Otrzymane komantarze

Do wpisu: Zatykając nos chusteczką
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Czy jest Pan pewien? Krążą pogłoski, że było to jednak 7,94 złotego. Najgorsza jest ta niepewność:)
Izabela Brodacka Falzmann
Za pośrednictwem Magdaleny Mazur-Prus, rzeczniczki Prokuratury Okręgowej w Poznaniu dowiedzieliśmy się, że prawdopodobną  przyczyną wypadku było zaśnięcie profesora za kierownicą. Tę wersję potwierdzili ( pod presją ) poważnie poszkodowani w tym wypadku właściciele auta staranowanego przez sennego profesora. Wydaje mi się, że szkodliwość społeczna -nazwijmy to - "zasypiania" za kierownicą jest większa niż szkodliwość buńczucznych wypowiedzi Hofmana na temat jego walorów,  również nie koniecznie intelektualnych. A jednak Hofmanowi nie oszczędzono publicznych debat na temat jego wybryków. Jak to mówi Fredro : " znaj proporcją mociumpanie"
lala
całkowicie się zgadzam, z jednym wyjątkiem - poseł, który zginął w wypadku samochodowym wracając z Brukseli a/ jechał własnym autem, b/za pobyt swojej przyjaciółki zapłacił z własnej kieszeni, c/prasa pisała o tym, gdyż bardzo wszyscy chcieli dorobić sensację (a może był pijany? nie był, a może uda się opisać jego miłosne podboje? nie udało się, a może choć jakas mała aferka? nie było aferki, był tragiczny wypadek starszego pana przemęczonego dlugą jazdą) - nie bardzo zatem rozumiem, jaki powód stoi za tym, by umieścić tę historię w szambie (bo inne pasują do układanki)
NASZ_HENRY
8,16 zł ;-)
Tak, konie zazwyczaj trafnie rozeznają rzeczywistość :). Serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Za telewizję publiczną a raczej za jej rzekomą misję płacimy abonament. Dlatego mamy prawo wymagać aby w ramach tej misji przede wszystkim przestali kłamać. Poza tym dla mnie mogłyby nie istnieć mydlane opery, różne pytanie na śniadanie i m jak miłości. I tak tego nie oglądam. Wolałabym rzetelną informację.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za miłe słowa. bardzo interesują mnie osiągnięcia Pana Mamy. Czy mógłby Pan dać mi wskazówkę gdzie znajdę ich opis. Pracuję nad historią jeździeckich osiągnięć Polaków. Nie chodzi mi tutaj o światowe Olimpiady, bo w tej sprawie informacje są wystarczające lecz o nasz wszystkich a szczególnie naszych rodziców. Okazuje się, że pamięć ludzka jest krótka. Mój wuj jako oficer KOP w Worochcie wielokrotnie wygrywał zawody jeździeckie. Mam wiele zdjęć . Okazuje się, ze nie istnieje dokumentacja tych zawodów. Pozdrawiam serdecznie
Izabela Brodacka Falzmann
W czasach kiedy jeździłam codziennie na Służewcu jako jeździec amator, w sprawach politycznych i etycznych słuchałam pana Kazimierza Piwko. Był to starszy stajenny czyli brygadzista naszej stajni wyścigowej Moszna trenowanej przez Stefana Michalczyka. Stefan Michalczyk wywodził się z rodziny trenerskiej jeszcze z czasów Pola Mokotowskiego. Zdobył tytuł dżokeja ( 100 wygranych wyścigów) w ciągu roku. Kiedy wyraziłam swój podziw powiedział: " ojciec był trenerem, sadzał mnie na najlepsze konie, same mnie wynosiły do celownika, nie ma o czym gadać". Nie  spotykałam się w życiu zawodowym z taką odruchową uczciwością. W środowiskach intelektualnych rzadko kto przyznałby się, że swój sukces zawdzięcza rodzinie i zbiegowi okoliczności. Pan Piwko, gdy młode konie rozrabiały pod jeźdźcami wychodził na kółko i spokojnie wołał: " no, co tam znowu się dzieje" . Konie uspokajały się na dźwięk jego głosu.  Ich ocena rzeczywistości PRL też była trafna i wyważona. Serdecznie pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za logiczne wyjaśnienie. Nie śledziłam dokładnie życiorysu i perypetii tej pani.
.."że tym razem wyjątkowo byłam po jej stronie. Walczyła z bezduszną biurokracją o mieszkanie dla rodziny." I niesłusznie,bo ona nie o mieszkanie dla rodziny walczyła,tylko patyczek w tamę wtykała. Kłopoty ze strychem zaczęły się gdy zaczynała ocierać się o interesy ówczesnych "gawroników'. I w myśl sprawdzonej i stosowanej metody, najpierw nastraszyć,potem przekupić,na końcu "samobójcę" wypuścić,rozpoczęły się kłopoty,ubogiej cwaniaczki,która drugiego kroku już nie wytrzymała i do bandy przystąpiła.Jej służalcza postawa podyktowana jest niczym innym jak tylko dozgonną wdzięcznością,że na tym strychu zamieszkiwać nie musi,a i ośmiorniczek podje i na szersze wody wypłynie,ma nadzieję.
Właśnie !!!. Pani Izo czy ludzie tą propagandę jeszcze kupują ?. Nie mniej pisać koniecznie musimy. Przykład Pitery ?.Czy jest bardziej skompromitowany polityk , człowiek. Serdecznie Panią pozdrawiam. PS.- Proszę , bez urazy - drogi czytelniku ... Stajnia ! - a jakże trafnie życie nasze postrzega.
Krzysztof Pasierbiewicz
Gratuluję świetnej notki, a w dniu dzisiejszego Święta życzę Pani i wszystkim przyzwoitym Polakom byśmy się wreszcie doczekali Polski naszych marzeń. W Krakowie piękny dzień się budzi, co odbieram za dobry znak na przyszłość. Serdecznie Panią pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz PS. Moja śp. Mama też uwielbiała konie i mogła o nich opowiadać godzinami. O ile dobrze pamiętam w roku 1936 zdobyła mistrzostwo w biegu z przeszkodami na Olimpiadzie Wojskowej w Budapeszcie. Reprezentowała jeden a krakowskich pułków ułanów. A chyba jeszcze dłużej mogła rozmawiać o, imienia już nie pamiętam Rotmistrzu Kossak Szczuckim.
angela
Prawda.Fałsz i ZAKŁAMANIE wroslo w obóz rządzący. Ale ze z funkcyjnych dziennikarzy nikt sie nie zbuntuje. Oczekuję OGÓLNEGO buntu Dziennikarzy pt" Przekazuję tylko prawdziwe i sprawdzone wiadommosci, koniec z oglupianiem ludzi", chociaż w tv publicznej, bo w polskojezycznych pewnie nie ma szans. A slowa sa tak wazne, kiedyś Slowo stało sie cialem
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też tak sobie myślę, że oni nas nie żałują głosując nad różnymi ustawami.
Szanowna Pani.. jeśli chodzi o ten artykul z bufetowa...to niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego nie został puszczony na 2-3 tygodnie przed "uroczystym otwarciem muzeum zydow polskich"tylko na tydzień przed wyborami...???jeśli poszly by przecieki ze "cuś" takiego ma się ukazac to i pewien ponoc bardzo znany reżyser nie musiałby przyjezdzac do kraju;nie było by tym samym tych wszystkich dziwności i medialno-ekstradycyjnego szumu...wszystko było by inaczej..a jeśli chodzi o poslow...to polityka jest bezlitosna..nie zalowac nikogo....
Do wpisu: Ulica Dobra wcale nie jest dobra
Data Autor
jazgdyni
Toteż dzięki tobie byłem ostrożny i słuchałem tych słów z należytą ostrożnością. serdeczności
To nie zabieraj głosu. Tu nikogo nie interesuje co ciebie interesuje.
Izabela Brodacka Falzmann
Napisałam jak to widzę. Kiedy powstawała Solidarność jej opoką byli różni mniej czy bardziej samozwańczy eksperci. W stoczni też dyktowali warunki. Na początku mówili to co chcieliśmy słyszeć. Nawet z KK było im po drodze. Cieszyliśmy się z tych synów marnotrawnych. Jedyny Kuroń przyznał się szczerze na czym polega ta strategia. Jest to strategia Indian łowiących dzikie konie. Wskoczyć na przywódce stada i pozwolić się niesć w kierunku wybranym przez stado. Potem niespostrzeżenie zawrócić i doprowadzić stado do corralu.Traktuję tę opowieść jako metaforę. Na koniach Kuroń znał się chyba kiepsko.  Lepszy okazał się w wyprowadzaniu społeczeństwa w maliny. Ile razy jednak  iluzjonista może oszukiwać taką samą sztuczką?
jazgdyni
Wybacz Izo - mam pytanie. Dzięki Tobie znam przekręt rodziny Waltzów z kamienicą już od paru lat. Teraz ostatnio piszesz o "kibucu" i roli Jana Śpiewaka. Właśnie skończyłem oglądać w TV Republika (dzisiaj, 10 listopada około godz. 12) wywiad, jaki udzielił red. Rachoniowi, tenże Jan Śpiewak. Stworzył on wrażenie człowieka tropiącego przekręty na tzw. mieniu trudnym w Warszawie i bardzo ostro pogrążał HGW. Jak to jest? Odniosłem wrażenie, że to też łowca konfitur? Pozdrawiam
lala
nie wymagam od prezydentów miast by znali historie wszystkich kamienic, sa jednak odpowiedzialni za zatrudnianych przez siebie urzędników - i , żeby było jasne : NIE bronię przekrętu obecnej pani prezydent
Izabela Brodacka Falzmann
Odpowiedziałam już wczoraj ale coś moją odpowiedź zjadło. Ludzi spoza Warszawy nie obchodzi Warszawa, a Warszawiaków reszta kraju. Tylko tak dalej. Czeka nas zapewne  rozbicie dzielnicowe. A tak poważnie. Ja też jestem wściekła na Warszawiaków. Starzy Warszawiacy bronią się, że tak głosowali ( albo raczej nie głosowali) przyjezdni. Nie dzielmy się proszę! I tak już jesteśmy podzieleni.
Izabela Brodacka Falzmann
 Różnica jest taka, że obecna pani prezydent i jej mąż doskonale wiedzieli, ze za oszustwa wuj męża siedział w więzieniu i że występują o ukradzioną kamienicę, ( Noakowskiego 16)  która im się nie należy. Prezydent Kaczyński nie musiał znać na pamięć wszystkich wyroków na oszustach w czasach powojennych. Nie musiał również znać historii wszystkich kamienic. Decyzję o wydaniu kamienicy podjął Urząd Mieszkalnictwa. Różnica jest taka jak pomiędzy: 1) Być dyrektorem banku na który ktoś napadł. 2) Brać udział w napadzie na bank i na nim skorzystać.
lala
pisała Pani kiedyś bardzo ciekawy tekst o kamienicy, bodaj na Lwowskiej, okazuje się, że gdy przychodzi czas wyborów nagle media interesują się tamtą historią, bardzo mnie ona zaciekawiła, dlatego śledziłam różne wypowiedzi na ten temat, przeczytałam jednak, że: "Ostateczna decyzja o zwrocie tej nieruchomości została podjęta w okresie, gdy prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński. Fizyczne przekazanie spadkobiercom kamienicy aktem notarialnym zostało dokonane w czasie, gdy komisarzem Warszawy był Kazimierz Marcinkiewicz." - to w dośc dziwnym świetle stawia obecną panią prezydent i jej męża....
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też serdecznie pozdrawiam. Moja odpowiedź jakoś nie weszła, ale może jeszcze się pojawi.
przepraszam a co mnie ta cala warszawka obchodzi? nie mam zamiaru cierpiec za ..(miliony?) warszawskich cwaniaczkow! maja na co zasluzyli! jak slusznie zauwazyla eska , zrobia na zlosc mamusi i wybiora Bufetowa na 3 cia juz kadencje!dla mnie warszawka i krakowek nie istnieja!amen