Otrzymane komantarze

Do wpisu: Maleńki fragment puzzla
Data Autor
Mam dziwne wrażenie, że wiele aureol już spadło a jeszcze więcej wisi na ostatnim włosku. Na ich miejscu wyrosły świecące różki, a ich blask czyni posiadaczy "godnymi szacunku". Dla większości rodaków nie ma różnicy czy światło ma złoty czy czerwony kolor, ważne że świeci. :-)
Izabela Brodacka Falzmann
Ma Pan na myśli żyjących.
NASZ_HENRY
Aureole spadają tylko razem z głowami ;-)
Do wpisu: Tajniacy i jawniacy
Data Autor
A tak bardziej serio to życie w PRL bardzo demoralizowało ludzi. Te kombinacje, załatwianie spraw wszelkich, korupcja na każdym kroku to demoralizowało ludzi trwale i często bardziej niż zasadnicza służba wojskowa w LWP. Rugowało poczucie wspólnoty społecznej, uczciwości i odpowiedzialności ze świadomości ludzi. Te zjawiska występowały nagminnie i także w środowiskach, które pani wspomniała, co było szczególnie szkodliwe, bo dotyczyło ludzi inteligentnych, aktywnych, kształconych. Może jestem trochę niesprawiedliwy, ale wydaje mi się, że w ten sposób zdemoralizowanych ludzi skupia obecnie KNP i Korwin-Mikke. To jest przecież ich sztandarowe hasło: "nie chcemy płacić żadnych pieniędzy na państwo, które żąda od nas podatków" - i nic nie mówią, że dotyczy to pełoskoej Polski. pozdrawiam
@pani Izabela Ależ ja, gdy usłyszałem klaśnięcie w blat (bo pięścią, to pani nie uderzyła) odebrałem pani zainteresowanie branżą kominiarską jako uzasadnioną poważną działalność badawczą. Wybór tematu też nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo swego czasu wyznała pani, że sporo czasu zmitrężyła w przestrzeni pomarszczonej, gdzie kominy miały mniejszą rangę, skoro bezpieka i inne służby po dziś dzień montują punkty obserwacyjne w obiektach usytuowanych na wzniesieniach. Ja natomiast mitrężyłem czas w przestrzeni seminiderlandzkiej i dla mnie kominy były naturalnym elementem rzeźby terenu. Stąd kilka chłodnych uwag technicznych. Tak na prawdę, mój komentarz miał manifestować całkowitą obojętność wobec tego tematu. Przeto z młodzieńczą bezmyślnością i takąż energią cisnąłem kamieniem w krzaki, z pełną świadomością tego, że jeśli coś w onych chaszczach siedzi, to na takie dictum na pewno nie wylezie, co najwyżej wymknie się chyłkiem w protiwpałożną :) Nie chcę pani psuć frajdy jaka towarzyszy prowadzeniu badań i przepraszam za ordynarną sugestię, by zaczęła pani od tego: "kto nie był?". Wartościowa jest pani uwaga kierowana do młodego pokolenia, że patriotyzm można wyrażać nie całkiem za frico. I chociaż niemanie biletu na przejazd nie jest wielkim sukcesem ekonomicznym, to jednak liczy się też poczucie spełnionego obowiązku :) Proszę się nie gniewać na tych chłopaków za te malowane pierścionki na kominie. Ja w szkole rolniczej pod Koninem miałem kolegę, który z wielkim talentem opowiadał dowcipy studentów z Akademii Medycznej w Lublynie i nie przekręcał przy tym nazwisk tamtejszych profesorów. Ja takim chłopakom zawsze zazdrościłem, a co tu kryć? - Po prostu, do finezyjnego głuszenia panienek trzeba się urodzić. - Takie patenty mają żeglarze, takie licencje mają grotołazy i inni tacy. Nie będę pani sekundował w dociekaniu prawdy, ale przełomowego sukcesu życzę szczerze :)
Do wpisu: Wpuszczanie w kanał
Data Autor
Jabe
Jeśli te kopalnie są niczyje, to należą do tego, kto pierwszy je zagarnie, czyli do Onych. Jeśli jednak są czyjeś, to warto się zastanowić, czy mamy prawo dawać. Pomysł, że górnik będzie zarządzał kopalnią, jest zresztą absurdem sam w sobie.
Izabela Brodacka Falzmann
Jest tyle spraw ważniejszych od tego co powiedział ten czy ów po pijanemu. Konieczna reforma prawa. Reforma systemu opieki zdrowotnej. Reforma oświaty, a raczej usunięcie skutków nieudanych reform. Ale kłócić się najłatwiej o pogrzeb byłego partyjnika.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też czuję się sfrustrowana podziałami w społeczeństwie. Nie da się przeprowadzić żadnej koncepcji bo "każdy strzela do każdego" jak mi kiedyś mówili Ormianie tłumacząc dlaczego jest u nich tak źle. "Miastowi" nie lubią przyjezdnych, przyjezdni nie lubią rolników , rolnicy wykrzywiają się na górników. A wszyscy jedziemy przecież na tym samym wózku.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też pozdrawiam w nadziei, że nasz głos się komuś przyda.
Izabela Brodacka Falzmann
Zgadzam się, też bym tak zrobiła. Straszą nas tezą, że rozdawnictwo jest nieprawidłowe. Ale tylko wtedy gdy to my mamy coś dostać. Gdy ONI sobie rozdają jest wszystko OK. Kopalnię można by dać w leasing. Albo wymyślić jakąś inną formę upowszechnienia własności. Byleby to nie były oszukańcze świadectwa udziałowe.
stokolesny
Od wielu lat przeciwstawiam się okradaniu i pauperyzacji społeczeństwa przez samorządy terytorialne jednak jest to bardzo trudne ponieważ szeroko rozumiane społeczeństwo nie rozumie mechanizmów złodziejstwa i daje się nabijać w butelkę z wyrazami szacunku stokolesny
Gdybym miał coś doradzić, czy to rządowi (albo raczej: nierządowi), czy górnikom, to nie kupno, a oddanie kopalni za darmo w ręce tychże górników. Każdy z nich niech ma swój pakiet akcji, niech sobie wybiorą zarząd - i niech kopalnia pracuje. Wówczas problem rozwiąże się sam: jeśli rację ma nie-rząd, kopalnia w sposób naturalny padnie, jeśli rację mają górnicy - niech będzie to hańbą dla nierządu. Skończyłyby się wreszcie przepychanki i problamy. Ciekawe jedynie, czemu nie-rząd nie chce w ten sposób załatwić sprawy?...
Anonymous
Pani Izo! Mamy w Polsce, i nie tylko, zniekształconą rzeczywistość gospodarczą. Chodzi mi o przyjęcie za wolny rynek, kapitalizm i prywatyzację socjalizmu z ludzką twarzą. Oblicze skierowane jest w stronę byłych towarzyszy, a druga strona do reszty społeczeństwa. W konsekwencji mamy utrudnioną ocenę wartości np. węgla, kopalń, pracy górników. Na to nakładają się problemy, które „w przyrodzie” występują w sposób naturalny, jak np. wykorzystanie w walce politycznej narzędzia surowców strategicznych, i że obrona w tej wojnie możne doprowadzić do pyrrusowego zwycięstwa. I również fakt, że trudniej sprzedać i kupić kopalnię niż tonę węgla – trudniej gdyż liczba sprzedających, kupujących i towaru jest ograniczona i na tym ciaśniejszym rynku przysłowiowa „niewidzialna ręka” jest mniej sprawna. Załączam pozdrowienia.
Ewary Toruń
My nadal nabieramy się, jak dzieci, na numery, które od lat serwują nam "niewidzialne siły". Afery, wybory, przetasowania rządowe, debaty parlamentarne i inne a także wszechmocna telewizornia, tańczą w rytm Wielkiej Orkiestry Ślepej Pomocy. Wesele trwa, chocholi taniec również. Solidarność przeminęła z wiatrem. "Dymokracja" zaczadziła sporą grupę Polaków. Unia daje i doi. Demontaż państwa trwa od PRL-u. Na szachownicy politycznej te same pionki, zmieniają się tylko pola działania. A po 11 stycznia 2015, wielu Polaków przykleiło się do czerwonych serduszek. Jeszcze woda ciepła w kranie, jeszcze micha jako taka, jeszcze ktoś pracuje, jeszcze mnie nie okradli, jeszcze mnie nie pobito, no to o co chodzi? Za 5 miesięcy będziemy wybierać prezydenta RP. Będziemy wybierać? Kogo to obchodzi, kto to będzie ten prezydent? Wielu nie pójdzie na wybory, bo polityką się nie interesują. A życie, to jest gra. Wielu bawi "Kiepski" i "Daleko od noszy" albo "Buła i Spóła". "A Balcerowicz, wyciął nam numer." Tra la la la. Oby Polacy naprawdę obudzili się przed, a nie po szkodzie. Pozdrawiam Panią i życzę wytrwałości w uświadamianiu Polaków.
Witam! Jak zwykle z wielką przyjemnością przeczytałam Pani wypowiedz. Całkowicie zgadzam się też z wnioskami. Odnośnie dzielenia społeczeństwa, to napuszczanie jednych środowisk na drugie skutecznie blokuje jakiekolwiek radykalne zmiany i umożliwia dalsze strzyżenie baranów. To samo robi się w izbach zawodowych. Nie ma jedności, nie ma więc wspólnego stanowiska i oporu wobec coraz bardziej niekorzystnych zmian w prawie, królującego nepotyzmu oraz urzędniczego terroru. Niestety wg. tego co obserwuję, to środowisko "prawicy" nawet nie potrzeba już sprowadzać na manowce. Jest już tak podzielone i skacze sobie do gardeł, że stoi na z góry przegranej pozycji. Musze powiedzieć, że w dyskusjach coraz częściej brakuje tego chrześcijańskiego ducha. Jeśli ktoś nie jest naszą kopią należy go zniszczyć - taki obraz maluje mi się po przeczytaniu komentarzy na "niezależnej". Rosną skrajne nastroje i frustracja. Pozdrawiam serdecznie!
Wiadomo,że chodzi o likwidację polskiego przemysłu,strategicznego przemysłu ,w Niemczech np stocznie funkcjonują,w Polsce nie i o to chodzi i o to chodzi.Pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Właśnie o to chodzi, ten młodzieniec nigdy nie wjechałby do kopalni, umarłby ze strachu. Gdyby kopalnie były naprawdę niepotrzebne, to byłoby co innego.  Nikt na przykład nie zajmuje się obecnie produkcją wozów drabiniastych choć nie można wykluczyć możliwości, że i na nie przyjdzie ekologiczna moda. Produkcji wozów drabiniastych nie dotowałabym raczej. Tymczasem jak sądzę łatwiej byłoby dostać obecnie dotację na te wozy jako na produkt regionalny niż na węgiel , który jest naprawdę potrzebny i zapotrzebowanie na węgiel istnieje również na świecie.
jakiś czas temu pewien młodzieniec był święcie oburzony na górników nie będę powtarzał tych jego ,,mądrości,, wypowiadanych pod ich adresem,owemu młodzieńcowi natomiast absolutnie nie przeszkadzało to,że załatwia sobie pieniądze na bardzo drogi sprzęt fotograficzny,ciocia pracowała w urzędzie ,który te pieniądze jako dofinansowanie dla firm załatwiał,młodzieniec specjalnie dla załatwienia sprawy przemeldował się do miasta gdzie ciocia mieszkała ,załatwił pozytywnie sprawę kupił sobie sprzęt,nie za swoje ciężko zarobione pieniądze,no ale kto był darmozjadem ? Według jego opinii darmozjadami byli górnicy.Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Między innymi tych którzy chcą te kopalnie kupić za psi pieniądz. Albo tych którzy chcą likwidować konkurencję. Albo tych którzy chcą żeby Polska była na wiek wieków uzależniona od rosyjskiego gazu. Albo tych, którzy nie życzą sobie bankructwa Rosji, albo się go boją. Co gorsza te interesy mogą okazać się zbieżne. Kopacz - specjalistka kopania na iluzoryczny metr wie jak zakopać żeby POtem odkopać. Ona dobrze wyczuwa mądrość etapu.
NASZ_HENRY
Kopacz - specjalistka od kopania - POstanowiła zakopać kopalnie! Pytanie na czyje zlecenie ;-)
Do wpisu: Salomonowy wyrok
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Jeżeli ktoś wykradłby złodziejowi z garażu ukradziony wcześniej samochód dziennikarz byłby zachwycony zamiast się oburzać. Oburzenie dziennikarza związane było z tym, że sąd traktuje samowolne zabranie własnego dziecka z placówki opiekuńczej jako kidnaping. Proszę zauważyć,że w przypadku tak zwanej "adopcji ze wskazaniem", jeżeli złapie się matkę dziecka na przyjęciu gratyfikacji traktuje się to jako odrażający proceder handlu żywym towarem. Natomiast wszystkie ośrodki adopcyjne handlują dziećmi (poza łapówką, o której - jako bezprawnej- nie mówię dostają dotacje lub dary od przybranych rodziców)  , cena zdrowego polskiego dziecka na zachodzie sięga 70000 euro i nikt się jakoś nie gorszy ani tego nie ściga. Po prostu państwo ma mieć monopol nie tylko na alkohol i tytoń lecz na przemoc i handel ludźmi.
Izabela Brodacka Falzmann
Gdyby przyznawanie dziecka gosposi było dla wszystkich absurdem nie odważyłaby się ona przekraczać wyznaczonych jej obowiązkami granic. Często zdarza się na przykład , że pies przywiązuje się do gości w pensjonacie. Jeżeli mają oni rozum starają się powściągać jego emocje, żeby potem nie cierpiał przy rozstaniu. Nikomu jednak nie przyszłoby do głowy zabierać właścicielowi  psa czy konia. Współczesny stereotyp czyli zabobon mówi: "wszystkie dzieci są nasze". Oznacza to, że są niczyje, w gestii każdego głupawego urzędasa i sfrustrowanej sędzi. Są do wzięcia jak ulęgałki na miedzy.
a propos 89: Wtedy nie brakło ani odwagi, ani ludzi, zabrakło "dania świadectwa prawdzie". Doskonale pamiętam tamten czas i wiem, że było nas na pęczki gotowych do walki z czerwonymi. Niestety, zdrajcy na naszych oczach otrzymali z ambon "świadectwa chrztu i niewinności". No i poszliśmy za naszymi "pasterzami" jak barany - czy jak kto woli - owieczki, na mydlenie [oczu], strzyżenie, a niektórzy na rzeź. Moim zdaniem dopóty dopóki fakt - jakkolwiek paradoksalnie brzmiący - iż komunę przed krwawym końcem i upadkiem w Polsce uratowała hierarchia Kościoła Katolickiego, nie zostanie powszechnie uznany, nie mamy szans na własne państwo, o niepodległości nie wspominając. Będziemy się miotać między santosubito a "od Unii Lubelskiej do unii europejskiej", nic nie rozumiejąc z zachodzących zmian.
szara_komórka
Ciekawy jestem jak sąd by wyrokował, gdyby matka oskarżyła gosposię o molestowanie psychiczne i manipulowanie uczuciami jej dziecka w wyniku czego dziecko to nadmiernie przywiązało się do gosposi. Zatrudniona gosposia powinna uświadamiać sobie granice swojej opieki. Wszystko się bierze się z tego, że ludzie zatracają w sobie granice zachowań niewłaściwych (niewielu na to zwraca uwagę, albo przechodzi nad tym do porządku dziennego) i wydaje im się, że załatwi to za nich prawo. Prawo jednak tak jak Temida jest zwykle ślepe, szczególnie w rekach byle jakich sędziów.
Prawdopodobnie wspominany dziennikarz co innego pomyślał niż napisał, dlatego wyszła bzdura. Zapewne chodziło o WYkradzenie. "Salomonowy wyrok" to już właściwie związek frazeologiczny, za którym kryje się ODKRYCIE PRAWDY, i wedle niej wyrokowanie. Nic odleglejszego od praktyki sądów [np. rodzinnych] iiirp. Króluje TRENDOwatość, od obowiązujących trendów w orzecznictwie. No i sprawa najważniejsza dla każdego systemu - spójność. Myślę że istnieją przynajmniej dwa rodzaje niespójności w systemach państwa [iiirp]: kontradyktoryjne - regulacje wewnętrznie bądź wzajemnie sprzeczne ORAZ te sprzeczne z powszechnym odczuciem, pojmowaniem [tzw. zdrowym rozsądkiem]. Oba rodzaje pełnią bardzo ważną funkcję w państwie: umożliwiają realizację celów SPRZECZNYCH z deklarowanymi w systemie poprzez: A FUNKCJONALNE upośledzenie działania systemu [np. konflikt kompetencji] B PROCEDURALNE[formalne] upośledzenie działania systemu [np. wprowadzanie tzw. LUK i/lub furtek, np. prawnych, BRAK kompetencji w określonych przypadkach, tworzenie pętli (nie)kompetencyjnych, kunktatorstwo i in. zwyrodnienia] Mechanizm ten uważam za powszechny, występujący natywnie we WSZYSTKICH organach iiirp. Uważam też, iż nie powstał samoistnie, lecz został zaimplementowany zgodnie z realizowanym modelem państwa.