Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wymiar niesprawiedliwości
Data Autor
Jaworowski
Cały system naszego sądownictwa działa praktycznie w niezmienionej patologicznej formie od 1945 roku. Komuszy beton sędziowsko- prawniczy stanowiący rodzinną mafię stawia zaciekły opór przed jakimikolwiek zmianami. Ta całkowita niewydolność tego chorego systemu, mimo że posiadamy najbardziej rozrosły administracyjnie system sądowniczy na świecie w stosunku do ilości ludności (już sam w sobie jest patologią, co do wyników i przewlekłości postępowań) nie da się zmienić w przeciągu 2-3 lat. Mafia prawnicza broni się zaciekle odwołując się do instytucji europejskich całkowicie niezainteresowanych jakąkolwiek praworządnością w naszym kraju. Im pasuje byśmy nie mieli sprawnego i praworządnego państwa z jasnym i przejrzystym systemem prawnym, bo właśnie dzięki takiemu status quo mogą z naszego kraju wyprowadzać miliardy VATu, nie płacić podatków od zysku dzięki przemyślnej formie spółek kapitałowych. Im zależy by w Polsce rządzili ich nominaci gdyż mają zagwarantowane wszystkie zlecenia publiczne i niepłacenie podatków.To patologiczne sądownictwo to wyborcy Patologii UBywatelskiej (PO czyli Partii Obłudy) i to ono miało gwarantować ich rządzenie do ich usranej śmierci. A tu bęc i naród poszedł po rozum do głowy i zmiótł cwaniaków. Kwik odgonionych od koryta świń codziennie niesie się echem w brukselskich salach. Naciski z Brukseli musimy brać jednak pod uwagę i nie możemy hurtem przeprowadzać reform w sądownictwie. Musi to być rozciągnięte w czasie. Zbyt gwałtowne wiercenie w tym 75 letnim betonie patologii nie można szybko przeprowadzić gdyż opór materii jest zbyt duży. gersdorf(celowo z małej) jest uosobieniem wszystkich patologii w sądownictwie. Złodziejstwa, służalczości, krętactwa, bycia na usługach politycznych komuchów, kłamstwa(świeczek nie zapalała, mimo że wszyscy to naocznie widzieliśmy) niewydolności i kompletnego burdelu organizacyjnego( procesy trwają nawet 17 lat) Sama jakość prawa stanowiona przez takich ludzi jak ona, zoll, stępień, żurek, strzembosz , safjan gdzie możliwość interpretacji zapisów prawnych na setki sposobów jest komedią nad komedie. Takim ludziom jak gersdorf i jej komuszym kompanom nie zależy na prawdziwej jakości prawa w Polsce, tylko na obronie swoich intratnych stanowisk. To ludzie pazerni i bez jakiegokolwiek moralnego kręgosłupa. Prawda ich nie interesuje tylko by w portfelu było u nich pełno.  CDN  
Izabela Brodacka Falzmann
Ma ona jakiegoś adwokata z urzędu, kolejnego zresztą. Adwokaci z urzędu rzadko kiedy są naprawdę skuteczni. Fundacje odgrywają nie najlepsza rolę. Poszkodowany słyszy tam to co chciałby usłyszeć, przez co przestaje rozumieć prawa rządzące tym światem. Mam pewne doświadczenie w podobnych interwencjach i wiem, że trzeba zrobić wyłom w najsłabszej części barykady zła a nie warto atakować na wszystkich frontach. W podobnej sprawie gdy starsza pani została decyzją sądu zamknięta w umieralni zwanej domem opieki, bo prezes wspólnoty zasadzał się na jej mieszkanko za radą znajomego adwokata zapewniłyśmy z koleżanką sad rodzinny o objęciu tej pani pełną opieką natomiast nie atakowałyśmy biegłej oszustki, bo nie wiedziałyśmy jak wysoko jest umocowana. Sąd skwapliwie wypuścił staruszkę z umieralni i sprawa biegłej rozeszła się po kościach. W przypadku Pani Powązka sprawy zaszły za daleko i jedynym wyjściem wydawało mi się ujawnienie faktów i nazwisk. Spróbuję zainteresować tą sprawą ministra.
Pani Izabelo ,wygląda na to ,że poszkodowana juz w procesie karnym nie miała swojego substytuta jako oskarzyciela posiłkowego bo wtedy ani potem nie mogli by sędziowie ,Warta ani biegli harcowac sobie do woli.Dziś ja na adwokata nie będzie stac ale sa fundacje które maja prawników i sa gotowe wspomóc. nieodpłatnie.Sa tez kancelarie które prowadza procesy o odszkodowania za procent -średnio to biorĄ 20 % od wywalczonej kwoty ,może i dużo ale 80 % lepsze niz nic i nie potrzeba kasy bo to oni we własnym interesie muszą prowadzic bez obciążania klienta. Ja nie mam takiej mocy jak Pani i zawiadomienie Ministra Sprawiedliwości o takiej sprawie podpisane takim nazwiskiem swoje powinno zrobić ..
Kazimierz Koziorowski
do pan goral s.: co z tego ze ma pan rzekomo liste gangsterow do wgladu admina. fajnie ponarzekac ze rzad NIC w tej sprawie nie robi. pani izabela otwarcie opisuje gangsterskie dzialania prawnikow et consortes, zreszta robi to systematycznie. napewno ma spory wklad w naruszenie nietykalnosci warszwskiej mafii mieszkaniowej. skoro ma pan swoje poufne listy a rzad nic nie robi, zamiast narzekac prosze przejsc do czynow i ujawniac a kropla po kropli kiedys naruszy ten uklad jezeli uklad bedzie atakowany dostatecznie dlugo i przez coraz szersze kregi. dopoki oni wiedza ze nikt nie odwazy sie na publiczne ujawnienie zbrodniczego procederu, to uklad bedzie trwal
xena2012
Nie możemy się tylko dziwić,niepokoić czy oburzać.Od czego jest internet gdzie takie konkrtne sprawy powinnismy sygnalizować,wydobywać na swiatło dzienne dawac do zrozumienia że o nich wiemy,nagłaśniać.Telewizyjny program Studio Polska który zaczął dobrze,teraz sie rozmywa stanowiąc jedynie slowna przepychankę,programy pani Jaworowicz jakby przyblakły.Trzeba na nowo zająć się problemami prawnymi ludzi którzy sami nie dadzą rady w obliczu narastajacej patologii sądownictwa.Czy musimy bac się UE i jej stetryczałych urzedasów?Już piąty rok stoi w miejscu sprawa mojej ciotecznej siostry,byłej alkoholiczki która straciła dom w znanej miejscowości letniskowej i prawo dożywocia a pomimo sporzadzenia aktu notarialnego na sprzedaż z możliwoscią dożywocia nie otrzymała ani grosza,nie ma gdzie mieszkać,a adwokatka tych którzy przejeli jej majątek wyzywa i osmiesza ją na sali sadowej a sedzia nie ukrywa znudzenia. Panowie którzy ,,odkupili ''od niej dom z olbrzymia działką porwali ją i trzymali kilka dni w jakiejś komórce by oszolomioną postawić przed oblicze notariusza i zmusić do podpisu.Jedynie w programie o sedzi Wesołowskiej sprawy tocza się żwawo i sprawiedliwie,życie pokazuje inaczej.Takie filmy telewizyjne mają jako zadanie pokazać ,,praworzadną'',ciepłą twarz wymiaru sprawiedliwości,trzeba wię pokazywać i tę inną.
Dlaczego nie jestem zdziwiony ? Ano dlatego ,ze powyzsza historia jest TYPOWYM  a nie marginalnym przykladem bezprawia w Polsce.. Tzw. rzad" w tym przypadku ponoc Prawa  I Sprawiedliwosci zajety jest wydawaniem polecen ,palowania mlodych ludzi w Lublinie ,ktorzy protestowali przeciwko zboczencom...Wiec brak mu czasu I woli zajmowania sie tak razacymi przypadkami  Sadowego bezprawia.. Totalne bezprawie I moralna degrengolada. w Sadownictwie I Prokuraturach jest .znana   Kaczynskiemu,Ziobrze,Brudzinskiemu et consorcium..Ponoc nic nie da sie zrobic.bo EU nie pozwala na zmiany Pomalowano fasady domow,naprawiono gdzieniegdzie ulice I trumfalnie ogloszono ,ze jest " dobra zmiana "..W miedzyczasie nic nie zrobiono aby ukrocic szalejace po Polsce  sądowniczo-prokuratorskie gangi przestępcze..( admin lista do wgladu na zyczenie..poczawszy od Krakowskiego Sadowniczego gangu przestepczego po inne) Sądy I Prokuratury  w Polsce stanowią relikt systemu komunistycznego i na skutek braku jakiejkolwiek kontroli społecznej, stanowią karykaturę wymiaru sprawiedliwości. Milczenie na ten temat Kosciola Katolickiego  ktorego jestem czlonkiem rowniez dziwi I niepokoi.. Dla zainteresowanych tematem Sadowego I Prokuratorskiego bezprawia w Polsce odsylam tutaj :bezprawie.pl  
Do wpisu: Szkoły tańca i różańca
Data Autor
Dark Regis
To Pan miał wątpliwości, czy facet o takim samym nazwisku jest TYM facetem z IPN, a nie ja. A teraz (i wcześniej też) Pan coś mi tu imputuje. Ja powiedziałem tylko tyle, że najpierw należy się upewnić przed rzutem GWnem na przykład we mnie. No ale to wasze gomułkowsko-moczarowskie wychowanie już ma taki komunistyczny feler, że musi komuś takiemu jak ja przys..ć za kogoś innego i nic na to nie poradzę. Gryźć po kostkach byle gryźć, bo tak sobie wyobrażacie prawicowość. Szkoda, że nie siedzi on do dziś w MSZ, jak potomkowie Bieruta i Bermana, tylko w prywatnej prowincjonalnej szkółce, bo zapewne tam i obok Kulczyków nie przykułby Pańskiej jakże czujnej uwagi. Bye:/
Macierzystą uczelnią p. pułkownika jest/była Oficerska Szkoła Operacyjna Służby Bezpieczeństwa - MSW ! Rozumiem, że różnie oceniamy 'porządność" człowieka" Nie jestem pewien czy Pan sobie kpi, czy tak na serio ale KOŃCZĘ temat..
Dark Regis
Nie, ale znam teren. Tam 90% władzy to komuniści, więc nie widzę żadnej nowiny. Dodam jeszcze, że nadal mogą tam zgnoić za AK i chcą do ZSRR. Pan nie wiedział? Podałem dowód pośredni po to, żeby Pan się nie zastanawiał więcej jak rzucić GWnem i nie trafić w porządnego człowieka. Jak widzę bezcelowo.
Dark Regis
Ależ dlaczego nie podyskutujemy tu i teraz? Czyżby u pani doktor był to klasyczny syndrom (post)peerelowskiego wykształciucha? Pogardza pani Polakami, czy co? No cóż wyrywają się, próbują, uczą, mądrzeją, ale tam ten żyd komunista w głowie pili i każe gnoić jak niegdyś dzieci AK-owców, co?
Pani Anna
Ja myślę, że pański przypadek to klasyczna nerwica natręctw, ale nic panu nie będę doradzała, ani pokazywała, bo to nie to forum.
Dark Regis
... to "x"-y wymieszają się na 3! sposobów, a "1" na 4!. Stąd L(7,3)=7!/3!4!, ale to 4=(7-3), stąd L(7,3)=7!/3!(7-3)!, a ogólnie L(n.k)=n!/k!(n-k)!. Jest to symbol dwumianowy Newtona. Ale to powinno się dzieciom mówić dopiero na samym końcu rozumowania, jako etykietka na butelkę, a nie na początku lekcji. Ostatecznie: (x+1)^7=L(7,0)x^7+L(7,1)x^6+L(7,2)x^5+L(7,3)x^4+L(7,4)x^3+L(7,5)x^2+L(7,6)x+L(7,7) Tak samo to działa w przypadku (x+y)^7, tylko zamiast "1"-ek mamy tę sama liczbę "y"-ów w tych ustawieniach, a współczynniki są te same. (x+y)^7=L(7,0)x^7+L(7,1)x^6y+L(7,2)x^5y^2+L(7,3)x^4y^3+L(7,4)x^3y^4+L(7,5)x^2y^5+L(7,6)xy^6+L(7,7)y^7 Gdzie są wzory Viete'a? Proszę to przemnożyć: (x-a)(x-b)(x-c)(x-d)(x-e)(x-f)(x-g). Problemy? Dla mnie żadne. Znów zabawimy się w wybieranie z siedmiu pojemników. Z każdego pojemnika możemy wybrać "x" albo literę, to oznacza, że otrzymujemy ciągi postaci "lxlxxll" (zob. wyżej). Ponieważ iksy są nierozróżnialne, więc wystarczy je zgrupować w odpowiednią potęgę x^3. Natomiast litery będą pochodziły z 4 różnych nawiasów. Czyli może to być: abcd, abce, abcf, abcg, abde, abdf, abdg, abef, abeg, abfg acde, acdf, acdg, acef, aceg, acfg adef, adeg, adfg aefg bcde, bcdf, bcdg, bcef, bceg, bcfg bdef, bdeg, bdfg befg cdef, cdeg, cdfg cefg defg Ale to są przecież wszystkie wybory 4 elementów spośród 7. Dlatego np. współczynnik A(6) przy potędze x^6, to będą wybory jednej pozostałej litery z siedmiu, a więc A(6)=-(a+b+c+d+e+f+g). Jest to suma pierwiastków z minusem, bo na początku wzięliśmy w nawiasach minusy (mogliśmy tego nie robić, ale konwencja...). Podobnie A(5)=ab+ac+ad+ae+ef+ag+bc+bd+be+bf+bg+cd+ce+cf+cg+de+df+dg+ef+eg+fg i minusy się w każdej parze liter znoszą. Przedostatni A(1)=bcdefg+acdefg+abdefg+abcefg+abcdfg+abcdeg+abcdefg, czyli zabieramy po jednej literze. Ostatni A(0)=-abcdefg. Proste jak drut. Jeszcze coś Pani pokażę. Mamy wielomian n-tego stopnia w(x)=a[0]x^n+a[1]x^(n-1)+...+a[n-1]x+a[n], o którym wiemy, że ma n pierwiastków x1,x2,...,xn. I załóżmy dodatkowo, że a[0]=1. Jego współczynniki są jakimiś liczbami. Co możemy powiedzieć o pierwiastkach wielomianu v(y)=a[n]y^n+a[n-1]y^(n-1)+....+a[1]y+a[0], czyli takiego, w którym odwróciliśmy kolejność współczynników? Odpowiedź kryje się we wzorach Viete'a. Wystarczy tylko sumiennie raz w życiu to przeliczyć. Najpierw normujemy wielomian, czyli robimy tak, żeby współczynnik przy najwyższej potędze był jeden. To oznacza podzielenie przez iloczyn pierwiastków, czyli a[n]. Wtedy drugi współczynnik będzie równy a[n-1]/a[n]. Ale a[n-1] to jest suma w której wykreślamy po jednej literze (pierwiastku), a zatem otrzymamy -(1/x1+1/x2+...+1/xn), minus jest z różnicy znaków, czyli sumę odwrotności pierwiastków. Stąd w(y) ma postać s(x1y-1)(x2y-1)...(xny-1). Proste? Głupie pytanie, aż tak naiwny nie jestem ;)
Dark Regis
Jeden przypadek pomijamy, bo jak wybierzemy na pierwszy "x" ostatni pojemnik, to nie będzie już z czego wybrać drugiego "x". To jest chłopska logika, a nie matematyka. Chyba da się już policzyć nawet na palcach 6+5+4+3+2+1, prawda? Oczywiście nie widać tu mądrego wzoru na kombinacje bez powtórzeń, ale zaraz i do tego na piechotę dojdziemy. 3. L(7,3): Jak wyżej wybieramy pierwszy w kolejności "x" na 7 sposobów, a potem z ogona wybieramy jeszcze dwa "x". Czyli L(7,3)=L(6,2)+L(5,2)+L(4,2)+L(3,2)+L(2,2). Musieliśmy pominąć 2 przypadki, bo jak wybierzemy na pierwszy "x" przedostatni lub ostatni pojemnik, to nie będzie z czego wybrać dwóch kolejnych "x". Jak mówiłem chłopska logika - proszę wziąć chłopskie głodne dzieci i kazać im na analogicznej zasadzie wybrać ciastko, a na pewno się nie pomylą, bo nikt nie chce być głodnym frajerem. Czyli L(7,3)=(5+4+3+2+1)+(4+3+2+1)+(3+2+1)+(2+1)+1=15+10+6+3+1. Jak Pani widzi jest to taka rekurencja wszerz, bo wzory za chwilę nie zmieszczą się w jednej linii. Pasuje do 7!/3!4!? 4. L(7,4)=L(6,3)+L(5,3)+L(4,3)+L(3,3), ale L(6,3) to to samo co wyżej bez pierwszego nawiasu, L(5,3) bez dwóch pierwszych nawiasów itd. Ja tego nie wymyślam, nie modzę i nie szukam tablic matematycznych, tylko po prostu przepisuję z miejsca w miejsce stosując regułę, jak komputer. To jest właśnie sama istota myślenia matematycznego i informatycznego też. To właśnie o tym piszę tu artykuły, a nie epatuję wzorkami, jak Pani uważa. 5. L(7,5)=L(6,4)+L(5,4)+L(4,4)=(L(5,3)+L(4,3)+L(3,3))+(L(4,3)+L(3,3))+1=((L(4,2)+L(3,2)+L(2,2))+(L(3,2)+L(2,2))+1)+((L(3,2)+L(2,2))+1)+1=... to jest to samo co w pkt. 3 tylko inaczej pogrupowane 6. L(7,6)=L(6,5)+L(5,5)=(L(5,4)+L(5,5))+1=(2+1)+1 7. L(7,7)=1 Na początku zabrakło punktu 0., czyli na ile sposobów nie można wybrać żadnego "x", co jest równe oczywiście 1 (same "1"). To samo można zapisać powiedzmy dla L(7,3) tak: xxx1111, xx1x111, xx11x11, xx111x1, xx1111x, x1xx111, x1x1x11, x1x11x1, x1x111x, x11xx11, x11x1x1, x11x11x, x111xx1, x111x1x, x1111xx 1xxx111, 1xx1x11, 1xx11x1, 1xx111x, 1x1xx11, 1x1x1x1, 1x1x11x, 1x11xx1, 1x11x1x, 1x111xx 11xxx11, 11xx1x1, 11xx11x, 11x1xx1, 11x1x1x, 11x11xx 111xxx1, 111xx1x, 111x1xx 1111xxx Nie ma tu żadnej finezji, kodujemy jedynie za pomocą "x" i "1", co wybraliśmy kolejno z każdego z 7 pojemników. Powiem Pani coś jeszcze w sekrecie - właśnie udało się Pani odkryć wzory Viete'a, należy tylko zacząć rozróżniać jedynki. Bo one są odróżnialne - są uporządkowane ze względu na kolejność pojemników. No dobrze, ale gdzie są te szkolne silnie? Otóż wystarczy sobie wyobrazić teraz nieporządek, czyli najpierw losujemy, a potem głowimy się nad porządkiem pojemników. Wtedy ten sam "x" albo "1" można znaleźć się na każdej z siedmiu pozycji, a nie tylko i wyłącznie na swojej. Wszystkich takich ustawień jest tyle, ile permutacji 7-elementowych 7!. Gdy mamy konkretny układ x1x11x1 dla L(7,3)...
Wystarczy wejść na podaną stronę, a nie kombinować z nekrologami. A może Pan absolwent z macierzystej uczelni p. płk., czy magistrant?
Dark Regis
Tak z ciekawości spytam, czy bywała już Pani na poniższym blogu? salon24.pl Z delikatności nie użyłem tam słowa "trollowała", bo zaintrygował mnie przypadek człowieka wściekle poszukującego "prawdy". To był kiedyś fizyk z krwi i kości i dało się go czytać, ale teraz, pod jakimś tajemniczym wpływem, kompletnie popłynął w stronę ścieku z parapsychologią. Pytam dlatego, bo może Pani też go "naprostowywała" na owo "zrozumiałe" mówienie o rzeczach, które rzeczywiście każdy może mieć przed nosem w Wiki bez mówienia w ogólne, tyle tylko że tego nie zrozumie w żadnych oznaczeniach z powodu ograniczenia percepcji, a nie z chronicznej niewiedzy. Nie lubię być gołosłowny, więc podam przykład ze szkoły średniej, gdzie podobno Pani widziała dzieła uniwersyteckie. Dodam, że ja ten wzór widziałem w szkole podstawowej ... fakt, miałem ojca matematyka. Przykład na ograniczenie percepcji: "Rozwiń wyrażenie (x+1)^7". Na czym to ograniczenie polega? Na szukaniu w pamięci "wzoru, którym można to rozwiązać". Nie chodzi o to, że taki wzór nie istnieje, bo istnieje i podam go Pani z pamięci w środku nocy. Chodzi o to, że szkoła kompletnie wyłącza lub wypacza u dzieci proste myślenie. Gdy polskim uczniom mówi się, że żaden wzór nie jest tu potrzebny, to robią oczy lwa z ciężkim zatwardzeniem. A ja Pani pokażę na palcach, że to jest tak proste, że aż prostackie: Wyobraźmy sobie siedem pojemników w których są piłeczki pingpongowe, w każdej dwie, jedna z napisem "x", a druga "1". Tu kończy się "edukacja" 50% dzieci. Naszym zadaniem jest wybieranie po jednej piłeczce z każdego pojemnika i układanie ich na stole. Ile będzie sposobów na wybranie powiedzmy 3 piłeczek z "x" i reszty z "1". Tu kończy się kariera naukowa kolejnych 20%, bo np. nie wiedzą co to jest reszta z "1", albo nie wiedzą jak wybrać :) To dopiero początek, ale do końca dotrwają już tylko "zdolniachy", a Pani w której grupie obecnie się znajduje? Oznaczmy liczbę wyborów przez L(a,b): 1. L(7,1): Gdybyśmy chcieli wybrać dokładnie jeden "x" to zrobimy to na dokładnie 7 sposobów, bo jest 7 pojemników. Analogicznie na 7 sposobów wybierzemy jedna "1". 2. L(7,2):  Dwa "x" wybierzemy na tyle sposobów, na ile wybierzemy jeden "x" (lub inaczej pojemnik z pierwszym "x"), razy liczba sposobów wybrania jednego "x" z 6 pojemników pozostałym pojemników, ale nie na chama. Wybieramy tylko z tych, które stoją dalej za pierwszym wybranym. To jest myślenie rekurencyjne, więc tu można wyławiać już talenty informatyczne. Dla jednych jest to proste, a innych odrzuca na całe życie i nigdy tego nie pojmą. Czemu ważna jest kolejność? Bo bez tego ograniczenia wybralibyśmy każdy układ 2 razy. Liczba ta to L(7,2)=L(6,1)+L(5,1)+L(4,1)+L(3,1)+L(2,1)+L(1,1)  i nie ma tu żadnej mądrości w zapisie, lecz nie ma też humanistycznego machania rękami.
Dark Regis
Z akt IPN: Imiona: Zbigniew; Nazwisko: Mirgos; Miejsce urodzenia: ŻYRARDÓW; Data urodzenia: 08-05-1934; Imię ojca: Stanisław; Imię matki: Bronisława. Liczymy 2018-1934=84 lata obecnie. Wystarczy popatrzeć na zdjęcie, czy to jest możliwe. Na nekrologu mamy płk. prof.: nekrologi.wyborcza.pl  
Pani Anna
Ja nie stawiam tezy, ja tylko zacytowałam słowa mojego profesora... Komentując tutaj cokolwiek na tym forum nie wychodzę z założenia, że piszę dla przygłupów, ew. "wykształciuchów", ale również nie dla "naukowców" nie potrafiących już nawet mówić w ludzkim języku. Jeżeli brakuje mi wiedzy z określonego tematu, to szukam informacji w innych miejscach, nie na forum, które mieści tylko krótkie komentarze i to na określony temat. "Lecz jeśli uważa Pan/Pani, że ja będę brzydził się własnej przeszłości, pracy, wiedzy, czy pochodzenia, że będę wstydliwie milczał i zgięty w pół, z ręcznikiem na ręce podawał Państwu tacę, to jesteście w wielkim błędzie." - ja nie wiem, gdzie pan w kilku słowach zamieszczonych przeze mnie, jak również mojego poprzednika wyczytał takie coś? Jeżeli pan postawił sobie tu za punkt honoru dokształcanie nas, biednych niedouków, to musi się pan liczyć z reakcją. Myślę, że ma pan również poważny problem z rozróżnieniem słów "prosty" a "prostacki". Nikt tu nie oczekuje od pana języka prostackiego, pan po prostu gardzi tymi, którzy nie dorastają do pana poziomu, według pańskiego przekonania, oczywiście... Nawiasem mówiąc kończyłam liceum, nie gimnazjum i w moim liceum na niektórych przedmiotach czytało się już podręczniki akademickie, które moi profesorowie potrafili nam objaśnić w prosty, a nie prostacki sposób...
No, no... nie spodziewałem się /jednak mimo wszystko/, że mój komentarz zostanie ZNIKNIĘTY, więc proszę tylko o zaglądnięcie na stronę https:///esiemiatycze.pl/artykul/siemiatycze-rektor-nsw-by-oficerem-sb/398617.Niestety nie jest to link. POZDROWIENIA
Dark Regis
Moja wypowiedź nie tyle dotyczyła samego artykułu, co raczej nieuprawnionego użycia pojęcia "optymalny". Albowiem "optymalny" może znaczyć po prostu "do przyjęcia", w zależności od kontekstu. Tu zaś panowie używają go w sensie "wystarczająco dobry" lub nawet "najlepszy na danym etapie". Taką tezę trzeba najpierw udowodnić, a do tego służy modelowanie. Pani Anno, można mówić prostym językiem, ale nie można mówić prostackim. Gdyby Pani teza była prawdziwa, to już wszyscy byliby naukowcami, zaś wykłady polskich profesorów czytano by w gimnazjach. Kiedyś, ze 20 lat temu, uczestniczyłem w podobnej dyskusji bodaj na Onecie i wtedy puenta była mniej więcej taka: "Was po prostu zżera zazdrość o to, że Polacy mogą być zdolniejsi od żydów czy innych, którym chcecie wiernie służyć". To były takie młodzieńcze porywy i dziś już nie jestem aż tak radykalny. Było tam parę ciekawych osób, które wczesny polszewizm wypchnął na banicję, jak pewien lekarz z Monachium, informatyk Rutra ze swoim żółwiem 8] z Francji, z którymi można było pogadać na te tematy. Pisałem też, że nawet ówczesny szef rady wydziału MIMUW był tego rodzaju zazdrośnikiem z awansu. Skąd to wiem? Bo z nim rozmawiałem. Przed laty był współlokatorem w akademiku z moim ojcem. Tak więc zakończmy te dziwaczne podchody i powiedzmy sobie otwarcie o co chodzi? Jeśli brakuje Pani lub Panu wiedzy z tego tematu, to ja chętnie napiszę to w jakiejś przystępnej formie, lecz tu nie mam zbyt wielkich możliwości ze względu na brak MathJaxa. Stąd zamiast wzorków na 10 znaków trzeba namachać się rękami, pisząc po 10 zdań. Lecz jeśli uważa Pan/Pani, że ja będę brzydził się własnej przeszłości, pracy, wiedzy, czy pochodzenia, że będę wstydliwie milczał i zgięty w pół, z ręcznikiem na ręce podawał Państwu tacę, to jesteście w wielkim błędzie.
Dark Regis
A o który fragment konkretnie Panu chodzi, bo rozbieranie całego silnika w celu wykonania korekty paska klinowego, to jest takie wykonawstwo na statystykę i fakturę. Frajer zapłaci jak za zboże. Jeśli chodzi o biologię, to linkowałem już ze 3 prace o poszukiwaniu statystycznej "gramatyki" DNA. Jeśli chodzi o kostkę Rubika, to można przeczytać w Wiki. Jeśli chodzi o kreacjonizm, to są to echa dawniejszych i niezbyt odległych dyskusji na ten temat na NB, jak choćby ostatnia, gdzie linkowałem film z wypowiedziami żydów w 7 odmianach, co oni sądzą o opisie stworzenia ze ST. To samo jest na oficjalnej stronie Chabad Lubawicz (wypowiedź rabina "a małoż to głupot napisano w ST"). Złożoność obliczeniowa to bardziej skomplikowany temat. Ja liczyłem programem problem TSP i parę innych, więc mogę się uważać za praktyka na niedeterministycznej MT, a Pan? Co do wyższego wykształcenia, to już wiele osób tu wspominało, że w Polsce sprowadza się głównie do możliwości wypowiedzenia kwestii "bo ja mam wyższe wykształcenie", lecz za tym nie idzie praktycznie nic użytecznego. Ja pracowałem w firmie informatycznej jako analityk, programista, tester, headhunter, badacz trendów i jeszcze parę innych aktywności, jak np. jeżdżenie do klienta i robienie tego i śmego u niego na miejscu (np. odzyskiwanie danych z dysku, rozszyfrowywanie). Co do pracy zawodowej, to do naszej firmy prezes osobiście zatrudnił kiedyś jakiegoś syna znajomego królika, który rekomendowany był przez takie szychy, jak paru profesorów, w tym dziekana i rektora. Zobowiązał się zaprogramować jakąś kompletną głupotę (też o tym kiedyś pisałem - dekompresja i prosty dekryptaż). I co? I nic. Nazwaliśmy go czatmanem, bo tym się zajmował przez ponad pół roku. Ale papierki miał po prostu boskie - mucha nie siada. Dlatego oceniam, że przyczyną Pańskiej nieufności w stosunku do mnie jest po prostu brak praktyki i treningu, żeby nie powiedzieć kompletne zaprzestanie rozwoju intelektualnego na pewnym etapie życia ("mam przecież wyższe wykształcenie!"). Po prostu ostatni raz spotkał się Pan z tekstami prac naukowych i pracował Pan nad problemami ze swojej dziedziny prawdopodobnie 50 lat temu przy otrzymywaniu tytułu. A wie Pan co na UW mówi się, kiedy ktoś przerwie studia na więcej niż 3-4 lata? Że w zasadzie to powinien zaczynać studiowanie od początku. Ja przez kilkanaście lat pracy zawodowej, dopóki nie zająłem się czymś zdrowszym (no chyba, że uważa Pan 36 godzin analizy niemal bez snu, w tym robionej na kolanie w autobusie, zdrowym podejściem do pracy), nawet na moment nie mogłem oderwać się od teorii. Kiedyś odwracałem pewną procedurę szyfrującą, która składała się z klocków kodu mieszanych ze sobą dla zaciemnienia (polimorfizm). Np. sprawdzałem permutację, odfajkowując bit po bicie wystąpienie takich bloków. Wtedy do firmy wpadł jak po ogień zatrudniony tam wybitny dr informatyki i matematyki na UW i PW i śmiał się ze mnie, że "próbuję w jednej pętli zrobić permutację". Czy widzi Pan jego błąd rozumowania?
Pani Anna
Wie pan, ja mam to samo, ale wstydziłam się przyznać... Jednak czytając pański komentarz przypomniałam sobie, jak kiedyś, dawno temu, kiedy byłam na studiach, podczas egzaminu jeden z jeszcze przedwojennych profesorów powiedział mi: "dziecko, staraj się o najbardziej skomplikowanych sprawach mówić prostym i zrozumiałym językiem, tak, abym zrozumiał cię zarówno ja, jak i człowiek po 6 klasach...". Wzięłam sobie to do serca.
Dark Regis
Jeśli chce Pani wiedzieć, czego uczą prywatne uczelnie, jak powiedzmy WSHE (MBank), to proszę obejrzeć ten film: Jak działają warszawskie „KOTŁOWNIE”? - youtube.com Dlatego cały pierwszy rok poświęcony jest głownie psychologii, zasadom dobrej komunikacji i metodom wciskania kitu.
Roz Sądek
Czytam niekiedy Pana komentarze i się zastanawiam, czemu tak niewiele z ich treści pojmuję. Jak np. powyższy wpis. Jak się on ma komentowanej tu notki. Nie jestem raczej mało rozgarnięty, mam wyższe wykształcenie i za sobą prawie 50 lat pracy zawodowej - nie w teorii, a w tzw. "wykonawstwie".  Czy aby to nie jest tego przyczyną.?
Pani Anna
Nie chciałabym tu spojlerować powieści, gdyby ktoś chciał ją przeczytać, ale powiem tylko, że Grisham pokazał prywatne uczelnie jako znakomicie przemyślany i funkcjonujący biznes na granicy, albo wręcz przestępczy, gdzie obietnice świetnej pracy (reklama - wywiady, zdjęcia absolwentów zatrudnionych w renomowanych kancelariach, zarabiających ponad 100 000,00$ rocznie, lobbing) odgrywają kluczową rolę. Wszystko to (również te rzekome kancelarie - wydmuszki) jest powiązane z właścicielami tychże uczelni, jak również z bankami udzielającym kredytów studenckich - system naczyń zamkniętych. A ubawiłam się konkretnie tym jednym zdaniem " lepiej byłoby kupić sobie taką uczelnię, niż ją kończyć", które jest najlepszym i jednozdaniowym podsumowaniem tego całego biznesu, opartego z jedej strony na naiwności, a z drugiej na bezkarnym sprzedawaniu za olbrzymie pieniądze obietnic bez pokrycia.
To dowód dlaczgo USA sa już w grupie nie tylko z trzeciego świata ale czwartego a mojego zdziwienia nie budzi fakt ,że wykładowcy na czterech niby najlepszych uczelnich zarabiają mniej niż nasi. Zastanawia mnie tylko skąd oni biora tych wszystkich noblistów....!?