystne dla polskich producentów. Nie wiem (musiałbym to sprawdzić w przepisach), czy tak jak Pani pisze owi "cwaniacy z Zakopanego" mogą pobierać opłaty od producentów z innych regionów za używanie nazwy. Jeśli pamiętam tego rodzaju "licencjonowanie" nie jest dozwolone. Aby otrzymać certyfikat produkt musi faktycznie pochodzić z regionu. Cdn.
Doprawdy nie wiem o co ten raban z Kotwicą. Przecież użycie na przykład godła i barw narodowych określone jest prawem, instytucje nie tylko państwowe ale ogólnie mówiąc wszystkie powinny stać na straży wykorzystywania ich z godnością i szczerze mówiąc nikt się tym nie przejmuje. youtube.com Pies z kulawą nogą się nie obruszy, gdy grupa podpitych stadionowych zbirów będzie nawoływać do gazowania pedałów, Żydów, komuchów i będzie to robić reklamując się znakiem Polski Walczącej.
Anonymous
Pani Izo! Ten patent to jawny knebel. Za Czerwone maki na Monte Cassino też płaci się prawa autorskie. Za hymn i pacierz jeszcze nie. Czekamy z założonymi rękami na postępy postępu - w łamaniu czegoś więcej niż tylko zasady prawa rzymskiego, że prawo nie działa wstecz. To deptanie tradycji łamie kręgosłupy. Wyhodowany nowy - lepszy człowiek ma być z gumy.
Izabela Brodacka Falzmann
To co piszesz jest bardzo logiczne. A jednak oscypek został "opatentowany". To znaczy uznany za produkt regionalny i jego nazwa została zastrzeżona. Można to porównać z perypetiami nazwy szampan. Zastrzeżone jest nawet słowo szampan (champagne) W związku z tym  wieś Champagne  w Szwajcarii  musiała zaprzestać używania tej nazwy na etykietach win, na podstawie  umowy pomiędzy Szwajcarią i Unią Europejską z grudnia 1998 r. A   firma Yves Saint-Laurent musiała zrezygnować z perfum o nazwie Champagne. Ostatecznie zostały nazwane podobno Yvresse. Akurat perfumy niewiele mnie obchodzą. Ale robienie z nazwy ogólnej nazwy własnej odbieram jako zawłaszczanie słów. Teraz w sklepie prosisz o wino musujące. Nie wolno go nazywać szampanem. Ekspedientka cię poprawi. Kiedyś było tylko wino "patykiem pisane" albo wino "marki wino" i był spokój.  .
- powinni byli jeszcze do kompletu wykupic i zarezerwowac ( "chronic" ) zwrot : "Powstancy Warszawscy" nam pozostanie jedynie zwrot promowany przez tych z drugiej barykady: "polnische banditen"
Izabela Brodacka Falzmann
Ja słyszałam o  innym jeszcze  miejscu,  w które sami siebie trafili  poczciwcy.  Osoba, która mi to powiedziała była bardzo zniecierpliwiona. Poz tym to pracownik fizyczny stajni. Mówi zrozumiale dla wszystkich. Teraz kotwica trafiła do symboli na indeksie. Jak  swastyka. Nie będzie można wejść z nią na stadion. Nie będzie można używać podczas manifestacji. Czy tego chcieliśmy?
Od poczatku tej hucpy bylem zdania ze wszyscy glosujacy ZA prawnym zawlaszczeniem tego znaku strzelaja Polsce w stope ( albo dosadniej w glowe) Ta kotwica to symblol Polskiej Wolnosci... niczym nie ograniczonej mysli i duszy Polaka . Od czasu gdy ja wypromowano zostala symbolem ktorym wyrazano kazdemu i wszystkim publicznie na murach Ze mozecie nas zniewolic , ciemezyc i do nas strzelac ..ale naszej wolnej polskiej duszy nam nie zabijecie. To symbol ponadczasowy i ma do niego prawo kazdy kto niezgadzal sie i nie zgadza na zapedzenie Polski i Polakow do ruskiego chlewa. ( i kazdego innego) Ten symbol klul i kole w oczy wszystkich tych kto dziala w interesie tych co mozolnie nad tym pracuja aby Polska byla rowniez duchowo i mentalnie tylko „kamieni kupa” . Najpierw Kotwica klula w oczy Niemcow, potem Sowietow, nastepnie Sowietow A teraz dla odmiany Sowietow.
Izabela Brodacka Falzmann
Tak się powszechnie uważało. Ale nierząd ( przejęte od nieznanego autora) Tuska nie ogranicza się do paserstwa. Wiele z jego poczynań to czyste złodziejstwo.
Izabela Brodacka Falzmann
A wydawało się że Bareję przebić trudno. Ja też pozdrawiam.
Ha ha .Przebił Bareje. Pozdrowienia
Izabela Brodacka Falzmann
To dobry pomysł. Ale dlaczego to my jesteśmy w defensywie? Podobno gdy Wedel się stawiał, że bez jego zgody sprzedano jego nazwisko urzędnik zaproponował mu uprzejmie zmianę nazwiska.
Izabela Brodacka Falzmann
Nic mnie już nie jest w stanie zdziwić. Ale niektóre rzeczy mnie martwią.
Lub szabli.Zagłoba
NASZ_HENRY
PRL złodziejem, III RP paserem ;-)
youtube.com Ale może Pani sobie to obejrzeć.
Możemy zmodyfikować ten symbol wpisując literę P w kształt miecza.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też kupuję oscypki pod Turbaczem. Ale moi producenci skarżyli się że są nękani kontrolami. Sprawdzę jaką ktoś tam zapłacił grzywnę. Nie chcę siać dezinformacji. Górale wściekają się. Mówią, że nikt ich nie będzie uczył gotować kartofli. Produkcja oscypków to dla nich czynność znana z dziada pradziada, jak gotowanie kartofli.  Nie mogą poza tym nazywać swoich produktów po imieniu. I to też ich wkurza.
Skąd to zdziwienie. Przecież ciągle żyjemy w PRL.
Do wpisu: Zakazane piosenki
Data Autor
Pani Izabela płaci tobie, czy społecznie udzielasz się jako trefniś pośród tutejszego fraucymeru.
Marcus Polonus
Pani Izo, niech pani raczej nie używa łaciny - ani innych obcych języków - w stosunku do jakiegoś "komentatora", który na kilometr śmierdzi judaszowymi srebrnikami. Nie wspominając już o tym, że tenże osobnik, głowiąc się nad znaczeniem nieznanych mu słów, może się nam z nadmiaru wysiłku intelektualnego ciężko rozchorować i nie będzie mógł już tak efektywnie opluwać za kasę na tym blogu - no i kto wtedy zaopiekuje się jego rodziną?