|
|
Podobno zeby zaciągnąć kobiete do łózka trzeba ja najpierw rozśmieszyć. Cos o tym wiem, a Pani?
Pozdrawiam |
|
|
"...życzy sobie po śmierci katolickiego pogrzebu i dodając”: jak wszystkie komuchy"
Szanowna Pani
Być może chodzi tu o to, że wśród współczesnego kleru wyższego, purpurowego - komuchy czują się wśród swoich.
Pozdrawiam życząc wszystkiego dobrego w NowymRoku |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Bardzo mi miło. Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ma Pan rację z tym Stalinem. Ja za dużo wiem na jego temat żeby go uważać za sympatycznego. Poza tym - jak wiadomo Bierut fotografował się z dzieciakami i sarenkami, Hitler lubił psy, a komendant Oświęcimia słuchał Beethovena. Mi chodziło tylko o rys samoświadomości i autoironii u zmarłego. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Jego opowieści o Jolce nie były zbyt eleganckie. Ale mnie rozbawiły - przykro mi. Trafił w sedno, czyli coś rozumiał. Naprawdę myśle, że większość nie miała okazji słuchać przemówień Gomułki. To było dopiero traumatyczne przeżycie. Niektórzy potrafili zaśmiewać się z nich wtedy. Mnie przejmowały grozą. Głupota przy władzy zawsze mnie przeraża. Testament ONYCH musimy unieważniać. Oleksy w testamencie wykonał znak pokoju. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To nie było uznanie dla jego drogi życiowej lecz rozbrojenie śmiechem. Przyznam szczerze, że gdy czytam wspomnienia o rodzicach następnego pokolenia stalinowskiej grupy interesu umocowanej teraz w kulturze ogarnia mnie groza. Oni naprawdę gloryfikują swoich rodziców i ich czyny. Wolę śmiesznego Oleksego od ponurego Baumana, fetowanego przecież na zachodnich uniwersytetach. Ten dopiero nic nie zrozumiał. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja nie twierdzę, że piękne, lecz śmieszne. A to już nie najgorzej. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Oj tam oj tam- znam ładniejszych komuszków. Znam oczywiście w cudzysłowie. |
|
|
contessa Pomimo wszystko był inteligentnym facetem na tle współczesnej mu czerwonej swołoczy spod sierpa i młota i na pewno posiadał spory nadmiar ogłady w porównaniu z nią. To za mało na bycie arystokratą i perłą przed wieprzami choć choćby to, że wiedział kiedy skończyć jak prawdziwy mężczyzna na pewno do takiego miana sporo go przybliżyło.
Nie będę płakać po śp.Oleksym ale ponieważ umarł człowiek - (*)....
Niestety to, że zaczynają wymierać nie oznacza końca ich epoki bo niestety czuć ją będą jeszcze prawnuki naszych wnuków. I niech to będzie przesłanie i motor dla żywych by "tamci" odchodzili godnie i w pokoju ale zostawiali po sobie jak najmniejszy "testament"...
Izo - pozdrowienia. |
|
|
Ale chrześcijaństwa nie wolno mi się wypierać i tradycji polskiej też, i o tych co poszli w ... odeszli, trzeba powiedzieć coś dobrego.
Józek predyspozycje do polityki miał. Przede wszystkim miał łeb, niezbędną masę i był waleczny.
Przypomnijmy sobie czasy PRL-u. Kiedy Józek startował do poważnej polityki, to już w ósmej klasie podstawówki było PO (przedmiot nauczania - Przysposobienie Obronne) i dla wszystkich obywateli powyżej 14 roku życia było jasne, że PRL jest jednostką wojskową mięsa armatniego przeznaczoną na pierwsze uderzenie nuklearne. Nie ma przyszłości, to i piekła, ni nieba nie ma. A Józef walczył o lepszą Polskę :)
Imaginujcie sobie państwo ile wódy musiał dzielny Józek obalić z bezpiecznikami, ile ruskich pierścionków i łańcuszków musiał im dać, ile tureckich kożuchów, a może i dobra z PEWEX-u, aby umożliwili mu usiąść do stołu i pić z KGB-istą, a dalej z NKWD-dzistą, którzy to dopiero, wziąwszy nie mniejszy bakszysz, namaścili Józefa na kacyka w Białej Podlaskiej. On się poświęcał dla Polski!
Był chłop dzielny, waleczny i gdyby ta pierestrojka go tak nie wyślizgała, to on osiągnąwszy szczyt w Partii jedynej, kochanej, zbudowały by nam komunistyczny Prawdziwy Raj Ludowy.
No ale z całym światem wygrać samotnie nie mógł. Po solidarnościowej ruchawce diaspora postawiła na swoich krewnych, Jolkę, Bagsików i na tego kłapouchego za jego swojsko brzmiące nazwisko - Józek mimo to trwał na szańcu - pokornie służył młodej gwardii.
No to co? Nie dosyć, że inteligentny, błyskotliwy, ujmujący i co tam jeszcze o drogim nieobecnym napisaliście, to jeszcze szczery patriota, rycerz przełomu XX/XXI wieku, wzór dla młodzieży!
Można? - TRZEBA ! |
|
|
No to dodam, że jestem pewny tego, że bohater wieczoru różnił się od pozostałych towarzyszy - Imidżem.
A z chrześcijaństwem i pochówkiem tych zwyrodnialców, to jest tak:
- oni nie wierzą w żadne idee, a z marksizmu biorą poradę, że zbrodnia, zabójstwo jest środkiem uprawiania władzy takim samym jak propaganda, tylko stosowanym w innych okolicznościach (ale nie obrzydliwym)
- oni wierzą tylko w interesy, szmal i siłę
- no ale jak kostucha już przyjdzie, to co szkodzi spróbować? Niech przyjdzie klecha na pogrzeb. Może się uda? Nic do stracenia i tak nie ma :)
Cwaniak uwiódł was taką dziecinną trochę kulturą. Nie wypowiadał się stanowczo tylko coś ciapciał, a robił to co wszystkie czerwone.
pozdrawiam |
|
|
Nie będę udawać,że potrafiłam docenić jego polot i intelekt, ale jako kobieta przyznam, że na tle innych komuchów Oleksy olśniewał klasyczną urodą. |
|
|
Andrzej Wolak Nic z jego drogi życiowej nie jest warte uznania.
Warto natomiast się za niego pomodlić |
|
|
lewicowość Oleksego wynikała raczej z chrześcijańskiego wychowania niż z ideologi marksistowskiej i być może tym różnił się od reszty towarzyszy |
|
|
Ostatni raz kiedy cieszyłem się, że czerwona menda zdechła, to było w przypadku Czernienki. Była huczna stypa, stypendium poszło na półlitra, ognisko na środku pokoju i znakomity, choć niespodziewany gość - Prodziekan do spraw studentów. Kiedy gość dowiedział się co świętujemy, poprosił tylko, by imprezkę kontynuować jutro, bo już późno.
to był ostatni, z którego się cieszyłem.
Kiedy zdychały kolejne gnidy już tylko żałowałem, że żyły - i tak jest do dzisiaj.
Tłusty, jowialny, kulturalny - może jeszcze "na swój sposób sympatyczny"?
- Drodzy Państwo !
To były czerwone bestie. Te w PZPR i te w ZSL. Oni doskonale wiedzieli, dzięki jakim metodom bezpieki mają dostatek, a często sami mieli "epizody życiowe" - okołobezpieczne. Nie tylko władzę, chociaż ta dawała im podnietę. Oni mieli brutalną i bezwzględną władzę, a żeby ją osiągnąć musieli dokonać jakąś określoną ilość, łagodnie mówiąc "świństw".
Drodzy Państwo! Liczba zbrodni na Polakach dokonana za czasów ich rzędów nie jest dokładnie znana, ani liczba ofiar. Represjonowani byli najczęściej jedynie ci znani, co do których czerwona zaraza miała jakieś niecne plany. Wielu po prostu zatłuczono w ciemnych zaułkach, a w okresie stanu wojennego często w biały dzień na ulicy i co zadziwiające, bez żadnych świadków.
Wszyscy członkowie czerwonych band zwanych partiami, a także ich rodziny, doskonale wiedzieli co się na ziemiach polskich pod ich zarządem dzieje. I sobie te czerwone gnidy pląsały radośnie, a beztrosko.
I jak wspomniałem ja już się z ich śmierci nie cieszę. Ja się smucę, że te zwyrodniałe istoty żyły. |
|
|
jazgdyni Witaj Izo
Popacz, ja też już napisałem rano na fejsie, że zmarł komuch, szuja, tylko nie wiem za co, ale ja go mimo wszystko trochę lubiłem.
Pozdrawiam |
|
|
Anita Boff Przepraszam, że nie na temat, ale zdanie "Ze względu na pewien rodzaj wrażliwości językowej najłatwiej mnie kupić rozśmieszając." Pomogło mi zrozumieć za co Panią tak lubię, mimo że właściwie różni nas prawie wszystko. To się chyba nie sprowadza wyłącznie do wrażliwości językowej i chyba jest dość rzadkie. Pozdrawiam serdecznie |
|
|
* No nie...
Pani też?
A wie Pani, że Stalina wielu uważa za sympatycznego człowieka? |