|
|
Jabe Zwierzaki nie biegają z metką „Jestem brakującym ogniwem” przywiązaną do ogona. Być może dlatego Pan przeoczył. Generalnie gatunki nie zmieniają się znacząco, zanim powstanie taka potrzeba. Jeśli warunki są stabilne, gatunek może trwać praktycznie niezmieniony. Wtedy znajdujemy jego skamieniałości, bo one się zachowują bardzo rzadko, ale jest na to czas. Z drugiej strony, gdy pojawia się presja środowiskowa, nabywanie przystosowawczych cech następuje szybko, bo to kwestia przetrwania. To trwa krótko i zapewne osobników jest mało, więc trudno się spodziewać, że się zachowają.
Ja o tym nie bardzo czytałem. Siła teorii ewolucji polega na tym, że znając ogólną ideę, łatwo resztę odtworzyć. W sumie nie ma czego bronić – tak musi być. Dlatego to nie jest pasjonujące, jak już się wie. Z pewnością Darwin nie musiał prowadzić drobiazgowych badań, wystarczył pouczający przykład, który mu dał do myślenia. Nie ma się czego doszukiwać.
Ssaki ewoluowały spokojnie przez całe panowanie dinozaurów. Są skamieniałości. Natomiast nawet współczesne wielkie koty są trudne do odróżnienia po szkielecie – fatalny przykład.
W globalne ocieplenie za to musimy uwierzyć. Kapłani nauczają, że świat się zawali, jeśli się nie poświęcimy. Może mają rację, może nie. Oni też pewnie nie wiedzą. Dostają granty, za to że straszą.
Teoria Einsteina jest nieprawdziwa, bo nie ma żadnego praktycznego zastosowania? Też mi rozumowanie. Ma zastosowanie – GPS ją stosuje. Jak Panu działa nawigacja w samochodzie, to znaczy że Teoria Względności też działa. No i nie można sobie manipulować czasem i przestrzenią dowolnie, do smaku. |
|
|
Szanowna Pani Izo, jak zwykle jestem pod wrażeniem. Od paru lat z przyjemnością czytam Pani świetne teksty, obrazujące naszą skomplikowaną rzeczywistość. Osobiście doświadczyłem tego, że mimo wszystko akademickie środowisko, które kształtuje przyszłych tzw.inteligentów nie ma tak wielkiego wpływu, jaki mają rodzice, a może przede wszystkim dziadkowie. Tak było i w moim przypadku, miałem to szczęście. Pokolenie, które przeżyło wojnę, głód, nie przyłączyło nie poddało się propagandzie moskiewskiej zawsze miało właściwe spojrzenie na otaczającą rzeczywistość.
Pamiętam, kolegę z podwórka, którego "ociec" oczywiście pełna gębą dyrektor i wysko postawiony członek PZPR,był nietykalny i wyprawiał co chciał.
Schyłek Gierka. Dyrektorski syn perorował: "że jeszcze nigdy tak dobrze w Polsce nie było, jak teraz...", ja mu na to, że takiego bagna w jakie nas wpuściła PZPR jeszcze nie było. A był to okres po "wydarzeniach" w Radomiu. Ja dalej, że nie było wojny a tu racje żywnościowe na kartki. Że na budowę moskiewskiej infrastruktury pod igrzyska, składają się wszystkie demoludy i ledwo zipią... On oczywiście tekstem zapożyczonym z tatusia, że to... no takie tam... kłopoty przejściowe, a ja na koniec wnioskuję, że musi to wszystko "dupnąć". A byłem wówczas w szczenięcym wieku, na jakieś 2-3 lata przed studiami. Dziś, kiedy spieram się o obecną rzeczywistość,to jakoś po latach wychodzi (za przeproszeniem) na moje (a mówię to z ciężkim sercem). Siedem lat temu, w zażartej dyskusji z kolegami z pracy, wypaliłem o gigantycznym złodziejstwie PO i PSL-u rozwałce polskiej gospodarki, mina szefa bezcenna, choć to platformers pierwszej wody.
A tak wracając do tego kolegi z podwórka, jakieś 8 lat temu po nieudanym biznesie, kiedy wierzyciel przyszedł po swoje..., świat się mu zwalił na głowę i palnął sobie w łeb. |
|
|
smieciu Nauka sama w sobie jest niby w porządku. To samo można powiedzieć właśnie o ekologii czy np. demokracji. Teoria ok. Ale praktyka już nie.
Ekologia jest celowo ośmieszana, dawno już zawłaszczona przez te same ludki co uczą nas demokracji i równości. Uczą po swojemu. Swoistego rodzaju parodii ekologii, równości itp.
Oficjalna nauka idzie dokładnie tą samą drogą, którą obserwujemy w każdej innej dziedzinie życia. Czemu nauka miałaby być wyjątkiem?
Darwin. Człowiek, który napisał swoje dzieło wiele lat po swojej podróży, dzięki której niby doszedł do swojej teorii. Nie wiem czy on to napisał bezpośrednio na zamówienie czy też ktoś mu podsunął ten pomysł. To jest drugorzędne. Ważniejsze jest uparte forsowanie tej teorii, która ma kupę luk. Nie mówiąc o tym że nikt póki co ewolucji (w sensie stworzenia nowego gatunku) nie zaobserwował. Wykopaliska sugerują coś innego: całe kompletne światy (np. dinozaurów) z już ugruntownymi gatunkami po których następują rewolucyjne, gwałtowne zmiany tworzące nowe światy (np. ssaków). Z ze swoimi ugruntowanymi gatunkami.
Zgdonie z terorią ewolucji przez te miliony lat powinny być wytworzone całe masy pośrednich gatunków. Ale tak nie jest. Jest np. tygrys, lew, czy gepard. Ale gdzie są te tysiące szkieletów pokazujących jak powstały te gatunki? Te drobne różnice w budowie?
Ci co fosrowali teorię Darwina posuwali się do jawnych oszustw np. stworzyli fałszywy szkielet brakujące ogniwo w ewolucji człowieka, by pchnąć sprawy do przodu. Szkielet ten jeszcze bodajże w latach 70 wystawiano dumnie gdzieś w Londynie.
Gdy sprawa wyszła na jaw szkielet usunięto. Brakujacego ogniwa brak ele teoria Darwina jest ok. I tak to działa. Życie na Ziemi skądś się wzięło. Ale oficjalna nauka ma zakaz szukania prawdy w tej działce.
Einstein. Bardzo podobna historia. Stworzył teorie, które nie mają żadnego praktycznego zastosowania natomiast są kpiną z logiki i zwykłego rozsądku. Teorie te wymagają na człowieku takiego samego gwałtu na mózgu jak teorie dotyczące gender.
Ale z drugiej strony są to piękne teorie, gdyż możliwe jest w nich wszystko. Np. u Einsteina można sobie manipulować czasem (!) i przestrzenią (!). Dzięki tej wygodnej względności :) można wyjaśnić wszystko...
Po prostu parodia. Teoria, która nie polega na przewidywaniu tylko dopasowywaniu zmiennych do obserwacji. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Głosząc szacunek dla wszelkich kultur sprowadzają je do roli folkloru czyli nie szanują żadnej. Pisał o tym Leszek Kołakowski. Z jakiej kultury wywodzą się postępacy? Oto jest pytanie! |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Poprawność polityczna jest rodzajem kodeksu bon tonu. Wszelkie tego rodzaju kodeksy w założeniu mają ułatwiać ludziom życie chroniąc ich przed niezamierzonym obrażeniem kogoś albo zrobieniem mu przykrości.Na przykład zakaz telefonowania do kogoś po 22 ( liczba jest umowna, bo kodeksy się zmieniają) czy zakaz jedzenia palcami. Trudniej zrozumieć czemu służą równie bezwzględne kanony mody, na przykład zakaz noszenia skarpetek do męskich sandałów,który utrzymał się bardzo długo i podobno dopiero ostatnio został złamany.( Szczerze- nic mnie to nie obchodzi). Polityczna poprawność ma swą analogię w zasadzie; " nie mówimy garbatemu, że jest garbaty". Ale jeżeli garbaty zgłosi się na kasting do baletu?. Polityczna poprawność stała się dla naukowców i publicystów kneblem. Nie tylko nie można powiedzieć garbatemu że jest garbaty ale Eskimosowi, ze jest Eskimosem tak jakby fakt bycia Eskimosem był hańbiący. Nie wiedzieć czemu Afroamerykanin ma brzmieć lepiej niż Murzyn, a Rom lepiej niż Cygan. Jest w tym naiwna wiara w magię słów i lekceważenie dla faktów. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Bardzo dziękuję i pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Podzielam Pana pesymizm poznawczy.Ludzie w moim wieku, po marksistowskich bredniach dręczących ich przez całe lata mają alergię na ideologię w nauce i na wszelkie inne brednie, których nie szczędzi im współczesny świat i współczesna nauka czy pseudonauka. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann "Tabula Rasa" czytałam sobie dwa tygodnie temu w Jerzwałdzie w przerwach pomiędzy taśtaniem się ( bo trudno to nazwać żeglowaniem) na moim zdezelowanym Zefirze po jeziorze Płaskim, które jak sama nazwa wskazuje jest płaskie i płytkie, a w Zefirze lubi zacinać się miecz. Jerzwałd to wioseczka turystyczna na półwyspie wsławiona tym, że mieszkał tu Nienacki.Dla dzieci słynny autor powieści " Pan samochodzik" dla dorosłych- powieści " Raz w roku w Skiroławkach". Ponieważ goszczę czasem w Jerzwałdzie u znajomego z Warszawy, który tu kupił piękną poniemiecką rybaczówkę ograniczę się do stwierdzenia, że powieść dla dorosłych Nienackiego jest bardziej antropologicznym opisem pewnej zamkniętej społeczności niż literacką fantazją. Gdyby ktoś dziś zechciał opisać w reportażu dni codzienne mieszkańców Jerzwałdu, walki rybaków z kłusownikami, romanse i wielkie miłości nikt by mu chyba nie uwierzył.Jak się okazało Nienacki był utrwalaczem władzy ludowej, a nawet kontaktem operacyjnym o pseudonimie Eremita. W Jerzwałdzie można zobaczyć jego dom, poniemiecki cmentarz, przyrodniczą ścieżkę dydaktyczną i stary wóz strażacki z ręczną pompą nazywający się nie wiedzieć czemu Zośka. Ale okolice są niezwykłej urody. Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Anonymous Zawsze z uwagą czytam słowa Pani. |
|
|
Jabe Nie ma sensu wierzyć w naukę, wcale nie z powodu Pańskich przekonań. Nauka nie jest od tego by wierzyć, tylko by wątpić – także w nią samą.
Pan powiada, że Darwin dostał kasę od spiskowców za wymyślenie ewolucji, a Einstein za E = mc²? Czekam uzasadnienia.
Ekologia jest dziedziną nauki. To słowo zawłaszczono dla nazwania czegoś na kształt sekty, która czerpie zysk z ratowania świata. Niezależnie od znaczenia, nie jest wymysłem oszołomów. Skoro są z tego przedsięwzięcia pieniądze, rozsądnie jest założyć, że w przeciwieństwie do teorii Darwina czy Einsteina, akurat ona powstała na zamówienie. |
|
|
jazgdyni Witaj!
Poważnie zahaczyłaś o moją ukochaną kognitywistykę, z jej wszystkimi sporami i wątpliwościami. A mówiąc bardziej dokładnie o neurofilozofię [polecam - Patricia Smith Churchland "Neurophilosophy - Toward a Unified Science of the Mind/Brain"). A to mnie niemalże wzrusza, bo zazwyczaj ludziom nie chce się rozmyślać tak dogłębnie i abstrakcyjnie.
Przywołany przez Ciebie Noam Chomsky raczej zdecydowanie skłania się ku tezie, że wszystkie języki świata, nawet te najbardziej izolowane, pochodzą od wspólnego, jednego pra-języka. Teza ta implikuje dalszą unifikację - jesteśmy wszyscy mentalnie i kulturowo tacy sami. A, że są różnice, np. miedzy stosunkiem do kobiet w chrześcijaństwie i islamie, to nie sprawa naszych mózgów, tylko starannego procesu wdrukowywania postaw i pojęć, już od pierwszych miesięcy życia.
Zasada mózgu Tabula Rasa jest raczej nieprawdziwa, bo tkwią już w nim (gdzie?) pewne fundamentalne prawdy (warunki brzegowe?), jak ten pra-język Chomsky'ego.
Zahaczasz tu także o uniwersalne zrozumienie dobra i zła. Tu z kolei trzeba postudiować świętych - Augustyna i Tomasza.
Fajnie się Ciebie czyta, bo znaczy to, ze mózgi pracują na pełnych obrotach.
Serdeczności
Janusz |
|
|
smieciu Spokojnie, to wszystko to tylko propaganda. Nie ma sensu wierzyć w (tzw.) naukę, która jest jedynie narzędziem manipulacji. Pisaną na zamówienie różnoraką demagogią itp.
Przykładowo kiedyś był czas czegoś w rodzaju kultu techniki, inżynierii itp. Np. w latach 60-tych. Czasach kiedy chemia wymyślała szkodliwe pestycydy dla rolnictwa. Biologia bawiła się w różne szkodliwe szczepionki mające nas chronić przed chorobami a fizycy organizowali wyprawę na księżyc.
Oczywiście ówczesny kult nauki nie miałby miejsca bez uprzednich teorii Darwina i różnych innych produktów o których Pani wspomina.
Jednak prawda jest jest taka że praktycznie cała ta nauka to po prostu produkt na zamówienie. Darwin miał jakoś wymyślić skąd się wzięło to całe życie w obecnej postaci. Potem jedynie kontynouwano ideę. Człowiek stał się biologiczną maszyną. Podobne komputerowe podejście zastosowano do nauk społecznych, psychologii.
Takie po po prostu było zadanie! Ktoś na to wyłożył kasę.
Już naprawdę dawno temu były ludki, które nie tylko wiedziały że nauka to jedynie rodzaj mediów, takiego szanowanego wydawnictwa czy czegoś w tym stylu. Z dziennikarzami pozującymi na poważnych kapłanów itp.
Nauka. To brzmiało dumnie. Poważnie. To był ten nowy autorytet czy religia. Coś więcej niż głupia gazeta itp.
Tylko że było opłacane przez tych samych ludków i wydawało te same produkty. Czyli nowe idee, które na zamówienie miały zawładnąć umysłami mas.
Pestycydy, szczepionki, Darwin, teorie Einsteina czy Wielkiego Wybuchu. Zwykłe mity, fundament nowej religii.
Wobec których badania jakiś zapomnianych ofiar z pustyń były jedynie pracami różnych córeczek tatusi. Promowano niespełnione idiotki w stylu autorki "Atlasa Zbuntowanego" bo wpisywały się w nowy rodzaj zabawy o to kto wprowadzi do nauki większą bzdurę.
Oczywiście rozrywka była przy okazji bo chodzi jedynie o tresurę umysłów. O to by przykładowo lud czuł podświadomie że ekologia to wymysł oszołomów. By zalanie betonem jakiejś doliny miało pozytywny wydźwięk. Zamiast zastanowić się nad absurdem naszego archaicznego, śmierdzącego i kosztownego transportu motorowego.
Nad tym właśnie czuwa nasza nauka. Nad nową wiarą i nowym człowiekiem. Że przyszłość polega na budowie autostrad i spalaniu ropy naftowej. Nad nietykalnymi podwalinami położonymi w czasach Darwina, Marksa czy Freuda. |
|
|
Dobry Pan Bóg funduje każdemu nowemu pokoleniu darmowy upgrade systemu operacyjnego. Jednak nie wszystkim dane jest z tej sposobności skorzystać. Plemię Kung San najprawdopodobniej bazuje na wczesnych wersjach Windowsa i posiada adekwatny do niego sprzęt, z którego nie sposób zmigrować do wyższej wersji OS. Jedynym remedium na ten problem jest ucywilizowanie Kung San (czytaj: wyposażenie go w nowy sprzęt i nowe umiejętności). To jednak musi potrwać. I tutaj pojawia się kolejna przeszkoda; w trosce o zachowanie tradycyjnych wartości kulturowych plemienia(społeczeństwo egalitarne),cywilizacja funduje mu" program ochrony kultury", polegający na umyślnym pozbawianiu go dostępu do współczesnych osiągnięć. I tak moje fikcyjne rozważania zamieniają się, ni stąd ni zowąd, w smutną szarą rzeczywistość naszej dumnej współczesnej cywilizacji europejskiej. Dzisiejszy paraliż intelektualny i poznawczy , m.in. społeczności naukowej to nic innego, jak skutek kombinacji dwóch programów ochrony naszej kultury(interesujące, w czyich głowach te programy się zrodziły?:-)); politpoprawności, która jest największym zagrożeniem dla rozwoju intelektu i zmodyfikowanej konstrukcji-instrukcji społeczeństwa postindustrialnego. Modyfikacja ta polega na rezygnacji z pierwotnie postulowanego nacisku na rozwój ogólnej edukacji i szkolnictwa, preferując tzw. wykształcenie kierunkowe, tak cenne dla wielkich korporacji finansowo-przemysłowych. Sfera kultury sprowadza się do wszechobecności popkultury i politpoprawnej kultury. Jak w takich warunkach patrzeć trzeźwym okiem na otaczającą nas rzeczywistość? |
|
|
Jabe Ironizowała Pani, pisząc że psychologia ewolucyjna jest ulubiona przez lewactwo, prawda?
Postępowcy w rzeczywistości nie szanują wszystkich kultur – robią wyjątek dla tej, z której się wywodzą. |