Otrzymane komantarze

Do wpisu: Ulica Dobra wcale nie jest dobra
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
 Różnica jest taka, że obecna pani prezydent i jej mąż doskonale wiedzieli, ze za oszustwa wuj męża siedział w więzieniu i że występują o ukradzioną kamienicę, ( Noakowskiego 16)  która im się nie należy. Prezydent Kaczyński nie musiał znać na pamięć wszystkich wyroków na oszustach w czasach powojennych. Nie musiał również znać historii wszystkich kamienic. Decyzję o wydaniu kamienicy podjął Urząd Mieszkalnictwa. Różnica jest taka jak pomiędzy: 1) Być dyrektorem banku na który ktoś napadł. 2) Brać udział w napadzie na bank i na nim skorzystać.
lala
pisała Pani kiedyś bardzo ciekawy tekst o kamienicy, bodaj na Lwowskiej, okazuje się, że gdy przychodzi czas wyborów nagle media interesują się tamtą historią, bardzo mnie ona zaciekawiła, dlatego śledziłam różne wypowiedzi na ten temat, przeczytałam jednak, że: "Ostateczna decyzja o zwrocie tej nieruchomości została podjęta w okresie, gdy prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński. Fizyczne przekazanie spadkobiercom kamienicy aktem notarialnym zostało dokonane w czasie, gdy komisarzem Warszawy był Kazimierz Marcinkiewicz." - to w dośc dziwnym świetle stawia obecną panią prezydent i jej męża....
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też serdecznie pozdrawiam. Moja odpowiedź jakoś nie weszła, ale może jeszcze się pojawi.
przepraszam a co mnie ta cala warszawka obchodzi? nie mam zamiaru cierpiec za ..(miliony?) warszawskich cwaniaczkow! maja na co zasluzyli! jak slusznie zauwazyla eska , zrobia na zlosc mamusi i wybiora Bufetowa na 3 cia juz kadencje!dla mnie warszawka i krakowek nie istnieja!amen
eska
Przepraszam, bo napiszę coś głupio oczywistego > a mieszkańcy Warszawy i tak wybiorą te babę na następną kadencję. I nie ma na to siły. I ja tego kompletnie nie rozumiem, bo to jest coś (oczywiscie nie tylko w Warszawie), czego normalnym rozumem pojąć nie można. Planeta małp, najważniejsze zagryźć resztki ludzi, koszt nieważny. Pozdrawiam serdecznie
Do wpisu: Słoń jest wężem
Data Autor
Są ludzie, publicyści, pisarze, którzy od wielu lat w sposób mniej lub bardziej oględny sugerują , że nic nie wygląda tak jak się wydaje. Owa oględność to być może wyraz dobroci i troski o czytelników, którzy mogliby doznać szoku w momencie zdania sobie sprawy w jakim matrixie żyją, może zabieg taktyczny mający na celu zachęcenie nie zaś odstraszenie odbiorców, którzy (typowa reakcja) w przypadku braku "umiarkowania" w podawaniu prawdy odrzucają całość obdarzając autora epitetami i operując argumentami ,wśród których oskarżenie o "spiskową teorię dziejów" jest dyżurne i przesądzające. Ja jestem całkowitym i bardzo poważnym wyznawcą spiskowej teorii dziejów, a ponieważ nie jestem ani publicystą ani pisarzem, a moja egzystencja na tym łez padole w żaden sposób nie jest uzależniona od środowiskowej akceptacji bądź anatemy pozwolę sobie na konstatację, że matrix sięga znacznie głębiej, szerzej, jest znacznie potężniejszy i starszy niż to się Państwu wydaje.I że każdy z nas jest nim (matrixem) głęboko porażony. Jako lapidarnego opisu używam angielskiego sformułowania global human resources management. NIC nie jest pozostawione bez kontroli, NIC nie dzieje się spontanicznie, WSZYSTKO jest drobiazgowo rozrysowane w algorytmach i grafach. Życzę miłej soboty Pani Izabelo. zapinio
Do wpisu: Miasto jest ich
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Ludzie mają pamięć może dobrą ale krótką. A raczej wybiórczą.
ant.an
Picusie glancusie. Zapraszają by jeszcze raz wejść do tej samej rzeki - można by też zacytować Sikorskiego.
Izabela Brodacka Falzmann
Tak wygląda oficjalna wersja. Myślę, ze nie wyraziłam się jasno. Kuroń gdzieś opisywał strategię łowienia dzikich koni przez Indian. Jako znawca koni -nie potwierdzam, ale jako metafora jest świetna. Trzeba dosiąść ogiera przewodnika stada i przez pewien czas jechać w kierunku przez niego wybranym, potem niespostrzeżenie zawracać i wprowadzić w ten sposób stado do corralu. Czyli - przejąć prowadzenie, a dla niepoznaki przez pewien czas mówić to co ludzie chcą słyszeć. Gdy się zorientują będzie za późno.
NASZ_HENRY
Domki nasze, Uliczki wasze ;-)
Wolałabym, żeby nie: )) Nie śledziłam porządnie tej afery z Jazdowem, bo taka byłam rozeźlona, że wolałam odpuścić w trosce o własne zdrowie. Ale wydaje mi sie, że ratusz chciał domki rozebrac i jakas ambasada chciala sie tam budowac - wtedy kilka stowarzyszeń zaproponowało, że zrobia tam jakieś swoje nowomodne warsztaty i inne atrakcje, co - jak mi sie wydaje - uratowało same domki przed rozbiórką i ten kawalek miasta przed kompletną dewastacją.
Izabela Brodacka Falzmann
Jak uczy historia historia nikogo nie uczy. Ale zawsze ulegamy temu złudzeniu. Ja w każdym razie ulegam. Wydaje mi się, że teraz tę rolę odgrywa internet. Salony intelektualne i polityczne są trochę démodés. Salon jest po polsku rodzaju męskiego. Po francusku "salon littéraire" też. Więc chyba końcówka pasuje.
Izabela Brodacka Falzmann
Ulice to od dawna.
Izabela Brodacka Falzmann
O kupowaniu roszczeń mam zamiar pisać. "Miasto jest nasze" ma ze mną w tej sprawie " po drodze" . Chodzi tylko o to czy nasze drogi nie rozejdą się i kiedy? Na tym polega moje déjà vu.
Sprawa zniszczenia osiedla na Jazdowie jest rzeczywiście skandaliczna, tyle, że to odpowiedzialność ratusza. Wejście do domków różnych organizacji też uważam za przynajmniej niesmaczne. Natomiast Miasto Jest Nasze dorobiło się juz procesu sądowego z panem, ktory w warszawie skupuje roszczenia reprywatyzacyjne. Tu więcej: miastojestnasze.org
Stan
Pani Izabelo,może już czas na powrót Latających Uniwersytetów w celu prostowania świadomości polaków? Co myśli Pani o tym? Tak wielkie braki widać w tym zakresie i nie tylko u lemingów.Pani wiedza i doświadczenie jest ogromne i bezcenne.
NASZ_HENRY
Miasto jest nasze - znaczy ulice też ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
Zgadzam się ,że to bardzo splątane. Kilka razy próbowałam coś tłumaczyć cudzoziemcom i "odpływali" na kolejnym zakręcie historii. Zagospodarowanie innych domków na Jazdowie po wywaleniu lokatorów  w tym 82 letniej Barbary Wrzesińskiej jakoś mnie nie cieszy. W dyskusji ktoś powiedział mi, że barbara Wrzesińska grała w jakimś niewłaściwym filmie. Nie wiem w jakim bo do kina nie chodzę a musiało to być 100 lat temu. I co z tego wynika? Tak, że rozumiem Panią.
lala
1. jakoś chyba żaden komitet wyborczy mnie nie przekonuje, bo tzw. gruszki na wierzbie obiecują wszyscy 2. zawsze mnie dręczy pytanie takie: MY i ONI - jak definiować? KTO ma definiować? bo historia, zwłaszcza tutejsza wydaje się dość splątana i oceny moralne bywają bardzo instrumentalizowane (tzw. potrzeba chwili) 3. BTW (by the way, jak mawia młodzież) - jeden tylko domek na Jazdowie był przez kilka dni (!) kibucem, inne zostały "zagospodarowane" na różne sposoby; warto też zauważyć, że jeśli ktoś krytycznie odnosił się do przemian po 89 roku to byli to jednakznowu (również) Kuroń i Modzelewski
Izabela Brodacka Falzmann
Rzadko się Pan odzywa- tym bardziej się cieszę i serdecznie pozdrawiam.
stokolesny
Szanowna Pani Izabelo!!!! Dziękuję za święte słowa prawdy, o małych podłych istotach, mieniących się ludźmi jeszcze raz dziękuję z wyrazami szacunku stokolesny
jazgdyni
Pamiętasz takie fajne określenie z tamtych dni - "działacz"? Zdaje się, że to wraca...
Izabela Brodacka Falzmann
Za PRL było powiedzonko: " dajcie mi władzę a ja was urządzę". Nic nie straciło ze swej aktualności. Tyle, ze za PRL ludzie byli chyba trzeźwiejsi.
jazgdyni
Witaj Izo Chyba oboje znamy wielu tych zasłużonych głosicieli jedynej prawdy i wyłącznie uprawnionych do wydawania opinii i kierowania motłochem. Oraz wydawania, kto ma zdolność honorową a kto nie. W każdej rewolucji i przy każdym przewrocie są ci "słusznie zasłużeni". Nie zazdroszczę im. Wg. mnie to mierzwa, która towarzyszy wszystkim przemianom. A hipokryzja i fałsz komitetów i komitecików? Będzie rosła, bo nikt nie zabiera się za rozliczanie. To skundlenie ogólne społeczeństwa. Pozdrawiam
Do wpisu: Repetytorium zboczeńca
Data Autor
lala
onegdaj, gdy studiowałam, jeśli wykładowca był głupi to się nie chodziło na jego zajęcia... jeśli ktoś uznawał, że np w Warszawie kiepsko go uczą przenosił się do Krakowa (jak mój kolega z roku) nie znam wszystkich wykładowców na amerykanistykach (są na różnych warszawskich uczelniach), wiem tylko, że w niektórych ośrodkach są uczący tam Amerykanie jako visiting inna metoda - studenci dziś wiele mogą (vide wywołanie na forum publicznym skandalicznej historii z doktoratem niejakiego Goliszewskiego) - ergo: pani uczeń i jego koleżanki i koledzy też mogą zgłaszać zastrzeżenia co do poziomu języka angielskiego uczących czy inne; nadto - co semestr są oceny anonimowe składane przez studentów, dziekani bardzo uważnie je czytają