Otrzymane komantarze

Do wpisu: Nie wszystko złoto co się świeci
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Ciekawie pisze o tym wszystkim Naomi Klein w książce "No Logo". Wydanie pierwsze 2000, wydanie polskie 2004. Czyli tylko 4 lata opóźnienia. Jak na nasze standardy mało. Różne mody w tym intelektualne docierały do nas czasem po 30 latach.   Naomi Klein nazywana jest Marksem antyglobalistów. Nic mnie to nie obchodzi. Zakładając, że nie zmyśla . Nie jestem w stanie tego sprawdzić. I wątpię czy ktokolwiek jest w stanie. Musiałbym mieszkać kilka lat w Stanach i łazić po różnych instytucjach i agendach sprawdzając kwity. Niewykonalne.
Izabela Brodacka Falzmann
Podejrzewasz mnie o snobizm à rebours . Napiszę prawdę- jest jeszcze gorzej. To zwykłe lenistwo i abnegacja,które chciałoby stać się- jak zwykle-  cnotą. Prawdą jest, że nienawidzę zakupów. Jak kobiety mogą poprawiać sobie nastrój czynnością, którą nazywają shopping? Zakupy doprowadzają mnie do depresji. Nie wchodzę do sklepów odzieżowych. Moje dzieci kupują mi czasem coś na siłę. Mówię im zawsze, że nie warto już inwestować. Ale tak naprawdę nie znoszę nowych rzeczy. Kiedyś przystaniowy w Iławie wyraził zdumienie wiekiem mojej łódki. Powiedziałam mu, że łodzie, wino i kobiety-  im starsze tym są lepsze. Długo myślał i odparł, że na wino ewentualnie  jest skłonny się zgodzić. Szowinistyczna męska świnia. Pozdrawiam
Dobry wieczór, browar Bass twierdzi, że to oni są pierwszą zarejestrowaną marką (1777). Ale zostawmy Anglików z ich sporami o pierwszeństwo. Smuci mnie fakt, że obie marki zostały przejęte przez międzynarodowe koncerny, Unilever w przypadku Pears'a (o ile pamięć nie zawodzi). Podśmiewała się Pani ostatnio z certyfikatów pochodzenia, kopalnia soli w Wieliczce już w XIII wieku oznaczała swoją sól jako "wielicką". Chcę wrócić na chwilę do sprawy ochrony prawnej symbolu Polski Walczącej. Podejrzewa Pani pomysłodawców o wyłącznie złe intencje i chęć "monetyzacji" kotwicy. Chociaż niechętny HGW - niezależnie od stawianych jej zarzutów, ja baby zwyczajnie nie lubię - nie uważam, że wszystko co robi jest złe. Powtórzę moje argumenty z poprzedniego wpisu: HGW nie zostanie w ratuszu dożywotnio, i następny lokator będzie raczej Pani człowiekiem. HGW do domu kotwicy nie zabierze. Natomiast ochrona prawna symbolu uniemożliwi posługiwanie się nim każdemu komu się spodoba. Czy naprawdę nie razi Pani posługiwanie się kotwicą przez kibiców stołecznego klubu piłkarskiego? Dresiarze wyobrażają sobie, że ich ustawki, czy potyczki z policją są porównywalne z ulicznymi walkami powstańców? Wiem, że niektórzy w "środowisku" poczuli jakąś dziwną sympatię do "grup kibicowskich", ponieważ kibice postawili się urzędującemu premierowi (wolno mi tak pisać?). Jego następcy też będą się stawiać, bo żyją od jednej rozróby do następnej, nieważne kto jest przeciwnikiem. Partia, która w swojej nazwie odwołuje się do prawa, tym bardziej powinna zrobić z nimi porządek (metodami sprawdzonymi w Wielkiej Brytanii, okazały się bardzo skuteczne). Ochrona prawna symbolu kotwicy uniemożliwi jakiemuś projektantowi, który "w swoich projektach dekonstruuje historię" drukować ją (kotwicę) na koszulkach (to byłaby "monetyzacja"). Zdaje się, że już pojawiła się moda na "powstańczy szyk", więc nie jest to tak nieprawdopodobne jak mogłoby się wydawać. Bardzo chciałbym poznać Pani przemyślenia. Dobranoc.
jazgdyni
Jeszcze chwilka... to mydełko, które na mnie wywarło wrażenie i które cenię do dzisiaj (oczywiście, męskie wersje) Kurcze... Nie mogę wrzucić w komentarzu nawet małego obrazka, więc tylko napiszę, że nazywa się ROGER & GALLET. Ha!
jazgdyni
Jako, że nie załapałem się na pierwszy komentarz, na co zazwyczaj poluję, zostawiłem sobie ten cymesik na wieczór. I po raz pierwszy lekko wątpię, czy jesteś zupełnie szczera. Jesteś? Bo teraz zesnobowałaś się aż do szczytowego poziomu. Wiadomo, że najściślejsze przepisy etykiety, wszystkie tam black tie, formal i kapelusze w Ascot wypełniają parweniusze i nuworysze. Natomiast na samym szczycie tej wymarzonej drabiny snobizmu siedzą ci, co już w głębokim poważaniu mają dekoracje, muśliny i jedwabie, oraz buty Manolo Blahnika. Właśnie tak! Rozklapane kapcie z łyka, to własnie to, co lubię i to co jest cool. Wiesz co dobre i co jest "na topie". Serdeczności
Izabela Brodacka Falzmann
Naprawdę tak najchętniej chodziłabym . Mój ojciec, który pochodził z Galicji podkpiwał sobie  dobrodusznie z naszego stylu. Mówił : " wy Poleszucy, najchętniej chodzilibyście w łapciach" . Za PRL mówił: " wy ziemianki z ziemią w jednej doniczce". My rewanżowałyśmy się nazywając Galicję - Świętą Galileą. Nawet w rodzinie były antagonizmy dzielnicowe:)
"Poza tym wyglądam na osobę, która najchętniej chodziłaby w brzozowych łapciach ." Kocham Panią :)
Izabela Brodacka Falzmann
Niezwykle ciekawe te wspomnienia. Może coś napiszesz. Ostatnio ograniczasz się do komentowania. I to piękne, że mowa nie jest złotem ale można ją ozłocić akcentem. Niestety ja potrafię złoto zmienić w tombak. Akcentem.
Izabela Brodacka Falzmann
Konsultowałam dla pewności ze znajomym Niemcem. Też nie wie co to jest Birkenschuhe. Natomiast Birkenstockschuhe to jak twierdzi nazwa producenta bardzo zdrowych sandałów. Zatem przepraszam tłumaczkę. Miała prawo nie wiedzieć.
Izabela Brodacka Falzmann
To jest magia wspomnień. Ja też serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za wyjaśnienie:)
NASZ_HENRY
"Pozostało mi tylko wyjść w milczeniu." - Milczenie jest złotem ;-)
Pani Izabelo,bardzo proszę się na mnie gniewać,ale od rana mam dziwnie frywolny nastrój ;)Kiedy zaczęłam czytać Pani wpis,słowo "mydło" momentalnie skojarzyło mi się z żeńskim internatem (pięć lat !!!),gdzie we wspólnej łazience był napis "myjcie się dziewczyny,bo nie znacie dnia,ani godziny". Kierowniczka,zwana przez nas "myszą"ze względu na bezgłośne pojawianie się w sytuacjach dla nas zdecydowanie niekorzystnych,zmywała ten napis,a on znowu się pojawiał,i tak przez te wszystkie lata ... Serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Czy to delikatna sugestia?
NASZ_HENRY
Schweigen ist Gold ;-)
Do wpisu: Zawłaszczanie słów i symboli
Data Autor
Ciekaw jestem ilu takich specjalistów od patriotyzmu, którzy nie wiedzą jak traktować barwy narodowe poucza mnie na tych blogach i odmawia mi prawa do nazywania się Polakiem.
Izabela Brodacka Falzmann
Pewnie w wojsku nie byli. Ale poradziliby sobie z flagą tak jak radzą z kocykiem na plaży, gdyby wiedzieli jak trzeba. Brak kindersztuby objawia się właśnie w tym, że ktoś nie wie,jak trzeba. Nie wie, że nie zwija się flagi jak zużytej szmaty. Nie wie,  że nie mówi się na przykład  " O czym pani gada?". Nie wiem czy przyczyną tych braków są hemoroidy czy platfus. To Pan tezy.
O czym Pani gada?. Jakie homary, karczochy. Trójka Patriotów nie składała nigdy w życiu koca lub prześcieradła w prostokącik, w wojsku nie byli? Pewnie płaskostopie albo hemoroidy mieli, albo tatuś notabl ich od tej opresji wybawił. Kindersztuba wymieniona w kontekście w miarę sprawnego złożenia tkaniny w barwach narodowych. Przechodzi Pani sama siebie w wymyślaniu cudów niewidów.
Izabela Brodacka Falzmann
Faktycznie na czasie. Dzięki.
Izabela Brodacka Falzmann
Myli się Pan,  doskonale wiedziałam kto jest jednym z tych cwaniaków. Cóż mogę odpowiedzieć -amicus Plato sed magis amica veritas. Nie obchdzi mnie co Pan ma na ścianie i czego Pan słucha. Nikt też nie musi się nad moimi "wymysłami" pochylać. Wystarczy po prostu nie czytać. Jak na razie nie jet to przymusowe. Moje pokolenie było w gorszej sytuacji. Musieliśmy czytać płody socrealizmu. Ale jakoś przeżyliśmy. Dedykuję Panu hasło. "Przeżyliśmy Ruska przeżyjemy i Tuska".
Izabela Brodacka Falzmann
Ma Pan rację w tych rozróżnieniach. Jednak tak czy owak ta "gra" budzi mój wolnościowy opór. Zupełnie czym innym jest podróbka znanej firmy czy zawłaszczanie jej znaku firmowego ( logo). Zupełnie czym innym kształtowanie się stylu drogą ewolucyjną. Dobrym przykładem jest styl budownictwa góralskiego. Klasyczny styl gorczański kształtował się przez wieki drogą podglądania, imitacji, przejmowania wzorów. To Stanisław Witkiewicz ( ojciec Stanisława Ignacego Witkiewicza)  wpakował się jak Piłat w Credo ze swoją koncepcją góralskiej architektury i zepsuł ten piękny autentyczny styl. Czy możemy sobie jednak wyobrazić, że górale z Ochotnicy mogliby chronić gorczański autentyczny styl przed przeróbką czy podróbką na jaką pozwolił sobie  Witkiewicz? Witkiewicz projektował bardzo wiele obiektów- dwór w Przyborowie k. Dębicy, słynny dom "Pod Jedlami" w Zakopanem przy ul. Koziniec 1, klasztor i kaplicę Braci Albertynów przy drodze na Kalatówki,  Kaplicę w Jaszczurówce k. Zakopanego, gmach Muzeum Tatrzańskiego. Projektował kielichy mszalne, ławy i kredensy w stylu rzekomo góralskim to znaczy takim jaki za góralski zechciał uznać. Czy możemy sobie wyobrazić, że ktoś mógłby mu tych wariacji na temat ukochanej góralszczyzny zabronić?
Na czasie ... ( z innego portalu) tnij.org
Ależ tu nie chodzi patenty, certyfikaty, monopole, tylko o przypisanie negatywnych cech i mechanizmów określonej grupie - elektoratowi PO. Przecież wstępniak, gadka o cwaniakach i oscypkach nie miała by prawa powstać gdyby Pani Izabela wiedziała o tym że głównym cwaniakiem stojącym za monopolizacją oscypka jest pierwszy Katolik i prawicowiec Podhala Adam Bachleda Curuś. Katolik i w dodatku góral jest poza wszelkimi podejrzeniami o cwaniactwo, a jeśli fakty są inne to tym gorzej dla faktów. Tego rodzaju metoda urabiania czytelników w wykonaniu Pani Izabeli, towarzyszy jej od samo początku zaistnienia na Naszych Blogach. Robi to co prawda w sposób zdecydowanie inteligentniejszy niźli pan marchewka, kat czy markus sratus, ale cel jest dokładnie taki sam. Przedstawiać część współobywateli takich jak ja - żeby nie obrazić Pani Izabeli nie nazwę ich, ani siebie Polakami,a nóż a widelec mam na ścianie koło od wozu, może słucham Koko koko, i oglądam Wojewódzkiego, o telefonie w stanie wojennym i wyjazdach na Kanary nie wspominając - jako pozbawioną możliwości oceny dzicz, która powinna z pokorą pochylić się nad wymysłami Pani Izabeli. Nasze blogi lat temu dwa przestały być miejscem dyskusji, ich istnienie jest podporządkowane politycznemu celowi.
Pani Izabelo, nie chcemy - wierzę, że mówię w imieniu wielu - aby pisała Pani tylko o fajansach. Certyfikat pochodzenia, jak Pani zauważyła to nie patent, ani znak towarowy (a tu zdaje się myli Pani pojęcia). w założeniu chroni producentów z pewnego regionu, daje im monopol na używanie nazwy związanej z miejscem pochodzenia (przykładem może być francuski Roquefort). W przypadku oscypka błędem było zarejestrowanie pod tą nazwą produktów pochodzących z jednego tylko powiatu, jeśli wiadomo że tradycyjnych producentów jest więcej i są rozrzuceni na znacznie większym obszarze. moim zdaniem zawinił urząd, który dokonał rejestracji, cwaniacy wykorzystali cudzą głupotę lub niedbalstwo (jak to cwaniacy). Francuzi skutecznie grają w tę grę z pożytkiem dla swojej gospodarki. Pozdrawiam.
Do wpisu: Należy się jak psu buda
Data Autor
A jednak chyba diabeł to wymyśla, że ludzkość przy takich możliwościach technicznych zamiast pomagać potrzebującym i ułatwiać im życie tak się infantylizuje. A adopcja to kolejny kawałek układanki do Pani opowieści o psychologach:)W naszym przypadku żaden z psychologów nie miał poukładanych stosunków rodzinnych. Były to głównie kobiety po przejściach co niestety dawało odczuć w stosunku do mężczyn. Po drugie ci sami psychologowie pracowali z rodzinami adopcyjnymi oraz biologicznymi, najczęściej patologicznymi co sprawiało, że traktowali nas również jako patologicznych tylko jeszcze nie zdiagnozowanych:) Jednym słowem jest to doznanie dość nieprzyjemne zwłaszcza dla osób wrażliwych bo muszą się zmierzyć nie tylko ze swoim problem ale całym aparatem państwowo-opiekuńczym, któremu muszą udowodnić, że nie są tacy źli za jakich się ich uważa. Jest to też procedura dość kosztowna. Dlatego nigdy nie doradzałabym małżeństwom bezdzietnym adopcji tak łatwo jak to się czasem mówi: tyle biednych dzieci w domach dziecka, zamiast na siłę się starać o własne to niech wezmą z domu dziecka. Tu muszę rozczarować wszystkich zwłaszcza miłośników Ani z Zielonego Wzgórza, że przygarnięcie sierotki, juz nie jest takie proste w dzisiejszych czasach:) Jeśli Pani jest zainteresowana czymś więcej to chętnie służę np na priv. pozdrawiam serdecznie