|
|
..." Żona wierzy, że mąż jej nie zdradza, kochanka wierzy, że jest tą jedyną, pracodawca wierzy, że pracownicy go nie oszukują itd"...Niektorzy maja taka Nadzieje....hihihihi
Moj drogi.
Wartosciowe poznanie swiata dzieli sie na to Empiryczne i Intelektualne,czyli na Bezposrednie Poznanie i Metafizyke..Wiara (przymiotnik ktory tak czesto uzywasz w swoim tutaj rozwazaniu) jest Metafizycznym atrybutem jak i Zaufanie.
Nie ja to wymyslilem hihihi chociaz z tym sie zgadzam..c.b.d.u.Pzdr.:-))
ps.Jak zaklasyfikujesz Ciekawosc,Pokuse,Cierpliwosc ? ;-))
ps2.Czy ty rzeczywiscie jestes sympatykiem JKM ? |
|
|
mjk1 Jabe, masz do mnie pretensje, że odsyłam Cię do lektur i zachęcam do ich czytania. Gdybyś skorzystał z mojej rady podobnych pytań nie zadawałbyś. Masz też do mnie pretensje, że zadaję Ci pytania. Robię to tylko i wyłącznie, aby zmusić Cie do logicznego myślenia.
Masz oczywiście rację, że w tej chwili nie jest możliwe wyprodukowanie odrzutowca, każdemu chętnemu. Nie o to jednak mi chodziło. Odrzutowce nie są w tej chwili niezbędne dla przetrwania ludzkości i prawdopodobnie nigdy nie będą. Napisałem, że nie obowiązuje już zasada, kto nie pracuje ten nie je. Skupmy się więc na samej żywności, będzie łatwiej i tylko na naszym kraju, bo omówienie zagadnienie globalnej gospodarki może być dla Ciebie zbyt trudne. Na pewno w naszym kraju potrafimy wyprodukować więcej żywności niż potrafimy skonsumować. Ciebie być może to nie interesuje, ale są ludzie dla których nienormalna jest sytuacja, że nadmiar żywności niszczymy a jednocześnie, nie tylko dzieci, chodzą głodne. Nad problemem tym zastanawiał się też wspomniany Friedrich Knapp. I co ciekawe rozwiązał go. W swoich rozważaniach przyjął założenie, że dobrobyt i bogactwo bierze się tylko i wyłącznie z pracy. Tylko praca przekształca surowce w dobra użyteczne nie złoto, pieniądze czy drogocenne kamienie. Co ciekawe, nie kwestionuje tego żaden ze znanych mi liberałów z Miltonem Friedmanem na czele. Gdybyś skorzystał z moich rad i sięgnął do lektur, które podałem, wiedziałbyś w jaki sposób, kiedy i w jakim kraju rozwiązano ten problem.
O ile jednak żywności mamy pod dostatkiem, to na pewno brakuje nam mieszkań. Podobno trzy miliony. Do budowy domów i mieszkań potrzeba materiałów, sprzętu i ludzkiej pracy, nic więcej. Mamy w kraju zarówno materiały jak i sprzęt do budowy domów. Pozostaje jeden problem, jak zachęcić ludzi, aby zechcieli świadczyć pracę i te domy budować? Potrafisz odpowiedzieć? |
|
|
mjk1 Dziękuję za wyjaśnienia Gibonku ukochany, że chodzi Ci o działy dealerskie banków. Nie wiem, kiedy zetknąłeś się z informacja o nich i nie wiem czy jest Ci wiadomym, że takie działy istniały także we wszystkich krajach bloku wschodniego za komuny i to głębokiej. Popatrz, żelazna kurtyna, rakiety z głowicami wycelowane wzajemnie przeciw sobie a ci handlują w najlepsze i to pomimo niewymienialności walut krajów Europy Wschodniej. Nie przeszkadza to zarówno tym brzydzącym się wstrętnym kapitalizmem, jak i tym których zamiarem było zniszczenie komunizmu. Wot zagwozdka.
To jednak niestety tylko część jednego pytania. Ważniejsze jest dlaczego wg Ciebie z samego handlu pieniądzem owego pieniądza przybywa i to pustego? Nigdy nie słyszałem, żeby na jakimkolwiek handlu wszyscy zarabiali i z samego handlowania przybywało towarów. Jeżeli znasz takie sztuczki to podziel się nimi. Zlikwidujemy resztę przemysłu, zajmiemy się tylko handlem i w szybkim tempie przegonimy Swiat.
Jakbyś jeszcze napisał, co Ci się w tym cyrku zwanym UE nie podoba, na jakiej podstawie twierdzisz, że szkopy rządzą kasą, wszyscy dali się nabrać na Ojro i wszyscy składają się na spłatę zadłużenia Grecji, byłoby super. |
|
|
mjk1 Kochany Góralu.
Najpierw mile łaskoczesz moje ego, obdarzając mnie komplementami a za chwilę stosujesz socjotechnikę, bardziej prymitywną od mojego ulubieńca w muszce.
W czasach mojej młodości, układaliśmy równania matematyczne, po rozwiązaniu których okazywało się np., że 5=7, albo 8=12. Układy tych równań opierały się na jednym założeniu, że w pewnym momencie należało pewne niewiadome podzielić przez zero. Błędnym założeniu! Do czego zmierzam. Jeżeli przy jakichkolwiek rozważaniach, przyjmiesz błędne założenia, do prawidłowych wniosków nigdy nie dojdziesz.
Założyłeś, że pieniądz i wiara to pojęcia, jak to sam określiłeś „…ze świata metafizyki”. Niestety kochany nie masz racji. Zarówno wiara jak i zaufanie, nie tylko istnieją realnie, mają się dobrze, ale co najważniejsze, cała nasza egzystencja oparta jest właśnie na wierze i zaufaniu. Nie ma ludzi niewierzących. Żona wierzy, że mąż jej nie zdradza, kochanka wierzy, że jest tą jedyną, pracodawca wierzy, że pracownicy go nie oszukują itd. itp. Wszystko zaczyna się walić dopiero w momencie gdy ktoś nadużyje tego zaufania. Wtedy rozpada się małżeństwo, kochanka doznaje rozczarowania a przedsiębiorstwo upada. Z pieniędzmi i zaufaniem do nich jest identycznie. Społeczeństwa krajów w których ustawodawcy i rządzący nie nadużywają zaufania, żyją na wyższym poziomie od pozostałych.
Jeżeli chodzi o Panią Izabelę, to, już konsekwentnie, wierzę, że nie zadała retorycznego pytania, jak również wierzę, że moja odpowiedź jest prawdziwa i prawidłowa.
Pozdrawiam Szanownego Górala.. |
|
|
..."jak jest możliwy pieniądz zaufania, gdy nikt już nikomu nie ufa "..
Mily jestes i stosujesz logike to ci odpowiem :-))
Zaufania to Wiara..blablabla..
"Pieniadz zaufania" to rowniez ....wiara ...czyli obydwa pojecia ze swiata Metafizyki :-))
Logika podpowiada ,ze w sytuacji gdy nikt nikomu nie ufa to i nie moze istniec "pieniadz zaufania"
Pani Izabela nie oczekiwala odpowiedzi..Jak sama stwierdzila pytanie bylo z gatunku "retorycznych"..
"Pieniadz zaufania" nie istnieje.Pani Izabela uzyla tego zwrotu a'la"licencia Poetica":-)) |
|
|
gorylisko ;-) qrka wodna jeżeli pan mnie pyta co to sa działy dealerskie to może najpierw zapozna się pan z ich działaniem oraz wolumenem obrotu na rynku walutowym... jako pomoc dydaktyczna proponuję serial sprzed wielu, wielu lat pt. "Capital city"... zauroczony tym naiwniutkim zresztą serialem zacząłem nawet pracować w banku...
chcesz pan rozmawiać o pieniądzu...pieniądzu fiducjarnym...to proszę się dokształcić... w przeciwnym wypadku rozmowa z panem jest w stylu rozmowy człowieka z koniem... człowiek o pieniądzu a koń patrzy kiedy sianko pachnące mu dadzą...
jak widać moja wypowiedz nie jest nie zrozuzmiała, paru ludzi orientuja się o czym mowa... a tak serio śp. prof. Edmund Pietrzak popełnił sporo prac... polecam... niestety był zapatrzony w ojro... ciekawe coby dzisiaj powiedział w temacie tego całego cyrku zwanego ()uuujnią jewropejską...
bo jak na razie szkopy rządzą kasą całej jewropy która dała się nabrać na ojro sami będąc suwerennymi od decyzji i działań tej całej ()uuujniii...
genialność tego posunięcia widać na przykładzie Grecji...cała jewropa składa się na spłatę kasy niemieckim bankom w ramach ()uuujjjnii... zaufanie do pieniądza nieprawdaż... ;-)
nie wiem czemu ale ten numer kojarzy mi się z nazistami...tzn w czasie wojny to nie niemcy to naziści... a jakiej narodowości są ci naziści... |
|
|
mjk1 Wybacz Góralu, ale tego bełkotu, podobnie jak bełkotu Gibonka, zrozumieć nie sposób. Mógłbyś prościej i jaśniej wyłożyć, jak jest możliwy pieniądz zaufania, gdy nikt już nikomu nie ufa? |
|
|
..."Jak jest możliwy pieniądz zaufania gdy nikt już nikomu nie ufa? "..
Hihihi..Wspolnym mianownikiem miedzy tym Instrumentem a Wartoscia jest brak racjonalnej podstawy :-))
Obydwa powyzsze funkcjonuja jako Metafizyczna rzeczywistosc :-)) z prymatem "Zaufania" w odniesieniu do "Pieniadza"
co czesto prowadzi do nieszczesc i jest powodem "utraty zaufania"...;-)) |
|
|
Jabe Tyle że „wolnorynkowiec” zawęża to pojęcie do spraw gospodarczych, które są wtórne. Owszem, liberalizm źle się kojarzy. W krajach anglosaskich tym słowem są nazywani różnej maści postępowcy. Do tego dorzucili się nasi „liberałowie” z lat 90. Ludzie się w tym gubią. |
|
|
..." Byłby Pan łaskaw jaśniej? Nie rozumiem też, o co chodzi z tą drugą stroną w relacjach społecznych"...
Hmmm....asinus asinum fricat ? :-))
Brak wiedzy czyli ignorancja nie jest okolicznoscia lagodzaca :-)) |
|
|
...." Byłby Pan łaskaw jaśniej? Nie rozumiem też, o co chodzi z tą drugą stroną w relacjach społecznych."...
Skoro pan nie jest wstanie zrozumiec tak prostych kwesti,to po co wchodzic w polemiki przerastajace wlasne mozliwosci intelektualne ? :-))
ps.O tym jest refleksja pani Izabeli...ujeta zrozumialym,prostym jezykiem.. |
|
|
Jabe Nie wiedziałem, że proponuję egalitaryzm społeczny i demokratyczną mentalność. Byłby Pan łaskaw jaśniej? Nie rozumiem też, o co chodzi z tą drugą stroną w relacjach społecznych. Kto niby miałby być drugą stroną i o jakich relacjach mowa? |
|
|
re: Jabe.
..."Swoboda umów jest fundamentem cywilizacji łacińskiej."..
Jezeli tak jest (polemizuje z tym stanowiskiem)to jest to zly fundament..
"Swobode" mozna utozsamiac z "Wolnoscia" A tak jak juz wiadomo nie zawsze oznacza to samo dla drugiej strony w relacjach spolecznych..vide (Platon-Panstwo 4 Ksiega)
To wlasnie Egalitaryzm społeczny i demokratyczna mentalność.ktore pan proponuje sa przyczyna upadku Cywilizacji Lacinskiej w Europie a w szerszym kontekscie Demokratyczna Rewolucja 18 wieku zrodlem zla i przyczyna odwrotu od klasycznego Humanizmu.. |
|
|
Jabe Sądzę, że ludzkość nie jest w stanie wyprodukować prywatnego odrzutowca każdemu, kto by chciał. Tak więc potrzeby konsumpcyjne nie zostały zaspokojone. |
|
|
Jabe Zanim wymyślono transakcje spot, ludzie też pracowali dla zysku. Handlowanie, także pieniędzmi, jest usługą. |
|
|
mjk1 Gibonku, nie gniewaj się ale nie rozumiem tego bełkotu. Czy byłbyś uprzejmy wyjaśnić:
1. Co to są wg Ciebie działy dealerskie i dlaczego przez nie pieniądz jest pusty?
2. Dlaczego z samego handlu pieniądzem, tegoż pieniądza przybywa i to w postępie geometrycznym? |
|
|
gorylisko hmmmm...pieniądz w takim razie jest psuty przez działy dealerskie na całym świecie... one handlują pieniądzemw róznych postaciach... nie przybywa przez to towarów i usług za to przybywa pieniądza i to w postępie geometrycznym... czyli teorie prof. Knappa poszły się je***ć w momencie powstania pierwszych transakcji spot na rynku walutowym... dealer zaspokaja swoje potrzeby i swoich bankowych szefów...a ci zapewniają spełnienie potrzeb właścicieli banku... zaś ich główną potrzeba jest zysk... proste jak konstrukcja cepa... ale co ze zdaniem Knappa ? jak na razie taką jednostką zaufania na świecie jest USD... rośnie wprawdzie konkurencja, ojro pretenduje ale i yuan też... |
|
|
mjk1 Mareczku jedyny taki, znowu nic nie rozumiesz. Pani Izabela napisała: „Kiedy byłam czteroletnim dzieckiem marzyłam, żeby znaleźć taką ilość złota, która starczyłaby dla wszystkich ludzi na świecie”. Mareczku, Tobie podobnie jak ludziom złotego miasta w wymienionym przez Ciebie filmie, blask i brzęk złota zasłonił istotę zagadnienia. Pani Izabeli chodziło o zaspokojenie potrzeb wszystkich ludzi na świecie a do tego złoto nie jest wcale potrzebne. Nie mają więc związku z tematem Twoje rozważanie na temat wartości, popytu, czy podaży złota. Pani Izabela w wieku czterech lat miała prawo tak postrzegać Swiat, ale Ty w wieku gimnazjalnym powinieneś zacząć myśleć. |
|
|
mjk1 Witam Pani Izabelo.
Profesor Knapp twierdził, że pieniądz jest tylko środkiem używanym przy transakcjach. Sam z siebie nie tworzy żadnego majątku i ma tylko i wyłącznie wartość umowną. Jest więc z natury tylko i wyłącznie sprawą zaufania. Zapytała Pani dlaczego w czasach, kiedy nikt nikomu nie ufa, wszyscy mają wierzyć w wartość pieniądza. Przeanalizujmy na przykładzie naszego kraju. Sejm poprzez akty prawne, ustanowił złotówkę oficjalnym środkiem płatniczym obowiązującym na terenie naszego kraju. Społeczeństwo ma tylko i wyłącznie dwie możliwości zaufać w wartość złotego, lub nie. Większość zaufała i ufa nadal. Jeżeli jednak ktokolwiek nie ufa, ma do tego prawo, tylko co mu to da. Każdy jest zmuszony niejako do zaufanie złotówce bo nie ma innego wyboru.
Jeżeli to wyjaśnienie nie jest dla Pani wystarczające muszę odpowiedzieć na zadane wcześniej, przez samego siebie, pytania.
Zacznę od wyjaśnienia, dlaczego wiedza Pani ojca się zdezaktualizowała i kiedy? Jak napisałem wcześniej w momencie, kiedy przestała obowiązywać zasada: „ kto nie pracuje ten nie je”. Kiedy przestała obowiązywać? Dokładnie od momentu, kiedy ludzie potrafią wyprodukować więcej, niż skonsumować. W tym miejscu musi Pani odpowiedzieć sobie na pytanie: do czego służy gospodarka. Jeżeli do zaspokajania potrzeb, wszystko jest w porządku. Jeżeli do zarabiania pieniędzy, to potrzeb nie potrafi zaspokoić a zarobić pozwala tylko wybranym, co widać we wszystkich ustrojach. Zarówno w socjalizmie jak i kapitalizmie. Ponadto w momencie zaspokojenia potrzeb dalsza produkcja nie tylko nie ma sensu, jest nie tylko niepożądana, ale wręcz szkodliwa. Tyle na teraz. Jeżeli ma Pani jakiekolwiek pytanie jestem do dyspozycji. Pozdrawiam Panią.
PS wszelkie krytyczne komentarze liberałów i gimnazjalistów wiadomej sekty, nie tylko mile widziane, ale wręcz pożądane. |
|
|
Ciąg dalszy:
Tyle teorii nt. liberalizmu. Teraz coś od siebie: jeśli chodzi o większość zasiłków, to bym je zlikwidował, zostawiając jedynie 500+ (żeby była jasność: nie biorę 500+, bo mam tylko 1 dziecko i jestem "za bogaty"). Uporządkowałbym finansowanie nauki poprzez likwidację studiów i stypendiów doktoranckich (temat rzeka, siedzę w tym od kilku lat i widzę wielkie marnotrawstwo - gdyby była Pani zainteresowana, zapraszam do dyskusji na priv), ale zostawiłbym finansowanie szkolnictwa wyższego w rękach państwa. Tak było w Polsce od Kazimierza Wielkiego i nie widzę sensu tego zmieniać.
Co ze szpitalami? Obecny system jest niewydolny, to prawda. Może prywatyzacja by sprawę rozwiązała? Nie wiem. Pamiętajmy, że obecnie koszt prywatnego ubezpieczenia jest niższy niż NFZ i nie ma kolejek. Trudno wszakże powiedzieć, co by było po likwidacji NFZ. Popyt na prywatne ubezpieczenia by wzrósł, więc pewnie i ich cena... O tym nie zapominajmy.
Pozdrawiam serdecznie |
|
|
Pani Izabelo,
Cóż, chyba po raz pierwszy przeczytałem Pani tekst, z którym nie mogę się zgodzić. Zaskakujący jest on zwłaszcza, że niejednokrotnie broniła Pani wolności człowieka przed zaborczością państwa (która była najsilniejsza za rządów nominalnie liberalnej PO...).
Niewidzialna ręka rynku istnieje i nawet w powyższym tekście dała Pani doskonały tego przykład: to właśnie "niewidzialna ręka rynku" sprawiłaby, że cena złota przy dużej jego podaży spadłaby do ceny piasku. Osobiście nie lubię określenia "liberalizm", bo generalnie kojarzy się on źle. Sam o sobie wolę mówić "wolnorynkowiec", bardzo umiarkowany zresztą. I do JKM też mam spory dystans.
Pamiętajmy jednak, że być może wtrącanie się państwa w życie ludzi nie jest przyczyną "wszelkiego zła", ale wiele zła na ten świat przynosi. Wolałbym żyć w liberalnym kraju, gdzie głupi rodzice mogą leczyć dziecko u znachora, niż w kraju, w którym moje dziecko jest szprycowane niepotrzebnymi nieraz i szkodliwymi szczepionkami, a za muszki owocówki państwo mi to dziecko zabiera. Samo leczenie to temat rzeka. Być może problemem są rodzice, którzy nieodpowiedzialnie leczą na własną rękę swoje dzieci, ale większym problemem jest państwo, które zmusza do konkretnego leczenia WSZYSTKICH rodziców (vide: szczepionki).
Poza tym myli Pani pojęcie klasycznego liberalizmu z "róbta, co chceta". Przykładowo: liberał sprzeciwi się przymusowi zapinania pasów w samochodzie, bo jeśli ich nie zapnie, to tylko on straci. Natomiast liberał nie będzie sprzeciwiał się zakazowi zbyt szybkiej jazdy samochodem tudzież prowadzenia po pijaku (wynurzenia JKM-a pomijam), bo wówczas możemy zrobić krzywdę komuś innemu. Liberalizm zakłada, że "moja wolność kończy się na czubku twojego nosa" i myślę, że takiej definicji powinniśmy się trzymać.
C.D.N. |
|
|
gorylisko zwłaszcza jeżeli zaufanie nimiecki do Polski jest hmmmm...inne a już do Grecji jakie szkopy mają zaufanie jak cholera... do Włoch a i włosi ufają helmutom jak diabli ;-)... może by tak dolar ? to też kwestia zaufania...albo rubel...to jest zaufanie jak diabli... |
|
|
Anonymous Pani rozmowa z ojcem sprzed lat o obdarowaniu świata złotem jest czymś wspaniałym. Nurtowała mnie. Znalazłem trzy jej interpretacje.
1. Swoim życiem dowiodła Pani duchowego sensu swojej racji. Dobro czynione ludziom i zwierzętom indywidualnym zaangażowaniem i z poświęceniem własnej pracy, czasu i pieniędzy nie ulega dewaluacji.
2. Pani ojciec miał oczywiście rację w sensie materialnym, że wzrost podaży obniża wartość towaru. Przy stałym lub wolniej rosnącym popycie.
3. Wzrost podaży złota w sensie pieniądza nie prowadzi do spadku jego siły nabywczej tak długo jak równocześnie wzrasta zaspokojony podażą popyt na towary.
Przypomniała mi Pani o filmie "O dwóch takich co ukradli księżyc". Dwaj przyszli politycy zmierzyli się z tym samym zagadnieniem. |
|
|
Jabe Zbyt wiele niewiadomych nie uzasadnia niesensowności prostych zasad. To jakby nawoływać do mącenia wody, bo już jest mętna. I nie wszystko jest radykalizmem. |
|
|
Jabe Zamiast być informowanym, kto jest moim guru, wolałbym się dowiedzieć, co sprawiło, że skądinąd szanowana blogerka pozwala sobie na nieuczciwość w przedstawianiu tego tematu. Skoro do rozprawy z liberalizmem nie było potrzebne manipulowanie, czemu się Pani do niego posunęła? I mniej emocji proszę.
Co do ochrony umów niekorzystnych dla obywatela, zakłada Pani, że komuś – zapewne sądom, albo urzędnikom – wolno z własnej inicjatywy oceniać i unieważniać umowę, zależnie od własnego mniemania o tym, czy jest korzystna dla obywatela, czy nie. Przypominam, że kupowanie kamienic za 50 zł nie jest odpowiednim przykładem – rozmawialiśmy już o tym. Swoboda umów jest fundamentem cywilizacji łacińskiej. |